Ja tam żadnych za świadczeń nie musiałe mieć.Tata dał 2 moje zdjęcia ligitymacyjne dla kolegikolega wszystko wyrobił
Nie wiesz, nie wypowiadaj się, po raz kolejny ci to piszę gimbusie, twoje wypowiedzi nic nie wnoszą i nie pomagasz pytającemu, a komentujesz praktycznie większość postów, niestety.
Tak idziesz z tym do starostwa, pytasz w jakiejś recepcji do którego pokoju iść żeby wyrobić kartę wędkarską idziesz tam, wypełniasz podanie, dostajesz kwitek żeby zapłacić 10zł idziesz zapłacić, wracasz z potwierdzeniem dajesz zdjęcie, wypełnione podanie, i kwit o zdanym egzaminie czekasz 10minut i karta powinna być zrobiona.
Ja tam żadnych za świadczeń nie musiałe mieć.Tata dał 2 moje zdjęcia ligitymacyjne dla kolegikolega wszystko wyrobił
Nie wiesz, nie wypowiadaj się, po raz kolejny ci to piszę gimbusie, twoje wypowiedzi nic nie wnoszą i nie pomagasz pytającemu, a komentujesz praktycznie większość postów, niestety.
Nie krytykój dzieciaka oszołomie ! Te forum jest po to żeby pomagać takim jak on a nie ich zniechęcać . Widać że drętwa ściero nie masz dzieci bo sam jesteś jeszcze pod garnuszkiem rodziców. Zapraszam do PŁOŃSKA.
@yba ale to jest forum i wypisywanie bzdur w temacie "ktoś tam mi załatwił" jest co najmniej nie odpowiedzialne. Prawo stanowi, że każdy musi zdać egzamin przed otrzymaniem karty wędkarskiej, a otrzymanie takiego potwierdzenia wymusza znanie RAPR w minimalnym jego stopniu. Wiadomo, że przepisy ulegają zmienie dlatego należy śledzić w prasie, internecie lub czytać to co jest napisane w zezwoleniu żeby być na bieżąco.
Twoja poprzednia "wypowiedz" jest żenująca i powinieneś ją poprawić lub przynajmniej przeprosić za pisany beznadziejny język.
CześćJakby Ci tu grzecznie powiedzieć - miałem Cię za mądrego ...Zbyszek nie jest popaprańcem w przeciwieństwie do Ciebie ...A co On takiego wniósł? Pie...trzy po trzy para piętnaście w każdym poście....Mistrz Yoda:" linek1998Łubin dobry na lina jest" W zasadzie to miej jaja i przeproś Zbyszka ! JK
Cześć
Jakby Ci tu grzecznie powiedzieć - miałem Cię za mądrego ...
Zbyszek nie jest popaprańcem w przeciwieństwie do Ciebie ...
A co On takiego wniósł? Pie...trzy po trzy para piętnaście w każdym poście....
Mistrz Yoda:
" linek1998
Łubin dobry na lina jest"
W zasadzie to miej jaja i przeproś Zbyszka !JK
Panie J . karp . to nie było absolutnie do zbyszka tylko do dandola . Po zdjęciach Zbyszka sadzę że facet ma ze 60 lat i absolutnie , nawet jak bym coś miał do niego, nigdy bym nic takiego nie napisał . Przeczytaj jeszcze raz . Sam mam ojca który jest mniej więcej w wieku Zbyszka , lub starszy bo ma 65 lat i zapewniam cię że mam ogromny szacunek do ludzi starszych bo wiele od nich się możemy nauczyć.
Do @luki było to ponad 100 lat temu dlatego może nie wszystko pamiętam, ale taki druk był podstawą do wymiany starej karty wędkarskiej wydawanej przez PZW na tę wydawaną przez Urząd, Starostwo itp. Zmianie podlegały stare karty wędkarskie i zakończenie tego procesu jak dobrze pamiętam było w roku 1998.
Proszę mnie poprawić jeśli wprowadzam kogoś w błąd.
" ...taki popapraniec... "Dalej, dalej :-)Widzisz gdyby Tacy Zbyszkowie mogli ( a powinni ) wejść do ZG PZW wiele zmieniło by się na dobre. Pytając Zbyszka o to czy zdawał na kartę wędkarską to tak jak mnie zapytałbyś czy złowiłem karpia ;-) Jest to oczywista oczywistość.Mi bardziej chodzi o powyższe określenie.Ale dobrze Ci idzie więc zanim Zbyszek wróci z ryb oczywiście i na PW otrzyma od Ciebie odpowiednio zredagowaną wiadomość :-)Każdy popełnia błędy ale tylko nieliczni potrafią się do nich przyznać i przeprosić.JK
Ja tam żadnych za świadczeń nie musiałe mieć.Tata dał 2 moje zdjęcia ligitymacyjne dla kolegikolega wszystko wyrobił
Nie wiesz, nie wypowiadaj się, po raz kolejny ci to piszę gimbusie, twoje wypowiedzi nic nie wnoszą i nie pomagasz pytającemu, a komentujesz praktycznie większość postów, niestety.
Nie krytykój dzieciaka oszołomie ! Te forum jest po to żeby pomagać takim jak on a nie ich zniechęcać . Widać że drętwa ściero nie masz dzieci bo sam jesteś jeszcze pod garnuszkiem rodziców. Zapraszam do PŁOŃSKA.
Miałem to w myśli pisząc o poprawianiu taką oto twoją "wypowiedz"
" ...taki popapraniec... "Dalej, dalej :-)Widzisz gdyby Tacy Zbyszkowie mogli ( a powinni ) wejść do ZG PZW wiele zmieniło by się na dobre. Pytając Zbyszka o to czy zdawał na kartę wędkarską to tak jak mnie zapytałbyś czy złowiłem karpia ;-) Jest to oczywista oczywistość.Mi bardziej chodzi o powyższe określenie.Ale dobrze Ci idzie więc zanim Zbyszek wróci z ryb oczywiście i na PW otrzyma od Ciebie odpowiednio zredagowaną wiadomość :-)Każdy popełnia błędy ale tylko nieliczni potrafią się do nich przyznać i przeprosić.JK
Tak w zupełności zgadzam się z Januszem, że niestety tylko nieliczni potrafią się przyznać do błędów, gaf i przeprosić szczerze. Więc proszę już nie komentować posta kol. Pawła.Myślę że wie, zrozumiał o co chodzi i wykorzysta dobrze, daną mu szansę, nasz kolega Zbyszek na pewno przyjmie Twe przeprosiny. Pozdrawiam Krzysztof.
" ...taki popapraniec... "
Dalej, dalej :-)
Widzisz gdyby Tacy Zbyszkowie mogli ( a powinni ) wejść do ZG PZW wiele zmieniło by się na dobre. Pytając Zbyszka o to czy zdawał na kartę wędkarską to tak jak mnie zapytałbyś czy złowiłem karpia ;-) Jest to oczywista oczywistość.
Mi bardziej chodzi o powyższe określenie.
Ale dobrze Ci idzie więc zanim Zbyszek wróci z ryb oczywiście i na PW otrzyma od Ciebie odpowiednio zredagowaną wiadomość :-)
Każdy popełnia błędy ale tylko nieliczni potrafią się do nich przyznać i przeprosić.
JK
Zadając pytanie , oczekujemy odpowiedzi . A ty tak uparty jesteś na tego Zbyszka że nie wiem . I dalej idziesz w zaparte że te epitety typu popapraniec były do zbyszka!! Nie, nie były do Zbyszka zauważ to a nie idziesz w zaparte i najpierw przeczytaj do kogo ktos pisze zanim wywołasz awanture .
Ja nie zdawałem żadnego egzaminu na KW.Całe moje pokolenie wędkarzy,którzy nie mieli przerw w członkostwie w PZW nie zdawało egzaminu.KW była niejako z urzędu dla tych którzy byli członkami PZW.Były czasy kiedy KW nie było.O ile pamiętam od roku 1985 do roku 1997.Minister Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej w Rozporządzeniu z dnia 26 maja 1997 do Ustawy o rybactwie śródlądowym wprowadził obowiązek posiadania Kart Wędkarskich i wszyscy ówcześni członkowie PZW otrzymali ze swoich Kół wędkarskich Zaświadczenia o przynależności do PZW i na ich podstawie mogli się ubiegać o wydanie Kart Wędkarskich w Starostwach.Póżniej już obowiązywały egzaminy zarówno nowo wstępujących jak i tych którzy zaniedbali i nie uzyskali KW na podstawie zaświadczenia.Opublikowane przez Kolegę exspulso jest takim właśnie zaświadczeniem.Jego ważność dotyczyła roku 1997 i o ile pamiętam do końca kwietnia 1998.
Przeczytałem jak mi sie wydaje w miare dokładnie posty "dyskusyjne" i jakos nie zauwazyłem słowa "popapraniec" ? - wiec skad powod do sporów ? - a samo zapytanie o zdawaniu na karte do kol.Zibiego jedynie pewnie wprowadziło go w dobry nastrój i poczuł sie przez to o pare lat młodszy mogac sobie pogawedzic z latoroślą wedkarską :)
Bo dwa posty zostały usunięte ;-)JK No i tak to własnie wyglada - niejednokrotnie juz zwracalem na to uwage - kasuje sie cos co w mniemaniu nadzorującego jest niestosowne / badź osoba piszaca jest traktowana wybiórczo / - to potem całe meritum tematyczne traci główny sens , a odpowiedzi piszacych na coś czego już nie ma stawiają jego autora w roli idioty i niedorozwoja . Jakoś chyba do funkcji sternika portalowego chyba można podejsc z należyta powagą i rzetelnością bez posiadania specjalnych preferencji intelektualnych ? Pozdr.
Ja tam żadnych za świadczeń nie musiałe mieć.Tata dał 2 moje zdjęcia ligitymacyjne dla kolegikolega wszystko wyrobił
Nie wiesz, nie wypowiadaj się, po raz kolejny ci to piszę gimbusie, twoje wypowiedzi nic nie wnoszą i nie pomagasz pytającemu, a komentujesz praktycznie większość postów, niestety.
Bo kolega swoją aktywność musi naganiać. By jakiś sprzęcik dla Vipów mu wpadł...
Jest młody i ma czas się nauczyć! A ty zdawałeś? ja zdałem, i widzę nad wodą takich co nie zdawali. Szkoda słów, bo nie dość że nie wiedzą co łowią to i nie przestrzegają okresów ochronnych czy wymiarów. Bo skąd maja je znać... Przecież taki pan co im kartę wręczył nic im o tym nie powiedział...
Muszę Kolegę Artura poprawić,mało kto,zarówno z tych co zdawali i co nie zdawali egzaminów na kartę wędkarską zna regulamin i przepisy wędkarskie.Albo maja w "nosie" prawo.Wiem to z doświadczenia.Znajomość prawa ogranicza się do znajomości niektórych okresów i wymiarów ochronnych.Nawet nie czytają zapisów w zezwoleniach.Póżniej konsternacja jak płaci mandat za brak urządzenia do wyhaczania ryb,np.
Muszę Kolegę Artura poprawić,mało kto,zarówno z tych co zdawali i co nie zdawali egzaminów na kartę wędkarską zna regulamin i przepisy wędkarskie.Albo maja w "nosie" prawo.Wiem to z doświadczenia.Znajomość prawa ogranicza się do znajomości niektórych okresów i wymiarów ochronnych.Nawet nie czytają zapisów w zezwoleniach.Póżniej konsternacja jak płaci mandat za brak urządzenia do wyhaczania ryb,np.
Tu we Wrocławiu to urządzenie nosi nazwę wypychacz
Prowokujesz Romualdzie tym urządzeniem, oj prowokujesz ;-)JK Kolega ma rację, bo RAPR każdy wędkarz powinien znać. Przynajmniej tyczący się metod jakich używa, wymiarów i okresów ochronnych ryb jakie łowi. (zalecane jest zapoznać się z jego treścią) By potem nie zdziwił go fakt że strażnik się do niego przyczepił, bo coś robi nie tak, lub czegoś nie ma. Ja mam 4 rodzaje wypychaczy, i kombinerki wędkarskie do wyjmowania przynęt z paszczy szczupaka. I powiem że te wszystkie wypychacze nie raz mi się przydały nad wodą, bo są one przystosowanie do różnych rodzai i rozmiarów haków, jak też do pyszczków ryb...
Artur co z tego, że masz cztery rodzaje i jeszcze szczypce - zawsze możesz usłyszeć, że te są z jakiegoś powodu złe lub niewłaściwe.Oczywiście znaczek zwany emotikonem ;-) wskazuje, na swoisty żart z mojej strony ale skoro Ty tak na poważnie ...Czy wykałaczka może być wypychaczem?( To tak żeby się nudzić he he )JK
Prowokujesz Romualdzie tym urządzeniem, oj prowokujesz ;-)JK Kolega ma rację, bo RAPR każdy wędkarz powinien znać. Przynajmniej tyczący się metod jakich używa, wymiarów i okresów ochronnych ryb jakie łowi. (zalecane jest zapoznać się z jego treścią) By potem nie zdziwił go fakt że strażnik się do niego przyczepił, bo coś robi nie tak, lub czegoś nie ma. Ja mam 4 rodzaje wypychaczy, i kombinerki wędkarskie do wyjmowania przynęt z paszczy szczupaka. I powiem że te wszystkie wypychacze nie raz mi się przydały nad wodą, bo są one przystosowanie do różnych rodzai i rozmiarów haków, jak też do pyszczków ryb...
Gratuluję posiadanego asortymentu w kwestii tych urządzeń.
Do mnie kiedyś straż miała obiekcje , że posiadałem jedynie wypychacz będący w komplecie szwajcarskiego scyzoryka , ale po dłuższej analizie mędrcy odpuścili....
Niektóre osoby (zawsze te same) jak wypowiadaja się na temat wypychacza do haczyków (i nie tylko), to zawsze maja jakieś ALE. Jezu, czy ten głupi wypychacz jest dla niektórych aż tak ciężki, długi, brudzący, czy brzydko pachnie, że musi doprowadzać do tak licznej wymiany zdań często kpiarskich, ironicznych i szyderczych? Jest to urządzonko nie dość, że często ratujące zdrowie i życie rybkom złowionym, to jeszcze wędkarzowi pomaga bez nerwów odzyskać przynętę, czy nawet sam haczyk. Ani Ustawa, ani RAPR, ani z tego co mi wiadomo żaden regulamin łowisk, nie określają ani gabarytów, ani budowy, ani materiału jakim ma się charakteryzować wypychacz do haczyków. Zrobić sobie go można samemu, kupić za śmieszne grosze i po prostu go mieć. Zrobić nawet z patyczka, rurki czy drucika. Nie znam również żadnego przypadku "czepiania się" straży rybackich do budowy, koloru, tworzywa czy rodzaju wypychacza. Żaden strażnik nie czepi się o to, że nasz wypychacz jest w w komplecie w scyzoryku, grzebieniu, komórce czy trąbce. RAPR wymaga posiadania wypychacza i tyle, zarówno z myślą o rybie jak i o nerwach wędkarza. Po co to szukać dziury w całym (wypychaczu). W aucie ma być gaśnica proszkowa i nikt nigdzie nie pisze elaboratów o tym, a czy ona może być różowa, biała, w kwiatki, słoniki czy z harmonijką i gwizdkiem. Ma być z aktualną legalizacją, proszkowa i o odpowiedniej pojemności i tyle. Wypychacz ma być, ma działać skutecznie wyjmując haczyki z pysków ryb i tyle. Jak mi ktoś udowodni, że gdziekolwiek strażnik rybacki czepiał się wędkarza o wypychacz (budowę, gabaryty, tworzywo itd), to osobiście złożę skargę na niego u jego przełożonego.
5. Wędkarz zobowiązany jest posiadać przyrząd do wyjmowania haczyków z pyskówryb. Ryby z haczyka należy uwalniać z zachowaniem maksymalnej ostrożności.
....to jeden z punktów regulaminu.Niewielu wie o jego istnieniu,niestety.Nie ważne czy to nazwiemy urządzeniem, wypychaczem czy regulaminowym przyrządem.Trzeba mieć przy sobie.
Uprzedzam pytanie, czy zdawałam egzamin na KW - Tak... serio (z wymiarów ochronnych i rozpoznawania ryb przed wyrobieniem karty) ...i jeszcze kilka egzaminów, także w PZW.I nie były, to egzaminy za kasę, bo ktoś wpłacił... ale testy, które musiałam napisać dobrze - żeby nie oblać.Miałam ściągę na egzaminie podwyższenia kwalifikacji na sędziego okręgowego (z wędkarstwa muchowego nie mam praktyki, a wtedy trudniej zapamiętać), ale nie było szans ściągać, bo siedziałam bezpośredni przed komisją. Jednak mam w sobie coś takiego, że jak mam zdawać egzamin, to faktycznie się uczę (bo to moja wiedza, która zostanie).Szkoda, że to już zanika u młodych, bo mogą mieć za pieniądze, a później czytamy na wedkuje, to co czytamy...No cóż, Koło Kołu nierówne, a nawet z Okręgami jest różnie - też się już przekonałam.
Chwilkę mnie nie było i ... się narobiło - stałem się bohaterem jednego z tematów na forum. Czuję się mocno zażenowany; ja skromny człowiek i tyle o mnie gadania. Wypowiedzią "...i skutki takich praktyk widzimy !!!" chciałem Wam zwrócić uwagę na chęć zaistnienia - moim zdaniem za wszelką cenę - na forum. Dotyczy to nowych, młodych userów, a kolega @linek 1998 jest tego jaskrawym przykładem. Mogłem tak napisać, ponieważ czytam forum praktycznie "od dechy do dechy", poznaję przy tym ludzi i ich maniery. Radzę to także zrobić koledze @yba zanim kogoś osądzi, na moim blogu już kolega był, więc myślę, że zrozumiał retoryczność Swego pytania, choć... Gdy ja zaczynałem wędkarstwo, warunkiem przyjęcia do koła było poświadczenie dwóch wprowadzających. Jeden - był nim mój wujek, który uczył mnie wędkowania - poświadczał znajomość zasad wędkowania, ochrony ryb i ochrony przyrody, drugim był członek zarządu koła. Podpisy obu panów widniały w mojej Karcie Ewidencyjnej jako - wprowadzający. Proszę mnie nie zaszufladkować do wrogów młodzieży, całe swoje życie wędkarskie uczę nie tylko się, ale przede wszystkim młodszych. Zwracam tylko uwagę na fakt chęci zaistnienia w każdym temacie. Kilkunastoletni wędkarze robią się ekspertami, doradcami, a według mnie powinni czytać, słuchać i zadawać pytania (po wykorzystaniu Google) Redakcja założyła temat dla nowicjuszy, jakoś tam jest mały ruch, ale za to na głównym forum !!! Przepraszam za zboczenie z tematu i pozdrawiam brać wędkarską - tą młodą też ;)
Chwilkę mnie nie było i ... się narobiło - stałem się bohaterem jednego z tematów na forum. Czuję się mocno zażenowany; ja skromny człowiek i tyle o mnie gadania. Wypowiedzią "...i skutki takich praktyk widzimy !!!" chciałem Wam zwrócić uwagę na chęć zaistnienia - moim zdaniem za wszelką cenę - na forum. Dotyczy to nowych, młodych userów, a kolega @linek 1998 jest tego jaskrawym przykładem. Mogłem tak napisać, ponieważ czytam forum praktycznie "od dechy do dechy", poznaję przy tym ludzi i ich maniery. Radzę to także zrobić koledze @yba zanim kogoś osądzi, na moim blogu już kolega był, więc myślę, że zrozumiał retoryczność Swego pytania, choć... Gdy ja zaczynałem wędkarstwo, warunkiem przyjęcia do koła było poświadczenie dwóch wprowadzających. Jeden - był nim mój wujek, który uczył mnie wędkowania - poświadczał znajomość zasad wędkowania, ochrony ryb i ochrony przyrody, drugim był członek zarządu koła. Podpisy obu panów widniały w mojej Karcie Ewidencyjnej jako - wprowadzający. Proszę mnie nie zaszufladkować do wrogów młodzieży, całe swoje życie wędkarskie uczę nie tylko się, ale przede wszystkim młodszych. Zwracam tylko uwagę na fakt chęci zaistnienia w każdym temacie. Kilkunastoletni wędkarze robią się ekspertami, doradcami, a według mnie powinni czytać, słuchać i zadawać pytania (po wykorzystaniu Google) Redakcja założyła temat dla nowicjuszy, jakoś tam jest mały ruch, ale za to na głównym forum !!! Przepraszam za zboczenie z tematu i pozdrawiam brać wędkarską - tą młodą też ;)
dokładnie tak panie Zbyszku. dość czesto można na forum znaleźć wypowiedzi młodych wedkarzy robiacych za ekspertów a wypowiedzi linka 1998 sa aż nazbyt widoczne...
nikt tu za wroga młodych wedkarzy nie robi ale małe skarcenie nie zaszkodzi wiec tez nie bardzo wiem skad nagły wkład obronny kolegi @yba, którego napastliwe posty, nie do konca swiadczące o kulturze osobistej, widiwałem nie jednokrotnie.
Miałem zablokowany komputer, ale już wszystko gra. W między czasie otrzymałem kilka telefonów, że ktoś zablokował wątek, nie była to moja ingerencja, nie widzę tu powodów do takich działań. Posty które tu znikał to ja usunąłem, gdyż znamy z regulaminu że obraźliwe i wulgarne posty jak i dalsze je komentujące będą usuwane. Z tym powinniśmy się raczej zgodzić. Wszak mamy odpowiadać w miarę w temacie, prawda? Odblokowałem go zatem, więc już nic nie stoi na przeszkodzie byśmy dalej spokojnie mogli prowadzić rzeczową dyskusję.
Pozdrawiam i życzę spokojnej i miłej dyskusji w powyższym temacie.
Tak naprawdę przeciętny wędkarz powinien rozpoznać gatunki ryb,znać wymiary i okresy ochronne i parę innych drobnych szczegółów.Z tak okrojonej wiedzy egzamin to formalność.Czy uważacie ,że nowi adepci wędkarstwa muszą zdawać egzamin na poziomie matury? To byłaby bzdura.Koledzy nad wodą poinstruują nowego adepta co można a co nie.Najwyżej zapłaci "frycowe".
Chwilkę mnie nie było i ... się narobiło - stałem się bohaterem jednego z tematów na forum. Czuję się mocno zażenowany; ja skromny człowiek i tyle o mnie gadania. Wypowiedzią "...i skutki takich praktyk widzimy !!!" chciałem Wam zwrócić uwagę na chęć zaistnienia - moim zdaniem za wszelką cenę - na forum. Dotyczy to nowych, młodych userów, a kolega @linek 1998 jest tego jaskrawym przykładem. Mogłem tak napisać, ponieważ czytam forum praktycznie "od dechy do dechy", poznaję przy tym ludzi i ich maniery. Radzę to także zrobić koledze @yba zanim kogoś osądzi, na moim blogu już kolega był, więc myślę, że zrozumiał retoryczność Swego pytania, choć... Gdy ja zaczynałem wędkarstwo, warunkiem przyjęcia do koła było poświadczenie dwóch wprowadzających. Jeden - był nim mój wujek, który uczył mnie wędkowania - poświadczał znajomość zasad wędkowania, ochrony ryb i ochrony przyrody, drugim był członek zarządu koła. Podpisy obu panów widniały w mojej Karcie Ewidencyjnej jako - wprowadzający. Proszę mnie nie zaszufladkować do wrogów młodzieży, całe swoje życie wędkarskie uczę nie tylko się, ale przede wszystkim młodszych. Zwracam tylko uwagę na fakt chęci zaistnienia w każdym temacie. Kilkunastoletni wędkarze robią się ekspertami, doradcami, a według mnie powinni czytać, słuchać i zadawać pytania (po wykorzystaniu Google) Redakcja założyła temat dla nowicjuszy, jakoś tam jest mały ruch, ale za to na głównym forum !!! Przepraszam za zboczenie z tematu i pozdrawiam brać wędkarską - tą młodą też ;)
Tak naprawdę przeciętny wędkarz powinien rozpoznać gatunki ryb,znać wymiary i okresy ochronne i parę innych drobnych szczegółów.Z tak okrojonej wiedzy egzamin to formalność.Czy uważacie ,że nowi adepci wędkarstwa muszą zdawać egzamin na poziomie matury? To byłaby bzdura.Koledzy nad wodą poinstruują nowego adepta co można a co nie.Najwyżej zapłaci "frycowe".
Zgadzam się kolego . Ja mając 5 lat , zaczynałem łowić na stawach po których już teraz nie ma sladu ,zostały zasypane . Juz wtedy potrafiłem odróżnić Karasia od Karpia:-) A tak na poważnie, to wydaje mi się że ktoś kto łowi ryby na wędkę ,powinien sam dążyć do tego żeby wiedziec co łapie i jak łapie , bo przecież to przyjemność , hobby , pasja ,zabawa, a wiadomo że czlowiek bawiąc się, zdobywa wiedze najlepiej , najszybciej i najprościej.W niektórych okregach , kołach ,nie istnieje cos takiego jak egzamin i to tu jest problem.Wiem także po pseudo wędkarzach, jak wygląda ich podejście do naszego sportu, a ich sam nie wiem jak to nazwac . Dzień dobry , ? A dobry , dobry - i jak biorą? biorą, biorą , a co pan złapał ?a ch. to wie, co to, ale kotlety będą.
Niektóre osoby (zawsze te same) jak wypowiadaja się na temat wypychacza do haczyków (i nie tylko), to zawsze maja jakieś ALE. Jezu, czy ten głupi wypychacz jest dla niektórych aż tak ciężki, długi, brudzący, czy brzydko pachnie, że musi doprowadzać do tak licznej wymiany zdań często kpiarskich, ironicznych i szyderczych? Jest to urządzonko nie dość, że często ratujące zdrowie i życie rybkom złowionym, to jeszcze wędkarzowi pomaga bez nerwów odzyskać przynętę, czy nawet sam haczyk. Ani Ustawa, ani RAPR, ani z tego co mi wiadomo żaden regulamin łowisk, nie określają ani gabarytów, ani budowy, ani materiału jakim ma się charakteryzować wypychacz do haczyków. Zrobić sobie go można samemu, kupić za śmieszne grosze i po prostu go mieć. Zrobić nawet z patyczka, rurki czy drucika. Nie znam również żadnego przypadku "czepiania się" straży rybackich do budowy, koloru, tworzywa czy rodzaju wypychacza. Żaden strażnik nie czepi się o to, że nasz wypychacz jest w w komplecie w scyzoryku, grzebieniu, komórce czy trąbce. RAPR wymaga posiadania wypychacza i tyle, zarówno z myślą o rybie jak i o nerwach wędkarza. Po co to szukać dziury w całym (wypychaczu). W aucie ma być gaśnica proszkowa i nikt nigdzie nie pisze elaboratów o tym, a czy ona może być różowa, biała, w kwiatki, słoniki czy z harmonijką i gwizdkiem. Ma być z aktualną legalizacją, proszkowa i o odpowiedniej pojemności i tyle. Wypychacz ma być, ma działać skutecznie wyjmując haczyki z pysków ryb i tyle. Jak mi ktoś udowodni, że gdziekolwiek strażnik rybacki czepiał się wędkarza o wypychacz (budowę, gabaryty, tworzywo itd), to osobiście złożę skargę na niego u jego przełożonego.
Lata temu zanim obowiazywal wypychacz uzywalem zwyklej galazki, jak na to odpowiesz?wypychacz czy nie uzyt dzisiaj.
Witam chcialbym sie zapytac czy z tym mam isc do starostwa zeby wyrobic karte wedkarska?
z gory dzieki.
Na tym zaświadczeniu pisze jasno i wyrażnie jaki jest okres jego ważności.
Kolega wyżej ma rację.
Ja tam żadnych za świadczeń nie musiałe mieć.Tata dał 2 moje zdjęcia ligitymacyjne dla kolegikolega wszystko wyrobił
...i skutki takich praktyk widzimy !!!
linek1998Teraz nie ma egzaminów.A ja mam 15 lat i zapłaciłem 60 zł za wyrobienie+opłacenia i moge łowić na 3 województwach
JK
Ja tam żadnych za świadczeń nie musiałe mieć.Tata dał 2 moje zdjęcia ligitymacyjne dla kolegikolega wszystko wyrobił
Nie wiesz, nie wypowiadaj się, po raz kolejny ci to piszę gimbusie, twoje wypowiedzi nic nie wnoszą i nie pomagasz pytającemu, a komentujesz praktycznie większość postów, niestety.
Tak idziesz z tym do starostwa, pytasz w jakiejś recepcji do którego pokoju iść żeby wyrobić kartę wędkarską idziesz tam, wypełniasz podanie, dostajesz kwitek żeby zapłacić 10zł idziesz zapłacić, wracasz z potwierdzeniem dajesz zdjęcie, wypełnione podanie, i kwit o zdanym egzaminie czekasz 10minut i karta powinna być zrobiona.
@luki nie wprowadzaj kolegi w błąd.
To nie jest zaświadczenie o zdanym egzaminie.
...i skutki takich praktyk widzimy !!!
Jest młody i ma czas się nauczyć! A ty zdawałeś?
Ja tam żadnych za świadczeń nie musiałe mieć.Tata dał 2 moje zdjęcia ligitymacyjne dla kolegikolega wszystko wyrobił
Nie wiesz, nie wypowiadaj się, po raz kolejny ci to piszę gimbusie, twoje wypowiedzi nic nie wnoszą i nie pomagasz pytającemu, a komentujesz praktycznie większość postów, niestety.
Nie krytykój dzieciaka oszołomie ! Te forum jest po to żeby pomagać takim jak on a nie ich zniechęcać . Widać że drętwa ściero nie masz dzieci bo sam jesteś jeszcze pod garnuszkiem rodziców. Zapraszam do PŁOŃSKA.
@yba no teraz to już chyba za bardzo pojechałeś.
@luki nie wprowadzaj kolegi w błąd.
To nie jest zaświadczenie o zdanym egzaminie.
nie jest?? to co to jest? moje jakoś tak wyglądało, pieczątki i dane zamazał, myślałem że to zaświadczenie...
@yba no teraz to już chyba za bardzo pojechałeś.
Może i pojechałem ,ale nie pozwole żeby taki popapraniec, zniechęcał dzieciaków do włączania się w dyskusję.
@yba ale to jest forum i wypisywanie bzdur w temacie "ktoś tam mi załatwił" jest co najmniej nie odpowiedzialne. Prawo stanowi, że każdy musi zdać egzamin przed otrzymaniem karty wędkarskiej, a otrzymanie takiego potwierdzenia wymusza znanie RAPR w minimalnym jego stopniu. Wiadomo, że przepisy ulegają zmienie dlatego należy śledzić w prasie, internecie lub czytać to co jest napisane w zezwoleniu żeby być na bieżąco.
Twoja poprzednia "wypowiedz" jest żenująca i powinieneś ją poprawić lub przynajmniej przeprosić za pisany beznadziejny język.
Pamiętaj również dzieci czytają na tym forum.
CześćJakby Ci tu grzecznie powiedzieć - miałem Cię za mądrego ...Zbyszek nie jest popaprańcem w przeciwieństwie do Ciebie ...A co On takiego wniósł? Pie...trzy po trzy para piętnaście w każdym poście....Mistrz Yoda:"
linek1998Łubin dobry na lina jest" W zasadzie to miej jaja i przeproś Zbyszka ! JK
Cześć Jakby Ci tu grzecznie powiedzieć - miałem Cię za mądrego ... Zbyszek nie jest popaprańcem w przeciwieństwie do Ciebie ... A co On takiego wniósł? Pie...trzy po trzy para piętnaście w każdym poście.... Mistrz Yoda: "
linek1998 Łubin dobry na lina jest" W zasadzie to miej jaja i przeproś Zbyszka ! JK
Panie J . karp . to nie było absolutnie do zbyszka tylko do dandola . Po zdjęciach Zbyszka sadzę że facet ma ze 60 lat i absolutnie , nawet jak bym coś miał do niego, nigdy bym nic takiego nie napisał . Przeczytaj jeszcze raz . Sam mam ojca który jest mniej więcej w wieku Zbyszka , lub starszy bo ma 65 lat i zapewniam cię że mam ogromny szacunek do ludzi starszych bo wiele od nich się możemy nauczyć.
Do @luki było to ponad 100 lat temu dlatego może nie wszystko pamiętam, ale taki druk był podstawą do wymiany starej karty wędkarskiej wydawanej przez PZW na tę wydawaną przez Urząd, Starostwo itp. Zmianie podlegały stare karty wędkarskie i zakończenie tego procesu jak dobrze pamiętam było w roku 1998.
Proszę mnie poprawić jeśli wprowadzam kogoś w błąd.
...i skutki takich praktyk widzimy !!!
Jest młody i ma czas się nauczyć! A ty zdawałeś?
A pana , panie zbyszku za pytanie czy pan zdawał ? przepraszam .
" ...taki popapraniec... "Dalej, dalej :-)Widzisz gdyby Tacy Zbyszkowie mogli ( a powinni ) wejść do ZG PZW wiele zmieniło by się na dobre. Pytając Zbyszka o to czy zdawał na kartę wędkarską to tak jak mnie zapytałbyś czy złowiłem karpia ;-) Jest to oczywista oczywistość.Mi bardziej chodzi o powyższe określenie.Ale dobrze Ci idzie więc zanim Zbyszek wróci z ryb oczywiście i na PW otrzyma od Ciebie odpowiednio zredagowaną wiadomość :-)Każdy popełnia błędy ale tylko nieliczni potrafią się do nich przyznać i przeprosić.JK
Ja tam żadnych za świadczeń nie musiałe mieć.Tata dał 2 moje zdjęcia ligitymacyjne dla kolegikolega wszystko wyrobił
Nie wiesz, nie wypowiadaj się, po raz kolejny ci to piszę gimbusie, twoje wypowiedzi nic nie wnoszą i nie pomagasz pytającemu, a komentujesz praktycznie większość postów, niestety.
Nie krytykój dzieciaka oszołomie ! Te forum jest po to żeby pomagać takim jak on a nie ich zniechęcać . Widać że drętwa ściero nie masz dzieci bo sam jesteś jeszcze pod garnuszkiem rodziców. Zapraszam do PŁOŃSKA.
Miałem to w myśli pisząc o poprawianiu taką oto twoją "wypowiedz"
Która jest skandaliczna i nic z tym nie zrobiłeś.
:-((((
" ...taki popapraniec... "Dalej, dalej :-)Widzisz gdyby Tacy Zbyszkowie mogli ( a powinni ) wejść do ZG PZW wiele zmieniło by się na dobre. Pytając Zbyszka o to czy zdawał na kartę wędkarską to tak jak mnie zapytałbyś czy złowiłem karpia ;-) Jest to oczywista oczywistość.Mi bardziej chodzi o powyższe określenie.Ale dobrze Ci idzie więc zanim Zbyszek wróci z ryb oczywiście i na PW otrzyma od Ciebie odpowiednio zredagowaną wiadomość :-)Każdy popełnia błędy ale tylko nieliczni potrafią się do nich przyznać i przeprosić.JK
Tak w zupełności zgadzam się z Januszem, że niestety tylko nieliczni potrafią się przyznać do błędów, gaf i przeprosić szczerze. Więc proszę już nie komentować posta kol. Pawła.Myślę że wie, zrozumiał o co chodzi i wykorzysta dobrze, daną mu szansę, nasz kolega Zbyszek na pewno przyjmie Twe przeprosiny. Pozdrawiam Krzysztof.
" ...taki popapraniec... " Dalej, dalej :-) Widzisz gdyby Tacy Zbyszkowie mogli ( a powinni ) wejść do ZG PZW wiele zmieniło by się na dobre. Pytając Zbyszka o to czy zdawał na kartę wędkarską to tak jak mnie zapytałbyś czy złowiłem karpia ;-) Jest to oczywista oczywistość. Mi bardziej chodzi o powyższe określenie. Ale dobrze Ci idzie więc zanim Zbyszek wróci z ryb oczywiście i na PW otrzyma od Ciebie odpowiednio zredagowaną wiadomość :-) Każdy popełnia błędy ale tylko nieliczni potrafią się do nich przyznać i przeprosić. JK
Zadając pytanie , oczekujemy odpowiedzi . A ty tak uparty jesteś na tego Zbyszka że nie wiem . I dalej idziesz w zaparte że te epitety typu popapraniec były do zbyszka!! Nie, nie były do Zbyszka zauważ to a nie idziesz w zaparte i najpierw przeczytaj do kogo ktos pisze zanim wywołasz awanture .
Ja nie zdawałem żadnego egzaminu na KW.Całe moje pokolenie wędkarzy,którzy nie mieli przerw w członkostwie w PZW nie zdawało egzaminu.KW była niejako z urzędu dla tych którzy byli członkami PZW.Były czasy kiedy KW nie było.O ile pamiętam od roku 1985 do roku 1997.Minister Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej w Rozporządzeniu z dnia 26 maja 1997 do Ustawy o rybactwie śródlądowym wprowadził obowiązek posiadania Kart Wędkarskich i wszyscy ówcześni członkowie PZW otrzymali ze swoich Kół wędkarskich Zaświadczenia o przynależności do PZW i na ich podstawie mogli się ubiegać o wydanie Kart Wędkarskich w Starostwach.Póżniej już obowiązywały egzaminy zarówno nowo wstępujących jak i tych którzy zaniedbali i nie uzyskali KW na podstawie zaświadczenia.Opublikowane przez Kolegę exspulso jest takim właśnie zaświadczeniem.Jego ważność dotyczyła roku 1997 i o ile pamiętam do końca kwietnia 1998.
Przeczytałem jak mi sie wydaje w miare dokładnie posty "dyskusyjne" i jakos nie zauwazyłem słowa "popapraniec" ? - wiec skad powod do sporów ? - a samo zapytanie o zdawaniu na karte do kol.Zibiego jedynie pewnie wprowadziło go w dobry nastrój i poczuł sie przez to o pare lat młodszy mogac sobie pogawedzic z latoroślą wedkarską :)
Bo dwa posty zostały usunięte ;-)JK
Bo dwa posty zostały usunięte ;-)JK
No i tak to własnie wyglada - niejednokrotnie juz zwracalem na to uwage - kasuje sie cos co w mniemaniu nadzorującego jest niestosowne / badź osoba piszaca jest traktowana wybiórczo / - to potem całe meritum tematyczne traci główny sens , a odpowiedzi piszacych na coś czego już nie ma stawiają jego autora w roli idioty i niedorozwoja . Jakoś chyba do funkcji sternika portalowego chyba można podejsc z należyta powagą i rzetelnością bez posiadania specjalnych
preferencji intelektualnych ? Pozdr.
Ja tam żadnych za świadczeń nie musiałe mieć.Tata dał 2 moje zdjęcia ligitymacyjne dla kolegikolega wszystko wyrobił
Nie wiesz, nie wypowiadaj się, po raz kolejny ci to piszę gimbusie, twoje wypowiedzi nic nie wnoszą i nie pomagasz pytającemu, a komentujesz praktycznie większość postów, niestety.
Bo kolega swoją aktywność musi naganiać. By jakiś sprzęcik dla Vipów mu wpadł...
...i skutki takich praktyk widzimy !!!
Jest młody i ma czas się nauczyć! A ty zdawałeś?
ja zdałem, i widzę nad wodą takich co nie zdawali. Szkoda słów, bo nie dość że nie wiedzą co łowią to i nie przestrzegają okresów ochronnych czy wymiarów. Bo skąd maja je znać... Przecież taki pan co im kartę wręczył nic im o tym nie powiedział...
Muszę Kolegę Artura poprawić,mało kto,zarówno z tych co zdawali i co nie zdawali egzaminów na kartę wędkarską zna regulamin i przepisy wędkarskie.Albo maja w "nosie" prawo.Wiem to z doświadczenia.Znajomość prawa ogranicza się do znajomości niektórych okresów i wymiarów ochronnych.Nawet nie czytają zapisów w zezwoleniach.Póżniej konsternacja jak płaci mandat za brak urządzenia do wyhaczania ryb,np.
Prowokujesz Romualdzie tym urządzeniem, oj prowokujesz ;-)JK
Muszę Kolegę Artura poprawić,mało kto,zarówno z tych co zdawali i co nie zdawali egzaminów na kartę wędkarską zna regulamin i przepisy wędkarskie.Albo maja w "nosie" prawo.Wiem to z doświadczenia.Znajomość prawa ogranicza się do znajomości niektórych okresów i wymiarów ochronnych.Nawet nie czytają zapisów w zezwoleniach.Póżniej konsternacja jak płaci mandat za brak urządzenia do wyhaczania ryb,np.
Tu we Wrocławiu to urządzenie nosi nazwę wypychacz
Prowokujesz Romualdzie tym urządzeniem, oj prowokujesz ;-)JK
Kolega ma rację, bo RAPR każdy wędkarz powinien znać. Przynajmniej tyczący się metod jakich używa, wymiarów i okresów ochronnych ryb jakie łowi. (zalecane jest zapoznać się z jego treścią)
By potem nie zdziwił go fakt że strażnik się do niego przyczepił, bo coś robi nie tak, lub czegoś nie ma.
Ja mam 4 rodzaje wypychaczy, i kombinerki wędkarskie do wyjmowania przynęt z paszczy szczupaka. I powiem że te wszystkie wypychacze nie raz mi się przydały nad wodą, bo są one przystosowanie do różnych rodzai i rozmiarów haków, jak też do pyszczków ryb...
Artur co z tego, że masz cztery rodzaje i jeszcze szczypce - zawsze możesz usłyszeć, że te są z jakiegoś powodu złe lub niewłaściwe.Oczywiście znaczek zwany emotikonem ;-) wskazuje, na swoisty żart z mojej strony ale skoro Ty tak na poważnie ...Czy wykałaczka może być wypychaczem?( To tak żeby się nudzić he he )JK
Prowokujesz Romualdzie tym urządzeniem, oj prowokujesz ;-)JK
Kolega ma rację, bo RAPR każdy wędkarz powinien znać. Przynajmniej tyczący się metod jakich używa, wymiarów i okresów ochronnych ryb jakie łowi. (zalecane jest zapoznać się z jego treścią)
By potem nie zdziwił go fakt że strażnik się do niego przyczepił, bo coś robi nie tak, lub czegoś nie ma.
Ja mam 4 rodzaje wypychaczy, i kombinerki wędkarskie do wyjmowania przynęt z paszczy szczupaka. I powiem że te wszystkie wypychacze nie raz mi się przydały nad wodą, bo są one przystosowanie do różnych rodzai i rozmiarów haków, jak też do pyszczków ryb...
Gratuluję posiadanego asortymentu w kwestii tych urządzeń.
Do mnie kiedyś straż miała obiekcje , że posiadałem jedynie wypychacz będący w komplecie szwajcarskiego scyzoryka , ale po dłuższej analizie mędrcy odpuścili....
Niektóre osoby (zawsze te same) jak wypowiadaja się na temat wypychacza do haczyków (i nie tylko), to zawsze maja jakieś ALE. Jezu, czy ten głupi wypychacz jest dla niektórych aż tak ciężki, długi, brudzący, czy brzydko pachnie, że musi doprowadzać do tak licznej wymiany zdań często kpiarskich, ironicznych i szyderczych? Jest to urządzonko nie dość, że często ratujące zdrowie i życie rybkom złowionym, to jeszcze wędkarzowi pomaga bez nerwów odzyskać przynętę, czy nawet sam haczyk. Ani Ustawa, ani RAPR, ani z tego co mi wiadomo żaden regulamin łowisk, nie określają ani gabarytów, ani budowy, ani materiału jakim ma się charakteryzować wypychacz do haczyków. Zrobić sobie go można samemu, kupić za śmieszne grosze i po prostu go mieć. Zrobić nawet z patyczka, rurki czy drucika. Nie znam również żadnego przypadku "czepiania się" straży rybackich do budowy, koloru, tworzywa czy rodzaju wypychacza. Żaden strażnik nie czepi się o to, że nasz wypychacz jest w w komplecie w scyzoryku, grzebieniu, komórce czy trąbce. RAPR wymaga posiadania wypychacza i tyle, zarówno z myślą o rybie jak i o nerwach wędkarza. Po co to szukać dziury w całym (wypychaczu). W aucie ma być gaśnica proszkowa i nikt nigdzie nie pisze elaboratów o tym, a czy ona może być różowa, biała, w kwiatki, słoniki czy z harmonijką i gwizdkiem. Ma być z aktualną legalizacją, proszkowa i o odpowiedniej pojemności i tyle. Wypychacz ma być, ma działać skutecznie wyjmując haczyki z pysków ryb i tyle. Jak mi ktoś udowodni, że gdziekolwiek strażnik rybacki czepiał się wędkarza o wypychacz (budowę, gabaryty, tworzywo itd), to osobiście złożę skargę na niego u jego przełożonego.
5. Wędkarz zobowiązany jest posiadać przyrząd do wyjmowania haczyków z pyskówryb. Ryby z haczyka należy uwalniać z zachowaniem maksymalnej ostrożności.
....to jeden z punktów regulaminu.Niewielu wie o jego istnieniu,niestety.Nie ważne czy to nazwiemy urządzeniem, wypychaczem czy regulaminowym przyrządem.Trzeba mieć przy sobie.
...i skutki takich praktyk widzimy !!!
Dokładnie tak, a raczej czytamy Zbyszku :)
Uprzedzam pytanie, czy zdawałam egzamin na KW - Tak... serio (z wymiarów ochronnych i rozpoznawania ryb przed wyrobieniem karty) ...i jeszcze kilka egzaminów, także w PZW.I nie były, to egzaminy za kasę, bo ktoś wpłacił... ale testy, które musiałam napisać dobrze - żeby nie oblać.Miałam ściągę na egzaminie podwyższenia kwalifikacji na sędziego okręgowego (z wędkarstwa muchowego nie mam praktyki, a wtedy trudniej zapamiętać), ale nie było szans ściągać, bo siedziałam bezpośredni przed komisją. Jednak mam w sobie coś takiego, że jak mam zdawać egzamin, to faktycznie się uczę (bo to moja wiedza, która zostanie).Szkoda, że to już zanika u młodych, bo mogą mieć za pieniądze, a później czytamy na wedkuje, to co czytamy...No cóż, Koło Kołu nierówne, a nawet z Okręgami jest różnie - też się już przekonałam.
Chwilkę mnie nie było i ... się narobiło - stałem się bohaterem jednego z tematów na forum. Czuję się mocno zażenowany; ja skromny człowiek i tyle o mnie gadania.
Wypowiedzią "...i skutki takich praktyk widzimy !!!" chciałem Wam zwrócić uwagę na chęć zaistnienia - moim zdaniem za wszelką cenę - na forum. Dotyczy to nowych, młodych userów, a kolega @linek 1998 jest tego jaskrawym przykładem. Mogłem tak napisać, ponieważ czytam forum praktycznie "od dechy do dechy", poznaję przy tym ludzi i ich maniery. Radzę to także zrobić koledze @yba zanim kogoś osądzi, na moim blogu już kolega był, więc myślę, że zrozumiał retoryczność Swego pytania, choć...
Gdy ja zaczynałem wędkarstwo, warunkiem przyjęcia do koła było poświadczenie dwóch wprowadzających. Jeden - był nim mój wujek, który uczył mnie wędkowania - poświadczał znajomość zasad wędkowania, ochrony ryb i ochrony przyrody, drugim był członek zarządu koła. Podpisy obu panów widniały w mojej Karcie Ewidencyjnej jako - wprowadzający.
Proszę mnie nie zaszufladkować do wrogów młodzieży, całe swoje życie wędkarskie uczę nie tylko się, ale przede wszystkim młodszych. Zwracam tylko uwagę na fakt chęci zaistnienia w każdym temacie. Kilkunastoletni wędkarze robią się ekspertami, doradcami, a według mnie powinni czytać, słuchać i zadawać pytania (po wykorzystaniu Google) Redakcja założyła temat dla nowicjuszy, jakoś tam jest mały ruch, ale za to na głównym forum !!!
Przepraszam za zboczenie z tematu i pozdrawiam brać wędkarską - tą młodą też ;)
Chwilkę mnie nie było i ... się narobiło - stałem się bohaterem jednego z tematów na forum. Czuję się mocno zażenowany; ja skromny człowiek i tyle o mnie gadania.
Wypowiedzią "...i skutki takich praktyk widzimy !!!" chciałem Wam zwrócić uwagę na chęć zaistnienia - moim zdaniem za wszelką cenę - na forum. Dotyczy to nowych, młodych userów, a kolega @linek 1998 jest tego jaskrawym przykładem. Mogłem tak napisać, ponieważ czytam forum praktycznie "od dechy do dechy", poznaję przy tym ludzi i ich maniery. Radzę to także zrobić koledze @yba zanim kogoś osądzi, na moim blogu już kolega był, więc myślę, że zrozumiał retoryczność Swego pytania, choć...
Gdy ja zaczynałem wędkarstwo, warunkiem przyjęcia do koła było poświadczenie dwóch wprowadzających. Jeden - był nim mój wujek, który uczył mnie wędkowania - poświadczał znajomość zasad wędkowania, ochrony ryb i ochrony przyrody, drugim był członek zarządu koła. Podpisy obu panów widniały w mojej Karcie Ewidencyjnej jako - wprowadzający.
Proszę mnie nie zaszufladkować do wrogów młodzieży, całe swoje życie wędkarskie uczę nie tylko się, ale przede wszystkim młodszych. Zwracam tylko uwagę na fakt chęci zaistnienia w każdym temacie. Kilkunastoletni wędkarze robią się ekspertami, doradcami, a według mnie powinni czytać, słuchać i zadawać pytania (po wykorzystaniu Google) Redakcja założyła temat dla nowicjuszy, jakoś tam jest mały ruch, ale za to na głównym forum !!!
Przepraszam za zboczenie z tematu i pozdrawiam brać wędkarską - tą młodą też ;)
dokładnie tak panie Zbyszku. dość czesto można na forum znaleźć wypowiedzi młodych wedkarzy robiacych za ekspertów a wypowiedzi linka 1998 sa aż nazbyt widoczne...
nikt tu za wroga młodych wedkarzy nie robi ale małe skarcenie nie zaszkodzi wiec tez nie bardzo wiem skad nagły wkład obronny kolegi @yba, którego napastliwe posty, nie do konca swiadczące o kulturze osobistej, widiwałem nie jednokrotnie.
pozdrawiam
MadmaxM4
Witam kolegów i koleżanki.
Miałem zablokowany komputer, ale już wszystko gra. W między czasie otrzymałem kilka telefonów, że ktoś zablokował wątek, nie była to moja ingerencja, nie widzę tu powodów do takich działań. Posty które tu znikał to ja usunąłem, gdyż znamy z regulaminu że obraźliwe i wulgarne posty jak i dalsze je komentujące będą usuwane. Z tym powinniśmy się raczej zgodzić. Wszak mamy odpowiadać w miarę w temacie, prawda? Odblokowałem go zatem, więc już nic nie stoi na przeszkodzie byśmy dalej spokojnie mogli prowadzić rzeczową dyskusję.
Pozdrawiam i życzę spokojnej i miłej dyskusji w powyższym temacie.
Krzysztof.
Tak naprawdę przeciętny wędkarz powinien rozpoznać gatunki ryb,znać wymiary i okresy ochronne i parę innych drobnych szczegółów.Z tak okrojonej wiedzy egzamin to formalność.Czy uważacie ,że nowi adepci wędkarstwa muszą zdawać egzamin na poziomie matury? To byłaby bzdura.Koledzy nad wodą poinstruują nowego adepta co można a co nie.Najwyżej zapłaci "frycowe".
Chwilkę mnie nie było i ... się narobiło - stałem się bohaterem jednego z tematów na forum. Czuję się mocno zażenowany; ja skromny człowiek i tyle o mnie gadania.
Wypowiedzią "...i skutki takich praktyk widzimy !!!" chciałem Wam zwrócić uwagę na chęć zaistnienia - moim zdaniem za wszelką cenę - na forum. Dotyczy to nowych, młodych userów, a kolega @linek 1998 jest tego jaskrawym przykładem. Mogłem tak napisać, ponieważ czytam forum praktycznie "od dechy do dechy", poznaję przy tym ludzi i ich maniery. Radzę to także zrobić koledze @yba zanim kogoś osądzi, na moim blogu już kolega był, więc myślę, że zrozumiał retoryczność Swego pytania, choć...
Gdy ja zaczynałem wędkarstwo, warunkiem przyjęcia do koła było poświadczenie dwóch wprowadzających. Jeden - był nim mój wujek, który uczył mnie wędkowania - poświadczał znajomość zasad wędkowania, ochrony ryb i ochrony przyrody, drugim był członek zarządu koła. Podpisy obu panów widniały w mojej Karcie Ewidencyjnej jako - wprowadzający.
Proszę mnie nie zaszufladkować do wrogów młodzieży, całe swoje życie wędkarskie uczę nie tylko się, ale przede wszystkim młodszych. Zwracam tylko uwagę na fakt chęci zaistnienia w każdym temacie. Kilkunastoletni wędkarze robią się ekspertami, doradcami, a według mnie powinni czytać, słuchać i zadawać pytania (po wykorzystaniu Google) Redakcja założyła temat dla nowicjuszy, jakoś tam jest mały ruch, ale za to na głównym forum !!!
Przepraszam za zboczenie z tematu i pozdrawiam brać wędkarską - tą młodą też ;)
Oj jak ja żałuję że nie wstawiłem tej buzki:-)
Tak naprawdę przeciętny wędkarz powinien rozpoznać gatunki ryb,znać wymiary i okresy ochronne i parę innych drobnych szczegółów.Z tak okrojonej wiedzy egzamin to formalność.Czy uważacie ,że nowi adepci wędkarstwa muszą zdawać egzamin na poziomie matury? To byłaby bzdura.Koledzy nad wodą poinstruują nowego adepta co można a co nie.Najwyżej zapłaci "frycowe".
Zgadzam się kolego . Ja mając 5 lat , zaczynałem łowić na stawach po których już teraz nie ma sladu ,zostały zasypane . Juz wtedy potrafiłem odróżnić Karasia od Karpia:-) A tak na poważnie, to wydaje mi się że ktoś kto łowi ryby na wędkę ,powinien sam dążyć do tego żeby wiedziec co łapie i jak łapie , bo przecież to przyjemność , hobby , pasja ,zabawa, a wiadomo że czlowiek bawiąc się, zdobywa wiedze najlepiej , najszybciej i najprościej.W niektórych okregach , kołach ,nie istnieje cos takiego jak egzamin i to tu jest problem.Wiem także po pseudo wędkarzach, jak wygląda ich podejście do naszego sportu, a ich sam nie wiem jak to nazwac . Dzień dobry , ? A dobry , dobry - i jak biorą? biorą, biorą , a co pan złapał ?a ch. to wie, co to, ale kotlety będą.
...i skutki takich praktyk widzimy !!!
Karta powinna byc bez zdawania, a i kary za nie odrobione lekcje odpowiednio wsokie jak w innch krajach.
Całe szczęście, że nie jest wydawana tak normalnie z "automatu".
Niektóre osoby (zawsze te same) jak wypowiadaja się na temat wypychacza do haczyków (i nie tylko), to zawsze maja jakieś ALE. Jezu, czy ten głupi wypychacz jest dla niektórych aż tak ciężki, długi, brudzący, czy brzydko pachnie, że musi doprowadzać do tak licznej wymiany zdań często kpiarskich, ironicznych i szyderczych? Jest to urządzonko nie dość, że często ratujące zdrowie i życie rybkom złowionym, to jeszcze wędkarzowi pomaga bez nerwów odzyskać przynętę, czy nawet sam haczyk. Ani Ustawa, ani RAPR, ani z tego co mi wiadomo żaden regulamin łowisk, nie określają ani gabarytów, ani budowy, ani materiału jakim ma się charakteryzować wypychacz do haczyków. Zrobić sobie go można samemu, kupić za śmieszne grosze i po prostu go mieć. Zrobić nawet z patyczka, rurki czy drucika. Nie znam również żadnego przypadku "czepiania się" straży rybackich do budowy, koloru, tworzywa czy rodzaju wypychacza. Żaden strażnik nie czepi się o to, że nasz wypychacz jest w w komplecie w scyzoryku, grzebieniu, komórce czy trąbce. RAPR wymaga posiadania wypychacza i tyle, zarówno z myślą o rybie jak i o nerwach wędkarza. Po co to szukać dziury w całym (wypychaczu). W aucie ma być gaśnica proszkowa i nikt nigdzie nie pisze elaboratów o tym, a czy ona może być różowa, biała, w kwiatki, słoniki czy z harmonijką i gwizdkiem. Ma być z aktualną legalizacją, proszkowa i o odpowiedniej pojemności i tyle. Wypychacz ma być, ma działać skutecznie wyjmując haczyki z pysków ryb i tyle. Jak mi ktoś udowodni, że gdziekolwiek strażnik rybacki czepiał się wędkarza o wypychacz (budowę, gabaryty, tworzywo itd), to osobiście złożę skargę na niego u jego przełożonego.
Lata temu zanim obowiazywal wypychacz uzywalem zwyklej galazki, jak na to odpowiesz?wypychacz czy nie uzyt dzisiaj.
Całe szczęście, że nie jest wydawana tak normalnie z "automatu".
Powinna byc z automatu i kary z automatu za brak wiedzy, najmniejszy mandat tu gdzie wedkuje obecnie to 150% podstawowej wyplaty.
Placac za wedkowanie z automatu dostalem karte,reszta w moim obowiazku albo kieszeni.