Reklama
  • siadol2009-03-28 16:37:44

    Za kilka dni nasze koło będzie zarybiało staw w Długołęce. Co roku po zarybieniu zamykamy tez zbiornik na okres dwóch tygodni. Chcemy w ten sposób aby ryba spokojnie zapoznała sie z nowym środowiskiem wodnym i rozlokowała sie na łowisku. Chcemy również zapobiec, lub chociażby ograniczyć (moje pobożne życzenie) sytuacjom jakie obserwujemy z pewnością na większości polskich łowisk, mianowicie masowe wyławianie ciągle jeszcze ogłupiałych, niedawno przecież wpuszczonych ryb przez wędkarzy, którzy siedzą co parę metrów od siebie. Mam w związku z tym takie pytanie do szanownych koleżanek i kolegów z innych kół. Jak u Was wygladają akcje zarybieniowe i czy macie jakieś sposoby na problemy które opisałem? Pozdrawiam Hubert

  • hubi 2009-03-28 20:37:00

    Nalezy tak czynić, bo prawdziwy wędkarz wie o co chodzi ale jest mase mięsiarzy którzy czekają na takie okazje ryba po zarybieniu jest głupia i co jej się nie da na wszystko bierze popieram i pozdrawiam.

  • endriut 2009-03-28 20:51:03

    Witam! Zgadzam się z kolegą. Dla prawdziwego wędkarza tabliczka wywieszona na łowisku o zarybieniu i zamknięciu łowiska w zupełności wystarczy, ale są tacy którzy tylko na to czekają. Widziałem kiedyś gościa na zamkniętym łowisku z taką siatką do łowienia robaczków dla rybek akwariowych, twierdził że łowi owe robaczki, ja byłem młody i mnie po prostu olał. Przeszedłem się dookoła łowiska i zza krzaków widziałem jak przeczesuje brzegi tą siatką. Tak napradę to w wiadrze miał same rybki a nie robaczki. Szkoda że nie było nikogo na łowisku z kim mógłbym kolesia naprostować... Koledzy co robić w takich sytuacjach?

  • hubi 2009-03-28 20:58:55

    Trzeba było gamonia do wody wrzucić ale takie są realia pozdrawiam.

  • Reklama


Reklama
Reklama