"Kilka tygodni temu, przeszukując Internet, wszedłem na strony portalu Zarządu Głównego Polskiego Związku Wędkarskiego. W informacjach kilku okręgów znalazłem doniesienia o regularnych zarybieniach karpiami wód otwartych (rzek i zbiorników zaporowych). Zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem karp jest gatunkiem obcym naszej ichtiofaunie, więc zarybianie karpiami wód otwartych bez pozytywnej opinii Państwowej Rady Ochrony Przyrody i bez formalnego zezwolenia ministra środowiska jest naruszeniem Ustawy o rybactwie śródlądowym. Okazuje się, że Polski Związek Wędkarski takich zezwoleń nie posiada.
Zezwolenia na zarybianie karpiami i innymi obcymi gatunkami nie są biurokratycznym wymysłem. Karpie masowo wprowadzone do zbiornika niszczą środowisko, powodując mętnienie wody i zanik roślinności, a w efekcie degenerację populacji rodzimych gatunków ryb. Obecność karpi w wodach otwartych powinna być więc ograniczana i ściśle kontrolowana. Niestety, w praktyce jest zupełnie inaczej. (...)
(…) oczywiście zgadzam się z argumentem formalnym, iż karp, mimo że hodowany w Polsce od prawie tysiąclecia, nadal jest uznawany za gatunek obcy w wodach bieżących. Trzeba jednak wiedzieć, że w wodach, które PZW dzierżawi od RZGW, podstawą prawną rybackiego użytkowania tych wód jest umowa dzierżawna z załączonym do niej operatem rybackim. Taki operat, zgodnie z przepisami państwowymi, a te mam nadzieję Pan dobrze zna, stanowi dla rybackiego gospodarza wód podstawę prawną, zaś jego naruszenie daje podstawę do odebrania dzierżawcy prawa do rybactwa i rozwiązania umowy dzierżawnej. (...) Dysponuję oświadczeniami ww. okręgów co do zgodności z prawem zarybień karpiem przez Okręg w Wałbrzychu na zb. zaporowym w Lubachowie w ilości 1500 kg rocznie oraz przez Okręg w Opolu na zb. zaporowym w Turawie. (...)
Pozdrawiam Antoni Kustusz rzecznik prasowy PZW
Po uważnej lekturze listu rzecznika doszedłem do wniosku, że muszę pytać dalej. (...)
Wystąpiłem więc do Ministerstwa Środowiska z oficjalnym pytaniem, czy Państwowa Rada Ochrony Przyrody (ustawowy organ doradczy Ministerstwa) opiniowała w ostatnich latach jakiekolwiek wnioski o zezwolenie dotyczące zarybień wód otwartych karpiami. Otrzymałem następującą odpowiedź:
Szanowny Panie,
Odpowiadając na Pańskie pytanie dotyczące wniosków o zezwolenie na zarybianie karpiem wód otwartych, pragnę poinformować, że PROP tej kadencji takich wniosków nie opiniowała. Były jedynie wnioski dotyczące zarybiania pstrągiem tęczowym.
Z poważaniem Jacek Engel przewodniczący Komisji ds. ochrony mokradeł, obszarów słodkowodnych i morskich
A więc cud się nie zdarzył. Ministerstwo nie wydało żadnej zgody na zarybianie karpiami wód otwartych. Mało tego, ani PZW, ani RZGW w ogóle nie występował o taką zgodę, co oznacza, że dotychczasowe zarybienia karpiami były prowadzone na dziko, niezgodnie z ustawą – czyli NIELEGALNIE!"
Karpie są rybami chętnie łowionymi przez wędkarzy, ale zarybianie karpiami wód otwartych narusza obowiązujące ustawy. Więcej w tekście Romana Pietrzaka "Zarybienia karpiami nielegalne", "Wędkarski Świat" 4/2008, str. 34.
CześćE tam - :-))))W związku z powyższym proponuję winnych odszukać i dla przykładu ukarać ;-) a nie bić piany.Powiedz co z tego, że ktoś napisał, że jest to nielegalne? Czy ktoś z tego tytułu poniesie konsekwencje? Nie sądzę. Na pewno nikt z PZW nie zostanie z tego tytułu ukarany. Zadziwia mnie tylko jedna sprawa - do tamtego roku np KLEPIEC był uznawany za gatunek nierodzimy. I nagle okazuje się, że jakaś tam uchwała zrobiła z niego naszą rodzimą rybę.Zarybia się sandaczem i głowacicą wody w których nigdy tych ryb tam nie było - czy to jest w porządku i legalne? Nie jestem zwolennikiem zarybiania karpiem byle sadzawki tylko po to, żeby pewna grupa mogła zapełnić sobie lodówki.JK
Ja będąc zupełnie konsekwentnym w swoich poglądach zabroniłbym zarybiania wszelkimi gatunkami obcymi naszych wód. Janusz to nie jest post wymierzony przeciwko Tobie czy innym Karpiarzom. Po prostu moje poglądy na temat zarybień są takie a nie inne. Wracając do tematu to tak jak piszesz powinny zostać wyciągnięte konsekwencje od osób odpowiedzialnych za te nielegalne zarybienia....
CześćWiem, że nie jest to atak :-))))Po prostu zwróć uwagę to my prawie skaczemy sobie do gardeł o te zarybienia a tzw "działacze" mają wszystko w d...A zarybianie małych rzek karpiem to zupełne nieporozumienie . JK
Mnie tylko boli ta proporcja między ......wiadomo czym a innymi gatunkami i to ze na rzece do której mam najblizej zarybienia dokonywane sa " powyżej Kalisza" a tam Prosna przedzielona jest 10 tamami jazami i innymi wynalazkami przez które ryby raczej nie przepływają a Prosna poniżej to juz masakra znowu pełno tam i klusera .
A jak byś sobie zadal jeszcze troche trudu i sprawdzil ,Thiundi,jakie może wymierzyć kary PROP i czy wogóle ten twór ma jakieś uprawnienia do karania ? Bo dla mnie jest to następny twór do stanowisk partyjnych który może tylko wnioskować i upominać. A co jest dziś legalne, kiedy Minister Sprawiedliwości mówi - mam w nosie literę prawa ,kieruje sie duchem prawa?
A jak byś sobie zadal jeszcze troche trudu i sprawdzil ,Thiundi,jakie może wymierzyć kary PROP i czy wogóle ten twór ma jakieś uprawnienia do karania ? Bo dla mnie jest to następny twór do stanowisk partyjnych który może tylko wnioskować i upominać. A co jest dziś legalne, kiedy Minister Sprawiedliwości mówi - mam w nosie literę prawa ,kieruje sie duchem prawa?
Masz rację, że jest na bakier z prawem ale nas to nie upoważnia do stania z założonymi rękami. Bynajmniej ja jeszcze nie straciłem wiary w piękne Polskie łowiska i będę walczył o nie każdą nawet najbzdurniejszą metodą. Ot choćby wklejaniem takich artykułów.
Na pewno nie będę stał z założonymi rękami. Więc spodziewaj się Thund wezwania do sądu (hehe coś mi to przypomniało) bo to Ty sponsorujesz łamanie praw i niszczenie przyrody wnosząc corocznie składki dla tych ułomnych ludzi. Żebyś nie czuł się na lawie oskarżonych samotnie doniosę też na siebie a może jeszcze kogoś na Diabełka żeby było z kim pogadać.:)
Masz rację, że jest na bakier z prawem ale nas to nie upoważnia do
stania z założonymi rękami. Bynajmniej ja jeszcze nie straciłem wiary w
piękne Polskie łowiska i będę walczył o nie każdą nawet najbzdurniejszą
metodą. Ot choćby wklejaniem takich artykułów.
Tu w stu procentach sie z toba zgadzam , bo pewnie na dzień dzisiejszy tylko tyle mogę? przyciskajac klawiaturę . Ktoś powiedział ze polską rzadzi "Banda czworga" mająca rodowody od okrąglego stolu(obence partie) które nigdy sobie nie pozwolą aby ktoś im koryto odebrał , a PZW to też wyborcy. Masz ministerstwo zdrowia -ministerstwo edukacji - gospodarki(gaz łupkowy) Tam dopiero jest "BIZNES"dla rzadzących BUDŻET PANSTWA czyli GS z prezesem obojetnie z której parti.
Ja jestem czysty:) bo akurat moje pieniądze idą na ochronę środowiska:) Czyli nic nie robienie:)
Nie wiem jak możesz tak bezpodstawnie oskarżać PZW o nic nie robienie w kierunku ochrony środowiska. Poczytaj RAPR,Statut i inne podobne o których nigdy nie słyszałem.W każdym jest co najmniej jedno ogólnikowe zdanie na temat ochrony środowiska.Napisanie tego pochłonęło środki przeznaczone na ten cel na nastepne 30 lat bo drogie rzeczy są.
Tyle samo się dzieje jeżeli chodzi o kłusownictwo, tylko ganiają SSR za darmochę a SSR może tyle co i ja w świetle prawa. Czyli pozdrowić kłusola na gorącym uczynku...
Ja jak pisałem wczesniej do karpi nic nie mam pod warunkiem że zarybia sie nim z umiarem wtedy napewno szkody wiekszej nie narobi a i satysfakcja z udanego polowu bedzie wieksza ale niech on stanowi powiedzmy 20% masy zarybieniowej a nie 90.
Gdyby każde koło mialo przynajmniej po dwa zbirniki ,to jeden nich bedzie zarybiany w 90% poświecić go dla karpia ,ale na drugim powinna być zachowana proporcja dla dobra tej wody. Ale jest też nie tylko karp bo pstrąg również jest zarybiany w rzece o uciągu 2cm/sek to jest też bezmyślność i tworzenie odcinka powiedzmy 1500-3000m wodą górska ,(pewnie chodzi o kasę tak jak i przy karpiu) aby niekorzy mogli połowic bez dalekich wyjazdów aż w góry. Ale wiadomo pstrąg jest rybą rodzimą wiec mniej dyskusji,natomiast zarybianie rzek karpiem to już porażka.
Gdyby każde koło mialo przynajmniej po dwa zbirniki ,to jeden nich bedzie zarybiany w 90% poświecić go dla karpia ,ale na drugim powinna być zachowana proporcja dla dobra tej wody. Ale jest też nie tylko karp bo pstrąg również jest zarybiany w rzece o uciągu 2cm/sek to jest też bezmyślność i tworzenie odcinka powiedzmy 1500-3000m wodą górska ,(pewnie chodzi o kasę tak jak i przy karpiu) aby niekorzy mogli połowic bez dalekich wyjazdów aż w góry. Ale wiadomo pstrąg jest rybą rodzimą wiec mniej dyskusji,natomiast zarybianie rzek karpiem to już porażka.
Żadnego karpia! Na jakimkolwiek zbiorniku. To nie jest tak że karp zniszczy tylko jeden zbiornik. Podczas powodzi dochodzi do zalania Wielu zbiorników, między innymi stawów hodowlanych. Później woda trafia do największych rzek typu Wisła Odra itp a z nią karpie. Karpie, tołpygi, amury, tęczaki to nie "nasze" ryby i nie może ich być w "naszych" wodach
A i jeszcze jedno. Nie dajmy sobie zrobić z naszych jeszcze gdzieniegdzie pięknych krajobrazów, komercyjnych, śmierdzących, karpiowych łowisk. W takich łowiskach ani spokoju ani uroku tylko przepych, komercha i szczypta snobizmu. A przecież ni po to nad wodę chodzimy.
Nie po to,ale żeby to zrozumieć trzeba do tego dojrzeć nad wodą. Dlatego ja omijam wszelkie komercje,zbiorniki PZW gdzie "członkowie" wyjmują mięso które im koło wpuściło wiosną tylko dlatego żeby nie być przez nikogo ocenianym i uniknąć porównań do innych.Łowię tam gdzie nie ma nikogo.
Nie po to,ale żeby to zrozumieć trzeba do tego dojrzeć nad wodą. Dlatego ja omijam wszelkie komercje,zbiorniki PZW gdzie "członkowie" wyjmują mięso które im koło wpuściło wiosną tylko dlatego żeby nie być przez nikogo ocenianym i uniknąć porównań do innych.Łowię tam gdzie nie ma nikogo.
No to się świetnie rozumiemy:) Takie fotografie uwielbiam. Właściwie to uwielbiam dzikie, często dziewicze miejsca nad dużymi rzekami. Dzięki za foto
To fakt nie ma nic lepszego jak namierzyć jakiś mały dziki stawik lyb potoczek (opis z zeszłego roku mam na blogu) i to jeszcze gdzieś np w lesie zapomniany przez wszystkich i spradzić czy cos tam pływa.najczęściej efekty są zaskakujące
Ktoś tam kiedyś coś ładnie napisał...zaczeła by sie ładnie historia jednego z tematów..zakończyła by sie odpowiednio gorzej . Na przełomie dwóch tygodni z tego co zauważyłem około 7 ,czy 8- my temat ,gdzie dyskusja jest klonowo identyczna - a temat klonowo nawiązuje, do tego samego tematu - mimo różnych podchodów . Jak każdy serial widzowie lubią nowe odcinki ,tak że twórzmy nowy .
Pamietam jak kilka osób - zagorzałych zwolenników naszych gatunków - było zwolennikiem hasła - OPAMIENTAJ SIĘ RODAKU -POLSKA TYLKO DLA POLAKÓW . Tak że koledzy już w tematach chcieli zero karpi,amurów , itd... Miała królować płotka i jej kolega krąp . Jednak jak każde ugrupowanie marginalne , mają swoje poglądy tylko dla siebie zrozumiałe . Jeśli chodzi o sprawy legalne i niby nielegalne - ustawowo prawomocne ,nieprawomocne -- przestrzegane i nieprzestrzegane ,realne i nierealne ,to moge wam forum zaśmiecić takimi przykładami ..Jednak że nikt tu śmieci nie zbiera ,a ja nie lubie syfu , to szkoda syfić. Pozdrawiam was kochani i życze z może jakiś problemów realnych ,to będzie miej czasu na pierdoły.
Ktoś tam kiedyś coś ładnie napisał...zaczeła by sie ładnie historia jednego z tematów..zakończyła by sie odpowiednio gorzej . Na przełomie dwóch tygodni z tego co zauważyłem około 7 ,czy 8- my temat ,gdzie dyskusja jest klonowo identyczna - a temat klonowo nawiązuje, do tego samego tematu - mimo różnych podchodów . Jak każdy serial widzowie lubią nowe odcinki ,tak że twórzmy nowy .
Pamietam jak kilka osób - zagorzałych zwolenników naszych gatunków - było zwolennikiem hasła - OPAMIENTAJ SIĘ RODAKU -POLSKA TYLKO DLA POLAKÓW . Tak że koledzy już w tematach chcieli zero karpi,amurów , itd... Miała królować płotka i jej kolega krąp . Jednak jak każde ugrupowanie marginalne , mają swoje poglądy tylko dla siebie zrozumiałe . Jeśli chodzi o sprawy legalne i niby nielegalne - ustawowo prawomocne ,nieprawomocne -- przestrzegane i nieprzestrzegane ,realne i nierealne ,to moge wam forum zaśmiecić takimi przykładami ..Jednak że nikt tu śmieci nie zbiera ,a ja nie lubie syfu , to szkoda syfić. Pozdrawiam was kochani i życze z może jakiś problemów realnych ,to będzie miej czasu na pierdoły.
Ktoś tam kiedyś coś ładnie napisał...zaczeła by sie ładnie historia jednego z tematów..zakończyła by sie odpowiednio gorzej . Na przełomie dwóch tygodni z tego co zauważyłem około 7 ,czy 8- my temat ,gdzie dyskusja jest klonowo identyczna - a temat klonowo nawiązuje, do tego samego tematu - mimo różnych podchodów . Jak każdy serial widzowie lubią nowe odcinki ,tak że twórzmy nowy .
Pamietam jak kilka osób - zagorzałych zwolenników naszych gatunków - było zwolennikiem hasła - OPAMIENTAJ SIĘ RODAKU -POLSKA TYLKO DLA POLAKÓW . Tak że koledzy już w tematach chcieli zero karpi,amurów , itd... Miała królować płotka i jej kolega krąp . Jednak jak każde ugrupowanie marginalne , mają swoje poglądy tylko dla siebie zrozumiałe . Jeśli chodzi o sprawy legalne i niby nielegalne - ustawowo prawomocne ,nieprawomocne -- przestrzegane i nieprzestrzegane ,realne i nierealne ,to moge wam forum zaśmiecić takimi przykładami ..Jednak że nikt tu śmieci nie zbiera ,a ja nie lubie syfu , to szkoda syfić. Pozdrawiam was kochani i życze z może jakiś problemów realnych ,to będzie miej czasu na pierdoły.
Ludziom problemów życzy.... Powściągnę swe żądze i nie napisze określenia na takie zachowanie bo dostanę bana.
Sory kolego Thunder ale wypowiedziały sie promile .Jest w tym tyle elokwencji co u kolegi prostaka wyżej ..... tak że radze olać ,ominać ,wykasować i sie nie przejmować.... Nie wiem sam za bardzo o co mi chodziło ,jednak do kolegi tematów trzeźwo podejść nie idzie .... Jak chcecie dalej o Tym porozmawiac ,zapraszam na priva -chyba że żenada ogólna ,to sami wąchajcie smrody,ja wole świeżość.
Sory kolego Thunder ale wypowiedziały sie promile .Jest w tym tyle elokwencji co u kolegi prostaka wyżej ..... tak że radze olać ,ominać ,wykasować i sie nie przejmować.... Nie wiem sam za bardzo o co mi chodziło ,jednak do kolegi tematów trzeźwo podejść nie idzie .... Jak chcecie dalej o Tym porozmawiac ,zapraszam na priva -chyba że żenada ogólna ,to sami wąchajcie smrody,ja wole świeżość.
Zrób se przerwe od tych promili bo dziś widzę nie lepiej :)
" Karpiami
zarybiano wody na wszystkich kontynentach prócz Antarktydy, bo człowiek
spodziewał się źródła łatwego pokarmu. Niestety w wielu jeziorach i
innych zbiornikach zarybianie spowodowało zmniejszenie się
bioróżnorodności, inaczej mówiąc - część zamieszkujących je roślin i
zwierząt po prostu wyginęła. Za sprawą karpi zmniejszyła się bowiem
przejrzystość wody, wzrosła w niej zawartość soli mineralnych, zwiększył
się zakwit, zanikła roślinność podwodna. Negatywne skutki zarybiania
zbiorników tym gatunkiem zauważono już dawno. Pierwsza praca naukowa,
która tego dotyczyła, ukazała się w 1929 r. w USA. Karpia nazwano nawet
„inżynierem” ekosystemu, choć lepiej pasowałoby określenie „burzyciel”.
Główna przyczyna szkodliwego oddziaływania karpi na jeziora wynika ze sposobu, w jaki się odżywiają.
Łatwo to zauważyć, kiedy się płynie łódką po karpiowym stawie. Widać -
to z jednej, to z drugiej strony - ciemne chmury podniesionych z dna
osadów, które się kłębią i powoli rozchodzą w wodzie. Mimo że woda jest
mętna wokół, to ciemne chmury podniesionego mułu wyraźnie są widoczne, a
karpie, sprawców tego zamieszania, można w niej zobaczyć tylko wtedy,
kiedy wystawią grzbiety na powierzchnię wody. Żerowanie karpi w dnie polega na zassaniu do pyska sporej ilości mułu.
Częściowo jest on potem przepuszczany przez skrzela, a częściowo
„wydmuchany”. W ten sposób karp oddziela w jamie gębowej cząstki jadalne
od niejadalnych. Po przeszukaniu dna karpie pozostawiają w nim duże
lejkowate zagłębienia. Mieszanie z wodą osadów dennych (mułów),
określane jako bioturbacja, zwiększa zmętnienie wody. Równocześnie z
mułu są uwalniane sole mineralne, które ponownie trafiają do wody i
stają się pożywką dla glonów. Na to zjawisko hodowcy karpi nie
narzekają, bo w stawach hodowlanych jest ono korzystne. Woda staje się
żyźniejsza, rozwija się w niej więcej glonów, które stanowią podstawę
łańcucha pokarmowego. Zjadają je drobne zwierzęta, którymi z kolei żywią
się karpie. Ciemna i mętna woda w stawach również przynosi korzyści w
gospodarce stawowej, szybciej bowiem nagrzewa ją słońce, a to
przyspiesza wzrost karpi. Zmętnienie
wody ma jednak tragiczne konsekwencje w zbiornikach naturalnych, a
trzeba powiedzieć, że przyroda kształtuje je już od 12 tysięcy lat,
czyli od czasu, kiedy się z tej części Europy wycofał lodowiec. Otóż
zmniejszenie się przejrzystości wody spowodowanej unoszącymi się w
wodzie drobinami mułu i silnym zakwitem glonów ogranicza rozwój
roślinności zanurzonej, bo do dna dociera zbyt mało światła. Przez
tysiące lat w jeziorach kształtowały się naturalne zespoły ryb i
ewoluowały stosownie do zmian zachodzących w ich środowisku. Dziś wiemy,
że jest to proces obustronny: pod wpływem ryb zmieniają się także
jeziora. Zjawisko to zostało nazwane w 1987 r. przez prof. Karola
Opuszyńskiego ichtioeutrofizacją. Teoria ta przyjęta została po
początkowo wrogiej reakcji części naukowców i użytkowników rybackich
jezior. Zakłada ona, że istnieje dodatnia zależność między starzeniem
się jeziora (eutrofizacją) a zasiedlającymi je rybami. Zależność ta nie
dla wszystkich gatunków jest jednakowa. Karpie i ryby roślinożerne
należą do tych ryb, które - wprowadzone do jeziora - szybko powodują w
nim bardzo duże zmiany. Dla rodzimych gatunków ryb najbardziej
niekorzystne jest ograniczenie powierzchni podwodnych łąk. Tracą one
miejsca nadające się do odbywania tarła i rozwoju młodzieży, skutkiem
czego zmniejsza się dorosła część ich populacji. Zmienia się więc
naturalny zespół ryb właściwy dla danego typu jeziora. Ubywa w nim
linów, karasi, szczupaków i okoni. Karpie są też bardzo żarłoczne. Tam,
gdzie jest ich dużo, wyraźnie zmniejsza się ilość dennych bezkręgowców.
To oznacza, że inne ryby muszą konkurować z karpiami o pokarm, co
zwalnia tempo ich wzrostu. Karp jest też nosicielem kilku gatunków
pasożytów obcego pochodzenia, którymi może zarażać rodzime ryby
karpiowate. Nasilenie
negatywnego wpływu karpi na jezioro zależy od dwóch głównych czynników:
charakteru samego jeziora i wielkości zarybień. Możemy dla uproszczenia
podzielić jeziora na trzy typy: (1) płytkie, zeutrofizowane; (2)
głębokie, zeutrofizowane, z wodą mało klarowną; (3) głębokie, mało
żyzne, w których woda jest przejrzysta. Wpływ karpi jest tym
większy, im jezioro jest płytsze, czyli im bardziej przypomina staw
(powierzchnia jeziora nie jest tu tak istotna) oraz oczywiście im karpi
jest w nim więcej. W płytkim jeziorze (typ pierwszy) karpie będą się
czuły bardzo dobrze, ale też negatywne skutki zarybiania nastąpią w
krótkim czasie (proces eutrofizacji znacznie się przyspieszy), ze szkodą
dla pozostałych ryb. W jeziorach drugiego typu (głębokie, ale
zeutrofizowane) funkcję podobną jak karp, jednak o skutkach wyraźnie
mniej zgubnych, spełnia duży leszcz. Lepiej więc nie dokładać kolejnego
gatunku o zbliżonym sposobie odżywiania się i zadbać raczej o to, żeby w
jeziorze było silne stado leszczy, które są naturalnym składnikiem
naszej ichtiofauny. W jeziorach głębszych i mniej zeutrofizowanych
(czyściejszych) oddziaływanie karpi jest paradoksalnie najmniejsze i
daje się zaobserwować po znacznie dłuższym czasie. Jednak takie jeziora
spotyka się już rzadko i przez to są bardzo cenne (żyją w nich sielawy,
czasem sieje), dlatego powinny być szczególnie chronione. Jak więc
widać, zarybianie jakiegokolwiek jeziora karpiami jest pozbawione sensu. Po
przekroczeniu pewnego krytycznego zagęszczenia karpi (biomasy) - wynosi
ono około 200 - 300 kg/ha - ich wpływ na ekosystem jeziora staje się
katastrofalny. Jednak ujawni się on także przy niższym wskaźniku
biomasy, tyle że po dłuższym czasie. Badania przeprowadzone w USA i
południowej Francji wykazały, że przy zagęszczeniu 50 kg/ha ubytek
podwodnej roślinności po 70 - 90 dniach wyniósł od 3,6 do 5,7%. Karpie
rosną szybko i w zasadzie nie mają naturalnych wrogów. Prócz tego z
dużego jeziora trudno je wyłowić metodami rybackimi, a wędkarzom udaje
się to dopiero po intensywnym zanęcaniu, co zresztą też degraduje
jezioro. Systematyczne zarybienia karpiem przez wiele lat w
dopuszczonych ilościach mogą więc doprowadzić do znacznego ich
zagęszczenia. Szczęśliwie się składa, że w naszych wodach karpie rzadko
się rozmnażają. Potrzebują bowiem do tego wielu korzystnych
okoliczności, a często i tak konieczny jest dodatkowy bodziec w postaci
dawki hormonów. Nie można jednak wykluczyć, że gdzieś kiedyś naturalne
tarło się uda. Nawet w głębokich i zimnych jeziorach są płytkie i
zarośnięte zatoki, gdzie tarło może się powieść, wtedy biomasa karpi
jeszcze się zwiększy w sposób niekontrolowany. Trzeba brać pod uwagę
jeszcze jedno zagrożenie. Średnio biorąc, świadomość ekologiczna
rybackich użytkowników wody jest niska. Doskonale widać to na wielu
jeziorach, które na skutek błędnego zarybiania zostały zniszczone. W
operatach rybackich dla poszczególnych jezior będą więc zapisane dawki
zarybieniowe karpi zgodne z rozporządzeniem, ale jest bardzo
prawdopodobne, że do wody trafi ich o wiele więcej. Skutki ujawnią się
po dłuższym czasie i będą nieodwracalne, dzierżawca natomiast nie
poniesienie żadnych konsekwencji. W
Kodeksie etycznego postępowania w rybactwie, przyjętym przez FAO w 1995
r. (Polska jest członkiem tej agendy ONZ), znalazło się zalecenie, żeby
stosować się do tzw. zasady przezorności. Brzmi ono tak (tłumaczenie
prof. Marii Bnińskiej): „Państwo
powinno w szerokim zakresie stosować zasadę przezorności w odniesieniu
do ochrony, gospodarowania i eksploatacji ożywionych elementów
środowiska, tak aby nie wyrządzić szkody w ekosystemach wodnych. Brak
dowodów naukowych o oddziaływaniu konkretnego czynnika nie może stać się
powodem nie podjęcia odpowiednich decyzji w zakresie ochrony środowiska
wodnego lub ich odsuwania na plan dalszy. I odwrotnie - niedopuszczalne
jest nieuwzględnianie w takich decyzjach istniejącej wiedzy i dowodów
naukowych”. Dowodów na szkodliwy wpływ karpi na jeziora jest aż
nadto, mimo to zarybianie ich tym gatunkiem zostało prawnie dopuszczone.
Z punktu widzenia wiedzy naukowej jest przy tym zdumiewające, że
jedynym parametrem, według którego określono wielkości dawek
zarybieniowych, stała się powierzchnia jeziora. Zamiast żyzności
zbiornika (trofii), jego głębokości, charakteru osadów dennych, pokrycia
dna roślinnością podwodną, czyli tych cech jeziora, z którymi
niekorzystny wpływ karpi na wodę może mieć związek, wybrano wielkość
zupełnie nieistotną. Karp jest rybą rzeczną. W swojej ojczyźnie -
obszarze wokół Morza Kaspijskiego i Czarnego - zasiedla dolne biegi
dużych rzek, które z natury mają bardzo mętne wody. Od czasu
sprowadzenia karpia do naszego kraju przez cystersów w 12 lub 13 wieku,
hodujemy go w stawach, ale nie znaczy to, że stał się on przez to innym
gatunkiem. Nie zmieniło się ani jego zachowanie pokarmowe, ani rola w
ekosystemie jezior. Zupełnym zaskoczeniem i nieporozumieniem jest więc
opinia Państwowej Rady Ochrony Przyrody, że jakoby karp stał się
rodzimym elementem naszej przyrody. Miejscem karpia powinny pozostać
stawy, a nie jeziora." Prof. dr hab. Andrzej Witkowski
" Żerowanie karpi w dnie polega na zassaniu do pyska sporej ilości mułu. " Wstawiałem filmiki pokazujące sposób żerowania karpi i leszczy. Jak myślisz która ryba zrobiła więcej syfu na przy dnie? Dlaczego wszyscy piszą, że karp żeruje na mule? Przecież jest to bzdura - żeruje również w toni, na powierzchni, na twardym dnie, zbiera różne żyjątka z zatopionych konarów. Wtedy raczej nie podnosi osadów z dna. " Główna przyczyna szkodliwego oddziaływania karpi na jeziora wynika ze sposobu, w jaki się odżywiają. Łatwo to zauważyć, kiedy się płynie łódką po karpiowym stawie." No jak ktoś swoje spostrzeżenia opiera na przeludnionym karpiami stawie to gratuluję ;-) " Po przekroczeniu pewnego krytycznego zagęszczenia karpi (biomasy) - wynosi ono około 200 - 300 kg/ha - ich wpływ na ekosystem jeziora staje się katastrofalny. Jednak ujawni się on także przy niższym wskaźniku biomasy, tyle że po dłuższym czasie. Badania przeprowadzone w USA i południowej Francji wykazały, że przy zagęszczeniu 50 kg/ha ubytek podwodnej roślinności po 70 - 90 dniach wyniósł od 3,6 do 5,7%. Karpie rosną szybko i w zasadzie nie mają naturalnych wrogów. Prócz tego z dużego jeziora trudno je wyłowić metodami rybackimi, a wędkarzom udaje się to dopiero po intensywnym zanęcaniu, co zresztą też degraduje jezioro." W USA lub Francji sądzę, że są zupełnie odmienne warunki klimatyczne więc nie wiem dlaczego badania z tych państw mają być odnośnikiem dla Polski, szczególnie wschodniej lub północnej gdzie zima jest długa i mroźna. Intensywne nęcenie - hm... ciekawe skąd te informacje i co w ogóle ten slogan znaczy? Zgadzam się z tym, że 200-300 kilowych karpi w hektarze wody to głupota. JK
" Żerowanie karpi w dnie polega na zassaniu do pyska sporej ilości mułu. " Wstawiałem filmiki pokazujące sposób żerowania karpi i leszczy. Jak myślisz która ryba zrobiła więcej syfu na przy dnie? Dlaczego wszyscy piszą, że karp żeruje na mule? Przecież jest to bzdura - żeruje również w toni, na powierzchni, na twardym dnie, zbiera różne żyjątka z zatopionych konarów. Wtedy raczej nie podnosi osadów z dna. " Główna przyczyna szkodliwego oddziaływania karpi na jeziora wynika ze sposobu, w jaki się odżywiają. Łatwo to zauważyć, kiedy się płynie łódką po karpiowym stawie." No jak ktoś swoje spostrzeżenia opiera na przeludnionym karpiami stawie to gratuluję ;-) " Po przekroczeniu pewnego krytycznego zagęszczenia karpi (biomasy) - wynosi ono około 200 - 300 kg/ha - ich wpływ na ekosystem jeziora staje się katastrofalny. Jednak ujawni się on także przy niższym wskaźniku biomasy, tyle że po dłuższym czasie. Badania przeprowadzone w USA i południowej Francji wykazały, że przy zagęszczeniu 50 kg/ha ubytek podwodnej roślinności po 70 - 90 dniach wyniósł od 3,6 do 5,7%. Karpie rosną szybko i w zasadzie nie mają naturalnych wrogów. Prócz tego z dużego jeziora trudno je wyłowić metodami rybackimi, a wędkarzom udaje się to dopiero po intensywnym zanęcaniu, co zresztą też degraduje jezioro." W USA lub Francji sądzę, że są zupełnie odmienne warunki klimatyczne więc nie wiem dlaczego badania z tych państw mają być odnośnikiem dla Polski, szczególnie wschodniej lub północnej gdzie zima jest długa i mroźna. Intensywne nęcenie - hm... ciekawe skąd te informacje i co w ogóle ten slogan znaczy? Zgadzam się z tym, że 200-300 kilowych karpi w hektarze wody to głupota. JK
Zgadza się Januszu, karpie żerują w toni a nawet z powierzchni zasysają pokarm. Co nie zmienia faktu że są też odkurzaczami dna. Znów masz rację pisząc, że leszcze żeruje w mule, podobnie lin. To z kolei nie zmienia faktu, że karp to obcy gatunek, który wpływa na środowisko i to niestety niekorzystnie. Owszem racjonalne zarybianie karpiem nie doprowadzi do natychmiastowego zniszczenia akwenu wodnego. Ponieważ każdy zbiornik ma zdolność odbudowywania się. Zatem zgodzę się nawet że są zbiorniki gdzie karp żyje w jakiejś tam "symbiozie" z naszymi gatunkami. Jednakże ma wpływ na środowisko i to jest pewnik.
"Kilka tygodni temu, przeszukując Internet, wszedłem na strony portalu Zarządu Głównego Polskiego Związku Wędkarskiego. W informacjach kilku okręgów znalazłem doniesienia o regularnych zarybieniach karpiami wód otwartych (rzek i zbiorników zaporowych). Zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem karp jest gatunkiem obcym naszej ichtiofaunie, więc zarybianie karpiami wód otwartych bez pozytywnej opinii Państwowej Rady Ochrony Przyrody i bez formalnego zezwolenia ministra środowiska jest naruszeniem Ustawy o rybactwie śródlądowym. Okazuje się, że Polski Związek Wędkarski takich zezwoleń nie posiada.
Szanowny Panie,Zezwolenia na zarybianie karpiami i innymi obcymi gatunkami nie są biurokratycznym wymysłem. Karpie masowo wprowadzone do zbiornika niszczą środowisko, powodując mętnienie wody i zanik roślinności, a w efekcie degenerację populacji rodzimych gatunków ryb. Obecność karpi w wodach otwartych powinna być więc ograniczana i ściśle kontrolowana. Niestety, w praktyce jest zupełnie inaczej. (...)
(…) oczywiście zgadzam się z argumentem formalnym, iż karp, mimo że hodowany w Polsce od prawie tysiąclecia, nadal jest uznawany za gatunek obcy w wodach bieżących. Trzeba jednak wiedzieć, że w wodach, które PZW dzierżawi od RZGW, podstawą prawną rybackiego użytkowania tych wód jest umowa dzierżawna z załączonym do niej operatem rybackim. Taki operat, zgodnie z przepisami państwowymi, a te mam nadzieję Pan dobrze zna, stanowi dla rybackiego gospodarza wód podstawę prawną, zaś jego naruszenie daje podstawę do odebrania dzierżawcy prawa do rybactwa i rozwiązania umowy dzierżawnej. (...) Dysponuję oświadczeniami ww. okręgów co do zgodności z prawem zarybień karpiem przez Okręg w Wałbrzychu na zb. zaporowym w Lubachowie w ilości 1500 kg rocznie oraz przez Okręg w Opolu na zb. zaporowym w Turawie. (...)
Pozdrawiam
Antoni Kustusz
rzecznik prasowy PZW
Po uważnej lekturze listu rzecznika doszedłem do wniosku, że muszę pytać dalej. (...)
Wystąpiłem więc do Ministerstwa Środowiska z oficjalnym pytaniem, czy Państwowa Rada Ochrony Przyrody (ustawowy organ doradczy Ministerstwa) opiniowała w ostatnich latach jakiekolwiek wnioski o zezwolenie dotyczące zarybień wód otwartych karpiami. Otrzymałem następującą odpowiedź:
Odpowiadając na Pańskie pytanie dotyczące wniosków o zezwolenie na zarybianie karpiem wód otwartych, pragnę poinformować, że PROP tej kadencji takich wniosków nie opiniowała. Były jedynie wnioski dotyczące zarybiania pstrągiem tęczowym.
Z poważaniem
Jacek Engel
przewodniczący Komisji ds. ochrony mokradeł,
obszarów słodkowodnych i morskich
A więc cud się nie zdarzył. Ministerstwo nie wydało żadnej zgody na zarybianie karpiami wód otwartych. Mało tego, ani PZW, ani RZGW w ogóle nie występował o taką zgodę, co oznacza, że dotychczasowe zarybienia karpiami były prowadzone na dziko, niezgodnie z ustawą – czyli NIELEGALNIE!"
Karpie są rybami chętnie łowionymi przez wędkarzy, ale zarybianie karpiami wód otwartych narusza obowiązujące ustawy. Więcej w tekście Romana Pietrzaka "Zarybienia karpiami nielegalne", "Wędkarski Świat" 4/2008, str. 34.
Czyżby?
u mnie rz. Prosnę zarybiaja regularnie od wielu lat Karpiami i karasiami srebrzystymi
CześćE tam - :-))))W związku z powyższym proponuję winnych odszukać i dla przykładu ukarać ;-) a nie bić piany.Powiedz co z tego, że ktoś napisał, że jest to nielegalne? Czy ktoś z tego tytułu poniesie konsekwencje? Nie sądzę. Na pewno nikt z PZW nie zostanie z tego tytułu ukarany.
Zadziwia mnie tylko jedna sprawa - do tamtego roku np KLEPIEC był uznawany za gatunek nierodzimy. I nagle okazuje się, że jakaś tam uchwała zrobiła z niego naszą rodzimą rybę.Zarybia się sandaczem i głowacicą wody w których nigdy tych ryb tam nie było - czy to jest w porządku i legalne?
Nie jestem zwolennikiem zarybiania karpiem byle sadzawki tylko po to, żeby pewna grupa mogła zapełnić sobie lodówki.JK
Ja będąc zupełnie konsekwentnym w swoich poglądach zabroniłbym zarybiania wszelkimi gatunkami obcymi naszych wód. Janusz to nie jest post wymierzony przeciwko Tobie czy innym Karpiarzom. Po prostu moje poglądy na temat zarybień są takie a nie inne. Wracając do tematu to tak jak piszesz powinny zostać wyciągnięte konsekwencje od osób odpowiedzialnych za te nielegalne zarybienia....
CześćWiem, że nie jest to atak :-))))Po prostu zwróć uwagę to my prawie skaczemy sobie do gardeł o te zarybienia a tzw "działacze" mają wszystko w d...A zarybianie małych rzek karpiem to zupełne nieporozumienie .
JK
u mnie rz. Prosnę zarybiaja regularnie od wielu lat Karpiami i karasiami srebrzystymi
A no właśnie. To już całkiem bez sensu. Toć to nawet dziecko wie jak japoniec i karp czuje się w rzece...
Mnie tylko boli ta proporcja między ......wiadomo czym a innymi gatunkami i to ze na rzece do której mam najblizej zarybienia dokonywane sa " powyżej Kalisza" a tam Prosna przedzielona jest 10 tamami jazami i innymi wynalazkami przez które ryby raczej nie przepływają a Prosna poniżej to juz masakra znowu pełno tam i klusera .
A jak byś sobie zadal jeszcze troche trudu i sprawdzil ,Thiundi,jakie może wymierzyć kary
PROP i czy wogóle ten twór ma jakieś uprawnienia do karania ?
Bo dla mnie jest to następny twór do stanowisk partyjnych który może tylko wnioskować
i upominać. A co jest dziś legalne, kiedy Minister Sprawiedliwości mówi - mam w nosie literę prawa ,kieruje sie duchem prawa?
A jak byś sobie zadal jeszcze troche trudu i sprawdzil ,Thiundi,jakie może wymierzyć kary
PROP i czy wogóle ten twór ma jakieś uprawnienia do karania ?
Bo dla mnie jest to następny twór do stanowisk partyjnych który może tylko wnioskować
i upominać. A co jest dziś legalne, kiedy Minister Sprawiedliwości mówi - mam w nosie literę prawa ,kieruje sie duchem prawa?
Masz rację, że jest na bakier z prawem ale nas to nie upoważnia do stania z założonymi rękami. Bynajmniej ja jeszcze nie straciłem wiary w piękne Polskie łowiska i będę walczył o nie każdą nawet najbzdurniejszą metodą. Ot choćby wklejaniem takich artykułów.
Na pewno nie będę stał z założonymi rękami.
Więc spodziewaj się Thund wezwania do sądu (hehe coś mi to przypomniało) bo to Ty sponsorujesz łamanie praw i niszczenie przyrody wnosząc corocznie składki dla tych ułomnych ludzi.
Żebyś nie czuł się na lawie oskarżonych samotnie doniosę też na siebie a może jeszcze kogoś na Diabełka żeby było z kim pogadać.:)
DONOS
Uprzejmie donoszę, że znam kilkunastu wędkarzy z imienia i nazwiska sponsorujących nielegalne zarybianie karpiami ( łącznie ze mną )
Podpis
Tak na poczekaniu stworzyłem wzór :-)JK
DONOS
Uprzejmie donoszę, że znam kilkunastu wędkarzy z imienia i nazwiska sponsorujących nielegalne zarybianie karpiami ( łącznie ze mną )
Podpis
Tak na poczekaniu stworzyłem wzór :-)JK
Ja jestem czysty:) bo akurat moje pieniądze idą na ochronę środowiska:) Czyli nic nie robienie:)
Masz rację, że jest na bakier z prawem ale nas to nie upoważnia do stania z założonymi rękami. Bynajmniej ja jeszcze nie straciłem wiary w piękne Polskie łowiska i będę walczył o nie każdą nawet najbzdurniejszą metodą. Ot choćby wklejaniem takich artykułów.
Tu w stu procentach sie z toba zgadzam , bo pewnie na dzień dzisiejszy tylko tyle mogę? przyciskajac klawiaturę . Ktoś powiedział ze polską rzadzi "Banda czworga" mająca rodowody od okrąglego stolu(obence partie) które nigdy sobie nie pozwolą aby ktoś im koryto odebrał , a PZW to też wyborcy. Masz ministerstwo zdrowia -ministerstwo edukacji - gospodarki(gaz łupkowy)
Tam dopiero jest "BIZNES"dla rzadzących BUDŻET PANSTWA czyli GS z prezesem obojetnie z której parti.
Ja jestem czysty:) bo akurat moje pieniądze idą na ochronę środowiska:) Czyli nic nie robienie:)
Nie wiem jak możesz tak bezpodstawnie oskarżać PZW o nic nie robienie w kierunku ochrony środowiska.
Poczytaj RAPR,Statut i inne podobne o których nigdy nie słyszałem.W każdym jest co najmniej jedno ogólnikowe zdanie na temat ochrony środowiska.Napisanie tego pochłonęło środki przeznaczone na ten cel na nastepne 30 lat bo drogie rzeczy są.
Tyle samo się dzieje jeżeli chodzi o kłusownictwo, tylko ganiają SSR za darmochę a SSR może tyle co i ja w świetle prawa. Czyli pozdrowić kłusola na gorącym uczynku...
Ja jak pisałem wczesniej do karpi nic nie mam pod warunkiem że zarybia sie nim z umiarem wtedy napewno szkody wiekszej nie narobi a i satysfakcja z udanego polowu bedzie wieksza ale niech on stanowi powiedzmy 20% masy zarybieniowej a nie 90.
Gdyby każde koło mialo przynajmniej po dwa zbirniki ,to jeden nich bedzie zarybiany w 90% poświecić go dla karpia ,ale na drugim powinna być zachowana proporcja dla dobra tej wody.
Ale jest też nie tylko karp bo pstrąg również jest zarybiany w rzece o uciągu 2cm/sek to jest też
bezmyślność i tworzenie odcinka powiedzmy 1500-3000m wodą górska ,(pewnie chodzi o kasę tak jak i przy karpiu) aby niekorzy mogli połowic bez dalekich wyjazdów aż w góry.
Ale wiadomo pstrąg jest rybą rodzimą wiec mniej dyskusji,natomiast zarybianie rzek karpiem to już porażka.
Gdyby każde koło mialo przynajmniej po dwa zbirniki ,to jeden nich bedzie zarybiany w 90% poświecić go dla karpia ,ale na drugim powinna być zachowana proporcja dla dobra tej wody.
Ale jest też nie tylko karp bo pstrąg również jest zarybiany w rzece o uciągu 2cm/sek to jest też
bezmyślność i tworzenie odcinka powiedzmy 1500-3000m wodą górska ,(pewnie chodzi o kasę tak jak i przy karpiu) aby niekorzy mogli połowic bez dalekich wyjazdów aż w góry.
Ale wiadomo pstrąg jest rybą rodzimą wiec mniej dyskusji,natomiast zarybianie rzek karpiem to już porażka.
Żadnego karpia! Na jakimkolwiek zbiorniku. To nie jest tak że karp zniszczy tylko jeden zbiornik. Podczas powodzi dochodzi do zalania Wielu zbiorników, między innymi stawów hodowlanych. Później woda trafia do największych rzek typu Wisła Odra itp a z nią karpie. Karpie, tołpygi, amury, tęczaki to nie "nasze" ryby i nie może ich być w "naszych" wodach
A i jeszcze jedno. Nie dajmy sobie zrobić z naszych jeszcze gdzieniegdzie pięknych krajobrazów, komercyjnych, śmierdzących, karpiowych łowisk. W takich łowiskach ani spokoju ani uroku tylko przepych, komercha i szczypta snobizmu. A przecież ni po to nad wodę chodzimy.
Nie po to,ale żeby to zrozumieć trzeba do tego dojrzeć nad wodą.
Dlatego ja omijam wszelkie komercje,zbiorniki PZW gdzie "członkowie" wyjmują mięso które im koło wpuściło wiosną tylko dlatego żeby nie być przez nikogo ocenianym i uniknąć porównań do innych.Łowię tam gdzie nie ma nikogo.
Nie po to,ale żeby to zrozumieć trzeba do tego dojrzeć nad wodą.
Dlatego ja omijam wszelkie komercje,zbiorniki PZW gdzie "członkowie" wyjmują mięso które im koło wpuściło wiosną tylko dlatego żeby nie być przez nikogo ocenianym i uniknąć porównań do innych.Łowię tam gdzie nie ma nikogo.
No to się świetnie rozumiemy:) Takie fotografie uwielbiam. Właściwie to uwielbiam dzikie, często dziewicze miejsca nad dużymi rzekami. Dzięki za foto
To fakt nie ma nic lepszego jak namierzyć jakiś mały dziki stawik lyb potoczek (opis z zeszłego roku mam na blogu) i to jeszcze gdzieś np w lesie zapomniany przez wszystkich i spradzić czy cos tam pływa.najczęściej efekty są zaskakujące
Ktoś tam kiedyś coś ładnie napisał...zaczeła by sie ładnie historia jednego z tematów..zakończyła by sie odpowiednio gorzej .
Na przełomie dwóch tygodni z tego co zauważyłem około 7 ,czy 8- my temat ,gdzie dyskusja jest klonowo identyczna - a temat klonowo nawiązuje, do tego samego tematu - mimo różnych podchodów .
Jak każdy serial widzowie lubią nowe odcinki ,tak że twórzmy nowy .
Pamietam jak kilka osób - zagorzałych zwolenników naszych gatunków - było zwolennikiem hasła - OPAMIENTAJ SIĘ RODAKU -POLSKA TYLKO DLA POLAKÓW .
Tak że koledzy już w tematach chcieli zero karpi,amurów , itd... Miała królować płotka i jej kolega krąp . Jednak jak każde ugrupowanie marginalne , mają swoje poglądy tylko dla siebie zrozumiałe .
Jeśli chodzi o sprawy legalne i niby nielegalne - ustawowo prawomocne ,nieprawomocne -- przestrzegane i nieprzestrzegane ,realne i nierealne ,to moge wam forum zaśmiecić takimi przykładami ..Jednak że nikt tu śmieci nie zbiera ,a ja nie lubie syfu , to szkoda syfić.
Pozdrawiam was kochani i życze z może jakiś problemów realnych ,to będzie miej czasu na pierdoły.
Ktoś tam kiedyś coś ładnie napisał...zaczeła by sie ładnie historia jednego z tematów..zakończyła by sie odpowiednio gorzej .
Na przełomie dwóch tygodni z tego co zauważyłem około 7 ,czy 8- my temat ,gdzie dyskusja jest klonowo identyczna - a temat klonowo nawiązuje, do tego samego tematu - mimo różnych podchodów .
Jak każdy serial widzowie lubią nowe odcinki ,tak że twórzmy nowy .
Pamietam jak kilka osób - zagorzałych zwolenników naszych gatunków - było zwolennikiem hasła - OPAMIENTAJ SIĘ RODAKU -POLSKA TYLKO DLA POLAKÓW .
Tak że koledzy już w tematach chcieli zero karpi,amurów , itd... Miała królować płotka i jej kolega krąp . Jednak jak każde ugrupowanie marginalne , mają swoje poglądy tylko dla siebie zrozumiałe .
Jeśli chodzi o sprawy legalne i niby nielegalne - ustawowo prawomocne ,nieprawomocne -- przestrzegane i nieprzestrzegane ,realne i nierealne ,to moge wam forum zaśmiecić takimi przykładami ..Jednak że nikt tu śmieci nie zbiera ,a ja nie lubie syfu , to szkoda syfić.
Pozdrawiam was kochani i życze z może jakiś problemów realnych ,to będzie miej czasu na pierdoły.
Toś się wypowiedział...
Popieram wysiedlenie karpia z naszych wód.
Ktoś tam kiedyś coś ładnie napisał...zaczeła by sie ładnie historia jednego z tematów..zakończyła by sie odpowiednio gorzej .
Na przełomie dwóch tygodni z tego co zauważyłem około 7 ,czy 8- my temat ,gdzie dyskusja jest klonowo identyczna - a temat klonowo nawiązuje, do tego samego tematu - mimo różnych podchodów .
Jak każdy serial widzowie lubią nowe odcinki ,tak że twórzmy nowy .
Pamietam jak kilka osób - zagorzałych zwolenników naszych gatunków - było zwolennikiem hasła - OPAMIENTAJ SIĘ RODAKU -POLSKA TYLKO DLA POLAKÓW .
Tak że koledzy już w tematach chcieli zero karpi,amurów , itd... Miała królować płotka i jej kolega krąp . Jednak jak każde ugrupowanie marginalne , mają swoje poglądy tylko dla siebie zrozumiałe .
Jeśli chodzi o sprawy legalne i niby nielegalne - ustawowo prawomocne ,nieprawomocne -- przestrzegane i nieprzestrzegane ,realne i nierealne ,to moge wam forum zaśmiecić takimi przykładami ..Jednak że nikt tu śmieci nie zbiera ,a ja nie lubie syfu , to szkoda syfić.
Pozdrawiam was kochani i życze z może jakiś problemów realnych ,to będzie miej czasu na pierdoły.
Ludziom problemów życzy.... Powściągnę swe żądze i nie napisze określenia na takie zachowanie bo dostanę bana.
Sory kolego Thunder ale wypowiedziały sie promile .Jest w tym tyle elokwencji co u kolegi prostaka wyżej ..... tak że radze olać ,ominać ,wykasować i sie nie przejmować....
Nie wiem sam za bardzo o co mi chodziło ,jednak do kolegi tematów trzeźwo podejść nie idzie ....
Jak chcecie dalej o Tym porozmawiac ,zapraszam na priva -chyba że żenada ogólna ,to sami wąchajcie smrody,ja wole świeżość.
Dzięki za sprostowanie...
Sory kolego Thunder ale wypowiedziały sie promile .Jest w tym tyle elokwencji co u kolegi prostaka wyżej ..... tak że radze olać ,ominać ,wykasować i sie nie przejmować....
Nie wiem sam za bardzo o co mi chodziło ,jednak do kolegi tematów trzeźwo podejść nie idzie ....
Jak chcecie dalej o Tym porozmawiac ,zapraszam na priva -chyba że żenada ogólna ,to sami wąchajcie smrody,ja wole świeżość.
Zrób se przerwe od tych promili bo dziś widzę nie lepiej :)
Ciekawa lektura.
"
Karpiami zarybiano wody na wszystkich kontynentach prócz Antarktydy, bo człowiek spodziewał się źródła łatwego pokarmu. Niestety w wielu jeziorach i innych zbiornikach zarybianie spowodowało zmniejszenie się bioróżnorodności, inaczej mówiąc - część zamieszkujących je roślin i zwierząt po prostu wyginęła. Za sprawą karpi zmniejszyła się bowiem przejrzystość wody, wzrosła w niej zawartość soli mineralnych, zwiększył się zakwit, zanikła roślinność podwodna. Negatywne skutki zarybiania zbiorników tym gatunkiem zauważono już dawno. Pierwsza praca naukowa, która tego dotyczyła, ukazała się w 1929 r. w USA. Karpia nazwano nawet „inżynierem” ekosystemu, choć lepiej pasowałoby określenie „burzyciel”.
Główna przyczyna szkodliwego oddziaływania karpi na jeziora wynika ze sposobu, w jaki się odżywiają. Łatwo to zauważyć, kiedy się płynie łódką po karpiowym stawie. Widać - to z jednej, to z drugiej strony - ciemne chmury podniesionych z dna osadów, które się kłębią i powoli rozchodzą w wodzie. Mimo że woda jest mętna wokół, to ciemne chmury podniesionego mułu wyraźnie są widoczne, a karpie, sprawców tego zamieszania, można w niej zobaczyć tylko wtedy, kiedy wystawią grzbiety na powierzchnię wody.
Żerowanie karpi w dnie polega na zassaniu do pyska sporej ilości mułu. Częściowo jest on potem przepuszczany przez skrzela, a częściowo „wydmuchany”. W ten sposób karp oddziela w jamie gębowej cząstki jadalne od niejadalnych. Po przeszukaniu dna karpie pozostawiają w nim duże lejkowate zagłębienia.
Mieszanie z wodą osadów dennych (mułów), określane jako bioturbacja, zwiększa zmętnienie wody. Równocześnie z mułu są uwalniane sole mineralne, które ponownie trafiają do wody i stają się pożywką dla glonów. Na to zjawisko hodowcy karpi nie narzekają, bo w stawach hodowlanych jest ono korzystne. Woda staje się żyźniejsza, rozwija się w niej więcej glonów, które stanowią podstawę łańcucha pokarmowego. Zjadają je drobne zwierzęta, którymi z kolei żywią się karpie. Ciemna i mętna woda w stawach również przynosi korzyści w gospodarce stawowej, szybciej bowiem nagrzewa ją słońce, a to przyspiesza wzrost karpi.
Zmętnienie wody ma jednak tragiczne konsekwencje w zbiornikach naturalnych, a trzeba powiedzieć, że przyroda kształtuje je już od 12 tysięcy lat, czyli od czasu, kiedy się z tej części Europy wycofał lodowiec. Otóż zmniejszenie się przejrzystości wody spowodowanej unoszącymi się w wodzie drobinami mułu i silnym zakwitem glonów ogranicza rozwój roślinności zanurzonej, bo do dna dociera zbyt mało światła.
Przez tysiące lat w jeziorach kształtowały się naturalne zespoły ryb i ewoluowały stosownie do zmian zachodzących w ich środowisku. Dziś wiemy, że jest to proces obustronny: pod wpływem ryb zmieniają się także jeziora. Zjawisko to zostało nazwane w 1987 r. przez prof. Karola Opuszyńskiego ichtioeutrofizacją. Teoria ta przyjęta została po początkowo wrogiej reakcji części naukowców i użytkowników rybackich jezior. Zakłada ona, że istnieje dodatnia zależność między starzeniem się jeziora (eutrofizacją) a zasiedlającymi je rybami. Zależność ta nie dla wszystkich gatunków jest jednakowa. Karpie i ryby roślinożerne należą do tych ryb, które - wprowadzone do jeziora - szybko powodują w nim bardzo duże zmiany.
Dla rodzimych gatunków ryb najbardziej niekorzystne jest ograniczenie powierzchni podwodnych łąk. Tracą one miejsca nadające się do odbywania tarła i rozwoju młodzieży, skutkiem czego zmniejsza się dorosła część ich populacji. Zmienia się więc naturalny zespół ryb właściwy dla danego typu jeziora. Ubywa w nim linów, karasi, szczupaków i okoni. Karpie są też bardzo żarłoczne. Tam, gdzie jest ich dużo, wyraźnie zmniejsza się ilość dennych bezkręgowców. To oznacza, że inne ryby muszą konkurować z karpiami o pokarm, co zwalnia tempo ich wzrostu. Karp jest też nosicielem kilku gatunków pasożytów obcego pochodzenia, którymi może zarażać rodzime ryby karpiowate.
Nasilenie negatywnego wpływu karpi na jezioro zależy od dwóch głównych czynników: charakteru samego jeziora i wielkości zarybień. Możemy dla uproszczenia podzielić jeziora na trzy typy: (1) płytkie, zeutrofizowane; (2) głębokie, zeutrofizowane, z wodą mało klarowną; (3) głębokie, mało żyzne, w których woda jest przejrzysta. Wpływ karpi jest tym większy, im jezioro jest płytsze, czyli im bardziej przypomina staw (powierzchnia jeziora nie jest tu tak istotna) oraz oczywiście im karpi jest w nim więcej. W płytkim jeziorze (typ pierwszy) karpie będą się czuły bardzo dobrze, ale też negatywne skutki zarybiania nastąpią w krótkim czasie (proces eutrofizacji znacznie się przyspieszy), ze szkodą dla pozostałych ryb. W jeziorach drugiego typu (głębokie, ale zeutrofizowane) funkcję podobną jak karp, jednak o skutkach wyraźnie mniej zgubnych, spełnia duży leszcz. Lepiej więc nie dokładać kolejnego gatunku o zbliżonym sposobie odżywiania się i zadbać raczej o to, żeby w jeziorze było silne stado leszczy, które są naturalnym składnikiem naszej ichtiofauny. W jeziorach głębszych i mniej zeutrofizowanych (czyściejszych) oddziaływanie karpi jest paradoksalnie najmniejsze i daje się zaobserwować po znacznie dłuższym czasie. Jednak takie jeziora spotyka się już rzadko i przez to są bardzo cenne (żyją w nich sielawy, czasem sieje), dlatego powinny być szczególnie chronione. Jak więc widać, zarybianie jakiegokolwiek jeziora karpiami jest pozbawione sensu.
Po przekroczeniu pewnego krytycznego zagęszczenia karpi (biomasy) - wynosi ono około 200 - 300 kg/ha - ich wpływ na ekosystem jeziora staje się katastrofalny. Jednak ujawni się on także przy niższym wskaźniku biomasy, tyle że po dłuższym czasie. Badania przeprowadzone w USA i południowej Francji wykazały, że przy zagęszczeniu 50 kg/ha ubytek podwodnej roślinności po 70 - 90 dniach wyniósł od 3,6 do 5,7%.
Karpie rosną szybko i w zasadzie nie mają naturalnych wrogów. Prócz tego z dużego jeziora trudno je wyłowić metodami rybackimi, a wędkarzom udaje się to dopiero po intensywnym zanęcaniu, co zresztą też degraduje jezioro. Systematyczne zarybienia karpiem przez wiele lat w dopuszczonych ilościach mogą więc doprowadzić do znacznego ich zagęszczenia. Szczęśliwie się składa, że w naszych wodach karpie rzadko się rozmnażają. Potrzebują bowiem do tego wielu korzystnych okoliczności, a często i tak konieczny jest dodatkowy bodziec w postaci dawki hormonów. Nie można jednak wykluczyć, że gdzieś kiedyś naturalne tarło się uda. Nawet w głębokich i zimnych jeziorach są płytkie i zarośnięte zatoki, gdzie tarło może się powieść, wtedy biomasa karpi jeszcze się zwiększy w sposób niekontrolowany.
Trzeba brać pod uwagę jeszcze jedno zagrożenie. Średnio biorąc, świadomość ekologiczna rybackich użytkowników wody jest niska. Doskonale widać to na wielu jeziorach, które na skutek błędnego zarybiania zostały zniszczone. W operatach rybackich dla poszczególnych jezior będą więc zapisane dawki zarybieniowe karpi zgodne z rozporządzeniem, ale jest bardzo prawdopodobne, że do wody trafi ich o wiele więcej. Skutki ujawnią się po dłuższym czasie i będą nieodwracalne, dzierżawca natomiast nie poniesienie żadnych konsekwencji.
W Kodeksie etycznego postępowania w rybactwie, przyjętym przez FAO w 1995 r. (Polska jest członkiem tej agendy ONZ), znalazło się zalecenie, żeby stosować się do tzw. zasady przezorności. Brzmi ono tak (tłumaczenie prof. Marii Bnińskiej): „Państwo powinno w szerokim zakresie stosować zasadę przezorności w odniesieniu do ochrony, gospodarowania i eksploatacji ożywionych elementów środowiska, tak aby nie wyrządzić szkody w ekosystemach wodnych. Brak dowodów naukowych o oddziaływaniu konkretnego czynnika nie może stać się powodem nie podjęcia odpowiednich decyzji w zakresie ochrony środowiska wodnego lub ich odsuwania na plan dalszy. I odwrotnie - niedopuszczalne jest nieuwzględnianie w takich decyzjach istniejącej wiedzy i dowodów naukowych”. Dowodów na szkodliwy wpływ karpi na jeziora jest aż nadto, mimo to zarybianie ich tym gatunkiem zostało prawnie dopuszczone. Z punktu widzenia wiedzy naukowej jest przy tym zdumiewające, że jedynym parametrem, według którego określono wielkości dawek zarybieniowych, stała się powierzchnia jeziora. Zamiast żyzności zbiornika (trofii), jego głębokości, charakteru osadów dennych, pokrycia dna roślinnością podwodną, czyli tych cech jeziora, z którymi niekorzystny wpływ karpi na wodę może mieć związek, wybrano wielkość zupełnie nieistotną.
Karp jest rybą rzeczną. W swojej ojczyźnie - obszarze wokół Morza Kaspijskiego i Czarnego - zasiedla dolne biegi dużych rzek, które z natury mają bardzo mętne wody. Od czasu sprowadzenia karpia do naszego kraju przez cystersów w 12 lub 13 wieku, hodujemy go w stawach, ale nie znaczy to, że stał się on przez to innym gatunkiem. Nie zmieniło się ani jego zachowanie pokarmowe, ani rola w ekosystemie jezior. Zupełnym zaskoczeniem i nieporozumieniem jest więc opinia Państwowej Rady Ochrony Przyrody, że jakoby karp stał się rodzimym elementem naszej przyrody. Miejscem karpia powinny pozostać stawy, a nie jeziora."
Prof. dr hab. Andrzej Witkowski
Merytorycznie i na temat
" Żerowanie karpi w dnie polega na zassaniu do pyska sporej ilości mułu. "
Wstawiałem filmiki pokazujące sposób żerowania karpi i leszczy. Jak myślisz która ryba zrobiła więcej syfu na przy dnie? Dlaczego wszyscy piszą, że karp żeruje na mule? Przecież jest to bzdura - żeruje również w toni, na powierzchni, na twardym dnie, zbiera różne żyjątka z zatopionych konarów. Wtedy raczej nie podnosi osadów z dna. " Główna przyczyna szkodliwego oddziaływania karpi na jeziora wynika ze sposobu, w jaki się odżywiają. Łatwo to zauważyć, kiedy się płynie łódką po karpiowym stawie." No jak ktoś swoje spostrzeżenia opiera na przeludnionym karpiami stawie to gratuluję ;-)
" Po przekroczeniu pewnego krytycznego zagęszczenia karpi (biomasy) - wynosi ono około 200 - 300 kg/ha - ich wpływ na ekosystem jeziora staje się katastrofalny. Jednak ujawni się on także przy niższym wskaźniku biomasy, tyle że po dłuższym czasie. Badania przeprowadzone w USA i południowej Francji wykazały, że przy zagęszczeniu 50 kg/ha ubytek podwodnej roślinności po 70 - 90 dniach wyniósł od 3,6 do 5,7%. Karpie rosną szybko i w zasadzie nie mają naturalnych wrogów. Prócz tego z dużego jeziora trudno je wyłowić metodami rybackimi, a wędkarzom udaje się to dopiero po intensywnym zanęcaniu, co zresztą też degraduje jezioro." W USA lub Francji sądzę, że są zupełnie odmienne warunki klimatyczne więc nie wiem dlaczego badania z tych państw mają być odnośnikiem dla Polski, szczególnie wschodniej lub północnej gdzie zima jest długa i mroźna. Intensywne nęcenie - hm... ciekawe skąd te informacje i co w ogóle ten slogan znaczy? Zgadzam się z tym, że 200-300 kilowych karpi w hektarze wody to głupota. JK
tylko co z tego ze ty i ja mamy podobne zdanie JA NIE JESTEM WROGIEM KARPIA a jedynie jego przesytem
" Żerowanie karpi w dnie polega na zassaniu do pyska sporej ilości mułu. "
Wstawiałem filmiki pokazujące sposób żerowania karpi i leszczy. Jak myślisz która ryba zrobiła więcej syfu na przy dnie? Dlaczego wszyscy piszą, że karp żeruje na mule? Przecież jest to bzdura - żeruje również w toni, na powierzchni, na twardym dnie, zbiera różne żyjątka z zatopionych konarów. Wtedy raczej nie podnosi osadów z dna. " Główna przyczyna szkodliwego oddziaływania karpi na jeziora wynika ze sposobu, w jaki się odżywiają. Łatwo to zauważyć, kiedy się płynie łódką po karpiowym stawie." No jak ktoś swoje spostrzeżenia opiera na przeludnionym karpiami stawie to gratuluję ;-)
" Po przekroczeniu pewnego krytycznego zagęszczenia karpi (biomasy) - wynosi ono około 200 - 300 kg/ha - ich wpływ na ekosystem jeziora staje się katastrofalny. Jednak ujawni się on także przy niższym wskaźniku biomasy, tyle że po dłuższym czasie. Badania przeprowadzone w USA i południowej Francji wykazały, że przy zagęszczeniu 50 kg/ha ubytek podwodnej roślinności po 70 - 90 dniach wyniósł od 3,6 do 5,7%. Karpie rosną szybko i w zasadzie nie mają naturalnych wrogów. Prócz tego z dużego jeziora trudno je wyłowić metodami rybackimi, a wędkarzom udaje się to dopiero po intensywnym zanęcaniu, co zresztą też degraduje jezioro." W USA lub Francji sądzę, że są zupełnie odmienne warunki klimatyczne więc nie wiem dlaczego badania z tych państw mają być odnośnikiem dla Polski, szczególnie wschodniej lub północnej gdzie zima jest długa i mroźna. Intensywne nęcenie - hm... ciekawe skąd te informacje i co w ogóle ten slogan znaczy? Zgadzam się z tym, że 200-300 kilowych karpi w hektarze wody to głupota. JK
Zgadza się Januszu, karpie żerują w toni a nawet z powierzchni zasysają pokarm. Co nie zmienia faktu że są też odkurzaczami dna. Znów masz rację pisząc, że leszcze żeruje w mule, podobnie lin. To z kolei nie zmienia faktu, że karp to obcy gatunek, który wpływa na środowisko i to niestety niekorzystnie. Owszem racjonalne zarybianie karpiem nie doprowadzi do natychmiastowego zniszczenia akwenu wodnego. Ponieważ każdy zbiornik ma zdolność odbudowywania się. Zatem zgodzę się nawet że są zbiorniki gdzie karp żyje w jakiejś tam "symbiozie" z naszymi gatunkami. Jednakże ma wpływ na środowisko i to jest pewnik.