Witam serdecznie wszystkich. Ostatnimi czasy poświęcam dużo na obserwację wody. Podczas wędkowania staram się jak najwięcej zapamiętać ze szczegółów: miejsca żerowania ryb, konkretnych gatunków, ciągłości i ilości brań w danych okresach czasu i pogodzie. Ale jedna rzecz nurtuje mnie i intryguje zarazem: podczas łowienia z koszyczkiem zanętowym na rzece, kiedy docieram na miejscówkę i zaczynam składać sprzęt jest kompletna cisza. Nie słychać drapieżnika bo o niego mi tu chodzi. Kiedy po 40 minutach od rozłożenia i pierwszych rzutów koszyczkiem słyszę pierwsze pluski i ataki na drobnicę, nasuwa mi się wniosek: w momencie dotarcia na łowisko drapieżnik nie żeruje, ale kiedy do zanęty wpłynie drobnica, dostaje szału i "tłucze" aż do mojego odjazdu. A zatem pomysł : może podczas spiningowania na rzece spróbować wrzucać co kilkanaście minut kule zanętowe, a później w te miejsca prowadzić spiningowe wabiki? Ja chyba spróbuję. Napiszcie co myślicie.
Jak najbardziej !! ja na jesien zamiast splawika zakladam buteleczke po wodzie utlenionej odpowiednio przyrzadzona i do wewnatrz daje pelno pinek i przez zrobione igla rozpalana na ogniu dziurki wypadaja (polawiam na żywca ) ,i drobnica plynie wraz z butelka co zwabia drapieznika . Po tafli wody wokól buteleczki widac czy drapieznik jest w pobliżu . Polamania!!
Jak najbardziej !! ja na jesien zamiast splawika zakladam buteleczke po wodzie utlenionej odpowiednio przyrzadzona i do wewnatrz daje pelno pinek i przez zrobione igla rozpalana na ogniu dziurki wypadaja (polawiam na żywca ) ,i drobnica plynie wraz z butelka co zwabia drapieznika . Po tafli wody wokól buteleczki widac czy drapieznik jest w pobliżu . Polamania!!
Nigdy nie próbowałem takiego nęcenia "pośredniego", ale po tych wpisach choć raz w tym roku spróbuję! :))) Ma to sens!
Oczywiscie obserwacja i logiczne wyciaganie z tych spostrzezen wniosków skótkuje wynikami i wlasne doswiadczenie sie wzbogaca, na internecie mozna zyskac namiastke tego co sie wyniesie z nad wody!!
Na pewno nie śmieszne! Smużącą zanętą zwabia się drobnicę a tą atakują drapieżniki - nie tylko szczupaki. To bardzo stara metoda opisywana w książkach wędkarskich. Więc dlaczego teraz miała by nie być teraz skuteczna...Tylko próbować !
Witam serdecznie wszystkich. Ostatnimi czasy poświęcam dużo na obserwację wody. Podczas wędkowania staram się jak najwięcej zapamiętać ze szczegółów: miejsca żerowania ryb, konkretnych gatunków, ciągłości i ilości brań w danych okresach czasu i pogodzie. Ale jedna rzecz nurtuje mnie i intryguje zarazem: podczas łowienia z koszyczkiem zanętowym na rzece, kiedy docieram na miejscówkę i zaczynam składać sprzęt jest kompletna cisza. Nie słychać drapieżnika bo o niego mi tu chodzi. Kiedy po 40 minutach od rozłożenia i pierwszych rzutów koszyczkiem słyszę pierwsze pluski i ataki na drobnicę, nasuwa mi się wniosek: w momencie dotarcia na łowisko drapieżnik nie żeruje, ale kiedy do zanęty wpłynie drobnica, dostaje szału i "tłucze" aż do mojego odjazdu. A zatem pomysł : może podczas spiningowania na rzece spróbować wrzucać co kilkanaście minut kule zanętowe, a później w te miejsca prowadzić spiningowe wabiki? Ja chyba spróbuję. Napiszcie co myślicie.
Morciaty.
Jak najbardziej !! ja na jesien zamiast splawika zakladam buteleczke po wodzie utlenionej odpowiednio przyrzadzona i do wewnatrz daje pelno pinek i przez zrobione igla rozpalana na ogniu dziurki wypadaja (polawiam na żywca ) ,i drobnica plynie wraz z butelka co zwabia drapieznika . Po tafli wody wokól buteleczki widac czy drapieznik jest w pobliżu .
Polamania!!
Jak najbardziej !! ja na jesien zamiast splawika zakladam buteleczke po wodzie utlenionej odpowiednio przyrzadzona i do wewnatrz daje pelno pinek i przez zrobione igla rozpalana na ogniu dziurki wypadaja (polawiam na żywca ) ,i drobnica plynie wraz z butelka co zwabia drapieznika . Po tafli wody wokól buteleczki widac czy drapieznik jest w pobliżu .
Polamania!!
Nigdy nie próbowałem takiego nęcenia "pośredniego", ale po tych wpisach choć raz w tym roku spróbuję! :))) Ma to sens!
Jak nie spróbujesz to sie nie dowiesz ??Blisko pasma roslin rzucaj i rybke która bije (ciagnie) do dolu, kielb ,karas ,plotka ,krąp,- przyklad.
Czyli moje wnioski i myślenie ukierunkowane jest w dobra stronę i obserwacje nie poszły na marne ;)
Oczywiscie obserwacja i logiczne wyciaganie z tych spostrzezen wniosków skótkuje wynikami i wlasne doswiadczenie sie wzbogaca, na internecie mozna zyskac namiastke tego co sie wyniesie z nad wody!!
U mnie na jeziorze we wrześniu łowi się sandacza na żywca na grunt tylko zamiast ciężarka używa się dociążonej sprężyny z zanętą są lepsze wyniki .
Na pewno nie śmieszne! Smużącą zanętą zwabia się drobnicę a tą atakują drapieżniki - nie tylko szczupaki. To bardzo stara metoda opisywana w książkach wędkarskich. Więc dlaczego teraz miała by nie być teraz skuteczna...Tylko próbować !