Witam.W zeszłym roku na jednych z podwarszawskich glinianek wprowadzono zakaz połowu ze środków pływających, spotkało się to z rozgoryczeniem wędkarzy pomimo że obszar wodny to prawie 30 hektarów. zakaz dotyczy wyłącznie połowu wiec pływać łódka wolno. W tym roku zakaz ma być podtrzymany i tu moje pytanie czy można w jakiś sposób znieść ten zakaz.?? odwołać się.?? uzyskać pozwolenie na łowienie z łódki.?? do kogo należy się zgłosić.??
Kto jest właścicielem tej glinianki ?To decyduje czy to woda publiczna czy nie!Jak woda publiczna, można podjąć działania.Jeśli nie, osiągnięcie czegokolwiek jest wątpliwe. Na stojących wodach publicznych brak jest podstaw prawnych do wprowadzenia takiego zakazu.
Każdy Okręg prowadzący gospodarkę rybacką na danej wodzie ma prawo wprowadzić dodatkowe obostrzenia podejmując odpowiednie uchwały. Kropka. Zarząd Okręgu zakaz wprowadził i tylko Zarząd może zdjąć.
Każdy Okręg prowadzący gospodarkę rybacką na danej wodzie ma prawo wprowadzić dodatkowe obostrzenia podejmując odpowiednie uchwały. Kropka. Zarząd Okręgu zakaz wprowadził i tylko Zarząd może zdjąć. Jeśli jest to stojąca woda publiczna to znaczy, że nie jest obręb rybacki. Tym samym nikt nie może zasłaniając się racjonalną gospodarką rybacką wprowadzać żadnych obostrzeń. Poza tym jaki jest związek racjonalnej gospodarki rybackiej z zakazem połowu ze środków pływających. Poza tym jest to jawna dyskryminacja wędkarzy skoro inni mogą łódkami pływać a wędkarze nie mogą z łódek łowić. Paweł co to za woda? JK
Nie ma żadnych podstaw prawnych do wprowadzania "dodatkowych obostrzeń" zasad Amatorskiego Połowu Ryb ustalonych ustawami i odpowiednimi zarządzeniami państwa polskiego na stojących wodach publicznych. Nie ma do tego prawa właściciel tych wód (jednostka administracji samorządowej) więc nie ma do tego żadnych uprawnień jakikolwiek dzierżawca. Trudno to wyegzekwować, ale warto złożyć skargi na właściciela - bo to na nim ciąży dbanie o respektowanie praw publicznych na tych wodach, jak też na dzierżawcę. Jak składać skargi wszystko w zależności od tego, kto jest właścicielem a kto dzierżawcą. Życzę powodzenia.
Każdy Okręg prowadzący gospodarkę rybacką na danej wodzie ma prawo wprowadzić dodatkowe obostrzenia podejmując odpowiednie uchwały. Kropka. Zarząd Okręgu zakaz wprowadził i tylko Zarząd może zdjąć. Jeśli jest to stojąca woda publiczna to znaczy, że nie jest obręb rybacki. Tym samym nikt nie może zasłaniając się racjonalną gospodarką rybacką wprowadzać żadnych obostrzeń. Poza tym jaki jest związek racjonalnej gospodarki rybackiej z zakazem połowu ze środków pływających. Poza tym jest to jawna dyskryminacja wędkarzy skoro inni mogą łódkami pływać a wędkarze nie mogą z łódek łowić. Paweł co to za woda? JK Nie obręb, a obwód. Jak najbardziej dzierżawca może wprowadzać obostrzenia w wędkowaniu. Twojego zdania o dyskryminacji natomiast zupełnie nie rozumiem.
Dzierżawca może wprowadzić zmiany ale zapisane w umowie. Ja tak sobie to wyobrażam.Należy dotrzeć więc do umowy. Jednak pewne jest, że nie może dzierżawca powoływać się na to, że jest uprawnionym do rybactwa. Bo uprawniony działa tylko w obwodzie rybackim. A obwody tworzy RZGW na wodach płynących w myśl ustawy. Nie obręb, a obwód. Jak najbardziej dzierżawca może wprowadzać obostrzenia w wędkowaniu. Twojego zdania o dyskryminacji natomiast zupełnie nie rozumiem. Pomyliłem się ;-) W wędkowaniu tak ale zakaz połowu z łódek nie jest obostrzeniem bo nie dotyczy wszystkich.Poza tym jak zakaz połowu z łódek ma się do racjonalnej gospodarki rybackiej? Dyskryminacja dotyczy tylko wędkarzy bo inni mogą rekreacyjnie pływać łódkami. Ja posunę się dalej - jeśli zakaz wydało PZW to on dotyczy tylko wędkarzy zrzeszonych w PZW. a Konstytucja RP mówi wyraźnie, że każdy ma prawo dostępu do dostępu do wód powierzchniowych stojących. JK
eh Janusz ,gdzie Ty sie nie wypowiesz ,to zawsze jest problem -albo nieprawda w Twoim wykonaniu ..a taki byl kiedys z Ciebie fajny synek na Tym forum.
O jakiej dyskryminacji ty piszesz ? Wędkarz tez ma prawo plywac jak inni ,ale nie może łowić ze środkow pływających ..dyskryminacja byla by wtedy kiedy nie mógłby pływać jak inni mogą.
Prawda jest też że dzierżawca -gospodarz wody,w tym wypadku dane koło ,może wprowadzic za zgodą okręgu specjalne zaostrzenia na danym łowisku - osobny regulamin.Takich zapisów ,osobnych zakazów sa w naszym regionie setki ..Na jednym łowisku u nas mozna lowic ze srodków pływających na drugim nie ,na jednym jest zakaz wywózki na drugim nie ,na kolejnym jest zakaz brania karpia powyżej 65cm na drugim nie,na nastepnym nie mozna zabrać sandacza powyżej 80 cm ,a na drugim okonia poniżej 20cm ,na nastepnym nie można łowić w nocy itd ..itd...nie piszcie głupot i teorii spiskowej że poprzez jakieś zakazy dyskryminuje sie wędkarzy ,bo po po prostu wprowadza sie takie zaostrzenia w jakims celu ,po jakiś doświadczeniach . To czy sa słuszne czy nie to każdy z nas ma swoje zdanie ,ale jak jest zakaz ,to zakaz i koniec. Skargi nic nie pomoga....a na pewno w takim przypadku.
Klamstwo powiedziane milion razy nie staje sie prawda. Podobnie z PZW. To ze powprowadzali sobie gdzie sie da i ile sie da ograniczen, nie oznacza, ze sa one zgodne z prawem. Mysle, ze gdyby jakiems dobremu prawnikowi chcialo sie poswiecic swoj wolny czas to moglby niezle namieszac. A tak to kazdy ma kolo d..y to wszystko i uwaza, ze tam ma byc bo moznowladni panowie w okregu tak postanowili.
Klamstwo powiedziane milion razy nie staje sie prawda. Podobnie z PZW. To ze powprowadzali sobie gdzie sie da i ile sie da ograniczen, nie oznacza, ze sa one zgodne z prawem. Mysle, ze gdyby jakiems dobremu prawnikowi chcialo sie poswiecic swoj wolny czas to moglby niezle namieszac. A tak to kazdy ma kolo d..y to wszystko i uwaza, ze tam ma byc bo moznowladni panowie w okregu tak postanowili.
No to łów jak nie można ,chycą Cie dostaniesz mandat i wtedy znajdź prawnika i sie broń .Wtedy bedziesz widział czy maja prawo ,czy nie...powodzenia.
Twoja odpowiedz jest niemalze identyczna, jaka stosuja firmy ubezpieczeniowe przy wyplacie odszkodowan. Wlasnie walcze z Warta. Sasiad zalal mi mieszkanie. Przyszedl gosc z Warty i wyliczyl koszty wraz z robocizna na 970zl. A same farby beda kosztowaly 500-600zl. do tego malowanie dwoch scian i sufit plus gruntowanie itp bo kuli sciany, zeby sie upewnic, czy to na pewno wina sasiada. Firma ktora ma mi remontowac policzyla mnie na 2600zl. I co. Odpowiedzieli mi podobnie. To walcz w sadzie. Na tym samym opiera sie mechanizm PZW. Na liczeniu, ze zaden sie nie postawi. Gdybym byl bardziej oblatany w prawie i mial wiecej czasu, specjalnie poszedlbym z nimi na udry. Pisze o PZW.
Jeżeli to jest woda gminna i w umowie dzierżawy -wynajmu jest zawarta klauzula że najemca ustala warunki korzystania z wody to ciężko coś wskórać , natomiast gdyby takiej nie było to można do Prezydium Zarządu Gminy się odwołać i coś próbować uzyskać wg. przepisów o Rybactwie Śródlądowym.
pawelz, ja nie wnikam jaki masz metraż i jakie farby kupujesz ,no ale jak Cie stać na takie wydatki przy dwóch ścianach i suficie ,to na dobrego prawnika tez .Przy obecnym moim remoncie na drugim mieszkaniu ,jak ja bym miał tyle płacić ,to koszt samego wykończenia ścian pochłonął by z 20 tysiaczków.
Co do PZW ,nie ma co dyskutować . Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia .Punk siedzenia na dupie przed monitorem na wedkuje ,jest troche inny od punktu siedzenia ludzi odpowiedzialnych za łowiska i za regulaminy na nich. Opłacam skałdke ,jestem członkiem PZW i mimo że uważam polityke za złodziejską ,że koła które mają po 300-400 zł tysięcy ze składek przeznaczają dajmy na to 50 tysięcy tylko na zarybienia ,a reszte nie wiem na co ...mimo że nie podoba mi sie 90% tego co jest,to musze przestrzegać regulaminu i stosowac sie do zasad . We wszystkim można powiedzieć --jest to do dupy i pewnie prawnik by se poradził . A ty myslisz że PZW nie stac na prawników ,że jako gospodarz danego lowiska coś zakazuje i pawelz z wedkuje uważa że tak nie może być i nie będzie ....Chłopie na jakiej planecie Ty żyjesz ?
eh Janusz ,gdzie Ty sie nie wypowiesz ,to zawsze jest problem -albo nieprawda w Twoim wykonaniu ..a taki byl kiedys z Ciebie fajny synek na Tym forum. O jakiej dyskryminacji ty piszesz ? Wędkarz tez ma prawo plywac jak inni ,ale nie może łowić ze środkow pływających ..dyskryminacja byla by wtedy kiedy nie mógłby pływać jak inni mogą. Prawda jest też że dzierżawca -gospodarz wody,w tym wypadku dane koło ,może wprowadzic za zgodą okręgu specjalne zaostrzenia na danym łowisku - osobny regulamin.Takich zapisów ,osobnych zakazów sa w naszym regionie setki ..Na jednym łowisku u nas mozna lowic ze srodków pływających na drugim nie ,na jednym jest zakaz wywózki na drugim nie ,na kolejnym jest zakaz brania karpia powyżej 65cm na drugim nie,na nastepnym nie mozna zabrać sandacza powyżej 80 cm ,a na drugim okonia poniżej 20cm ,na nastepnym nie można łowić w nocy itd ..itd...nie piszcie głupot i teorii spiskowej że poprzez jakieś zakazy dyskryminuje sie wędkarzy ,bo po po prostu wprowadza sie takie zaostrzenia w jakims celu ,po jakiś doświadczeniach . To czy sa słuszne czy nie to każdy z nas ma swoje zdanie ,ale jak jest zakaz ,to zakaz i koniec. Skargi nic nie pomoga....a na pewno w takim przypadku.
Jakbym przejrzał na oczy. Nadal jestem normalny i nadal mam mnóstwo zapytań przez PW bo wielu Kolegów nauczyło się, że na ogólnym zaraz pojawi się jakiś znawca... Owszem - wędkarz ma prawo pływać jak inni ale czy on jest wtedy wędkarz czy turysta ? Mylisz się Darek - dzierżawca ( tu PZW ) NIE JEST UPRAWNIONYM DO RYBACTWA NA TEJ WODZIE. W związku z tym nie może sobie coś zmieniać, narzucać itd tym bardziej, że Konstytucja RP w tym wypadku reguluje sprawę jasno.Należy walczyć z taką patologią bo kiedyś sam być może się przekonasz na własnej skórze, że jak nie masz czerwonego podkoszulka to nie połowisz bo PZW tak sobie wymyśliło.Nadal nie mam odpowiedzi na pytanie - jaki związek ma zakaz połowu z łódki z racjonalną gospodarką rybacką pomimo, że nie ma tu zastosowania Ustawa ?Czy dzierżawca lokalu na sklep może np zrobić z tego miejsca hotel dla ... obojętne kogo ?Chętnie poznam po jakich doświadczenia zabroniono wędkarzom łowić z łódek ?Tak zupełnie na boku - PZW stosuje jedną prostą zasadę. Wyrównać wszystkich poprzez zakazy. Zakaz wywózki, zakaz nęcenia ze środków pływających, zakaz używania kulek, zakaz połowu na żywca ( na spina w tym czasie łowisz do woli ) itd. JK
Twoja odpowiedz jest niemalze identyczna, jaka stosuja firmy ubezpieczeniowe przy wyplacie odszkodowan. Wlasnie walcze z Warta. Sasiad zalal mi mieszkanie. Przyszedl gosc z Warty i wyliczyl koszty wraz z robocizna na 970zl. A same farby beda kosztowaly 500-600zl. do tego malowanie dwoch scian i sufit plus gruntowanie itp bo kuli sciany, zeby sie upewnic, czy to na pewno wina sasiada. Firma ktora ma mi remontowac policzyla mnie na 2600zl. I co. Odpowiedzieli mi podobnie. To walcz w sadzie. Na tym samym opiera sie mechanizm PZW. Na liczeniu, ze zaden sie nie postawi. Gdybym byl bardziej oblatany w prawie i mial wiecej czasu, specjalnie poszedlbym z nimi na udry. Pisze o PZW.
Firmy ubezpieczeniowe próbują zaniżać stawki odszkodowań - likwidator szkody po prostu zrobił Cię w bambuko. Osobiście udałbym się czym prędzej do kancelarii zajmującej się szkodami majątkowymi, dobra jest http://www.kancelarialesta.pl/ korzystałem z ich usług. W moim przypadku PZU próbowało mi ciemnotę wcisnąć - jednak troszkę się ich przycisnęło i ugodowo wypłacili konkretne pieniążki. Natomiast jeżeli chodzi o obostrzenia/zakazy narzucone przez dzierżawce wody, tutaj warto zwrócic sie do ZO PZW z pytaniem o uzasadnienie takich działań, podstawę prawną, itd... Takie prawo ma każdy obywatel.
Janusz dyskusja merytoryczna ,czy założenie z góry że uchwalający takie przepisy to idioci? Ja widze że wybierasz to drugie.
Jest zebranie prezesów kół w rejonie X..tak.. Jest na takim zebraniu zapytanie od jednego z prezesów ..dajmy na to czy;
czy za wynajem sali w której debatują musi być wystawiona faktura.. odp .prezesa okręgu po konsultacji prawnej jest nastepująca:
wynajem sali nie jest działalnością statusową ,więc podlega opodatkowaniu .
daje przykład .. Pózniej nastepne pytania związane z zakazami na jakimś zbiorniku od jakiegoś członka z Okręgowej komisji gospodarczej - odp .po konsultacji ..i ewentualnie głosowanie za przyjęciem ,lub odrzuceniem...
Protokół z zebrania danej komisji i wprowadzanie tego co na papierze w życie . To nie jest tak że siedzie Marian z Leszkiem na trawie i maja kaprys zakazania ludziom wedkowania z łodzi i tak sie staje.. Rozumiesz to troche ,czy wcale ?
Czy to, że zbierają się prezesi kół jest przesłaniem do tego, że mają rację?Ja swoje zdanie opieram na polskim prawie a nie widzimisię kilku panów. Ja jestem pewny, że ta sprawa ma drugie dno i stąd ten zakaz.JK
Jeśli chodzi o PZW, to wszelkie obostrzenia, są omawiane, głosowane i wprowadzane przez Zarząd Okręgu PZW. Propozycje obostrzeń, czy zmian wpływają od wędkarzy poprzez uchwały walnych zebrań w kołach, czy też petycji z sekcji lub klubów. Następnie ich treścią zajmuje się komisja, która ją opiniuje dla członków ZO. Na posiedzeniu ZO temat jest omawiany i głosowany, jeśli uzyskuje większość wchodzi w życie jako uchwała. Oczywiście, że odwołać, lub zmienić decyzję zawsze można (w podobnej kolejności) na posiedzeniu ZO, który ją wprowadził.
Czy to, że zbierają się prezesi kół jest przesłaniem do tego, że mają rację?Ja swoje zdanie opieram na polskim prawie a nie widzimisię kilku panów. Ja jestem pewny, że ta sprawa ma drugie dno i stąd ten zakaz.JK
Na Polskim prawie ,a na czym ?
Tylko Ty jak większość ,nie znając szczegółów danego przypadku -zakazu ,lub nakazu -z góry zakładasz że jest to nielegalne ,że złodzieje i każda sprawa ma drugie dno .
A żeby kogoś o coś oskarżyć trzeba mieć podstawy . Czyli bierzesz do reki sprawozdanie z danego zebrania w danym okręgu ,czytasz wniosek i widzisz co jest . Dochodzisz do tego czy to petycja od jakiegoś klubu ,czy może wyszla taka uchwała od wędkarzy z danego koła -jak tak to dlaczego ,na jakiej podstawie ,co jest przyczyną .
Jak to cie nie przekonuje ,to wtedy szukasz drugiego dna i możesz kogos o coś oskarżać . To tak jakbym Ciebie nazwał złodziejem ,bo ktoś ktoś coś na forum Cie o coś podejrzewa . Nie można tak ,a tym bardziej jak sie jest tak dojrzałym człowiekiem jak Ty .
Może i przekręt ,a może bezpodstawny płacz nudzących sie na forum.
Darek bo to jest niezgodne z prawem. Tyle, tylko tyle albo aż tyle. Jak kilku działaczy może stanowić prawo będące ponad Konstytucją RP ? Proszę o podstawę prawną takich działań. Zrozum w końcu, że jeśli ktoś cały czas na kłamstwo mówi, że to prawda to w końcu wszyscy i tak powiedzą, że to prawda.Nie mówię, że to przekręt - ta sprawa ma drugie dno. Kiedyś, w jednym kole kilku " wędkarzy " wpadło na pomysł, żeby zakazać nęcenia i łowienia z gruntu. Dokładnie wiedzieliśmy o co chodzi - karpie odeszły od brzegu i na spławik ciężko było cokolwiek złowić. Ja bardzo chętnie zgodziłem się w szczególności na zakaz nęcenia. Poprosiłem tylko, żeby w uchwale jasno zapisano, że dotyczy to w szczególności ziemniaków, suchego chleba, zupy grochowej z wkładką ( no był taki miszczu co nęcił taką zupą ), jakimiś pierogami, kluskami itd. Aż się zapowietrzyli ale ... chętnie odstąpili od uchwalenia tej uchwały. I takie to było drugie dno - panowie nie potrafili złowić nic na obiad więc myśleli, że załatwią sprawę jakąś uchwałą. Nadal twierdzę, że chodzi bardziej o jakieś porachunki wewnątrz koła bo pan X łowił więcej z łódki niż pan Y z brzegu więc został przegłosowany. Tym bardziej, że woda 30 ha to wcale nie mała kałuża. Na Zegrzu jest zakaz trolingu jednak po opłaceniu znaczka TROLING w wysokości 100 zł jest już dozwolony. Cuda ;-) JK
Przecież woda jest dostępna dla wędkarzy, 30ha to wcale nie tak dużo, widzę że co niektórzy "obrońcy rybek" chcieliby wyczesać cały zbiornik.Jeżeli brzegi nie są w miarę dostępne to jestem za takim ograniczeniem, niech ta ryba ma chociaz trochę spokoju.
najprawdopodobniej wprowadzenie zakazu było spowodowane walka z kłusownictwem przez co rozumie się stawianie sieci i różnego rodzaju bębenków (o ile tak się to nazywa). niestety po wprowadzeniu zakazu nie wiem czy problem został rozwiązany ponieważ dobrzy wędkarze sami na własna rękę walczyli z tą plagą a teraz nie ma możliwości sprawdzenia czy woda jest czysta od tych śmieci.. kiedyś na telefon do koła że coś dzieje się niepokojącego usłyszałem z kolegą "wiecie co robić" i na tym się skończyło.. Z postów kolegów wędkarzy wynika że marne są szanse na zniesienie zakazu ale jednak są, choć zniesienie może mieć długą drogę.. to spróbuje skorzystać ze wskazówek i trochę powalczyć.. Z góry dziękuje za pomoc i jak to się mówi połamania na rekordach.
Przecież woda jest dostępna dla wędkarzy, 30ha to wcale nie tak dużo, widzę że co niektórzy "obrońcy rybek" chcieliby wyczesać cały zbiornik.Jeżeli brzegi nie są w miarę dostępne to jestem za takim ograniczeniem, niech ta ryba ma chociaz trochę spokoju. Czy ktoś powiedział, że woda nie jest dostępna dla wędkarzy?Ja łowię na wodzie 15 ha i zapewniam Cię, że miejsca nie brakuje i dla tych co na brzegu i dla tych co z łódek. Mało tego - jest uchwała mówiąca, że Koledzy z łódek będą omijać markery o ile ktoś taki postawi. Można? Można tylko trzeba chcieć a nie zakazywać.Jak się nie ma łódki to wszelkie zakazy są bez znaczenia.Jak nie ma wędkarzy na wodzie to ja sobie wyobrażam co tam się może dziać po zmroku.Kiedyś w Parczewie zabronili łowić w nocy na tamtejszym Zalewie Miejskim. W połowie sezonu zakaz został zniesiony po tym jak ewidentnie znajdywano ślady po sieciach. Nie od dziś wiadomo, że PZW równa wszystko w dół bo tak prościej. JK Ja oczywiście rozumem, że jeśli woda jest mała ( -+ 5 ha ) niekoniecznie trzeba łowić z łódek ale 30 ha ?Gdzie byli wędkarze jak ten zakaz wprowadzali?
JKarp - mam pytanie. Czemu twierdzisz, że PZW nie jest uprawnionym do rybactwa na omawianej wodzie? Chodzi o jakieś aspekty prawne?
Ps. Na marginesie, tak poza głównym wątkiem dyskusji, to muszę przyznać szczerze, że nie do końca Ciebie rozumiem. Widzę, że jesteś karpiarzem, a więc łowisz z brzegu, ale wywozisz zestawy w zanęcone miejsce dość daleko od brzegu. Powinieneś się więc cieszyć, że jest zakaz spinningowania z łódki..... Bardzo często spotykam się z pretensjami karpiarzy, że im podczepiam z łódki zestawy, mimo, że łowię w regulaminowej odległości a ich zestawy nie są oznaczone bojką. Nie wiem, czy w przypadku tego 30 ha zbiornika sprawa ma "drugie dno". Wiem natomiast, jak to jest u mnie. Zakazy nie biorą się z niczego i raczej nie chodzi o utrudnianie wędkowania -wręcz przeciwnie. Na małych zbiornikach albo zakaz wywózki, albo spinningowania z łodzi jest koniecznością. Wyobraźmy sobie, że na takich akwenach można spinningować z łódki, wywozić zestawy i jeszcze trollingować...... No znając polskich wędkarzy, pozabijaliby się po tygodniu
JKarp - mam pytanie. Czemu twierdzisz, że PZW nie jest uprawnionym do rybactwa na omawianej wodzie? Chodzi o jakieś aspekty prawne? Bo uprawniony do rybactwa działa tylko w obwodzie rybackim. A obwody rybackie to wody płynące wyznaczone granicami przez RZGW. Już nie chcę pisać, że na tej wodzie sprzedawanie zezwoleń przez PZW jest łamaniem prawa bo znowu - zezwolenia uprawniony może udostępniać wędkarzom w obwodach rybackich. Widzisz jestem karpiarzem ale nic nie wywożę -)A na jednej z wód mamy układ opisany gdzieś wyżej :" Ja łowię na wodzie 15 ha i zapewniam Cię, że miejsca nie brakuje i dla tych co na brzegu i dla tych co z łódek. Mało tego - jest uchwała mówiąca, że Koledzy z łódek będą omijać markery o ile ktoś taki postawi. Można? Można tylko trzeba chcieć a nie zakazywać." Zgadzam się - na małych wodach jak najbardziej. 30 ha to nie jest całkiem mało. Inna sprawa, że na Zegrzu i tak jest problem pomimo, że woda jest potężna. Jakimś sposobem wszyscy idą za karpiarzami ze swoimi łódkami, błystkami itd. Zapewniam Cię, że zawsze idzie się dogadać tylko trzeba chcieć i jeden drugiego powinien zrozumieć. JK
Widocznie jestem baranem bo lubię jesienią połowić płoć głębinową na zaporówce z 4-5 m właśnie z łodzi na spławiczek, przednia zabawa! A wchodzą nieraz 1 kg i więcej.
JKarp - dzięki za wyjaśnienie. Podrążmy więc dalej :-). Jak piszesz wspomniana glinianka nie jest obwodem rybackim, bo nie ma połączenia z wodą płynącą. Jest to więc tzw. "woda pozaobwodowa". Ale czy Okręg PZW, który dzierżawi tą (czy też inną wodę tego typu) powiedzmy, od gminy, nie ma prawa wydawać zezwoleń? A gdybym to ja wydzierżawił jakąś "gliniankę" od gminy, zrobił komercję, to też nie mogę pobierać opłat, wydawać zezwoleń i wprowadzać zakazów? Muszę przyznać, że nie do końca rozumiem
Dzierżawa nie przenosi praw własności.Gmina jako właściciel wody ( bo woda leży na gruncie należącym do gminy ) nie może wydawać zezwoleń więc i dzierżawca też nie może wydawać zezwoleń ( bo to nie jest obwód rybacki. ). Inaczej sprawa się ma na łowiskach komercyjnych położonych na gruncie będącym własnością właściciela łowiska. Na takiej wodzie właściciel ma pełne prawo robić co mu się podoba łącznie ze sprzedażą zezwoleń na wędkowanie bo to jest teren prywatny. Nie wiem czy jasno to tłumaczę. Jak pojawi się Marek czyli Osa12 na pewno zrobi to lepiej. Ale najważniejsze jest to pierwsze zdanie zdanie : Dzierżawa nie przenosi praw własności. Czyli to co ma prawo zrobić właściciel to takie same prawo ma dzierżawca. Przykład - masz lokal ale nie został dopuszczony jako punkt do prowadzenia gastronomii. Dzierżawcy też nie wolno otworzyć tam gastronomii.Masz lokal ale jest blisko szkoły. Sklep możesz mieć ale alkoholu już nie możesz. Dzierżawca sklepu też nie może mieć alkoholu w sklepie.JK
Zapytam tak na przekór. Jaki jest sens dzierżawienia jakiej kolwiek wody przez jaki kolwiek podmiot, jezeli zastosowanie miałoby mieć prawo ogólne? Kto by wydzierżawił wodę, gdyby nie mógł na niej gospodarować tak, jak założył?
Po co są te dzierżawy, najmy, skoro wszyscy twierdzą, że mają prawo robić co tylko chcą na wodach bądź co bądź państwowych!
Ja wam powiem krótko - dajcie se w zyłę po 200-300 gram dobrego monopolu i przestańcie robić z siebie idiotów.
To tak na Nowy Rok... zwyczajnie dajcie se barszczu i odpuście, bo to , co tu czytam, to normalnie żenada!
Jaki jest sens dzierżawienia jakiej kolwiek wody przez jaki kolwiek podmiot, jezeli zastosowanie miałoby mieć prawo ogólne? Kto by wydzierżawił wodę, gdyby nie mógł na niej gospodarować tak, jak założył? Kasa, kasa...Jak nie wiadomo o co chodzi to kasa. I to dla właściciela wody w tym wypadku gminy. Poza tym czy gminie wolno wydzierżawić wodę publiczną? Zaraz pójdą w dzierżawę lasy , góry, plaże itd... Powstaną zagajniki No Kill dla grzybiarzy... Po co są te dzierżawy, najmy, skoro wszyscy twierdzą, że mają prawo robić co tylko chcą na wodach bądź co bądź państwowych!Bo kłamstwo powtarzane wielokroć jako prawda w końcu odbierane jest jako prawda. Bo wędkarze nie znają prawa. Bo wędkarze czekają tylko na zarybienia. To nie żenada - to świadczy o totalnym braku wiedzy przez wędkarzy. I to jest prawdziwa żenada czyli brak wiedzy.JL
Witam.W zeszłym roku na jednych z podwarszawskich glinianek wprowadzono zakaz połowu ze środków pływających, spotkało się to z rozgoryczeniem wędkarzy pomimo że obszar wodny to prawie 30 hektarów. zakaz dotyczy wyłącznie połowu wiec pływać łódka wolno. W tym roku zakaz ma być podtrzymany i tu moje pytanie czy można w jakiś sposób znieść ten zakaz.?? odwołać się.?? uzyskać pozwolenie na łowienie z łódki.?? do kogo należy się zgłosić.?? Koło PZW jest gospodarzem tej wody. Bo mają jakąś umowę z Burmistrzem na jej użytkowanie.
I jeśli koło wprowadziło zakaz wędkowania ze środków pływających. To i koło może ten zakaz znieść. Tak więc. Na walne ci wszyscy nie zadowoleni, i złożyć wniosek o przywrócenie możliwości wekowania ze środków pływających. Przegłosujecie bo i zarząd będzie musiał to uszanować. Bo walne jest najwyższym organem uchwałodawczym w kole.
JK. zastanów się co piszesz. Bo jeśli już tak do tego podchodzisz. To przeczytaj se inne zapisy. Owszem ustawa o rybactwie mówi o wodach płynących którymi zarządza RZGW. O innych regulacjach prawnych, które właśnie tyczą się wód dzierżawionych na innych troszkę zasadach. W tym przypadku dzierżawca podpisuje umowę cywilną. A ona na ten czas przenosi prawa które są zapisane w tej umowie. To tak jak z polami na których robią np.; tory krosowe. I co dzierżawi od gminy, i nie może pobierać opłaty?
Art. 5 4.Przepisy o wodach stojących stosuje się odpowiednio do wód znajdujących się w zagłębieniach terenu powstałych w wyniku działalności człowieka, niebędących stawami.
Art. 13 1d.Zasady i warunki rybackiego korzystania z publicznych śródlądowych wód powierzchniowych płynących są określone w przepisach ustawy z dnia 18 kwietnia 1985 r. o rybactwie śródlądowym (Dz. U. z 1999 r. Nr 66, poz. 750, z późn. zm.6)).
8.W sprawach nieuregulowanych dotyczących użytkowania stosuje się odpowiednio przepisy Kodeksu cywilnego.
JK. zastanów się co piszesz. Bo jeśli już tak do tego podchodzisz. To przeczytaj se inne zapisy. Owszem ustawa o rybactwie mówi o wodach płynących którymi zarządza RZGW. O innych regulacjach prawnych, które właśnie tyczą się wód dzierżawionych na innych troszkę zasadach. W tym przypadku dzierżawca podpisuje umowę cywilną. A ona na ten czas przenosi prawa które są zapisane w tej umowie. To tak jak z polami na których robią np.; tory krosowe. I co dzierżawi od gminy, i nie może pobierać opłaty?
Prawo o gruntach a prawo wodne to dwie różne historie ( o ile jest prawo o gruntach ). Żadna umowa nie przenosi praw. A już na pewno nie ma tu porównania o gruntach.Jeśli właściciel czegoś nie może ( działka, woda, lokal itd ) to i dzierżawca też nie może. "Art. 54.Przepisy o wodach stojących stosuje się odpowiednio do wód znajdujących się w zagłębieniach terenu powstałych w wyniku działalności człowieka, niebędących stawami."A wiesz o czym są te przepisy o wodach stojących? To przepisy o gospodarce wodno-ściekowej w skrócie. JK
Nie zgadzam się, że nasz dyskusja to żenada. Dyskutujemy m.in. po to, aby swoja wiedzę poszerzyć. Ja tak do tego podchodzę. Wracając - dalej nie zgadzam się z JKarp, co do możliwości wprowadzania ograniczeń w wędkowaniu przez PZW (dzierżawi tę wodę Okręg? czy koło?). Uważam, że jest to normalna dzierżawa i dzierżawca ma takie prawo.
No to jeszcze raz - dlaczego się nie zgadzasz. Podaj argumenty za tym, że skoro woda jest dzierżawiona od Gminy przez PZW to PZW ma prawo prowadzić na niej swoją własną politykę zakazów i nakazów. Argumentem na pewno nie jest to, że PZW zarybia. Ta woda jest ogólnie dostępna czyli mówiąc ogólnie państwowa. Czyli to Państwo powinno o tę wodę dbać. I wcale nie musi to polegać na zarybieniach. Przecież można było zbudować na wodą ośrodek wczasowy z bazą łódek, rowerów wodnych, żaglówek itd. To jest taka woda. żeby na niej łowić wcale nie trzeba posiadać Legitymacji PZW wraz z zezwoleniem. Wystarczy sama karta wędkarska. I tu właśnie zaczyna się absurd sytuacji - ktoś nie zna do końca prawa, ktoś ( czyli PZW ) celowo łamie prawo wprowadzając kogoś w błąd, że niby PZW ma takie cele polegające na ochronie i zagospodarowaniu wód tylko zapomnieli dodać, że w obwodzie rybackim ....
Ja podałem ogólne podstawy opierające się na na Ustawie. JK
Jakiej ustawie? Chodzi Ci o ustawę o rybactwie śr. (Dz. U. 189, poz. 1471 z 2009r.)? Inną? Możesz przywołać jakieś konkretne art.? Nie zgadzam się, bo sądzę, że Ustawa o rybactwie nie ma tu zastosowania, choć być może się mylę. Chciałbym zrozumieć o co w tym chodzi. Pozdrawiam serdecznie
Ustawa o rybactwie śródlądowym Dz.U.20091891471 t.j. - Ustawa z dnia 18 kwietnia 1985 r. o rybactwie śródlądowym Art. 7. Amatorski połów ryb1. Za amatorski połów ryb uważa się pozyskiwanie ryb wędką lub kuszą, przy czym dopuszcza się, w miejscu i w czasie prowadzenia połowu ryb wędką, pozyskiwanie ryb na przynętę przy użyciu podrywki wędkarskiej.1a. Ryby przeznaczone na przynętę mogą być wprowadzone wyłącznie do wód, z których zostały pozyskane.2. Amatorski połów ryb może uprawiać osoba posiadająca dokument uprawniający do takiego połowu, zwany dalej "kartą wędkarską" lub "kartą łowiectwa podwodnego", a jeżeli połów ryb odbywa się w wodach uprawnionego do rybactwa - posiadająca ponadto jego zezwolenie.2a. Posiadanie zezwolenia, o którym mowa w ust. 2, potwierdza dokument wydany w postaci papierowej lub elektronicznej przez uprawnionego do rybactwa w obwodzie rybackim określający podstawowe warunki uprawiania amatorskiego połowu ryb ustalone przez uprawnionego do rybactwa wynikające z potrzeby prowadzenia racjonalnej gospodarki rybackiej w tym obwodzie rybackim , uwzględniającej w szczególności wymiary gospodarcze, limity połowu, czas, miejsce i technikę połowu ryb. Zezwolenie może także wprowadzać warunek prowadzenia rejestru amatorskiego połowu ryb, a w przypadku wprowadzenia tego warunku – określać sposób prowadzenia tego rejestru. Zwróć uwagę, że zezwolenie i warunki uprawiania APR obowiązują tylko w obwodach rybackich ( oczywiście prywatni właściciele wód też mogą wymagać zezwolenia i ustalać warunki APR ale to inna sprawa ). Skoro woda nie jest obwodem więc nawet po wydzierżawieniu nikt nie może wymagać zezwoleń oraz określać warunków uprawiania APR.
Woda - w państwie polskim jest chroniona w specyficzny sposób przez Konstytucję.Ustawą "prawo wodne" dokładnie określono co do kogo należy jeśli chodzi o wodę. Okazuje się, iż większość wód (dla wędkarzy chodzi głównie o pożytki z wód - czytaj ryby) należy do państwa polskiego reprezentowanego przez Skarb Państwa lub różne jednostki samorządu terytorialnego i to im należą się te pożytki (czytaj wszystkim obywatelom państwa polskiego). Pożytki należące do państwa polskiego są zgodnie z Konstytucją własnością całego narodu i w miarę możliwości ustawy dopuszczają korzystanie z tych pożytków wszystkim obywatelom RP (dotyczy to też obywateli innych państw czasowo przebywających na terenie RP). Państwo polskie na wodach "państwowych" (lepiej używać "publicznych" bo wszystkie wody należą do państwa) dało możliwość korzystania z pożytków (ryb) określając pojęcie Amatorski Połów Ryb i określiło jego zasady. Dodatkowo wprowadziło pewne ograniczenia: - na wodach płynących gdzie istnieje rybactwo ( i tylko tam - nie ma rybactwa na wodach stojących), tylko obwodach rybackich obywatel chcący dokonywać Amatorskiego Połowu Ryb musi uzyskać "zezwolenie" od "uprawnionego do rybactwa" (nie musi być ono płatne, a Uprawniony do rybactwa musi go udzielić)- uprawniony do rybactwa może wprowadzić "obostrzenia do Amatorskiego Połowu Ryb" w obwodach rybackich, ale tylko takich, które prowadzą do Racjonalnej Gospodarki Rybackiej. To właściwie wszystkie ograniczenia (jest jeszcze możliwość czasowego, lub całkowitego Amatorskiego Połowu Ryb - chyba taki zakaz może wydać wojewoda ?) Natomiast wszystkie inne działania ograniczające Amatorski Połów Ryb mają charakter nieprawny. Amatorski Połów Ryb ma charakter praw powszechnych wynikających z Konstytucji. Przestrzeganie tych praw to podstawa i nikt bez odpowiednich upoważnień (czytaj zapisów w ustawach) nie ma prawa ich łamać. (czy ktoś może np. podać jakieś zapisy w ustawach umożliwiające zmianę zasad Amatorskiego Połowu Ryb na publicznych wodach stojących ?) - ja nie znam takich zapisów. O wody publiczne zgodnie z ustawami mają dbać właściciele (Skarb Państwa i jednostki samorządu terytorialnego) - mają to robić z naszych podatków (Amatorski Połów Ryb jest z definicji nieodpłatny, oprócz zezwolenia w obwodzie rybackim). Często Skarb Państwa (właściwie to jego inne podmioty jak Lasy Państwowe, Agencja Rolna ...) oraz jednostki samorządu terytorialnego traktują własność wód jako własność w pojęciu praw cywilnych. Niestety sądy wypowiadają się iż, własność przegrywa z konstytucyjnymi prawami powszechnymi. W innym wypadku te prawa byłyby tylko fikcją. Wszystkie te skomplikowane zależności mają niewiele ponad 20 lat. Dlatego tak trudno je wyegzekwować. Ale trzeba walczyć o swoje prawa. Ja walczę, ale to naprawdę trudne i wymagające wiele czasu i poświęcenia.
Kolego JK. Pojęcie Amatorski Połów Ryb (APR) jest nierozwiązalne związane z wodami publicznymi. (wynika to z ustawy "prawo wodne"). Mówienie o APR na wodach prywatnych jest nieporozumieniem - można nazywać je inaczej np. wędkarstwo, połów ryb, .... Używanie terminu APR do tych wód prowadzi do nieporozumień: APR - tylko na wodach publicznychAPR - nieodpłatnie (poza zezwoleniem od uprawnionego do rybactwa)APR - według zasad określonych przez ustawy i rozporządzenia państwa polskiego (w obwodach rybackich uprawniony do rybactwa może wprowadzić dodatkowe zasady dla realizacji Racjonalnej Gospodarki Rybackiej Na wodach prywatnych można łowić jak się chce np. na 100 wędek na raz i każda ze 100 haczykami na 100 przyponach - co to ma wspólnego z APR ?
"Zwróć uwagę, że zezwolenie i warunki uprawiania APR obowiązują tylko w obwodach rybackich ( oczywiście prywatni właściciele wód też mogą wymagać zezwolenia i ustalać warunki APR ale to inna sprawa ). Skoro woda nie jest obwodem więc nawet po wydzierżawieniu nikt nie może wymagać zezwoleń oraz określać warunków uprawiania APR. " To cytat z resztą mój z poprzedniego posta. No z tym też się zgodzę, że na wodach prywatnych mówimy o połowie ryb a nie APR. Jednak... na każdym łowisku prywatnym ( komercyjnym ) jest coś takiego jak regulamin łowiska. Właściciele po to mają takie regulaminy na łowiskach, żeby wszystko było jasne i czytelne gdyby jednak trafił się ktoś, kto myśli, że wszystko na takiej wodzie wolno. Co ciekawe nikt nie krytykuje tego regulaminu z prostego powodu a w zasadzie z kilku powodów: 1. Jest jasny i czytelny. 2. Jasno określa co wolno a czego nie wolno. 3. Jasno określa ile kosztuje łowienie. 4. Wyraźnie określa jakie ryby można zabrać i jaki mają mieć wymiar minimalny i maksymalny. 5. Nikt nie próbuje mi wmawiać, że moje wędki nie są pod nadzorem jak śpię. 6. Mam zapewnione bezpieczeństwo Poza tym dobrze, że wpadłeś i wyjaśniłeś znacznie prościej niż moje wypociny te zagmatwane prawo a Twoim postem #800052 powinien zapoznać się każdy wędkarz. JK
"Poza
tym dobrze, że wpadłeś i wyjaśniłeś znacznie prościej niż moje wypociny
te zagmatwane prawo a Twoim postem #800052 powinien zapoznać się każdy
wędkarz."
Tak się zastanawiam, przecież PZW jako organizacja pozarządowa łamie prawo już od uchwalenia nowej konstytucji, więc dlaczego Minister w imieniu Skarbu Państwa nie zaskarży do Sądu o cofnięcie rejestru lub zawieszenie na jakis czas działalności PZW. Widocznie jest jakiś myk prawny z którego korzysta Zarząd lub brak inicjatywy poselskiej, obywatelskiej o sprawienie takiej decyzji. Lub jak to u nas bywa wszyscy wiedzą "o co chodzi".
"Poza
tym dobrze, że wpadłeś i wyjaśniłeś znacznie prościej niż moje wypociny
te zagmatwane prawo a Twoim postem #800052 powinien zapoznać się każdy
wędkarz."
Tak się zastanawiam, przecież PZW jako organizacja pozarządowa łamie prawo już od uchwalenia nowej konstytucji, więc dlaczego Minister w imieniu Skarbu Państwa nie zaskarży do Sądu o cofnięcie rejestru lub zawieszenie na jakis czas działalności PZW. Widocznie jest jakiś myk prawny z którego korzysta Zarząd lub brak inicjatywy poselskiej, obywatelskiej o sprawienie takiej decyzji. Lub jak to u nas bywa wszyscy wiedzą "o co chodzi".
Kolego Bernardzie , zadałeś takie pytanie , że aż się boję myśleć kto tu zaraz na nie odpowie .... :)
PZW było kiedyś najważniejszą w PRL-u organizacją mającą pod sobą prawie wszystkie wody państwa polskiego (były jeszcze PGR-y mające we władaniu głównie jeziora). Po zmianach PZW nie chce zrozumieć, iż jest jednym z licznych stowarzyszeń i innych podmiotów w tym osób fizycznych i prawnych mających pod swoim władaniem polskie wody.
Zresztą to nic dziwnego, gdy zmusimy PZW do respektowania prawa ta organizacja ta skurczy się do bardzo małych rozmiarów. PZW o tym wie, i skupuje ogromne ilości wód stojących aby kiedyś te wody były podstawą ich działalności (to też jest jedną z przyczyn "bezrybia" polskich wód).
Dodatkowo, PZW to stowarzyszenie, stowarzyszenia nie może do sądu podać minister. One podlegają starostom, a skargę na nie można tylko złożyć przez tz. organ nadzorujący (starostę) lub przez prokuraturę. Nawet osoba fizyczna nie może tego zrobić (chyba że z powództwa cywilnego).
A starostowie ... mam parę tłumaczeń tych Panów, iż się mylę i PZW to samo dobro.
Dodatkowo, Skarb Państwa i jednostki samorządu terytorialnego pozbywają się problemu dbania o swoje własne wody, a tak .. przymykając oczy mają ogóle dobro, Dzierżawią wodę, jeszcze na tym zarabiają, a o wszystko łamiąc prawo dba (jak dba to widać) PZW.
A wędkarze ?.... oni chcą łapać ryby, nie maja pojęcia o prawach ich dotyczących ...
Miałem mało czasu, ale teraz mam go dużo.
Na pierwszy rzut spróbuję z prokuraturą, zobaczymy ?
Zabawa jest fajna.
Dobra, spływam na Sylwestra.
Szczęśliwego Nowego Roku i połamania kija.
W najbliższym czasie udostępnię cała korespondencję z moich rozmów z różnymi instytucjami.
Zresztą to nic dziwnego, gdy zmusimy PZW do respektowania prawa ta
organizacja ta skurczy się do bardzo małych rozmiarów. PZW o tym wie, i
skupuje ogromne ilości wód stojących aby kiedyś te wody były podstawą
ich działalności (to też jest jedną z przyczyn "bezrybia" polskich wód).
Dodatkowo,
PZW to stowarzyszenie, stowarzyszenia nie może do sądu podać minister.
One podlegają starostom, a skargę na nie można tylko złożyć przez tz.
organ nadzorujący (starostę) lub przez prokuraturę. Nawet osoba fizyczna
nie może tego zrobić (chyba że z powództwa cywilnego).
Ale Minister Skarbu może złożyć wniosek do Prokuratury Krajowej o wszczęcie postępowania wobec stowarzyszenia które łamie Konstytucję, lub Rzecznik Praw Obywatelskich takowe też może złożyć. Ciekawy jestem co Rzecznik na takie pismo- powiadomienie by miał do powiedzenia?? Przecież stoi na straży praw obywatelskich zapisanych w Konstytucji.
A cóż jest takiego topowego w tym wątku?Czy np to, że w bardzo prosty sposób da się udowodnić, że PZW łamie prawo?A może to, że jak napisał Marek, że zwykły obywatel nie może złożyć skargi na PZW?A może to, że większość wędkarzy nie zna przepisów i godzi się na stan taki jaki jest obecnie w np danym przypadku ? A może to zdjęcie jest topem wszech czasów z tego linku: http://www.wedkarstwotv.pl/galeria/wydarzenia/w-kamiennym-krgu-3227 Najlepszego w Nowy Roku :-) JK
Panie Januszu. Topowe jest to, że każdy pisze tu o swoich pobożnych życzeniach, o swoich frustracjach, w sumie o bezsilności.
Każdy tu jest mądry, zna przepisy, jest ekspertem od prawa cywilnego i administracyjnego oraz karnego.
Jeden przez drugiego usiłujecie coś udowadniać, cytujecie przepisy, kombinujecie na czym swiat stoi.
A tak naprawdę, to przeskoczy was każdy najbadziewniejszy papuga który jest na usługach PZW, RZGW, RZĄDU, GMINY, POWIATU ETC.
Czy wy sobie wyobrażacie, że jesteście w stanie komu kolwiek zagrozić? Czy wy myślicie, że PZW nie sprawdza przepisów prawnych przed wprowadzaniem wszelkich zasad, uchwał, rozporządzeń?!
Znam prawników, którzy są zapalonymi wędkarzami. Wcale nie jeżdżą na Ebro, do Szwecji, czy tam jeszcze gdzieś, tylko łowią na tych samych wodach, gdzie i ja łowię. Przestrzegają tych samych regulaminów co ja, tych samych paragrafów co ja, a przecież są w materii prawa oblatani.
Kiedy dyskutujemy o róznych rzeczach nad wodą, to dyskutujemy jak zwykli wędkarze, którzy maja podobne zastrzeżenia, poczynione obserwacje, podoobne odczucia. Ale nigdy nikt z nich nie fanzolił takiej sieczki w temacie jak wy tutaj!
Ja z nicierpliwością czekam na efekty tej waszej walki. Przecież ja sam jestem jednym z najzagorzalszych wrogów tego betonu i głupoty w przepisach. Tylko jakoś mi daleko straszliwie do tych waszych lęków i zaburzeń snu. Ta wojna z PZW trwa wiele lat. Zmieniały się czasy, ustroje, rządy, ugrupowania, a PZW trwa. Trwa w betonie i jeszcze długo trwać będzie. I nie zrobicie nic. Przypatrzcie sie waszym kołom PZW. Mniemam, że przynajmniej 70% tych ludzi miało w przeszłości niezłe posadki w komunistycznym ciepełku. Nawet tego nie jesteście w stanie zmienić. No i potem z dołu patrząc w górę, mamy ten sam obrazek. Dlaczego województw jest mniej niż okręgów? Dlaczego płacimy już prawie za każdy żabiok osobną składkę? Dlaczego jest tyle rozłamów w jednym stowarzyszeniu? Dlaczego nie ma integracji?
Wy chcecie zmieniac jakieś tam regulaminy, lokalne obostrzenia, limity, pierdoły, a to, co istotne pozostaje poza waszymi granicami pojmowania.
To jest ogromna klika! To jest ogromna grupa ludzi którzy mają na usługach prawników których my opłacamy. Prawo - ustawy... to gwarantuje tym ludziom mozliwość kręcenia tym businessem według ich zachcianek i do czasu kiedy bedą to robić w obrębie prawa, mogą to robić.
I to jest TOPOWE - czytanie jak się ciskacie spalając energię bez sensu.
Witam.W zeszłym roku na jednych z podwarszawskich glinianek wprowadzono zakaz połowu ze środków pływających, spotkało się to z rozgoryczeniem wędkarzy pomimo że obszar wodny to prawie 30 hektarów. zakaz dotyczy wyłącznie połowu wiec pływać łódka wolno. W tym roku zakaz ma być podtrzymany i tu moje pytanie czy można w jakiś sposób znieść ten zakaz.?? odwołać się.?? uzyskać pozwolenie na łowienie z łódki.?? do kogo należy się zgłosić.??
Kto jest właścicielem tej glinianki ?To decyduje czy to woda publiczna czy nie!Jak woda publiczna, można podjąć działania.Jeśli nie, osiągnięcie czegokolwiek jest wątpliwe.
Na stojących wodach publicznych brak jest podstaw prawnych do wprowadzenia takiego zakazu.
Woda jest własnością miasta a gospodaruje nią lokalne koło wędkarskie.
Każdy Okręg prowadzący gospodarkę rybacką na danej wodzie ma prawo wprowadzić dodatkowe obostrzenia podejmując odpowiednie uchwały. Kropka. Zarząd Okręgu zakaz wprowadził i tylko Zarząd może zdjąć.
Każdy Okręg prowadzący gospodarkę rybacką na danej wodzie ma prawo wprowadzić dodatkowe obostrzenia podejmując odpowiednie uchwały. Kropka. Zarząd Okręgu zakaz wprowadził i tylko Zarząd może zdjąć.
Jeśli jest to stojąca woda publiczna to znaczy, że nie jest obręb rybacki. Tym samym nikt nie może zasłaniając się racjonalną gospodarką rybacką wprowadzać żadnych obostrzeń. Poza tym jaki jest związek racjonalnej gospodarki rybackiej z zakazem połowu ze środków pływających. Poza tym jest to jawna dyskryminacja wędkarzy skoro inni mogą łódkami pływać a wędkarze nie mogą z łódek łowić.
Paweł co to za woda?
JK
Nie ma żadnych podstaw prawnych do wprowadzania "dodatkowych obostrzeń" zasad Amatorskiego Połowu Ryb ustalonych ustawami i odpowiednimi zarządzeniami państwa polskiego na stojących wodach publicznych.
Nie ma do tego prawa właściciel tych wód (jednostka administracji samorządowej) więc nie ma do tego żadnych uprawnień jakikolwiek dzierżawca.
Trudno to wyegzekwować, ale warto złożyć skargi na właściciela - bo to na nim ciąży dbanie o respektowanie praw publicznych na tych wodach, jak też na dzierżawcę.
Jak składać skargi wszystko w zależności od tego, kto jest właścicielem a kto dzierżawcą.
Życzę powodzenia.
Każdy Okręg prowadzący gospodarkę rybacką na danej wodzie ma prawo wprowadzić dodatkowe obostrzenia podejmując odpowiednie uchwały. Kropka. Zarząd Okręgu zakaz wprowadził i tylko Zarząd może zdjąć.
Jeśli jest to stojąca woda publiczna to znaczy, że nie jest obręb rybacki. Tym samym nikt nie może zasłaniając się racjonalną gospodarką rybacką wprowadzać żadnych obostrzeń. Poza tym jaki jest związek racjonalnej gospodarki rybackiej z zakazem połowu ze środków pływających. Poza tym jest to jawna dyskryminacja wędkarzy skoro inni mogą łódkami pływać a wędkarze nie mogą z łódek łowić.
Paweł co to za woda?
JK
Nie obręb, a obwód. Jak najbardziej dzierżawca może wprowadzać obostrzenia w wędkowaniu. Twojego zdania o dyskryminacji natomiast zupełnie nie rozumiem.
Dzierżawca może wprowadzić zmiany ale zapisane w umowie. Ja tak sobie to wyobrażam.Należy dotrzeć więc do umowy. Jednak pewne jest, że nie może dzierżawca powoływać się na to, że jest uprawnionym do rybactwa. Bo uprawniony działa tylko w obwodzie rybackim. A obwody tworzy RZGW na wodach płynących w myśl ustawy.
Nie obręb, a obwód. Jak najbardziej dzierżawca może wprowadzać obostrzenia w wędkowaniu. Twojego zdania o dyskryminacji natomiast zupełnie nie rozumiem. Pomyliłem się ;-) W wędkowaniu tak ale zakaz połowu z łódek nie jest obostrzeniem bo nie dotyczy wszystkich.Poza tym jak zakaz połowu z łódek ma się do racjonalnej gospodarki rybackiej?
Dyskryminacja dotyczy tylko wędkarzy bo inni mogą rekreacyjnie pływać łódkami. Ja posunę się dalej - jeśli zakaz wydało PZW to on dotyczy tylko wędkarzy zrzeszonych w PZW. a Konstytucja RP mówi wyraźnie, że każdy ma prawo dostępu do dostępu do wód powierzchniowych stojących.
JK
eh Janusz ,gdzie Ty sie nie wypowiesz ,to zawsze jest problem -albo nieprawda w Twoim wykonaniu ..a taki byl kiedys z Ciebie fajny synek na Tym forum.
O jakiej dyskryminacji ty piszesz ? Wędkarz tez ma prawo plywac jak inni ,ale nie może łowić ze środkow pływających ..dyskryminacja byla by wtedy kiedy nie mógłby pływać jak inni mogą.
Prawda jest też że dzierżawca -gospodarz wody,w tym wypadku dane koło ,może wprowadzic za zgodą okręgu specjalne zaostrzenia na danym łowisku - osobny regulamin.Takich zapisów ,osobnych zakazów sa w naszym regionie setki ..Na jednym łowisku u nas mozna lowic ze srodków pływających na drugim nie ,na jednym jest zakaz wywózki na drugim nie ,na kolejnym jest zakaz brania karpia powyżej 65cm na drugim nie,na nastepnym nie mozna zabrać sandacza powyżej 80 cm ,a na drugim okonia poniżej 20cm ,na nastepnym nie można łowić w nocy itd ..itd...nie piszcie głupot i teorii spiskowej że poprzez jakieś zakazy dyskryminuje sie wędkarzy ,bo po po prostu wprowadza sie takie zaostrzenia w jakims celu ,po jakiś doświadczeniach .
To czy sa słuszne czy nie to każdy z nas ma swoje zdanie ,ale jak jest zakaz ,to zakaz i koniec.
Skargi nic nie pomoga....a na pewno w takim przypadku.
Klamstwo powiedziane milion razy nie staje sie prawda.
Podobnie z PZW. To ze powprowadzali sobie gdzie sie da i ile sie da ograniczen, nie oznacza, ze sa one zgodne z prawem. Mysle, ze gdyby jakiems dobremu prawnikowi chcialo sie poswiecic swoj wolny czas to moglby niezle namieszac. A tak to kazdy ma kolo d..y to wszystko i uwaza, ze tam ma byc bo moznowladni panowie w okregu tak postanowili.
Klamstwo powiedziane milion razy nie staje sie prawda.
Podobnie z PZW. To ze powprowadzali sobie gdzie sie da i ile sie da ograniczen, nie oznacza, ze sa one zgodne z prawem. Mysle, ze gdyby jakiems dobremu prawnikowi chcialo sie poswiecic swoj wolny czas to moglby niezle namieszac. A tak to kazdy ma kolo d..y to wszystko i uwaza, ze tam ma byc bo moznowladni panowie w okregu tak postanowili.
No to łów jak nie można ,chycą Cie dostaniesz mandat i wtedy znajdź prawnika i sie broń .Wtedy bedziesz widział czy maja prawo ,czy nie...powodzenia.
Twoja odpowiedz jest niemalze identyczna, jaka stosuja firmy ubezpieczeniowe przy wyplacie odszkodowan. Wlasnie walcze z Warta. Sasiad zalal mi mieszkanie. Przyszedl gosc z Warty i wyliczyl koszty wraz z robocizna na 970zl. A same farby beda kosztowaly 500-600zl. do tego malowanie dwoch scian i sufit plus gruntowanie itp bo kuli sciany, zeby sie upewnic, czy to na pewno wina sasiada. Firma ktora ma mi remontowac policzyla mnie na 2600zl. I co. Odpowiedzieli mi podobnie. To walcz w sadzie. Na tym samym opiera sie mechanizm PZW. Na liczeniu, ze zaden sie nie postawi. Gdybym byl bardziej oblatany w prawie i mial wiecej czasu, specjalnie poszedlbym z nimi na udry. Pisze o PZW.
Jeżeli to jest woda gminna i w umowie dzierżawy -wynajmu jest zawarta klauzula że najemca ustala warunki korzystania z wody to ciężko coś wskórać , natomiast gdyby takiej nie było to można do Prezydium Zarządu Gminy się odwołać i coś próbować uzyskać wg. przepisów o Rybactwie Śródlądowym.
pawelz, ja nie wnikam jaki masz metraż i jakie farby kupujesz ,no ale jak Cie stać na takie wydatki przy dwóch ścianach i suficie ,to na dobrego prawnika tez .Przy obecnym moim remoncie na drugim mieszkaniu ,jak ja bym miał tyle płacić ,to koszt samego wykończenia ścian pochłonął by z 20 tysiaczków.
Co do PZW ,nie ma co dyskutować . Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia .Punk siedzenia na dupie przed monitorem na wedkuje ,jest troche inny od punktu siedzenia ludzi odpowiedzialnych za łowiska i za regulaminy na nich.
Opłacam skałdke ,jestem członkiem PZW i mimo że uważam polityke za złodziejską ,że koła które mają po 300-400 zł tysięcy ze składek przeznaczają dajmy na to 50 tysięcy tylko na zarybienia ,a reszte nie wiem na co ...mimo że nie podoba mi sie 90% tego co jest,to musze przestrzegać regulaminu i stosowac sie do zasad .
We wszystkim można powiedzieć --jest to do dupy i pewnie prawnik by se poradził . A ty myslisz że PZW nie stac na prawników ,że jako gospodarz danego lowiska coś zakazuje i pawelz z wedkuje uważa że tak nie może być i nie będzie ....Chłopie na jakiej planecie Ty żyjesz ?
eh Janusz ,gdzie Ty sie nie wypowiesz ,to zawsze jest problem -albo nieprawda w Twoim wykonaniu ..a taki byl kiedys z Ciebie fajny synek na Tym forum.
O jakiej dyskryminacji ty piszesz ? Wędkarz tez ma prawo plywac jak inni ,ale nie może łowić ze środkow pływających ..dyskryminacja byla by wtedy kiedy nie mógłby pływać jak inni mogą.
Prawda jest też że dzierżawca -gospodarz wody,w tym wypadku dane koło ,może wprowadzic za zgodą okręgu specjalne zaostrzenia na danym łowisku - osobny regulamin.Takich zapisów ,osobnych zakazów sa w naszym regionie setki ..Na jednym łowisku u nas mozna lowic ze srodków pływających na drugim nie ,na jednym jest zakaz wywózki na drugim nie ,na kolejnym jest zakaz brania karpia powyżej 65cm na drugim nie,na nastepnym nie mozna zabrać sandacza powyżej 80 cm ,a na drugim okonia poniżej 20cm ,na nastepnym nie można łowić w nocy itd ..itd...nie piszcie głupot i teorii spiskowej że poprzez jakieś zakazy dyskryminuje sie wędkarzy ,bo po po prostu wprowadza sie takie zaostrzenia w jakims celu ,po jakiś doświadczeniach . To czy sa słuszne czy nie to każdy z nas ma swoje zdanie ,ale jak jest zakaz ,to zakaz i koniec. Skargi nic nie pomoga....a na pewno w takim przypadku.
Jakbym przejrzał na oczy. Nadal jestem normalny i nadal mam mnóstwo zapytań przez PW bo wielu Kolegów nauczyło się, że na ogólnym zaraz pojawi się jakiś znawca...
Owszem - wędkarz ma prawo pływać jak inni ale czy on jest wtedy wędkarz czy turysta ?
Mylisz się Darek - dzierżawca ( tu PZW ) NIE JEST UPRAWNIONYM DO RYBACTWA NA TEJ WODZIE. W związku z tym nie może sobie coś zmieniać, narzucać itd tym bardziej, że Konstytucja RP w tym wypadku reguluje sprawę jasno.Należy walczyć z taką patologią bo kiedyś sam być może się przekonasz na własnej skórze, że jak nie masz czerwonego podkoszulka to nie połowisz bo PZW tak sobie wymyśliło.Nadal nie mam odpowiedzi na pytanie - jaki związek ma zakaz połowu z łódki z racjonalną gospodarką rybacką pomimo, że nie ma tu zastosowania Ustawa ?Czy dzierżawca lokalu na sklep może np zrobić z tego miejsca hotel dla ... obojętne kogo ?Chętnie poznam po jakich doświadczenia zabroniono wędkarzom łowić z łódek ?Tak zupełnie na boku - PZW stosuje jedną prostą zasadę. Wyrównać wszystkich poprzez zakazy. Zakaz wywózki, zakaz nęcenia ze środków pływających, zakaz używania kulek, zakaz połowu na żywca ( na spina w tym czasie łowisz do woli ) itd.
JK
Twoja odpowiedz jest niemalze identyczna, jaka stosuja firmy ubezpieczeniowe przy wyplacie odszkodowan. Wlasnie walcze z Warta. Sasiad zalal mi mieszkanie. Przyszedl gosc z Warty i wyliczyl koszty wraz z robocizna na 970zl. A same farby beda kosztowaly 500-600zl. do tego malowanie dwoch scian i sufit plus gruntowanie itp bo kuli sciany, zeby sie upewnic, czy to na pewno wina sasiada. Firma ktora ma mi remontowac policzyla mnie na 2600zl. I co. Odpowiedzieli mi podobnie. To walcz w sadzie. Na tym samym opiera sie mechanizm PZW. Na liczeniu, ze zaden sie nie postawi. Gdybym byl bardziej oblatany w prawie i mial wiecej czasu, specjalnie poszedlbym z nimi na udry. Pisze o PZW.
Firmy ubezpieczeniowe próbują zaniżać stawki odszkodowań - likwidator szkody po prostu zrobił Cię w bambuko. Osobiście udałbym się czym prędzej do kancelarii zajmującej się szkodami majątkowymi, dobra jest http://www.kancelarialesta.pl/ korzystałem z ich usług. W moim przypadku PZU próbowało mi ciemnotę wcisnąć - jednak troszkę się ich przycisnęło i ugodowo wypłacili konkretne pieniążki.
Natomiast jeżeli chodzi o obostrzenia/zakazy narzucone przez dzierżawce wody, tutaj warto zwrócic sie do ZO PZW z pytaniem o uzasadnienie takich działań, podstawę prawną, itd... Takie prawo ma każdy obywatel.
Janusz dyskusja merytoryczna ,czy założenie z góry że uchwalający takie przepisy to idioci?
Ja widze że wybierasz to drugie.
Jest zebranie prezesów kół w rejonie X..tak..
Jest na takim zebraniu zapytanie od jednego z prezesów ..dajmy na to czy;
czy za wynajem sali w której debatują musi być wystawiona faktura..
odp .prezesa okręgu po konsultacji prawnej jest nastepująca:
wynajem sali nie jest działalnością statusową ,więc podlega opodatkowaniu .
daje przykład .. Pózniej nastepne pytania związane z zakazami na jakimś zbiorniku od jakiegoś członka z Okręgowej komisji gospodarczej - odp .po konsultacji ..i ewentualnie głosowanie za przyjęciem ,lub odrzuceniem...
Protokół z zebrania danej komisji i wprowadzanie tego co na papierze w życie .
To nie jest tak że siedzie Marian z Leszkiem na trawie i maja kaprys zakazania ludziom wedkowania z łodzi i tak sie staje..
Rozumiesz to troche ,czy wcale ?
Czy to, że zbierają się prezesi kół jest przesłaniem do tego, że mają rację?Ja swoje zdanie opieram na polskim prawie a nie widzimisię kilku panów.
Ja jestem pewny, że ta sprawa ma drugie dno i stąd ten zakaz.JK
Jeśli chodzi o PZW, to wszelkie obostrzenia, są omawiane, głosowane i wprowadzane przez Zarząd Okręgu PZW. Propozycje obostrzeń, czy zmian wpływają od wędkarzy poprzez uchwały walnych zebrań w kołach, czy też petycji z sekcji lub klubów. Następnie ich treścią zajmuje się komisja, która ją opiniuje dla członków ZO. Na posiedzeniu ZO temat jest omawiany i głosowany, jeśli uzyskuje większość wchodzi w życie jako uchwała. Oczywiście, że odwołać, lub zmienić decyzję zawsze można (w podobnej kolejności) na posiedzeniu ZO, który ją wprowadził.
Czy to, że zbierają się prezesi kół jest przesłaniem do tego, że mają rację?Ja swoje zdanie opieram na polskim prawie a nie widzimisię kilku panów.
Ja jestem pewny, że ta sprawa ma drugie dno i stąd ten zakaz.JK
Na Polskim prawie ,a na czym ?
Tylko Ty jak większość ,nie znając szczegółów danego przypadku -zakazu ,lub nakazu -z góry zakładasz że jest to nielegalne ,że złodzieje i każda sprawa ma drugie dno .
A żeby kogoś o coś oskarżyć trzeba mieć podstawy . Czyli bierzesz do reki sprawozdanie z danego zebrania w danym okręgu ,czytasz wniosek i widzisz co jest .
Dochodzisz do tego czy to petycja od jakiegoś klubu ,czy może wyszla taka uchwała od wędkarzy z danego koła -jak tak to dlaczego ,na jakiej podstawie ,co jest przyczyną .
Jak to cie nie przekonuje ,to wtedy szukasz drugiego dna i możesz kogos o coś oskarżać .
To tak jakbym Ciebie nazwał złodziejem ,bo ktoś ktoś coś na forum Cie o coś podejrzewa .
Nie można tak ,a tym bardziej jak sie jest tak dojrzałym człowiekiem jak Ty .
Może i przekręt ,a może bezpodstawny płacz nudzących sie na forum.
Kurde le bele , pierońskie kółka się rozpanoszyły :)
Darek bo to jest niezgodne z prawem. Tyle, tylko tyle albo aż tyle. Jak kilku działaczy może stanowić prawo będące ponad Konstytucją RP ? Proszę o podstawę prawną takich działań.
Zrozum w końcu, że jeśli ktoś cały czas na kłamstwo mówi, że to prawda to w końcu wszyscy i tak powiedzą, że to prawda.Nie mówię, że to przekręt - ta sprawa ma drugie dno. Kiedyś, w jednym kole kilku " wędkarzy " wpadło na pomysł, żeby zakazać nęcenia i łowienia z gruntu. Dokładnie wiedzieliśmy o co chodzi - karpie odeszły od brzegu i na spławik ciężko było cokolwiek złowić. Ja bardzo chętnie zgodziłem się w szczególności na zakaz nęcenia. Poprosiłem tylko, żeby w uchwale jasno zapisano, że dotyczy to w szczególności ziemniaków, suchego chleba, zupy grochowej z wkładką ( no był taki miszczu co nęcił taką zupą ), jakimiś pierogami, kluskami itd. Aż się zapowietrzyli ale ... chętnie odstąpili od uchwalenia tej uchwały. I takie to było drugie dno - panowie nie potrafili złowić nic na obiad więc myśleli, że załatwią sprawę jakąś uchwałą.
Nadal twierdzę, że chodzi bardziej o jakieś porachunki wewnątrz koła bo pan X łowił więcej z łódki niż pan Y z brzegu więc został przegłosowany. Tym bardziej, że woda 30 ha to wcale nie mała kałuża.
Na Zegrzu jest zakaz trolingu jednak po opłaceniu znaczka TROLING w wysokości 100 zł jest już dozwolony. Cuda ;-)
JK
Przecież woda jest dostępna dla wędkarzy, 30ha to wcale nie tak dużo, widzę że co niektórzy "obrońcy rybek" chcieliby wyczesać cały zbiornik.Jeżeli brzegi nie są w miarę dostępne to jestem za takim ograniczeniem, niech ta ryba ma chociaz trochę spokoju.
najprawdopodobniej wprowadzenie zakazu było spowodowane walka z kłusownictwem przez co rozumie się stawianie sieci i różnego rodzaju bębenków (o ile tak się to nazywa). niestety po wprowadzeniu zakazu nie wiem czy problem został rozwiązany ponieważ dobrzy wędkarze sami na własna rękę walczyli z tą plagą a teraz nie ma możliwości sprawdzenia czy woda jest czysta od tych śmieci.. kiedyś na telefon do koła że coś dzieje się niepokojącego usłyszałem z kolegą "wiecie co robić" i na tym się skończyło..
Z postów kolegów wędkarzy wynika że marne są szanse na zniesienie zakazu ale jednak są, choć zniesienie może mieć długą drogę.. to spróbuje skorzystać ze wskazówek i trochę powalczyć..
Z góry dziękuje za pomoc i jak to się mówi połamania na rekordach.
Przecież woda jest dostępna dla wędkarzy, 30ha to wcale nie tak dużo, widzę że co niektórzy "obrońcy rybek" chcieliby wyczesać cały zbiornik.Jeżeli brzegi nie są w miarę dostępne to jestem za takim ograniczeniem, niech ta ryba ma chociaz trochę spokoju.
Czy ktoś powiedział, że woda nie jest dostępna dla wędkarzy?Ja łowię na wodzie 15 ha i zapewniam Cię, że miejsca nie brakuje i dla tych co na brzegu i dla tych co z łódek. Mało tego - jest uchwała mówiąca, że Koledzy z łódek będą omijać markery o ile ktoś taki postawi. Można? Można tylko trzeba chcieć a nie zakazywać.Jak się nie ma łódki to wszelkie zakazy są bez znaczenia.Jak nie ma wędkarzy na wodzie to ja sobie wyobrażam co tam się może dziać po zmroku.Kiedyś w Parczewie zabronili łowić w nocy na tamtejszym Zalewie Miejskim. W połowie sezonu zakaz został zniesiony po tym jak ewidentnie znajdywano ślady po sieciach.
Nie od dziś wiadomo, że PZW równa wszystko w dół bo tak prościej.
JK
Ja oczywiście rozumem, że jeśli woda jest mała ( -+ 5 ha ) niekoniecznie trzeba łowić z łódek ale 30 ha ?Gdzie byli wędkarze jak ten zakaz wprowadzali?
JKarp - mam pytanie. Czemu twierdzisz, że PZW nie jest uprawnionym do rybactwa na omawianej wodzie? Chodzi o jakieś aspekty prawne?
Ps. Na marginesie, tak poza głównym wątkiem dyskusji, to muszę przyznać szczerze, że nie do końca Ciebie rozumiem. Widzę, że jesteś karpiarzem, a więc łowisz z brzegu, ale wywozisz zestawy w zanęcone miejsce dość daleko od brzegu. Powinieneś się więc cieszyć, że jest zakaz spinningowania z łódki..... Bardzo często spotykam się z pretensjami karpiarzy, że im podczepiam z łódki zestawy, mimo, że łowię w regulaminowej odległości a ich zestawy nie są oznaczone bojką. Nie wiem, czy w przypadku tego 30 ha zbiornika sprawa ma "drugie dno". Wiem natomiast, jak to jest u mnie. Zakazy nie biorą się z niczego i raczej nie chodzi o utrudnianie wędkowania -wręcz przeciwnie. Na małych zbiornikach albo zakaz wywózki, albo spinningowania z łodzi jest koniecznością. Wyobraźmy sobie, że na takich akwenach można spinningować z łódki, wywozić zestawy i jeszcze trollingować...... No znając polskich wędkarzy, pozabijaliby się po tygodniu
JKarp - mam pytanie. Czemu twierdzisz, że PZW nie jest uprawnionym do rybactwa na omawianej wodzie? Chodzi o jakieś aspekty prawne?
Bo uprawniony do rybactwa działa tylko w obwodzie rybackim. A obwody rybackie to wody płynące wyznaczone granicami przez RZGW. Już nie chcę pisać, że na tej wodzie sprzedawanie zezwoleń przez PZW jest łamaniem prawa bo znowu - zezwolenia uprawniony może udostępniać wędkarzom w obwodach rybackich.
Widzisz jestem karpiarzem ale nic nie wywożę -)A na jednej z wód mamy układ opisany gdzieś wyżej :" Ja łowię na wodzie 15 ha i zapewniam Cię, że miejsca nie brakuje i dla tych co na brzegu i dla tych co z łódek. Mało tego - jest uchwała mówiąca, że Koledzy z łódek będą omijać markery o ile ktoś taki postawi. Można? Można tylko trzeba chcieć a nie zakazywać."
Zgadzam się - na małych wodach jak najbardziej. 30 ha to nie jest całkiem mało. Inna sprawa, że na Zegrzu i tak jest problem pomimo, że woda jest potężna. Jakimś sposobem wszyscy idą za karpiarzami ze swoimi łódkami, błystkami itd. Zapewniam Cię, że zawsze idzie się dogadać tylko trzeba chcieć i jeden drugiego powinien zrozumieć.
JK
Takie zakazy wprowadza się na prośbę wędkarzy łowiących z brzegu , bo niestety trafiają się BARANY wędkujące z łodzi .
Widocznie jestem baranem bo lubię jesienią połowić płoć głębinową na zaporówce z 4-5 m właśnie z łodzi na spławiczek, przednia zabawa! A wchodzą nieraz 1 kg i więcej.
JKarp - dzięki za wyjaśnienie. Podrążmy więc dalej :-). Jak piszesz wspomniana glinianka nie jest obwodem rybackim, bo nie ma połączenia z wodą płynącą. Jest to więc tzw. "woda pozaobwodowa". Ale czy Okręg PZW, który dzierżawi tą (czy też inną wodę tego typu) powiedzmy, od gminy, nie ma prawa wydawać zezwoleń? A gdybym to ja wydzierżawił jakąś "gliniankę" od gminy, zrobił komercję, to też nie mogę pobierać opłat, wydawać zezwoleń i wprowadzać zakazów? Muszę przyznać, że nie do końca rozumiem
Dzierżawa nie przenosi praw własności.Gmina jako właściciel wody ( bo woda leży na gruncie należącym do gminy ) nie może wydawać zezwoleń więc i dzierżawca też nie może wydawać zezwoleń ( bo to nie jest obwód rybacki. ).
Inaczej sprawa się ma na łowiskach komercyjnych położonych na gruncie będącym własnością właściciela łowiska. Na takiej wodzie właściciel ma pełne prawo robić co mu się podoba łącznie ze sprzedażą zezwoleń na wędkowanie bo to jest teren prywatny.
Nie wiem czy jasno to tłumaczę. Jak pojawi się Marek czyli Osa12 na pewno zrobi to lepiej. Ale najważniejsze jest to pierwsze zdanie zdanie : Dzierżawa nie przenosi praw własności. Czyli to co ma prawo zrobić właściciel to takie same prawo ma dzierżawca. Przykład - masz lokal ale nie został dopuszczony jako punkt do prowadzenia gastronomii. Dzierżawcy też nie wolno otworzyć tam gastronomii.Masz lokal ale jest blisko szkoły. Sklep możesz mieć ale alkoholu już nie możesz. Dzierżawca sklepu też nie może mieć alkoholu w sklepie.JK
Zapytam tak na przekór. Jaki jest sens dzierżawienia jakiej kolwiek wody przez jaki kolwiek podmiot, jezeli zastosowanie miałoby mieć prawo ogólne? Kto by wydzierżawił wodę, gdyby nie mógł na niej gospodarować tak, jak założył?
Po co są te dzierżawy, najmy, skoro wszyscy twierdzą, że mają prawo robić co tylko chcą na wodach bądź co bądź państwowych!
Ja wam powiem krótko - dajcie se w zyłę po 200-300 gram dobrego monopolu i przestańcie robić z siebie idiotów.
To tak na Nowy Rok... zwyczajnie dajcie se barszczu i odpuście, bo to , co tu czytam, to normalnie żenada!
Jaki jest sens dzierżawienia jakiej kolwiek wody przez jaki kolwiek podmiot, jezeli zastosowanie miałoby mieć prawo ogólne? Kto by wydzierżawił wodę, gdyby nie mógł na niej gospodarować tak, jak założył? Kasa, kasa...Jak nie wiadomo o co chodzi to kasa. I to dla właściciela wody w tym wypadku gminy. Poza tym czy gminie wolno wydzierżawić wodę publiczną? Zaraz pójdą w dzierżawę lasy , góry, plaże itd... Powstaną zagajniki No Kill dla grzybiarzy...
Po co są te dzierżawy, najmy, skoro wszyscy twierdzą, że mają prawo robić co tylko chcą na wodach bądź co bądź państwowych!Bo kłamstwo powtarzane wielokroć jako prawda w końcu odbierane jest jako prawda. Bo wędkarze nie znają prawa. Bo wędkarze czekają tylko na zarybienia.
To nie żenada - to świadczy o totalnym braku wiedzy przez wędkarzy. I to jest prawdziwa żenada czyli brak wiedzy.JL
Witam.W zeszłym roku na jednych z podwarszawskich glinianek wprowadzono zakaz połowu ze środków pływających, spotkało się to z rozgoryczeniem wędkarzy pomimo że obszar wodny to prawie 30 hektarów. zakaz dotyczy wyłącznie połowu wiec pływać łódka wolno. W tym roku zakaz ma być podtrzymany i tu moje pytanie czy można w jakiś sposób znieść ten zakaz.?? odwołać się.?? uzyskać pozwolenie na łowienie z łódki.?? do kogo należy się zgłosić.??
Koło PZW jest gospodarzem tej wody. Bo mają jakąś umowę z Burmistrzem na jej użytkowanie.
I jeśli koło wprowadziło zakaz wędkowania ze środków pływających. To i koło może ten zakaz znieść.
Tak więc. Na walne ci wszyscy nie zadowoleni, i złożyć wniosek o przywrócenie możliwości wekowania ze środków pływających. Przegłosujecie bo i zarząd będzie musiał to uszanować. Bo walne jest najwyższym organem uchwałodawczym w kole.
JK. zastanów się co piszesz. Bo jeśli już tak do tego podchodzisz. To przeczytaj se inne zapisy. Owszem ustawa o rybactwie mówi o wodach płynących którymi zarządza RZGW. O innych regulacjach prawnych, które właśnie tyczą się wód dzierżawionych na innych troszkę zasadach.
W tym przypadku dzierżawca podpisuje umowę cywilną. A ona na ten czas przenosi prawa które są zapisane w tej umowie.
To tak jak z polami na których robią np.; tory krosowe. I co dzierżawi od gminy, i nie może pobierać opłaty?
Art. 5
4.Przepisy o wodach stojących stosuje się odpowiednio do wód znajdujących się w zagłębieniach terenu powstałych w wyniku działalności człowieka, niebędących stawami.
Art. 13
1d.Zasady i warunki rybackiego korzystania z publicznych śródlądowych wód powierzchniowych płynących są określone w przepisach ustawy z dnia 18 kwietnia 1985 r. o rybactwie śródlądowym (Dz. U. z 1999 r. Nr 66, poz. 750, z późn. zm.6)).
8.W sprawach nieuregulowanych dotyczących użytkowania stosuje się odpowiednio przepisy Kodeksu cywilnego.
JK. zastanów się co piszesz. Bo jeśli już tak do tego podchodzisz. To przeczytaj se inne zapisy. Owszem ustawa o rybactwie mówi o wodach płynących którymi zarządza RZGW. O innych regulacjach prawnych, które właśnie tyczą się wód dzierżawionych na innych troszkę zasadach. W tym przypadku dzierżawca podpisuje umowę cywilną. A ona na ten czas przenosi prawa które są zapisane w tej umowie. To tak jak z polami na których robią np.; tory krosowe. I co dzierżawi od gminy, i nie może pobierać opłaty?
Prawo o gruntach a prawo wodne to dwie różne historie ( o ile jest prawo o gruntach ). Żadna umowa nie przenosi praw. A już na pewno nie ma tu porównania o gruntach.Jeśli właściciel czegoś nie może ( działka, woda, lokal itd ) to i dzierżawca też nie może.
"Art. 54.Przepisy o wodach stojących stosuje się odpowiednio do wód znajdujących się w zagłębieniach terenu powstałych w wyniku działalności człowieka, niebędących stawami."A wiesz o czym są te przepisy o wodach stojących? To przepisy o gospodarce wodno-ściekowej w skrócie.
JK
Janek idź do urzędu i się przekonasz...
Nie zgadzam się, że nasz dyskusja to żenada. Dyskutujemy m.in. po to, aby swoja wiedzę poszerzyć. Ja tak do tego podchodzę.
Wracając - dalej nie zgadzam się z JKarp, co do możliwości wprowadzania ograniczeń w wędkowaniu przez PZW (dzierżawi tę wodę Okręg? czy koło?). Uważam, że jest to normalna dzierżawa i dzierżawca ma takie prawo.
No to jeszcze raz - dlaczego się nie zgadzasz. Podaj argumenty za tym, że skoro woda jest dzierżawiona od Gminy przez PZW to PZW ma prawo prowadzić na niej swoją własną politykę zakazów i nakazów. Argumentem na pewno nie jest to, że PZW zarybia. Ta woda jest ogólnie dostępna czyli mówiąc ogólnie państwowa. Czyli to Państwo powinno o tę wodę dbać. I wcale nie musi to polegać na zarybieniach. Przecież można było zbudować na wodą ośrodek wczasowy z bazą łódek, rowerów wodnych, żaglówek itd. To jest taka woda. żeby na niej łowić wcale nie trzeba posiadać Legitymacji PZW wraz z zezwoleniem. Wystarczy sama karta wędkarska. I tu właśnie zaczyna się absurd sytuacji - ktoś nie zna do końca prawa, ktoś ( czyli PZW ) celowo łamie prawo wprowadzając kogoś w błąd, że niby PZW ma takie cele polegające na ochronie i zagospodarowaniu wód tylko zapomnieli dodać, że w obwodzie rybackim ....
Ja podałem ogólne podstawy opierające się na na Ustawie.
JK
Jakiej ustawie? Chodzi Ci o ustawę o rybactwie śr. (Dz. U. 189, poz. 1471 z 2009r.)? Inną? Możesz przywołać jakieś konkretne art.?
Nie zgadzam się, bo sądzę, że Ustawa o rybactwie nie ma tu zastosowania, choć być może się mylę. Chciałbym zrozumieć o co w tym chodzi. Pozdrawiam serdecznie
Ustawa o rybactwie śródlądowym Dz.U.20091891471 t.j. - Ustawa z dnia 18 kwietnia 1985 r. o rybactwie śródlądowym
Art. 7. Amatorski połów ryb1. Za amatorski połów ryb uważa się pozyskiwanie ryb wędką lub kuszą, przy czym dopuszcza się, w miejscu i w czasie prowadzenia połowu ryb wędką, pozyskiwanie ryb na przynętę przy użyciu podrywki wędkarskiej.1a. Ryby przeznaczone na przynętę mogą być wprowadzone wyłącznie do wód, z których zostały pozyskane.2. Amatorski połów ryb może uprawiać osoba posiadająca dokument uprawniający do takiego połowu, zwany dalej "kartą wędkarską" lub "kartą łowiectwa podwodnego", a jeżeli połów ryb odbywa się w wodach uprawnionego do rybactwa - posiadająca ponadto jego zezwolenie.2a. Posiadanie zezwolenia, o którym mowa w ust. 2, potwierdza dokument wydany w postaci papierowej lub elektronicznej przez uprawnionego do rybactwa w obwodzie rybackim określający podstawowe warunki uprawiania amatorskiego połowu ryb ustalone przez uprawnionego do rybactwa wynikające z potrzeby prowadzenia racjonalnej gospodarki rybackiej w tym obwodzie rybackim , uwzględniającej w szczególności wymiary gospodarcze, limity połowu, czas, miejsce i technikę połowu ryb. Zezwolenie może także wprowadzać warunek prowadzenia rejestru amatorskiego połowu ryb, a w przypadku wprowadzenia tego warunku – określać sposób prowadzenia tego rejestru.
Zwróć uwagę, że zezwolenie i warunki uprawiania APR obowiązują tylko w obwodach rybackich ( oczywiście prywatni właściciele wód też mogą wymagać zezwolenia i ustalać warunki APR ale to inna sprawa ). Skoro woda nie jest obwodem więc nawet po wydzierżawieniu nikt nie może wymagać zezwoleń oraz określać warunków uprawiania APR.
Pozdrawiam JK
Woda - w państwie polskim jest chroniona w specyficzny sposób przez Konstytucję.Ustawą "prawo wodne" dokładnie określono co do kogo należy jeśli chodzi o wodę.
Okazuje się, iż większość wód (dla wędkarzy chodzi głównie o pożytki z wód - czytaj ryby) należy do państwa polskiego reprezentowanego przez Skarb Państwa lub różne jednostki samorządu terytorialnego i to im należą się te pożytki (czytaj wszystkim obywatelom państwa polskiego).
Pożytki należące do państwa polskiego są zgodnie z Konstytucją własnością całego narodu i w miarę możliwości ustawy dopuszczają korzystanie z tych pożytków wszystkim obywatelom RP (dotyczy to też obywateli innych państw czasowo przebywających na terenie RP).
Państwo polskie na wodach "państwowych" (lepiej używać "publicznych" bo wszystkie wody należą do państwa) dało możliwość korzystania z pożytków (ryb) określając pojęcie Amatorski Połów Ryb i określiło jego zasady.
Dodatkowo wprowadziło pewne ograniczenia:
- na wodach płynących gdzie istnieje rybactwo ( i tylko tam - nie ma rybactwa na wodach stojących), tylko obwodach rybackich obywatel chcący dokonywać Amatorskiego Połowu Ryb musi uzyskać "zezwolenie" od "uprawnionego do rybactwa" (nie musi być ono płatne, a Uprawniony do rybactwa musi go udzielić)- uprawniony do rybactwa może wprowadzić "obostrzenia do Amatorskiego Połowu Ryb" w obwodach rybackich, ale tylko takich, które prowadzą do Racjonalnej Gospodarki Rybackiej.
To właściwie wszystkie ograniczenia (jest jeszcze możliwość czasowego, lub całkowitego Amatorskiego Połowu Ryb - chyba taki zakaz może wydać wojewoda ?)
Natomiast wszystkie inne działania ograniczające Amatorski Połów Ryb mają charakter nieprawny.
Amatorski Połów Ryb ma charakter praw powszechnych wynikających z Konstytucji. Przestrzeganie tych praw to podstawa i nikt bez odpowiednich upoważnień (czytaj zapisów w ustawach) nie ma prawa ich łamać.
(czy ktoś może np. podać jakieś zapisy w ustawach umożliwiające zmianę zasad Amatorskiego Połowu Ryb na publicznych wodach stojących ?) - ja nie znam takich zapisów.
O wody publiczne zgodnie z ustawami mają dbać właściciele (Skarb Państwa i jednostki samorządu terytorialnego) - mają to robić z naszych podatków (Amatorski Połów Ryb jest z definicji nieodpłatny, oprócz zezwolenia w obwodzie rybackim).
Często Skarb Państwa (właściwie to jego inne podmioty jak Lasy Państwowe, Agencja Rolna ...) oraz jednostki samorządu terytorialnego traktują własność wód jako własność w pojęciu praw cywilnych. Niestety sądy wypowiadają się iż, własność przegrywa z konstytucyjnymi prawami powszechnymi. W innym wypadku te prawa byłyby tylko fikcją.
Wszystkie te skomplikowane zależności mają niewiele ponad 20 lat. Dlatego tak trudno je wyegzekwować.
Ale trzeba walczyć o swoje prawa. Ja walczę, ale to naprawdę trudne i wymagające wiele czasu i poświęcenia.
Kolego JK.
Pojęcie Amatorski Połów Ryb (APR) jest nierozwiązalne związane z wodami publicznymi. (wynika to z ustawy "prawo wodne").
Mówienie o APR na wodach prywatnych jest nieporozumieniem - można nazywać je inaczej np. wędkarstwo, połów ryb, ....
Używanie terminu APR do tych wód prowadzi do nieporozumień:
APR - tylko na wodach publicznychAPR - nieodpłatnie (poza zezwoleniem od uprawnionego do rybactwa)APR - według zasad określonych przez ustawy i rozporządzenia państwa polskiego (w obwodach rybackich uprawniony do rybactwa może wprowadzić dodatkowe zasady dla realizacji Racjonalnej Gospodarki Rybackiej
Na wodach prywatnych można łowić jak się chce np. na 100 wędek na raz i każda ze 100 haczykami na 100 przyponach - co to ma wspólnego z APR ?
"Zwróć uwagę, że zezwolenie i warunki uprawiania APR obowiązują tylko w obwodach rybackich ( oczywiście prywatni właściciele wód też mogą wymagać zezwolenia i ustalać warunki APR ale to inna sprawa ). Skoro woda nie jest obwodem więc nawet po wydzierżawieniu nikt nie może wymagać zezwoleń oraz określać warunków uprawiania APR. "
To cytat z resztą mój z poprzedniego posta.
No z tym też się zgodzę, że na wodach prywatnych mówimy o połowie ryb a nie APR. Jednak... na każdym łowisku prywatnym ( komercyjnym ) jest coś takiego jak regulamin łowiska. Właściciele po to mają takie regulaminy na łowiskach, żeby wszystko było jasne i czytelne gdyby jednak trafił się ktoś, kto myśli, że wszystko na takiej wodzie wolno. Co ciekawe nikt nie krytykuje tego regulaminu z prostego powodu a w zasadzie z kilku powodów: 1. Jest jasny i czytelny. 2. Jasno określa co wolno a czego nie wolno. 3. Jasno określa ile kosztuje łowienie. 4. Wyraźnie określa jakie ryby można zabrać i jaki mają mieć wymiar minimalny i maksymalny. 5. Nikt nie próbuje mi wmawiać, że moje wędki nie są pod nadzorem jak śpię. 6. Mam zapewnione bezpieczeństwo
Poza tym dobrze, że wpadłeś i wyjaśniłeś znacznie prościej niż moje wypociny te zagmatwane prawo a Twoim postem #800052 powinien zapoznać się każdy wędkarz.
JK
"Poza tym dobrze, że wpadłeś i wyjaśniłeś znacznie prościej niż moje wypociny te zagmatwane prawo a Twoim postem #800052 powinien zapoznać się każdy wędkarz."
Tak się zastanawiam, przecież PZW jako organizacja pozarządowa łamie prawo już od uchwalenia nowej konstytucji, więc dlaczego Minister w imieniu Skarbu Państwa nie zaskarży do Sądu o cofnięcie rejestru lub zawieszenie na jakis czas działalności PZW.
Widocznie jest jakiś myk prawny z którego korzysta Zarząd lub brak inicjatywy poselskiej, obywatelskiej o sprawienie takiej decyzji. Lub jak to u nas bywa wszyscy wiedzą "o co chodzi".
"Poza tym dobrze, że wpadłeś i wyjaśniłeś znacznie prościej niż moje wypociny te zagmatwane prawo a Twoim postem #800052 powinien zapoznać się każdy wędkarz."
Tak się zastanawiam, przecież PZW jako organizacja pozarządowa łamie prawo już od uchwalenia nowej konstytucji, więc dlaczego Minister w imieniu Skarbu Państwa nie zaskarży do Sądu o cofnięcie rejestru lub zawieszenie na jakis czas działalności PZW.
Widocznie jest jakiś myk prawny z którego korzysta Zarząd lub brak inicjatywy poselskiej, obywatelskiej o sprawienie takiej decyzji. Lub jak to u nas bywa wszyscy wiedzą "o co chodzi".
Kolego Bernardzie , zadałeś takie pytanie , że aż się boję myśleć kto tu zaraz na nie odpowie .... :)
PZW było kiedyś najważniejszą w PRL-u organizacją mającą pod sobą prawie wszystkie wody państwa polskiego (były jeszcze PGR-y mające we władaniu głównie jeziora). Po zmianach PZW nie chce zrozumieć, iż jest jednym z licznych stowarzyszeń i innych podmiotów w tym osób fizycznych i prawnych mających pod swoim władaniem polskie wody.
Zresztą to nic dziwnego, gdy zmusimy PZW do respektowania prawa ta organizacja ta skurczy się do bardzo małych rozmiarów. PZW o tym wie, i skupuje ogromne ilości wód stojących aby kiedyś te wody były podstawą ich działalności (to też jest jedną z przyczyn "bezrybia" polskich wód).
Dodatkowo, PZW to stowarzyszenie, stowarzyszenia nie może do sądu podać minister. One podlegają starostom, a skargę na nie można tylko złożyć przez tz. organ nadzorujący (starostę) lub przez prokuraturę. Nawet osoba fizyczna nie może tego zrobić (chyba że z powództwa cywilnego).
A starostowie ... mam parę tłumaczeń tych Panów, iż się mylę i PZW to samo dobro.
Dodatkowo, Skarb Państwa i jednostki samorządu terytorialnego pozbywają się problemu dbania o swoje własne wody, a tak .. przymykając oczy mają ogóle dobro, Dzierżawią wodę, jeszcze na tym zarabiają, a o wszystko łamiąc prawo dba (jak dba to widać) PZW.
A wędkarze ?.... oni chcą łapać ryby, nie maja pojęcia o prawach ich dotyczących ...
Miałem mało czasu, ale teraz mam go dużo.
Na pierwszy rzut spróbuję z prokuraturą, zobaczymy ?
Zabawa jest fajna.
Dobra, spływam na Sylwestra.
Szczęśliwego Nowego Roku i połamania kija.
W najbliższym czasie udostępnię cała korespondencję z moich rozmów z różnymi instytucjami.
Będzie zabawa.
Zresztą to nic dziwnego, gdy zmusimy PZW do respektowania prawa ta organizacja ta skurczy się do bardzo małych rozmiarów. PZW o tym wie, i skupuje ogromne ilości wód stojących aby kiedyś te wody były podstawą ich działalności (to też jest jedną z przyczyn "bezrybia" polskich wód).
Dodatkowo, PZW to stowarzyszenie, stowarzyszenia nie może do sądu podać minister. One podlegają starostom, a skargę na nie można tylko złożyć przez tz. organ nadzorujący (starostę) lub przez prokuraturę. Nawet osoba fizyczna nie może tego zrobić (chyba że z powództwa cywilnego).
Ale Minister Skarbu może złożyć wniosek do Prokuratury Krajowej o wszczęcie postępowania wobec stowarzyszenia które łamie Konstytucję, lub Rzecznik Praw Obywatelskich takowe też może złożyć. Ciekawy jestem co Rzecznik na takie pismo- powiadomienie by miał do powiedzenia?? Przecież stoi na straży praw obywatelskich zapisanych w Konstytucji.
Każdy ma prawo (nawet obowiązek) zgłosić łamanie prawa do prokuratury.
Dlaczego minister ?
Może ja może Ty ?
Dzisiaj słucham Topu Wszechczasów w 3-trójce.
Wspaniałe !!!!!!!!!!!!!!!
Topem jest ten wątek. Bawię się tak, że za chwilę zroszę fotel!
Wy jesteście lepsi niż Kabareton w Opolu.
:)
A cóż jest takiego topowego w tym wątku?Czy np to, że w bardzo prosty sposób da się udowodnić, że PZW łamie prawo?A może to, że jak napisał Marek, że zwykły obywatel nie może złożyć skargi na PZW?A może to, że większość wędkarzy nie zna przepisów i godzi się na stan taki jaki jest obecnie w np danym przypadku ? A może to zdjęcie jest topem wszech czasów z tego linku: http://www.wedkarstwotv.pl/galeria/wydarzenia/w-kamiennym-krgu-3227
Najlepszego w Nowy Roku :-)
JK
Panie Januszu. Topowe jest to, że każdy pisze tu o swoich pobożnych życzeniach, o swoich frustracjach, w sumie o bezsilności.
Każdy tu jest mądry, zna przepisy, jest ekspertem od prawa cywilnego i administracyjnego oraz karnego.
Jeden przez drugiego usiłujecie coś udowadniać, cytujecie przepisy, kombinujecie na czym swiat stoi.
A tak naprawdę, to przeskoczy was każdy najbadziewniejszy papuga który jest na usługach PZW, RZGW, RZĄDU, GMINY, POWIATU ETC.
Czy wy sobie wyobrażacie, że jesteście w stanie komu kolwiek zagrozić? Czy wy myślicie, że PZW nie sprawdza przepisów prawnych przed wprowadzaniem wszelkich zasad, uchwał, rozporządzeń?!
Znam prawników, którzy są zapalonymi wędkarzami. Wcale nie jeżdżą na Ebro, do Szwecji, czy tam jeszcze gdzieś, tylko łowią na tych samych wodach, gdzie i ja łowię. Przestrzegają tych samych regulaminów co ja, tych samych paragrafów co ja, a przecież są w materii prawa oblatani.
Kiedy dyskutujemy o róznych rzeczach nad wodą, to dyskutujemy jak zwykli wędkarze, którzy maja podobne zastrzeżenia, poczynione obserwacje, podoobne odczucia. Ale nigdy nikt z nich nie fanzolił takiej sieczki w temacie jak wy tutaj!
Ja z nicierpliwością czekam na efekty tej waszej walki. Przecież ja sam jestem jednym z najzagorzalszych wrogów tego betonu i głupoty w przepisach. Tylko jakoś mi daleko straszliwie do tych waszych lęków i zaburzeń snu. Ta wojna z PZW trwa wiele lat. Zmieniały się czasy, ustroje, rządy, ugrupowania, a PZW trwa. Trwa w betonie i jeszcze długo trwać będzie. I nie zrobicie nic. Przypatrzcie sie waszym kołom PZW. Mniemam, że przynajmniej 70% tych ludzi miało w przeszłości niezłe posadki w komunistycznym ciepełku. Nawet tego nie jesteście w stanie zmienić. No i potem z dołu patrząc w górę, mamy ten sam obrazek. Dlaczego województw jest mniej niż okręgów? Dlaczego płacimy już prawie za każdy żabiok osobną składkę? Dlaczego jest tyle rozłamów w jednym stowarzyszeniu? Dlaczego nie ma integracji?
Wy chcecie zmieniac jakieś tam regulaminy, lokalne obostrzenia, limity, pierdoły, a to, co istotne pozostaje poza waszymi granicami pojmowania.
To jest ogromna klika! To jest ogromna grupa ludzi którzy mają na usługach prawników których my opłacamy. Prawo - ustawy... to gwarantuje tym ludziom mozliwość kręcenia tym businessem według ich zachcianek i do czasu kiedy bedą to robić w obrębie prawa, mogą to robić.
I to jest TOPOWE - czytanie jak się ciskacie spalając energię bez sensu.
Howgh.