Chciałem zapytać czy jeśli złowię (oczywiście zgodnie z limitem i wymiarami ochronnymi ) gdzieś ryby to mogę je zabrać i wypuścić do innego łowiska? Chciałbym w swoich ograniczonych możliwościach "dorybić" starorzecze na które będę najczęściej chodził.
withanight88 Ze stroną etyczną to się nie zgodzę bo rozumiem Kolegów chcących zarybiać "swoje" akweny. Poza tym dochodzi do wymiany genów co jest bardzo korzystne w szczególności dla odizolowanych populacji. Natomiast przenoszenie chorób... Cóż temat rzeka ale sam jeszcze nigdy w życiu nie słyszałem aby jakieś choróbsko przeniosło się z rybami do innego zbiornika. Z punktu prawa jest to całkowicie zakazane bez badań ichtiologa i jego zgody.
wook napiszę Tobie szczerze. Sam mam zamiar w tym roku wpuściś trochę drapieżnika do 2 stawów i jakoś nie bardzo się przejmuję tym przepisem. Na bank przywiozę kilkanaście większych szczupłych i może z 2-3 sumki. Bo te akweny wręcz potrzebuja drapieżnika, już nawet wzdręga zaczyna karłowacieć a jest jej tyle , ze nie sposób złapać cokolwiek innego, np. lina czy leszcza. Ryzyko fakt, pytanie tylko jakie skoro o akurat moje wody nikt nie dba, ba nawet już PZW się ich pozbyło. Ja do niczego nie namawiam ale rób co uważasz za słuszne;)
Kolego z prawnego punktu widzenia nie możesz tego zrobić sam ,natomiast możesz temat zgłosić do panów od spraw zarybień w waszym okręgu,tel. okręgu PZW na twoim terenie masz w rejestrze połowu ryb.POZDRAWIAM.
withanight88 Ze stroną etyczną to się nie zgodzę bo rozumiem Kolegów chcących zarybiać "swoje" akweny. Poza tym dochodzi do wymiany genów co jest bardzo korzystne w szczególności dla odizolowanych populacji. Natomiast przenoszenie chorób... Cóż temat rzeka ale sam jeszcze nigdy w życiu nie słyszałem aby jakieś choróbsko przeniosło się z rybami do innego zbiornika. Z punktu prawa jest to całkowicie zakazane bez badań ichtiologa i jego zgody.
Też rozumiem tych co chcą zarybiać swoje akweny - ktoś to robic musi :) Jak nie PZw to wedkarze:)
Ale widzisz głupiego karasie na zywca nie mozna użyć z innego zbiornika bo jest zakazane.
Mój kolega, chcąc zwiekszyć populację ryb w swoim stawiku jeździł na taką niewielką rzeczkę Obrzycę i tam łowił płotki i okonki aby wpuścić je do tego stawika. Wpuścił w tydzień około 50 rybek plus dwa szczupaczki. Po chyba kwartale każda ryba jaką sobie złowił w nim, miała na sobie od kilku do kilkunastu pijawek rybich i pleśniawkę. Wczesniej nigdy mu się to nie zdarzyło. Ryby wygladały obrzydliwie. Wytrzebił prądem wszysko co pływało i odkażał wodę w stawie wapnem gaszonym. Potem już tylko brał do zarybienia rybę od znajomych, którzy mieli zdrowe ryby w swoich stawach, lub kupował w hodowlach, żadnej "dziczyzny". Bywa tak, że wszystko co tanie, to drogie. 50 rybek wytłukło mu ponad 300 sztuk różnych gatunków, a najbardziej dumny był z 3 kilowego lina.
Widzę że zatem nie ma jasnej odpowiedzi, w niektórych przypadkach można pomóc a w niektórych zaszkodzić. "Moje" łowisko nie jest jeszcze spisane na straty przez PZW, więc może coś tam zarybią... w każdym razie raczej odpuszczę... idąc tą metodą może okazać że wpuszczę kilkadziesiąt ryb a akurat jedna z nich będzie chora i pozaraża całe łowisko.Zresztą zawsze jeśli będę chciał iśc na drapieżniki i większe ryby 1km dalej mam Wisłę :)
Widzę że zatem nie ma jasnej odpowiedzi, w niektórych przypadkach można pomóc a w niektórych zaszkodzić. "Moje" łowisko nie jest jeszcze spisane na straty przez PZW, więc może coś tam zarybią... w każdym razie raczej odpuszczę... idąc tą metodą może okazać że wpuszczę kilkadziesiąt ryb a akurat jedna z nich będzie chora i pozaraża całe łowisko.Zresztą zawsze jeśli będę chciał iśc na drapieżniki i większe ryby 1km dalej mam Wisłę :)
No tak, bo jasnej odpowiedzi nie otrzymasz. Jasne jest tylko to, że jest to zabronione prawnie i odpowiednio argumentowane. Zacznij truć im w PZW gitarę o to łowisko, to może się zmęczą Twoimi monitami i zarybią je.
withanight88 Ze stroną etyczną to się nie zgodzę bo rozumiem Kolegów chcących zarybiać "swoje" akweny. Poza tym dochodzi do wymiany genów co jest bardzo korzystne w szczególności dla odizolowanych populacji. Natomiast przenoszenie chorób... Cóż temat rzeka ale sam jeszcze nigdy w życiu nie słyszałem aby jakieś choróbsko przeniosło się z rybami do innego zbiornika. Z punktu prawa jest to całkowicie zakazane bez badań ichtiologa i jego zgody.
To zapewne jeszcze usłyszysz i to nie raz, kwestia czasu. Pewna kobieta posiadająca łowisko(dane nie istotne)przenosiła ryby z jednego stawu do drugiego celem zlikwidowania a więc zasypania ziemią odławiany staw (powody nieistotne dla zagadnienia)
Przeniosła wraz ze setkami szczupaków pasożyty (pijawki rybie) które tak długo siedzą na swojej ofierze dopóki ta nie zakończy swego żywota a następuje to dosyć szybko.
jedyny ratunek odłowione ryby wpuścić do wanny z płukanką zaś sam zbiornik porządnie wysypać wapnem. czy zdajesz sobie sprawę jakie to koszty?
Z tego powodu jak wspomnieli powyżej Koledzy przepisy Unijne zabraniają takich praktyk, z nich rodzi się nowelizowana Ustawa a następnie przepisy podrzędne.
kiedyś z kolegami po zawodach przenosiliśmy okonie do pobliskiej żwirowni , dzisiaj efekt jest piorunujący okonia w tym zbiorniku jest naprawdę sporo i dorasta do niezłych wymiarów
kiedyś z kolegami po zawodach przenosiliśmy okonie do pobliskiej żwirowni , dzisiaj efekt jest piorunujący okonia w tym zbiorniku jest naprawdę sporo i dorasta do niezłych wymiarów
Przypadek :) tak jak napisal kolega Mastiff, mozesz zarazic caly zbiornik, a nie musisz, wiec lepiej nie ryzykowac, a juz na bank nie ryzykuj na wodach PZW, bo predzej czy pozniej sie dowiedza kto to zrobil tzw. "poczta pantoflowa". Ja osobiscie odradzam :) choc sam mialem zamiar tekie cos zrobic na takim malutkim stawiku :) biore z PZW jako te ktore do domu, a puszczam do malego stawiku aby mlodzi wedkarze nie nalezacy do PZW mieli ucieche z czegos wiekszego a nie tylko karas i wzdrega :) lecz plan sie nie powiodl, bo staw wysechl i go zasypali....
kiedyś z kolegami po zawodach przenosiliśmy okonie do pobliskiej żwirjest owni , dzisiaj efekt jest piorunujący okonia w tym zbiorniku jest naprawdę sporo i dorasta do niezłych wymiarów
Przypadek :) tak jak napisal kolega Mastiff, mozesz zarazic caly zbiornik, a nie musisz, wiec lepiej nie ryzykowac, a juz na bank nie ryzykuj na wodach PZW, bo predzej czy pozniej sie dowiedza kto to zrobil tzw. "poczta pantoflowa". Ja osobiscie odradzam :) choc sam mialem zamiar tekie cos zrobic na takim malutkim stawiku :) biore z PZW jako te ktore do domu, a puszczam do malego stawiku aby mlodzi wedkarze nie nalezacy do PZW mieli ucieche z czegos wiekszego a nie tylko karas i wzdrega :) lecz plan sie nie powiodl, bo staw wysechl i go zasypali....
mało tam było do zarazenia bo poprzednia zima zrobiła swoje, teraz jest tam trochę inacze i choć sam tam nie łowię to wiem że ryba jest i znaleźli się ludzie co zimą dziury kują.
Hm...co w tym takiego złego???? A jak wody w rzekach wylewają to rybki nie wędrują? pozdrawiam Wszystkich.
Wędruje, wędruje, a jakże. Dlatego jak woda zejdzie, to wszyscy właściciele ładują do swoich zalanych zbiorników hodowlanych tony wapna i innego świństwa żeby odkazić i zlikwidować ewentualne bakterie i pasożyty.
Hm...co w tym takiego złego???? A jak wody w rzekach wylewają to rybki nie wędrują? pozdrawiam Wszystkich.
Tylko, że jak jest powódź to woda niesie wszystko, nieczystości z zalanych szamb, rowów melioracyjnycha nawet cmentarzy. Więc odkażanie jest wręcz niezbędne. Ale nie bardzo chce mi się wierzyć , że ryba złapana w czystym jeziorze,w moim wyapdku mówimy o klasie czystości 1, może przenieść jakąś chorobę do małego bagienka , którym już od wielu lat nikt sie nie zajmuje. Odwrotnie to rozumiem. Zresztą jak już napisałem i tak to zrobię bo tam jest tyle drobiazgu, że woda się miejscami gotuje a nie można trafić nic wiekszego.
sam z kolegam przenosimy ryby i nic sie niedzieje oczywiscie trzeba to robic po cichu bo straz lubi psuc krew. ale nalezy to czynic rozwaznie z łowisk gdzie nie ma chorob , ale zauwazyłem ze z zarybien przynosza wiecej chorob niz takie dzikie wpuszczanie paru rybek.
A co na to przepisy ? No i trzeba wiedzieć gdzie i jakie ryby przewozimy . Co wtedy wyniknie jak np. zostaniemy skontrolowani przez policję na drodze , która też ma obowiązek karać ? To przecież może się okazać jako czyn kłusowniczy , bo zgodnie z obowiązującym prawem to prawdopodobnie naruszymy kilka takich przepisów . Ja uważam że takie działanie obecnie jest ryzykowne i nie zawsze przyniesie zamierzony rezultat . Moim zdanie jednak wszelkie zarybiania powinny być legalne , jedynie trzeba przekonać nasze władze do takich działań .
withanight88 Ze stroną etyczną to się nie zgodzę bo rozumiem Kolegów chcących zarybiać "swoje" akweny. Poza tym dochodzi do wymiany genów co jest bardzo korzystne w szczególności dla odizolowanych populacji. Natomiast przenoszenie chorób... Cóż temat rzeka ale sam jeszcze nigdy w życiu nie słyszałem aby jakieś choróbsko przeniosło się z rybami do innego zbiornika. Z punktu prawa jest to całkowicie zakazane bez badań ichtiologa i jego zgody.
Też rozumiem tych co chcą zarybiać swoje akweny - ktoś to robic musi :) Jak nie PZw to wedkarze:)
Ale widzisz głupiego karasie na zywca nie mozna użyć z innego zbiornika bo jest zakazane.
to chyba żarcik taki albo ja nieznam regulaminu, bo osobiscie żywzyki zawsze biore z domu.
3.10. Dopuszcza się, w miejscu i czasie prowadzenia połowu ryb na wędkę, pozyskiwanie ryb na przynętę przy użyciu podrywki wędkarskiej. Podrywka wędkarska to … - (zapis z rozporządzenia).
3.11. Ryby przeznaczone na przynętę mogą być wprowadzone wyłącznie do wód, z których zostały pozyskane – z wyłączeniem gatunków wymienionych w pkt 3.7. Ryby przeznaczone na przynętę, w stanie żywym można przechowywać w specjalnym sadzyku lub w siatce jak w pkt 3.5
Tylko widzę, że paru Kolegów nie rozumie dwóch podstawowych spraw. Pierwsza to samo załatwienie zgody na zarybienie, ile to trwa czasu, gdzie się to załatwia i czy nie trzeba spełniać jakiś nieziemskich warunków. Druga to kasa. Ile to wszystko może kosztować? My zarybiamy rybkami złapanymi przez nas więc koszty zerowe poza tym przecież my wędkarze nie mamy zamiaru wyręczać PZW czy innych instytucji w zarybianiu niewiadomo jak dużych zbiorników. Nam chodzi o malutkie zapomniane przez Boga kałuże, gdzie uczyliśmy sie łapać. To ich populacje chcemy zwiększyć, nic więcej. Owszym jest to niezgodne z prawem ale na pewno nie jest niezgodne z uczciwym, czystym sumieniem i chęcią naprawienia choć w malutkim stopniu tego co inni niszczą. Więc proszę już nie bądźcie świętsi od Papieża i nie zasłaniajcie sie tylko i wyłącznie przepisami. Kolega "pstrag222" jak i ja doskonale wiemy, że nie jest to zgodne z litera prawa ale mam ku temu dobry powód-dobro naszych mikrołowisk. A jak wy też będziecie takimi bezdusznymi urzędasami to nasze hobby prędzej czy później straci sens. Wybaczcie ale wędkarstwo to kontakt z przyrodą a nie samo ślepe zapatrzenie w literę prawa, dość powiedzieć bardzo często durnego.
Tylko jak potem się okazuje, że nagle wszystkie ryby w takiej zarybianej gliniance zaczynają pływać z pleśniawką, pijawkami i tasiemcami, to winowajca kuli ogon pod siebie, nie przyzna się na pewno, zamilknie, wycofa się i palcem nie kiwnie, żeby wyleczyć i odkazić zbiornik. Oprócz przepisów jest tez logika i zdrowy rozsądek, a tego na procedury, regulaminy i kasę się przeliczyć nie da. A w loteriach jedni raz wygrywają, a raz przegrywają. Jest jakaś kałuża Twoja- nie ma sprawy, wpuszczaj tam nawet rekiny i tuńczyki, ale nie decyduj o czymś, co do Ciebie nie należy i nie ryzykuj skażeniem całego akweniku. Owszem, możesz umilić życie i pasję wielu wędkarzom i sobie, ale możesz też zarazić jakimś gównem wszystko co tam pływa. O tym też pomyśl, nie tylko o przyjemności łowienia. Wierć dziurę w kole, w okręgu, z kolegami coś zorganizujcie, idź na zebranie i to porusz, ale na legalu jeśli taka woda tak Wam odpowiada. Zasyfić akwen łatwo, jedną rybą, ale wyleczyć go, to są koszta nieporównywalnie większe do kosztów zarybienia na legalu.
Mastiff ja Cie dobrze rozumiem, że jesteś "przepisowy człowiek" ale o te bagienka jak sami wędkarze nie zadbają w jakikolwiek sposób to zostaną zasypane śmieciami. Mam tu doskonały przykład. Właśnie tam gdzie mam zamiar wpuścić szczupłe są 4 dołki. Na trzech jeszcze występuje jakaś drobna ryba, czwarte jest puste. I właśnie ono jest już tak zasypane na brzegach śmieciami, że płakać się chce. A Twoje stwierdzenie:"Wierć dziurę w kole, w okręgu, z kolegami coś zorganizujcie, idź na zebranie i to porusz" jest zupełnie nieadekwatne do tej sytuacji ponieważ nikt sie tymi zbiornikami nie interesuje, poza paroma wędkarzami ze wsi. Inna sprawa, że nawet mój okręg się pozbył tego "łowiska". I w takim przypadku niby komu mam i z kim truć dupę?! Te zbiorniczki jak w najbliższym czasie nie dostaną trochę drapieżnika i ludzie nie zaczną łapać czegoś większego niż 10 cm płotki to znikną. Więc nawet jakby cokolwiek się stało to nikt nie będzie płakał. Inną ważną rzeczą o której pisałem jest to, iż rybki mam zamiar zwozić ze zbiornika o I klasie czystości! Więc o czymś to świadczy. I mam nadzieję że już nie będziesz mi pisał "logice i zdrowym rozsądku" bo ja wszystko mam przekalkuolwane i w tym wypadku to ja mam rację. A kieruję się tylko tym aby te dziurki z wodą nie zginęły pod tonami śmieci. Bo jak będzie ryba to nie będzie tam tyle syfu bo nawet wiejski burak nie będzie chciał łapać w brudzie. A przepisy... Sam dobrze wiesz ile jest w nich bubli i tylko nie pisz mi, że "Dura lex sed lex" bo mogę to sparafrazować: "Durne lex sed lex?" I czy takie coś mamy z każdym przecinkiem i kropką respektować? A gdzie zdrowy rozsądek i chęć zrobienia czegoś dobrego? Nie zapominajmy o tym.
Mastiff ja Cie dobrze rozumiem, że jesteś "przepisowy człowiek" ale o te bagienka jak sami wędkarze nie zadbają w jakikolwiek sposób to zostaną zasypane śmieciami. Mam tu doskonały przykład. Właśnie tam gdzie mam zamiar wpuścić szczupłe są 4 dołki. Na trzech jeszcze występuje jakaś drobna ryba, czwarte jest puste. I właśnie ono jest już tak zasypane na brzegach śmieciami, że płakać się chce. A Twoje stwierdzenie:"Wierć dziurę w kole, w okręgu, z kolegami coś zorganizujcie, idź na zebranie i to porusz" jest zupełnie nieadekwatne do tej sytuacji ponieważ nikt sie tymi zbiornikami nie interesuje, poza paroma wędkarzami ze wsi. Inna sprawa, że nawet mój okręg się pozbył tego "łowiska". I w takim przypadku niby komu mam i z kim truć dupę?! Te zbiorniczki jak w najbliższym czasie nie dostaną trochę drapieżnika i ludzie nie zaczną łapać czegoś większego niż 10 cm płotki to znikną. Więc nawet jakby cokolwiek się stało to nikt nie będzie płakał. Inną ważną rzeczą o której pisałem jest to, iż rybki mam zamiar zwozić ze zbiornika o I klasie czystości! Więc o czymś to świadczy. I mam nadzieję że już nie będziesz mi pisał "logice i zdrowym rozsądku" bo ja wszystko mam przekalkuolwane i w tym wypadku to ja mam rację. A kieruję się tylko tym aby te dziurki z wodą nie zginęły pod tonami śmieci. Bo jak będzie ryba to nie będzie tam tyle syfu bo nawet wiejski burak nie będzie chciał łapać w brudzie. A przepisy... Sam dobrze wiesz ile jest w nich bubli i tylko nie pisz mi, że "Dura lex sed lex" bo mogę to sparafrazować: "Durne lex sed lex?" I czy takie coś mamy z każdym przecinkiem i kropką respektować? A gdzie zdrowy rozsądek i chęć zrobienia czegoś dobrego? Nie zapominajmy o tym.
Tu nie ma znaczenia, czy ja jestem przepisowy, czy nie i czy "lex" jest durne dla Ciebie, czy Dura i czy respektujesz prawo czy olewasz, to Twój cyrk, Twoje małpy, Ty płacisz, Ty odpowiadasz, Ty działasz wbrew, nawet bublom. Dla mnie bublem jest 50/h w mieście, a jak nie pojadę 50, to becaluję za złamanie bubla. Takie buble, są w kazdym prawie, regulaminie, przepisach etc. Ja rozumiem, że masz dobre intencje i chęci, ale dobrymi chęciami........itd. Ciekawe tylko, czemu dopiero teraz larum podnosicie, jak już, tak jak piszesz, śmieci tam lądują. Nikt się nimi nie interesuje, bo nie wiercicie wspomnianej "dziury", logiczne. Same chęci, to za mało. A czystość wody do chorób ryb niewiele ma. Nie wszystkie choróbska mają związek z zanieczyszczoną wodą. Rób jak uważasz. Ja bym to robił, starał się najpierw, przez PZW i to tak, żeby mnie mieli dość, żeby płakali na mój widok, żebym został ich koszmarem sennym, tak długo, aż by zadbali o akwen. A wiem, że się da. Jeden z kolegów na tym forum, starał się o pewną sprawę u siebie w Okręgu od ponad pół roku. Zawsze z kwitkiem zostawał. Ja wykonałem dwa telefony w jego sprawie, poprosiłem o argumentację na "nie", a że jej mi nie dano, więc zarządałem pozytywnego załatwienia jego wniosku. Tego samego dnia dostał pozytywną odpowiedź. Mogę na priv Ci podać dane tego kolegi, żeby Ci potwierdził. Nie świadczy to o mojej sile przebicia, perswazji itp, ale o konsekwentnym żądaniu podjęcia działań, nie proszeniu nikogo. ŻĄDANIU w świetle tego, co Ci się należy.
Należy tu wspomnieć że przeważnie zarybia się takie zbiornikirybami niewymiarowymi. Łowienie i zabieranie ryb niewymiarowych jest raczej zabroniona w RAPR , więc to czyn kłusowniczy .
Następna sprawa to nielegalne przewożenie żywej ryby , bo raczej złowione ryby i przeznaczone do zabrania przewozi się uśmiercone .
Nie bardzo mi się chce wierzyć żekarpie , liny czy szczupakiwymiarowe kolega ,,Tomas81” chcesz wpuszczać do takiej sadzawki .Jeżeli ona jest mała to kilka takich szczupaków może zachwiać równowagę w tym bajorze , albo jeszcze gorzej jak żadnych ryb nie ma. Raczej bym się starał walczyć z tymi śmieciarzami i zgłaszać , bo to na pewno nie jest zgodne z prawem , a następnie starać się o zarybienie takich wóddroga legalną po przez koło czy okręg. Wpierw należało by się dowiedzieć ile i jakich ryb tam żyje i czy czasami wpuszczenie nadmiernej ilości drapieżników , czy innych ryb nie zaszkodzi jej . Można po przez takie nieprzemyślane zarybianie nie tylko wprowadzić choróbska , ale i doprowadzić do zubożenia rybostanu tam żyjącego i zniszczyć to co do tej pory żyje .
Z tym zarybianiem "wlasnorecznie" to fajna sprawa, ale jak napisal kol. Mastiff i kol. Kazik, stapamy po cienkim lodzie. Po pierwsze, to niezgodne z prawem i po drugie, te nieszczesne chorobska. Ale jest jedno rozwiazanie. Nie do konca legalne, ale o wiele bezpieczniejsze, jesli juz ktos chce zarybic jakas sadzawke czy inny niewielki zbiornik (nie ryzykowalbym rzeki, nawet najmniejszej i bezrybnej). Wiem ze zalatwienie zezwolen to problem, ze ryby kosztuja itp. Ale ilestam plotek, karasi czy innych rybek z osrodka zarybieniowego to naprawde niewielki koszt. Kilka osob zrzucajac sie po 100 zl jest w stanie zarybic spore bajorko. A teraz do sedna. Moze lepiej zrobic zrzute, isc do jakiejs hodowli i kupic bez rachunku i pozwolen troche ryby. Gwarantuje, ze kazdy hodowca sprzeda ryby. Sam to kiedys przerabialem. Nie bedzie papierow itp calej biurokracji, ale przynajmniej zmniejszycie do minimum mozliwosc przytargania jakiegos chorobska. Tylko musicie wybierac dobry osrodek zarybieniowy, ktory cieszy sie dobra renoma, taki co posiada zdrowe przebadane ryby.
I jeszcze jedno. Znam przyklady takich wlasnie zarybien. Wedkarze ktorzy tam pozniej lowili ryby wpuszczone przez siebie, jakos nie mieli ochoty na ich zjadanie. Mimo ze nie byli to ortodoksyjni NK :)
kolego ja do swojego oczka ok.10m sześ. jak wpuszczam ryby które złowię gdzieś tam to kupuję w aptece nadmanganian potasu (popularny fiolet) w (saszetkach wychodzi około 5 razy taniej niż w tabletkach) i na 10m.sześ.5 saszetek ale wystarczy raz w roku na wiosnę przeprowadzić taki zabieg i wszystkie choroby ryb załatwione ps. jedną saszetkę rozpuszczam w 10 l. wody , NIE WOLNO WSYPAĆ PROSZKU DO OCZKA
Już na samym początku zaznaczam, że jest to mój ostatni post w tym temacie bo jak to wszystko czytam to momentami nie wiem czy mam się śmiać czy płakać. Ale ustosunkuję się do Waszych postów.
Pierw do Kol. Mastiffa
Woda ta JUŻ NIE JEST PZW, pisałem ale chyba nie doczytałeć albo nie chciałeś. Więc niby KOMU mam truć dupę?! Nie dociera? Temat z zarybieniem legalnym w tym momencie padł. Poza tym nie ma nawet z kim walczyć wespół bo te wiejskie chłopy w życiu dupy nie ruszą aby taką sprawę załatwić. O przepisach chyba też za bardzo nie będę się rozwodził ale widzę, że jesteś typowym dezdusznym urzędasem i zawsze wychodzisz z założenia, że jak coś jest zapisane w kodeksie to zawsze tak musi być, nie ważne czy się pali czy wali. Ciekawe jak byś zareagował gdyby Twoja żona lub córka rodziła, też byś zawoził ją autem do szpitala zgodnie z przepisami? Jak 5 dych to 5 dych, tak? Bo jak czytam Twoje słowa to takie wrażenie odnoszę. Sorki ale przepisy to nie sposób na życie, ono nie jest tylko czarno-białe lecz zawsze w odcieniach szarości. A żądać niby czego mam? Zarybień? Przecież te bagienka nikogo nie obchodzą i jak się samemu czegoś się nie zrobi to zniknął z map. Temat śmieci. Jeszcze nigdy nie widziałem jak ktoś to robi bo chyba jestem tam za rzadko lecz Bóg mi świadkiem , że jak nie wpieprzę od razu to chociaż po policję zadzwonię. Ale sam nie będę jak wariat chodzić i sprzątać bo tira niejednego bym zapełnił z tego jednego stawu. Nad resztą ( pozostałe 3 stawki) jest mniej więcej OK bo jeszcze coś tam pływa. Tylko dlatego.
Do Kol. kazika
Rybki , które wpuszczę to będzie max. 14-16 szczupłych i może 2-3 sumki ( sumki mam z własnego stawu). Szczupłe oczywiście będą miarowe bo na mięchu mi nie zależy, no chyba, że byśmy mówili o sandaczu;) Temu nie przepuszczę:). Co do równowagi. Nie zakłócę jej bo szczupak jest tam ale za mało przez co ryba zaczyna karłowacieć. To akurat widzę coraz bardziej, z roku na rok coraz trudniej złapać większą płoktę lub wzdręgę a ryb coraz więcej! Poza tym pisząc o kałuży mam na myśli 2 połączone zbiornki o całkowitej powierzchni ponad 2 ha, więc nie tak mało. Choróbska raczej też nie przyniosę bo już 4 lata temu przywiozłem z tego samego jeziora 6 szczupaków i wszystko jest w porządku do tej pory.
Do Kol. Pawła
Jak już wyżej pisałem z żadnym z mieszkańców nie da rady się zrzucić bo prędzej przestaną tam łapać niż zapłacą po przysłowiowej stówce. Poza tym nie chodzi o białą rybę lecz drapieżnika bo ryba zaczyna karłowacieć. No i te koszty, ryba + transport, za drogo jak na całkowite sponsorowanie. A tak samemu raz z jednego się wpuści, innym razem jak będzie dobrze to i dwa. Reszta została zawarte wyżej.
Do Kol. pmirek5
Sam mam oczko o trochę większej poj. niż Ty bo ok 16 tys. litrów i też je raz w roku odkażam nadmanganianem. Świetna sprawa, nic nie choruje. Niestety mam też sporo roślin i wtedy trochę dostają po d... po takiej terapii. Odchorowywanie trwa ok 2-3 tygodni ale ryby za mają się dobrze.
Więc kolego próbuj i rób jak uważasz , bo tego Ci nikt nie zabroni . Jednak bądź również Świadomy że mimo że robisz dobrze , to możesz zostać okrzyknięty kłusownikiem (jak ktoś zobaczy i coś źle skojarzy) i co gorsze to kontrolujący nie będą pobłażać jak Cię złapią , chyba że znajomi , którzy zrozumią po co tak robisz .
@Tomas81, Twoje porównanie konsekwencji w przestrzeganiu przepisów prawa, w przypadku rodzącej żony, a łamania przepisów w przenoszeniu ryb do bajora są tak "trafione", że dalsza dyskusja z Toba jest conajmniej żałośnie śmieszna. Jesli Twoja obrotność w organizowaniu przedsięwzięć, załatwianiu spraw, dbania o "swoje", wydeptywania ścieżek do urzędów i urzedników, jest tak mierna i jedynym wyjściem jest dla Ciebie działanie wbrew zasadom, przepisom, prawu i rozsądkowi, to działaj po swojemu. Mi to kalafiorem dynda....... A dodam Ci jeszcze, że przejęcie "niczyjej" wody przez PZW, nawet powrotne, to betka przy mądrych i logicznych argumentach, a jak "wiejskie chłopy" nie chcą ruszyć dupy, to Ty ją rusz. Nie masz sił, chęci, czy odwagi na te argumenty? Nie odpisuj, to były pytania retoryczne. Porównaniem rodzącej żony do przeniesienia ryb do bagien, dałeś popis kpiny, sugerujacy zakończenie z Toba jakiejkolwiek dyskusji. I widzę, że nie jest to tylko moje zdanie.
Witam sam jestem za zarybianiem i wymianą genów itp. ale sam zrobisz jak zachcesz bo dopuszczenie do zepsucia łowiska jakie panuje w PZW powinno być karalne he he he
O przepisach chyba też za bardzo nie będę się rozwodził ale widzę, że jesteś typowym bez dusznym urzędasem i zawsze wychodzisz z założenia, że jak coś jest zapisane w kodeksie to zawsze tak musi być, nie ważne czy się pali czy wali. Ciekawe jak byś zareagował gdyby Twoja żona lub córka rodziła, też byś zawoził ją autem do szpitala zgodnie z przepisami? Jak 5 dych to 5 dych, tak? Bo jak czytam Twoje słowa to takie wrażenie odnoszę. Sorki ale przepisy to nie sposób na życie, ono nie jest tylko czarno-białe lecz zawsze w odcieniach szarości. A żądać niby czego mam? Zarybień? Przecież te bagienka nikogo nie obchodzą i jak się samemu czegoś się nie zrobi to znikną z map.
jestem z Tobą Tomas81 , a ten mastiff to tylko RAPR i RAPR.
Kolego ,,grochskce” i kolego ,,Tomas81” przepisy ktoś ustanawiał po to abyśmy je przestrzegali a nie łamali . Ciekawy bym był jak by to było gdyby tak każdy postępował i np. Ryby wpuszczone za pieniądze koła (okręgu) wynosił , czy wywoził gdzieś tam. Co by na takie coś powiedzieli inni członkowie koła (okręgu) płacąc na ryby i widząc jak ryby są wyławiane i wywożone nałowiska o których mało kto wie . To przecież typowa kradzież , i jeden może i by wpuści tam gdzieś , ale drugi widząc że to robi się legalne pod płaszczykiem takiego postępowania będzie kłusował i zabierał do domu .
Kolega ,,Mastiff” ma dużo racji , bo właściwie jest taka jego rola , i regulamin powinien raczej chronić nas przed takimi praktykami , a strażnicy są powołani po to aby pilnować tego wszystkiego . Do tego jeszcze dodamy rozpowszechnianie chorób oraz gatunków zabronionych i mamy niezły bigos .
Dam przykład ztamtego rokugdzie ktoś właśnie tak przewiózł z jednego zbiornika do drugiego (bliżej domu)karpia 20 kg , i jak się wielu o tym dowiedziało to dopiero były pretensje i złorzeczenia .
Nikt rozsądny publicznie nie da takiego zezwolenia , a tym bardzie nie będzie popierał takiego zachowania , i jeszcze namawiał do takiego działania . Mamy ten regulamin to trzymajmy się go , bo każda furtka , czy pobłażanie mogą wykorzystać inni do innych celów .
Miałem już nie udzielać się w tym temacie ale Kolego "kazik" tym razem mnie nieźle wkurzyłeś. Jak masz czelność pisać o jakiejkolwiek kradzieży?! Ryby która ja poławiam zgodznie z RAPRem to są MOJE RYBY i czy je wypuszczę czy zabiorę to tylko i wyłącznie moja sprawa i robię to zgodnie ze wszystkimi przepisami a ty mi wyjeżdżasz z kradzieżą. Pierw się dobrze zastanów co piszesz a potem to rób. Czy nie rozumiesz tego?
Miałem już nie udzielać się w tym temacie ale Kolego "kazik" tym razem mnie nieźle wkurzyłeś. Jak masz czelność pisać o jakiejkolwiek kradzieży?! Ryby która ja poławiam zgodznie z RAPRem to są MOJE RYBY i czy je wypuszczę czy zabiorę to tylko i wyłącznie moja sprawa i robię to zgodnie ze wszystkimi przepisami a ty mi wyjeżdżasz z kradzieżą. Pierw się dobrze zastanów co piszesz a potem to rób. Czy nie rozumiesz tego?
tutaj nie masz za wiele racji.... Ja bym sie osobiscie wkurzal i sie wkurzam gdy ide sobie na ryby i widze takie "miesarza" (tak sie ich u nas nazywa pewnie w innym regionach tak samo) ktory co zlapie to do siatki i do domu.... nie wiem co z tymi rybami robi czy je zjada, czy wpuszcza do jakiegos dzikiego zbiornika, ale ja jade na ryby tylko po to zeby wypoczac i czasami cos lepszego wziasc do domu na kolacje badz obiad.... W zeszlym sezonie wzialem do domu 3 rybki, karasia i 2 liny bo chcialem sprawdzic jak one smakuja. Złowilem rowniez karpia (za ktorego "zaplacilem" jak to wg Ciebie jest, placac karte) ale wypuscilem, bo obiecalem sobie ze pierwszego karpia jakiego zlowie wypuszcze(wiem ze tak nie powienienem zrobic bo karpi sie nie wypuszcza ale tak sobie obiecalem i tak zrobilem).... Sam w zeszlym roku stworzylem temat o chorobach ryb i troszke o tym poczytalem i tez odwiodlo mnie to od pomyslu przenoszenia rybek do dzikiego stawu w mojej okolicy....
Fakt Mastiff patrzy na wiekszosc postow "regulamonowo", ale czuje ze to konkretny gosc i robi to tylko i wylacznie w trosce o innych a nie zeby sie wywyzszac tym ze jest w strazy....
Panowie wypowiadajacy sie wczesniej dobrze pisali o tym wypuszczaniu rybek i trzymam sie z nimi w 100 proc :)
To jak kolego ,,Tomas81” wyobrażasz sobie przewożenie ryb żywych i wymiarowych nie męcząc ich i zadając cierpienie . Przecież taka przywózka jest nie legalna (Ustawa z dnia 21 sierpień 1997r. o ochronie zwierząt) i to prawo przecież i nas obowiązuje. Przy kontroli np. policji , lub innych służb jesteś karany . Ryby przeznaczone do zabrania powinny być uśmiercone zaraz po wyjęciu z wody (czyli z siatki) , więc jeżeli nie masz odpowiednich warunków na przewożenie , to tego Ci nie wolno .
Teraz o tym kłusownictwie , a mianowicie dane ryby są przeznaczone do konkretnego zbiornika i jedynie z niego możesz pozyskiwać te ryby , równie dobrze mogą i inni to robić jeżeli zrobili stosowne opłaty . Ty jednak te ryby przewozisz tam gdzie nie wszyscy mogą korzystać (daleko , nieznane łowisko , a niejednokrotnie prywatne łowisko itd.) więc wielu widząc takie podejście do ryb , po prostu będą Cię traktowali tak jak byś ich okradał . Inaczej już się patrzy jak byś zjadł , ale chomikować tam gdzieś , to każdy będzie źle widział i to w końcu zrozum . Jeszcze żeby to było legalne z pozwoleniem okręgu , czy koła , ale dobrze wiesz że nikt ci nie da takiego pozwolenia , więc będzie taki czyn traktowany jak kłusownictwo . Za takie dzikie zarybianie nawet RZGW może rozwiązać Umowę Dzierżawy z okręgiem. Poczytaj Prawo Wodne i na jakich zasadach zawiera się umowę o dzierżawę . Napisałem Ci wcześniej że to Twoja sprawa i twoja odpowiedzialność , ale wiedz też , że nikt Ci przyzwolenia na to nie da , a tym bardziej nie będzie publicznie popierał . Dlatego nie rozumiem tej postawy wobec ,,Mastiffa „ i tych którzy inaczej Ci odpowiedzieć nie mogą .
KSIENDZU ty nic o mnie wiesz więc cię uśwadomię. Otóż zarybianie a zabijanie ryb to zupełnie inna sprawa. Poza tym sam zabieram tylko ok 20% ryb wymiarowych które łapię więc nawet nie próbuj insynuować , że jestem mięsiarzem. A pisząc, że ryby które łapię zgodnie z przepisami to jest moja sprawa co z nimi zrobię to w tym momencie ja mam racje nie ty bo przynajmniej na razie w Polsce można zabierać rybki do domu jak i wypuszczać. Kwestia indywidualnego wyboru. A czy zarybię te stawy czy nie to już zostawię bez komentarza. I nigdy nie osądzaj ludzi po tym czy są NK czy nie. Choć sam widząc nad Wisłą dziadów ładujących każdą rybę do siaty też mnie to wkurza ale nie mam pretensji jak robią to regulaminowo. Co do Mastiffa to po za jego niekwestionowaną dużą wiedzą nt.przepisów ten człowiek jest jednak zwykłym urzędasem nie mającym pojęcia jak można robić coś dobrego na własną rękę. Trudno nie zgadzamy się i tyle.
KSIENDZU ty nic o mnie wiesz więc cię uśwadomię. Otóż zarybianie a zabijanie ryb to zupełnie inna sprawa. Poza tym sam zabieram tylko ok 20% ryb wymiarowych które łapię więc nawet nie próbuj insynuować , że jestem mięsiarzem. A pisząc, że ryby które łapię zgodnie z przepisami to jest moja sprawa co z nimi zrobię to w tym momencie ja mam racje nie ty bo przynajmniej na razie w Polsce można zabierać rybki do domu jak i wypuszczać. Kwestia indywidualnego wyboru. A czy zarybię te stawy czy nie to już zostawię bez komentarza. I nigdy nie osądzaj ludzi po tym czy są NK czy nie. Choć sam widząc nad Wisłą dziadów ładujących każdą rybę do siaty też mnie to wkurza ale nie mam pretensji jak robią to regulaminowo. Co do Mastiffa to po za jego niekwestionowaną dużą wiedzą nt.przepisów ten człowiek jest jednak zwykłym urzędasem nie mającym pojęcia jak można robić coś dobrego na własną rękę. Trudno nie zgadzamy się i tyle.
Wydaje mi sie ze Kazik napisal wszystko dokladnie co i jak....jak sobie wezniesz ta rybe z lowiska to masz ja zabic zaraz po wyjeciu z siatki, poniewaz ryba cierpijadac bez wody/ badz w wiadrze gdzie nie ma mozliwosci sie obrocenia bo jest za wielka, albo ich tyle tam upchales ze nie moga sie ruszyc.... Co do Twojego postu w moja strone to wydaje mi sie ze racje mam ja i wiekszosc ludzi ktorzy sie tutaj wypowiedzieli, a do Ciebie poprostu nie docieraja niektore sprawy.... Moze lepiej czasami przytaknac bardziej doswiadczonym wedkarzom (nie mowie tutaj o sobie bo krotko jestem w braci wedkarskiej) takim jak Mastiff czy Kazik.... Nazwanie kogos urzedasem jest niestosowne i tak apropos tej nazwy to patrzac na zainteresowania Mastiffa to raczej nie pasuje to pojecie do niego.... "Strażnik
SSR, płetwonurek, motorowodniak, ratownik WOPR, zwykły wędkarz w PZW od
34 lat. Łowię przeważnie w Odrze, z gruntu i na spławik." to opis z jego bloga na wedkuje.pl. Urzedas jak go nazwales raczej nie ma czasu na te wszystkie przyjemnosci ktorym oddaje sie Mastiff....
Chciałem zapytać czy jeśli złowię (oczywiście zgodnie z limitem i wymiarami ochronnymi ) gdzieś ryby to mogę je zabrać i wypuścić do innego łowiska? Chciałbym w swoich ograniczonych możliwościach "dorybić" starorzecze na które będę najczęściej chodził.
Ze strony prawnej nie możesz , ze strony etycznej nie powinieneś , możesz przenieść choroby itp.
nie możesz
withanight88
Ze stroną etyczną to się nie zgodzę bo rozumiem Kolegów chcących zarybiać "swoje" akweny. Poza tym dochodzi do wymiany genów co jest bardzo korzystne w szczególności dla odizolowanych populacji. Natomiast przenoszenie chorób... Cóż temat rzeka ale sam jeszcze nigdy w życiu nie słyszałem aby jakieś choróbsko przeniosło się z rybami do innego zbiornika. Z punktu prawa jest to całkowicie zakazane bez badań ichtiologa i jego zgody.
hehe czyli lepiej nie ryzykować pewnie :) no cóż... szkoda.Tak czy siak dzięki za info. Pozdrawiam
wook napiszę Tobie szczerze. Sam mam zamiar w tym roku wpuściś trochę drapieżnika do 2 stawów i jakoś nie bardzo się przejmuję tym przepisem. Na bank przywiozę kilkanaście większych szczupłych i może z 2-3 sumki. Bo te akweny wręcz potrzebuja drapieżnika, już nawet wzdręga zaczyna karłowacieć a jest jej tyle , ze nie sposób złapać cokolwiek innego, np. lina czy leszcza. Ryzyko fakt, pytanie tylko jakie skoro o akurat moje wody nikt nie dba, ba nawet już PZW się ich pozbyło. Ja do niczego nie namawiam ale rób co uważasz za słuszne;)
Kolego z prawnego punktu widzenia nie możesz tego zrobić sam ,natomiast możesz temat zgłosić do panów od spraw zarybień w waszym okręgu,tel. okręgu PZW na twoim terenie masz w rejestrze połowu ryb.POZDRAWIAM.
withanight88
Ze stroną etyczną to się nie zgodzę bo rozumiem Kolegów chcących zarybiać "swoje" akweny. Poza tym dochodzi do wymiany genów co jest bardzo korzystne w szczególności dla odizolowanych populacji. Natomiast przenoszenie chorób... Cóż temat rzeka ale sam jeszcze nigdy w życiu nie słyszałem aby jakieś choróbsko przeniosło się z rybami do innego zbiornika. Z punktu prawa jest to całkowicie zakazane bez badań ichtiologa i jego zgody.
Też rozumiem tych co chcą zarybiać swoje akweny - ktoś to robic musi :) Jak nie PZw to wedkarze:)
Ale widzisz głupiego karasie na zywca nie mozna użyć z innego zbiornika bo jest zakazane.
Mój kolega, chcąc zwiekszyć populację ryb w swoim stawiku jeździł na taką niewielką rzeczkę Obrzycę i tam łowił płotki i okonki aby wpuścić je do tego stawika. Wpuścił w tydzień około 50 rybek plus dwa szczupaczki. Po chyba kwartale każda ryba jaką sobie złowił w nim, miała na sobie od kilku do kilkunastu pijawek rybich i pleśniawkę. Wczesniej nigdy mu się to nie zdarzyło. Ryby wygladały obrzydliwie. Wytrzebił prądem wszysko co pływało i odkażał wodę w stawie wapnem gaszonym. Potem już tylko brał do zarybienia rybę od znajomych, którzy mieli zdrowe ryby w swoich stawach, lub kupował w hodowlach, żadnej "dziczyzny". Bywa tak, że wszystko co tanie, to drogie. 50 rybek wytłukło mu ponad 300 sztuk różnych gatunków, a najbardziej dumny był z 3 kilowego lina.
Widzę że zatem nie ma jasnej odpowiedzi, w niektórych przypadkach można pomóc a w niektórych zaszkodzić. "Moje" łowisko nie jest jeszcze spisane na straty przez PZW, więc może coś tam zarybią... w każdym razie raczej odpuszczę... idąc tą metodą może okazać że wpuszczę kilkadziesiąt ryb a akurat jedna z nich będzie chora i pozaraża całe łowisko.Zresztą zawsze jeśli będę chciał iśc na drapieżniki i większe ryby 1km dalej mam Wisłę :)
Widzę że zatem nie ma jasnej odpowiedzi, w niektórych przypadkach można pomóc a w niektórych zaszkodzić. "Moje" łowisko nie jest jeszcze spisane na straty przez PZW, więc może coś tam zarybią... w każdym razie raczej odpuszczę... idąc tą metodą może okazać że wpuszczę kilkadziesiąt ryb a akurat jedna z nich będzie chora i pozaraża całe łowisko.Zresztą zawsze jeśli będę chciał iśc na drapieżniki i większe ryby 1km dalej mam Wisłę :)
No tak, bo jasnej odpowiedzi nie otrzymasz. Jasne jest tylko to, że jest to zabronione prawnie i odpowiednio argumentowane. Zacznij truć im w PZW gitarę o to łowisko, to może się zmęczą Twoimi monitami i zarybią je.
withanight88
Ze stroną etyczną to się nie zgodzę bo rozumiem Kolegów chcących zarybiać "swoje" akweny. Poza tym dochodzi do wymiany genów co jest bardzo korzystne w szczególności dla odizolowanych populacji. Natomiast przenoszenie chorób... Cóż temat rzeka ale sam jeszcze nigdy w życiu nie słyszałem aby jakieś choróbsko przeniosło się z rybami do innego zbiornika. Z punktu prawa jest to całkowicie zakazane bez badań ichtiologa i jego zgody.
To zapewne jeszcze usłyszysz i to nie raz, kwestia czasu. Pewna kobieta posiadająca łowisko(dane nie istotne)przenosiła ryby z jednego stawu do drugiego celem zlikwidowania a więc zasypania ziemią odławiany staw (powody nieistotne dla zagadnienia) Przeniosła wraz ze setkami szczupaków pasożyty (pijawki rybie) które tak długo siedzą na swojej ofierze dopóki ta nie zakończy swego żywota a następuje to dosyć szybko. jedyny ratunek odłowione ryby wpuścić do wanny z płukanką zaś sam zbiornik porządnie wysypać wapnem. czy zdajesz sobie sprawę jakie to koszty? Z tego powodu jak wspomnieli powyżej Koledzy przepisy Unijne zabraniają takich praktyk, z nich rodzi się nowelizowana Ustawa a następnie przepisy podrzędne.
kiedyś z kolegami po zawodach przenosiliśmy okonie do pobliskiej żwirowni , dzisiaj efekt jest piorunujący okonia w tym zbiorniku jest naprawdę sporo i dorasta do niezłych wymiarów
kiedyś z kolegami po zawodach przenosiliśmy okonie do pobliskiej żwirowni , dzisiaj efekt jest piorunujący okonia w tym zbiorniku jest naprawdę sporo i dorasta do niezłych wymiarów
Przypadek :) tak jak napisal kolega Mastiff, mozesz zarazic caly zbiornik, a nie musisz, wiec lepiej nie ryzykowac, a juz na bank nie ryzykuj na wodach PZW, bo predzej czy pozniej sie dowiedza kto to zrobil tzw. "poczta pantoflowa". Ja osobiscie odradzam :) choc sam mialem zamiar tekie cos zrobic na takim malutkim stawiku :) biore z PZW jako te ktore do domu, a puszczam do malego stawiku aby mlodzi wedkarze nie nalezacy do PZW mieli ucieche z czegos wiekszego a nie tylko karas i wzdrega :) lecz plan sie nie powiodl, bo staw wysechl i go zasypali....
kiedyś z kolegami po zawodach przenosiliśmy okonie do pobliskiej żwirjest owni , dzisiaj efekt jest piorunujący okonia w tym zbiorniku jest naprawdę sporo i dorasta do niezłych wymiarów
Przypadek :) tak jak napisal kolega Mastiff, mozesz zarazic caly zbiornik, a nie musisz, wiec lepiej nie ryzykowac, a juz na bank nie ryzykuj na wodach PZW, bo predzej czy pozniej sie dowiedza kto to zrobil tzw. "poczta pantoflowa". Ja osobiscie odradzam :) choc sam mialem zamiar tekie cos zrobic na takim malutkim stawiku :) biore z PZW jako te ktore do domu, a puszczam do malego stawiku aby mlodzi wedkarze nie nalezacy do PZW mieli ucieche z czegos wiekszego a nie tylko karas i wzdrega :) lecz plan sie nie powiodl, bo staw wysechl i go zasypali....
mało tam było do zarazenia bo poprzednia zima zrobiła swoje, teraz jest tam trochę inacze i choć sam tam nie łowię to wiem że ryba jest i znaleźli się ludzie co zimą dziury kują.
Hm...co w tym takiego złego???? A jak wody w rzekach wylewają to rybki nie wędrują? pozdrawiam Wszystkich.
Hm...co w tym takiego złego???? A jak wody w rzekach wylewają to rybki nie wędrują? pozdrawiam Wszystkich.
Wędruje, wędruje, a jakże. Dlatego jak woda zejdzie, to wszyscy właściciele ładują do swoich zalanych zbiorników hodowlanych tony wapna i innego świństwa żeby odkazić i zlikwidować ewentualne bakterie i pasożyty.
Hm...co w tym takiego złego???? A jak wody w rzekach wylewają to rybki nie wędrują? pozdrawiam Wszystkich.
Tylko, że jak jest powódź to woda niesie wszystko, nieczystości z zalanych szamb, rowów melioracyjnycha nawet cmentarzy. Więc odkażanie jest wręcz niezbędne. Ale nie bardzo chce mi się wierzyć , że ryba złapana w czystym jeziorze,w moim wyapdku mówimy o klasie czystości 1, może przenieść jakąś chorobę do małego bagienka , którym już od wielu lat nikt sie nie zajmuje. Odwrotnie to rozumiem. Zresztą jak już napisałem i tak to zrobię bo tam jest tyle drobiazgu, że woda się miejscami gotuje a nie można trafić nic wiekszego.
sam z kolegam przenosimy ryby i nic sie niedzieje oczywiscie trzeba to robic po cichu bo straz lubi psuc krew. ale nalezy to czynic rozwaznie z łowisk gdzie nie ma chorob , ale zauwazyłem ze z zarybien przynosza wiecej chorob niz takie dzikie wpuszczanie paru rybek.
A co na to przepisy ? No i trzeba wiedzieć gdzie i jakie ryby przewozimy . Co wtedy wyniknie jak np. zostaniemy skontrolowani przez policję na drodze , która też ma obowiązek karać ? To przecież może się okazać jako czyn kłusowniczy , bo zgodnie z obowiązującym prawem to prawdopodobnie naruszymy kilka takich przepisów . Ja uważam że takie działanie obecnie jest ryzykowne i nie zawsze przyniesie zamierzony rezultat . Moim zdanie jednak wszelkie zarybiania powinny być legalne , jedynie trzeba przekonać nasze władze do takich działań .
withanight88
Ze stroną etyczną to się nie zgodzę bo rozumiem Kolegów chcących zarybiać "swoje" akweny. Poza tym dochodzi do wymiany genów co jest bardzo korzystne w szczególności dla odizolowanych populacji. Natomiast przenoszenie chorób... Cóż temat rzeka ale sam jeszcze nigdy w życiu nie słyszałem aby jakieś choróbsko przeniosło się z rybami do innego zbiornika. Z punktu prawa jest to całkowicie zakazane bez badań ichtiologa i jego zgody.
Też rozumiem tych co chcą zarybiać swoje akweny - ktoś to robic musi :) Jak nie PZw to wedkarze:)
Ale widzisz głupiego karasie na zywca nie mozna użyć z innego zbiornika bo jest zakazane.
to chyba żarcik taki albo ja nieznam regulaminu, bo osobiscie żywzyki zawsze biore z domu.
Regulamin Amatorskiego Połowu Ryb.
IV Zasady Wędkowania
3.10. Dopuszcza się, w miejscu i czasie prowadzenia połowu ryb na wędkę,
pozyskiwanie ryb na przynętę przy użyciu podrywki wędkarskiej. Podrywka
wędkarska to … - (zapis z rozporządzenia).
3.11. Ryby przeznaczone na przynętę mogą być wprowadzone wyłącznie do wód, z
których zostały pozyskane – z wyłączeniem gatunków wymienionych w pkt 3.7. Ryby
przeznaczone na przynętę, w stanie żywym można przechowywać w specjalnym
sadzyku lub w siatce jak w pkt 3.5
chcąc zarybić zbiornik najlepiej iść do okręgu do ichtiologa poprosić i wykaz hodowców posiadających nadzór weterynaryjny i od nich zakupić narybek.
Tylko widzę, że paru Kolegów nie rozumie dwóch podstawowych spraw. Pierwsza to samo załatwienie zgody na zarybienie, ile to trwa czasu, gdzie się to załatwia i czy nie trzeba spełniać jakiś nieziemskich warunków. Druga to kasa. Ile to wszystko może kosztować? My zarybiamy rybkami złapanymi przez nas więc koszty zerowe poza tym przecież my wędkarze nie mamy zamiaru wyręczać PZW czy innych instytucji w zarybianiu niewiadomo jak dużych zbiorników. Nam chodzi o malutkie zapomniane przez Boga kałuże, gdzie uczyliśmy sie łapać. To ich populacje chcemy zwiększyć, nic więcej. Owszym jest to niezgodne z prawem ale na pewno nie jest niezgodne z uczciwym, czystym sumieniem i chęcią naprawienia choć w malutkim stopniu tego co inni niszczą. Więc proszę już nie bądźcie świętsi od Papieża i nie zasłaniajcie sie tylko i wyłącznie przepisami. Kolega "pstrag222" jak i ja doskonale wiemy, że nie jest to zgodne z litera prawa ale mam ku temu dobry powód-dobro naszych mikrołowisk. A jak wy też będziecie takimi bezdusznymi urzędasami to nasze hobby prędzej czy później straci sens. Wybaczcie ale wędkarstwo to kontakt z przyrodą a nie samo ślepe zapatrzenie w literę prawa, dość powiedzieć bardzo często durnego.
Tylko jak potem się okazuje, że nagle wszystkie ryby w takiej zarybianej gliniance zaczynają pływać z pleśniawką, pijawkami i tasiemcami, to winowajca kuli ogon pod siebie, nie przyzna się na pewno, zamilknie, wycofa się i palcem nie kiwnie, żeby wyleczyć i odkazić zbiornik. Oprócz przepisów jest tez logika i zdrowy rozsądek, a tego na procedury, regulaminy i kasę się przeliczyć nie da. A w loteriach jedni raz wygrywają, a raz przegrywają. Jest jakaś kałuża Twoja- nie ma sprawy, wpuszczaj tam nawet rekiny i tuńczyki, ale nie decyduj o czymś, co do Ciebie nie należy i nie ryzykuj skażeniem całego akweniku. Owszem, możesz umilić życie i pasję wielu wędkarzom i sobie, ale możesz też zarazić jakimś gównem wszystko co tam pływa. O tym też pomyśl, nie tylko o przyjemności łowienia. Wierć dziurę w kole, w okręgu, z kolegami coś zorganizujcie, idź na zebranie i to porusz, ale na legalu jeśli taka woda tak Wam odpowiada. Zasyfić akwen łatwo, jedną rybą, ale wyleczyć go, to są koszta nieporównywalnie większe do kosztów zarybienia na legalu.
Mastiff ja Cie dobrze rozumiem, że jesteś "przepisowy człowiek" ale o te bagienka jak sami wędkarze nie zadbają w jakikolwiek sposób to zostaną zasypane śmieciami. Mam tu doskonały przykład. Właśnie tam gdzie mam zamiar wpuścić szczupłe są 4 dołki. Na trzech jeszcze występuje jakaś drobna ryba, czwarte jest puste. I właśnie ono jest już tak zasypane na brzegach śmieciami, że płakać się chce. A Twoje stwierdzenie:"Wierć dziurę w kole, w okręgu, z kolegami coś zorganizujcie, idź na zebranie i to porusz" jest zupełnie nieadekwatne do tej sytuacji ponieważ nikt sie tymi zbiornikami nie interesuje, poza paroma wędkarzami ze wsi. Inna sprawa, że nawet mój okręg się pozbył tego "łowiska". I w takim przypadku niby komu mam i z kim truć dupę?! Te zbiorniczki jak w najbliższym czasie nie dostaną trochę drapieżnika i ludzie nie zaczną łapać czegoś większego niż 10 cm płotki to znikną. Więc nawet jakby cokolwiek się stało to nikt nie będzie płakał. Inną ważną rzeczą o której pisałem jest to, iż rybki mam zamiar zwozić ze zbiornika o I klasie czystości! Więc o czymś to świadczy. I mam nadzieję że już nie będziesz mi pisał "logice i zdrowym rozsądku" bo ja wszystko mam przekalkuolwane i w tym wypadku to ja mam rację. A kieruję się tylko tym aby te dziurki z wodą nie zginęły pod tonami śmieci. Bo jak będzie ryba to nie będzie tam tyle syfu bo nawet wiejski burak nie będzie chciał łapać w brudzie. A przepisy... Sam dobrze wiesz ile jest w nich bubli i tylko nie pisz mi, że "Dura lex sed lex" bo mogę to sparafrazować: "Durne lex sed lex?" I czy takie coś mamy z każdym przecinkiem i kropką respektować? A gdzie zdrowy rozsądek i chęć zrobienia czegoś dobrego? Nie zapominajmy o tym.
Mastiff ja Cie dobrze rozumiem, że jesteś "przepisowy człowiek" ale o te bagienka jak sami wędkarze nie zadbają w jakikolwiek sposób to zostaną zasypane śmieciami. Mam tu doskonały przykład. Właśnie tam gdzie mam zamiar wpuścić szczupłe są 4 dołki. Na trzech jeszcze występuje jakaś drobna ryba, czwarte jest puste. I właśnie ono jest już tak zasypane na brzegach śmieciami, że płakać się chce. A Twoje stwierdzenie:"Wierć dziurę w kole, w okręgu, z kolegami coś zorganizujcie, idź na zebranie i to porusz" jest zupełnie nieadekwatne do tej sytuacji ponieważ nikt sie tymi zbiornikami nie interesuje, poza paroma wędkarzami ze wsi. Inna sprawa, że nawet mój okręg się pozbył tego "łowiska". I w takim przypadku niby komu mam i z kim truć dupę?! Te zbiorniczki jak w najbliższym czasie nie dostaną trochę drapieżnika i ludzie nie zaczną łapać czegoś większego niż 10 cm płotki to znikną. Więc nawet jakby cokolwiek się stało to nikt nie będzie płakał. Inną ważną rzeczą o której pisałem jest to, iż rybki mam zamiar zwozić ze zbiornika o I klasie czystości! Więc o czymś to świadczy. I mam nadzieję że już nie będziesz mi pisał "logice i zdrowym rozsądku" bo ja wszystko mam przekalkuolwane i w tym wypadku to ja mam rację. A kieruję się tylko tym aby te dziurki z wodą nie zginęły pod tonami śmieci. Bo jak będzie ryba to nie będzie tam tyle syfu bo nawet wiejski burak nie będzie chciał łapać w brudzie. A przepisy... Sam dobrze wiesz ile jest w nich bubli i tylko nie pisz mi, że "Dura lex sed lex" bo mogę to sparafrazować: "Durne lex sed lex?" I czy takie coś mamy z każdym przecinkiem i kropką respektować? A gdzie zdrowy rozsądek i chęć zrobienia czegoś dobrego? Nie zapominajmy o tym.
Tu nie ma znaczenia, czy ja jestem przepisowy, czy nie i czy "lex" jest durne dla Ciebie, czy Dura i czy respektujesz prawo czy olewasz, to Twój cyrk, Twoje małpy, Ty płacisz, Ty odpowiadasz, Ty działasz wbrew, nawet bublom. Dla mnie bublem jest 50/h w mieście, a jak nie pojadę 50, to becaluję za złamanie bubla. Takie buble, są w kazdym prawie, regulaminie, przepisach etc. Ja rozumiem, że masz dobre intencje i chęci, ale dobrymi chęciami........itd. Ciekawe tylko, czemu dopiero teraz larum podnosicie, jak już, tak jak piszesz, śmieci tam lądują. Nikt się nimi nie interesuje, bo nie wiercicie wspomnianej "dziury", logiczne. Same chęci, to za mało. A czystość wody do chorób ryb niewiele ma. Nie wszystkie choróbska mają związek z zanieczyszczoną wodą. Rób jak uważasz. Ja bym to robił, starał się najpierw, przez PZW i to tak, żeby mnie mieli dość, żeby płakali na mój widok, żebym został ich koszmarem sennym, tak długo, aż by zadbali o akwen. A wiem, że się da. Jeden z kolegów na tym forum, starał się o pewną sprawę u siebie w Okręgu od ponad pół roku. Zawsze z kwitkiem zostawał. Ja wykonałem dwa telefony w jego sprawie, poprosiłem o argumentację na "nie", a że jej mi nie dano, więc zarządałem pozytywnego załatwienia jego wniosku. Tego samego dnia dostał pozytywną odpowiedź. Mogę na priv Ci podać dane tego kolegi, żeby Ci potwierdził. Nie świadczy to o mojej sile przebicia, perswazji itp, ale o konsekwentnym żądaniu podjęcia działań, nie proszeniu nikogo. ŻĄDANIU w świetle tego, co Ci się należy.
zażądałem* przepraszam, pośpiech........
Należy tu wspomnieć że przeważnie zarybia się takie zbiorniki rybami niewymiarowymi . Łowienie i zabieranie ryb niewymiarowych jest raczej zabroniona w RAPR , więc to czyn kłusowniczy .
Następna sprawa to nielegalne przewożenie żywej ryby , bo raczej złowione ryby i przeznaczone do zabrania przewozi się uśmiercone .
Nie bardzo mi się chce wierzyć że karpie , liny czy szczupaki wymiarowe kolega ,,Tomas81” chcesz wpuszczać do takiej sadzawki . Jeżeli ona jest mała to kilka takich szczupaków może zachwiać równowagę w tym bajorze , albo jeszcze gorzej jak żadnych ryb nie ma . Raczej bym się starał walczyć z tymi śmieciarzami i zgłaszać , bo to na pewno nie jest zgodne z prawem , a następnie starać się o zarybienie takich wód droga legalną po przez koło czy okręg. Wpierw należało by się dowiedzieć ile i jakich ryb tam żyje i czy czasami wpuszczenie nadmiernej ilości drapieżników , czy innych ryb nie zaszkodzi jej . Można po przez takie nieprzemyślane zarybianie nie tylko wprowadzić choróbska , ale i doprowadzić do zubożenia rybostanu tam żyjącego i zniszczyć to co do tej pory żyje .
Z tym zarybianiem "wlasnorecznie" to fajna sprawa, ale jak napisal kol. Mastiff i kol. Kazik, stapamy po cienkim lodzie. Po pierwsze, to niezgodne z prawem i po drugie, te nieszczesne chorobska. Ale jest jedno rozwiazanie. Nie do konca legalne, ale o wiele bezpieczniejsze, jesli juz ktos chce zarybic jakas sadzawke czy inny niewielki zbiornik (nie ryzykowalbym rzeki, nawet najmniejszej i bezrybnej).
Wiem ze zalatwienie zezwolen to problem, ze ryby kosztuja itp. Ale ilestam plotek, karasi czy innych rybek z osrodka zarybieniowego to naprawde niewielki koszt. Kilka osob zrzucajac sie po 100 zl jest w stanie zarybic spore bajorko. A teraz do sedna.
Moze lepiej zrobic zrzute, isc do jakiejs hodowli i kupic bez rachunku i pozwolen troche ryby. Gwarantuje, ze kazdy hodowca sprzeda ryby. Sam to kiedys przerabialem. Nie bedzie papierow itp calej biurokracji, ale przynajmniej zmniejszycie do minimum mozliwosc przytargania jakiegos chorobska. Tylko musicie wybierac dobry osrodek zarybieniowy, ktory cieszy sie dobra renoma, taki co posiada zdrowe przebadane ryby.
I jeszcze jedno. Znam przyklady takich wlasnie zarybien. Wedkarze ktorzy tam pozniej lowili ryby wpuszczone przez siebie, jakos nie mieli ochoty na ich zjadanie. Mimo ze nie byli to ortodoksyjni NK :)
kolego ja do swojego oczka ok.10m sześ. jak wpuszczam ryby które złowię gdzieś tam to kupuję w aptece nadmanganian potasu (popularny fiolet) w (saszetkach wychodzi około 5 razy taniej niż w tabletkach) i na 10m.sześ.5 saszetek ale wystarczy raz w roku na wiosnę przeprowadzić taki zabieg i wszystkie choroby ryb załatwione
ps. jedną saszetkę rozpuszczam w 10 l. wody , NIE WOLNO WSYPAĆ PROSZKU DO OCZKA
Już na samym początku zaznaczam, że jest to mój ostatni post w tym temacie bo jak to wszystko czytam to momentami nie wiem czy mam się śmiać czy płakać. Ale ustosunkuję się do Waszych postów.
Pierw do Kol. Mastiffa
Woda ta JUŻ NIE JEST PZW, pisałem ale chyba nie doczytałeć albo nie chciałeś. Więc niby KOMU mam truć dupę?! Nie dociera? Temat z zarybieniem legalnym w tym momencie padł. Poza tym nie ma nawet z kim walczyć wespół bo te wiejskie chłopy w życiu dupy nie ruszą aby taką sprawę załatwić. O przepisach chyba też za bardzo nie będę się rozwodził ale widzę, że jesteś typowym dezdusznym urzędasem i zawsze wychodzisz z założenia, że jak coś jest zapisane w kodeksie to zawsze tak musi być, nie ważne czy się pali czy wali. Ciekawe jak byś zareagował gdyby Twoja żona lub córka rodziła, też byś zawoził ją autem do szpitala zgodnie z przepisami? Jak 5 dych to 5 dych, tak? Bo jak czytam Twoje słowa to takie wrażenie odnoszę. Sorki ale przepisy to nie sposób na życie, ono nie jest tylko czarno-białe lecz zawsze w odcieniach szarości. A żądać niby czego mam? Zarybień? Przecież te bagienka nikogo nie obchodzą i jak się samemu czegoś się nie zrobi to zniknął z map. Temat śmieci. Jeszcze nigdy nie widziałem jak ktoś to robi bo chyba jestem tam za rzadko lecz Bóg mi świadkiem , że jak nie wpieprzę od razu to chociaż po policję zadzwonię. Ale sam nie będę jak wariat chodzić i sprzątać bo tira niejednego bym zapełnił z tego jednego stawu. Nad resztą ( pozostałe 3 stawki) jest mniej więcej OK bo jeszcze coś tam pływa. Tylko dlatego.
Do Kol. kazika
Rybki , które wpuszczę to będzie max. 14-16 szczupłych i może 2-3 sumki ( sumki mam z własnego stawu). Szczupłe oczywiście będą miarowe bo na mięchu mi nie zależy, no chyba, że byśmy mówili o sandaczu;) Temu nie przepuszczę:). Co do równowagi. Nie zakłócę jej bo szczupak jest tam ale za mało przez co ryba zaczyna karłowacieć. To akurat widzę coraz bardziej, z roku na rok coraz trudniej złapać większą płoktę lub wzdręgę a ryb coraz więcej! Poza tym pisząc o kałuży mam na myśli 2 połączone zbiornki o całkowitej powierzchni ponad 2 ha, więc nie tak mało. Choróbska raczej też nie przyniosę bo już 4 lata temu przywiozłem z tego samego jeziora 6 szczupaków i wszystko jest w porządku do tej pory.
Do Kol. Pawła
Jak już wyżej pisałem z żadnym z mieszkańców nie da rady się zrzucić bo prędzej przestaną tam łapać niż zapłacą po przysłowiowej stówce. Poza tym nie chodzi o białą rybę lecz drapieżnika bo ryba zaczyna karłowacieć. No i te koszty, ryba + transport, za drogo jak na całkowite sponsorowanie. A tak samemu raz z jednego się wpuści, innym razem jak będzie dobrze to i dwa. Reszta została zawarte wyżej.
Do Kol. pmirek5
Sam mam oczko o trochę większej poj. niż Ty bo ok 16 tys. litrów i też je raz w roku odkażam nadmanganianem. Świetna sprawa, nic nie choruje. Niestety mam też sporo roślin i wtedy trochę dostają po d... po takiej terapii. Odchorowywanie trwa ok 2-3 tygodni ale ryby za mają się dobrze.
Więc kolego próbuj i rób jak uważasz , bo tego Ci nikt nie zabroni . Jednak bądź również Świadomy że mimo że robisz dobrze , to możesz zostać okrzyknięty kłusownikiem (jak ktoś zobaczy i coś źle skojarzy) i co gorsze to kontrolujący nie będą pobłażać jak Cię złapią , chyba że znajomi , którzy zrozumią po co tak robisz .
Kolego "kazik" dzięki! I będę uważać;)
@Tomas81, Twoje porównanie konsekwencji w przestrzeganiu przepisów prawa, w przypadku rodzącej żony, a łamania przepisów w przenoszeniu ryb do bajora są tak "trafione", że dalsza dyskusja z Toba jest conajmniej żałośnie śmieszna. Jesli Twoja obrotność w organizowaniu przedsięwzięć, załatwianiu spraw, dbania o "swoje", wydeptywania ścieżek do urzędów i urzedników, jest tak mierna i jedynym wyjściem jest dla Ciebie działanie wbrew zasadom, przepisom, prawu i rozsądkowi, to działaj po swojemu. Mi to kalafiorem dynda....... A dodam Ci jeszcze, że przejęcie "niczyjej" wody przez PZW, nawet powrotne, to betka przy mądrych i logicznych argumentach, a jak "wiejskie chłopy" nie chcą ruszyć dupy, to Ty ją rusz. Nie masz sił, chęci, czy odwagi na te argumenty? Nie odpisuj, to były pytania retoryczne. Porównaniem rodzącej żony do przeniesienia ryb do bagien, dałeś popis kpiny, sugerujacy zakończenie z Toba jakiejkolwiek dyskusji. I widzę, że nie jest to tylko moje zdanie.
Witam sam jestem za zarybianiem i wymianą genów itp. ale sam zrobisz jak zachcesz bo dopuszczenie do zepsucia łowiska jakie panuje w PZW powinno być karalne he he he
O przepisach chyba też za bardzo nie będę się rozwodził ale widzę, że jesteś typowym bez dusznym urzędasem i zawsze wychodzisz z założenia, że jak coś jest zapisane w kodeksie to zawsze tak musi być, nie ważne czy się pali czy wali. Ciekawe jak byś zareagował gdyby Twoja żona lub córka rodziła, też byś zawoził ją autem do szpitala zgodnie z przepisami? Jak 5 dych to 5 dych, tak? Bo jak czytam Twoje słowa to takie wrażenie odnoszę. Sorki ale przepisy to nie sposób na życie, ono nie jest tylko czarno-białe lecz zawsze w odcieniach szarości. A żądać niby czego mam? Zarybień? Przecież te bagienka nikogo nie obchodzą i jak się samemu czegoś się nie zrobi to znikną z map.
jestem z Tobą Tomas81 , a ten mastiff to tylko RAPR i RAPR.Kolego ,,grochskce” i kolego ,,Tomas81” przepisy ktoś ustanawiał po to abyśmy je przestrzegali a nie łamali . Ciekawy bym był jak by to było gdyby tak każdy postępował i np. Ryby wpuszczone za pieniądze koła (okręgu) wynosił , czy wywoził gdzieś tam . Co by na takie coś powiedzieli inni członkowie koła (okręgu) płacąc na ryby i widząc jak ryby są wyławiane i wywożone na łowiska o których mało kto wie . To przecież typowa kradzież , i jeden może i by wpuści tam gdzieś , ale drugi widząc że to robi się legalne pod płaszczykiem takiego postępowania będzie kłusował i zabierał do domu .
Kolega ,,Mastiff” ma dużo racji , bo właściwie jest taka jego rola , i regulamin powinien raczej chronić nas przed takimi praktykami , a strażnicy są powołani po to aby pilnować tego wszystkiego . Do tego jeszcze dodamy rozpowszechnianie chorób oraz gatunków zabronionych i mamy niezły bigos .
Dam przykład z tamtego roku gdzie ktoś właśnie tak przewiózł z jednego zbiornika do drugiego (bliżej domu) karpia 20 kg , i jak się wielu o tym dowiedziało to dopiero były pretensje i złorzeczenia .
Nikt rozsądny publicznie nie da takiego zezwolenia , a tym bardzie nie będzie popierał takiego zachowania , i jeszcze namawiał do takiego działania . Mamy ten regulamin to trzymajmy się go , bo każda furtka , czy pobłażanie mogą wykorzystać inni do innych celów .
Miałem już nie udzielać się w tym temacie ale Kolego "kazik" tym razem mnie nieźle wkurzyłeś. Jak masz czelność pisać o jakiejkolwiek kradzieży?! Ryby która ja poławiam zgodznie z RAPRem to są MOJE RYBY i czy je wypuszczę czy zabiorę to tylko i wyłącznie moja sprawa i robię to zgodnie ze wszystkimi przepisami a ty mi wyjeżdżasz z kradzieżą. Pierw się dobrze zastanów co piszesz a potem to rób. Czy nie rozumiesz tego?
Miałem już nie udzielać się w tym temacie ale Kolego "kazik" tym razem mnie nieźle wkurzyłeś. Jak masz czelność pisać o jakiejkolwiek kradzieży?! Ryby która ja poławiam zgodznie z RAPRem to są MOJE RYBY i czy je wypuszczę czy zabiorę to tylko i wyłącznie moja sprawa i robię to zgodnie ze wszystkimi przepisami a ty mi wyjeżdżasz z kradzieżą. Pierw się dobrze zastanów co piszesz a potem to rób. Czy nie rozumiesz tego?
tutaj nie masz za wiele racji.... Ja bym sie osobiscie wkurzal i sie wkurzam gdy ide sobie na ryby i widze takie "miesarza" (tak sie ich u nas nazywa pewnie w innym regionach tak samo) ktory co zlapie to do siatki i do domu.... nie wiem co z tymi rybami robi czy je zjada, czy wpuszcza do jakiegos dzikiego zbiornika, ale ja jade na ryby tylko po to zeby wypoczac i czasami cos lepszego wziasc do domu na kolacje badz obiad.... W zeszlym sezonie wzialem do domu 3 rybki, karasia i 2 liny bo chcialem sprawdzic jak one smakuja. Złowilem rowniez karpia (za ktorego "zaplacilem" jak to wg Ciebie jest, placac karte) ale wypuscilem, bo obiecalem sobie ze pierwszego karpia jakiego zlowie wypuszcze(wiem ze tak nie powienienem zrobic bo karpi sie nie wypuszcza ale tak sobie obiecalem i tak zrobilem).... Sam w zeszlym roku stworzylem temat o chorobach ryb i troszke o tym poczytalem i tez odwiodlo mnie to od pomyslu przenoszenia rybek do dzikiego stawu w mojej okolicy....
Fakt Mastiff patrzy na wiekszosc postow "regulamonowo", ale czuje ze to konkretny gosc i robi to tylko i wylacznie w trosce o innych a nie zeby sie wywyzszac tym ze jest w strazy....
Panowie wypowiadajacy sie wczesniej dobrze pisali o tym wypuszczaniu rybek i trzymam sie z nimi w 100 proc :)
To jak kolego ,,Tomas81” wyobrażasz sobie przewożenie ryb żywych i wymiarowych nie męcząc ich i zadając cierpienie . Przecież taka przywózka jest nie legalna (Ustawa z dnia 21 sierpień 1997r. o ochronie zwierząt) i to prawo przecież i nas obowiązuje . Przy kontroli np. policji , lub innych służb jesteś karany . Ryby przeznaczone do zabrania powinny być uśmiercone zaraz po wyjęciu z wody (czyli z siatki) , więc jeżeli nie masz odpowiednich warunków na przewożenie , to tego Ci nie wolno .
Teraz o tym kłusownictwie , a mianowicie dane ryby są przeznaczone do konkretnego zbiornika i jedynie z niego możesz pozyskiwać te ryby , równie dobrze mogą i inni to robić jeżeli zrobili stosowne opłaty . Ty jednak te ryby przewozisz tam gdzie nie wszyscy mogą korzystać (daleko , nieznane łowisko , a niejednokrotnie prywatne łowisko itd.) więc wielu widząc takie podejście do ryb , po prostu będą Cię traktowali tak jak byś ich okradał . Inaczej już się patrzy jak byś zjadł , ale chomikować tam gdzieś , to każdy będzie źle widział i to w końcu zrozum . Jeszcze żeby to było legalne z pozwoleniem okręgu , czy koła , ale dobrze wiesz że nikt ci nie da takiego pozwolenia , więc będzie taki czyn traktowany jak kłusownictwo . Za takie dzikie zarybianie nawet RZGW może rozwiązać Umowę Dzierżawy z okręgiem . Poczytaj Prawo Wodne i na jakich zasadach zawiera się umowę o dzierżawę . Napisałem Ci wcześniej że to Twoja sprawa i twoja odpowiedzialność , ale wiedz też , że nikt Ci przyzwolenia na to nie da , a tym bardziej nie będzie publicznie popierał . Dlatego nie rozumiem tej postawy wobec ,,Mastiffa „ i tych którzy inaczej Ci odpowiedzieć nie mogą .
KSIENDZU ty nic o mnie wiesz więc cię uśwadomię. Otóż zarybianie a zabijanie ryb to zupełnie inna sprawa. Poza tym sam zabieram tylko ok 20% ryb wymiarowych które łapię więc nawet nie próbuj insynuować , że jestem mięsiarzem. A pisząc, że ryby które łapię zgodnie z przepisami to jest moja sprawa co z nimi zrobię to w tym momencie ja mam racje nie ty bo przynajmniej na razie w Polsce można zabierać rybki do domu jak i wypuszczać. Kwestia indywidualnego wyboru. A czy zarybię te stawy czy nie to już zostawię bez komentarza. I nigdy nie osądzaj ludzi po tym czy są NK czy nie. Choć sam widząc nad Wisłą dziadów ładujących każdą rybę do siaty też mnie to wkurza ale nie mam pretensji jak robią to regulaminowo. Co do Mastiffa to po za jego niekwestionowaną dużą wiedzą nt.przepisów ten człowiek jest jednak zwykłym urzędasem nie mającym pojęcia jak można robić coś dobrego na własną rękę. Trudno nie zgadzamy się i tyle.
KSIENDZU ty nic o mnie wiesz więc cię uśwadomię. Otóż zarybianie a zabijanie ryb to zupełnie inna sprawa. Poza tym sam zabieram tylko ok 20% ryb wymiarowych które łapię więc nawet nie próbuj insynuować , że jestem mięsiarzem. A pisząc, że ryby które łapię zgodnie z przepisami to jest moja sprawa co z nimi zrobię to w tym momencie ja mam racje nie ty bo przynajmniej na razie w Polsce można zabierać rybki do domu jak i wypuszczać. Kwestia indywidualnego wyboru. A czy zarybię te stawy czy nie to już zostawię bez komentarza. I nigdy nie osądzaj ludzi po tym czy są NK czy nie. Choć sam widząc nad Wisłą dziadów ładujących każdą rybę do siaty też mnie to wkurza ale nie mam pretensji jak robią to regulaminowo. Co do Mastiffa to po za jego niekwestionowaną dużą wiedzą nt.przepisów ten człowiek jest jednak zwykłym urzędasem nie mającym pojęcia jak można robić coś dobrego na własną rękę. Trudno nie zgadzamy się i tyle.
Wydaje mi sie ze Kazik napisal wszystko dokladnie co i jak....jak sobie wezniesz ta rybe z lowiska to masz ja zabic zaraz po wyjeciu z siatki, poniewaz ryba cierpijadac bez wody/ badz w wiadrze gdzie nie ma mozliwosci sie obrocenia bo jest za wielka, albo ich tyle tam upchales ze nie moga sie ruszyc.... Co do Twojego postu w moja strone to wydaje mi sie ze racje mam ja i wiekszosc ludzi ktorzy sie tutaj wypowiedzieli, a do Ciebie poprostu nie docieraja niektore sprawy.... Moze lepiej czasami przytaknac bardziej doswiadczonym wedkarzom (nie mowie tutaj o sobie bo krotko jestem w braci wedkarskiej) takim jak Mastiff czy Kazik.... Nazwanie kogos urzedasem jest niestosowne i tak apropos tej nazwy to patrzac na zainteresowania Mastiffa to raczej nie pasuje to pojecie do niego....
"Strażnik SSR, płetwonurek, motorowodniak, ratownik WOPR, zwykły wędkarz w PZW od 34 lat. Łowię przeważnie w Odrze, z gruntu i na spławik." to opis z jego bloga na wedkuje.pl. Urzedas jak go nazwales raczej nie ma czasu na te wszystkie przyjemnosci ktorym oddaje sie Mastiff....