Łowię na przynęty sztuczne pozbawione zadziora od kilku lat.Mam na uwadze kondycję wypuszczanych ryb. Interesuje mnie opinia (za i przeciw) zarówno doświadczonych jak i początkujących wędkarzy.
Na haki bez zadziorowe łowiłem jedynie w czasie zawodów (wymóg organizatora) i nie zaliczyłem spadu ryby.Potwierdza to opinię (w moim mniemaniu), że brak zadziora nie wpływa negatywnie na ilość wyholowanych ryb. Na pewno taki hak łatwiej usunąć z pyszczka ryby kalecząc ją przy tym minimalnie, szkoda tylko, że w sprzedaży jest tak mało haków bez zadziorowych.
Wg. mnie używanie haczyków bez zadziorów powinno być stosowane przez każdego, kto nosi się z zamiarem uwolnienia ryby po jej złowieniu. Raz, że minimalizuje czas odhaczania ryby, dwa, że zmniejsza obrażenia ryby i w efekcie zwiększa jej szanse na przeżycie po długim holu. Zwłaszcza przynęty takie jak woblery, gdzie na dobrą sprawę w możemy rybę tak podziurawić, że odbierzemy jej szanse na przeżycie. Ja w zeszłym sezonie stosowałem haczyki bezzadziorowe w wędkarstwie spławikowym, i nie było żadnej różnicy w skuteczności zacięć i ilości ryb, które mi spadły. Co więcej łatwiej było mi odhaczyć żarłoczne okonie i jazie, które przynętę połykały zwykle bardzo głęboko. Jeśli dobrze kontrolujemy napięcie żyłki to nie ma siły która sprawiłaby, żeby ryba nam spadła- oczywiście istnieją okoliczności w których ryba się odpina, ale nie ma ich więcej niż w przypadku stosowania haczyków tradycyjnych. Ostatnio kombinerkami spłaszczyłem kilka moich kotwiczek, na przestrzeni najbliższego tygodnia dokończę resztę moich woblerów.
Szczerze mówiąc dziwi mnie to, że temat jest tak mało popularny. Tyle osób deklaruje, że wypuszcza ryby, nie chce ich zabijać, natomiast nikt prócz założyciela nie zabrał głosu w sprawie.
Witam. Każdy szanujący się muszkarz używa wyłącznie haków bezzadziorowych, lub pozbawionych zadziorów. Jeżeli chodzi o ""spady"", to w stu procentach zgadzam się z przedmówcami. Przy odpowiednim holu praktycznie nie ma różnicy jakie haki stosujemy, a rybki na pewno mniej cierpią i szybciej wracają do wody.
moim zdaniem w sklepie powinien byc juz problem z zakupem haczykow a zwlaszcza kotwiczek z zadziorami a nie na odwrot - i jeszcze powinien sie zmienic reulamin pod tym wzgledem - powinien byc nakaz stosowania haczykow i kotwic bez zadziorowych
Osobiście jestem zwolennikiem by były dostepne jedynie bez zadzirów wiekszośćwędkarzy bardziej skupiło by sie na umiejętnościaach holowania ryb a nie szarpania ich z wody .
Również najczęściej używam haczyków i kotwic bez zadziorów, w niektórych przypadkach moim zdaniem, np podczas połowów sandacza nawet łatwiej o zacięcie tego drapieżnika. Przynęty, które kupuję mają oczywiście kotwiczki z zadziorami, ale kombinerki w dłoń i je po prostu delikatnie zgniatam.
Wielu znanych wędkarzy sprawdzało różnicę pomiędzy haczykiem z zadziorem i bez zadziora. Wszyscy stwierdzili, że nie ma żadnej. Mam takie samo zdanie. Skoro nie ma różnicy to po co "kaleczyć" ryby haczykami z zadziorem? Osobiście byłbym za całkowitym zakazem stosowania i sprzedaży takich haczyków.
Pozwole sobie zgodzic sie z przedmówca , zadzior jest do tego aby przyneta , np robak na haczyku nie spadal , a co ojenia sie rany to róznica jest niewielka , i razej nie ma to znaczenia jaki hak stosujemy , a jesli nie chcecie kaleczyc rybek to po co wogule wedkujecie? zadajcie sobie to putanie jesli mozecie , wiem ze wszyscy chcemy zeby nasza zdobycz cierpiala jak najmniej , wiec ja pomomo stosowania haków z zadziorem , holuje bardzo powoli i na slabo podkreconym hamulcu dzieki czemu wrazie odjaddu rybka nierozrywa sobie pyszczka.
Zadzior przy grocie haka nie jest do przytrzymania ryby, ale do zabezpieczenia żywej przynęty (podobnie, jak zadziory na trzonku haka) - Koledzy.
Ponadto rana nierówna spowodowana hakiem z zadziorem goi się szybciej, niż rana kłuta.
Proponuje wbic sobie haczyk z zadziorem a potem bez zadziora w palec. A nastepnie wyjac. Zobaczysz co zrobi wiecej szkody. A poza tym, chcac wypuscic rybe, z haczyka bez zadziora odczepia sie ja o wiele latwiej. Nie ma nawet porownania. Czasami wystarczy poluznic napiecie zylki i ryba sama spada. W przypadku haczykow z zadziorami zawsze trzeba sie nameczyc z wyjeciem haczyka. Ja zawsze mialem problemy zwlaszcza z malymi #18, #20 haczykami z zadziorem.
Zadzior przy grocie haka nie jest do przytrzymania ryby, ale do zabezpieczenia żywej przynęty (podobnie, jak zadziory na trzonku haka) - Koledzy.
Ponadto rana nierówna spowodowana hakiem z zadziorem goi się szybciej, niż rana kłuta.
Proponuje wbic sobie haczyk z zadziorem a potem bez zadziora w palec. A nastepnie wyjac. Zobaczysz co zrobi wiecej szkody. A poza tym, chcac wypuscic rybe, z haczyka bez zadziora odczepia sie ja o wiele latwiej. Nie ma nawet porownania. Czasami wystarczy poluznic napiecie zylki i ryba sama spada. W przypadku haczykow z zadziorami zawsze trzeba sie nameczyc z wyjeciem haczyka. Ja zawsze mialem problemy zwlaszcza z malymi #18, #20 haczykami z zadziorem.
Jak sobie wbiję haczyk z zadziorem w palec to utnę trzonek przy "łopatce" i wyciągnę haczyk drugą stroną łapiąc za grot . Niekonieczne muszę wyszarpywać zadzior z palca . Do ryb oprócz wypychacza używam kleszczyków chirurgicznych i z wyciąganiem haków z zadziorami nie ma problemu .
Sytuacja: Łowimy szczupaka na obrotówkę. Zagryzł głęboko, ciężko dostać przynętę. Nie można jej wyjąć, zadzior nie ułatwia sprawy. Teraz mamy dwie opcje: 1. Wkładamy szczupakowi do pyska rozwieracz, szczypce, kombinerki, latarkę, wacik, dłuto, klucz 8 na wszelki wypadek i odcinamy zadzior. 2. Przecinamy żyłkę i przeciągamy pozostałe 2 groty, blaszkę i stalkę (+ wędkę i kołowrotek...)przez rybi pysk, aby wyjąć "z drugiej strony".
A wyobraźmy sobie co będzie, jak złowimy małą rybkę. Pod mikroskopem mamy to robić? W tym sezonie wymieniam kotwiczki w woblerach itp na bezzadziorowe, tam gdzie się nie da po prostu zagnę zadzior i po sprawie. Nie raz miałem kłopot z uwolnieniem ryby właśnie przez zadzior. Na "pogniecionych" jigach wcale dużo spadów nie miałem, a łowiłem sztywnym wędziskiem z plecionką (zero dodatkowej amortyzacji).
spady sa byly i beda - zadzior nie ma tu nic do znaczenia - zle zacieta ryba = spad - ryba nie zawsze podejmuje tak samo przynete i nie zawsze uda sie dobrze zaciac - pochwalam haczyki i kotwice bez zadziora ale jesli sam go nie usune to w mojej okolicy ciezko dostac takie jakie potrzebuje - pzdr
Sytuacja: Łowimy szczupaka na obrotówkę. Zagryzł głęboko, ciężko dostać przynętę. Nie można jej wyjąć, zadzior nie ułatwia sprawy. Teraz mamy dwie opcje: 1. Wkładamy szczupakowi do pyska rozwieracz, szczypce, kombinerki, latarkę, wacik, dłuto, klucz 8 na wszelki wypadek i odcinamy zadzior. 2. Przecinamy żyłkę i przeciągamy pozostałe 2 groty, blaszkę i stalkę (+ wędkę i kołowrotek...)przez rybi pysk, aby wyjąć "z drugiej strony".
A wyobraźmy sobie co będzie, jak złowimy małą rybkę. Pod mikroskopem mamy to robić? W tym sezonie wymieniam kotwiczki w woblerach itp na bezzadziorowe, tam gdzie się nie da po prostu zagnę zadzior i po sprawie. Nie raz miałem kłopot z uwolnieniem ryby właśnie przez zadzior. Na "pogniecionych" jigach wcale dużo spadów nie miałem, a łowiłem sztywnym wędziskiem z plecionką (zero dodatkowej amortyzacji).
Mam dziwne wrażenie że te słowa skierowane są w moim kierunku . Ja mówiłem o haczykach a nie o kotwicach i blachach i o palcu a nie o rybach , proszę więc o zaniechanie manipulowania i zmieniania sensu moich słów !!! Jedni wolą bezzadziorowe a drudzy z zadziorem , dla mnie nie ma to różnicy , i z jednym i z drugim sobie poradzę . I jeszcze przeszła mi przez głowę taka myśl , żeby ryby nie kaleczyć , w ogóle powinno się zakazać jakichkolwiek haczyków i łapać ryby gołą ręką :) .
Zadzior przy grocie haka nie jest do przytrzymania ryby, ale do zabezpieczenia żywej przynęty (podobnie, jak zadziory na trzonku haka) - Koledzy.
Ponadto rana nierówna spowodowana hakiem z zadziorem goi się szybciej, niż rana kłuta.
Proponuje wbic sobie haczyk z zadziorem a potem bez zadziora w palec. A nastepnie wyjac. Zobaczysz co zrobi wiecej szkody. A poza tym, chcac wypuscic rybe, z haczyka bez zadziora odczepia sie ja o wiele latwiej. Nie ma nawet porownania. Czasami wystarczy poluznic napiecie zylki i ryba sama spada. W przypadku haczykow z zadziorami zawsze trzeba sie nameczyc z wyjeciem haczyka. Ja zawsze mialem problemy zwlaszcza z malymi #18, #20 haczykami z zadziorem.
Jak sobie wbiję haczyk z zadziorem w palec to utnę trzonek przy "łopatce" i wyciągnę haczyk drugą stroną łapiąc za grot . Niekonieczne muszę wyszarpywać zadzior z palca . Do ryb oprócz wypychacza używam kleszczyków chirurgicznych i z wyciąganiem haków z zadziorami nie ma problemu .
Po co odpisujesz, jak nie potrafisz zrozumiec sensu postu ?. O palcu pisalem nie dlatego, ze takie sytuacje sie zdarzaja i jak sobie z nimi radzic, a jako odpowiedz na stwierdzenie, ze rana szarpana zadziorem lepiej sie zagoi. Chcialem zeby gosc sie zastanowil i sprobowal organoleptycznie jak nie ma na tyle wyobrazni, zeby stwierdzic co dzieje sie przy wyszarpywaniu haczyka z zadziorem. I to wszystko. Rybie lopatki nie utniesz.
A tak ogolnie. Staram sie nie stosowac zadziorow (zostalo mi jeszcze kilka much ze starych zapasow z zadziorami, to je zaginam. Czasami w ferworze walki ;) zapomne sie i zawiaze taka muche z zadziorem. Do pierwszej ryby. Potem od razu zaginam. Lowiac od co najmniej 3-4 lat na bezzadziorowce nie zauwazylem (poza jednym przypadkiem - hol malych rybek z pradem) wiekszej liczby spadow. Zwlaszcza jak lowimy na oryginalnie pozbawione zadziora haki. One maja troche inna konstrukcje. Proponuje sie przyjrzec dokladnie. Przynajmniej muchowe haki tak maja.
Witam,ja łowię na tylko i wyłącznie haki bez zadziorowe,jeśli przyneta oryginalnie ma zadzior to szczypcami go zaciskam,Takie łowienie mniej kaleczy rybe,a jak ma się spiąć to i nawet z haka z zadziorem to zrobi.Pozdrawiam
Zadzior przy grocie haka nie jest do przytrzymania ryby, ale do zabezpieczenia żywej przynęty (podobnie, jak zadziory na trzonku haka) - Koledzy.
Ponadto rana nierówna spowodowana hakiem z zadziorem goi się szybciej, niż rana kłuta.
Proponuje wbic sobie haczyk z zadziorem a potem bez zadziora w palec. A nastepnie wyjac. Zobaczysz co zrobi wiecej szkody. A poza tym, chcac wypuscic rybe, z haczyka bez zadziora odczepia sie ja o wiele latwiej. Nie ma nawet porownania. Czasami wystarczy poluznic napiecie zylki i ryba sama spada. W przypadku haczykow z zadziorami zawsze trzeba sie nameczyc z wyjeciem haczyka. Ja zawsze mialem problemy zwlaszcza z malymi #18, #20 haczykami z zadziorem.
Jak sobie wbiję haczyk z zadziorem w palec to utnę trzonek przy "łopatce" i wyciągnę haczyk drugą stroną łapiąc za grot . Niekonieczne muszę wyszarpywać zadzior z palca . Do ryb oprócz wypychacza używam kleszczyków chirurgicznych i z wyciąganiem haków z zadziorami nie ma problemu .
Po co odpisujesz, jak nie potrafisz zrozumiec sensu postu ?. O palcu pisalem nie dlatego, ze takie sytuacje sie zdarzaja i jak sobie z nimi radzic, a jako odpowiedz na stwierdzenie, ze rana szarpana zadziorem lepiej sie zagoi. Chcialem zeby gosc sie zastanowil i sprobowal organoleptycznie jak nie ma na tyle wyobrazni, zeby stwierdzic co dzieje sie przy wyszarpywaniu haczyka z zadziorem. I to wszystko. Rybie lopatki nie utniesz.
A tak ogolnie. Staram sie nie stosowac zadziorow (zostalo mi jeszcze kilka much ze starych zapasow z zadziorami, to je zaginam. Czasami w ferworze walki ;) zapomne sie i zawiaze taka muche z zadziorem. Do pierwszej ryby. Potem od razu zaginam. Lowiac od co najmniej 3-4 lat na bezzadziorowce nie zauwazylem (poza jednym przypadkiem - hol malych rybek z pradem) wiekszej liczby spadow. Zwlaszcza jak lowimy na oryginalnie pozbawione zadziora haki. One maja troche inna konstrukcje. Proponuje sie przyjrzec dokladnie. Przynajmniej muchowe haki tak maja.
A z tobą pawelz są wiecznie dyskusje , i u Ciebie jest zawsze na odwrót . Jeśli tak Ci zależy na niekaleczeniu ryb to zajmij się szydełkowaniem a nie wędkarstwem . Nie chce mi się już dyskutować o wyższości haczyków bezzadziorowych nad zadziorowymi bo jak napisałem wcześniej dla mnie nie stanowi to problemu , ani różnicy żadnej nie widzę - chociaż nie , jedną zauważyłem . Na haczyku bez zadziora za żadne skarby nie chce się trzymać ziarno kukurydzy :( i często spada podczas rzutu na grunt .
Rybie zapewne też jest wszystko jedno czy haczyk ma zadzior czy nie , bo wolała by w ogóle nie być ukłuta .
I to by było na tyle .............
PS. Proszę czytać ze zrozumieniem moje posty i nie przekręcać znaczenia moich słów .
Zgadzam się z Kolegami którzy twierdzą, że haki bezzadziorowe należy stosować jeśli łowi się dla sportu. Można je tez stosować kiedy nastaje dzień szaleńczego żeru i brania są bardzo częste. Sam niedawno miałem taką noc, że wyholowaliśmy z kolegą 21 karpi. Wtedy użycie haków "gładkich" było by wskazane, bo i tak można zabrać tylko limit, więc resztę się wypuszcza.
Na temat zawodów nie ma co dyskutować, tam należy wprowadzić obowiązek stosowania takich haczyków z wiadomych powodów.
Ale nie popadajmy w paranoję i nie róbmy jaj, że naczelny mięsiarz RP czyli ja, w przypadku rzadkich brań będę używał "bezzadziornych" haków, bo to już by była przesada. Ja łowię po to, by pożerać - oczywiście w granicach rozsądku, którego wszystkim Kolegom życzę serdecznie.
No i większość tu zalogowanych tylko dla ogólnego trendu przytakuje że łowi tylko na "gładkie" haki, a tak naprawdę w życiu takiego haczyka w ręce nie mieli.
Więcej luzu,to raz ,nie wyolbrzymiać,to dwa,nie robić z widły igły ,to trzy.Kłucić się z przepisami ,a nie z wymianą poglądów .(Naczelny Mięsiarz) .Napisał krótko i zwięzłe,więc proponuje to samo ,co Naczelny.Amen.
No i większość tu zalogowanych tylko dla ogólnego trendu przytakuje że łowi tylko na "gładkie" haki, a tak naprawdę w życiu takiego haczyka w ręce nie mieli.
ja np dużo łowię na rosówkę i nie wyobrażam sobie łowienia na rosówkę hakiem bez zadziora (rosówka po prostu uwalnia się z haka ) co do reszty to zgodzę się że powinno się ich używać kiedy wiemy że rybki wrócą do wody
ja nierozumiem klutni jeszcze nigdy nie lapalem hakiem bez zadziora ale podejzewam ze kaleczy tak samo rybe jak normalny hak napiszcie mi czy sa takie lyse haki nr2 to moze bym sprubowal jaka jest ruznica bo jeszcze takiego haczyka na oczy niewidzialem
Jedyna różnica polega na tym, ze ryba którą holujesz łatwiej się spina, a przy wypinaniu łatwiej jest wyjąć haczyk. Rana zaś przy małych haczykach jest porównywalna. Mniejsze szkody występują przy zastosowaniu haków o pokaźnych rozmiarach. Ale uwaga - dasz rybie trochę luzu, od razu poszła.
Na Sanie łowię na muchę na bezzadziorowe haki i spadów jest niewiele, ostatnio byłem nad Wersminią na szczupakach (haków bezzadziorowych wymaga regulamin łowiska) i różnicy wielkiej też nie zauważyłem. Ogólnie jest to bardzo pomocne w przypadku gdy zamierzymy rybę uwolnić. No ale rosówka wijąca się na haku bez zadziora? Byłoby trochę nieżyciowo.
no własnie - robaka to tzreba do nich przyklejac lub przywiązywac. Mialem sytuacje , ze uzylem przez niewiedze takiego haczyka i sie bardzo denerwowalem bo co sciagalem zestaw to robaka nie bylo(brania rowniez) dopiero jak zachaczyłem spodnie to domyslilem sie o co chodzi.
Coś jak strzelanie do zająca z wiatrówki nie zabijesz ale zranisz i jesteś myśliwym NO KILL
Porownanie troche nie na miejscu. To z haczykow z zadziorami ryb sie nie wypuszcza ?
Jest jeszcze jedna roznica miedzy zadziorowymi i bezzadziorowcami. Przynajmniej w hakach muchowych. O innych sie nie wypowiadam bo nie mialem ich w reku. I to o dziwo jest to wada w porownaniu z zadziorowymi. Ze wzgledu na konstrukcje w wiekszosci wypadkow haki bezzdziorowe latwiej przecinaja warge ryby. Mowa oczywiscie o oryginalnych bezzadziorach a nie tych z przygietym zadziorem. Sa one niestety jak ja to mowie bardziej "ciete". Nie w sensie zacinania ryb ale wlasnie przecinania pyszczkow np. lipieni. Ale to tak jak napisalem w muchowych hakach i to raczej tych numerach #14 w gore. O innych sie nie wypowiadam.
Zadzior przy grocie haka nie jest do przytrzymania ryby, ale do zabezpieczenia żywej przynęty (podobnie, jak zadziory na trzonku haka) - Koledzy.
Ponadto rana nierówna spowodowana hakiem z zadziorem goi się szybciej, niż rana kłuta.
Proponuje wbic sobie haczyk z zadziorem a potem bez zadziora w palec. A nastepnie wyjac. Zobaczysz co zrobi wiecej szkody. A poza tym, chcac wypuscic rybe, z haczyka bez zadziora odczepia sie ja o wiele latwiej. Nie ma nawet porownania. Czasami wystarczy poluznic napiecie zylki i ryba sama spada. W przypadku haczykow z zadziorami zawsze trzeba sie nameczyc z wyjeciem haczyka. Ja zawsze mialem problemy zwlaszcza z malymi #18, #20 haczykami z zadziorem.
Jak sobie wbiję haczyk z zadziorem w palec to utnę trzonek przy "łopatce" i wyciągnę haczyk drugą stroną łapiąc za grot . Niekonieczne muszę wyszarpywać zadzior z palca . Do ryb oprócz wypychacza używam kleszczyków chirurgicznych i z wyciąganiem haków z zadziorami nie ma problemu .
Po co odpisujesz, jak nie potrafisz zrozumiec sensu postu ?. O palcu pisalem nie dlatego, ze takie sytuacje sie zdarzaja i jak sobie z nimi radzic, a jako odpowiedz na stwierdzenie, ze rana szarpana zadziorem lepiej sie zagoi. Chcialem zeby gosc sie zastanowil i sprobowal organoleptycznie jak nie ma na tyle wyobrazni, zeby stwierdzic co dzieje sie przy wyszarpywaniu haczyka z zadziorem. I to wszystko. Rybie lopatki nie utniesz.
A tak ogolnie. Staram sie nie stosowac zadziorow (zostalo mi jeszcze kilka much ze starych zapasow z zadziorami, to je zaginam. Czasami w ferworze walki ;) zapomne sie i zawiaze taka muche z zadziorem. Do pierwszej ryby. Potem od razu zaginam. Lowiac od co najmniej 3-4 lat na bezzadziorowce nie zauwazylem (poza jednym przypadkiem - hol malych rybek z pradem) wiekszej liczby spadow. Zwlaszcza jak lowimy na oryginalnie pozbawione zadziora haki. One maja troche inna konstrukcje. Proponuje sie przyjrzec dokladnie. Przynajmniej muchowe haki tak maja.
A z tobą pawelz są wiecznie dyskusje , i u Ciebie jest zawsze na odwrót . Jeśli tak Ci zależy na niekaleczeniu ryb to zajmij się szydełkowaniem a nie wędkarstwem . Nie chce mi się już dyskutować o wyższości haczyków bezzadziorowych nad zadziorowymi bo jak napisałem wcześniej dla mnie nie stanowi to problemu , ani różnicy żadnej nie widzę - chociaż nie , jedną zauważyłem . Na haczyku bez zadziora za żadne skarby nie chce się trzymać ziarno kukurydzy :( i często spada podczas rzutu na grunt .
Rybie zapewne też jest wszystko jedno czy haczyk ma zadzior czy nie , bo wolała by w ogóle nie być ukłuta .
I to by było na tyle .............
PS. Proszę czytać ze zrozumieniem moje posty i nie przekręcać znaczenia moich słów .
Widzisz, dyskusja to dobra rzecz, jesli dyskutuje sie "na temat". I odpowiada ze zrozumieniem tego co sie przeczytalo. Ale zeby dalej nie zaostrzac sytuacji. Proponuje zawiesic bron na kolku. A co do kaleczenia. Ja nie jestem jakims wielkim altruista. Jak juz wczesniej pisalem nie wypuszczam ryb dlatego ze mi ich zal. No moze w niektorych wypadkach tak jest ale w 95% robie to z czysto ekonomicznych powodow. Podobnie haki bezzadziorowe. Nie stosuje ich bo szkoda mi biednych rybek. Stosuje z 2 powodow. 1) Skoro juz wypuszczam ryby to chce aby to mialo sens. Nie sztuka wyszarpnac haczyk rybie z pyska i wyrzucic do wody. Sztuka jest wypuszczenie jej w jak najlepszej kondycji. 2). Jest mi duzo latwiej i wygodniej odczepic rybe. Nie szarpe sie z nia na srodku rzeki. Czasami wystarczy poluzowac linke i ryba odplywa. A jesli juz musze ja wyjac z wody to wyjecie haczyka nawet polknietego glebiej nie stanowi problemu.
I to tyle. A pitolenie o bezzadziorach bo etycznie, lepiej dla ryb itp nie sa dla mnie. Tak, jestem egoista jesli chodzi o wedkarstwo ale na szczescie wg mnie nieszkodliwym dla ryb.
ja jestem załowieniem na haki bez zadziorowe z resztą u mnie na roztoczu na pstrągi mozna polowac ntylko na haki bez zadziorów. troche kłopotów sprawia usuwanie zadziorów bo ciezko dostac kotwiczki ale co tam fajniej sie wedkuje i łatwiej wychacza rybki
Dla mnie jedynym minusem kotwiczek z zadziorem jest notoryczne ich wplątywanie w siatkę podbieraka dlatego od pewnego czasu staram się większośc ryb podbierać ręką i nadal stosuje wariant z zadziorem.
Mi ja by było szkoda rybki ,bo ukłuje się hakiem ,oczywiście bez różnicy ,czy z zadziorem ,czy nie.To nigdy bym nie łowił .Takie gadanie że ryba mniej cierpi to o dupę roztrzaskać.Jeżeli cierpi to poco zadajesz jej bul?? . Stosuję tylko zadziorowe i będę je stosował.Są bardzo smaczne rybki.
A jesli juz musze ja wyjac z wody to wyjecie haczyka nawet polknietego glebiej nie stanowi problemu.
I to tyle. A pitolenie o bezzadziorach bo etycznie, lepiej dla ryb itp nie sa dla mnie. Tak, jestem egoista jesli chodzi o wedkarstwo ale na szczescie wg mnie nieszkodliwym dla ryb.
Jak Ci połknie do przysłowiowej d...py , to na pewno go wyciągniesz . Tylko ciekawe którą stroną ? I po co to opowiadać takie kocopoły ?
A jesli juz musze ja wyjac z wody to wyjecie haczyka nawet polknietego glebiej nie stanowi problemu.
I to tyle. A pitolenie o bezzadziorach bo etycznie, lepiej dla ryb itp nie sa dla mnie. Tak, jestem egoista jesli chodzi o wedkarstwo ale na szczescie wg mnie nieszkodliwym dla ryb.
Jak Ci połknie do przysłowiowej d...py , to na pewno go wyciągniesz . Tylko ciekawe którą stroną ? I po co to opowiadać takie kocopoły ?
A widziales kiedys polkniety haczyk do samej dupy przy lowieniu na muche ?. Przez 10 lat nie zdarzylo mi sie to ani razu. Glebiej polkniety haczyk to taki ktory nie jest wbity w warge. Lowie ryby 35 lat. Od 82 w zasadzie wylacznie spinning a potem mucha. Nie pamietam dokladnie jak na splawik, ale na spinning moze kilka razy zdazylo sie ze przyneta byla bardzo gleboko polknieta. Tak ze zaslanianie sie ze po co bezzadzior skoro ryba z haczykiem w dupie i tak nie da sie wyczepic jest troche nie na miejscu. Dla kilku przypadkow w zyciu nie mam zamiaru rezygnowac z latwego odhaczania ryb. Powiedz mi tak szczerze. Lowiles na haczyki bezzadziorowe. Obawiam sie ze nie bo nie wypisywalbys takich rzeczy.
Nie znam się na wędkarstwie muchowym dlatego używam haczyków z zadziorem . Ty natomiast nie znasz się na wędkarstwie gruntowym dlatego nie doceniasz zalet zadziora :( . A co do połknięcia , to w tych metodach które stosuję ja (grunt i spławik) bywa tak że ryba weźmie do przysłowiowej d....py . I wtedy jakie ma znaczenie czy haczyk ma zadzior czy nie ? W takich przypadkach tnie się żyłkę i już . A paczkę haczyków bezzadziorowych posiadam bo kupiłem kiedyś z ciekawości . Ale po tym jak podczas rzutu na grunt spadały mi przynęty przestałem ich używać .Może w metodzie muchowej się sprawdzają , ale w żadnej innej nie .
Ze spadaniem przynety oczywiscie sie moge zgodzic. Zwlaszcza jak ktos wczesniej napisal przynet zwierzecych. Ale i kukurydza czy inne przynety roslinne sie moga zsuwac. Tu rzeczywiscie jest klopot i jego rozwiazanie byc moze znaja Ci co stosuja w metodzie gruntowej haczyki bezzadziorowe. Natomiast polykanie przynety nie jest dla mnie argumentem. Bo skoro i tu i tu obcinamy, to w pozostalych przypadkach wychaczanie ryb jest o niebo latwiejsze przy bezzadziorach. Poza tym jaki procent lowionych ryb polyka tak gleboko haczyk. 10% to wydaje mi sie ze stanowczo za duzo i trzeba by sie zastanowic czy nie popelniamy jakiegos bledu. (nie twierdze ze u ciebie jest 10% - tak po prostu strzelilem - ale wydaje mi sie ze to ulamek lowionych ryb moze polknac gleboko haczyk). No i spinning. Tu absolutnie bezzadziory sprawdzaja sie lepiej niz zwykle. Problemu zsuwania przynety nie ma. Glebokie polykanie przynety jest raczej rzadkie a wyhaczanie ryby - kto nie sprobowal, ten sie nie dowie :). Roznica ogromna.
W spiningu też się nie sprawdzają , bo żeby ryba się nie spięła musisz ją holować siłowo . Żadna frajda gdy się rybę ciągnie jak kłodę . Druga sprawa jak uderzy coś dużego na delikatny zestaw . Siłowo holować nie możesz bo w najlepszym wypadku strzeli żyłka czy plecionka a w najgorszym strzeli sprzęt . Chyba że pozwolisz rybie żeby się spięła .
W spiningu też się nie sprawdzają , bo żeby ryba się nie spięła musisz ją holować siłowo . Żadna frajda gdy się rybę ciągnie jak kłodę . Druga sprawa jak uderzy coś dużego na delikatny zestaw . Siłowo holować nie możesz bo w najlepszym wypadku strzeli żyłka czy plecionka a w najgorszym strzeli sprzęt . Chyba że pozwolisz rybie żeby się spięła .
kolego mowisz nie prawde tak jak juz pisałem u mnie na rzekach górskich musisz miec haki bez zadziorów i nikt nie narzeka i nie prawda ze musisz siłowo holować
kolego mowisz nie prawde tak jak juz pisałem u mnie na rzekach górskich musisz miec haki bez zadziorów i nikt nie narzeka i nie prawda ze musisz siłowo holować
Nikt nie narzeka , bo nie ma innego wyjścia - nakaz odgórny . Jeśli nie można stosować innych niż bezzadziorowe to i nie ma sensu narzekać .
W spiningu też się nie sprawdzają , bo żeby ryba się nie spięła musisz ją holować siłowo . Żadna frajda gdy się rybę ciągnie jak kłodę . Druga sprawa jak uderzy coś dużego na delikatny zestaw . Siłowo holować nie możesz bo w najlepszym wypadku strzeli żyłka czy plecionka a w najgorszym strzeli sprzęt . Chyba że pozwolisz rybie żeby się spięła .
Skad masz takie informacje. Czemu musze holowac silowo ?. Wystarczy ze nia mam luzu na zylce. A o silowym holu nie ma mowy. A w muchowej metodzie tez musialbym silowo holowac ?. Jesli zylka czy linka jest napieta NIE MA PRAKTYCZNIE ZADNEJ ROZNICY PRZY HOLU NA HACZYKI Z ZADZIOREM CZY BEZ. A zeby miec napieta zylke hol silowy wcale nie jest potrzebny.
kolego mowisz nie prawde tak jak juz pisałem u mnie na rzekach górskich musisz miec haki bez zadziorów i nikt nie narzeka i nie prawda ze musisz siłowo holować
Nikt nie narzeka , bo nie ma innego wyjścia - nakaz odgórny . Jeśli nie można stosować innych niż bezzadziorowe to i nie ma sensu narzekać .
powiem ci tak połow troche na spining bez haków a w tedy cos mow nigdy nie holowałem pstraga siłowo ani zadny zanajomy a łowimy bez zadziorów. a no odcinku no kil to nawet 100 zadziorów by ci nie pomogło. utrzymac ryby na haku
Skad masz takie informacje. Czemu musze holowac silowo ?. Wystarczy ze nia mam luzu na zylce. A o silowym holu nie ma mowy. A w muchowej metodzie tez musialbym silowo holowac ?. Jesli zylka czy linka jest napieta NIE MA PRAKTYCZNIE ZADNEJ ROZNICY PRZY HOLU NA HACZYKI Z ZADZIOREM CZY BEZ. A zeby miec napieta zylke hol silowy wcale nie jest potrzebny.
Informacje posiadam z własnego doświadczenia . Haki bezzadziorowe to nie jest nowość ostatnich kilku lat . One są tak stare jak wędkarstwo . Kiedyś zawzięcie spiningowałem polując na wiślane rapy . Teraz zająłem się wędkarstwem bardziej stacjonarnym ze względu na problemy z chodzeniem . A nawet napięta żyłka nie daje gwarancji wyholowania ryby , bo ta momentalnie może tą żyłkę poluzować i się najnormalniej w świecie spiąć . A z haka z zadziorem ma trudniej .
Łowię na przynęty sztuczne pozbawione zadziora od kilku lat.Mam na uwadze kondycję wypuszczanych ryb. Interesuje mnie opinia (za i przeciw) zarówno doświadczonych jak i początkujących wędkarzy.
Na haki bez zadziorowe łowiłem jedynie w czasie zawodów (wymóg organizatora) i nie zaliczyłem spadu ryby.Potwierdza to opinię (w moim mniemaniu), że brak zadziora nie wpływa negatywnie na ilość wyholowanych ryb. Na pewno taki hak łatwiej usunąć z pyszczka ryby kalecząc ją przy tym minimalnie, szkoda tylko, że w sprzedaży jest tak mało haków bez zadziorowych.
Wg. mnie używanie haczyków bez zadziorów powinno być stosowane przez każdego, kto nosi się z zamiarem uwolnienia ryby po jej złowieniu. Raz, że minimalizuje czas odhaczania ryby, dwa, że zmniejsza obrażenia ryby i w efekcie zwiększa jej szanse na przeżycie po długim holu.
Zwłaszcza przynęty takie jak woblery, gdzie na dobrą sprawę w możemy rybę tak podziurawić, że odbierzemy jej szanse na przeżycie.
Ja w zeszłym sezonie stosowałem haczyki bezzadziorowe w wędkarstwie spławikowym, i nie było żadnej różnicy w skuteczności zacięć i ilości ryb, które mi spadły. Co więcej łatwiej było mi odhaczyć żarłoczne okonie i jazie, które przynętę połykały zwykle bardzo głęboko. Jeśli dobrze kontrolujemy napięcie żyłki to nie ma siły która sprawiłaby, żeby ryba nam spadła- oczywiście istnieją okoliczności w których ryba się odpina, ale nie ma ich więcej niż w przypadku stosowania haczyków tradycyjnych.
Ostatnio kombinerkami spłaszczyłem kilka moich kotwiczek, na przestrzeni najbliższego tygodnia dokończę resztę moich woblerów.
Szczerze mówiąc dziwi mnie to, że temat jest tak mało popularny. Tyle osób deklaruje, że wypuszcza ryby, nie chce ich zabijać, natomiast nikt prócz założyciela nie zabrał głosu w sprawie.
Witam. Każdy szanujący się muszkarz używa wyłącznie haków bezzadziorowych, lub pozbawionych zadziorów. Jeżeli chodzi o ""spady"", to w stu procentach zgadzam się z przedmówcami. Przy odpowiednim holu praktycznie nie ma różnicy jakie haki stosujemy, a rybki na pewno mniej cierpią i szybciej wracają do wody.
moim zdaniem w sklepie powinien byc juz problem z zakupem haczykow a zwlaszcza kotwiczek z zadziorami a nie na odwrot - i jeszcze powinien sie zmienic reulamin pod tym wzgledem - powinien byc nakaz stosowania haczykow i kotwic bez zadziorowych
Osobiście jestem zwolennikiem by były dostepne jedynie bez zadzirów wiekszośćwędkarzy bardziej skupiło by sie na umiejętnościaach holowania ryb a nie szarpania ich z wody .
Również najczęściej używam haczyków i kotwic bez zadziorów, w niektórych przypadkach moim zdaniem, np podczas połowów sandacza nawet łatwiej o zacięcie tego drapieżnika. Przynęty, które kupuję mają oczywiście kotwiczki z zadziorami, ale kombinerki w dłoń i je po prostu delikatnie zgniatam.
u nas jeśli łowisz pstrągi to musisz mieć hak bez zadziora i strażnicy to sprawdzają
Wielu znanych wędkarzy sprawdzało różnicę pomiędzy haczykiem z zadziorem i bez zadziora. Wszyscy stwierdzili, że nie ma żadnej. Mam takie samo zdanie. Skoro nie ma różnicy to po co "kaleczyć" ryby haczykami z zadziorem? Osobiście byłbym za całkowitym zakazem stosowania i sprzedaży takich haczyków.
heh ale ciężko jest dostać kotwiczki do wobków bez zadziorów trzeba samemu się ich pozbywać
Witam
Wystarczy ścisnąć szczypcami.
Pozdrawiam
Zadzior przy grocie haka nie jest do przytrzymania ryby, ale do zabezpieczenia żywej przynęty (podobnie, jak zadziory na trzonku haka) - Koledzy.
Ponadto rana nierówna spowodowana hakiem z zadziorem goi się szybciej, niż rana kłuta.
Pozwole sobie zgodzic sie z przedmówca , zadzior jest do tego aby przyneta , np robak na haczyku nie spadal , a co ojenia sie rany to róznica jest niewielka , i razej nie ma to znaczenia jaki hak stosujemy , a jesli nie chcecie kaleczyc rybek to po co wogule wedkujecie? zadajcie sobie to putanie jesli mozecie , wiem ze wszyscy chcemy zeby nasza zdobycz cierpiala jak najmniej , wiec ja pomomo stosowania haków z zadziorem , holuje bardzo powoli i na slabo podkreconym hamulcu dzieki czemu wrazie odjaddu rybka nierozrywa sobie pyszczka.
Przepraszam za bledy ale klawiatra mi sie psuje
Zadzior przy grocie haka nie jest do przytrzymania ryby, ale do zabezpieczenia żywej przynęty (podobnie, jak zadziory na trzonku haka) - Koledzy.
Ponadto rana nierówna spowodowana hakiem z zadziorem goi się szybciej, niż rana kłuta.
Proponuje wbic sobie haczyk z zadziorem a potem bez zadziora w palec. A nastepnie wyjac. Zobaczysz co zrobi wiecej szkody.
A poza tym, chcac wypuscic rybe, z haczyka bez zadziora odczepia sie ja o wiele latwiej. Nie ma nawet porownania. Czasami wystarczy poluznic napiecie zylki i ryba sama spada. W przypadku haczykow z zadziorami zawsze trzeba sie nameczyc z wyjeciem haczyka. Ja zawsze mialem problemy zwlaszcza z malymi #18, #20 haczykami z zadziorem.
Zadzior przy grocie haka nie jest do przytrzymania ryby, ale do zabezpieczenia żywej przynęty (podobnie, jak zadziory na trzonku haka) - Koledzy.
Ponadto rana nierówna spowodowana hakiem z zadziorem goi się szybciej, niż rana kłuta.
Proponuje wbic sobie haczyk z zadziorem a potem bez zadziora w palec. A nastepnie wyjac. Zobaczysz co zrobi wiecej szkody.
A poza tym, chcac wypuscic rybe, z haczyka bez zadziora odczepia sie ja o wiele latwiej. Nie ma nawet porownania. Czasami wystarczy poluznic napiecie zylki i ryba sama spada. W przypadku haczykow z zadziorami zawsze trzeba sie nameczyc z wyjeciem haczyka. Ja zawsze mialem problemy zwlaszcza z malymi #18, #20 haczykami z zadziorem.
Jak sobie wbiję haczyk z zadziorem w palec to utnę trzonek przy "łopatce" i wyciągnę haczyk drugą stroną łapiąc za grot . Niekonieczne muszę wyszarpywać zadzior z palca . Do ryb oprócz wypychacza używam kleszczyków chirurgicznych i z wyciąganiem haków z zadziorami nie ma problemu .
powiem tak
haki bez zadziorowe maja ten plus ze az tak nie kalecza ryb a minus jest taki ze ryba sie latwo morze wypiac
na tomiast haki zadziorowe troche kalecza rybke ale jest wieksze prawdopodobienstwo ze ryba nie spadnie i tyle polamania kija;d
są zwolennicy przeciwnicy obydwu rodzajów haczyków ja podpisuję się pod bezzadziorowymi bo sam najczęściej stosuje w każdej metodzie na którą łowie
Sytuacja: Łowimy szczupaka na obrotówkę. Zagryzł głęboko, ciężko dostać przynętę.
Nie można jej wyjąć, zadzior nie ułatwia sprawy.
Teraz mamy dwie opcje:
1. Wkładamy szczupakowi do pyska rozwieracz, szczypce, kombinerki, latarkę, wacik, dłuto, klucz 8 na wszelki wypadek i odcinamy zadzior.
2. Przecinamy żyłkę i przeciągamy pozostałe 2 groty, blaszkę i stalkę (+ wędkę i kołowrotek...)przez rybi pysk, aby wyjąć "z drugiej strony".
A wyobraźmy sobie co będzie, jak złowimy małą rybkę. Pod mikroskopem mamy to robić?
W tym sezonie wymieniam kotwiczki w woblerach itp na bezzadziorowe, tam gdzie się nie da po prostu zagnę zadzior i po sprawie. Nie raz miałem kłopot z uwolnieniem ryby właśnie przez zadzior. Na "pogniecionych" jigach wcale dużo spadów nie miałem, a łowiłem sztywnym wędziskiem z plecionką (zero dodatkowej amortyzacji).
spady sa byly i beda - zadzior nie ma tu nic do znaczenia - zle zacieta ryba = spad - ryba nie zawsze podejmuje tak samo przynete i nie zawsze uda sie dobrze zaciac - pochwalam haczyki i kotwice bez zadziora ale jesli sam go nie usune to w mojej okolicy ciezko dostac takie jakie potrzebuje - pzdr
Sytuacja: Łowimy szczupaka na obrotówkę. Zagryzł głęboko, ciężko dostać przynętę.
Nie można jej wyjąć, zadzior nie ułatwia sprawy.
Teraz mamy dwie opcje:
1. Wkładamy szczupakowi do pyska rozwieracz, szczypce, kombinerki, latarkę, wacik, dłuto, klucz 8 na wszelki wypadek i odcinamy zadzior.
2. Przecinamy żyłkę i przeciągamy pozostałe 2 groty, blaszkę i stalkę (+ wędkę i kołowrotek...)przez rybi pysk, aby wyjąć "z drugiej strony".
A wyobraźmy sobie co będzie, jak złowimy małą rybkę. Pod mikroskopem mamy to robić?
W tym sezonie wymieniam kotwiczki w woblerach itp na bezzadziorowe, tam gdzie się nie da po prostu zagnę zadzior i po sprawie. Nie raz miałem kłopot z uwolnieniem ryby właśnie przez zadzior. Na "pogniecionych" jigach wcale dużo spadów nie miałem, a łowiłem sztywnym wędziskiem z plecionką (zero dodatkowej amortyzacji).
Mam dziwne wrażenie że te słowa skierowane są w moim kierunku .
Ja mówiłem o haczykach a nie o kotwicach i blachach i o palcu a nie o rybach , proszę więc o zaniechanie manipulowania i zmieniania sensu moich słów !!!
Jedni wolą bezzadziorowe a drudzy z zadziorem , dla mnie nie ma to różnicy , i z jednym i z drugim sobie poradzę .
I jeszcze przeszła mi przez głowę taka myśl , żeby ryby nie kaleczyć , w ogóle powinno się zakazać jakichkolwiek haczyków i łapać ryby gołą ręką :) .
Zadzior przy grocie haka nie jest do przytrzymania ryby, ale do zabezpieczenia żywej przynęty (podobnie, jak zadziory na trzonku haka) - Koledzy.
Ponadto rana nierówna spowodowana hakiem z zadziorem goi się szybciej, niż rana kłuta.
Proponuje wbic sobie haczyk z zadziorem a potem bez zadziora w palec. A nastepnie wyjac. Zobaczysz co zrobi wiecej szkody.
A poza tym, chcac wypuscic rybe, z haczyka bez zadziora odczepia sie ja o wiele latwiej. Nie ma nawet porownania. Czasami wystarczy poluznic napiecie zylki i ryba sama spada. W przypadku haczykow z zadziorami zawsze trzeba sie nameczyc z wyjeciem haczyka. Ja zawsze mialem problemy zwlaszcza z malymi #18, #20 haczykami z zadziorem.
Jak sobie wbiję haczyk z zadziorem w palec to utnę trzonek przy "łopatce" i wyciągnę haczyk drugą stroną łapiąc za grot . Niekonieczne muszę wyszarpywać zadzior z palca . Do ryb oprócz wypychacza używam kleszczyków chirurgicznych i z wyciąganiem haków z zadziorami nie ma problemu .
Po co odpisujesz, jak nie potrafisz zrozumiec sensu postu ?. O palcu pisalem nie dlatego, ze takie sytuacje sie zdarzaja i jak sobie z nimi radzic, a jako odpowiedz na stwierdzenie, ze rana szarpana zadziorem lepiej sie zagoi. Chcialem zeby gosc sie zastanowil i sprobowal organoleptycznie jak nie ma na tyle wyobrazni, zeby stwierdzic co dzieje sie przy wyszarpywaniu haczyka z zadziorem. I to wszystko.
Rybie lopatki nie utniesz.
A tak ogolnie. Staram sie nie stosowac zadziorow (zostalo mi jeszcze kilka much ze starych zapasow z zadziorami, to je zaginam. Czasami w ferworze walki ;) zapomne sie i zawiaze taka muche z zadziorem. Do pierwszej ryby. Potem od razu zaginam. Lowiac od co najmniej 3-4 lat na bezzadziorowce nie zauwazylem (poza jednym przypadkiem - hol malych rybek z pradem) wiekszej liczby spadow. Zwlaszcza jak lowimy na oryginalnie pozbawione zadziora haki. One maja troche inna konstrukcje. Proponuje sie przyjrzec dokladnie. Przynajmniej muchowe haki tak maja.
Witam,ja łowię na tylko i wyłącznie haki bez zadziorowe,jeśli przyneta oryginalnie ma zadzior to szczypcami go zaciskam,Takie łowienie mniej kaleczy rybe,a jak ma się spiąć to i nawet z haka z zadziorem to zrobi.Pozdrawiam
Zadzior przy grocie haka nie jest do przytrzymania ryby, ale do zabezpieczenia żywej przynęty (podobnie, jak zadziory na trzonku haka) - Koledzy.
Ponadto rana nierówna spowodowana hakiem z zadziorem goi się szybciej, niż rana kłuta.
Proponuje wbic sobie haczyk z zadziorem a potem bez zadziora w palec. A nastepnie wyjac. Zobaczysz co zrobi wiecej szkody.
A poza tym, chcac wypuscic rybe, z haczyka bez zadziora odczepia sie ja o wiele latwiej. Nie ma nawet porownania. Czasami wystarczy poluznic napiecie zylki i ryba sama spada. W przypadku haczykow z zadziorami zawsze trzeba sie nameczyc z wyjeciem haczyka. Ja zawsze mialem problemy zwlaszcza z malymi #18, #20 haczykami z zadziorem.
Jak sobie wbiję haczyk z zadziorem w palec to utnę trzonek przy "łopatce" i wyciągnę haczyk drugą stroną łapiąc za grot . Niekonieczne muszę wyszarpywać zadzior z palca . Do ryb oprócz wypychacza używam kleszczyków chirurgicznych i z wyciąganiem haków z zadziorami nie ma problemu .
Po co odpisujesz, jak nie potrafisz zrozumiec sensu postu ?. O palcu pisalem nie dlatego, ze takie sytuacje sie zdarzaja i jak sobie z nimi radzic, a jako odpowiedz na stwierdzenie, ze rana szarpana zadziorem lepiej sie zagoi. Chcialem zeby gosc sie zastanowil i sprobowal organoleptycznie jak nie ma na tyle wyobrazni, zeby stwierdzic co dzieje sie przy wyszarpywaniu haczyka z zadziorem. I to wszystko.
Rybie lopatki nie utniesz.
A tak ogolnie. Staram sie nie stosowac zadziorow (zostalo mi jeszcze kilka much ze starych zapasow z zadziorami, to je zaginam. Czasami w ferworze walki ;) zapomne sie i zawiaze taka muche z zadziorem. Do pierwszej ryby. Potem od razu zaginam. Lowiac od co najmniej 3-4 lat na bezzadziorowce nie zauwazylem (poza jednym przypadkiem - hol malych rybek z pradem) wiekszej liczby spadow. Zwlaszcza jak lowimy na oryginalnie pozbawione zadziora haki. One maja troche inna konstrukcje. Proponuje sie przyjrzec dokladnie. Przynajmniej muchowe haki tak maja.
A z tobą pawelz są wiecznie dyskusje , i u Ciebie jest zawsze na odwrót . Jeśli tak Ci zależy na niekaleczeniu ryb to zajmij się szydełkowaniem a nie wędkarstwem . Nie chce mi się już dyskutować o wyższości haczyków bezzadziorowych nad zadziorowymi bo jak napisałem wcześniej dla mnie nie stanowi to problemu , ani różnicy żadnej nie widzę - chociaż nie , jedną zauważyłem . Na haczyku bez zadziora za żadne skarby nie chce się trzymać ziarno kukurydzy :( i często spada podczas rzutu na grunt .
Rybie zapewne też jest wszystko jedno czy haczyk ma zadzior czy nie , bo wolała by w ogóle nie być ukłuta .
I to by było na tyle .............
PS. Proszę czytać ze zrozumieniem moje posty i nie przekręcać znaczenia moich słów .
Zgadzam się z Kolegami którzy twierdzą, że haki bezzadziorowe należy stosować jeśli łowi się dla sportu. Można je tez stosować kiedy nastaje dzień szaleńczego żeru i brania są bardzo częste. Sam niedawno miałem taką noc, że wyholowaliśmy z kolegą 21 karpi. Wtedy użycie haków "gładkich" było by wskazane, bo i tak można zabrać tylko limit, więc resztę się wypuszcza.
Na temat zawodów nie ma co dyskutować, tam należy wprowadzić obowiązek stosowania takich haczyków z wiadomych powodów.
Ale nie popadajmy w paranoję i nie róbmy jaj, że naczelny mięsiarz RP czyli ja, w przypadku rzadkich brań będę używał "bezzadziornych" haków, bo to już by była przesada. Ja łowię po to, by pożerać - oczywiście w granicach rozsądku, którego wszystkim Kolegom życzę serdecznie.
PS:
No i większość tu zalogowanych tylko dla ogólnego trendu przytakuje że łowi tylko na "gładkie" haki, a tak naprawdę w życiu takiego haczyka w ręce nie mieli.
Więcej luzu Kochani.
Więcej luzu,to raz ,nie wyolbrzymiać,to dwa,nie robić z widły igły ,to trzy.Kłucić się z przepisami ,a nie z wymianą poglądów .(Naczelny Mięsiarz) .Napisał krótko i zwięzłe,więc proponuje to samo ,co Naczelny.Amen.
PS:
No i większość tu zalogowanych tylko dla ogólnego trendu przytakuje że łowi tylko na "gładkie" haki, a tak naprawdę w życiu takiego haczyka w ręce nie mieli.
Więcej luzu Kochani.
Święta prawda hehe :)
ja np dużo łowię na rosówkę i nie wyobrażam sobie łowienia na rosówkę hakiem bez zadziora (rosówka po prostu uwalnia się z haka ) co do reszty to zgodzę się że powinno się ich używać kiedy wiemy że rybki wrócą do wody
ja nierozumiem klutni jeszcze nigdy nie lapalem hakiem bez zadziora ale podejzewam ze kaleczy tak samo rybe jak normalny hak napiszcie mi czy sa takie lyse haki nr2 to moze bym sprubowal jaka jest ruznica bo jeszcze takiego haczyka na oczy niewidzialem
Nigdy nie łowiłem na bezzadziorowe chaczyki i tak naprawdę ich nie widziałem........................
Jedyna różnica polega na tym, ze ryba którą holujesz łatwiej się spina, a przy wypinaniu łatwiej jest wyjąć haczyk. Rana zaś przy małych haczykach jest porównywalna. Mniejsze szkody występują przy zastosowaniu haków o pokaźnych rozmiarach. Ale uwaga - dasz rybie trochę luzu, od razu poszła.
Na Sanie łowię na muchę na bezzadziorowe haki i spadów jest niewiele, ostatnio byłem nad Wersminią na szczupakach (haków bezzadziorowych wymaga regulamin łowiska) i różnicy wielkiej też nie zauważyłem. Ogólnie jest to bardzo pomocne w przypadku gdy zamierzymy rybę uwolnić. No ale rosówka wijąca się na haku bez zadziora? Byłoby trochę nieżyciowo.
no własnie - robaka to tzreba do nich przyklejac lub przywiązywac. Mialem sytuacje , ze uzylem przez niewiedze takiego haczyka i sie bardzo denerwowalem bo co sciagalem zestaw to robaka nie bylo(brania rowniez) dopiero jak zachaczyłem spodnie to domyslilem sie o co chodzi.
Coś jak strzelanie do zająca z wiatrówki nie zabijesz ale zranisz i jesteś myśliwym NO KILL
Coś jak strzelanie do zająca z wiatrówki nie zabijesz ale zranisz i jesteś myśliwym NO KILL
Porownanie troche nie na miejscu. To z haczykow z zadziorami ryb sie nie wypuszcza ?
Jest jeszcze jedna roznica miedzy zadziorowymi i bezzadziorowcami. Przynajmniej w hakach muchowych. O innych sie nie wypowiadam bo nie mialem ich w reku. I to o dziwo jest to wada w porownaniu z zadziorowymi. Ze wzgledu na konstrukcje w wiekszosci wypadkow haki bezzdziorowe latwiej przecinaja warge ryby. Mowa oczywiscie o oryginalnych bezzadziorach a nie tych z przygietym zadziorem. Sa one niestety jak ja to mowie bardziej "ciete". Nie w sensie zacinania ryb ale wlasnie przecinania pyszczkow np. lipieni. Ale to tak jak napisalem w muchowych hakach i to raczej tych numerach #14 w gore. O innych sie nie wypowiadam.
Zadzior przy grocie haka nie jest do przytrzymania ryby, ale do zabezpieczenia żywej przynęty (podobnie, jak zadziory na trzonku haka) - Koledzy.
Ponadto rana nierówna spowodowana hakiem z zadziorem goi się szybciej, niż rana kłuta.
Proponuje wbic sobie haczyk z zadziorem a potem bez zadziora w palec. A nastepnie wyjac. Zobaczysz co zrobi wiecej szkody.
A poza tym, chcac wypuscic rybe, z haczyka bez zadziora odczepia sie ja o wiele latwiej. Nie ma nawet porownania. Czasami wystarczy poluznic napiecie zylki i ryba sama spada. W przypadku haczykow z zadziorami zawsze trzeba sie nameczyc z wyjeciem haczyka. Ja zawsze mialem problemy zwlaszcza z malymi #18, #20 haczykami z zadziorem.
Jak sobie wbiję haczyk z zadziorem w palec to utnę trzonek przy "łopatce" i wyciągnę haczyk drugą stroną łapiąc za grot . Niekonieczne muszę wyszarpywać zadzior z palca . Do ryb oprócz wypychacza używam kleszczyków chirurgicznych i z wyciąganiem haków z zadziorami nie ma problemu .
Po co odpisujesz, jak nie potrafisz zrozumiec sensu postu ?. O palcu pisalem nie dlatego, ze takie sytuacje sie zdarzaja i jak sobie z nimi radzic, a jako odpowiedz na stwierdzenie, ze rana szarpana zadziorem lepiej sie zagoi. Chcialem zeby gosc sie zastanowil i sprobowal organoleptycznie jak nie ma na tyle wyobrazni, zeby stwierdzic co dzieje sie przy wyszarpywaniu haczyka z zadziorem. I to wszystko.
Rybie lopatki nie utniesz.
A tak ogolnie. Staram sie nie stosowac zadziorow (zostalo mi jeszcze kilka much ze starych zapasow z zadziorami, to je zaginam. Czasami w ferworze walki ;) zapomne sie i zawiaze taka muche z zadziorem. Do pierwszej ryby. Potem od razu zaginam. Lowiac od co najmniej 3-4 lat na bezzadziorowce nie zauwazylem (poza jednym przypadkiem - hol malych rybek z pradem) wiekszej liczby spadow. Zwlaszcza jak lowimy na oryginalnie pozbawione zadziora haki. One maja troche inna konstrukcje. Proponuje sie przyjrzec dokladnie. Przynajmniej muchowe haki tak maja.
A z tobą pawelz są wiecznie dyskusje , i u Ciebie jest zawsze na odwrót . Jeśli tak Ci zależy na niekaleczeniu ryb to zajmij się szydełkowaniem a nie wędkarstwem . Nie chce mi się już dyskutować o wyższości haczyków bezzadziorowych nad zadziorowymi bo jak napisałem wcześniej dla mnie nie stanowi to problemu , ani różnicy żadnej nie widzę - chociaż nie , jedną zauważyłem . Na haczyku bez zadziora za żadne skarby nie chce się trzymać ziarno kukurydzy :( i często spada podczas rzutu na grunt .
Rybie zapewne też jest wszystko jedno czy haczyk ma zadzior czy nie , bo wolała by w ogóle nie być ukłuta .
I to by było na tyle .............
PS. Proszę czytać ze zrozumieniem moje posty i nie przekręcać znaczenia moich słów .
Widzisz, dyskusja to dobra rzecz, jesli dyskutuje sie "na temat". I odpowiada ze zrozumieniem tego co sie przeczytalo. Ale zeby dalej nie zaostrzac sytuacji. Proponuje zawiesic bron na kolku.
A co do kaleczenia. Ja nie jestem jakims wielkim altruista. Jak juz wczesniej pisalem nie wypuszczam ryb dlatego ze mi ich zal. No moze w niektorych wypadkach tak jest ale w 95% robie to z czysto ekonomicznych powodow. Podobnie haki bezzadziorowe. Nie stosuje ich bo szkoda mi biednych rybek. Stosuje z 2 powodow.
1) Skoro juz wypuszczam ryby to chce aby to mialo sens. Nie sztuka wyszarpnac haczyk rybie z pyska i wyrzucic do wody. Sztuka jest wypuszczenie jej w jak najlepszej kondycji.
2). Jest mi duzo latwiej i wygodniej odczepic rybe. Nie szarpe sie z nia na srodku rzeki. Czasami wystarczy poluzowac linke i ryba odplywa. A jesli juz musze ja wyjac z wody to wyjecie haczyka nawet polknietego glebiej nie stanowi problemu.
I to tyle. A pitolenie o bezzadziorach bo etycznie, lepiej dla ryb itp nie sa dla mnie. Tak, jestem egoista jesli chodzi o wedkarstwo ale na szczescie wg mnie nieszkodliwym dla ryb.
ja jestem załowieniem na haki bez zadziorowe z resztą u mnie na roztoczu na pstrągi mozna polowac ntylko na haki bez zadziorów. troche kłopotów sprawia usuwanie zadziorów bo ciezko dostac kotwiczki ale co tam fajniej sie wedkuje i łatwiej wychacza rybki
Dla mnie jedynym minusem kotwiczek z zadziorem jest notoryczne ich wplątywanie w siatkę podbieraka dlatego od pewnego czasu staram się większośc ryb podbierać ręką i nadal stosuje wariant z zadziorem.
Mi ja by było szkoda rybki ,bo ukłuje się hakiem ,oczywiście bez różnicy ,czy z zadziorem ,czy nie.To nigdy bym nie łowił .Takie gadanie że ryba mniej cierpi to o dupę roztrzaskać.Jeżeli cierpi to poco zadajesz jej bul?? . Stosuję tylko zadziorowe i będę je stosował.Są bardzo smaczne rybki.
A jesli juz musze ja wyjac z wody to wyjecie haczyka nawet polknietego glebiej nie stanowi problemu.
I to tyle. A pitolenie o bezzadziorach bo etycznie, lepiej dla ryb itp nie sa dla mnie. Tak, jestem egoista jesli chodzi o wedkarstwo ale na szczescie wg mnie nieszkodliwym dla ryb.
Jak Ci połknie do przysłowiowej d...py , to na pewno go wyciągniesz . Tylko ciekawe którą stroną ? I po co to opowiadać takie kocopoły ?
A jesli juz musze ja wyjac z wody to wyjecie haczyka nawet polknietego glebiej nie stanowi problemu.
I to tyle. A pitolenie o bezzadziorach bo etycznie, lepiej dla ryb itp nie sa dla mnie. Tak, jestem egoista jesli chodzi o wedkarstwo ale na szczescie wg mnie nieszkodliwym dla ryb.
Jak Ci połknie do przysłowiowej d...py , to na pewno go wyciągniesz . Tylko ciekawe którą stroną ? I po co to opowiadać takie kocopoły ?
A widziales kiedys polkniety haczyk do samej dupy przy lowieniu na muche ?. Przez 10 lat nie zdarzylo mi sie to ani razu. Glebiej polkniety haczyk to taki ktory nie jest wbity w warge.
Lowie ryby 35 lat. Od 82 w zasadzie wylacznie spinning a potem mucha. Nie pamietam dokladnie jak na splawik, ale na spinning moze kilka razy zdazylo sie ze przyneta byla bardzo gleboko polknieta. Tak ze zaslanianie sie ze po co bezzadzior skoro ryba z haczykiem w dupie i tak nie da sie wyczepic jest troche nie na miejscu. Dla kilku przypadkow w zyciu nie mam zamiaru rezygnowac z latwego odhaczania ryb.
Powiedz mi tak szczerze. Lowiles na haczyki bezzadziorowe. Obawiam sie ze nie bo nie wypisywalbys takich rzeczy.
Nie znam się na wędkarstwie muchowym dlatego używam haczyków z zadziorem . Ty natomiast nie znasz się na wędkarstwie gruntowym dlatego nie doceniasz zalet zadziora :( . A co do połknięcia , to w tych metodach które stosuję ja (grunt i spławik) bywa tak że ryba weźmie do przysłowiowej d....py . I wtedy jakie ma znaczenie czy haczyk ma zadzior czy nie ? W takich przypadkach tnie się żyłkę i już . A paczkę haczyków bezzadziorowych posiadam bo kupiłem kiedyś z ciekawości . Ale po tym jak podczas rzutu na grunt spadały mi przynęty przestałem ich używać .Może w metodzie muchowej się sprawdzają , ale w żadnej innej nie .
Ze spadaniem przynety oczywiscie sie moge zgodzic. Zwlaszcza jak ktos wczesniej napisal przynet zwierzecych. Ale i kukurydza czy inne przynety roslinne sie moga zsuwac. Tu rzeczywiscie jest klopot i jego rozwiazanie byc moze znaja Ci co stosuja w metodzie gruntowej haczyki bezzadziorowe. Natomiast polykanie przynety nie jest dla mnie argumentem. Bo skoro i tu i tu obcinamy, to w pozostalych przypadkach wychaczanie ryb jest o niebo latwiejsze przy bezzadziorach. Poza tym jaki procent lowionych ryb polyka tak gleboko haczyk. 10% to wydaje mi sie ze stanowczo za duzo i trzeba by sie zastanowic czy nie popelniamy jakiegos bledu.
(nie twierdze ze u ciebie jest 10% - tak po prostu strzelilem - ale wydaje mi sie ze to ulamek lowionych ryb moze polknac gleboko haczyk).
No i spinning. Tu absolutnie bezzadziory sprawdzaja sie lepiej niz zwykle. Problemu zsuwania przynety nie ma. Glebokie polykanie przynety jest raczej rzadkie a wyhaczanie ryby - kto nie sprobowal, ten sie nie dowie :). Roznica ogromna.
W spiningu też się nie sprawdzają , bo żeby ryba się nie spięła musisz ją holować siłowo . Żadna frajda gdy się rybę ciągnie jak kłodę . Druga sprawa jak uderzy coś dużego na delikatny zestaw . Siłowo holować nie możesz bo w najlepszym wypadku strzeli żyłka czy plecionka a w najgorszym strzeli sprzęt . Chyba że pozwolisz rybie żeby się spięła .
W spiningu też się nie sprawdzają , bo żeby ryba się nie spięła musisz ją holować siłowo . Żadna frajda gdy się rybę ciągnie jak kłodę . Druga sprawa jak uderzy coś dużego na delikatny zestaw . Siłowo holować nie możesz bo w najlepszym wypadku strzeli żyłka czy plecionka a w najgorszym strzeli sprzęt . Chyba że pozwolisz rybie żeby się spięła .
kolego mowisz nie prawde tak jak juz pisałem u mnie na rzekach górskich musisz miec haki bez zadziorów i nikt nie narzeka i nie prawda ze musisz siłowo holować
kolego mowisz nie prawde tak jak juz pisałem u mnie na rzekach górskich musisz miec haki bez zadziorów i nikt nie narzeka i nie prawda ze musisz siłowo holować
Nikt nie narzeka , bo nie ma innego wyjścia - nakaz odgórny . Jeśli nie można stosować innych niż bezzadziorowe to i nie ma sensu narzekać .
W spiningu też się nie sprawdzają , bo żeby ryba się nie spięła musisz ją holować siłowo . Żadna frajda gdy się rybę ciągnie jak kłodę . Druga sprawa jak uderzy coś dużego na delikatny zestaw . Siłowo holować nie możesz bo w najlepszym wypadku strzeli żyłka czy plecionka a w najgorszym strzeli sprzęt . Chyba że pozwolisz rybie żeby się spięła .
Skad masz takie informacje. Czemu musze holowac silowo ?. Wystarczy ze nia mam luzu na zylce. A o silowym holu nie ma mowy. A w muchowej metodzie tez musialbym silowo holowac ?.
Jesli zylka czy linka jest napieta NIE MA PRAKTYCZNIE ZADNEJ ROZNICY PRZY HOLU NA HACZYKI Z ZADZIOREM CZY BEZ. A zeby miec napieta zylke hol silowy wcale nie jest potrzebny.
kolego mowisz nie prawde tak jak juz pisałem u mnie na rzekach górskich musisz miec haki bez zadziorów i nikt nie narzeka i nie prawda ze musisz siłowo holować
Nikt nie narzeka , bo nie ma innego wyjścia - nakaz odgórny . Jeśli nie można stosować innych niż bezzadziorowe to i nie ma sensu narzekać .
powiem ci tak połow troche na spining bez haków a w tedy cos mow nigdy nie holowałem pstraga siłowo ani zadny zanajomy a łowimy bez zadziorów. a no odcinku no kil to nawet 100 zadziorów by ci nie pomogło. utrzymac ryby na haku
Skad masz takie informacje. Czemu musze holowac silowo ?. Wystarczy ze nia mam luzu na zylce. A o silowym holu nie ma mowy. A w muchowej metodzie tez musialbym silowo holowac ?.
Jesli zylka czy linka jest napieta NIE MA PRAKTYCZNIE ZADNEJ ROZNICY PRZY HOLU NA HACZYKI Z ZADZIOREM CZY BEZ. A zeby miec napieta zylke hol silowy wcale nie jest potrzebny.
Informacje posiadam z własnego doświadczenia . Haki bezzadziorowe to nie jest nowość ostatnich kilku lat . One są tak stare jak wędkarstwo . Kiedyś zawzięcie spiningowałem polując na wiślane rapy . Teraz zająłem się wędkarstwem bardziej stacjonarnym ze względu na problemy z chodzeniem . A nawet napięta żyłka nie daje gwarancji wyholowania ryby , bo ta momentalnie może tą żyłkę poluzować i się najnormalniej w świecie spiąć . A z haka z zadziorem ma trudniej .
No coz. Kazdy ma wlasne doswiadczenia i niech tak zostanie