Przeglądając fora co jakiś czas trafiam na pytania dotyczące wymiarów ochronnych niektórych gatunków ryb- różnych w poszczególnych okręgach- co naprawdę nie ułatwia życia. Chciałbym sprowokować dyskusję nad ujednoliceniem wymiarów ochronnych ryb we wszystkich okręgach- za i przeciw.
Ja jestem za. Załóżmy, że np. ktoś spinniguje zgodnie z przepisami na dużej rzece, na granicy dwóch obwodów rybackich, dwóch różnych (aczkolwiek zaprzyjaźnionych, mających wspólne porozumienie) okręgów PZW i ... łowi okonie. Wymiar ochronny okonia w "jego" okręgu PZW to np. 15 cm. Załóżmy, że złowi, i zabierze kilkanaście okoni (od ledwo wymiarowych do powiedzmy 30 cm), w tym kilka ma ok. 17 cm. Przejdzie się kawałek wzdłuż rzeki, a tam już inny obwód rybacki, inny okręg PZW, inny wymiar okonia (np. 18 cm). Łowi okonie nadal zgodnie z przepisami. Świadom wyższego wymiaru, zabiera od momentu wejścia "na teren" innego okręgu okonie już tylko powyżej 18 cm. Wszystko niby jest ok, do czasu aż zjawi się straż rybacka. Kontrola, i bardzo prawdopodobny mandat za ryby niewymiarowe, choć zostały one złowione zgodnie z przepisami, chwilę wcześniej, w innej wodzie (innym obwodzie rybackim, innego okręgu). Żeby było prościej, w żadnym z tych okręgów nie wprowadzono rejestru połowu. Wędkarz zostałby ukarany słusznie, czy niesłusznie? Może jednak warto ujednolicić wymiary na wszystkich wodach związkowych?
Jestem przeciw.Na pewno takie posunięcie ułatwiło by życie wędkarzom przekraczającym granice okręgu, ale utrudniło by racjonalną gospodarkę rybacką. Są zbiorniki gdzie pogłowie na przykład okonia czy płoci bardzo uszczuplało, więc okręg ma obowiązek wprowadzić tam wymiar ochronny.
Jestem przeciw.Na pewno takie posunięcie ułatwiło by życie wędkarzom przekraczającym granice okręgu, ale utrudniło by racjonalną gospodarkę rybacką. Są zbiorniki gdzie pogłowie na przykład okonia czy płoci bardzo uszczuplało, więc okręg ma obowiązek wprowadzić tam wymiar ochronny. Dokladnie tak. Masz calkowita racje. Sa rzeki i rzeczki gdzie niektore gatunki ryb nie dorastaja do zbyt imponujacych wymiarow. I nie jest to wina czlowieka a srodowiska. Czym innym jest np. 40cm pstrag z polnocy a czym innym 40cm ryba z ubogich w pokarm rzek poludnia (np Solinka czy Wetlinka). W centralnej Polsce w jednej z rzeczek pstragi rosly jak na drozdzach. Tak grubych i spasionych ryb tego gatunku nie lowilem nigdzie. Tam wymiar 40 cm bylby OK. Ale np na Wisle przed OS"em zlowienie czegokolwiek pow 25 cm bylo nielada wyczynem.
To może wyjściem byłoby ujednolicić wymiary na wszystkich wodach PZW, a wprowadzić (czasowo) zaostrzone przepisy, tj. zwiększone wymiary ochronne tylko w konkretnych zbiornikach, gdzie np. dany ZO PZW (najprawdopodobniej uchwałą) zechce odbudować populację jakiegoś konkretnego gatunku?
Dokladnie tak. Masz calkowita racje. Sa rzeki i rzeczki gdzie niektore gatunki ryb nie dorastaja do zbyt imponujacych wymiarow. I nie jest to wina czlowieka a srodowiska. Czym innym jest np. 40cm pstrag z polnocy a czym innym 40cm ryba z ubogich w pokarm rzek poludnia (np Solinka czy Wetlinka). W centralnej Polsce w jednej z rzeczek pstragi rosly jak na drozdzach. Tak grubych i spasionych ryb tego gatunku nie lowilem nigdzie. Tam wymiar 40 cm bylby OK. Ale np na Wisle przed OS"em zlowienie czegokolwiek pow 25 cm bylo nielada wyczynem.
Racja, pstrągi z naszych prawdziwie górskich potoków nigdy nie znajdą się w tabeli rekordów.
Jednak wymiary ochronne pstrągów, w zależności od wody w jakiej występują, są zróżnicowane w RAPR od co najmniej kilkudziesięciu lat.
Chyba nic nie stoi na przeszkodzie, by wymiar ochronny np. okonia czy szczupaka na wszystkich wodach PZW był jednakowy.
jestem przeciw poniewaz pogłowie nie ktorych ryb jest za duze lub za małe dlatego okreg sam decyduje o wyborze wymiaru ochronnego, dodatkowo jest za tym aby kazdy okreg zaostrzał wpewien sposub przepisy wedkarskie
tym, aby nie dopuszczać debili do tworzenia prawa. Do
tworzenia prawa są prawnicy.
Jestem przeciw…
dupokracji, gdzie dwóch debili może ustanowić największą
głupotę poprzez głosowanie większościowe, a jeden wykładowca na uniwerku, czy
jeden przedsiębiorca nie ma nic do powiedzenia wobec tych dwóch dupokratycznych
debili.
Czyli do ustanawiania wymiarów ochronnych są
specjaliści/naukowcy, którzy wiedzą kiedy i jak duże ryby mogą się pierwszy raz
wytrzeć, by później można było je odłowić.
Więc aby wszystko grało jak w szwajcarskim zegarku,
specjaliści teoretycy muszą ściśle współpracować ze specjalistami praktykami.
I o takich sprawach nie mogą decydować zarządy, bo to nie są
specjaliści (czasami są to oczywiście świetni pasjonaci), tylko ludzie wybrani
ad hoc z tłumu zebranych.
Kontrola, i bardzo prawdopodobny mandat za ryby niewymiarowe, choć zostały one złowione zgodnie z przepisami, chwilę wcześniej, w innej wodzie (innym obwodzie rybackim, innego okręgu).
Wystarczy wypełnić "nieszczęsny" rejestr połowów żeby pozbyć się tego problemu...
Generalnie jestem za ujednoliceniem choć zdaję sobie sprawę, że wpływ na to ma z pewnością stan wód w danym okręgu i stąd różnice.
Chyba szlak trafił mój poprzedni wpis więc jeszcze raz.
Do redaktorów i/lub moderatorów.
Zauważyłem ze ktoś zmienił tytuł i zrobił to błędnie. Chodzi o słowo
"różnych"
W tym miejscu w którym się znajduje kompletnie ono nie pasuje. Każdy wie
że okręgi są różne i nie ma dwóch takich samych. Jeśli już koniecznie
musi ono być to raczej na samym początku tytułu.
Co do tematu.
Jestem przeciw. Powiem więcej byłbym za wprowadzeniem różnych wymiarów w
każdej wodzie ktora wymaga odmiennego traktowania.
A gdyby wprowadzono dwu lub trzyletni zakaz połowu powiedzmy,klenia, jazia , lina, czy innego zagrożonego gatunku, podejrzewam że wiele gatunków by się odrodziło.
tym, aby nie dopuszczać debili do tworzenia prawa. Do
tworzenia prawa są prawnicy.
Jestem przeciw…
dupokracji, gdzie dwóch debili może ustanowić największą
głupotę poprzez głosowanie większościowe, a jeden wykładowca na uniwerku, czy
jeden przedsiębiorca nie ma nic do powiedzenia wobec tych dwóch dupokratycznych
debili.
Czyli do ustanawiania wymiarów ochronnych są
specjaliści/naukowcy, którzy wiedzą kiedy i jak duże ryby mogą się pierwszy raz
wytrzeć, by później można było je odłowić.
Więc aby wszystko grało jak w szwajcarskim zegarku,
specjaliści teoretycy muszą ściśle współpracować ze specjalistami praktykami.
I o takich sprawach nie mogą decydować zarządy, bo to nie są
specjaliści (czasami są to oczywiście świetni pasjonaci), tylko ludzie wybrani
ad hoc z tłumu zebranych.
1;) Po co taka czcionka ? Chcesz aby Twoje zdanie było "najważniejsze"?2;) Czemu zakładasz że robią to ludzie którzy się na tym nie znają ?3:) Dzięki temu, że okręgi mają taką możliwość, mój okręg już od dawna ma wyższe wymiary ochronne niż RAPR, a i również wprowadzane są górne wymiary.
A gdyby wprowadzono dwu lub trzyletni zakaz połowu powiedzmy,klenia, jazia , lina, czy innego zagrożonego gatunku, podejrzewam że wiele gatunków by się odrodziło.
Zakaz połowu w sensie zabierania tej "" zagrożonej ryby "" - zgadzam się całkowicie .
W teorii niby wszystko gra, dopasujmy wymiar ochronny do konkretnej wody, wielkości populacji danego gatunku i warunków środowiskowych ...
W praktyce będzie tak:
Posiedzenie zarządu ZO PZW ...
W jeziorach A, K, L i T wymiar okonia damy na 18 cm, w jeziorach B, C i O (trudnodostępnych z brzegu) na 15 cm, w jeziorach D, E, F i G oraz w zbiornikach zaporowych Z1, Z3 i Z4 - 20 cm, w rzece AB i ABC damy wymiar ochronny 17,10 cm (data urodzin prezesa), a w naszych stawach PZW i pozostałych rzekach i jeziorach okoń nie będzie miał wymiaru przez najbliższe 2 lata, albo nie, wymiaru okonia tam nie będzie, do końca naszej kadencji ...
Ustawa o rybactwie śródlądowym, a konkretnie jej akt wykonawczy tj. rozporządzenie w sprawie połowu ryb oraz warunków chowu, hodowli i połowu innych organizmów żyjących w wodzie ustala wymiary i okresy ochronne ryb na cały kraj, na wszystkie wody śródlądowe (z wyjątkiem tych prywatnych). Oczywiście każdy z uprawnionych do rybactwa może stosować ostrzejsze przepisy w tej materii.
Wg mnie wprowadzenie NK na niektore gatunki ryb (z zachowanie okresow ochronnych - co bardzo wazne) powinno byc zrobione natychmiast. Sa gatunki ktore znikaja w oczach. A na kilka innych powinno podniesc sie wymiary ochronne tak aby ryba odbyla nie raz a dwa czy trzy razy tarlo. Ten jeden raz jak widac w zupelnosci nie wystarcza.
A gdyby wprowadzono dwu lub trzyletni zakaz połowu powiedzmy,klenia, jazia , lina, czy innego zagrożonego gatunku, podejrzewam że wiele gatunków by się odrodziło.
Zakaz połowu w sensie zabierania tej "" zagrożonej ryby "" - zgadzam się całkowicie .
Wg mnie wprowadzenie NK na niektore gatunki ryb (z zachowanie okresow ochronnych - co bardzo wazne) powinno byc zrobione natychmiast. Sa gatunki ktore znikaja w oczach. A na kilka innych powinno podniesc sie wymiary ochronne tak aby ryba odbyla nie raz a dwa czy trzy razy tarlo. Ten jeden raz jak widac w zupelnosci nie wystarcza.
Nie ma o czym gadać Koledzy , taki "" chwilowy "" przepis NK na niektóre gatunki byłby strzałem w dziesiątkę dla naszych wód .
Czy zakaz będzie dotyczył również, jeśli nie przede wszystkim rybaków ... choćby tylko "związkowych", że o kormoranach nie wspomnę (niektórzy uważają te ptaki za głównego winowajcę spadku populacji niektórych gatunków ryb, na niektórych obszarach)?
A tak na poważnie, to jest pomysł wart rozważenia. Warto się nad tym pochylić.
Całkowity zakaz połowu (czytaj ... zabierania z wody) lina, szczupaka, pstrąga potokowego na wodach PZW przez powiedzmy 2 lub 3 lata? Jestem za.
Wg mnie wprowadzenie NK na niektore gatunki ryb (z zachowanie okresow ochronnych - co bardzo wazne) powinno byc zrobione natychmiast. Sa gatunki ktore znikaja w oczach. A na kilka innych powinno podniesc sie wymiary ochronne tak aby ryba odbyla nie raz a dwa czy trzy razy tarlo. Ten jeden raz jak widac w zupelnosci nie wystarcza.
Zgadzam się z kolegą,ale jeżeli prowadzona jest gospodarka rybacka to nic nie da,ryby chronione przez nas będą wyławiane przez rybaków i kłusoli.
1;) Po co taka czcionka ? Chcesz aby Twoje zdanie było
"najważniejsze"?
2;) Czemu zakładasz że robią to ludzie którzy się na tym nie znają ?
3:) Dzięki temu, że okręgi mają taką możliwość, mój okręg już od dawna ma
wyższe wymiary ochronne niż RAPR, a i również wprowadzane są górne wymiary.
@1 Taka czcionka, bo taka mi się podoba …. I nie dorabiaj
teorii.
@2 Nie ja zakładam, ale forma i założenia (i wyniki)
dupokracji.
@3 Nie mówiłem, że nie mają tego dokonywać Okręgi, ale mają
to robić specjaliści (również w Okręgach i podległych im zarządach niewątpliwie
tacy są).
Dlatego Okręgi, które zrezygnowały z rejestracji połowów są
według mojej oceny specjalistami, ponieważ swoich decyzji nie opierają na
kłamstwach wypisywanych czy to celowo, czy dla jaj przez Wędkarzy, tylko
opierają decyzje o sprawdzone i naukowe fakty.
Nie wykorzystują TE OKRĘGI brak wpisu do bandyckiego
nakładania kar. I to Im się chwali.
Przy okazji: czy mówisz też o miesięcznym okresie
ochronnym węgorza?... On też znika w oczach, ale jest to wynikiem złej
gospodarki rybackiej, a nie przełowienia. I dlaczego miesiąc? Czy przez ten
miesiąc ten kto wymyślił tą głupotę chce nadrobić brak wpływów z nałożonych
mandatów?
Przy okazji: czy mówisz też o miesięcznym okresie
ochronnym węgorza?... On też znika w oczach, ale jest to wynikiem złej
gospodarki rybackiej, a nie przełowienia. I dlaczego miesiąc? Czy przez ten
miesiąc ten kto wymyślił tą głupotę chce nadrobić brak wpływów z nałożonych
mandatów?
Co do wegorza to mialbym watpliwosci. Nie rozmnaza sie i jedyne ryby jakie lowimy w wiekszej czesci kraju to te z zarybien. Raczej chodzi mi o ryby, ktore rozmnazaja sie u nas i pozwalajac im wytrzec sie kilka lat z rzedu moze by cos z tego bylo. Problemem moze byc brak naturalnych tarlisk. Ale to juz inny temat. PS. Wegorza traktuje troche jak "obcego" wlasnie ze wzgledu na jego taka a nie inna biologie rozrodcza
Przy okazji: czy mówisz też o miesięcznym okresie
ochronnym węgorza?... On też znika w oczach, ale jest to wynikiem złej
gospodarki rybackiej, a nie przełowienia. I dlaczego miesiąc? Czy przez ten
miesiąc ten kto wymyślił tą głupotę chce nadrobić brak wpływów z nałożonych
mandatów?
Co do wegorza to mialbym watpliwosci. Nie rozmnaza sie i jedyne ryby jakie lowimy w wiekszej czesci kraju to te z zarybien. Raczej chodzi mi o ryby, ktore rozmnazaja sie u nas i pozwalajac im wytrzec sie kilka lat z rzedu moze by cos z tego bylo. Problemem moze byc brak naturalnych tarlisk. Ale to juz inny temat. PS. Wegorza traktuje troche jak "obcego" wlasnie ze wzgledu na jego taka a nie inna biologie rozrodcza
Węgorz jak najbardziej jest naszą rybką,do Wisły wpływało wiele tych ryb,ale w dobie gospodarki która króluje, węgorz jest cenny i odławiany na skalę przemysłową,jeziora przepływowe były naturalnym siedliskiem tych ryb pokonując różne cieki łączące z wodami stałymi,teraz połączenia rzeka-jezioro to rzadkośc spowodowana różnymi wymysłami człowieka.
@1 Taka czcionka, bo taka mi się podoba …. I nie dorabiaj
teorii.
To ja se zacznę pisać taką, bo mi się tak podoba, zacznę też pisać nie na temat, bo też mi się tak podoba, w końcu mamy burdel nad wodą, zróbmy go na forum, bo tak mi się podoba.
Jestem stanowczo za różnymi wymiarami w różnych okręgach. Przecież jak wiadomo populacje ryb są tak odmienne od siebie w zależności od regionu kraju że nie można ich "wrzucać do jednego worka" Podany wyżej przykład pstrąga jest chyba najlepszym przykładem tego. W moim okręgu toruńskim nie dość że wymiary minimalne są wyższe( okoń 18 cm , szczupak i sandacz już od 3 lat 50cm czy lin 30 cm) niż w większości okręgów to jeszcze wprowadzono górny wymiar szczupaka 85cm. A wszystko jest spowodowane jego zmniejszającą się jego ilością. I w zależności od populacji danej ryby w konkretnym okręgu powinno wprowadzać się adekwatny wymiar ochronny a przy naprawdę niskiej ilości jakiegoś gatunku nawet czasowy całkowity zakaz połowu konkretnego gatunku. Z drugiej strony wiem że dla wędkarzy mieszkających na obrzeżach dwóch lub więcej okręgów jest to problem. Jednakże chyba więcej warte są rybne wody niż marudzenie kilku wędkarzy iż gubią się w przepisach.
Przy okazji: czy mówisz też o miesięcznym okresie
ochronnym węgorza?... On też znika w oczach, ale jest to wynikiem złej
gospodarki rybackiej, a nie przełowienia. I dlaczego miesiąc? Czy przez ten
miesiąc ten kto wymyślił tą głupotę chce nadrobić brak wpływów z nałożonych
mandatów?
Co do wegorza to mialbym watpliwosci. Nie rozmnaza sie i jedyne ryby jakie lowimy w wiekszej czesci kraju to te z zarybien. Raczej chodzi mi o ryby, ktore rozmnazaja sie u nas i pozwalajac im wytrzec sie kilka lat z rzedu moze by cos z tego bylo. Problemem moze byc brak naturalnych tarlisk. Ale to juz inny temat. PS. Wegorza traktuje troche jak "obcego" wlasnie ze wzgledu na jego taka a nie inna biologie rozrodcza
Węgorz jak najbardziej jest naszą rybką,do Wisły wpływało wiele tych ryb,ale w dobie gospodarki która króluje, węgorz jest cenny i odławiany na skalę przemysłową,jeziora przepływowe były naturalnym siedliskiem tych ryb pokonując różne cieki łączące z wodami stałymi,teraz połączenia rzeka-jezioro to rzadkośc spowodowana różnymi wymysłami człowieka.
Wegorza traktuje troche jak obcego, bo w wielu miejscach nie ma szans na przebywanie gdyby nie zarybienia. Nawet jesli wpuscimy go do jakichs np. zaporowek czy gornych odcinkow rzek to i tak albo go wylowia albo splynie w czasie tarla i bez kolejnych zrybien po prostu zniknie. Jedyne drogi wodne z morza do centralnej i poludniowej Polski sa po prostu niedrozne dla wegorza. Zwlaszcza zlewnia Wisly.
Jak ktoś jest mięsiarzem to dla niego wymiar nie ma znaczenia jak będzie chciał to i tak weźmie. Według mnie zabijanie niektórych gatunków ryb to głupota, a wymiary ochronne i tak są za niskie
Akademickie miasto,mądrzy ludzie,czesto bywałem u was na wagarach na Szerokiej,byc może będę u was łowił,bo mój okręg jest nie reformowalny. Czyżby o moim okręgu Kolega pisze;) Poza tymi reformami udało nam się wyrzucić stary komunistyczny zarząd z Torunia i dzięki temu zmniejszono zarybienia świniami-karpiami prawie do zera i postawiono na gatunki rodzime. Zresztą restytucja szczupaka i sandacza na Wiśle jest tego najlepszym przykładem i to na całą kówPolskę. Same liczby o tym świadczą: po kilka MILIONÓW NARYBKU CO ROKU tych dwóch gatunków. Tylko te opłaty... trzy i pół stówy bez możliwości wyboru na co chce się łowić. Trzeba wykupić cały pakiet: łódka, spin i wody górskie. Trochę to wkurzające.
widzę,że jesteś człowiekiem wielkiej wiary w uczciwość ludzi,którzy odpowiedzialni są w naszym kraju za stan wód (rzek) oraz "rybostan".Znasz taki PGRyb,który nie "łoi" wędkarzy na każdym kroku,aby tylko wyciągnąć tych parę złotych za "zezwolenie" na łowienie w "swoich" wodach (przgnę zaznaczyć,że piszę tu o WĘDKARZACH,bo rybacy mnie nie interesują).W tym roku pobrano ode mnie opłatę za wędkowanie w jeziorze Bogdany,co za beszczelność,zarośnięte i znikające jezioro z powierzchi ziemi a "miejscowi" śmiali się ze mnie bo wiedzieli,że tego nie zarybiali od lat.Nie chcę już pisać o kolejnym jez.Umląg (inny PGRyb),za który też pobierają opłaty,hi hi ,tylko za co!?
Pamiętaj kolego,że wymiary ochronne,jak też okresy ochronne są to decyzje podejmowane "zza biurka" a nikt (NIKT) nie ogląda i nie analizuje rejestrów,które karze się nam prowadzić i oddawać przy kolejnej opłacie.
Bo tak naprawdę to wymiar ochronny powinien obowiązywać na każdej wodzie INNY,bo uzależnione jest to od bardzo,bardzo wielu czynników.
Możnaby było jeszcze długo pisać bo temat ten to -płynąca woda ale i tak nikt nie wysłucha
masz racje kolego ja mieszkam w gorkach malych,to je gmina BRENNA woj slaskie i mieszkam nad sama rzeka breńca to sa wody gorskie lowienie tylko na muche,ale od paru lat zostala wykupiona przez prywaciaza i wprowadzil tak regulamin ze glowa boli,wymiar ochronny pstraga zgadzam sie ,okres lowienia ok ,ale ceny wykupinia na lowienie szok skant on to wziol niewiem ,chyba ustala sam kiedys muszkazy bylo duzo teraz na palcach policzyc ,bo kogo stadzi na 60zl tygodniowka,ja bo mam wykupiony zapore w goczlkowicach i roczne kosztuje 120zl tam w tych siedzibach powinni siedziec prawdziwi wentkarze ktuezi sie znaja i sa w temacie a ni pulglowki,co niemaja zielonego pojecia o rybach,pokarzesz mu klenia a on mowi zeto pstrag no czyste jaja mijalem osobiscie taki przipadek ,,,pozdrawiam ,,,,,,
Przeglądając fora co jakiś czas trafiam na pytania dotyczące wymiarów ochronnych niektórych gatunków ryb- różnych w poszczególnych okręgach- co naprawdę nie ułatwia życia. Chciałbym sprowokować dyskusję nad ujednoliceniem wymiarów ochronnych ryb we wszystkich okręgach- za i przeciw.
Ja jestem za.
Załóżmy, że np. ktoś spinniguje zgodnie z przepisami na dużej rzece, na granicy dwóch obwodów rybackich, dwóch różnych (aczkolwiek zaprzyjaźnionych, mających wspólne porozumienie) okręgów PZW i ... łowi okonie. Wymiar ochronny okonia w "jego" okręgu PZW to np. 15 cm. Załóżmy, że złowi, i zabierze kilkanaście okoni (od ledwo wymiarowych do powiedzmy 30 cm), w tym kilka ma ok. 17 cm. Przejdzie się kawałek wzdłuż rzeki, a tam już inny obwód rybacki, inny okręg PZW, inny wymiar okonia (np. 18 cm). Łowi okonie nadal zgodnie z przepisami. Świadom wyższego wymiaru, zabiera od momentu wejścia "na teren" innego okręgu okonie już tylko powyżej 18 cm. Wszystko niby jest ok, do czasu aż zjawi się straż rybacka. Kontrola, i bardzo prawdopodobny mandat za ryby niewymiarowe, choć zostały one złowione zgodnie z przepisami, chwilę wcześniej, w innej wodzie (innym obwodzie rybackim, innego okręgu). Żeby było prościej, w żadnym z tych okręgów nie wprowadzono rejestru połowu. Wędkarz zostałby ukarany słusznie, czy niesłusznie? Może jednak warto ujednolicić wymiary na wszystkich wodach związkowych?
Jestem przeciw.Na pewno takie posunięcie ułatwiło by życie wędkarzom przekraczającym granice okręgu, ale utrudniło by racjonalną gospodarkę rybacką. Są zbiorniki gdzie pogłowie na przykład okonia czy płoci bardzo uszczuplało, więc okręg ma obowiązek wprowadzić tam wymiar ochronny.
Jestem przeciw.Na pewno takie posunięcie ułatwiło by życie wędkarzom przekraczającym granice okręgu, ale utrudniło by racjonalną gospodarkę rybacką. Są zbiorniki gdzie pogłowie na przykład okonia czy płoci bardzo uszczuplało, więc okręg ma obowiązek wprowadzić tam wymiar ochronny.
Dokladnie tak. Masz calkowita racje. Sa rzeki i rzeczki gdzie niektore gatunki ryb nie dorastaja do zbyt imponujacych wymiarow. I nie jest to wina czlowieka a srodowiska.
Czym innym jest np. 40cm pstrag z polnocy a czym innym 40cm ryba z ubogich w pokarm rzek poludnia (np Solinka czy Wetlinka). W centralnej Polsce w jednej z rzeczek pstragi rosly jak na drozdzach. Tak grubych i spasionych ryb tego gatunku nie lowilem nigdzie. Tam wymiar 40 cm bylby OK. Ale np na Wisle przed OS"em zlowienie czegokolwiek pow 25 cm bylo nielada wyczynem.
To może wyjściem byłoby ujednolicić wymiary na wszystkich wodach PZW, a wprowadzić (czasowo) zaostrzone przepisy, tj. zwiększone wymiary ochronne tylko w konkretnych zbiornikach, gdzie np. dany ZO PZW (najprawdopodobniej uchwałą) zechce odbudować populację jakiegoś konkretnego gatunku?
Dokladnie tak. Masz calkowita racje. Sa rzeki i rzeczki gdzie niektore gatunki ryb nie dorastaja do zbyt imponujacych wymiarow. I nie jest to wina czlowieka a srodowiska.
Czym innym jest np. 40cm pstrag z polnocy a czym innym 40cm ryba z ubogich w pokarm rzek poludnia (np Solinka czy Wetlinka). W centralnej Polsce w jednej z rzeczek pstragi rosly jak na drozdzach. Tak grubych i spasionych ryb tego gatunku nie lowilem nigdzie. Tam wymiar 40 cm bylby OK. Ale np na Wisle przed OS"em zlowienie czegokolwiek pow 25 cm bylo nielada wyczynem.
Racja, pstrągi z naszych prawdziwie górskich potoków nigdy nie znajdą się w tabeli rekordów.
Jednak wymiary ochronne pstrągów, w zależności od wody w jakiej występują, są zróżnicowane w RAPR od co najmniej kilkudziesięciu lat.
Chyba nic nie stoi na przeszkodzie, by wymiar ochronny np. okonia czy szczupaka na wszystkich wodach PZW był jednakowy.
jestem przeciw poniewaz pogłowie nie ktorych ryb jest za duze lub za małe dlatego okreg sam decyduje o wyborze wymiaru ochronnego,
dodatkowo jest za tym aby kazdy okreg zaostrzał wpewien sposub przepisy wedkarskie
Jestem za…
tym, aby nie dopuszczać debili do tworzenia prawa. Do tworzenia prawa są prawnicy.
Jestem przeciw…
dupokracji, gdzie dwóch debili może ustanowić największą głupotę poprzez głosowanie większościowe, a jeden wykładowca na uniwerku, czy jeden przedsiębiorca nie ma nic do powiedzenia wobec tych dwóch dupokratycznych debili.
Czyli do ustanawiania wymiarów ochronnych są specjaliści/naukowcy, którzy wiedzą kiedy i jak duże ryby mogą się pierwszy raz wytrzeć, by później można było je odłowić.
Więc aby wszystko grało jak w szwajcarskim zegarku, specjaliści teoretycy muszą ściśle współpracować ze specjalistami praktykami.
I o takich sprawach nie mogą decydować zarządy, bo to nie są specjaliści (czasami są to oczywiście świetni pasjonaci), tylko ludzie wybrani ad hoc z tłumu zebranych.
Kontrola, i bardzo prawdopodobny mandat za ryby niewymiarowe, choć zostały one złowione zgodnie z przepisami, chwilę wcześniej, w innej wodzie (innym obwodzie rybackim, innego okręgu).
Wystarczy wypełnić "nieszczęsny" rejestr połowów żeby pozbyć się tego problemu...
Generalnie jestem za ujednoliceniem choć zdaję sobie sprawę, że wpływ na to ma z pewnością stan wód w danym okręgu i stąd różnice.
Chyba szlak trafił mój poprzedni wpis więc jeszcze raz.
Do redaktorów i/lub moderatorów.
Zauważyłem ze ktoś zmienił tytuł i zrobił to błędnie. Chodzi o słowo "różnych"
W tym miejscu w którym się znajduje kompletnie ono nie pasuje. Każdy wie że okręgi są różne i nie ma dwóch takich samych. Jeśli już koniecznie musi ono być to raczej na samym początku tytułu.
Co do tematu.
Jestem przeciw. Powiem więcej byłbym za wprowadzeniem różnych wymiarów w każdej wodzie ktora wymaga odmiennego traktowania.
A gdyby wprowadzono dwu lub trzyletni zakaz połowu powiedzmy,klenia, jazia , lina, czy innego zagrożonego gatunku, podejrzewam że wiele gatunków by się odrodziło.
Jestem za…
tym, aby nie dopuszczać debili do tworzenia prawa. Do tworzenia prawa są prawnicy.
Jestem przeciw…
dupokracji, gdzie dwóch debili może ustanowić największą głupotę poprzez głosowanie większościowe, a jeden wykładowca na uniwerku, czy jeden przedsiębiorca nie ma nic do powiedzenia wobec tych dwóch dupokratycznych debili.
Czyli do ustanawiania wymiarów ochronnych są specjaliści/naukowcy, którzy wiedzą kiedy i jak duże ryby mogą się pierwszy raz wytrzeć, by później można było je odłowić.
Więc aby wszystko grało jak w szwajcarskim zegarku, specjaliści teoretycy muszą ściśle współpracować ze specjalistami praktykami.
I o takich sprawach nie mogą decydować zarządy, bo to nie są specjaliści (czasami są to oczywiście świetni pasjonaci), tylko ludzie wybrani ad hoc z tłumu zebranych.
1;) Po co taka czcionka ? Chcesz aby Twoje zdanie było "najważniejsze"?2;) Czemu zakładasz że robią to ludzie którzy się na tym nie znają ?3:) Dzięki temu, że okręgi mają taką możliwość, mój okręg już od dawna ma wyższe wymiary ochronne niż RAPR, a i również wprowadzane są górne wymiary.
A gdyby wprowadzono dwu lub trzyletni zakaz połowu powiedzmy,klenia, jazia , lina, czy innego zagrożonego gatunku, podejrzewam że wiele gatunków by się odrodziło.
Zakaz połowu w sensie zabierania tej "" zagrożonej ryby "" - zgadzam się całkowicie .
W teorii niby wszystko gra, dopasujmy wymiar ochronny do konkretnej wody, wielkości populacji danego gatunku i warunków środowiskowych ...
W praktyce będzie tak:
Posiedzenie zarządu ZO PZW ...
W jeziorach A, K, L i T wymiar okonia damy na 18 cm, w jeziorach B, C i O (trudnodostępnych z brzegu) na 15 cm, w jeziorach D, E, F i G oraz w zbiornikach zaporowych Z1, Z3 i Z4 - 20 cm, w rzece AB i ABC damy wymiar ochronny 17,10 cm (data urodzin prezesa), a w naszych stawach PZW i pozostałych rzekach i jeziorach okoń nie będzie miał wymiaru przez najbliższe 2 lata, albo nie, wymiaru okonia tam nie będzie, do końca naszej kadencji ...
Ustawa o rybactwie śródlądowym, a konkretnie jej akt wykonawczy tj. rozporządzenie w sprawie połowu ryb oraz warunków chowu, hodowli i połowu innych organizmów żyjących w wodzie ustala wymiary i okresy ochronne ryb na cały kraj, na wszystkie wody śródlądowe (z wyjątkiem tych prywatnych). Oczywiście każdy z uprawnionych do rybactwa może stosować ostrzejsze przepisy w tej materii.
Wg mnie wprowadzenie NK na niektore gatunki ryb (z zachowanie okresow ochronnych - co bardzo wazne) powinno byc zrobione natychmiast. Sa gatunki ktore znikaja w oczach.
A na kilka innych powinno podniesc sie wymiary ochronne tak aby ryba odbyla nie raz a dwa czy trzy razy tarlo. Ten jeden raz jak widac w zupelnosci nie wystarcza.
A gdyby wprowadzono dwu lub trzyletni zakaz połowu powiedzmy,klenia, jazia , lina, czy innego zagrożonego gatunku, podejrzewam że wiele gatunków by się odrodziło.
Zakaz połowu w sensie zabierania tej "" zagrożonej ryby "" - zgadzam się całkowicie .
To miałem na mysli :))
Wg mnie wprowadzenie NK na niektore gatunki ryb (z zachowanie okresow ochronnych - co bardzo wazne) powinno byc zrobione natychmiast. Sa gatunki ktore znikaja w oczach.
A na kilka innych powinno podniesc sie wymiary ochronne tak aby ryba odbyla nie raz a dwa czy trzy razy tarlo. Ten jeden raz jak widac w zupelnosci nie wystarcza.
Nie ma o czym gadać Koledzy , taki "" chwilowy "" przepis NK na niektóre gatunki byłby strzałem w dziesiątkę dla naszych wód .
Czy zakaz będzie dotyczył również, jeśli nie przede wszystkim rybaków ... choćby tylko "związkowych", że o kormoranach nie wspomnę (niektórzy uważają te ptaki za głównego winowajcę spadku populacji niektórych gatunków ryb, na niektórych obszarach)?
A tak na poważnie, to jest pomysł wart rozważenia. Warto się nad tym pochylić.
Całkowity zakaz połowu (czytaj ... zabierania z wody) lina, szczupaka, pstrąga potokowego na wodach PZW przez powiedzmy 2 lub 3 lata? Jestem za.
Całkowity zakaz połowu amurów, tołpyg, karpi na wodach PZW? Jestem przeciw.
Takie jest moje zdanie.
pozdrawiam
Wg mnie wprowadzenie NK na niektore gatunki ryb (z zachowanie okresow ochronnych - co bardzo wazne) powinno byc zrobione natychmiast. Sa gatunki ktore znikaja w oczach.
A na kilka innych powinno podniesc sie wymiary ochronne tak aby ryba odbyla nie raz a dwa czy trzy razy tarlo. Ten jeden raz jak widac w zupelnosci nie wystarcza.
Zgadzam się z kolegą,ale jeżeli prowadzona jest gospodarka rybacka to nic nie da,ryby chronione przez nas będą wyławiane przez rybaków i kłusoli.
@ JaroDraw
Odpowiadam na Twoje pytania:
1;) Po co taka czcionka ? Chcesz aby Twoje zdanie było "najważniejsze"?
2;) Czemu zakładasz że robią to ludzie którzy się na tym nie znają ?
3:) Dzięki temu, że okręgi mają taką możliwość, mój okręg już od dawna ma wyższe wymiary ochronne niż RAPR, a i również wprowadzane są górne wymiary.
@1 Taka czcionka, bo taka mi się podoba …. I nie dorabiaj teorii.
@2 Nie ja zakładam, ale forma i założenia (i wyniki) dupokracji.
@3 Nie mówiłem, że nie mają tego dokonywać Okręgi, ale mają to robić specjaliści (również w Okręgach i podległych im zarządach niewątpliwie tacy są).
Dlatego Okręgi, które zrezygnowały z rejestracji połowów są według mojej oceny specjalistami, ponieważ swoich decyzji nie opierają na kłamstwach wypisywanych czy to celowo, czy dla jaj przez Wędkarzy, tylko opierają decyzje o sprawdzone i naukowe fakty.
Nie wykorzystują TE OKRĘGI brak wpisu do bandyckiego nakładania kar. I to Im się chwali.
@ pawelz
Przy okazji: czy mówisz też o miesięcznym okresie ochronnym węgorza?... On też znika w oczach, ale jest to wynikiem złej gospodarki rybackiej, a nie przełowienia. I dlaczego miesiąc? Czy przez ten miesiąc ten kto wymyślił tą głupotę chce nadrobić brak wpływów z nałożonych mandatów?
@ pawelz
Przy okazji: czy mówisz też o miesięcznym okresie ochronnym węgorza?... On też znika w oczach, ale jest to wynikiem złej gospodarki rybackiej, a nie przełowienia. I dlaczego miesiąc? Czy przez ten miesiąc ten kto wymyślił tą głupotę chce nadrobić brak wpływów z nałożonych mandatów?
Co do wegorza to mialbym watpliwosci. Nie rozmnaza sie i jedyne ryby jakie lowimy w wiekszej czesci kraju to te z zarybien. Raczej chodzi mi o ryby, ktore rozmnazaja sie u nas i pozwalajac im wytrzec sie kilka lat z rzedu moze by cos z tego bylo. Problemem moze byc brak naturalnych tarlisk. Ale to juz inny temat.
PS. Wegorza traktuje troche jak "obcego" wlasnie ze wzgledu na jego taka a nie inna biologie rozrodcza
@ pawelz
Przy okazji: czy mówisz też o miesięcznym okresie ochronnym węgorza?... On też znika w oczach, ale jest to wynikiem złej gospodarki rybackiej, a nie przełowienia. I dlaczego miesiąc? Czy przez ten miesiąc ten kto wymyślił tą głupotę chce nadrobić brak wpływów z nałożonych mandatów?
Co do wegorza to mialbym watpliwosci. Nie rozmnaza sie i jedyne ryby jakie lowimy w wiekszej czesci kraju to te z zarybien. Raczej chodzi mi o ryby, ktore rozmnazaja sie u nas i pozwalajac im wytrzec sie kilka lat z rzedu moze by cos z tego bylo. Problemem moze byc brak naturalnych tarlisk. Ale to juz inny temat.
PS. Wegorza traktuje troche jak "obcego" wlasnie ze wzgledu na jego taka a nie inna biologie rozrodcza
Węgorz jak najbardziej jest naszą rybką,do Wisły wpływało wiele tych ryb,ale w dobie gospodarki która króluje, węgorz jest cenny i odławiany na skalę przemysłową,jeziora przepływowe były naturalnym siedliskiem tych ryb pokonując różne cieki łączące z wodami stałymi,teraz połączenia rzeka-jezioro to rzadkośc spowodowana różnymi wymysłami człowieka.
@1 Taka czcionka, bo taka mi się podoba …. I nie dorabiaj teorii.
To ja se zacznę pisać taką, bo mi się tak podoba, zacznę też pisać nie na temat, bo też mi się tak podoba, w końcu mamy burdel nad wodą, zróbmy go na forum, bo tak mi się podoba.Jestem stanowczo za różnymi wymiarami w różnych okręgach. Przecież jak wiadomo populacje ryb są tak odmienne od siebie w zależności od regionu kraju że nie można ich "wrzucać do jednego worka" Podany wyżej przykład pstrąga jest chyba najlepszym przykładem tego. W moim okręgu toruńskim nie dość że wymiary minimalne są wyższe( okoń 18 cm , szczupak i sandacz już od 3 lat 50cm czy lin 30 cm) niż w większości okręgów to jeszcze wprowadzono górny wymiar szczupaka 85cm. A wszystko jest spowodowane jego zmniejszającą się jego ilością. I w zależności od populacji danej ryby w konkretnym okręgu powinno wprowadzać się adekwatny wymiar ochronny a przy naprawdę niskiej ilości jakiegoś gatunku nawet czasowy całkowity zakaz połowu konkretnego gatunku. Z drugiej strony wiem że dla wędkarzy mieszkających na obrzeżach dwóch lub więcej okręgów jest to problem. Jednakże chyba więcej warte są rybne wody niż marudzenie kilku wędkarzy iż gubią się w przepisach.
@ pawelz
Przy okazji: czy mówisz też o miesięcznym okresie ochronnym węgorza?... On też znika w oczach, ale jest to wynikiem złej gospodarki rybackiej, a nie przełowienia. I dlaczego miesiąc? Czy przez ten miesiąc ten kto wymyślił tą głupotę chce nadrobić brak wpływów z nałożonych mandatów?
Co do wegorza to mialbym watpliwosci. Nie rozmnaza sie i jedyne ryby jakie lowimy w wiekszej czesci kraju to te z zarybien. Raczej chodzi mi o ryby, ktore rozmnazaja sie u nas i pozwalajac im wytrzec sie kilka lat z rzedu moze by cos z tego bylo. Problemem moze byc brak naturalnych tarlisk. Ale to juz inny temat.
PS. Wegorza traktuje troche jak "obcego" wlasnie ze wzgledu na jego taka a nie inna biologie rozrodcza
Węgorz jak najbardziej jest naszą rybką,do Wisły wpływało wiele tych ryb,ale w dobie gospodarki która króluje, węgorz jest cenny i odławiany na skalę przemysłową,jeziora przepływowe były naturalnym siedliskiem tych ryb pokonując różne cieki łączące z wodami stałymi,teraz połączenia rzeka-jezioro to rzadkośc spowodowana różnymi wymysłami człowieka.
Wegorza traktuje troche jak obcego, bo w wielu miejscach nie ma szans na przebywanie gdyby nie zarybienia. Nawet jesli wpuscimy go do jakichs np. zaporowek czy gornych odcinkow rzek to i tak albo go wylowia albo splynie w czasie tarla i bez kolejnych zrybien po prostu zniknie. Jedyne drogi wodne z morza do centralnej i poludniowej Polski sa po prostu niedrozne dla wegorza. Zwlaszcza zlewnia Wisly.
Akademickie miasto,mądrzy ludzie,czesto bywałem u was na wagarach na Szerokiej,byc może będę u was łowił,bo mój okręg jest nie reformowalny.
Jak ktoś jest mięsiarzem to dla niego wymiar nie ma znaczenia jak będzie chciał to i tak weźmie. Według mnie zabijanie niektórych gatunków ryb to głupota, a wymiary ochronne i tak są za niskie
Jopek1971, pozdrów szamana, jak go zobaczysz ;)
Pozdrowię na pewno ;-)))
Akademickie miasto,mądrzy ludzie,czesto bywałem u was na wagarach na Szerokiej,byc może będę u was łowił,bo mój okręg jest nie reformowalny.
Czyżby o moim okręgu Kolega pisze;)
Poza tymi reformami udało nam się wyrzucić stary komunistyczny zarząd z Torunia i dzięki temu zmniejszono zarybienia świniami-karpiami prawie do zera i postawiono na gatunki rodzime. Zresztą restytucja szczupaka i sandacza na Wiśle jest tego najlepszym przykładem i to na całą kówPolskę. Same liczby o tym świadczą: po kilka MILIONÓW NARYBKU CO ROKU tych dwóch gatunków. Tylko te opłaty... trzy i pół stówy bez możliwości wyboru na co chce się łowić. Trzeba wykupić cały pakiet: łódka, spin i wody górskie. Trochę to wkurzające.
widzę,że jesteś człowiekiem wielkiej wiary w uczciwość ludzi,którzy odpowiedzialni są w naszym kraju za stan wód (rzek) oraz "rybostan".Znasz taki PGRyb,który nie "łoi" wędkarzy na każdym kroku,aby tylko wyciągnąć tych parę złotych za "zezwolenie" na łowienie w "swoich" wodach (przgnę zaznaczyć,że piszę tu o WĘDKARZACH,bo rybacy mnie nie interesują).W tym roku pobrano ode mnie opłatę za wędkowanie w jeziorze Bogdany,co za beszczelność,zarośnięte i znikające jezioro z powierzchi ziemi a "miejscowi" śmiali się ze mnie bo wiedzieli,że tego nie zarybiali od lat.Nie chcę już pisać o kolejnym jez.Umląg (inny PGRyb),za który też pobierają opłaty,hi hi ,tylko za co!?
Pamiętaj kolego,że wymiary ochronne,jak też okresy ochronne są to decyzje podejmowane "zza biurka" a nikt (NIKT) nie ogląda i nie analizuje rejestrów,które karze się nam prowadzić i oddawać przy kolejnej opłacie.
Bo tak naprawdę to wymiar ochronny powinien obowiązywać na każdej wodzie INNY,bo uzależnione jest to od bardzo,bardzo wielu czynników.
Możnaby było jeszcze długo pisać bo temat ten to -płynąca woda ale i tak nikt nie wysłucha
łam kija
Ryszard
masz racje kolego ja mieszkam w gorkach malych,to je gmina BRENNA woj slaskie i mieszkam nad sama rzeka breńca to sa wody gorskie lowienie tylko na muche,ale od paru lat zostala wykupiona przez prywaciaza i wprowadzil tak regulamin ze glowa boli,wymiar ochronny pstraga zgadzam sie ,okres lowienia ok ,ale ceny wykupinia na lowienie szok skant on to wziol niewiem ,chyba ustala sam kiedys muszkazy bylo duzo teraz na palcach policzyc ,bo kogo stadzi na 60zl tygodniowka,ja bo mam wykupiony zapore w goczlkowicach i roczne kosztuje 120zl tam w tych siedzibach powinni siedziec prawdziwi wentkarze ktuezi sie znaja i sa w temacie a ni pulglowki,co niemaja zielonego pojecia o rybach,pokarzesz mu klenia a on mowi zeto pstrag no czyste jaja mijalem osobiscie taki przipadek ,,,pozdrawiam ,,,,,,