Każdy z nas ma swoje sposoby i tajemnice na taaaaaaaaką lub jeszcze większą rybę. Każdy ma swoje ulubione miejsca, łowiska, pory łowienia i metody. Mam i ja! Rzecz dzieje się ponad 20 lat temu. 7- 9 lat na karku. Z Dziadkiem za rękę, z kijem pod pachą, słoikiem dopiero ukopanych czerwonych robaków w kieszeni i gotowanymi ziemniakami z wczorajszego obiadu na zanętę. Stawy... jeziora... spokojna, stojąca woda... i ta satysfakcja i rosnące napięcie, gdy po długim wyczekiwaniu widzę tańczący na wodzie spławik z gęsiego pióra... - Dziadek! Mam branie! - Poczekaj Danuś na odpowiedni moment. Zacinam... zbyt lekko... uciekła ... i kolejny raz myślę: "Dziadek to stary rybak to mu biorą". Powspominałem :-) Dziś mam już ponad 30 lat, ale dziadkowa szkoła nie poszła w las. W dalszym ciągu największą radochę sprawia mi wędkarstwo spławikowe. Postanowiłem podzielić się z Wami swoim przepisem na zanętę. Składniki standardowe, występują w większości Waszych przepisów, więc nie będę prekursorem w tym temacie. Większość z Was mnie skrytykuje, co drugi wyśmieje, a kilku wypróbuje "mój" pomysł. Do rzeczy. W moim przypadku zanęta zdaje egzamin. Karp, Karaś, Lin, Płoć, Krąp, Leszcz. Złowione po nęceniu w/w zanętą. Nie wiem czy pomaga, wiem że ryba bierze. Nęcę tylko raz, wieczorem w dniu poprzedzającym wyprawę na ryby, lub z braku czasu pół godziny przed zarzuceniem kija.
SKŁADNIKI:
Bułka tarta - 500 g. Biszkopty - 2 opakowania po 180 g. Płatki kukurydziane - 500 g. Płatki owsiane - 500 g. Wiórki kokosowe - 150 g. Pęczak - 500 g. Słonecznik łuskany - 250 g. Siemię lniane - 3 stołowe łyżki Cukier - 4 łyżeczki Aromat waniliowy - 2 szt./ fiolki Kukurydza konserwowa - 1 puszka i to co najważniejsze z czasów dzieciństwa: Gotowane ziemniaki z wczorajszego obiadu - wedle uznania.
SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:
- Rozdrobnione płatki kukurydziane, rozdrobnione biszkopty, płatki owsiane, słonecznik, wiórki kokosowe i cukier wsypujemy do miski i mieszamy. - Do gotującej się, lekko osolonej wody, wsypujemy pęczak i gotujemy na małym ogniu około 15 minut. - Siemię lniane zalewamy szklanka wody i gotujemy kilka minut na małym ogniu aż powstanie kleik. = Ugotowany pęczak i siemię lniane wrzucamy do w/w miski z "suszem". Dodajemy kukurydzę, ziemniaki i aromat waniliowy. - Po dodaniu niewielkiej ilości wody całość dokładnie mieszamy. - Dla urozmaicenia składników można dorzucić opakowanie białych robaków.
Łowię na czerwonego i białego robaka, czasem na kukurydzę. Czas wykonania - około 30 minut. Co powstaje? Około 4,5 do 5 kilogramów bogatej w składniki i intensywnie pachnącej zanęty własnej produkcji. Koszt około 30- 40 złotych. Ile byłoby za te pieniądze ryb w sklepie? Przecież nie o to nam wszystkim chodzi... Z wędkarskim pozdrowieniem "taaaaaaaaaaakiej ryby"... Próbujcie.
Każdy z nas ma swoje sposoby i tajemnice na taaaaaaaaką lub jeszcze większą rybę. Każdy ma swoje ulubione miejsca, łowiska, pory łowienia i metody. Mam i ja!
Rzecz dzieje się ponad 20 lat temu. 7- 9 lat na karku. Z Dziadkiem za rękę, z kijem pod pachą, słoikiem dopiero ukopanych czerwonych robaków w kieszeni i gotowanymi ziemniakami z wczorajszego obiadu na zanętę. Stawy... jeziora... spokojna, stojąca woda... i ta satysfakcja i rosnące napięcie, gdy po długim wyczekiwaniu widzę tańczący na wodzie spławik z gęsiego pióra...
- Dziadek! Mam branie!
- Poczekaj Danuś na odpowiedni moment.
Zacinam... zbyt lekko... uciekła ... i kolejny raz myślę: "Dziadek to stary rybak to mu biorą".
Powspominałem :-)
Dziś mam już ponad 30 lat, ale dziadkowa szkoła nie poszła w las. W dalszym ciągu największą radochę sprawia mi wędkarstwo spławikowe. Postanowiłem podzielić się z Wami swoim przepisem na zanętę. Składniki standardowe, występują w większości Waszych przepisów, więc nie będę prekursorem w tym temacie. Większość z Was mnie skrytykuje, co drugi wyśmieje, a kilku wypróbuje "mój" pomysł.
Do rzeczy. W moim przypadku zanęta zdaje egzamin. Karp, Karaś, Lin, Płoć, Krąp, Leszcz. Złowione po nęceniu w/w zanętą. Nie wiem czy pomaga, wiem że ryba bierze. Nęcę tylko raz, wieczorem w dniu poprzedzającym wyprawę na ryby, lub z braku czasu pół godziny przed zarzuceniem kija.
SKŁADNIKI:
Bułka tarta - 500 g.
Biszkopty - 2 opakowania po 180 g.
Płatki kukurydziane - 500 g.
Płatki owsiane - 500 g.
Wiórki kokosowe - 150 g.
Pęczak - 500 g.
Słonecznik łuskany - 250 g.
Siemię lniane - 3 stołowe łyżki
Cukier - 4 łyżeczki
Aromat waniliowy - 2 szt./ fiolki
Kukurydza konserwowa - 1 puszka
i to co najważniejsze z czasów dzieciństwa:
Gotowane ziemniaki z wczorajszego obiadu - wedle uznania.
SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:
- Rozdrobnione płatki kukurydziane, rozdrobnione biszkopty, płatki owsiane, słonecznik, wiórki kokosowe i cukier wsypujemy do miski i mieszamy.
- Do gotującej się, lekko osolonej wody, wsypujemy pęczak i gotujemy na małym ogniu około 15 minut.
- Siemię lniane zalewamy szklanka wody i gotujemy kilka minut na małym ogniu aż powstanie kleik.
= Ugotowany pęczak i siemię lniane wrzucamy do w/w miski z "suszem". Dodajemy kukurydzę, ziemniaki i aromat waniliowy.
- Po dodaniu niewielkiej ilości wody całość dokładnie mieszamy.
- Dla urozmaicenia składników można dorzucić opakowanie białych robaków.
Łowię na czerwonego i białego robaka, czasem na kukurydzę. Czas wykonania - około 30 minut. Co powstaje? Około 4,5 do 5 kilogramów bogatej w składniki i intensywnie pachnącej zanęty własnej produkcji. Koszt około 30- 40 złotych. Ile byłoby za te pieniądze ryb w sklepie? Przecież nie o to nam wszystkim chodzi...
Z wędkarskim pozdrowieniem "taaaaaaaaaaakiej ryby"... Próbujcie.