Witam, mam pewien dylemat, otóż jak pewnie wiecie kiedy leszcze , biorą podnoszą przynętę z dna (my widzimy to w postaci wykładającego się spławika) > Pytanie kiedy zacinać; a) kiedy spławik zaczyna się wykładać b) kiedy spławik się już wyłoży c) kiedy spławik po wyłożeniu się wyprostuje d) kiedy spławik po wyłożeniu się wyprostuje i pójdzie w dół
c jak dla mnie odpada a równierz odpowiedź b tak ja zacinam a na d możemy sie nie doczekać ale dla jasności to są tylko moje sugestie pytasz odpowiadam jeżeli komuś nie pasuje moja odpowiedź trudno niech pisze swoją
Typowym braniem dla leszcza jest wyłożenie spławika i tzw "jechanie" i wtedy powinno nastąpić cięcie. Jednak jest wiele wyjątków od reguły i w tym sezonie nie miałem jeszcze do czynienia z typowym braniem jakie opisałem wyżej. Zaciąć trzeba było w fazie wynurzania bo inaczej ryba zostawiała przynęte, dlaczego tak się działo nie wiem.
Tyle z własnego doświadczenia. Najlepiej samemu wypróbować kiedy zacinać.
W zależności na jką przynętę łowimy. No i jak akurat żerują; agresywnie (łapczywie), czy ostrożnie (np.; biorą za sam koniuszek robaka i go próbują). Co do samych faz brania; a) kiedy spławik zaczyna się wykładać b) kiedy spławik się już wyłoży c) kiedy spławik po wyłożeniu się wyprostuje d) kiedy spławik po wyłożeniu się wyprostuje i pójdzie w dół
"C" Odpada, bo ryba wtedy mogła wypluć przynętę. I możemy spłoszyć żerujące stadko.
W pozostałych fazach jesteśmy pewni że ryba trzyma przynętę w ryjku. A czy trzyma wraz z hakiem? O tym przekonamy się przy zacięciu. I przy następnym braniu ( w przypadku wcześniejszego pudła) możemy skorygować moment zacięcia. Co fakt, jak już kolega xxxczokxxx wspomniał, fazy "d" możemy się nie doczekać, bo leszczyk smakując naszą przynętę, poczuł hak i po prostu wypluł przynętę lub jej część.
Moim zdaniem "b" jest najodpowiedniejszym momentem. Z tym że trzeba brać poprawkę na to że nie zawsze musi dojść do całkowitego wyłożenia spławika. No i przed zacięciem trzeba wybrać kołowrotkiem luz żyłki. Bo dodatkowy luz powstał gdy ryba uniosła przynętę. No i z mego doświadczenia, wiem że ma leszcze są lepsze haczyki które mają lekko odchylone na bok groty względem trzonka. ponieważ podczas zacięcia lekko skręcają w bok i szybciej znajdują miejsce do wbicia się w rybim pyszczku.
Jest jeszcze faza "e", o której wspomniał withanight88 (a nie wspomniał autor wątku). To znaczy gdy ryba uniesie przynętę i zacznie z nią odpływać. To znaczy prowadzić spławik. też jest pewność że przynęta jest w pyszczku ryby i można próbować ja zaciąć. piszę prubować zaciąć rybę bo nigdy nie mamy do końca pewności co do tego że ryba na tyle łyknęła przynętę, że ona wraz z hakiem jest w jej pyszczku.
To by było tyle, co do faz brań, jeśli mówimy o braniach podnoszonych...
d), ja najwięcej zaciętych brań mam gdy spławik odpływa i idzie w dół. Po wyłożeniu przeważnie spławik płynie leżąc i zaczyna się zanurzać, wtedy zacinam. Często nie mogłem się doczekać tego momentu bo spławik długo leżał i zacinałem, w tym wypadku prawie nigdy nie udaje mi się zaciąć ryby. Racją jest że fazy d) możemy się nie doczekać bo ryba wypluje chaczyk.
dziękuje za odpowiedzi, miałem branie typu d, zaciąlem i była ryba z hakiem głęboko położonym w przełyku ale będe testował opcję b i d jeżeli się doczekam po prostu przetestuje
zalezy jaki duzy hak i przynęta, ja zacinam w momencie jak sie splawik zaczyna ,,klaść" ale nieraz miałem przypadki przy ostroznym/slabym zerowaniu leszczy ze zacinac trzeba było gdy tylko splawik lekko sie zanurzyl
Analiza żerowania leszcza pokazuje, że kiedy znajdzie pokarm, zasysa go wraz z mułem, podnosi i wypluwa - wyłapując opadające jadalne kęski. Wychwycenie momentu zassania i podnoszenia (faza "A") skutkuje pewnym zacięciem, ale trzeba mieć refleks. Sygnalizacje "B" i "C" wnoszą za dużo błędów w ocenie. Żerujące stado trąca płetwami naszą przynętę na haczyku i spławik wykonuje różne dziwne harce. Dobrym momentem do zacięcia może być np. dłuższy pobyt spławika w nietypowej pozie. Osobiście za najbardziej pewną i skuteczną sygnalizację uważam typ "D". Wiele razy przećwiczyłem te kapitalne, widowiskowe brania na nocnych zasiadkach. Podczas dobrego żerowania mogłem sobie pozwolić na eksperymenty i ciąć w różnych fazach - stąd moje wynurzenia, poparte długoletnim doświadczeniem. Żeby ostudzić zapędy niektórych "mądrali" dodam, że w każdej z opisywanych faz można zaciąć leszcza, mój wpis dotyczy skuteczności. Polecam artykuł o nocnym leszczowaniu, na moim blogu - Niecodzienne zdarzenia 2
Witam, mam pewien dylemat, otóż jak pewnie wiecie kiedy leszcze , biorą podnoszą przynętę z dna (my widzimy to w postaci wykładającego się spławika) > Pytanie kiedy zacinać;
a) kiedy spławik zaczyna się wykładać
b) kiedy spławik się już wyłoży
c) kiedy spławik po wyłożeniu się wyprostuje
d) kiedy spławik po wyłożeniu się wyprostuje i pójdzie w dół
Proszę o szybką pomoc, z góry dziękuje.
c jak dla mnie odpada a równierz odpowiedź b tak ja zacinam a na d możemy sie nie doczekać
ale dla jasności to są tylko moje sugestie pytasz odpowiadam jeżeli komuś nie pasuje moja odpowiedź trudno niech pisze swoją
Ja zacinam w momencie B ;)
Typowym braniem dla leszcza jest wyłożenie spławika i tzw "jechanie" i wtedy powinno nastąpić cięcie.
Jednak jest wiele wyjątków od reguły i w tym sezonie nie miałem jeszcze do czynienia z typowym braniem jakie opisałem wyżej. Zaciąć trzeba było w fazie wynurzania bo inaczej ryba zostawiała przynęte, dlaczego tak się działo nie wiem.
Tyle z własnego doświadczenia. Najlepiej samemu wypróbować kiedy zacinać.
Nie widzę konieczności czekania, dlatego zaraz jak się lekko podniesie - zacinam
W zależności na jką przynętę łowimy. No i jak akurat żerują; agresywnie (łapczywie), czy ostrożnie (np.; biorą za sam koniuszek robaka i go próbują).
Co do samych faz brania;
a) kiedy spławik zaczyna się wykładać
b) kiedy spławik się już wyłoży
c) kiedy spławik po wyłożeniu się wyprostuje
d) kiedy spławik po wyłożeniu się wyprostuje i pójdzie w dół
"C" Odpada, bo ryba wtedy mogła wypluć przynętę. I możemy spłoszyć żerujące stadko.
W pozostałych fazach jesteśmy pewni że ryba trzyma przynętę w ryjku. A czy trzyma wraz z hakiem? O tym przekonamy się przy zacięciu. I przy następnym braniu ( w przypadku wcześniejszego pudła) możemy skorygować moment zacięcia.
Co fakt, jak już kolega xxxczokxxx wspomniał, fazy "d" możemy się nie doczekać, bo leszczyk smakując naszą przynętę, poczuł hak i po prostu wypluł przynętę lub jej część.
Moim zdaniem "b" jest najodpowiedniejszym momentem. Z tym że trzeba brać poprawkę na to że nie zawsze musi dojść do całkowitego wyłożenia spławika.
No i przed zacięciem trzeba wybrać kołowrotkiem luz żyłki. Bo dodatkowy luz powstał gdy ryba uniosła przynętę.
No i z mego doświadczenia, wiem że ma leszcze są lepsze haczyki które mają lekko odchylone na bok groty względem trzonka. ponieważ podczas zacięcia lekko skręcają w bok i szybciej znajdują miejsce do wbicia się w rybim pyszczku.
Jest jeszcze faza "e", o której wspomniał withanight88 (a nie wspomniał autor wątku). To znaczy gdy ryba uniesie przynętę i zacznie z nią odpływać. To znaczy prowadzić spławik. też jest pewność że przynęta jest w pyszczku ryby i można próbować ja zaciąć. piszę prubować zaciąć rybę bo nigdy nie mamy do końca pewności co do tego że ryba na tyle łyknęła przynętę, że ona wraz z hakiem jest w jej pyszczku.
To by było tyle, co do faz brań, jeśli mówimy o braniach podnoszonych...
OPCJA 50% A-50% B
d), ja najwięcej zaciętych brań mam gdy spławik odpływa i idzie w dół. Po wyłożeniu przeważnie spławik płynie leżąc i zaczyna się zanurzać, wtedy zacinam. Często nie mogłem się doczekać tego momentu bo spławik długo leżał i zacinałem, w tym wypadku prawie nigdy nie udaje mi się zaciąć ryby. Racją jest że fazy d) możemy się nie doczekać bo ryba wypluje chaczyk.
dziękuje za odpowiedzi, miałem branie typu d, zaciąlem i była ryba z hakiem głęboko położonym w przełyku ale będe testował opcję b i d jeżeli się doczekam po prostu przetestuje
WIELKIE DZIĘKI ZA TRAFNE ODPOWIEDZI
zalezy jaki duzy hak i przynęta, ja zacinam w momencie jak sie splawik zaczyna ,,klaść" ale nieraz miałem przypadki przy ostroznym/slabym zerowaniu leszczy ze zacinac trzeba było gdy tylko splawik lekko sie zanurzyl
Ja zacinam w momencie "B". Ale bywało i tak, że zanim spławik się całkiem wyłożył, to zaczynał odjeżdżać :)
Ja zacinam od razu jak się wyłoży spławik.
moment c
Analiza żerowania leszcza pokazuje, że kiedy znajdzie pokarm, zasysa go wraz z mułem, podnosi i wypluwa - wyłapując opadające jadalne kęski. Wychwycenie momentu zassania i podnoszenia (faza "A") skutkuje pewnym zacięciem, ale trzeba mieć refleks. Sygnalizacje "B" i "C" wnoszą za dużo błędów w ocenie. Żerujące stado trąca płetwami naszą przynętę na haczyku i spławik wykonuje różne dziwne harce. Dobrym momentem do zacięcia może być np. dłuższy pobyt spławika w nietypowej pozie. Osobiście za najbardziej pewną i skuteczną sygnalizację uważam typ "D". Wiele razy przećwiczyłem te kapitalne, widowiskowe brania na nocnych zasiadkach. Podczas dobrego żerowania mogłem sobie pozwolić na eksperymenty i ciąć w różnych fazach - stąd moje wynurzenia, poparte długoletnim doświadczeniem. Żeby ostudzić zapędy niektórych "mądrali" dodam, że w każdej z opisywanych faz można zaciąć leszcza, mój wpis dotyczy skuteczności.
Polecam artykuł o nocnym leszczowaniu, na moim blogu - Niecodzienne zdarzenia 2
Ja ze swoimi leszczami mam jakoś tak łatwiej, łapią robaka lekko wykładają spławik i od razu uciekają w bok.