Reklama
  • Jimmy0072012-05-05 22:58:49

    Po III Grand Prix Koła (3 maja 2012r.) pozostał wielki niedosyt... Zamiast cieszyć się ze zwycięstwa długo ubolewałem nad zerwanym leszczem, który dałby zwycięstwo.. W czasie trzygodzinnej tury puściłem 3 ryby. Na samym początku praktycznie "pod nogami" spina się leszcz, ale mniejszy od tego wspomnianego wcześniej. Po dwóch godzinach łowienia i donęceniu z kubka mam ładne uderzenie, jak się okazuje jest to leszcz. Nie trwało to długo, pokazał się na wprost, odjazd na stanowisko kolegi z lewej, najpierw pokazał się pod powierzchnią, obrócił w odbijającym się słońcu, co pozwoliło go koledze ocenić na jakieś 2kg, po czym postanowił odpłynąć.. Nerwy, rozczarowanie i nadzieja, że w zanęcie stoją koledzy i koleżanki z tego samego rocznika.. Niestety, na nic zdały się wszelkie zabiegi mające na celu zacięcie czegoś większego.. Po 3 godzinach miałem 275gr. co wystarczyło na 7 lokatę.. Jeszcze przed samym końcem przy cofaniu tyczki spiął się okoń na jakieś 150 punktów, co dałoby ostatecznie 5 lokatę.. 
     Wielki zawód i rozpamiętywanie - aż do wczoraj.. Pada decyzja "Jutro rano jadę dobrać się do tych leszczy na Zajączek". Przygotowuje "mięsko", by było w dobrej kondycji, dopieszczenie zanęty i apetyt coraz większy na wielkie wędkowanie. W międzyczasie udaje namówić się brata i dzisiaj o 7:15 jesteśmy na łowisku. Spotykamy przyjaciół z naszego GPK - Państwa Arabuckich. Dowiadujemy się, że po 1,5h łowienia nie było nawet brania... Nie wróży to dobrze.. Mimo wszystko rozstawiamy sprzęt, pzygotowujemy zanętę i kilka minut po 9 bierzemy się do łowienia.. Na samym początku u mnie meldują się dwa ładne okonie, poprawiam płocią i dzieje się to na co czekałem (może nie do końca, ale o tym zaraz).. Spławik znika pod wodą.. Zacinam.. Zaczep? Nie, to przecież niemożliwe... Zwłaszcza, że zaczepy nie wyrywają tyczki z rąk, co miało miejsce po kilku sekundach.. Odjazd na wprost, niesamowite szarpanie.. Po chwili zmiana kierunku... Teraz coś przeciąga moją tyczkę w lewo.. Amortyzator 0,9 w 2el. wyjeżdża na 5-6 metrów, to niebezpieczna granica.. i Zaraz może być po wszystkim.. Tak też się stało.. Przypon nie wytrzymuje.. Ryba robi zamieszanie pod powierzchnią i znika... Nie wiem co to... Duuużyy leszcz? Może karp? Tego już się nie dowiemy... Brania ustały, doławiam dwa okonie i cisza.. Donęcam z kubka, doklejony jokers, troszkę zanęty w czystej postaci i coś zaczyna się dziać.. Łowię grube płocie, przeplatając mniejszymi, a po kilkunastu minutach wyciągam leszcza, około kilograma.. Walczy niesamowicie, jak się okazuję zaczepia się dość niestandardowo bo za płetwę na brzuchu.. Robi spore zamieszanie w polu nęcenia i znowu czekanie... Kilka wyjazdów kubeczkiem, tym razem ani jokers ani zanęta... Strzał w dziesiątkę! W podbieraku lądują grubiutkie płocie, jedna po drugiej.. Ale to nie wszystko.. Zacinam leszcza, podciągam pod powierzchnię, łapię powietrza i posłusznie zmierza ku podbierakowi.. Jak się okazuje nie jest on przypadkowy.. W ciągu 15 minut wyciągam 3 sztuki... Każdy ponad kilogram. Leszcze odpływają, a ja doławiam systematycznie płocie, wyjazd... 30 sekund... delikatne przytopienie... czekam... 1.. 2.. 3... Jest! Trafiają się też przestrzelone brania... Brat zaczyna łowić... kilka wyjazdów kubkiem daje efekt, wchodzą ładne płocie i karpik 33cm... Powoli będziemy kończyć... Wyciągam jeszcze leszcza, 3-4 płotki i zaczynamy pakowanie sprzętu... Znosimy kosze, tyczki i resztę sprzętu do samochodów, bierzemy wagę i wracamy na stanowiska... Najpierw siatkę wyjmuje brat... Waga wskazuje 3685g... Całkiem niezły wynik... Ja w siatce mam 5 leszczy, sporo grubej płoci i kilka okoni... Dawno nie wyciągałem tak cięzkiej siatki... Ku naszemu zdziwieniu 9235g. Mała sesja zdjęciowa i ryby wracają do wody.. To był naprawdę dobry dzień... 
     Teraz należy zrobić wszystko, by wyniki powtórzyć w kolejnej eliminacji Grand Prix i dopisać jak najmniej "oczek" do klasyfikacji.

  • Jimmy007 2012-05-05 16:53:52

  • Jimmy007 2012-05-05 16:55:08

  • Jimmy007 2012-05-05 16:56:16

  • Reklama
  • Jimmy007 2012-05-05 16:57:25

  • Jimmy007 2012-05-05 16:57:51

  • Jimmy007 2012-05-05 16:59:08

  • Jimmy007 2012-05-05 17:00:17

  • Reklama
  • Jimmy007 2012-05-05 17:01:40

  • Jimmy007 2012-05-05 17:02:48

  • Jimmy007 2012-05-05 17:04:02

  • Jimmy007 2012-05-05 17:04:27

  • Reklama
  • Jimmy007 2012-05-05 17:04:56

  • Jimmy007 2012-05-05 17:06:17

  • arabucki 2012-05-06 16:06:48

    Gratulacje. Jestem pełen podziwu. Bardzo żałuję, że nie mogłem przyjechać na godzinę trzynastą tak jak planowałem.

    Życzę powtórzenia wyniku na zawodach okręgowych

    Pozdrawiam

    Janek

  • Jimmy007 2012-05-07 09:15:36

    Dziękujemy panie Janku;) Teraz mam dwa tygodnie przerwy w łowieniu, aż do IV GPK.. Nie wiem jak to wytrzymam i czy w ogole wytrzymam, ale pewne jest, że widzimy się na zawodach;)

    Pozdrawiam

  • Ukleja142 2012-05-08 10:15:10

    Załóżcie Bloga !! I blogujcie !! Z takimi opisami macie szanse na dużą popularność... Co do treningu i wyników i zawodów oraz wyników - to całkiem dwie różne kwestie. Brak stresu, brak łowiących obok i brak nęcenia kulami w trakcie łowienia powoduje to, że wyniki są diametralnie różne od tych osiąganych na zawodach... Ale mimo wszystko wyniki robią wrażenie !!

  • Reklama


Reklama
Reklama