od niedawna jestem na forum, czytam wasze wpisy i trafiłem nie raz na temat o zarybianiu.Zarybili Wisłe zarybili coś tam i cos tam.....a o moich okolicznych zbiornikach cisza.wie ktoś czy u nas sie ktos tym zajmuje?czy nasz zarzad bierze tylko kase dla zasady ?moze warto by było wziąć sprawy w swoje ręce i jakas prywatna składka?
Pzw piotrków zarybia , gdyż bez tego byśmy łowili tylko karasie, uklejki i sumik :( A odnośnie zarybiania nie jest to łatwy temat ,konieczna jest pomoc ichtiologa aby nie zaburzyć biocenozy, jednak pomysł z prywatnym zarybianiem jest ok,choć byśmy łamali prawo (jakaś forma stowarzyszenia ochrony wód piotrkowskiego). Jednak potrzebna jest duża grupa osób i ogromne chęci a o nie trudno w dzisiejszych trudnych czasach. Krzysiek
Kolego maly01,żaden zarząd nie bierze kasy.Jak nie wiesz to pytaj a nie mów.Wszystkie wody na których gospodaruje PZW są z mocy prawa zarybiane.Tym zajmują się okręgi jako upoważnieni do rybactwa.Pójdż na najbliższe walne zebranie koła i dowiesz się wszystkiego.
Odnośnie zarybiania w naszym regionie. Zarybianie jest i to dużych ilościach. Problem jest w tym, że nasze wody zarybiane są rybkami małymi - narybkiem. A jak wiadomo przeżywalność takich rybek wynosi mały procent, bardzo mały procent. A to skutkuje mała ilością ryb wymiarowych, a także po prostu wyrzuceniem pieniędzy w błoto. A kolegę maly01 odsyłam na zebranie sprawozdawcze Twojego koła. Na takim zebraniu od przedstawiciela okręgu można uzyskać informacje o miejscu, gatunkach i ilościach zarybień.
od niedawna jestem na forum, czytam wasze wpisy i trafiłem nie raz na temat o zarybianiu.Zarybili Wisłe zarybili coś tam i cos tam.....a o moich okolicznych zbiornikach cisza.wie ktoś czy u nas sie ktos tym zajmuje?czy nasz zarzad bierze tylko kase dla zasady ?moze warto by było wziąć sprawy w swoje ręce i jakas prywatna składka?
Proponuję byś udał się do swego koła i poprosił o informacje na temat zarybień przeprowadzonych w waszym okręgu. Oni maja papiery gdzie i co wpuszczono. Na zebraniach koła też są takie tematy poruszane, jak też można zgłaszać swoje wnioski by zarybić ten zbiornik taką i taką rybką...
Powiem więcej, że odkąd zarządy okręgów dzierżawią od skarbu państwa obwody rybackie mają obowiązek prowadzić gospodarkę rybacką i zarybieniową na tych wodach. Dodam więcej, że podczas zarybień przyjeżdżają przedstawiciele RZGW i nadzorują. Tak więc nie ma możliwości zrobienia przekrętu co sugeruje założyciel wątku. Po drugie informacje o zarybieniach można poznać podczas zebrań w kołach lub bezpośrednio w swoim kole. Jeden z kolegów pisze że zarybienia dokonuje się małymi rybkami, które nie wszystkie przeżyją. Ale z drugiej strony należałoby dodać, że jest wielu wędkarzy gdy dowiedzą się o zarybieniu nie opuszczają łowiska od świtu do wieczora aż wybiorą wszystko. Mięsiarz może więcej szkody wyrządzić niż naturalna śmierć narybku.
Do kolegi maly01 wchodząc pod poniższy link zobaczysz czym i gdzie w okręgu Piotrkowskim zarybiano zbiorniki: http://www.pzw.org.pl/40/wiadomosci/54073/60/zarybienie_obwodow_rybackich
Powiem więcej, że odkąd zarządy okręgów dzierżawią od skarbu państwa obwody rybackie mają obowiązek prowadzić gospodarkę rybacką i zarybieniową na tych wodach. Dodam więcej, że podczas zarybień przyjeżdżają przedstawiciele RZGW i nadzorują. Tak więc nie ma możliwości zrobienia przekrętu co sugeruje założyciel wątku. Po drugie informacje o zarybieniach można poznać podczas zebrań w kołach lub bezpośrednio w swoim kole. Jeden z kolegów pisze że zarybienia dokonuje się małymi rybkami, które nie wszystkie przeżyją. Ale z drugiej strony należałoby dodać, że jest wielu wędkarzy gdy dowiedzą się o zarybieniu nie opuszczają łowiska od świtu do wieczora aż wybiorą wszystko. Mięsiarz może więcej szkody wyrządzić niż naturalna śmierć narybku.
Troszeczkę kolego przesadziłeś. PZW zarybia narybkiem, a narybek to (wg Wikipedii):
„Narybek, zarybek – młode, małe ryby (do ukończenia pierwszego roku życia), które po zużyciu zawartości woreczka żółtkowego rozpoczęły samodzielne zdobywanie pokarmu. W rozwoju narybku wyróżniane są dwa stadia: letnie (Lipcówka) i wiosenne. W pierwszym stadium – od ukończenia stadium larwalnego do połowy pierwszego sezonu wegetacyjnego – narybek ma całkiem inny wygląd niż dorosłe ryby. Nie można rozróżnić płci u tak młodych ryb. W drugim stadium ryby stają się w pełni ukształtowane.”
…i który „mięsiarz”, jak nazywasz, chciałby je wziąć. Z narybku w warunkach naturalnych przeżywa ok. 5%. Można inaczej tylko trzeba chcieć… I tu leży wina nie ze strony wędkarzy, tylko PZW, którzy nie mają pojęcia jak i gdzie zarybiać!!!
Pzw piotrków zarybia , gdyż bez tego byśmy łowili tylko karasie, uklejki i sumik :( A odnośnie zarybiania nie jest to łatwy temat ,konieczna jest pomoc ichtiologa aby nie zaburzyć biocenozy, jednak pomysł z prywatnym zarybianiem jest ok,choć byśmy łamali prawo (jakaś forma stowarzyszenia ochrony wód piotrkowskiego). Jednak potrzebna jest duża grupa osób i ogromne chęci a o nie trudno w dzisiejszych trudnych czasach. Krzysiek
Mam osobiste zdanie co do zarybiania i pomocy ichtiologa. Otóż często czytam wiadomości na temat zarybiania zbiornika sulejowskiego i Jeziorska. Interesuje mnie dlatego że los w sprawach rodzinnych rzuci mnie w tamte strony. W obecnie zamieszkanym miejscu jest dużo prywatnych stawów, do których wpuszczane są w dużych ilościach różnego rodzaju ryby. Wpuszczany kroczek zawsze przekracza 1 kg sztuka, i więcej. A to dlatego że możemy łowić bez oczekiwania na podrośnięcie narybku. Nigdy nie wpuszczamy mniejszych sztuk.Posiadamy nawet w kole taki staw. Chcę powiedzieć że nie korzystamy z pomocy ichtiologa tylko zarybiamy i łowimy. Nawet mamy sumy powyzej 10 kilogramów. Ryby maja się dobrze i wędkarze są zadowoleni. Zbieramy przy opłatach zasadniczych dodatkowo tylko po 20 złotych. Kto chce i ma taką chęć może wpłacić więcej. Naprawdę mamy eldorado i łowimy piękne ryby. Jest zasada że ile wpuścimy tyle łowimy. W sprzyjającym letnim dniu ryby spławiają się aż miło patrzeć. Zachęcam do takiej działalności. Wpuszczajcie wybrane gatunki ryb i łówcie. Nawet gdyby którejś siarczystej zimy doszło dp przyduchy. Nie ryzygnujemy w takim przypadku i nadal zarybiamy. Jesteśmy naprawdę zadowoleni. Dotyczy to również i jeziora PZW. Wędkarze i w takim przypadku zbierają dodatkowo ustalona koleżeńsko składke, i wpuszczaja narybek nawet nie mówiąc nic w zarządzie okręgu. I nikt nie narzeka na brak ryb w zbiornikach.Tłumaczenie organizatorów że muszą dbać o rybostan żeby nie przerybić zbiornika jest totalną bzdurą. Poprostu jest im tak wygodniej. Nie rzadko w zarządzie są osoby które nawet nie są wędkarzami.
Powiem więcej, że odkąd zarządy okręgów dzierżawią od skarbu państwa obwody rybackie mają obowiązek prowadzić gospodarkę rybacką i zarybieniową na tych wodach. Dodam więcej, że podczas zarybień przyjeżdżają przedstawiciele RZGW i nadzorują. Tak więc nie ma możliwości zrobienia przekrętu co sugeruje założyciel wątku. Po drugie informacje o zarybieniach można poznać podczas zebrań w kołach lub bezpośrednio w swoim kole. Jeden z kolegów pisze że zarybienia dokonuje się małymi rybkami, które nie wszystkie przeżyją. Ale z drugiej strony należałoby dodać, że jest wielu wędkarzy gdy dowiedzą się o zarybieniu nie opuszczają łowiska od świtu do wieczora aż wybiorą wszystko. Mięsiarz może więcej szkody wyrządzić niż naturalna śmierć narybku.
Troszeczkę kolego przesadziłeś. PZW zarybia narybkiem, a narybek to (wg Wikipedii):
„Narybek, zarybek – młode, małe ryby (do ukończenia pierwszego roku życia), które po zużyciu zawartości woreczka żółtkowego rozpoczęły samodzielne zdobywanie pokarmu. W rozwoju narybku wyróżniane są dwa stadia: letnie (Lipcówka) i wiosenne. W pierwszym stadium – od ukończenia stadium larwalnego do połowy pierwszego sezonu wegetacyjnego – narybek ma całkiem inny wygląd niż dorosłe ryby. Nie można rozróżnić płci u tak młodych ryb. W drugim stadium ryby stają się w pełni ukształtowane.”
…i który „mięsiarz”, jak nazywasz, chciałby je wziąć. Z narybku w warunkach naturalnych przeżywa ok. 5%. Można inaczej tylko trzeba chcieć… I tu leży wina nie ze strony wędkarzy, tylko PZW, którzy nie mają pojęcia jak i gdzie zarybiać!!!
Zgadza się. Jaki głupek zarybia akweny lipcówką. Szkoda czasu i pieniędzy. Należy wpuszczać do wody kroczek wyrośnięty. Najlepiej jak już osiąga 1 kilogram. Jest wówczas największa przeżywalność, nawet 90 procent. Lipcówka ginie w paszczach drapieżników. Wygodniej jest dla ośrodków hodujących narybek sprzedać lipcówkę. I sprzedają, bo wiedzą że mało z tego kupujący zyskaja, i znowu będą kupować, a interes kwitnie. A niech przetrzymają do podrośnięcia kroczka. Po co wam kupować lipcówkę. Nie róbcie żartów. .
Powiem więcej, że odkąd zarządy okręgów dzierżawią od skarbu państwa obwody rybackie mają obowiązek prowadzić gospodarkę rybacką i zarybieniową na tych wodach. Dodam więcej, że podczas zarybień przyjeżdżają przedstawiciele RZGW i nadzorują. Tak więc nie ma możliwości zrobienia przekrętu co sugeruje założyciel wątku. Po drugie informacje o zarybieniach można poznać podczas zebrań w kołach lub bezpośrednio w swoim kole. Jeden z kolegów pisze że zarybienia dokonuje się małymi rybkami, które nie wszystkie przeżyją. Ale z drugiej strony należałoby dodać, że jest wielu wędkarzy gdy dowiedzą się o zarybieniu nie opuszczają łowiska od świtu do wieczora aż wybiorą wszystko. Mięsiarz może więcej szkody wyrządzić niż naturalna śmierć narybku.
Niech łowi ile chce. I zarybiać nadal. W tym sęk by zarybiac i łowić. Łów i TY jak Ci się podoba. Myslisz że ryby codziennie biorą? Nieraz jest tak że i przez tydzień wcale nie złowisz. Po co opowiadasz takie bzdury. Jeżeli chcesz tylko łowić i wypuszczać dla przyjemności to stwórzcie taki zbiornik, i tam możesz uskuteczniać swoje hobby. Płacic za czas paliwo i wracac do domu o kiju. Wtedy zobaczysz czy będą tam chetni do wędkowania.
od niedawna jestem na forum, czytam wasze wpisy i trafiłem nie raz na temat o zarybianiu.Zarybili Wisłe zarybili coś tam i cos tam.....a o moich okolicznych zbiornikach cisza.wie ktoś czy u nas sie ktos tym zajmuje?czy nasz zarzad bierze tylko kase dla zasady ?moze warto by było wziąć sprawy w swoje ręce i jakas prywatna składka?
Pzw piotrków zarybia , gdyż bez tego byśmy łowili tylko karasie, uklejki i sumik :( A odnośnie zarybiania nie jest to łatwy temat ,konieczna jest pomoc ichtiologa aby nie zaburzyć biocenozy, jednak pomysł z prywatnym zarybianiem jest ok,choć byśmy łamali prawo (jakaś forma stowarzyszenia ochrony wód piotrkowskiego). Jednak potrzebna jest duża grupa osób i ogromne chęci a o nie trudno w dzisiejszych trudnych czasach. Krzysiek
a coś wiecej wiesz o tym zarybianiu?czym i kiedy?
Kolego maly01,żaden zarząd nie bierze kasy.Jak nie wiesz to pytaj a nie mów.Wszystkie wody na których gospodaruje PZW są z mocy prawa zarybiane.Tym zajmują się okręgi jako upoważnieni do rybactwa.Pójdż na najbliższe walne zebranie koła i dowiesz się wszystkiego.
Odnośnie zarybiania w naszym regionie. Zarybianie jest i to dużych ilościach. Problem jest w tym, że nasze wody zarybiane są rybkami małymi - narybkiem. A jak wiadomo przeżywalność takich rybek wynosi mały procent, bardzo mały procent. A to skutkuje mała ilością ryb wymiarowych, a także po prostu wyrzuceniem pieniędzy w błoto. A kolegę maly01 odsyłam na zebranie sprawozdawcze Twojego koła. Na takim zebraniu od przedstawiciela okręgu można uzyskać informacje o miejscu, gatunkach i ilościach zarybień.
zarybiają czymś na pewno
no czymś na pewno :D
od niedawna jestem na forum, czytam wasze wpisy i trafiłem nie raz na temat o zarybianiu.Zarybili Wisłe zarybili coś tam i cos tam.....a o moich okolicznych zbiornikach cisza.wie ktoś czy u nas sie ktos tym zajmuje?czy nasz zarzad bierze tylko kase dla zasady ?moze warto by było wziąć sprawy w swoje ręce i jakas prywatna składka?
Proponuję byś udał się do swego koła i poprosił o informacje na temat zarybień przeprowadzonych w waszym okręgu. Oni maja papiery gdzie i co wpuszczono. Na zebraniach koła też są takie tematy poruszane, jak też można zgłaszać swoje wnioski by zarybić ten zbiornik taką i taką rybką...
Wystarczy wejść na stronę okręguhttp://www.pzw.org.pl/40/wiadomosci/54073/60/zarybienie_obwodow_rybackich
Mam kolegę w komisji zarybieniowej i wiem że robią to jak należy
Powiem więcej, że odkąd zarządy okręgów dzierżawią od skarbu państwa obwody rybackie mają obowiązek prowadzić gospodarkę rybacką i zarybieniową na tych wodach. Dodam więcej, że podczas zarybień przyjeżdżają przedstawiciele RZGW i nadzorują. Tak więc nie ma możliwości zrobienia przekrętu co sugeruje założyciel wątku.
Po drugie informacje o zarybieniach można poznać podczas zebrań w kołach lub bezpośrednio w swoim kole.
Jeden z kolegów pisze że zarybienia dokonuje się małymi rybkami, które nie wszystkie przeżyją. Ale z drugiej strony należałoby dodać, że jest wielu wędkarzy gdy dowiedzą się o zarybieniu nie opuszczają łowiska od świtu do wieczora aż wybiorą wszystko. Mięsiarz może więcej szkody wyrządzić niż naturalna śmierć narybku.
Do kolegi maly01 wchodząc pod poniższy link zobaczysz czym i gdzie w okręgu Piotrkowskim zarybiano zbiorniki:
http://www.pzw.org.pl/40/wiadomosci/54073/60/zarybienie_obwodow_rybackich
Powiem więcej, że odkąd zarządy okręgów dzierżawią od skarbu państwa obwody rybackie mają obowiązek prowadzić gospodarkę rybacką i zarybieniową na tych wodach. Dodam więcej, że podczas zarybień przyjeżdżają przedstawiciele RZGW i nadzorują. Tak więc nie ma możliwości zrobienia przekrętu co sugeruje założyciel wątku.
Po drugie informacje o zarybieniach można poznać podczas zebrań w kołach lub bezpośrednio w swoim kole.
Jeden z kolegów pisze że zarybienia dokonuje się małymi rybkami, które nie wszystkie przeżyją. Ale z drugiej strony należałoby dodać, że jest wielu wędkarzy gdy dowiedzą się o zarybieniu nie opuszczają łowiska od świtu do wieczora aż wybiorą wszystko. Mięsiarz może więcej szkody wyrządzić niż naturalna śmierć narybku.
Troszeczkę kolego przesadziłeś. PZW zarybia narybkiem, a narybek to (wg Wikipedii):
„Narybek, zarybek – młode, małe ryby (do ukończenia pierwszego roku życia), które po zużyciu zawartości woreczka żółtkowego rozpoczęły samodzielne zdobywanie pokarmu. W rozwoju narybku wyróżniane są dwa stadia: letnie (Lipcówka) i wiosenne. W pierwszym stadium – od ukończenia stadium larwalnego do połowy pierwszego sezonu wegetacyjnego – narybek ma całkiem inny wygląd niż dorosłe ryby. Nie można rozróżnić płci u tak młodych ryb. W drugim stadium ryby stają się w pełni ukształtowane.”
…i który „mięsiarz”, jak nazywasz, chciałby je wziąć. Z narybku w warunkach naturalnych przeżywa ok. 5%. Można inaczej tylko trzeba chcieć…
I tu leży wina nie ze strony wędkarzy, tylko PZW, którzy nie mają pojęcia jak i gdzie zarybiać!!!
Pzw piotrków zarybia , gdyż bez tego byśmy łowili tylko karasie, uklejki i sumik :( A odnośnie zarybiania nie jest to łatwy temat ,konieczna jest pomoc ichtiologa aby nie zaburzyć biocenozy, jednak pomysł z prywatnym zarybianiem jest ok,choć byśmy łamali prawo (jakaś forma stowarzyszenia ochrony wód piotrkowskiego). Jednak potrzebna jest duża grupa osób i ogromne chęci a o nie trudno w dzisiejszych trudnych czasach. Krzysiek
Mam osobiste zdanie co do zarybiania i pomocy ichtiologa. Otóż często czytam wiadomości na temat zarybiania zbiornika sulejowskiego i Jeziorska. Interesuje mnie dlatego że los w sprawach rodzinnych rzuci mnie w tamte strony. W obecnie zamieszkanym miejscu jest dużo prywatnych stawów, do których wpuszczane są w dużych ilościach różnego rodzaju ryby. Wpuszczany kroczek zawsze przekracza 1 kg sztuka, i więcej. A to dlatego że możemy łowić bez oczekiwania na podrośnięcie narybku. Nigdy nie wpuszczamy mniejszych sztuk.Posiadamy nawet w kole taki staw. Chcę powiedzieć że nie korzystamy z pomocy ichtiologa tylko zarybiamy i łowimy. Nawet mamy sumy powyzej 10 kilogramów. Ryby maja się dobrze i wędkarze są zadowoleni. Zbieramy przy opłatach zasadniczych dodatkowo tylko po 20 złotych. Kto chce i ma taką chęć może wpłacić więcej. Naprawdę mamy eldorado i łowimy piękne ryby. Jest zasada że ile wpuścimy tyle łowimy. W sprzyjającym letnim dniu ryby spławiają się aż miło patrzeć. Zachęcam do takiej działalności. Wpuszczajcie wybrane gatunki ryb i łówcie. Nawet gdyby którejś siarczystej zimy doszło dp przyduchy. Nie ryzygnujemy w takim przypadku i nadal zarybiamy. Jesteśmy naprawdę zadowoleni. Dotyczy to również i jeziora PZW. Wędkarze i w takim przypadku zbierają dodatkowo ustalona koleżeńsko składke, i wpuszczaja narybek nawet nie mówiąc nic w zarządzie okręgu. I nikt nie narzeka na brak ryb w zbiornikach.Tłumaczenie organizatorów że muszą dbać o rybostan żeby nie przerybić zbiornika jest totalną bzdurą. Poprostu jest im tak wygodniej. Nie rzadko w zarządzie są osoby które nawet nie są wędkarzami.
Powiem więcej, że odkąd zarządy okręgów dzierżawią od skarbu państwa obwody rybackie mają obowiązek prowadzić gospodarkę rybacką i zarybieniową na tych wodach. Dodam więcej, że podczas zarybień przyjeżdżają przedstawiciele RZGW i nadzorują. Tak więc nie ma możliwości zrobienia przekrętu co sugeruje założyciel wątku.
Po drugie informacje o zarybieniach można poznać podczas zebrań w kołach lub bezpośrednio w swoim kole.
Jeden z kolegów pisze że zarybienia dokonuje się małymi rybkami, które nie wszystkie przeżyją. Ale z drugiej strony należałoby dodać, że jest wielu wędkarzy gdy dowiedzą się o zarybieniu nie opuszczają łowiska od świtu do wieczora aż wybiorą wszystko. Mięsiarz może więcej szkody wyrządzić niż naturalna śmierć narybku.
Troszeczkę kolego przesadziłeś. PZW zarybia narybkiem, a narybek to (wg Wikipedii):
„Narybek, zarybek – młode, małe ryby (do ukończenia pierwszego roku życia), które po zużyciu zawartości woreczka żółtkowego rozpoczęły samodzielne zdobywanie pokarmu. W rozwoju narybku wyróżniane są dwa stadia: letnie (Lipcówka) i wiosenne. W pierwszym stadium – od ukończenia stadium larwalnego do połowy pierwszego sezonu wegetacyjnego – narybek ma całkiem inny wygląd niż dorosłe ryby. Nie można rozróżnić płci u tak młodych ryb. W drugim stadium ryby stają się w pełni ukształtowane.”
…i który „mięsiarz”, jak nazywasz, chciałby je wziąć. Z narybku w warunkach naturalnych przeżywa ok. 5%. Można inaczej tylko trzeba chcieć…
I tu leży wina nie ze strony wędkarzy, tylko PZW, którzy nie mają pojęcia jak i gdzie zarybiać!!!
Zgadza się. Jaki głupek zarybia akweny lipcówką. Szkoda czasu i pieniędzy. Należy wpuszczać do wody kroczek wyrośnięty. Najlepiej jak już osiąga 1 kilogram. Jest wówczas największa przeżywalność, nawet 90 procent. Lipcówka ginie w paszczach drapieżników. Wygodniej jest dla ośrodków hodujących narybek sprzedać lipcówkę. I sprzedają, bo wiedzą że mało z tego kupujący zyskaja, i znowu będą kupować, a interes kwitnie. A niech przetrzymają do podrośnięcia kroczka. Po co wam kupować lipcówkę. Nie róbcie żartów.
.
Powiem więcej, że odkąd zarządy okręgów dzierżawią od skarbu państwa obwody rybackie mają obowiązek prowadzić gospodarkę rybacką i zarybieniową na tych wodach. Dodam więcej, że podczas zarybień przyjeżdżają przedstawiciele RZGW i nadzorują. Tak więc nie ma możliwości zrobienia przekrętu co sugeruje założyciel wątku.
Po drugie informacje o zarybieniach można poznać podczas zebrań w kołach lub bezpośrednio w swoim kole.
Jeden z kolegów pisze że zarybienia dokonuje się małymi rybkami, które nie wszystkie przeżyją. Ale z drugiej strony należałoby dodać, że jest wielu wędkarzy gdy dowiedzą się o zarybieniu nie opuszczają łowiska od świtu do wieczora aż wybiorą wszystko. Mięsiarz może więcej szkody wyrządzić niż naturalna śmierć narybku.
Niech łowi ile chce. I zarybiać nadal. W tym sęk by zarybiac i łowić. Łów i TY jak Ci się podoba. Myslisz że ryby codziennie biorą? Nieraz jest tak że i przez tydzień wcale nie złowisz. Po co opowiadasz takie bzdury. Jeżeli chcesz tylko łowić i wypuszczać dla przyjemności to stwórzcie taki zbiornik, i tam możesz uskuteczniać swoje hobby. Płacic za czas paliwo i wracac do domu o kiju. Wtedy zobaczysz czy będą tam chetni do wędkowania.