Podchodze pod lustro wody,spokojne,w wodzie stoji wąton może coś sie złapało,powoli wyciągam pierwszą sieć,pierwsze dwa koła i nic,wyciągam dalej....
-O matko diabeł, ciemny z wąsami,diabeł jak nic.
Wyrzucam go z siecią na brzeg,co to jest?
Za kilka metrów kolejny wąton,sprawdzam.
I znowu diabeł,długi, wąsiska durze,no diabeł jak nic.Chyba para,pomyślałem.Takiej ryby jeszcze nie widziałem na oczy jak żyje.
Po powrocie do domu pytam ojca co to za ryba....
-Mietus,mówi ojciec
Oba były duże ponad 3 kilo jeden.
To opowieść mojego ojca,który w latach 60-tych złapał chyba ostatnie miętusy w tej wodzie. Mam 26 lat ojciec opowiedział mi tą chistorie jak byłem mały i od tego czasy zafascynowałem sie wędkarstwem.On sam miał kilkanascie lat jak przeżył tą wedkarska przygode a ma teraz 70lat.
Miejscem w którym je złapał jest teraz rów szerokości 2,5-3metrów zarośnięty i zaniedbany.Wypływa on z Jeziora Wełmickiego i ciągnie się jakies 25 kilometrów,aż znika gdzieś w pobliżu wsi Mierków w łąkach.W latach 80-tych w tej małej rzecce wystepowała prawie każda ryba,począwszy od ukleji skączywszy na szczupaku,karpiu i miętusie oczywiście,lecz tzw.melioracja spowodowała wyginięcie ryby w tym akwenie.
Robotnicy którzy pogłębiali tą żeczke wyłowili prawie 95%ryby ,w sposób bardzoprosty pogłębiając dany akwen koparką robiąc pogłębienie tylko czekali aż ryba z płytszych parti żeczki spłynie wprost z wodą po ich sieći,zostały tylko nie liczne,te które umkneły uwadze,Ja sam widziałem tam olbrzymie płocie,szczupaki które nadal tam pływają.No i jeszcze nasza gospodarka,która dostarcza tyle chemii w tą wode że aż strach,zwłaszcza jedno z gospodarstw zarządzane przez obcokrajowca.
Gdyby można było odbudować ten ekosystem ryby miały by tam wspaniałe miejsce do rozmnażania sie co spowodowało by powiekszenie sie populacji niektórych ryb zwłaszcza w akwenie Jezioro Wełmickie.Gdyz w tym właśnie "rowie"szczupak odbywa swoje tarło i tam ucieka przed nadmiernym zlodowceniem jeziora w poszukiwaniu tlenu.
Możemy jednak tylko pomażyć o jego odbudowie,nasze państwo nie interesuje sie takimi błachostkami a nasza wedkarska brać traci wspaniałe łowiska,a najbardzie tracą na tym nasze rybki które które coraz bardziej cierpią.
Podchodze pod lustro wody,spokojne,w wodzie stoji wąton może coś sie złapało,powoli wyciągam pierwszą sieć,pierwsze dwa koła i nic,wyciągam dalej....
-O matko diabeł, ciemny z wąsami,diabeł jak nic.
Wyrzucam go z siecią na brzeg,co to jest?
Za kilka metrów kolejny wąton,sprawdzam.
I znowu diabeł,długi, wąsiska durze,no diabeł jak nic.Chyba para,pomyślałem.Takiej ryby jeszcze nie widziałem na oczy jak żyje.
Po powrocie do domu pytam ojca co to za ryba....
-Mietus,mówi ojciec
Oba były duże ponad 3 kilo jeden.
To opowieść mojego ojca,który w latach 60-tych złapał chyba ostatnie miętusy w tej wodzie. Mam 26 lat ojciec opowiedział mi tą chistorie jak byłem mały i od tego czasy zafascynowałem sie wędkarstwem.On sam miał kilkanascie lat jak przeżył tą wedkarska przygode a ma teraz 70lat.
Miejscem w którym je złapał jest teraz rów szerokości 2,5-3metrów zarośnięty i zaniedbany.Wypływa on z Jeziora Wełmickiego i ciągnie się jakies 25 kilometrów,aż znika gdzieś w pobliżu wsi Mierków w łąkach.W latach 80-tych w tej małej rzecce wystepowała prawie każda ryba,począwszy od ukleji skączywszy na szczupaku,karpiu i miętusie oczywiście,lecz tzw.melioracja spowodowała wyginięcie ryby w tym akwenie.
Robotnicy którzy pogłębiali tą żeczke wyłowili prawie 95%ryby ,w sposób bardzoprosty pogłębiając dany akwen koparką robiąc pogłębienie tylko czekali aż ryba z płytszych parti żeczki spłynie wprost z wodą po ich sieći,zostały tylko nie liczne,te które umkneły uwadze,Ja sam widziałem tam olbrzymie płocie,szczupaki które nadal tam pływają.No i jeszcze nasza gospodarka,która dostarcza tyle chemii w tą wode że aż strach,zwłaszcza jedno z gospodarstw zarządzane przez obcokrajowca.
Gdyby można było odbudować ten ekosystem ryby miały by tam wspaniałe miejsce do rozmnażania sie co spowodowało by powiekszenie sie populacji niektórych ryb zwłaszcza w akwenie Jezioro Wełmickie.Gdyz w tym właśnie "rowie"szczupak odbywa swoje tarło i tam ucieka przed nadmiernym zlodowceniem jeziora w poszukiwaniu tlenu.
Możemy jednak tylko pomażyć o jego odbudowie,nasze państwo nie interesuje sie takimi błachostkami a nasza wedkarska brać traci wspaniałe łowiska,a najbardzie tracą na tym nasze rybki które które coraz bardziej cierpią.