Należę do wędkarzy kombinatorów, także dzień bez kombinowania jest dla mnie dniem straconym. Gdzieś z tyłu głowy pojawił się pomysł udoskonalenia zanęty na liny. Od zawsze kupowałem gotowe zanęty i postanowiłem tym razem zrobić inaczej.Przypomniałem Sobie, że mój znajomy zawsze jak się nastawia na te piękne ryby dodaje do zanęty gliny. Postanowiłem go o krok wyprzedzić. Bez zbędnego czekania zabrałem szpadel, nakopałem około 2kg gliny, oczyściłem ją z kamieni i z resztek roślin i namoczyłem ją. Następnie wziąłem się za gotowanie kukurydzy (po ugotowaniu około kilograma). Jak nigdy czekałem na wieczór. Gdy zrobiło się ciemno na dworze, poszedłem na łowy. Latarka w dłoń i po rosówki. Nie znalazłem ich zbyt wiele ale zawsze coś. Rano o 7 byłem już nad wodą. Zaczynam mój eksperyment z zanętą własnej roboty. Do wiaderka z gliną dodaje 3/4 ugotowanej kukurydzy, pokrojone rosówki, pół paczki białych robaków, około 300g gotowej zanęty linowej i około 50g suszonej krwi. Całość dokładnie wymieszałem i zacząłem łowienie. Na jednej wędce założony czerwony robak a na drugiej białe. Plusem tej zanęty było to, że nie podchodziła do tego drobna ryba. Do godziny 11 złapałem kilka leszczyków 30+ ale nie po leszczyki przyjechałem. Po donęceniu zrobiła się cisza, nawet leszczyka. 2 godziny flustrującej ciszy. Kilka minut po godzinie 13 zauważyłem, że spławik idzie po powierzchni jak szalony ,byłem pewien że to leszczyk. Zacinam i siedzi. Od razu wiem że nie jest to leszcz, ciężko oderwać od dna. Jakoś sie udało rybe doprowadzić do powierzchni i moim oczom ukazuje się piękny lin. Po podebraniu okazuje się, że poprawiłem swoją życiówke sprzed miesiąca o 4cm. Miarka pokazała 46cm. Na twarzy pojawił się banan i już siedziałem zaciekle do wieczora. Przez cały dzień udało mi się złapać około 35/40 leszczyków, tego pięknego lina oraz dwóch jego dużo młodszych kolegów. Zanęta spełniła moje oczekiwania. Niestety wpadłem na ten pomysł dopiero pod koniec sierpnia i muszę czekać do wiosny na kolejną linową zasiadke. Mam nadzieje, że uda mi się połapać trochę na spinning.
Należę do wędkarzy kombinatorów, także dzień bez kombinowania jest dla mnie dniem straconym. Gdzieś z tyłu głowy pojawił się pomysł udoskonalenia zanęty na liny. Od zawsze kupowałem gotowe zanęty i postanowiłem tym razem zrobić inaczej.Przypomniałem Sobie, że mój znajomy zawsze jak się nastawia na te piękne ryby dodaje do zanęty gliny. Postanowiłem go o krok wyprzedzić. Bez zbędnego czekania zabrałem szpadel, nakopałem około 2kg gliny, oczyściłem ją z kamieni i z resztek roślin i namoczyłem ją. Następnie wziąłem się za gotowanie kukurydzy (po ugotowaniu około kilograma). Jak nigdy czekałem na wieczór. Gdy zrobiło się ciemno na dworze, poszedłem na łowy. Latarka w dłoń i po rosówki. Nie znalazłem ich zbyt wiele ale zawsze coś. Rano o 7 byłem już nad wodą. Zaczynam mój eksperyment z zanętą własnej roboty. Do wiaderka z gliną dodaje 3/4 ugotowanej kukurydzy, pokrojone rosówki, pół paczki białych robaków, około 300g gotowej zanęty linowej i około 50g suszonej krwi. Całość dokładnie wymieszałem i zacząłem łowienie. Na jednej wędce założony czerwony robak a na drugiej białe. Plusem tej zanęty było to, że nie podchodziła do tego drobna ryba. Do godziny 11 złapałem kilka leszczyków 30+ ale nie po leszczyki przyjechałem. Po donęceniu zrobiła się cisza, nawet leszczyka. 2 godziny flustrującej ciszy. Kilka minut po godzinie 13 zauważyłem, że spławik idzie po powierzchni jak szalony ,byłem pewien że to leszczyk. Zacinam i siedzi. Od razu wiem że nie jest to leszcz, ciężko oderwać od dna. Jakoś sie udało rybe doprowadzić do powierzchni i moim oczom ukazuje się piękny lin. Po podebraniu okazuje się, że poprawiłem swoją życiówke sprzed miesiąca o 4cm. Miarka pokazała 46cm. Na twarzy pojawił się banan i już siedziałem zaciekle do wieczora. Przez cały dzień udało mi się złapać około 35/40 leszczyków, tego pięknego lina oraz dwóch jego dużo młodszych kolegów. Zanęta spełniła moje oczekiwania. Niestety wpadłem na ten pomysł dopiero pod koniec sierpnia i muszę czekać do wiosny na kolejną linową zasiadke. Mam nadzieje, że uda mi się połapać trochę na spinning.