Swego czasu stosowałem Atraktory zapachowe,lecz po krótkim czasie zrezygnowałem z tego typu "udoskonaleń".Skuteczność z Atraktorem oraz bez jak dla mnie szczerze żadna...
Zgadzam się z przedmówcą próbowałem różnych atraktorów i nie powiem że nie było brań ,ale i bez atraktorów miałem też dobre wyniki, więc już nie używam. Myśle że lepiej zainwestować w lepsze przynęty. powodzenia.
Dobrych kilka lat temu prowadziłem swoje doświadczenia w zakresie wpływu atraktorów na brania drapieżników.Tylko raz (podczas kilkudziesięciu prób) efekt był zauważalny w znacznym procencie na korzyść smarowideł.Dlatego też zaprzestałem eksperymentów i stosowania tego typu dodatków.
Żeby ściągnąć drapieżnika w łowisko kolego, to nie wystarczy parę kropel na przynętę. Widziałem "sumiaży" jak podnęcali miejscówkę jelitami kurzęcymi,krwią wpieprzową,drobiową. Po paru dniach oprócz suma,pojawił się sandacz,węgorz,okoń,a nawet szczupak.A w dzień nęcili grochem i pęczekami żeby narybek podpływał.
Dzięki uprzejmości kolegów po kiju,pozwolil mi tam z rana porzucać spinem i miałem frajde jak cholera.
Podobny patent robi się na morzu,ale nie na naszym rodzimym bałtyku,tylko troszke dalej ;) i na efekty długo nie trzeba czekać ;)
Osobiście stosowałem takie śmierdzidełka w zeszłym sezonie i ciężko wydać jakąś jednoznaczną opinię... wydaje mi się że w dni, w które brania były bardzo anemiczne i rzadkie atraktor pomagał. Ale z drugiej strony nie mogę na pewno stwierdzić, że "gdyby nie atraktor, to bym nie miał brania". Można więc się opierać jedynie na przypuszczeniach...
Dla mnie to jest wielka sciema ....W przeciwieństwie do karpiowatych drapieżniki [poza Węgorzem] nie mają czułego "nosa" Ich najlepszym zmysłem jest linia boczna i wzrok. Takie dodatki poprawiają brania o 1/1000. Ale to jest tylko moje zdanie na ten temat.
Do gum nie stosowałem ale na gruncik jak najbardziej śmierdziocha na suma i węgorza od Dragona. I z czystym sumieniem mogę go polecić. Nie dość , że węgorze łapałem dużo częściej niż inni to jeszcze nie trafiłem mniejszego jak 7 dych. A łowisko to Królowa naszych rzek- Wisła. Natomiast kwestią najtrudniejszą przy spinie jest to jak posmarować przynetę aby zapaszek nie schodził po 3-4 rzutach. Otóż najlepsze do tego celu będą gumy. Wystarczy je ponacinać na korpusie i powinno być OK. Albo przed przynętą umieścić mały kawałek waty nasączony smrodkiem. Wydaje mi się, ze powinno skutkować. Z premedytacją pominąłem specjale przynęty z kieszonkami na wacik z atraktorem. Pamiętajcie Panowie! Potrzeba matką wynalazków!
Ja używam atraktora dragon w żelu (żel/pasta) są lepsze bardziej wydajne i dłużej utrzymują się na przynęcie.Atraktor pomaga w ten sposób że ryba gdy chwyci przynętę to nie wypluwa jej od razu ale troszkę potrzyma dzięki jego walorom smakowych i zapachowych a my mamy więcej czasu na zacięcie ryby.
Stosowanie zapachu do gum-czasem daje lepsze efekty.Na okonie dobry jest zapach tranu,na szczupaki mialem kiedyś przywiezionyz USA morski atraktor o zapachu makreli(nie pamiętam już jakiej firmy)i działał zaskakująco dobrze....
Sam atraktor nie przyciągnie ryby, ale z pewnością jej walory zapachowe pozwolą jej dłużej przytrzymać ją w pysku co pozwoli nam na większą reakcję do zacięcia.
Niestety jak to z zanętami i zapachami na ryby karpiowate do każdego łowiska pasuje inny atraktor. Musisz znać łowisko i wiedzieć czym najlepiej żywią się drapieżniki. Aha i pamiętaj, że przytrzymanie przynęty w pysku ryby też nie trwa wiecznie, z reguły dostaniesz bonus kilkumilisekundowy.
Choć jestem zdania, że warto eksperymentować bo później na zawodach (jeżeli chodzisz) może okazać się to drogą do sukcesu.
Konkretnych firm Ci nie podam bo mam tego mnóstwo. Powodzenia z eksperymentami :)
Chciałbym poznać wasza opinie czy stosowanie zapachów, np traper okoń na przynęty gumowe wpływa na ilość brań?
Swego czasu stosowałem Atraktory zapachowe,lecz po krótkim czasie zrezygnowałem z tego typu "udoskonaleń".Skuteczność z Atraktorem oraz bez jak dla mnie szczerze żadna...
Zgadzam się z przedmówcą próbowałem różnych atraktorów i nie powiem że nie było brań ,ale i bez atraktorów miałem też dobre wyniki, więc już nie używam. Myśle że lepiej zainwestować w lepsze przynęty. powodzenia.
Też się zgadzam że atraktory w spinningowaniu nie pomagają strata kasy na atraktory pozdrawiam ReBeXeR
Dobrych kilka lat temu prowadziłem swoje doświadczenia w zakresie wpływu atraktorów na brania drapieżników.Tylko raz (podczas kilkudziesięciu prób) efekt był zauważalny w znacznym procencie na korzyść smarowideł.Dlatego też zaprzestałem eksperymentów i stosowania tego typu dodatków.
Żeby ściągnąć drapieżnika w łowisko kolego, to nie wystarczy parę kropel na przynętę.
Widziałem "sumiaży" jak podnęcali miejscówkę jelitami kurzęcymi,krwią wpieprzową,drobiową.
Po paru dniach oprócz suma,pojawił się sandacz,węgorz,okoń,a nawet szczupak.A w dzień nęcili grochem i pęczekami żeby narybek podpływał.
Dzięki uprzejmości kolegów po kiju,pozwolil mi tam z rana porzucać spinem i miałem frajde jak cholera.
Podobny patent robi się na morzu,ale nie na naszym rodzimym bałtyku,tylko troszke dalej ;) i na efekty długo nie trzeba czekać ;)
Pozdrawiam i udanych łowów w maju.
Osobiście stosowałem takie śmierdzidełka w zeszłym sezonie i ciężko wydać jakąś jednoznaczną opinię... wydaje mi się że w dni, w które brania były bardzo anemiczne i rzadkie atraktor pomagał. Ale z drugiej strony nie mogę na pewno stwierdzić, że "gdyby nie atraktor, to bym nie miał brania". Można więc się opierać jedynie na przypuszczeniach...
Dla mnie to jest wielka sciema ....W przeciwieństwie do karpiowatych drapieżniki [poza Węgorzem] nie mają czułego "nosa" Ich najlepszym zmysłem jest linia boczna i wzrok. Takie dodatki poprawiają brania o 1/1000. Ale to jest tylko moje zdanie na ten temat.
Do gum nie stosowałem ale na gruncik jak najbardziej śmierdziocha na suma i węgorza od Dragona. I z czystym sumieniem mogę go polecić. Nie dość , że węgorze łapałem dużo częściej niż inni to jeszcze nie trafiłem mniejszego jak 7 dych. A łowisko to Królowa naszych rzek- Wisła. Natomiast kwestią najtrudniejszą przy spinie jest to jak posmarować przynetę aby zapaszek nie schodził po 3-4 rzutach. Otóż najlepsze do tego celu będą gumy. Wystarczy je ponacinać na korpusie i powinno być OK. Albo przed przynętą umieścić mały kawałek waty nasączony smrodkiem. Wydaje mi się, ze powinno skutkować. Z premedytacją pominąłem specjale przynęty z kieszonkami na wacik z atraktorem. Pamiętajcie Panowie! Potrzeba matką wynalazków!
Ja używam atraktora dragon w żelu (żel/pasta) są lepsze bardziej wydajne i dłużej utrzymują się na przynęcie.Atraktor pomaga w ten sposób że ryba gdy chwyci przynętę to nie wypluwa jej od razu ale troszkę potrzyma dzięki jego walorom smakowych i zapachowych a my mamy więcej czasu na zacięcie ryby.
pzdr.
Stosowanie zapachu do gum-czasem daje lepsze efekty.Na okonie dobry jest zapach tranu,na szczupaki mialem kiedyś przywiezionyz USA morski atraktor o zapachu makreli(nie pamiętam już jakiej firmy)i działał zaskakująco dobrze....
Sam atraktor nie przyciągnie ryby, ale z pewnością jej walory zapachowe pozwolą jej dłużej przytrzymać ją w pysku co pozwoli nam na większą reakcję do zacięcia.
Niestety jak to z zanętami i zapachami na ryby karpiowate do każdego łowiska pasuje inny atraktor. Musisz znać łowisko i wiedzieć czym najlepiej żywią się drapieżniki. Aha i pamiętaj, że przytrzymanie przynęty w pysku ryby też nie trwa wiecznie, z reguły dostaniesz bonus kilkumilisekundowy.
Choć jestem zdania, że warto eksperymentować bo później na zawodach (jeżeli chodzisz) może okazać się to drogą do sukcesu.
Konkretnych firm Ci nie podam bo mam tego mnóstwo. Powodzenia z eksperymentami :)