Chciałbym poruszyć doś poważny problem, jakim jest podawana przez producentów wytrzymałość żyłek. Wiele z nich jest grubo przesadzonych o czym większość z nas miała sięokazję niejednokrotnie przekonać.
Problememe tym zajmuje się również EFTTA (European Fishing Tackle Trade Associacion), która prowadząc niezależne testy jakości żyłek zamieszcza na swojej stronie listę firm, których produkty posiadają parametry zgodne z podanymi na opakowaniu. Listę zaufanych firm można znaleźć na http://efttalinecharter.com/en/
Co sądzicie na temat fałszywego podawania wytrzymałości żyłek?
CześćNiestety - jest to straszne i zatrważające co mogą zrobić spece od marketingu aby sprzedać produkt - w tym wypadku żyłki.Oszustwo jak już pisałem polega na tym, że sprzedając żyłkę np 0,23 pisze się na opakowaniu, że jest to 0,20 jednocześnie podając parametr żyłki 0,23 np 7,5kg. Nikt tych trzech setnych gołym okiem nie wyłapie.A już majstersztykiem jest podanie, jaką rybę możemy wyciągnąć np na 0,18mm he he .Sam używam żyłki o niesłychanie małej wytrzymałości. Jest to Kryston Krystonite Super Mono 12 lb - 5,4kg 0,31mm.JK
Często też zdarza się że żyłki w sprzedaży są to podróbki lub zleżałe. Co do przekłamywania na temat średnicy to fakt, ja kiedyś udałem się do sklepu z suwmiarką elektroniczną, to okazało się że ponad 60% ma przekłamaną średnicę. Zaś co do podanej wytrzymałości żyłki, to ona jest podawana przy obciążeniu statycznym, i to bez węzła. To znaczy że ten ciężar może tylko zawisnąć na żyłce i każdy jego ruch spowoduje większą siłę i zerwie żyłkę. Żyłki które najbardziej były zgodne z parametrami które podawał producent na opakowaniu to stroft i stiglom. Trzeba też pamiętać że żyłki mają różną wytrzymałość na węzłach, i dlatego jeśli ktoś proponuje mi jakiś nowy produkt to sprawdzam zawsze na węźle. Można też do tego użyć zwykłej wagi sprężynowej, co przybliży nam prawdziwą wytrzymałość tej żyłki. Obserwuję też jak żyłka zachowuje się po zerwaniu; czy się nie skręca jak i czy nie rozciągnęła się, a średnica jej uległa zmniejszeniu. Poprostu przeprowadzam mały test produktu, i oceniam ją czy spełnia moje oczekiwania...
Wyraziłeś się JKarp nadwyraz delikatnie na temat oszustów nazywając ich "specami od marketingu". Podawanie wyssanych z palca wytrzymałości to przecież zwykłe oszustwo. Jeszcze parę lat temu będąc w sklepie wędkarskim wpadło mi w ręce takie jedno opakowanie, zerknąłem na podaną wytrzymałość i pytam sprzedawcę ile ta plecionka kosztuje - a on mi na to że to żyłka :D kopara mi opadła do samej ziemi :)
Nigdy nie mierzyłem suwmiarką średnicy żyłek, ale zdarzało mi się sprawdzać wytrzymałość na wadze elektronicznej - większość wypadała mizernie w porównaniu do deklarowanych wartości.
Przytoczę jeszcze jedną historię, która przytrafiła mi się kiedyś nad wodą. Łażąc ze spinningiem zatrzymałem się w celu zasięgnięcia języka u miejscowych grunciarzy. My tu sobie gadugadu a w tym czasie jeden ma branie, zacina krótki hol i... brzdęk, żyłka poszła. Podniecony wędkarz zaczyna krzyczeć jaką to miał wielką rybę, że aż mu zerwała żyłkę, która ma wytrzymałość 9 kilo. Mówię mu "Pokaż Pan tę żyłkę" wziąłem w ręce, lekko pociągnąłem i zerwała się nawet bez zagłębiania w palcach. Mówię mu na to z usmiechem "No i masz Pan swoje 9 kilo". Facet nie chciał uwierzyć i sam kilka razy próbował żeby się przekonać, że to prawda. Potem jeszcze kilka razy spotkałem tych wędkarzy, co i raz nabijali się ze swojego kompana i jego 9 kilowej żyłki.
Przytoczę jeszcze jedną historię, która przytrafiła mi się kiedyś nad wodą. Łażąc ze spinningiem zatrzymałem się w celu zasięgnięcia języka u miejscowych grunciarzy. My tu sobie gadugadu a w tym czasie jeden ma branie, zacina krótki hol i... brzdęk, żyłka poszła. Podniecony wędkarz zaczyna krzyczeć jaką to miał wielką rybę, że aż mu zerwała żyłkę, która ma wytrzymałość 9 kilo. Mówię mu "Pokaż Pan tę żyłkę" wziąłem w ręce, lekko pociągnąłem i zerwała się nawet bez zagłębiania w palcach. Mówię mu na to z usmiechem "No i masz Pan swoje 9 kilo". Facet nie chciał uwierzyć i sam kilka razy próbował żeby się przekonać, że to prawda. Potem jeszcze kilka razy spotkałem tych wędkarzy, co i raz nabijali się ze swojego kompana i jego 9 kilowej żyłki.
CześćKiedyś taki jeden krzyczał na cały zbiornik, że miał karpia z 20kg .... bo mu żyłka pękła podczas holu. Złowiłem ja tą " dwudziestkę " za kilka dni tylko jakoś mała była i miała góra cztery kilo.Wyprzedzając - jeszcze miał zapięty zestaw tego kolesia ;-)JK
Jestem niedzielnym wedkarzem, ale nie oznacza to ze nie jestem ambitny i z tegoz to powodu ostatnim tematem jaki mnie zafascynował był połow kleni i jazi na mikroprzynety spinningowe.
Temat jest o zylkach wiec szybko powiem jaki to ma zwiazek z zylkami, a bardziej w moim przypadku z plecionkami.
Wedzisko ktorego uzywam do polowu kleni i jazi nie jest typowym lekkim wedziskiem, choc ma czula szczytówke to jednak jeszcze nie ta klasa. Dlatego wyczuwanie brań chciałem nadrobic lepszym kontaktem z przyneta. Co za tym idzie, stwierdziłem ze kupie jak najcieńsza plecionke.
Ktoregos razu poszedłem do wedkarskiego i poprosiłem o jak najcieńszą plecke. Wlascicielka sklepu pokazała mi plecke o srednicy 0,06 mm, z wytrzymałością do 4 kg. Tak na oko powiedziałbym ze to 0,10 mm, no ale niech bedzie. Wiele razy sprawdzałem wytrzymałośc plecki, lecz tylko recznie. Nie szło jej zerwac, predzej bym sobie łapska pociał. Byc moze przy jakims wiekszym ciezarze by strzeliła, ale nie takie ryby miałem zamiar z jej pomoca łowic.
Lecz ktoregos razu wybrałem sie nad Odre przetestowac zestaw. Rzucam, rzucam, zaczep, nie zdazyłem nawet pociagnac, plecka sie zerwała. Potem znowu to samo i strata kolejnej przynety. W sumie tego dnia nad woda byłem krotko a straciłem juz 5 przynet. Za kazdym razem gdy zerwałem zestaw, urywał sie w miejscu petli.
Czy to normalne? Czy tak wlasnie zachowuje sie plecionka? moze była jakas felerna a moze zlezeła? sam nie wiem. a moze po prostu uzywałem złych wezłow. Doradzicie cos?
CześćTak, ja Ci doradzę - wywal plecionkę a Koledzy niech doradzą Ci jakąś dobrą żyłkę.Powiedz nam co to za plecionka i ile kosztowała. I jeszcze jaki węzeł stosujesz.JK
CześćTak, ja Ci doradzę - wywal plecionkę a Koledzy niech doradzą Ci jakąś dobrą żyłkę.Powiedz nam co to za plecionka i ile kosztowała. I jeszcze jaki węzeł stosujesz.JK
Zgadzam się z Januszem wywal to. Tym bardziej jak piszesz że do połowu kleni i jazi. Ja od lat stosuje żyłkę i nie zamierzam zmieniać. Plecionkę stosuję tylko na przypony w feederze.
Ktoregos razu poszedłem do wedkarskiego i poprosiłem o jak najcieńszą plecke. Wlascicielka sklepu pokazała mi plecke o srednicy 0,06 mm, z wytrzymałością do 4 kg. Tak na oko powiedziałbym ze to 0,10 mm, no ale niech bedzie. Wiele razy sprawdzałem wytrzymałośc plecki, lecz tylko recznie. Nie szło jej zerwac, predzej bym sobie łapska pociał. Byc moze przy jakims wiekszym ciezarze by strzeliła, ale nie takie ryby miałem zamiar z jej pomoca łowic.
Lecz ktoregos razu wybrałem sie nad Odre przetestowac zestaw. Rzucam, rzucam, zaczep, nie zdazyłem nawet pociagnac, plecka sie zerwała. Potem znowu to samo i strata kolejnej przynety. W sumie tego dnia nad woda byłem krotko a straciłem juz 5 przynet. Za kazdym razem gdy zerwałem zestaw, urywał sie w miejscu petli.
Czy to normalne? Czy tak wlasnie zachowuje sie plecionka? moze była jakas felerna a moze zlezeła? sam nie wiem. a moze po prostu uzywałem złych wezłow. Doradzicie cos?
Od jakiegoś czasu producenci żyłek, zgodnie z wytycznymi unijnymi muszą dodawać utleniacze do żyłek. Zawdzięczany to ekologom, i tym że ptactwo wodne umierało zaplątane w zerwane żyłki wędkarskie z ubiegłych sezonów i niesione gdzieś w zarośla gdzie ptaki robiły sobie gniazda.
Dlatego żyłki zleżałe tak szybko tracą wytrzymałość. Druga sprawa, że przy spiningowaniu zaleca się przezbrajanie zestawu. To znaczy że co jakiś czas, trzeba usunąć ze szpuli kawałek żyłki który nadmiernie się zużył podczas wyżucania zestawów. Jest to zazwyczaj podwujna długość wędziska (na tym odcinku żyłka najmocniej i najszybciej się zużywa).
Ktoregos razu poszedłem do wedkarskiego i poprosiłem o jak najcieńszą plecke. Wlascicielka sklepu pokazała mi plecke o srednicy 0,06 mm, z wytrzymałością do 4 kg. Tak na oko powiedziałbym ze to 0,10 mm, no ale niech bedzie. Wiele razy sprawdzałem wytrzymałośc plecki, lecz tylko recznie. Nie szło jej zerwac, predzej bym sobie łapska pociał. Byc moze przy jakims wiekszym ciezarze by strzeliła, ale nie takie ryby miałem zamiar z jej pomoca łowic.
Lecz ktoregos razu wybrałem sie nad Odre przetestowac zestaw. Rzucam, rzucam, zaczep, nie zdazyłem nawet pociagnac, plecka sie zerwała. Potem znowu to samo i strata kolejnej przynety. W sumie tego dnia nad woda byłem krotko a straciłem juz 5 przynet. Za kazdym razem gdy zerwałem zestaw, urywał sie w miejscu petli.
Czy to normalne? Czy tak wlasnie zachowuje sie plecionka? moze była jakas felerna a moze zlezeła? sam nie wiem. a moze po prostu uzywałem złych wezłow. Doradzicie cos?
Od jakiegoś czasu producenci żyłek, zgodnie z wytycznymi unijnymi muszą dodawać utleniacze do żyłek. Zawdzięczany to ekologom, i tym że ptactwo wodne umierało zaplątane w zerwane żyłki wędkarskie z ubiegłych sezonów i niesione gdzieś w zarośla gdzie ptaki robiły sobie gniazda.
Dlatego żyłki zleżałe tak szybko tracą wytrzymałość. Druga sprawa, że przy spiningowaniu zaleca się przezbrajanie zestawu. To znaczy że co jakiś czas, trzeba usunąć ze szpuli kawałek żyłki który nadmiernie się zużył podczas wyżucania zestawów. Jest to zazwyczaj podwujna długość wędziska (na tym odcinku żyłka najmocniej i najszybciej się zużywa).
CześćMariusz o plecionce pisał ;-)Natomiast powiedz mi gdzieś Ty wyczytał o utleniaczu. Ja swoimi żyłkami lekko łowię dwa sezony i nic mi się nie utlenia.JK
Piszesz Ekomelek, że kij którego używasz jest dość mocny i ma delikatną szczytówkę. Jako niedzielny wędkarz, jak sam siebie określiłeś, masz prawo nie wiedzieć, że podczas zacięcia plecionka przenosi na hak dużo większą siłę niż żyłka, to za sprawą rozciągliwości (żyłka rozciąga się, plecionka nie).
Kolejna sprawa, to jakie to były zaczepy? Bardzo możliwe, że były to jakieś kamienie albo inne nie wiadomo co z twrdymi, ostrymi krawędziami - na czymś takim każda linka się przetrze, im cieńsza tym szybciej.
Trzecia sprawa - twardy kij i nierozciągliwa plecionka. To nie jest dobre połączenie, zwłaszcza na jazia czy klenia, które często są delikatnie zaczepione. Na klenio-jazia używam delikatnego, długiego wędziska o umiarkowanej akcji, no i dobra żyłka z reguły 0,16, w moim przypadku Sufix. Twardy kij i plecionka sprawdza się przy jigowaniu za okoniem czy sandaczem.
plecionki nie wywale, co najwyzej wykorzystam ja do innych celów;) nie znam nazwy tej plecionki gdyz w wdkarskim w ktorym kupuje sprzedaje sie zylki/plecionki w opakowaniach oraz besposrednio nawijane z rolek z duzym zapasem (takie "bez nazwy"). Plecionka kosztowała jakies 50-60 groszy za metr, dokladnie nie pamietam.
@hefeed8
plecionka jako przypon?? co to daje?? procz wiekszej wytrzymałosci cos jeszcze?
@Wodziniak
akurat o tym przełozeniu mocy na hak to wiedziałem, ale byłem pewien ze kij z moja akcja i plecionka bedzie dobrym polaczeniem.
ps moj kijek nie ma az takiej sztywnej akcji a dla tych co moze widzieli to przedstawiam - shimano hyperloop ax spinning medium light 5-20g 240 m
jezeli uwazacie ze ten kijek nie ma "zadnych" szans w polowie tych rybek to raczej odpuszcze sobie ich połow
Na Twoim miejscu zrobiłbym test wytrzymałości plecionki na węźle (popróbuj z różnymi węzłami) i jak będzie w porządku to oczywiście zostaw ją sobie do innego łowienia.
Co daje plecionka jako przypon - plecionka jest wiotka i przynęta na takim przyponie zachowuje się bardziej naturalnie niż na "sztywnej" żyłce.
plecionka jako przypon?? co to daje?? procz wiekszej wytrzymałosci cos jeszcze?
Przypon z plecionki jest odporny na stały kontakt z dnem a dno to kamienie i kamyki i inne rzeczy które mogą go uszkodzić.Przypon z ciężkiej plecionki trzyma się dna i nie lata w nurcie jak oszalały a czasem jest to potrzebne.
Do tego taki przypon jest łatwy w przechowywaniu.Plecionka nie pamięta kształtów (przynajmniej te jakich ja używam) więc bez problem po łowieniu nawijam taki przypon na kawałek kartonu i używam kolejnym razem.Przypony z żyłki są delikatne i trzeba się z nimi obchodzić jak z jajkiem by nie uszkodzić ,nie załamać itd., a ja się robię leniwy i mi się nie chce
Jeśli chodzi o wytrzymałość to nie kieruję się nią wcale bo ogranicza ją i tak żyłka główna a ja przy standardowych zestawach używam dość cienkich żyłek.
Choć przy dzisiejszej modzie ma włoski dla niektórych żyłka np.0,22-0,25 mm to już nie żyłka tylko lina.:)Nie dla mnie i nie dla ryb które łowię.:)
Na Twoim miejscu zrobiłbym test wytrzymałości plecionki na węźle (popróbuj z różnymi węzłami) i jak będzie w porządku to oczywiście zostaw ją sobie do innego łowienia.
Co daje plecionka jako przypon - plecionka jest wiotka i przynęta na takim przyponie zachowuje się bardziej naturalnie niż na "sztywnej" żyłce.
CześćKoniecznie podaj nam jakiego węzła używasz.Choć to nie na temat ale z tymi plecionkami na przyponie trzeba uważać. O ile w rzece nurt i tak ustawi taki przypon po swojemu to na wodzie stojącej już nie jest tak prosto. Nagminnie popełnianym błędem jest używanie plecionki pływającej ( wynika to z niewiedzy, że ona pływa ).Co z tego, że jest super cienka i super mocna jak tworzy balon pomiędzy haczykiem a krętlikiem. Potem ktoś się dziwi, że choć mój przypon jest gruby jak sznurek od snopowiązałki to ja mam brania a kolega z " nitką " siedzi i nawet nie piknie ...Zgadzam się z Twoim ostatnim zdaniem Krzysztof. " Zero, zero nic " a jak już weźmie to się będziemy martwić :-) a koledzy będą ganiać rybę po okolicznych zaroślach.JK
Chciałbym poruszyć doś poważny problem, jakim jest podawana przez producentów wytrzymałość żyłek. Wiele z nich jest grubo przesadzonych o czym większość z nas miała sięokazję niejednokrotnie przekonać.
Problememe tym zajmuje się również EFTTA (European Fishing Tackle Trade Associacion), która prowadząc niezależne testy jakości żyłek zamieszcza na swojej stronie listę firm, których produkty posiadają parametry zgodne z podanymi na opakowaniu. Listę zaufanych firm można znaleźć na http://efttalinecharter.com/en/
Co sądzicie na temat fałszywego podawania wytrzymałości żyłek?
CześćNiestety - jest to straszne i zatrważające co mogą zrobić spece od marketingu aby sprzedać produkt - w tym wypadku żyłki.Oszustwo jak już pisałem polega na tym, że sprzedając żyłkę np 0,23 pisze się na opakowaniu, że jest to 0,20 jednocześnie podając parametr żyłki 0,23 np 7,5kg. Nikt tych trzech setnych gołym okiem nie wyłapie.A już majstersztykiem jest podanie, jaką rybę możemy wyciągnąć np na 0,18mm he he .Sam używam żyłki o niesłychanie małej wytrzymałości. Jest to Kryston Krystonite Super Mono 12 lb - 5,4kg 0,31mm.JK
Często też zdarza się że żyłki w sprzedaży są to podróbki lub zleżałe. Co do przekłamywania na temat średnicy to fakt, ja kiedyś udałem się do sklepu z suwmiarką elektroniczną, to okazało się że ponad 60% ma przekłamaną średnicę.
Zaś co do podanej wytrzymałości żyłki, to ona jest podawana przy obciążeniu statycznym, i to bez węzła. To znaczy że ten ciężar może tylko zawisnąć na żyłce i każdy jego ruch spowoduje większą siłę i zerwie żyłkę.
Żyłki które najbardziej były zgodne z parametrami które podawał producent na opakowaniu to stroft i stiglom.
Trzeba też pamiętać że żyłki mają różną wytrzymałość na węzłach, i dlatego jeśli ktoś proponuje mi jakiś nowy produkt to sprawdzam zawsze na węźle. Można też do tego użyć zwykłej wagi sprężynowej, co przybliży nam prawdziwą wytrzymałość tej żyłki. Obserwuję też jak żyłka zachowuje się po zerwaniu; czy się nie skręca jak i czy nie rozciągnęła się, a średnica jej uległa zmniejszeniu. Poprostu przeprowadzam mały test produktu, i oceniam ją czy spełnia moje oczekiwania...
Wyraziłeś się JKarp nadwyraz delikatnie na temat oszustów nazywając ich "specami od marketingu". Podawanie wyssanych z palca wytrzymałości to przecież zwykłe oszustwo. Jeszcze parę lat temu będąc w sklepie wędkarskim wpadło mi w ręce takie jedno opakowanie, zerknąłem na podaną wytrzymałość i pytam sprzedawcę ile ta plecionka kosztuje - a on mi na to że to żyłka :D kopara mi opadła do samej ziemi :)
Nigdy nie mierzyłem suwmiarką średnicy żyłek, ale zdarzało mi się sprawdzać wytrzymałość na wadze elektronicznej - większość wypadała mizernie w porównaniu do deklarowanych wartości.
Przytoczę jeszcze jedną historię, która przytrafiła mi się kiedyś nad wodą. Łażąc ze spinningiem zatrzymałem się w celu zasięgnięcia języka u miejscowych grunciarzy. My tu sobie gadugadu a w tym czasie jeden ma branie, zacina krótki hol i... brzdęk, żyłka poszła. Podniecony wędkarz zaczyna krzyczeć jaką to miał wielką rybę, że aż mu zerwała żyłkę, która ma wytrzymałość 9 kilo. Mówię mu "Pokaż Pan tę żyłkę" wziąłem w ręce, lekko pociągnąłem i zerwała się nawet bez zagłębiania w palcach. Mówię mu na to z usmiechem "No i masz Pan swoje 9 kilo". Facet nie chciał uwierzyć i sam kilka razy próbował żeby się przekonać, że to prawda. Potem jeszcze kilka razy spotkałem tych wędkarzy, co i raz nabijali się ze swojego kompana i jego 9 kilowej żyłki.
Przytoczę jeszcze jedną historię, która przytrafiła mi się kiedyś nad wodą. Łażąc ze spinningiem zatrzymałem się w celu zasięgnięcia języka u miejscowych grunciarzy. My tu sobie gadugadu a w tym czasie jeden ma branie, zacina krótki hol i... brzdęk, żyłka poszła. Podniecony wędkarz zaczyna krzyczeć jaką to miał wielką rybę, że aż mu zerwała żyłkę, która ma wytrzymałość 9 kilo. Mówię mu "Pokaż Pan tę żyłkę" wziąłem w ręce, lekko pociągnąłem i zerwała się nawet bez zagłębiania w palcach. Mówię mu na to z usmiechem "No i masz Pan swoje 9 kilo". Facet nie chciał uwierzyć i sam kilka razy próbował żeby się przekonać, że to prawda. Potem jeszcze kilka razy spotkałem tych wędkarzy, co i raz nabijali się ze swojego kompana i jego 9 kilowej żyłki.
CześćKiedyś taki jeden krzyczał na cały zbiornik, że miał karpia z 20kg .... bo mu żyłka pękła podczas holu. Złowiłem ja tą " dwudziestkę " za kilka dni tylko jakoś mała była i miała góra cztery kilo.Wyprzedzając - jeszcze miał zapięty zestaw tego kolesia ;-)JK
Jestem niedzielnym wedkarzem, ale nie oznacza to ze nie jestem ambitny i z tegoz to powodu ostatnim tematem jaki mnie zafascynował był połow kleni i jazi na mikroprzynety spinningowe.
Temat jest o zylkach wiec szybko powiem jaki to ma zwiazek z zylkami, a bardziej w moim przypadku z plecionkami.
Wedzisko ktorego uzywam do polowu kleni i jazi nie jest typowym lekkim wedziskiem, choc ma czula szczytówke to jednak jeszcze nie ta klasa. Dlatego wyczuwanie brań chciałem nadrobic lepszym kontaktem z przyneta. Co za tym idzie, stwierdziłem ze kupie jak najcieńsza plecionke.
Ktoregos razu poszedłem do wedkarskiego i poprosiłem o jak najcieńszą plecke. Wlascicielka sklepu pokazała mi plecke o srednicy 0,06 mm, z wytrzymałością do 4 kg. Tak na oko powiedziałbym ze to 0,10 mm, no ale niech bedzie. Wiele razy sprawdzałem wytrzymałośc plecki, lecz tylko recznie. Nie szło jej zerwac, predzej bym sobie łapska pociał. Byc moze przy jakims wiekszym ciezarze by strzeliła, ale nie takie ryby miałem zamiar z jej pomoca łowic.
Lecz ktoregos razu wybrałem sie nad Odre przetestowac zestaw. Rzucam, rzucam, zaczep, nie zdazyłem nawet pociagnac, plecka sie zerwała. Potem znowu to samo i strata kolejnej przynety. W sumie tego dnia nad woda byłem krotko a straciłem juz 5 przynet. Za kazdym razem gdy zerwałem zestaw, urywał sie w miejscu petli.
Czy to normalne? Czy tak wlasnie zachowuje sie plecionka? moze była jakas felerna a moze zlezeła? sam nie wiem. a moze po prostu uzywałem złych wezłow. Doradzicie cos?
CześćTak, ja Ci doradzę - wywal plecionkę a Koledzy niech doradzą Ci jakąś dobrą żyłkę.Powiedz nam co to za plecionka i ile kosztowała. I jeszcze jaki węzeł stosujesz.JK
CześćTak, ja Ci doradzę - wywal plecionkę a Koledzy niech doradzą Ci jakąś dobrą żyłkę.Powiedz nam co to za plecionka i ile kosztowała. I jeszcze jaki węzeł stosujesz.JK
Zgadzam się z Januszem wywal to.
Tym bardziej jak piszesz że do połowu kleni i jazi.
Ja od lat stosuje żyłkę i nie zamierzam zmieniać.
Plecionkę stosuję tylko na przypony w feederze.
Ktoregos razu poszedłem do wedkarskiego i poprosiłem o jak najcieńszą plecke. Wlascicielka sklepu pokazała mi plecke o srednicy 0,06 mm, z wytrzymałością do 4 kg. Tak na oko powiedziałbym ze to 0,10 mm, no ale niech bedzie. Wiele razy sprawdzałem wytrzymałośc plecki, lecz tylko recznie. Nie szło jej zerwac, predzej bym sobie łapska pociał. Byc moze przy jakims wiekszym ciezarze by strzeliła, ale nie takie ryby miałem zamiar z jej pomoca łowic.
Lecz ktoregos razu wybrałem sie nad Odre przetestowac zestaw. Rzucam, rzucam, zaczep, nie zdazyłem nawet pociagnac, plecka sie zerwała. Potem znowu to samo i strata kolejnej przynety. W sumie tego dnia nad woda byłem krotko a straciłem juz 5 przynet. Za kazdym razem gdy zerwałem zestaw, urywał sie w miejscu petli.
Czy to normalne? Czy tak wlasnie zachowuje sie plecionka? moze była jakas felerna a moze zlezeła? sam nie wiem. a moze po prostu uzywałem złych wezłow. Doradzicie cos?
Od jakiegoś czasu producenci żyłek, zgodnie z wytycznymi unijnymi muszą dodawać utleniacze do żyłek. Zawdzięczany to ekologom, i tym że ptactwo wodne umierało zaplątane w zerwane żyłki wędkarskie z ubiegłych sezonów i niesione gdzieś w zarośla gdzie ptaki robiły sobie gniazda.
Dlatego żyłki zleżałe tak szybko tracą wytrzymałość.
Druga sprawa, że przy spiningowaniu zaleca się przezbrajanie zestawu. To znaczy że co jakiś czas, trzeba usunąć ze szpuli kawałek żyłki który nadmiernie się zużył podczas wyżucania zestawów. Jest to zazwyczaj podwujna długość wędziska (na tym odcinku żyłka najmocniej i najszybciej się zużywa).
Ktoregos razu poszedłem do wedkarskiego i poprosiłem o jak najcieńszą plecke. Wlascicielka sklepu pokazała mi plecke o srednicy 0,06 mm, z wytrzymałością do 4 kg. Tak na oko powiedziałbym ze to 0,10 mm, no ale niech bedzie. Wiele razy sprawdzałem wytrzymałośc plecki, lecz tylko recznie. Nie szło jej zerwac, predzej bym sobie łapska pociał. Byc moze przy jakims wiekszym ciezarze by strzeliła, ale nie takie ryby miałem zamiar z jej pomoca łowic.
Lecz ktoregos razu wybrałem sie nad Odre przetestowac zestaw. Rzucam, rzucam, zaczep, nie zdazyłem nawet pociagnac, plecka sie zerwała. Potem znowu to samo i strata kolejnej przynety. W sumie tego dnia nad woda byłem krotko a straciłem juz 5 przynet. Za kazdym razem gdy zerwałem zestaw, urywał sie w miejscu petli.
Czy to normalne? Czy tak wlasnie zachowuje sie plecionka? moze była jakas felerna a moze zlezeła? sam nie wiem. a moze po prostu uzywałem złych wezłow. Doradzicie cos?
Od jakiegoś czasu producenci żyłek, zgodnie z wytycznymi unijnymi muszą dodawać utleniacze do żyłek. Zawdzięczany to ekologom, i tym że ptactwo wodne umierało zaplątane w zerwane żyłki wędkarskie z ubiegłych sezonów i niesione gdzieś w zarośla gdzie ptaki robiły sobie gniazda.
Dlatego żyłki zleżałe tak szybko tracą wytrzymałość.
Druga sprawa, że przy spiningowaniu zaleca się przezbrajanie zestawu. To znaczy że co jakiś czas, trzeba usunąć ze szpuli kawałek żyłki który nadmiernie się zużył podczas wyżucania zestawów. Jest to zazwyczaj podwujna długość wędziska (na tym odcinku żyłka najmocniej i najszybciej się zużywa).
CześćMariusz o plecionce pisał ;-)Natomiast powiedz mi gdzieś Ty wyczytał o utleniaczu. Ja swoimi żyłkami lekko łowię dwa sezony i nic mi się nie utlenia.JK
Piszesz Ekomelek, że kij którego używasz jest dość mocny i ma delikatną szczytówkę. Jako niedzielny wędkarz, jak sam siebie określiłeś, masz prawo nie wiedzieć, że podczas zacięcia plecionka przenosi na hak dużo większą siłę niż żyłka, to za sprawą rozciągliwości (żyłka rozciąga się, plecionka nie).
Kolejna sprawa, to jakie to były zaczepy? Bardzo możliwe, że były to jakieś kamienie albo inne nie wiadomo co z twrdymi, ostrymi krawędziami - na czymś takim każda linka się przetrze, im cieńsza tym szybciej.
Trzecia sprawa - twardy kij i nierozciągliwa plecionka. To nie jest dobre połączenie, zwłaszcza na jazia czy klenia, które często są delikatnie zaczepione. Na klenio-jazia używam delikatnego, długiego wędziska o umiarkowanej akcji, no i dobra żyłka z reguły 0,16, w moim przypadku Sufix. Twardy kij i plecionka sprawdza się przy jigowaniu za okoniem czy sandaczem.
@JKarp
plecionki nie wywale, co najwyzej wykorzystam ja do innych celów;) nie znam nazwy tej plecionki gdyz w wdkarskim w ktorym kupuje sprzedaje sie zylki/plecionki w opakowaniach oraz besposrednio nawijane z rolek z duzym zapasem (takie "bez nazwy"). Plecionka kosztowała jakies 50-60 groszy za metr, dokladnie nie pamietam.
@hefeed8
plecionka jako przypon?? co to daje?? procz wiekszej wytrzymałosci cos jeszcze?
@Wodziniak
akurat o tym przełozeniu mocy na hak to wiedziałem, ale byłem pewien ze kij z moja akcja i plecionka bedzie dobrym polaczeniem.
ps moj kijek nie ma az takiej sztywnej akcji a dla tych co moze widzieli to przedstawiam - shimano hyperloop ax spinning medium light 5-20g 240 m
jezeli uwazacie ze ten kijek nie ma "zadnych" szans w polowie tych rybek to raczej odpuszcze sobie ich połow
Na Twoim miejscu zrobiłbym test wytrzymałości plecionki na węźle (popróbuj z różnymi węzłami) i jak będzie w porządku to oczywiście zostaw ją sobie do innego łowienia.
Co daje plecionka jako przypon - plecionka jest wiotka i przynęta na takim przyponie zachowuje się bardziej naturalnie niż na "sztywnej" żyłce.
plecionka jako przypon?? co to daje?? procz wiekszej wytrzymałosci cos jeszcze?
Przypon z plecionki jest odporny na stały kontakt z dnem a dno to kamienie i kamyki i inne rzeczy które mogą go uszkodzić.Przypon z ciężkiej plecionki trzyma się dna i nie lata w nurcie jak oszalały a czasem jest to potrzebne.
Do tego taki przypon jest łatwy w przechowywaniu.Plecionka nie pamięta kształtów (przynajmniej te jakich ja używam) więc bez problem po łowieniu nawijam taki przypon na kawałek kartonu i używam kolejnym razem.Przypony z żyłki są delikatne i trzeba się z nimi obchodzić jak z jajkiem by nie uszkodzić ,nie załamać itd., a ja się robię leniwy i mi się nie chce
Jeśli chodzi o wytrzymałość to nie kieruję się nią wcale bo ogranicza ją i tak żyłka główna a ja przy standardowych zestawach używam dość cienkich żyłek.
Choć przy dzisiejszej modzie ma włoski dla niektórych żyłka np.0,22-0,25 mm to już nie żyłka tylko lina.:)Nie dla mnie i nie dla ryb które łowię.:)
Na Twoim miejscu zrobiłbym test wytrzymałości plecionki na węźle (popróbuj z różnymi węzłami) i jak będzie w porządku to oczywiście zostaw ją sobie do innego łowienia.
Co daje plecionka jako przypon - plecionka jest wiotka i przynęta na takim przyponie zachowuje się bardziej naturalnie niż na "sztywnej" żyłce.
CześćKoniecznie podaj nam jakiego węzła używasz.Choć to nie na temat ale z tymi plecionkami na przyponie trzeba uważać. O ile w rzece nurt i tak ustawi taki przypon po swojemu to na wodzie stojącej już nie jest tak prosto. Nagminnie popełnianym błędem jest używanie plecionki pływającej ( wynika to z niewiedzy, że ona pływa ).Co z tego, że jest super cienka i super mocna jak tworzy balon pomiędzy haczykiem a krętlikiem. Potem ktoś się dziwi, że choć mój przypon jest gruby jak sznurek od snopowiązałki to ja mam brania a kolega z " nitką " siedzi i nawet nie piknie ...Zgadzam się z Twoim ostatnim zdaniem Krzysztof. " Zero, zero nic " a jak już weźmie to się będziemy martwić :-) a koledzy będą ganiać rybę po okolicznych zaroślach.JK
Słuszna uwaga Janusz bo nie napisałem że na przypony używam tylko plecionek tonących.
Dla mnie to oczywiste ale może nie dla każdego.:)