Pyniek... Co Ty pier.... o echosondach. Jakie ty masz o tym pojęcie. Bo jeśli takie jak opisałeś to siedź tam na tych karpiach z frytkownicą w namiocie. Czepiasz się że ktoś używa echosond do lokalizacji ryb. Bzdury. Echosonda rozpoznaje uskoki dna , głębokości i inne, nie rozwalając struktury zbiornika. Napier... 100 czy 200-stu gramowym ciężarem o dno to jest to-dla ciebie. Tyle że te ciezary niszczą dno i stoki (duże główki w spinningu zresztą też). A co z tonami kisnącej zanęty w zbiornikach? Chłopie obudź się i skończ pisać te brednie. Chcesz komuś coś doradzić to odpowiedz, ale nie przywalaj się do innych. Bo Ci frytkownica się zatną. Więcej rozsądku....
Luz Panowie. Wolno mu pisać. Wolno, jeśli nie powtarza tego, co robił kiedyś. No i muszę powioedzieć, że ton wypoawiedzi jest lekko zabarwiony ironią, ale też jest merytoryczny. Sam się wykłócam o wiele rzeczy, bo na tym polega posiadanie swojego zdania. Co do tych sygnalizatorów brań, to ja normalnie nie wiem, po co są te "centralki". Jak siedzę nad wodą i łowię na dwie wędki, to jestem na tyle blisko nich, że bezbłędnie rozróżniam na którą jest branie, bo jeden "buczek" za 35 złociszy z bazaru ustawiam na wyższy ton, a drugie "pipczydło" za 40 zeta tez z bazaru utawiam na ton niższy. Głośność zaś tych urządzeń jest wystarczająca, by mnie zbudzić gdy zasnę, a diody led wskazują mi kij, na którym ryba zassała. Po co więc jest ta łaczność radiowa? Skoro jest się non stop przy wędkach (są pod stałym nadzorem), to takie bzdety sa zupełnie niepotrzebne. Co za tym idzie, jesli komuś są niezbędne aparaty "odległościowe", to zachodzi podejrzenie, że maja one na celu sygnalizowanie brań osobie, nie przebywającej w bezpośredniej bliskości łowiących wędek, czyli inaczej, albo wędki są ulokowane w róznych, odległych od wędkarza miejscach i ten nie widzi ich bezpoiśrednio, bo mu krzaczory zasłaniają i tu jest potrzebny alarm dotykowy u czujnik podczerwieni, bo moze ktoś bez problemu taką wędkę zajumać, albo wędkarz nyna w namiocie. Wtakim przypadku też są niezbędne centralki z zasięgiem i alarmy. Ja zaś moich kijaszków nie opuszczam i bacznie ich pilnuję. Jeśli sen mnie powali, moje tandetne i tanie sygnalizatory bez problemu mnie obudzą i wskażą kierunek, a wahadełka pokażą, czy branie jest wstępujące czy się luzuje. I tak jak Kolega powyżej, gdybym miał wydać na taki BZDET prawie 900 złotych, to musiał bym być nieźle porąbany. Właśnie mam przelew z kopalni przed oczami. 2600 złotych netto, od tego odpada spłata tradycyjnej pożyczki pracowniczej, zostaje 2000 zet. Rodzina , to 4 osoby. Starsza córa idzie właśnie na studia, następna pójdzie za rok. Koszt mieszkania, telefonów, mediów, netu, to jakieś 1500 zł. Życie nie jest różowe, życie kosztuje. Do tego dochodzi renta socjalna małżonki, która ma grupę inwalidzką. Mam sobie kupić kijaszek za 2 patole, i jakieś pierdziki po 800 zł? Takie pojęcie o zyciu maja właśnie jak to określił Kol. pyniek, ludzie o snobistycznym podejściu do życia. Taki co nie musi liczyć każdej złotówki, może sobie kupić takie piszczki co i obiad ugotują i jak trzeba drucika pociągną. Ale ja pytam w jakim celu są te radiowe cuda w digitalu. Czy przez to ryba inaczej bierze? I żeby nie było znowu zarzutów w stylu: "wexsię GHOSTMIR do roboty, to se kupisz te cudeńka", bo nie o tym, była mowa, tylko o konieczności posiadania tych nikomu niepotrzebnych głupot.
t12tom, Tobie sie trochu pogmatwało. Redaktor pyniek własnie przekonuje , że sonar służy do tych celów o których Ty byłeś łaskaw wspomnieć. To ja wywołuję temat o SZUKANIU MIEJSCA PRZEBYWANIA RYB za pomocą echosondy. Widuję takie zjawiska nad wodą i nikt mi nie powie, że nie mam racji. Jeśli echosonda słuzy do poznawania topografii zbiornika, to i dla mnie jest ona fajną sprawą. Jeśli jednak widzę, że ludzie szukają ryby, to mnie krew zalewa. I stąd sie wziął temat. Oczywiście temat się rozwinął, ale to juz inna sprawa.
Ja mam to cudeńko. Kilka lat temu owładnięty poniekąt manią unowocześnienia sprzętu i zaspokojenia żądzy posiadania - zakupiłem za 400 zeta centralkę (w tym dwa sygnalizatory). Służą mi do dziś każdej zimy, bo tylko wtedy je włańczam, żeby sprawdzic - czy to "pieroństwo" jeszcze działa. Nie wiem jakie miałem pierwotnie założenie dotyczące użytkowania tego cuda, ale teraz nie potrafię sobie wyobrazic do czego ma mi to posłużyc. Jedyne logiczne rozwiazanie - to obwarowac tym elektro-urządzeniem zaparkowane poza zasięgiem wzroku auto. Do tego nadaje się to idealnie!. A co do wspomnianych elektrycznych sygnalizatorów to raz wypróbowałem je nad wodą. Ich "pisk" był tak donośny, że jestem pewien, iż spłoszyłby ewentualnie połykającą przynęte rybę! Powróciłem do starych wysłużonych "megacichych" wideotroników. Ale nie ze względu na ich praktycznośc, tylko przez wzgląd na sentyment. Dźwięk tych sygnalizatorów kojarzy mi się tylko z braniem ryby...
No za 800zł to powinien mieć dzwonki true tone, wejście na słuchawki, bluetooth, slot na kartę pamięci, gry java, celownik laserowy, mikrofale, wejście antenowe dla CB, aparat 10megapixeli, czujnik temperatury i ciśnienia, osełkę do sierpa i siekiery oraz otwieracz do piwa :p
Na kopalni praca ciężka i niebezpieczna, wiem bo wszyscy u mnie w rodzinie pracowali na kopalniach (pradziadkowie, dziadkowie, ojciec) - tym bardziej należy się Panu szacunek.
Pozdrawiam
Wracając do pyńka wypowiedzi..... pyńku ja wiem, że poruszę temat który został w jakiś tam sposób zamknięty, ale samo jakos mi sie to ciśnie na klawiaturę. Nie do końca rozumiem Twoje poglądy. Napisałeś tak : "Zauważyłem także wśród karpiarzy coraz większy snobizm co i mnie karpiarza zniesmacza. Zaobserwowałem obstawianie się bezużytecznymi gadżetami w ramach „zastaw się a postaw się”. (-) Ale czy ja coś poplątałem, czy na Twoim właśnie blogu czytałem materiał zatytułowany : "Podręcznik Nowoczesnego Młodego Karpiarza" ??? Było tam krok po kroku opisane, jakie sprzęty i gadżety powinien posiadać początkujący karpiarz. Dodam, że były to o ile dobrze pamiętam: młynki z górnej półki, kije z górnej półki, stoliki, krzesełka, zgórnej półki, z regulacja nóżek itd. sygnalizatory z górnej półki, czujniki ruchu z górnej półki, pudełka firmowe i zasobniki z górnej półki, etc. no i było zdanie mówiące, że nowoczesny karpiarz nigdy nie pojedzie nad wodę rowerem. Czy te określenia typu: "górna pólka", "najwyższej jakości", "wysokich lotów", "tanie badziewia", "z najlepszych materiałów", "wysokiej klasy" itp, nie są trochę naciągane? Czy nie świadczą o Twoim podejściu do wędkarstwa zarówno karpiowego jak i innych metod? Czy to nie Ty pyńku pisałeś o swej wszechstronności? I wreszcie co do tych nauk przekazywanych młodym adeptom, czy to ja im udzielam jakichś niebezpiecznych rad, mówiąc im o prawdziwym obliczu PZW, o etyce (tej w najbardziej elementarnej formie, jaką jest odczuwanie bólu, cierpienia, współczucia, myślenia o skutkach własnego postępowania, szanowania starszych),czy raczej bardziej niebezpieczne jest utwierdzanie młodych ludzi w snobiźmie, elitarności, bezwzględnym podporządkowaniu się dążeniu do sukcesu nie zważając na niszczenie środowiska wodnego, uzywaniu nie do końca etycznych metod itd itp? Nie twierdzę, że wynalazki są be. Wynalazki...uważam, to bardzo pozytywne zjawisko, ale nie po trupach i nie zawsze i nie dla wszystkich i nie w każdej dziedzinie. Odpowiadając na pytanie czy sprawia mi radość zarzucanie zestawów tam gdzie nie ma ryb, odpowiem, że tak. Nieraz tak bywa, że miejsce jest nietrafione, a pomomo to, radość mam wielką, bom przyjechał odpocząć. I nie raz i nie dwa, uskuteczniam spacery nad wodą, nie wyjmując nawet wędkek z samochodu. Ty lubisz te gadżety, a ja nie. Po raz kolejny starły się dwa poglądy. No i w sumie dobrze. Może kilku wedkarzy załapie Twoje pyńku zasady, a może kilku opowie sie po mojej stronie. No i wszystko okazuje się uzasadnione. Dyskutować, a nie zabijać sie na wzajem.
Pyńku, czy ja dobrze rozumiem? Mam tylko nadzieję, że nie poczułeś się urażony za bardzo moją wypowiedzią. Nie miałem żadnych złych intencji. Myślę, że wszystko co napisałem, jest uprawnione. Skąd więc ta kapitulacja? Też pozdrawiam.
Po prostu nie potrafię dyskutować z ludźmi, którzy mają w głowie "system operacyjny na NIE!", i żadna, nawet bliska ideału postawa, nie jest w stanie zmienić pewnych poglądów tych osób.
Ponadto irytuje mnie znaczny poziom niezruzumienia czytelników "odwracających kota ogonem". Nie wspomnę już o pewnych userach ale nawet nie zamierzam wymieniać ich nick-ów bo postanowiłem ich ignorować i udawać, że ich obecność to tylko nieprzyjemne złudzenie.
GHOSTMIR wiesz, że do Ciebie nic nie mam i nie zamierzam być jak chorągiew na wietrze, zmieniając co rusz patrzenie na Twoją osobę. W myśl oczywistego faktu: "głową muru nie przebijesz", akceptuję Twoje patrzenie na Świat w pewnych obszarach życia, bo żaden z Twoich kosmicznych poglądów nie przyczynia się do mojego niezadowolenia, choroby, bądź utraty życia. Jak już kiedyś pisałem: "są tacy, którzy oddzielą ziarno od plewy".
Eh! Zapomniałem dodać GHOSTMIRze, że promocja Twoich poglądów na mojej stronie mówi sama przez sie, czyż nie? Zatem pytanie odnośnie Twojego patrzenia na PZW uznaję za retoryczne...
Zakręcony dziś jestem bo ciągle o czymś zapominam...
Ja mam niewiele mniej "netto wypłaty" od Ciebie, 3 osobową rodzinę, bezrobotną żonę a po podaniu Ci wysokości moich miesięcznych opłat okazało by się, że brakuje mi drugie tyle.
Mimo to wszedłem w posiadanie takiego sprzętu jak Shimano BBLC, Videotronic XRC czy Fox Illuminated Euro Swinger. Tylko dlatego, że korzystałem z takiego badziewia bazarowego jak Ty i nie mam ochoty do niego wracać.
Każdy ma prawo kupować sobie co chce i łowić jak chce i jak ktoś ma lepszy kołowrotek to nie oznacza, że jest snobem. Posiadanie pokrowca na papier toaletowy to dopiero przesada. O tym pisze, GHOSTMIRze...
Oczywiście że każdy może kupić sobie co chce. Ale w ten sposób oddaliliśmy się od wątku. Norbko1 pytał o konkretna sprawę i chyba uzyskał jakąś odpowiedź. Dalej zapytałem ja - po co są te wszystkie centralki. Ja uważam, że pomysłowi wędkarze uzywają ich do łamania regulaminu. Oowiem Ci tak: W zeszłym roku zasiadłem na noc. Obok mnie znalazł sobie miejsce inny wędkarz. Ciągle gdzieś chodził i co rusz wracał. Nie pytałem o nic, ale obserwowałem. Zrozumiałem dopiero gdy sobie uświadomiłem, że facio ma zarzuconą tylko jedną gruntówkę. A gdy nastąpiło branie na drugą wędkę, to juz wiedziałem co jest. Była tylko jedna wędka? Nie. Były dwie. Tylko ta druga była z 50 metrów od nas, a sygnalizatory były podłączone do centralki. Gdy zapytałem : Kolega sie nie boi, że mu jakiś lump kijaszka zajuma? Na to gościu mi odpowiedział: -Nie ma obawy kolego, wszystko jest do alarmu podpięte i są czujniki na podczerwień. A ja takie sytuacje widziałem nie raz i nie dwa. HJak pisałem, pokazywano to nawet w filmach wędkarskich, w których biorą udział najwyższych lotów KARPIARZE! Ja to widziałem! Ja sobie tego nie wymyśliłemmmmmmmmm! I mnie to wkurza! I jestem zły na takich wędkarzy! Niech sobie kupią wędkę sterowaną z domu i automatyczny podbierak!
spokojnie Mirku,sam sprzęt nie gwarantuje jeszcze dobrego wyniku, to są pieniądze wywalone w błoto, wiem bo sam się okupiłem, i jakoś mi w siatkach nie przybyło, wręcz przeciwnie, mam wrażenie że człowiek stracił instynkt łowiecki, przestał działać impulsywnie bo za bardzo zaufał elektronice.pdk
Na giełdzie elektronicznej lub na allegro kup czujnik zbliżeniowy (mikrofalowy)akumulator żelowy i zwykłą syrenę piezoelektryczną.Kabel czerwony z czujnika i syrenki podłącz do plusa akumulatora,czarny z czujnika do minusa akumulatora, a niebieski z czujnika do czarnego z syreny. Jak się z tym uporasz,to zostanie już tylko regulacja potencjometru zbliżenia , który znajduje się na obudowie czujnika.Jeżeli chcesz mieć to wszystko sterowane pilotem,to daj znać bo jest to trochę dłuższy temat.
Urzekła mnie twoja historia. A ja będę dalej konsekwentny: Dopóki nas nie przeprosisz NIE UDZIELAJ SIĘ TUTAJ. Pisz do swoich kolegów - nie kretynów.
P.S. Nie zapraszaj nas na swoją stronę - zaproś na ryby. Parę osób chętnie wpadnie...
Panie Pyniek - dziękuję, ale i tym razem nie skorzystam. Nie mniej jednak, jeżeli życie nauczy mnie czegoś nowego i zmieni moje patrzenie na świat, wtedy - jak najbardziej - przyznam się do błędu. Jak do tej pory dobrze jest jak jest - "lepi nie trza". I to nie jest tak, że każdego kto ma dobry kijaszek, kręcioł, poda czy samochód uważam za snoba. Po prostu uważam, że posiadanie sprzętu z nieco niższej półki wcale nie hańbi i nie czyni gorszym (czy to wędkarzem, czy to sportowcem, a nawet i kochankiem :P ).
W tym przypadku znowu zgodzę się z Panem GHOSTMIREM, tutaj mamy przykład łamania regulaminu. Regulamin jest jaki jest i nie wszystkie jego podpunkty są zgodne z moim "patrzeniem na świat". Ale(ale!) wstępując do PZW wyraziłem zgodę na stosowanie się do niego. Centralka czy też czujniki ruchu pozwalają wędkarzowi na pozostawienie kije bez opieki - co jest niezgodne z RAPR.
Osobiście takich filmów (o których piszę Pan GHOSTMIR) nie widziałem, ale skoro tak było/jest to jest to karygodne! Autorytety propagują lenistwo, niesportowe zachowanie i ŁAMANIE REGULAMINU! To tak jakby napisać poradnik "Płoć, 100% metoda" i pokazać tudzież opisać "wędkowanie" z użyciem "wędki elektrycznej"...
Pozdrawiam
heh ciekawy wątek mnie ominął. Widzę że wrogowie potrafią dyskutować. Co do wynalazków to mam podejście podobne do kolegi Pisaq87. świat jest pełen wynalazków i udoskonaleń. Gna na przód po trupach w zgiełku i zamęcie. Wędkarstwo dla mnie jest odskocznią od tego wszystkiego, także od nadmiernej elektroniki i masowego postępu. Cały ten postęp jest potrzebny w życiu i jest na miejscu ale mi na rybach jest całkiem zbędny.
Ależ Panowie! Nie wrogowie! Ja z Kol.pyńkiem wypracowałem wspólnie konsensus i jesteśmy w tej chwili .... powiedzmy.... w poprawnym kontakcie. Zreszta nigdy nie byłem wrogiwm człowieka, ale jego kontrpoglądowym odbijaczem piłek. Ale nie wrogiem. Dobrze jest, że teraz nasze dyskusje nie sa takie.... agresywne, choć nadal bywają ciut ironiczne. Ale to dobrze... bo gdyby te dyskusje były naszpikowane sama wazeliną, to by były nieciekawe. A co do tych gadżetów, to wystarczają mi : - 3 sztuki sygnalizatorów. (wszystkie z bazaru, a robią pi...pi...pip jak te po 1000 zet) 3, bo jeden rezerwowy. - dwa komplety tzw. świecących bombek, które sam zmajstrowałem z kulek po Fa w kulce , diód led, i przewodów. - latarka na czoło led - i laser kieszonkowy do oświetlenia boi podczas rzutu w nocy, do którego dorobiłem sobie podpórkę z regulacją kąta. -telefon komórkowy z aparatem 3 megapix, który notorycznie zapominam w domu - radio w samochodzie To cała elektronika która jest mi potrzebna. Oprócz niej mam jeszcze: -oczy -uszy -łeb na karku -zdolność wyciągania wniosków -zdolność przewidywania Ot...... i wszystko. Natomiast jak ktoś chce, to niech sobie kupuje wszystko co sie pojawia na rynku, ale w mordę... niech te dinksy stosuje etycznie.
Właśnie, jak mówi przysłowie "masz łeb i - to kombinuj". Ani jednego, ani drugiego nie można zastąpić kasą ;d
Dobrze, że mi Pan przypomniał! Świecące hangery! Właśnie wybieram się na zawody nocne i muszę przyszykować(czyli: zwędzić ojcu) ze 2 sztuki.
O czym Wy tu rozprawiacie? I w tym wypadku nie przyłącze się do żadnej ze stron. To zupełnie tak jakby ludzie jeżdżący luksusowymi samochodami spotkali się na tym forum z ludźmi jeżdżącymi innymi tańszymi a nawet starszymi samochodami i chcieliby udowodnić jedni drugim ze są bardziej etyczni a nawet lepsi od innych, a to gówno prawda!!!!!
Pójdźmy dalej tokiem mojego rozumowania i zostańmy na chwile na przykładzie tych właśnie pojazdów. pojazdy te jak każde zatruwają środowisko naturalne i w to w takim stopniu ze 5 kilo zanęty w wodzie nie jest w stanie zrobić takiego spustoszenia.
Skoro w większości posiadamy i używamy samochody nawet Ci ludzie ich nie posiadają maja ścisły związek z ich używaniem a wiec tez przyczyniają się do dewastacji środowiska i ten temat odchodzi jakoby na inny plan to zachodzi pytanie który z tych samochodów mniej zatruwa środowisko? Ten co jest nowy np luksusowy Mesio lub Bejca o poj.3-5 litrów? A może ten 14 letni wrak z lat 90-tych co pili sto na sto plus litr oleju na sto kilometrów?
Każdy ma to co na co go stać i radzi sobie jakoś w życiu ale nigdy nie uwierzę że gdyby taki samochód miałby człowieka nie kosztować tylko pozostały by koszty utrzymania w żaden sposób by go nie oddał.
I teksty które mogły by się pojawić typu: gdybym taki dostał to bym sprzedał itd, niech wo gule nie maja miejsca bo w taki pierdoły nie uwierzę, bo jednej przejażdżce takim wozem nie chce się z niego wysiadać, człowiek pochłania luksus i wygodne bo gdyby tak nie było jeździlibyśmy bryczką konną a siano i zborze kosili sierpem, co niektórzy na tym forum znają to moje powiedzenie
Ja też używam sygnalizatorów po 32pln i jestem z nich nawet zadowolony zamiast swingerów które kosztują dużo kasy a tylko takie by mnie urządzały na ktore nie mam funduszy używam bombek dociążonych na tyle na ile wymaga tego dane łowiski i kosztyowało mnie to 7pln a działa i to dobrze.
łowie na to co mam co do wędek to naprawdę kupiłem trochę droższe ale tez bez przesady są to mistral extreme 3,9-3lbs ponieważ uważam ze dobry patyk to ważne. Lecz nigdy nie powiem że nie będę miał lub inaczej, że nie użyje innych droższych sygnalizatorów choć oczywiście cena w granicach rozsądku i uwierzcie mi że lepszych bo chociaż są wodoodporne i to już nie jest kit jak w tych tańszych zalanych silikonem na gorąco :)
Dementując moja wypowiedz, Wasza rozmowa przebiega mniej więcej tak: -mercedes to gówno nie samochód ponieważ jest bardzo drogi w zakupie, utrzymaniu na to odpowiedz:
-co ty gadasz przecież tym się jeździ całe twoje życie a jaki komfort i prestiż obydwie wypowiedzi są żałosne.
Każdy ma to na co go stać lub co lubi i powiem więcej używamy rzeczy które przyczyniają się do bardzo dużych niekorzystnych zmian w przyrodzie i jakoś nikt nie robi z tego powodu afery ale o zanętę owszem o sygnalizacje elektroniczną owszem bo to szkodzi środowisku być może tez szkodzi lecz pytam co nie szkodzi?
norbiko1 - powalasz na kolana! Podziw! tylko że nie do końca i nie we wszystkim. Powtórzę za reklamą z tv. "skoro nie widać różnicy, to po co przepłacać" ? No i to porównanie do samochodów nie jest do końca na miejscu, bo nijak sie ono ma do tematu naszej rozmowy. Chodziło głównie o to, jeśli nie wyczytałes tego z tych czarnych mróweczek na ekranie.... ze ludzie obstawiaja sie drogimi wynalazkami nie w celu poprawienia swego komfortu, ale w celu zmniejszenia szans przeciwnika, nieetycznego postępowania, łamania zasad i regulaminu. Ato co piszesz o samochodach, to jest temat rzeka, jednak nie ma żadnego związku ze sprawą opisaną w poście. I jeśli nie kapujesz różnicy pomiędzy jeżdżeniem samochodem a sypaniem ton chemii do wody, to mi w sumie Ciebie żal. No chyba że myjesz autko nad wodą, bądź wjeżdżasz terenówką w łowisko, bo i takie cuda widziałem.
pyniek w sprawie BBLC masz racje . dosyć gówna ze stadionu , czlowiek ma tak mało czasu na rymy że niemoże sobie pozwolić na fajans , podczas holu ryby życia . pozdro
Wczoraj słyszałem ciekawą teorie - prawidłowe nęcenie długotrwałe!
W pierwszy dzień zanęcamy pas wody o wymiarach 50m x 30m(!) i z dnia na dzień zmniejszamy ten obszar, aby trzymać rybę w wyznaczonym przez siebie łowisku!
Stare samochody mają się nijak do sygnalizatorów czy centralek - zarówno pod względem walorów użytkowych jak i przydatności i...ceny. To tak jakby porównać produkty na obiad do nowych butów :)
ghostmir martwisz sie zanętą karpiarzy, a co się dzieje z tonami ripperów twisterów . i innego siliconowego szajsu, na dnie zbiorników, a swoją droga dziwne że niemartwią cię butelki puszki i reklamówki w wodzie i na brzegach.
Taaa, wyrzucanie śmieci do wody czy na brzeg to nieodpowiedzialność i bałaganiarstwo, a zaśmiecanie i "kiszenie" wody tonami zanęty to już profesjonalizm.
Oczywiście, ma Pan rację.
Wczoraj rozmawiając z karpiarzem on sam powiedział, że porządny sprzęt jest OK, a to całe gadżeciarstwo to przedłużenie przyrodzenia :) "A skoro nie widać różnicy to po co przepłacać"
pyniek | Bug - katastrofa ekologiczna?
jest to zainteresowanie:)
Dziś nawet dla nas - kretynów - przepisał artykuł i opublikował go. Tak się poniżył - biedactwo.
No to widzę Panowie że z mojego zapytania na moim poście zrobiliście niezła sieczkę :)
bo zaczął odpowiadać ten co mu nie wolno tutaj pisać
Pyniek... Co Ty pier.... o echosondach. Jakie ty masz o tym pojęcie. Bo jeśli takie jak opisałeś to siedź tam na tych karpiach z frytkownicą w namiocie. Czepiasz się że ktoś używa echosond do lokalizacji ryb. Bzdury. Echosonda rozpoznaje uskoki dna , głębokości i inne, nie rozwalając struktury zbiornika. Napier... 100 czy 200-stu gramowym ciężarem o dno to jest to-dla ciebie. Tyle że te ciezary niszczą dno i stoki (duże główki w spinningu zresztą też). A co z tonami kisnącej zanęty w zbiornikach? Chłopie obudź się i skończ pisać te brednie. Chcesz komuś coś doradzić to odpowiedz, ale nie przywalaj się do innych. Bo Ci frytkownica się zatną. Więcej rozsądku....
Luz Panowie. Wolno mu pisać. Wolno, jeśli nie powtarza tego, co robił kiedyś. No i muszę powioedzieć, że ton wypoawiedzi jest lekko zabarwiony ironią, ale też jest merytoryczny. Sam się wykłócam o wiele rzeczy, bo na tym polega posiadanie swojego zdania.
Co do tych sygnalizatorów brań, to ja normalnie nie wiem, po co są te "centralki". Jak siedzę nad wodą i łowię na dwie wędki, to jestem na tyle blisko nich, że bezbłędnie rozróżniam na którą jest branie, bo jeden "buczek" za 35 złociszy z bazaru ustawiam na wyższy ton, a drugie "pipczydło" za 40 zeta tez z bazaru utawiam na ton niższy. Głośność zaś tych urządzeń jest wystarczająca, by mnie zbudzić gdy zasnę, a diody led wskazują mi kij, na którym ryba zassała. Po co więc jest ta łaczność radiowa? Skoro jest się non stop przy wędkach (są pod stałym nadzorem), to takie bzdety sa zupełnie niepotrzebne. Co za tym idzie, jesli komuś są niezbędne aparaty "odległościowe", to zachodzi podejrzenie, że maja one na celu sygnalizowanie brań osobie, nie przebywającej w bezpośredniej bliskości łowiących wędek, czyli inaczej, albo wędki są ulokowane w róznych, odległych od wędkarza miejscach i ten nie widzi ich bezpoiśrednio, bo mu krzaczory zasłaniają i tu jest potrzebny alarm dotykowy u czujnik podczerwieni, bo moze ktoś bez problemu taką wędkę zajumać, albo wędkarz nyna w namiocie. Wtakim przypadku też są niezbędne centralki z zasięgiem i alarmy. Ja zaś moich kijaszków nie opuszczam i bacznie ich pilnuję. Jeśli sen mnie powali, moje tandetne i tanie sygnalizatory bez problemu mnie obudzą i wskażą kierunek, a wahadełka pokażą, czy branie jest wstępujące czy się luzuje. I tak jak Kolega powyżej, gdybym miał wydać na taki BZDET prawie 900 złotych, to musiał bym być nieźle porąbany. Właśnie mam przelew z kopalni przed oczami. 2600 złotych netto, od tego odpada spłata tradycyjnej pożyczki pracowniczej, zostaje 2000 zet. Rodzina , to 4 osoby. Starsza córa idzie właśnie na studia, następna pójdzie za rok. Koszt mieszkania, telefonów, mediów, netu, to jakieś 1500 zł. Życie nie jest różowe, życie kosztuje. Do tego dochodzi renta socjalna małżonki, która ma grupę inwalidzką. Mam sobie kupić kijaszek za 2 patole, i jakieś pierdziki po 800 zł? Takie pojęcie o zyciu maja właśnie jak to określił Kol. pyniek, ludzie o snobistycznym podejściu do życia. Taki co nie musi liczyć każdej złotówki, może sobie kupić takie piszczki co i obiad ugotują i jak trzeba drucika pociągną. Ale ja pytam w jakim celu są te radiowe cuda w digitalu. Czy przez to ryba inaczej bierze? I żeby nie było znowu zarzutów w stylu: "wexsię GHOSTMIR do roboty, to se kupisz te cudeńka", bo nie o tym, była mowa, tylko o konieczności posiadania tych nikomu niepotrzebnych głupot.
t12tom, Tobie sie trochu pogmatwało. Redaktor pyniek własnie przekonuje , że sonar służy do tych celów o których Ty byłeś łaskaw wspomnieć.
To ja wywołuję temat o SZUKANIU MIEJSCA PRZEBYWANIA RYB za pomocą echosondy. Widuję takie zjawiska nad wodą i nikt mi nie powie, że nie mam racji. Jeśli echosonda słuzy do poznawania topografii zbiornika, to i dla mnie jest ona fajną sprawą. Jeśli jednak widzę, że ludzie szukają ryby, to mnie krew zalewa. I stąd sie wziął temat. Oczywiście temat się rozwinął, ale to juz inna sprawa.
No i Panowie, nie unośmy się znoeu i nie zaczynajmy jazdy. Podyskutujmy raczej, bo znów jakies przekleństwa widzę, a to sie dobrze nie skończy.
Ja mam to cudeńko. Kilka lat temu owładnięty poniekąt manią unowocześnienia sprzętu i zaspokojenia żądzy posiadania - zakupiłem za 400 zeta centralkę (w tym dwa sygnalizatory). Służą mi do dziś każdej zimy, bo tylko wtedy je włańczam, żeby sprawdzic - czy to "pieroństwo" jeszcze działa. Nie wiem jakie miałem pierwotnie założenie dotyczące użytkowania tego cuda, ale teraz nie potrafię sobie wyobrazic do czego ma mi to posłużyc. Jedyne logiczne rozwiazanie - to obwarowac tym elektro-urządzeniem zaparkowane poza zasięgiem wzroku auto. Do tego nadaje się to idealnie!. A co do wspomnianych elektrycznych sygnalizatorów to raz wypróbowałem je nad wodą. Ich "pisk" był tak donośny, że jestem pewien, iż spłoszyłby ewentualnie połykającą przynęte rybę! Powróciłem do starych wysłużonych "megacichych" wideotroników. Ale nie ze względu na ich praktycznośc, tylko przez wzgląd na sentyment. Dźwięk tych sygnalizatorów kojarzy mi się tylko z braniem ryby...
No za 800zł to powinien mieć dzwonki true tone, wejście na słuchawki, bluetooth, slot na kartę pamięci, gry java, celownik laserowy, mikrofale, wejście antenowe dla CB, aparat 10megapixeli, czujnik temperatury i ciśnienia, osełkę do sierpa i siekiery oraz otwieracz do piwa :p Na kopalni praca ciężka i niebezpieczna, wiem bo wszyscy u mnie w rodzinie pracowali na kopalniach (pradziadkowie, dziadkowie, ojciec) - tym bardziej należy się Panu szacunek. Pozdrawiam
Wracając do pyńka wypowiedzi..... pyńku ja wiem, że poruszę temat który został w jakiś tam sposób zamknięty, ale samo jakos mi sie to ciśnie na klawiaturę.
Nie do końca rozumiem Twoje poglądy.
Napisałeś tak : "Zauważyłem także wśród karpiarzy coraz większy snobizm co i mnie karpiarza zniesmacza. Zaobserwowałem obstawianie się bezużytecznymi gadżetami w ramach „zastaw się a postaw się”. (-)
Ale czy ja coś poplątałem, czy na Twoim właśnie blogu czytałem materiał zatytułowany : "Podręcznik Nowoczesnego Młodego Karpiarza" ???
Było tam krok po kroku opisane, jakie sprzęty i gadżety powinien posiadać początkujący karpiarz. Dodam, że były to o ile dobrze pamiętam:
młynki z górnej półki,
kije z górnej półki,
stoliki, krzesełka, zgórnej półki, z regulacja nóżek itd.
sygnalizatory z górnej półki,
czujniki ruchu z górnej półki,
pudełka firmowe i zasobniki z górnej półki,
etc.
no i było zdanie mówiące, że nowoczesny karpiarz nigdy nie pojedzie nad wodę rowerem.
Czy te określenia typu: "górna pólka", "najwyższej jakości", "wysokich lotów", "tanie badziewia", "z najlepszych materiałów", "wysokiej klasy" itp, nie są trochę naciągane?
Czy nie świadczą o Twoim podejściu do wędkarstwa zarówno karpiowego jak i innych metod? Czy to nie Ty pyńku pisałeś o swej wszechstronności?
I wreszcie co do tych nauk przekazywanych młodym adeptom, czy to ja im udzielam jakichś niebezpiecznych rad, mówiąc im o prawdziwym obliczu PZW, o etyce (tej w najbardziej elementarnej formie, jaką jest odczuwanie bólu, cierpienia, współczucia, myślenia o skutkach własnego postępowania, szanowania starszych),czy raczej bardziej niebezpieczne jest utwierdzanie młodych ludzi w snobiźmie, elitarności, bezwzględnym podporządkowaniu się dążeniu do sukcesu nie zważając na niszczenie środowiska wodnego, uzywaniu nie do końca etycznych metod itd itp?
Nie twierdzę, że wynalazki są be. Wynalazki...uważam, to bardzo pozytywne zjawisko, ale nie po trupach i nie zawsze i nie dla wszystkich i nie w każdej dziedzinie.
Odpowiadając na pytanie czy sprawia mi radość zarzucanie zestawów tam gdzie nie ma ryb, odpowiem, że tak. Nieraz tak bywa, że miejsce jest nietrafione, a pomomo to, radość mam wielką, bom przyjechał odpocząć. I nie raz i nie dwa, uskuteczniam spacery nad wodą, nie wyjmując nawet wędkek z samochodu.
Ty lubisz te gadżety, a ja nie. Po raz kolejny starły się dwa poglądy. No i w sumie dobrze. Może kilku wedkarzy załapie Twoje pyńku zasady, a może kilku opowie sie po mojej stronie. No i wszystko okazuje się uzasadnione. Dyskutować, a nie zabijać sie na wzajem.
Z mojej strony, dyskusję uważam za zakończoną.
Pozdrawiam!
Pyńku, czy ja dobrze rozumiem? Mam tylko nadzieję, że nie poczułeś się urażony za bardzo moją wypowiedzią. Nie miałem żadnych złych intencji. Myślę, że wszystko co napisałem, jest uprawnione. Skąd więc ta kapitulacja?
Też pozdrawiam.
Po prostu nie potrafię dyskutować z ludźmi, którzy mają w głowie "system operacyjny na NIE!", i żadna, nawet bliska ideału postawa, nie jest w stanie zmienić pewnych poglądów tych osób.
Ponadto irytuje mnie znaczny poziom niezruzumienia czytelników "odwracających kota ogonem". Nie wspomnę już o pewnych userach ale nawet nie zamierzam wymieniać ich nick-ów bo postanowiłem ich ignorować i udawać, że ich obecność to tylko nieprzyjemne złudzenie.
GHOSTMIR wiesz, że do Ciebie nic nie mam i nie zamierzam być jak chorągiew na wietrze, zmieniając co rusz patrzenie na Twoją osobę. W myśl oczywistego faktu: "głową muru nie przebijesz", akceptuję Twoje patrzenie na Świat w pewnych obszarach życia, bo żaden z Twoich kosmicznych poglądów nie przyczynia się do mojego niezadowolenia, choroby, bądź utraty życia. Jak już kiedyś pisałem: "są tacy, którzy oddzielą ziarno od plewy".
Zapraszam na www.pzwsandomierz.wedkuje.pl
pisaq87, gdybyś miał tyle samo rozumu co poczucia humoru to byłbyś moim idolem.
A tak, radzę Ci abyś się młody człowieku ogarnął i raz jeszcze przeanalizował swoje patrzenie na świat...
Zapraszam na www.pzwsandomierz.wedkuje.pl
Eh! Zapomniałem dodać GHOSTMIRze, że promocja Twoich poglądów na mojej stronie mówi sama przez sie, czyż nie? Zatem pytanie odnośnie Twojego patrzenia na PZW uznaję za retoryczne...
Zapraszam na www.pzwsandomierz.wedkuje.pl
Zakręcony dziś jestem bo ciągle o czymś zapominam...
Ja mam niewiele mniej "netto wypłaty" od Ciebie, 3 osobową rodzinę, bezrobotną żonę a po podaniu Ci wysokości moich miesięcznych opłat okazało by się, że brakuje mi drugie tyle.
Mimo to wszedłem w posiadanie takiego sprzętu jak Shimano BBLC, Videotronic XRC czy Fox Illuminated Euro Swinger. Tylko dlatego, że korzystałem z takiego badziewia bazarowego jak Ty i nie mam ochoty do niego wracać.
Każdy ma prawo kupować sobie co chce i łowić jak chce i jak ktoś ma lepszy kołowrotek to nie oznacza, że jest snobem. Posiadanie pokrowca na papier toaletowy to dopiero przesada. O tym pisze, GHOSTMIRze...
Oczywiście że każdy może kupić sobie co chce. Ale w ten sposób oddaliliśmy się od wątku. Norbko1 pytał o konkretna sprawę i chyba uzyskał jakąś odpowiedź. Dalej zapytałem ja - po co są te wszystkie centralki. Ja uważam, że pomysłowi wędkarze uzywają ich do łamania regulaminu. Oowiem Ci tak:
W zeszłym roku zasiadłem na noc. Obok mnie znalazł sobie miejsce inny wędkarz. Ciągle gdzieś chodził i co rusz wracał. Nie pytałem o nic, ale obserwowałem. Zrozumiałem dopiero gdy sobie uświadomiłem, że facio ma zarzuconą tylko jedną gruntówkę. A gdy nastąpiło branie na drugą wędkę, to juz wiedziałem co jest. Była tylko jedna wędka? Nie. Były dwie. Tylko ta druga była z 50 metrów od nas, a sygnalizatory były podłączone do centralki. Gdy zapytałem :
Kolega sie nie boi, że mu jakiś lump kijaszka zajuma?
Na to gościu mi odpowiedział:
-Nie ma obawy kolego, wszystko jest do alarmu podpięte i są czujniki na podczerwień.
A ja takie sytuacje widziałem nie raz i nie dwa. HJak pisałem, pokazywano to nawet w filmach wędkarskich, w których biorą udział najwyższych lotów KARPIARZE! Ja to widziałem! Ja sobie tego nie wymyśliłemmmmmmmmm! I mnie to wkurza! I jestem zły na takich wędkarzy! Niech sobie kupią wędkę sterowaną z domu i automatyczny podbierak!
spokojnie Mirku,sam sprzęt nie gwarantuje jeszcze dobrego wyniku, to są pieniądze wywalone w błoto, wiem bo sam się okupiłem, i jakoś mi w siatkach nie przybyło, wręcz przeciwnie, mam wrażenie że człowiek stracił instynkt łowiecki, przestał działać impulsywnie bo za bardzo zaufał elektronice.pdk
Na giełdzie elektronicznej lub na allegro kup czujnik zbliżeniowy (mikrofalowy)akumulator żelowy i zwykłą syrenę piezoelektryczną.Kabel czerwony z czujnika i syrenki podłącz do plusa akumulatora,czarny z czujnika do minusa akumulatora, a niebieski z czujnika do czarnego z syreny. Jak się z tym uporasz,to zostanie już tylko regulacja potencjometru zbliżenia , który znajduje się na obudowie czujnika.Jeżeli chcesz mieć to wszystko sterowane pilotem,to daj znać bo jest to trochę dłuższy temat.
Urzekła mnie twoja historia. A ja będę dalej konsekwentny: Dopóki nas nie przeprosisz NIE UDZIELAJ SIĘ TUTAJ. Pisz do swoich kolegów - nie kretynów.
P.S. Nie zapraszaj nas na swoją stronę - zaproś na ryby. Parę osób chętnie wpadnie...
Panie Pyniek - dziękuję, ale i tym razem nie skorzystam. Nie mniej jednak, jeżeli życie nauczy mnie czegoś nowego i zmieni moje patrzenie na świat, wtedy - jak najbardziej - przyznam się do błędu. Jak do tej pory dobrze jest jak jest - "lepi nie trza". I to nie jest tak, że każdego kto ma dobry kijaszek, kręcioł, poda czy samochód uważam za snoba. Po prostu uważam, że posiadanie sprzętu z nieco niższej półki wcale nie hańbi i nie czyni gorszym (czy to wędkarzem, czy to sportowcem, a nawet i kochankiem :P ). W tym przypadku znowu zgodzę się z Panem GHOSTMIREM, tutaj mamy przykład łamania regulaminu. Regulamin jest jaki jest i nie wszystkie jego podpunkty są zgodne z moim "patrzeniem na świat". Ale(ale!) wstępując do PZW wyraziłem zgodę na stosowanie się do niego. Centralka czy też czujniki ruchu pozwalają wędkarzowi na pozostawienie kije bez opieki - co jest niezgodne z RAPR. Osobiście takich filmów (o których piszę Pan GHOSTMIR) nie widziałem, ale skoro tak było/jest to jest to karygodne! Autorytety propagują lenistwo, niesportowe zachowanie i ŁAMANIE REGULAMINU! To tak jakby napisać poradnik "Płoć, 100% metoda" i pokazać tudzież opisać "wędkowanie" z użyciem "wędki elektrycznej"... Pozdrawiam
heh ciekawy wątek mnie ominął. Widzę że wrogowie potrafią dyskutować. Co do wynalazków to mam podejście podobne do kolegi Pisaq87. świat jest pełen wynalazków i udoskonaleń. Gna na przód po trupach w zgiełku i zamęcie. Wędkarstwo dla mnie jest odskocznią od tego wszystkiego, także od nadmiernej elektroniki i masowego postępu. Cały ten postęp jest potrzebny w życiu i jest na miejscu ale mi na rybach jest całkiem zbędny.
Dobrze wiedzieć, że nie jestem sam ^^ Natomiast fanom gadżetów polecam grę Fishing Simulator II (fishsim2) oraz Carp3D zamiast wędkarstwa :p
Ależ Panowie! Nie wrogowie! Ja z Kol.pyńkiem wypracowałem wspólnie konsensus i jesteśmy w tej chwili .... powiedzmy.... w poprawnym kontakcie. Zreszta nigdy nie byłem wrogiwm człowieka, ale jego kontrpoglądowym odbijaczem piłek. Ale nie wrogiem. Dobrze jest, że teraz nasze dyskusje nie sa takie.... agresywne, choć nadal bywają ciut ironiczne. Ale to dobrze... bo gdyby te dyskusje były naszpikowane sama wazeliną, to by były nieciekawe. A co do tych gadżetów, to wystarczają mi :
- 3 sztuki sygnalizatorów. (wszystkie z bazaru, a robią pi...pi...pip jak te po 1000 zet) 3, bo jeden rezerwowy.
- dwa komplety tzw. świecących bombek, które sam zmajstrowałem z kulek po Fa w kulce , diód led, i przewodów.
- latarka na czoło led
- i laser kieszonkowy do oświetlenia boi podczas rzutu w nocy, do którego dorobiłem sobie podpórkę z regulacją kąta.
-telefon komórkowy z aparatem 3 megapix, który notorycznie zapominam w domu
- radio w samochodzie
To cała elektronika która jest mi potrzebna.
Oprócz niej mam jeszcze:
-oczy
-uszy
-łeb na karku
-zdolność wyciągania wniosków
-zdolność przewidywania
Ot...... i wszystko.
Natomiast jak ktoś chce, to niech sobie kupuje wszystko co sie pojawia na rynku, ale w mordę... niech te dinksy stosuje etycznie.
Właśnie, jak mówi przysłowie "masz łeb i - to kombinuj". Ani jednego, ani drugiego nie można zastąpić kasą ;d Dobrze, że mi Pan przypomniał! Świecące hangery! Właśnie wybieram się na zawody nocne i muszę przyszykować(czyli: zwędzić ojcu) ze 2 sztuki.
O czym Wy tu rozprawiacie? I w tym wypadku nie przyłącze się do żadnej ze stron. To zupełnie tak jakby ludzie jeżdżący luksusowymi samochodami spotkali się na tym forum z ludźmi jeżdżącymi innymi tańszymi a nawet starszymi samochodami i chcieliby udowodnić jedni drugim ze są bardziej etyczni a nawet lepsi od innych, a to gówno prawda!!!!! Pójdźmy dalej tokiem mojego rozumowania i zostańmy na chwile na przykładzie tych właśnie pojazdów. pojazdy te jak każde zatruwają środowisko naturalne i w to w takim stopniu ze 5 kilo zanęty w wodzie nie jest w stanie zrobić takiego spustoszenia. Skoro w większości posiadamy i używamy samochody nawet Ci ludzie ich nie posiadają maja ścisły związek z ich używaniem a wiec tez przyczyniają się do dewastacji środowiska i ten temat odchodzi jakoby na inny plan to zachodzi pytanie który z tych samochodów mniej zatruwa środowisko? Ten co jest nowy np luksusowy Mesio lub Bejca o poj.3-5 litrów? A może ten 14 letni wrak z lat 90-tych co pili sto na sto plus litr oleju na sto kilometrów? Każdy ma to co na co go stać i radzi sobie jakoś w życiu ale nigdy nie uwierzę że gdyby taki samochód miałby człowieka nie kosztować tylko pozostały by koszty utrzymania w żaden sposób by go nie oddał. I teksty które mogły by się pojawić typu: gdybym taki dostał to bym sprzedał itd, niech wo gule nie maja miejsca bo w taki pierdoły nie uwierzę, bo jednej przejażdżce takim wozem nie chce się z niego wysiadać, człowiek pochłania luksus i wygodne bo gdyby tak nie było jeździlibyśmy bryczką konną a siano i zborze kosili sierpem, co niektórzy na tym forum znają to moje powiedzenie Ja też używam sygnalizatorów po 32pln i jestem z nich nawet zadowolony zamiast swingerów które kosztują dużo kasy a tylko takie by mnie urządzały na ktore nie mam funduszy używam bombek dociążonych na tyle na ile wymaga tego dane łowiski i kosztyowało mnie to 7pln a działa i to dobrze. łowie na to co mam co do wędek to naprawdę kupiłem trochę droższe ale tez bez przesady są to mistral extreme 3,9-3lbs ponieważ uważam ze dobry patyk to ważne. Lecz nigdy nie powiem że nie będę miał lub inaczej, że nie użyje innych droższych sygnalizatorów choć oczywiście cena w granicach rozsądku i uwierzcie mi że lepszych bo chociaż są wodoodporne i to już nie jest kit jak w tych tańszych zalanych silikonem na gorąco :) Dementując moja wypowiedz, Wasza rozmowa przebiega mniej więcej tak: -mercedes to gówno nie samochód ponieważ jest bardzo drogi w zakupie, utrzymaniu na to odpowiedz: -co ty gadasz przecież tym się jeździ całe twoje życie a jaki komfort i prestiż obydwie wypowiedzi są żałosne. Każdy ma to na co go stać lub co lubi i powiem więcej używamy rzeczy które przyczyniają się do bardzo dużych niekorzystnych zmian w przyrodzie i jakoś nikt nie robi z tego powodu afery ale o zanętę owszem o sygnalizacje elektroniczną owszem bo to szkodzi środowisku być może tez szkodzi lecz pytam co nie szkodzi?
norbiko1 - powalasz na kolana! Podziw! tylko że nie do końca i nie we wszystkim. Powtórzę za reklamą z tv. "skoro nie widać różnicy, to po co przepłacać" ? No i to porównanie do samochodów nie jest do końca na miejscu, bo nijak sie ono ma do tematu naszej rozmowy. Chodziło głównie o to, jeśli nie wyczytałes tego z tych czarnych mróweczek na ekranie.... ze ludzie obstawiaja sie drogimi wynalazkami nie w celu poprawienia swego komfortu, ale w celu zmniejszenia szans przeciwnika, nieetycznego postępowania, łamania zasad i regulaminu. Ato co piszesz o samochodach, to jest temat rzeka, jednak nie ma żadnego związku ze sprawą opisaną w poście. I jeśli nie kapujesz różnicy pomiędzy jeżdżeniem samochodem a sypaniem ton chemii do wody, to mi w sumie Ciebie żal. No chyba że myjesz autko nad wodą, bądź wjeżdżasz terenówką w łowisko, bo i takie cuda widziałem.
http://www.allegro.pl/item675636702_alarm_z_wbudowana_syrena_sterowany_pilotem_8855.html
te syreny używają karpiarze
pyniek w sprawie BBLC masz racje . dosyć gówna ze stadionu , czlowiek ma tak mało czasu na rymy że niemoże sobie pozwolić na fajans , podczas holu ryby życia . pozdro
Wczoraj słyszałem ciekawą teorie - prawidłowe nęcenie długotrwałe! W pierwszy dzień zanęcamy pas wody o wymiarach 50m x 30m(!) i z dnia na dzień zmniejszamy ten obszar, aby trzymać rybę w wyznaczonym przez siebie łowisku! Stare samochody mają się nijak do sygnalizatorów czy centralek - zarówno pod względem walorów użytkowych jak i przydatności i...ceny. To tak jakby porównać produkty na obiad do nowych butów :)
Pomnózmy ten zanęcany szmat dna razy ilość wędkujących nad zbiornikiem.....
przestań i tak niezrobią tyle strat co kilka dni ulewy .mowa o bugu i zegrzu.
ghostmir martwisz sie zanętą karpiarzy, a co się dzieje z tonami ripperów twisterów . i innego siliconowego szajsu, na dnie zbiorników, a swoją droga dziwne że niemartwią cię butelki puszki i reklamówki w wodzie i na brzegach.
pewno,że samochodów nie da się porównać do sygnałów,chyba nawet nikt nie porownywał.
ja to zrozumiałem jako przenośnie,żeby pokazać o co biega w tym gadaniu -co lepsze-bazar czy markowe rzeczy.
było tyle razy-niech każdy kupuje co mu pasi.
pozd
Taaa, wyrzucanie śmieci do wody czy na brzeg to nieodpowiedzialność i bałaganiarstwo, a zaśmiecanie i "kiszenie" wody tonami zanęty to już profesjonalizm.
Oczywiście, ma Pan rację. Wczoraj rozmawiając z karpiarzem on sam powiedział, że porządny sprzęt jest OK, a to całe gadżeciarstwo to przedłużenie przyrodzenia :) "A skoro nie widać różnicy to po co przepłacać"