Witam, w zeszłą sobotę wybrałem się na rybki, nastawiłem się na lina, pobudka 2 rano o 3 zameldowałem się na łowisku, przygotowałem zanętę wrzuciłem parę kulek, przygotowałem sprzęt i spławiki w wodę, czekanie obserwacje i nic...widać ryba żeruje, ale ani jednego brana. Zastanawiam się czy przyczyną tego mógł być za duży grunt...zazwyczaj używam gotowych przyponów Kamastu długości 50 cm z haczykiem 10. Co o tym myślicie? Dodam że głębokość maks łowiska 2-3 m a ja wędkuje na głębokości ok 1,5-2m.
Żeby nie mieć problemów na haczyk zakładam gruntomierz i do wody w miejscu gdzie będę łowił. Ustawiam odpowiednio spławik i wszystko. Wiem jaki mam grunt i nie muszę nikogo pytać.
Lin lubi jak jest nieco przegruntowane. Lekki zestaw, raczej mniejszy hak, w pobliżu zarośli, na niewielkich głębokościach. Mała śrucina leżąca na dnie, zaczepiona na cienkim przyponie tak, by opór przy pobieraniu przynęty był niewielki. Mały linek potrafi walnąć na wariata, ale duży, poważny lin to ostrożna ryba która lubi ciszę i spokój. To jest esencja wędkarstwa, a nie jakieś tam świnie po 30 kilo. Jeśli jest okazja podnęcania przez dłuższy czas, to warto się nastawić właśnie na profesora. Cudowne uczucie kiedy wali w dno i ucieka w stronę zawad. Poezja, gracja, inteligentna walka i ten cudowny widok kiedy wyciągasz takiego zielonego, lśniącego jegomościa z grubymi, mięsistymi wargami... bezcenne.
Według mnie to najpiękniejsza ryba jaką na swym łonie trzyma Polska Przyroda.
Lin, kiedy ma te 45 -50 cm, dostarcza wspomnień na całe lata.
W tym roku mam już na koncie dwa po 40-43 cm, ale jak pragnę zdrowia będę dążył do pięćdziesiątki.
Wszystkie duże liny łowiłem na leżącym spławiku. Dlatego nie przejmuj się, kiedy przynęta leży luźno na dnie - lin to lubi.
Pięknie to wszystko Kolego opisałeś ;) Mnie się w tamtym roku trafił półtoraczek we wrześniu ;) Tzn może źle sprecyzowałem pytanie, chodzi mi o to czy nie za dużo żyłki leży na dnie to w jakiś sposób nie odstrasza ryby albo różnica między żyłką główną a przyponem np kolor główną mam ciemną tonącą a przyponik jasny. A może to po prostu kaprys ryby i nauka pokory ? ;)
Dłuższy przypon przy dnie mulistym i słabych braniach jest wskazany, by sygnalizacja brań była natychmiastowa, należy "uciągnąć" żyłkę od spławika do haczyka. Nie piszesz na jaką przynętę łowisz, może grzęźnie w mule, ciekawi mnie także czy nie zauważyłeś śladów brania na przynęcie. Osobiście do zestawu na liny stosowałem ciemną żyłkę 0,18 i przypon z cieniutkiej plecionki, ponieważ w łowisku było dużo grążeli i nieraz tylko siłowy hol wchodził w rachubę. Tak jak radzi kolega Daniel, spławik leżący, mocowany jednopunktowo.
Na jednej wędce 2 ziarenka kukurydzy a na drugiej czerwony robaczek nr 3, na czerwonego robaka ani drgnięcia i brak śladów na przynęcie a na kukurydzę i białego co raz drobnica się czepiała, co prawda ostatnie branie wyglądało na linowe ale niestety nie udało mi się zaciąć, być może także jakaś płotka się uczepiła.
Jest maj. Czerwony robak jeszcze nie zyskał popularności :)
Ale kiedy przyjdzie zmierzch, to ten czerwony robak może się okazać trafionym kawałkiem.
Jak pisał Zibi, muł może być przeszkodą, ale to głównie jeśli chodzi o nieruchomą przynętę. Lin to rybiszon przydenny, który lubi sobie spokojnie "posiedzieć" i "posłuchać" co tam panie u dworu słychać. No więc kiedy przynęta się rusza, to on ja wyczuje i często potrafi robala z mułu zaciągnąć jak złoto. Ale nie jest to reguła.
Zgadzam się z Zibim jeśli chodzi o te mecyje z przyponami, żyłkami itd. Zazwyczaj uzbrajam świrologię tak, by ostatnia śrucina leżała na dnie przy dość mocno przechylonym spławiku, a długość przyponu ( jak pisał Zibi) z plecioneczki 0,10 - 0,12 o długości może 25 - 30, a czasami 35 cm. Hak dobieram według przynęty, ale na lina nie zakładam większego jak nr10.
Ale to są tylko moje luźne spostrzeżenia i często przyławiam liny nawet na duże haki i na głębokościach oraz odległościach do profesora nie przystających.
Jak trafisz miejsce gdzie żerują liny, to sobie je zaznacz na mapie z dokładnością do metra, bo to ryba która ma GPS w tyłku i jak sobie upodoba punkt, to będzie tam prawie zawsze :)
W ubiegłym roku łowiłem liny prawdopodobnie na tym samym łowsku co ty.Sytuacja była dokładnie taka jak opisałeś.Ryba żerowała a nie brała przynęty.Dopiero po wygruntowanu przynęty na styk z dnem i postawienie zestawu przy samych czcinach dało efekty.
Właśnie to łowisko jest takie dziwne, że największego lina jakiego udało mi się złowić wziął na kukurydzę z białym robaczniek bez żadnego nęcenia nawet garści kukurydzy nie rzuciłem a tłuścioszek wbił się w łowisko narobił bąbelek i chapsnął za hak, od tamtej pory poziom wody trochę opadł i coś mi się obiło o uszy, że coś czyścili to łowisko poza ściętymi drzewami nie zauważyłem innych zmian, trzciny dalej stoją gdzie stały więc zostało czekać i uzbroić się w cierpliwość :) a co do tego przyponu, w jakiej odległości najlepiej umieścić ?
Z wpisu Mirka @mirek778w wynika, że łowisko jest popularną i ogólnie dostępną miejscówką, potwierdza to także obecność dużej liczby drobnicy. Osobiście poszukał bym miejsca mało uczęszczanego przez wędkarzy, aby nie mieć wątpliwości typu: kiedy, czym i ile tu było nęcone. Trudno złowić tą piękną rybkę "z biegu", trzeba poświęcić kilka dni, nęcić i obserwować wodę i dno. Może to wygląda na jakieś poświęcenie, ale uwierz, cudowny taniec spławika na spokojnej wodzie podczas brania wszystko Ci wynagrodzi.
Oj jak ja kocham tematy o linach:):):) Dostała ta ryba ode mnie miano NK hehe jest prześliczna i przebiegła i świniaki ją wypierają.:):):)
Wszystko co trzeba zostało już wymienione przez kol. Dandec jak i kol. Zibi60.
Dołożę swoje z mojego systemu połowu to 99% brań miałem właśnie na prze gruntowany system, oraz dłuższy przypon minimum to 25cm. Lecz ja robię inny myk ze spławikiem, bo nie lubię jak jest w pozycji leżącej:):) lub pochyły, a do tego wiatr i fala delikatna. Po zarzucie oczywiście z prze gruntownym zestawem spławik albo jest delikatnie pochyły lub leży na lustrze wody, stosuję zasadę matchową, że tak się wyrażę z waglerem choć spławik takowy nie jest. Łezka przelotowa musi leżeć na dnie, oczywiście na przyponie śrucina.
Myk polega na tym, że naciągam zestaw delikatnie tak by spławik staną lub nawet jak się uda zanurzył się ile to możliwe, dobrze by żyłka była tonąca. W tedy każde trącenie przynęty powoduje natychmiastowy ruch spławika, a przy linie jest w 99% wynurzenie, a później dosyć spory czasowo taniec co w tym właśnie najpiękniejsze jest. "Yoda"
Większość linów złowiłem na kukurydze lub kuku z białym. W tym roku jak do tej pory smakują im same białe. Na powyższy system złowiłem w końcu ślicznego misiaczka:):):) 4 białe haczyk 8, samo południe taniec spławika po wynurzeniu coś ponad minute z hakiem:):):)
Jedna rzecz mnie dziwi wszystkim wam jak bierze lin podskakują spławiki, ja w tym roku złowiłem 16 sztuk i zawsze była to jazda spławika z równoczesnym zatapianiem, czyli taka najlepsza oznaka do dobrego zacięcia. Fakt w tym roku narazie wszystko co złowiłem to biały robak, na kukurydzę nic i co dziwne na czerwonego też nic. Pozdrawiam
No jeśli miałeś dokładnie wygruntowany zestaw, albo liny łowiłeś w miejscu gdzie przynęta jest nad dnem, np. na jakimś zielsku, to owszem, tak będzie wyglądało branie. Ale ja raczej przegruntowuję - takie mam zboczenie. Wyniosłem to z własnych obserwacji i taka metądę stosuję z powodzeniem. Wtedy Spławik "klapie" zazwyczaj kilka razy, to znaczy kładzie się delikatnie, a następnie następuje albo suw wzdłuż brzegu, albo zejście lina po spadzie i przytop spławika. Chwila zacięcia to wyłącznie sprawa praktyki. Jednak w przypadku jak pisałeś, gdy masz dokładny grunt,a lin nie będzie starym cwaniakiem, to będzie raczej od razu przytop. Ale pamiętaj, lin który ma 45-50 cm to już nie jest młokos i 5 razy spróbuje, a dopiero potem weźmie.
Piszesz ze próbowales na kukurydze i czerwonego nr3, ja teraz uzywam hak jak ty nr10 dwa biele i dwa ryze preparowane, aby mi lekko unioslo nad mulem i splawik jak wczesniej pisali pól lezacy ale zestaw delikatny przypon 0,12 lub 0,10 splawik 0,7gr i jak dandec pisze cwana rybka próbuje nieraz i 4-7 razy niczym pojedzie tak ze nie spiesz sie z zacinaniem. Do lina trzeba miec dosc duza cierpliwosc ale satysfakcja z wyjecia tej rybki nam to wynagradza Przypomnialem sobie jeszcze ,czerwonego rosówke ziemniak to dopiero pod koniec lipca zakladam teraz nawet ciasto z manny tez zakladam Polamania!
Bajka... I co ja bym w takim kaprze miał widzieć pięknego? Alin spoko - urodziwy synek nie? No pewnie.To jedna z najpiękniejszych ryb pływających w polskich wodach.
Spróbuj, pewnie urósł. Tak jest koledzy, lin należy do czołówki najbardziej urodziwych rybek naszych wód. Na pudle umieścił bym jeszcze karasia złocistego i lipienia.
Duży dobrze odżywiony karaś pospolity zwłaszcza z czystego jeziorka z bujną roślinnością jest moim nr1.Znałem kiedyś bajorko z takimi karasiami,teraz więcej śmieci niż ryb.
Dzisiaj znowu ani jednego brania, zestawy dobrze wygruntowane i nic, ale nie tylko u mnie kilku wędkarzy z sąsiednich stanowisk także narzekało, nie wiem co się dzieje czy to wina pogody, humoru rybek, czy przełowionych miejscówek, latem będę musiał się zakręcić za jakimś mało uczęszczanym miejscem albo zmienić łowisko bo z każdym rokiem coraz gorzej...
Wnioskuję, że jesteś niecierpliwy, a ta cecha koliduje z łowieniem linów. Ja byłem ostatnio cztery razy i tylko dwa leszcze 50+ mi się uwiesiły na bacie - zabawa była. Linki poniżej 30 cm, ale kolega wyjął 43 cm i to dopinguje. Podczas ostatniej zasiadki miałem w łowisku same okoniki przez ponad 2 godziny. Sprawa się wyjaśniła, gdy przyszedł wędkarz i zaczął nęcić kukurydzą (pół wiadra) 10 metrów od mojej miejscówki - my tu przychodzimy we czterech na nockę pojutrze - usłyszałem. Od kiedy nęcisz, spytałem - od trzech dni !!! U Ciebie Kamilu może być podobnie. Może ktoś nęci obok i ściągnął rybki w swój rewir. Zresztą, to jedna z teorii. Łowienie linów to "wyższa szkoła jazdy", musisz się długo uczyć, ale uwierz - WARTO.
Ogólnie to w moich stronach jest tak, że doskonale bierze ryba od końca marca do połowy kwietnia. Potem to już albo nie bierze, albo bierze sporadycznie jak dostanie świra.
Dlaczego tak jest? Nie ma tu znaczenia wschodni wiatr, ani ciśnienie, ani fronty burzowe, ani księżyc. Przyczyna jest prozaiczna!
A jest temu winien fakt, że w maju to już te moje wody są tylko kupą kisnącego żarcia i ryby zwyczajnie mają w 2pie to co se tam na haki zakładam. Ludzie mają skopane berety i karmią, karmią, karmią... każdemu by się zbrzydło, więc naturalne jest, że rybie też się zbrzydnie.
A najlepsi są kolesie z pewnego wyspecjalizowanego klubu, któren to klub ma kasiory w bród i sponsorów nieraz ma, więc pontonami, łódkami, zdalnymi wywrotkami walą papu tonami kilka razy na dobę.
A potem ktoś pyta... - dlaczego ryby nie biorą?
A ja odpowiadam - a co mają brać, jak mają awersję do wszelkiego żarcia aż do końca lata?!
Przekonałem się, że trzeba poszukać swojego miejsca tam gdzie ostatnio łowiłem zobaczyłem "świeże" woreczki po zanęcie i za każdym razem inna zanęta, w sobotę natknąłem się na czerwoną zanętę Ampio feeder i choćbym rybie żarcie pod pysk podkładał to nic nie da, ryby przekarmione i prawdopodobnie zdezorientowane jak każdy rzuci coś od siebie. W zeszłym roku w tym samym miejscu leżało sporo opakowań po Traperze i sam używałem takiej zanęty co prawda bardzo sporadycznie ale jak już nie było brań rzuciłem 2-3 kulki i po paru minutach ryba się meldowała. Cóż morał z tego taki, że muszę poczekać do końca sesji i któregoś pięknego dnia z samego rana wybrać się na obserwacje wody i poszukać Pana Lina. Na chwilę obecną pozostaje mi zabawa ze spinningiem ;)
Witam, w zeszłą sobotę wybrałem się na rybki, nastawiłem się na lina, pobudka 2 rano o 3 zameldowałem się na łowisku, przygotowałem zanętę wrzuciłem parę kulek, przygotowałem sprzęt i spławiki w wodę, czekanie obserwacje i nic...widać ryba żeruje, ale ani jednego brana. Zastanawiam się czy przyczyną tego mógł być za duży grunt...zazwyczaj używam gotowych przyponów Kamastu długości 50 cm z haczykiem 10. Co o tym myślicie? Dodam że głębokość maks łowiska 2-3 m a ja wędkuje na głębokości ok 1,5-2m.
Żeby nie mieć problemów na haczyk zakładam gruntomierz i do wody w miejscu gdzie będę łowił. Ustawiam odpowiednio spławik i wszystko. Wiem jaki mam grunt i nie muszę nikogo pytać.
Pozdr.
Lin lubi jak jest nieco przegruntowane. Lekki zestaw, raczej mniejszy hak, w pobliżu zarośli, na niewielkich głębokościach. Mała śrucina leżąca na dnie, zaczepiona na cienkim przyponie tak, by opór przy pobieraniu przynęty był niewielki. Mały linek potrafi walnąć na wariata, ale duży, poważny lin to ostrożna ryba która lubi ciszę i spokój. To jest esencja wędkarstwa, a nie jakieś tam świnie po 30 kilo. Jeśli jest okazja podnęcania przez dłuższy czas, to warto się nastawić właśnie na profesora. Cudowne uczucie kiedy wali w dno i ucieka w stronę zawad. Poezja, gracja, inteligentna walka i ten cudowny widok kiedy wyciągasz takiego zielonego, lśniącego jegomościa z grubymi, mięsistymi wargami... bezcenne.
Według mnie to najpiękniejsza ryba jaką na swym łonie trzyma Polska Przyroda.
Lin, kiedy ma te 45 -50 cm, dostarcza wspomnień na całe lata.
W tym roku mam już na koncie dwa po 40-43 cm, ale jak pragnę zdrowia będę dążył do pięćdziesiątki.
Wszystkie duże liny łowiłem na leżącym spławiku. Dlatego nie przejmuj się, kiedy przynęta leży luźno na dnie - lin to lubi.
Pięknie to wszystko Kolego opisałeś ;) Mnie się w tamtym roku trafił półtoraczek we wrześniu ;) Tzn może źle sprecyzowałem pytanie, chodzi mi o to czy nie za dużo żyłki leży na dnie to w jakiś sposób nie odstrasza ryby albo różnica między żyłką główną a przyponem np kolor główną mam ciemną tonącą a przyponik jasny. A może to po prostu kaprys ryby i nauka pokory ? ;)
Dłuższy przypon przy dnie mulistym i słabych braniach jest wskazany, by sygnalizacja brań była natychmiastowa, należy "uciągnąć" żyłkę od spławika do haczyka. Nie piszesz na jaką przynętę łowisz, może grzęźnie w mule, ciekawi mnie także czy nie zauważyłeś śladów brania na przynęcie. Osobiście do zestawu na liny stosowałem ciemną żyłkę 0,18 i przypon z cieniutkiej plecionki, ponieważ w łowisku było dużo grążeli i nieraz tylko siłowy hol wchodził w rachubę. Tak jak radzi kolega Daniel, spławik leżący, mocowany jednopunktowo.
Na jednej wędce 2 ziarenka kukurydzy a na drugiej czerwony robaczek nr 3, na czerwonego robaka ani drgnięcia i brak śladów na przynęcie a na kukurydzę i białego co raz drobnica się czepiała, co prawda ostatnie branie wyglądało na linowe ale niestety nie udało mi się zaciąć, być może także jakaś płotka się uczepiła.
Jest maj. Czerwony robak jeszcze nie zyskał popularności :)
Ale kiedy przyjdzie zmierzch, to ten czerwony robak może się okazać trafionym kawałkiem.
Jak pisał Zibi, muł może być przeszkodą, ale to głównie jeśli chodzi o nieruchomą przynętę. Lin to rybiszon przydenny, który lubi sobie spokojnie "posiedzieć" i "posłuchać" co tam panie u dworu słychać. No więc kiedy przynęta się rusza, to on ja wyczuje i często potrafi robala z mułu zaciągnąć jak złoto. Ale nie jest to reguła.
Zgadzam się z Zibim jeśli chodzi o te mecyje z przyponami, żyłkami itd. Zazwyczaj uzbrajam świrologię tak, by ostatnia śrucina leżała na dnie przy dość mocno przechylonym spławiku, a długość przyponu ( jak pisał Zibi) z plecioneczki 0,10 - 0,12 o długości może 25 - 30, a czasami 35 cm. Hak dobieram według przynęty, ale na lina nie zakładam większego jak nr10.
Ale to są tylko moje luźne spostrzeżenia i często przyławiam liny nawet na duże haki i na głębokościach oraz odległościach do profesora nie przystających.
Jak trafisz miejsce gdzie żerują liny, to sobie je zaznacz na mapie z dokładnością do metra, bo to ryba która ma GPS w tyłku i jak sobie upodoba punkt, to będzie tam prawie zawsze :)
W ubiegłym roku łowiłem liny prawdopodobnie na tym samym łowsku co ty.Sytuacja była dokładnie taka jak opisałeś.Ryba żerowała a nie brała przynęty.Dopiero po wygruntowanu przynęty na styk z dnem i postawienie zestawu przy samych czcinach dało efekty.
Ano życie pisze reguły. :)
Właśnie to łowisko jest takie dziwne, że największego lina jakiego udało mi się złowić wziął na kukurydzę z białym robaczniek bez żadnego nęcenia nawet garści kukurydzy nie rzuciłem a tłuścioszek wbił się w łowisko narobił bąbelek i chapsnął za hak, od tamtej pory poziom wody trochę opadł i coś mi się obiło o uszy, że coś czyścili to łowisko poza ściętymi drzewami nie zauważyłem innych zmian, trzciny dalej stoją gdzie stały więc zostało czekać i uzbroić się w cierpliwość :) a co do tego przyponu, w jakiej odległości najlepiej umieścić ?
Z wpisu Mirka @mirek778w wynika, że łowisko jest popularną i ogólnie dostępną miejscówką, potwierdza to także obecność dużej liczby drobnicy. Osobiście poszukał bym miejsca mało uczęszczanego przez wędkarzy, aby nie mieć wątpliwości typu: kiedy, czym i ile tu było nęcone. Trudno złowić tą piękną rybkę "z biegu", trzeba poświęcić kilka dni, nęcić i obserwować wodę i dno. Może to wygląda na jakieś poświęcenie, ale uwierz, cudowny taniec spławika na spokojnej wodzie podczas brania wszystko Ci wynagrodzi.
Oj jak ja kocham tematy o linach:):):)
Dostała ta ryba ode mnie miano NK hehe jest prześliczna i przebiegła i świniaki ją wypierają.:):):)
Wszystko co trzeba zostało już wymienione przez kol. Dandec jak i kol. Zibi60.
Dołożę swoje z mojego systemu połowu to 99% brań miałem właśnie na prze gruntowany system, oraz dłuższy przypon minimum to 25cm. Lecz ja robię inny myk ze spławikiem, bo nie lubię jak jest w pozycji leżącej:):) lub pochyły, a do tego wiatr i fala delikatna.
Po zarzucie oczywiście z prze gruntownym zestawem spławik albo jest delikatnie pochyły lub leży na lustrze wody, stosuję zasadę matchową, że tak się wyrażę z waglerem choć spławik takowy nie jest. Łezka przelotowa musi leżeć na dnie, oczywiście na przyponie śrucina.
Myk polega na tym, że naciągam zestaw delikatnie tak by spławik staną lub nawet jak się uda zanurzył się ile to możliwe, dobrze by żyłka była tonąca. W tedy każde trącenie przynęty powoduje natychmiastowy ruch spławika, a przy linie jest w 99% wynurzenie, a później dosyć spory czasowo taniec co w tym właśnie najpiękniejsze jest. "Yoda"
Większość linów złowiłem na kukurydze lub kuku z białym. W tym roku jak do tej pory smakują im same białe. Na powyższy system złowiłem w końcu ślicznego misiaczka:):):) 4 białe haczyk 8, samo południe taniec spławika po wynurzeniu coś ponad minute z hakiem:):):)
Bajka... I co ja bym w takim kaprze miał widzieć pięknego? Alin spoko - urodziwy synek nie?
Jedna rzecz mnie dziwi wszystkim wam jak bierze lin podskakują spławiki, ja w tym roku złowiłem 16 sztuk i zawsze była to jazda spławika z równoczesnym zatapianiem, czyli taka najlepsza oznaka do dobrego zacięcia. Fakt w tym roku narazie wszystko co złowiłem to biały robak, na kukurydzę nic i co dziwne na czerwonego też nic. Pozdrawiam
No jeśli miałeś dokładnie wygruntowany zestaw, albo liny łowiłeś w miejscu gdzie przynęta jest nad dnem, np. na jakimś zielsku, to owszem, tak będzie wyglądało branie. Ale ja raczej przegruntowuję - takie mam zboczenie. Wyniosłem to z własnych obserwacji i taka metądę stosuję z powodzeniem. Wtedy Spławik "klapie" zazwyczaj kilka razy, to znaczy kładzie się delikatnie, a następnie następuje albo suw wzdłuż brzegu, albo zejście lina po spadzie i przytop spławika. Chwila zacięcia to wyłącznie sprawa praktyki. Jednak w przypadku jak pisałeś, gdy masz dokładny grunt,a lin nie będzie starym cwaniakiem, to będzie raczej od razu przytop. Ale pamiętaj, lin który ma 45-50 cm to już nie jest młokos i 5 razy spróbuje, a dopiero potem weźmie.
Piszesz ze próbowales na kukurydze i czerwonego nr3, ja teraz uzywam hak jak ty nr10 dwa biele i dwa ryze preparowane, aby mi lekko unioslo nad mulem i splawik jak wczesniej pisali pól lezacy ale zestaw delikatny przypon 0,12 lub 0,10 splawik 0,7gr i jak dandec pisze cwana rybka próbuje nieraz i 4-7 razy niczym pojedzie tak ze nie spiesz sie z zacinaniem.
Do lina trzeba miec dosc duza cierpliwosc ale satysfakcja z wyjecia tej rybki nam to wynagradza
Przypomnialem sobie jeszcze ,czerwonego rosówke ziemniak to dopiero pod koniec lipca zakladam
teraz nawet ciasto z manny tez zakladam
Polamania!
u mnie liny biorą już na czerwonego wczoraj trzy sztuki ale tylko jedna wymiarowa 1 kilo i dwa urwane nawet się nie pokazały.
A gdzie lowiles staw ,rzeka starorzecze i napewno odludne miejsce brak wedkarzy
Bajka... I co ja bym w takim kaprze miał widzieć pięknego? Alin spoko - urodziwy synek nie?
No pewnie.To jedna z najpiękniejszych ryb pływających w polskich wodach.
53 cm złowiony przez syna na jeziorze Orle
Poezja Zibi, poezja! Jeszcze nie złowiłem lina któremu by śmietnik wisiał jak wietnamce. Esencja urody kurdę!
no ladniutki , nie widzialem by ktos z tej strony orla zlowil lina :P
Spróbuj, pewnie urósł.
Tak jest koledzy, lin należy do czołówki najbardziej urodziwych rybek naszych wód. Na pudle umieścił bym jeszcze karasia złocistego i lipienia.
Zibi - a piękny , duży okoń?! W szczególności taki z czystego zbiornika... Te kolory...
Duży dobrze odżywiony karaś pospolity zwłaszcza z czystego jeziorka z bujną roślinnością jest moim nr1.Znałem kiedyś bajorko z takimi karasiami,teraz więcej śmieci niż ryb.
Dzisiaj znowu ani jednego brania, zestawy dobrze wygruntowane i nic, ale nie tylko u mnie kilku wędkarzy z sąsiednich stanowisk także narzekało, nie wiem co się dzieje czy to wina pogody, humoru rybek, czy przełowionych miejscówek, latem będę musiał się zakręcić za jakimś mało uczęszczanym miejscem albo zmienić łowisko bo z każdym rokiem coraz gorzej...
Wnioskuję, że jesteś niecierpliwy, a ta cecha koliduje z łowieniem linów. Ja byłem ostatnio cztery razy i tylko dwa leszcze 50+ mi się uwiesiły na bacie - zabawa była. Linki poniżej 30 cm, ale kolega wyjął 43 cm i to dopinguje. Podczas ostatniej zasiadki miałem w łowisku same okoniki przez ponad 2 godziny. Sprawa się wyjaśniła, gdy przyszedł wędkarz i zaczął nęcić kukurydzą (pół wiadra) 10 metrów od mojej miejscówki - my tu przychodzimy we czterech na nockę pojutrze - usłyszałem. Od kiedy nęcisz, spytałem - od trzech dni !!!
U Ciebie Kamilu może być podobnie. Może ktoś nęci obok i ściągnął rybki w swój rewir. Zresztą, to jedna z teorii. Łowienie linów to "wyższa szkoła jazdy", musisz się długo uczyć, ale uwierz - WARTO.
Ogólnie to w moich stronach jest tak, że doskonale bierze ryba od końca marca do połowy kwietnia. Potem to już albo nie bierze, albo bierze sporadycznie jak dostanie świra.
Dlaczego tak jest? Nie ma tu znaczenia wschodni wiatr, ani ciśnienie, ani fronty burzowe, ani księżyc. Przyczyna jest prozaiczna!
A jest temu winien fakt, że w maju to już te moje wody są tylko kupą kisnącego żarcia i ryby zwyczajnie mają w 2pie to co se tam na haki zakładam. Ludzie mają skopane berety i karmią, karmią, karmią... każdemu by się zbrzydło, więc naturalne jest, że rybie też się zbrzydnie.
A najlepsi są kolesie z pewnego wyspecjalizowanego klubu, któren to klub ma kasiory w bród i sponsorów nieraz ma, więc pontonami, łódkami, zdalnymi wywrotkami walą papu tonami kilka razy na dobę.
A potem ktoś pyta... - dlaczego ryby nie biorą?
A ja odpowiadam - a co mają brać, jak mają awersję do wszelkiego żarcia aż do końca lata?!
Przekonałem się, że trzeba poszukać swojego miejsca tam gdzie ostatnio łowiłem zobaczyłem "świeże" woreczki po zanęcie i za każdym razem inna zanęta, w sobotę natknąłem się na czerwoną zanętę Ampio feeder i choćbym rybie żarcie pod pysk podkładał to nic nie da, ryby przekarmione i prawdopodobnie zdezorientowane jak każdy rzuci coś od siebie. W zeszłym roku w tym samym miejscu leżało sporo opakowań po Traperze i sam używałem takiej zanęty co prawda bardzo sporadycznie ale jak już nie było brań rzuciłem 2-3 kulki i po paru minutach ryba się meldowała. Cóż morał z tego taki, że muszę poczekać do końca sesji i któregoś pięknego dnia z samego rana wybrać się na obserwacje wody i poszukać Pana Lina. Na chwilę obecną pozostaje mi zabawa ze spinningiem ;)