Nie kupuję zanęt gotowych. Wrzucam wtedy do wody i nie myślę o tym. A jeśli robię sam to myślę: czy dobrze dobrałem składniki, czy rozpuszcza się w wodzie, czy ryby zauważą ją, itd. Gdy zanętę zrobisz samemu to ona ma duszę. Co wy o tym sądzicie. Pozdrawiam
Mam książkę "Na ryby"po moim Dziadku z 1918 roku. Zawiera ona 100,i 1 sposobów przyżądzania zanęt, (zwrućcie uwagę na formę-przyżądzanie). Takie sformułowania jak : Chleb słodowy,Miód przaśny czy pierścienie dżdżowmicze i robaki plujkowe, oraz laski wniljowe - są normalnością. Próbowałem i mogę powiedzieć że to przynęty z duszą. Stosuje je od dawna z powodzeniem i porównuje je z kupnymi. Efekt- kupne używam gdy nie mogę zdobyć komponętów do zrobienia tych z tej starej książki. Pozdrawiam.
Polecam przekopanie źródeł z lat 30-60tych. Same przepisy na zanety z naturalnych składników. Oczy wychodzą z orbit jak sie czyta takie przepisy. Aile w tym wiedzy zdobywanej latami? No oczywiście najprościej jest kupić w sklepie zanętę z firmówką od jakiegoś mistrza. ;-))
kurde od razu mi się nasuwają pretensje ludzi którzy narzekają na stan Polskich wód bo nie złowili 35 kilowego karpia i 85 kilowego suma. Tak jak pisze Ghostmir o zanętach. To są lata zdobywania wiedzy, doświadczenia, poznawania zwyczajów ryb, obcowania z przyrodą aż w końcu czerpania z tego wszystkiego przyjemności. Takie sztuki nie są dla niedzielnego wędkarza. Masz rację kolego wolus nie ma to jak dojść do czegoś samemu.
No właśnie sie dowiedziałem czytając to. Ja nie łowię okazów po 20 kilo, bo nie stać mnie na kulki w ilościach po 30 kilo na jeden wyjazd. Doprawdy nie wiem, co to karpiarzom w tych głowach siedzi? Czy to tak ciężko kapnąć ile gnoju do wody wrzucają? Aż się serce kraje.
Nie ten typ. Gdybym nawet miał sponsorów, to i tak by mnie to rozumu nie pozbawiło, zreszta nie moja broszka świnie łowić. Jestem ponad to. Ale każdy ma swojego mola który go gryzie.
No ale podobnie jak ktoś taki ma karpie olbrzymy, które są głodzone i tak to jest. Trzeba myśleć nad wodą. Zawsze można wsypać tira peletu na 1ha stawu. Niedaleko jakieś 35km odemnie mam stawy. Jest to nekielka. Są karmione peletem i rosną jak świnie. Jak ktoś hodował to wie jak to jest. Pozdrawiam
Robię ją sam i zawsze staram się dopasować do ryb. Nienawidzę odważać na wadze z dokładnością do setnych tysięcznych grama. Poprostu robię ją „na oko”. Składniki: -tania zanęta karp, lin, karaś( 2,5kg za 8zł) -bułka tarta; -płatki kukurydziane; -troszkę drobniutkiego piasku ( ja mam płukany więc jest świetnie) -biały robak; -atraktor zapachowy ( może wydawać się to dziwne ale miałem starre kulki proteinowe. Zebrałem jeszcze od kolegów i zmieliłem przez maszynkę do mięsa. Zapach jak się patrzy)
Zanętę „kupną” mieszam 1:1 z bułką tartą. Dodaję ze 100g płatków zmielonych lub przetartych przez sito. Miałem szklankę kulek i zmieliłem je. Wszystko mieszam i dodaję garść piasku. Robaka dopiero na łowisku. Z tego robię kulę i rzucam. Oto mój tajny przepis, którego nigdy nie zdradziłem.
Skuteczna na karasie i liny oraz karpie. Choć ma zapach to ją wzbogacam.
wolus ja bym się nie chciał ze sponsorami użerać myślę że ograniczali by mnie i narzucali coś od siebie a dla mnie wędkarstwo to wypoczynek w takiej formie jak ja chcę
No ja myślę, że ten wędkarz, o którym mowa też niewrzucałby 30 kg kulek tylko 3kg i to też by wystarczyło. A gdyby nęcił jeszcze 4 dni przed wyjazdem, a w dzień wyjazdu troszku mniej to miałby taki sam efekt. Pozdr.
Wędkarstwo to wypoczynek i zabawa połączone z przyjemnością . Nie wyobrażam sobie żebym wyjeżdżając na ryby nie pomyślał na co dzisiaj mogą brać i co naszykować.,, Prawdziwy wędkarz zawsze coś pitrasi , miesza, kopie i hoduje tylko po to aby rybom się przypodobać i powodzenie ma bo garną się jedna za drugą . Gotowe zanęty są tylko dla niedzielnych wędkarzy którzy nie mają czasu lub im się nie chce i rezultaty mają niedzielne bo łowią ryby niedzielne”. Nauczyłem się od własnego taty że jak przyłożysz się i pomyślisz o wszystkim to rezultaty są , a jak pójdziesz na łatwiznę to idziesz tylko posiedzieć i tylko szczęście może ci pomóc.
Święte słowa. Mam wujaszka, który nęci po północy w sobotę, a w niedzielę po południu, gdy jest skwar to łowi i liczy na szczęście. Mówię, że suma by musiał wpuścić to by łowił. A co najlepsze, to gdy zrobi się troszkę chłodniej i nie jest parno to się zwija. Zawsze o nim pamiętam. Pozdrawiam wuja kochanego.
Nie kupuję zanęt gotowych. Wrzucam wtedy do wody i nie myślę o tym. A jeśli robię sam to myślę: czy dobrze dobrałem składniki, czy rozpuszcza się w wodzie, czy ryby zauważą ją, itd. Gdy zanętę zrobisz samemu to ona ma duszę.
Co wy o tym sądzicie.
Pozdrawiam
Myślę podobnie; jak kupuję zanętę gotową to najczęściej i tak przerabiam ją wg swoich zasad...
Mam książkę "Na ryby"po moim Dziadku z 1918 roku. Zawiera ona 100,i 1 sposobów przyżądzania zanęt,
(zwrućcie uwagę na formę-przyżądzanie). Takie sformułowania jak :
Chleb słodowy,Miód przaśny czy pierścienie dżdżowmicze i robaki plujkowe, oraz laski wniljowe - są normalnością. Próbowałem i mogę powiedzieć że to przynęty z duszą. Stosuje je od dawna z powodzeniem i porównuje je z kupnymi. Efekt- kupne używam gdy nie mogę zdobyć komponętów do zrobienia tych z tej starej książki.
Pozdrawiam.
JA PODOBNIE ROBIĘ KUPNE ZANĘTY PRZERABIAM NA 15-20 SPOSOBÓW PO SWOJEMU W ZALEŻNOSCI NA CO SIE ZASTAWIAM .
uuuuuuuuuu - widzę żem nie sam.
Polecam przekopanie źródeł z lat 30-60tych. Same przepisy na zanety z naturalnych składników. Oczy wychodzą z orbit jak sie czyta takie przepisy. Aile w tym wiedzy zdobywanej latami? No oczywiście najprościej jest kupić w sklepie zanętę z firmówką od jakiegoś mistrza. ;-))
kurde od razu mi się nasuwają pretensje ludzi którzy narzekają na stan Polskich wód bo nie złowili 35 kilowego karpia i 85 kilowego suma. Tak jak pisze Ghostmir o zanętach. To są lata zdobywania wiedzy, doświadczenia, poznawania zwyczajów ryb, obcowania z przyrodą aż w końcu czerpania z tego wszystkiego przyjemności. Takie sztuki nie są dla niedzielnego wędkarza. Masz rację kolego wolus nie ma to jak dojść do czegoś samemu.
chcecie się czegoś o zanętach z duszą dowiedzieć na głównej stronie jest artykuł: Marcowa zasiadka Carp Planet Team w Rybniku
No właśnie sie dowiedziałem czytając to. Ja nie łowię okazów po 20 kilo, bo nie stać mnie na kulki w ilościach po 30 kilo na jeden wyjazd. Doprawdy nie wiem, co to karpiarzom w tych głowach siedzi? Czy to tak ciężko kapnąć ile gnoju do wody wrzucają? Aż się serce kraje.
no ale pod sztandarem no kill! order im dać? czy jak?
a ja to się zastanawiam czy jakby takiego karpia kill i wypatroszyć czy by tych kulek 20 kilo nie odzyskał i znowu można nęcić
Hehehehehe - a jak by go jeszcze wypchać dodatkowo, to mozna by dzieci straszyć!
Również tego nie rozumiem. Ale GHOSTMIR i Ja1kuba jak miałbys sponsorów to też kazał byś kupić 30 kg kulek i wrzucił je na raz.
Pozdrawiam
Nie ten typ. Gdybym nawet miał sponsorów, to i tak by mnie to rozumu nie pozbawiło, zreszta nie moja broszka świnie łowić. Jestem ponad to. Ale każdy ma swojego mola który go gryzie.
No ale podobnie jak ktoś taki ma karpie olbrzymy, które są głodzone i tak to jest.
Trzeba myśleć nad wodą. Zawsze można wsypać tira peletu na 1ha stawu.
Niedaleko jakieś 35km odemnie mam stawy. Jest to nekielka. Są karmione peletem i rosną jak świnie. Jak ktoś hodował to wie jak to jest.
Pozdrawiam
Zakładając ten post miałem na myśli tą zanętę.
Robię ją sam i zawsze staram się dopasować do ryb.
Nienawidzę odważać na wadze z dokładnością do setnych tysięcznych grama. Poprostu robię ją „na oko”.
Składniki:
-tania zanęta karp, lin, karaś( 2,5kg za 8zł)
-bułka tarta;
-płatki kukurydziane;
-troszkę drobniutkiego piasku ( ja mam płukany więc jest świetnie)
-biały robak;
-atraktor zapachowy ( może wydawać się to dziwne ale miałem starre kulki proteinowe. Zebrałem jeszcze od kolegów i zmieliłem przez maszynkę do mięsa. Zapach jak się patrzy)
Zanętę „kupną” mieszam 1:1 z bułką tartą. Dodaję ze 100g płatków zmielonych lub przetartych przez sito. Miałem szklankę kulek i zmieliłem je. Wszystko mieszam i dodaję garść piasku. Robaka dopiero na łowisku. Z tego robię kulę i rzucam.
Oto mój tajny przepis, którego nigdy nie zdradziłem.
Skuteczna na karasie i liny oraz karpie. Choć ma zapach to ją wzbogacam.
Pozdrawiam
wolus ja bym się nie chciał ze sponsorami użerać myślę że ograniczali by mnie i narzucali coś od siebie a dla mnie wędkarstwo to wypoczynek w takiej formie jak ja chcę
No ja myślę, że ten wędkarz, o którym mowa też niewrzucałby 30 kg kulek tylko 3kg i to też by wystarczyło. A gdyby nęcił jeszcze 4 dni przed wyjazdem, a w dzień wyjazdu troszku mniej to miałby taki sam efekt.
Pozdr.
Wędkarstwo to wypoczynek i zabawa połączone z przyjemnością . Nie wyobrażam sobie żebym wyjeżdżając na ryby nie pomyślał na co dzisiaj mogą brać i co naszykować.,, Prawdziwy wędkarz zawsze coś pitrasi , miesza, kopie i hoduje tylko po to aby rybom się przypodobać i powodzenie ma bo garną się jedna za drugą . Gotowe zanęty są tylko dla niedzielnych wędkarzy którzy nie mają czasu lub im się nie chce i rezultaty mają niedzielne bo łowią ryby niedzielne”. Nauczyłem się od własnego taty że jak przyłożysz się i pomyślisz o wszystkim to rezultaty są , a jak pójdziesz na łatwiznę to idziesz tylko posiedzieć i tylko szczęście może ci pomóc.
Święte słowa. Mam wujaszka, który nęci po północy w sobotę, a w niedzielę po południu, gdy jest skwar to łowi i liczy na szczęście. Mówię, że suma by musiał wpuścić to by łowił. A co najlepsze, to gdy zrobi się troszkę chłodniej i nie jest parno to się zwija. Zawsze o nim pamiętam.
Pozdrawiam wuja kochanego.
Zresztą rozejrzyjcie się troszkę to obok każdego z nas jest niedzielny wędkarz, który "wszystko wie";)