Witam, W dziale "wiadomości" niemal codziennie ukazuje się kilka wpisów naszych "kolegów" na temat odbytych czy przyszłych zawodów. Zaglądacie tam czasem? Ja przyznam szczerze zajrzę raz na jakiś czas żeby wlepić pałę i wpisać stosowny komentarz. To co tam czasem można zobaczyć woła o pomstę do nieba. Tutaj przykład: Złota Rybka 2011 - Finał
Ważenie ryb w zaciśniętych reklamówkach, w tle widać stertę reklamówek z rybami czekających na zważenie. Dla mnie to jest odrażające. zwłaszcza że takimi zawodami i zdjęciami chwali się portalowy "Ekspert II" ze "złotą odznaką z wieńcami"
Tak ,podzielam twoją opinie. Uważam że traktowanie ryb w taki sposób, jest nieludzkie... W naszym kole, karzda ryba, zanim zostanie zważona cały czas siedzi w siatce na ryby i jest ważona na normalnej wadze, a nie w reklamówkach.
bralem udzial w kilku zawodach ale takiego hamstwa niewidzialem poprostu jestem w szoku normalnie to sedzia chodzi po sektorach i ryby na miejscu wazy a tu wyglada jakby to byl sklep rybny ,ja osobiscie ukaral bym sedziego bo to napewno jego lenistwo bylo, zeby sie nie nachodzic kazal wedkazom rybki przyniesc w workach WSTYD I HANBA!!!!!!!
Nie wiem co mam napisac,bo ręce opadają jak oglądam to.Uczestnicze w zawodach co roku kilka razy,ale to co czytam na portalu i oglądam na internecie to jest jak inna bajka i świat.
Na zawodach jak z wiaderka ryba wyskoczy to jest opierdol czemu nie pilnujesz żeby jak najmniej krzywdy zrobic,ale jak widze to tutaj z tymi reklamówkami ....nie wiem...może to jakieś zawody na prywatnym stawie z wykupioną rybą....kto co złowi może brac...nie wiem ,tak sobie tłumacze, bo inaczej tego debilizmu nie moge wyjaśnic.
Czytam też często że jest syf na łowiskach po zawodach...nie wiem kto w innych rejonach organizuje i kto daje takie pozwolenia na taki syf ...a już nie moge pojąc że wędkarze na to pozwalają.....
Nie chce oglądac i sie denerwowac......wkurzają mnie ,co podkreślałem kilka razy, zawody podlodowe i z tym chętnie podjął bym walke.
Bo ten " portalowy "Ekspert II" ze "złotą odznaką z wieńcami" " to zapewne ekspert od pierdzenia w stołek za zarządzie koła i specjalista w zabieraniu każdej złowionej ryby na patelnię. Wstyd .!
Fakt,fotki z lekka niesmaczne są,jednak nie musiały być rozgrywane na żywej rybie...Być może te truchła napakowane do reklamówek są już zabite (oby) czy z uwagi na liczebność np.płoci.wszystkie złowione danego gatunku dostają czapę...Możliwości jest multum panowie...A co sądzę o zawodach wędkarskich? te na których byłem wołały o pomstę do nieba,rzesza ;betonów;z lenistwa i chyba głupoty dłubała drobnicę lub w gumofilcach trzebiła stada okonków na boczny trok-miszczostwo śwjata normalnie.....Potem 99% okonków ,uklejek,itd umilała popołudnie okolicznym kotom bądż zdobiła ściółkę pod jakimś krzaczkiem.Co bardziej sportowo-nastawieni nawet napychali brzuszki okonkom kamykami pieczołowicie nazbieranymi wcześniej przy jakiejś dróżce...No bo co,okonek 17cm nie może ważyć 30 dkg???...Pomny na wcześniejsze wrażenia z takich zafodów przestałem brać jakikolwiek udział w działalności koła,olałem nawet akcje przerębel w zimie,bo wycinanie otworów w 20st.mrozie nie ma najmniejszego sensu a jest tylko okazją do popozowania lokalnym betonowym utłukom do obiektywu fotografa lokalnej gazeciny i zeżarcia 50 kg kiełbasy w 25 osób....O odśnieżaniu i sztucznym napowietrzaniu nikt tu nie chce słyszeć...Ekstra nie???
Raz byłem na zawodach 15 lat temu jako łepek i wtedy już postanowiłem że więcej tam moja osoba nie zagości.Wtedy jednorazówek nie było ale reklamówki owszem i tylko organizatorzy zacierali ręce na darmową rybkę [darmową bo do zawodów złotówki z własnej kieszeni nie dołożyli a w związku tylko sobie delegacje wypisują]Dlatego ja pier.... takie zawody i łowię dla przyjemności a nie na patelnie prezesa.
Raz byłem na zawodach 15 lat temu jako łepek i wtedy już postanowiłem że więcej tam moja osoba nie zagości.Wtedy jednorazówek nie było ale reklamówki owszem i tylko organizatorzy zacierali ręce na darmową rybkę [darmową bo do zawodów złotówki z własnej kieszeni nie dołożyli a w związku tylko sobie delegacje wypisują]Dlatego ja pier.... takie zawody i łowię dla przyjemności a nie na patelnie prezesa.
Ale biadolenie o reklamówki. Normalnie hipokryzja. A Wy w czym wozicie ryby do domu? W siatce i w wodzie? A co do barbarzyństwa, targanie ryby hakiem i wyrywanie jej wnętrzności, to jak nazwać? A reklamówki nie pasują.
Zawody wędkarskie to piękna sprawa.Sam startuje w zawodach wędkarskich i naprawdę nie zdarza się żeby ryby po zawodach pozdychały,choć najczęściej ryby waży się w wiaderkach lub siatkach do ważenia.Naprawdę nie rozumiem dlaczego niektórzy bardziej walczą z zawodnikami niż z kłósownikiami,pewnie dlatego że kłusownika jest ciężko "wytropić" a zawodników nie trzeba zbytnio szukać i łatwo sobie na nich zwać i ponarzekać.
Ale biadolenie o reklamówki. Normalnie hipokryzja. A Wy w czym wozicie ryby do domu? W siatce i w wodzie? A co do barbarzyństwa, targanie ryby hakiem i wyrywanie jej wnętrzności, to jak nazwać? A reklamówki nie pasują.
Krzysztof żeby odpowiedziec na posta, dobrze jest go rozumiec o co chodzi a nie pierdzielic mocnymi hasłami ze niby jestem kozak.Kolega pisze o zawodach i rozumiesz cały paradoks,w czym rzecz ....co ma ku...a łowienie ryb ,czyli nasze hobby (bo targanie ryby hakiem tak trzeba nazwac ) do chamstwa i braku wyobrażni na zawodach.
Na zawodach wędkarze powinni łowic ryby i wygrywa kto złowi więcej. Całej procedury nie będe tłumaczył jak dzieciakowi bo możesz sie dowiedziec i poczytac.Po zawdoach sedzia (nie mylic z debilem i barbarzyńcą jak w tamtych zawodach),podchodzi do wędkarza i ryby z siatki wysypuje sie na wage.Na wadze ma byc pojemnik lub wiaderko.Ryby do momętu samego warzenia muszą znajdowac sie w siatce,a siatka w wodzie.Zaraz po zwarzeniu wracają do wody i przy dobrze zorganizowanych zawodach sa to ryby w dobrej kondycji.Siatki które używają zawodnicy to nie są woreczki kilkunastocentymetrowe jak ma duuużo wędkarzy ,a siaty kilkumetrowe.Wiadomo że słabsze okonki ,lub ryby czasami głęboko zapięte mogą paśc ale z rzezią to nie ma nic wspólnego-jak na zawodach zaprezentowanych.
O to chodzi w tym temacie ,a nie o to że pierdzielimy trzy po trzy...
Ależ drogi kolego Esox...chyba różnie interpretujemy słowa zawody-zawodnik,bo jak dla mnie wszystko to co się tam dzieje,cała otoczka i atmosfera,zachowanie zawodników przed i po zmaganiach,itd...-jak dla mnie to wszystko powinno być KRYSZTAŁOWE,nieskazitelne,wzór do naśladownictwa dla młodszych adeptów,pokaz tego co znaczy słowo wędkarz -sportowiec,pasjonat i miłośnik przyrody. Ważenie trofeum jak kawał mięcha u rzeżnika,w foliowym worze,nijak mi do tej mojej wizji nie pasuje,pół biedy jeśli rybki były martwe bo jeśli fotka pokazuje ważenie żywcem to jak dla mnie to zwykłe,zasrane barbarzyństwo.
Nie wiem jak było w przypadku tych zawodów. Być może tak jak pisze Luxis, ryby zostały wcześniej uśmiercone i skończyły jako obiad dla łowiących albo karma dla kotów.
Niemniej jednak takie obrazki są bardzo częste na tym portalu. Ludzie piszą o zawodach na żywej rybie o odkażaniu ran i dobrej kondycji ryb. A to co ja widze strasznie się mija z tym co piszą organizatorzy i zapaleni zawodnicy. Sterty reklamówek napełnionych rybami, brzegi po zawodach uścielone rybami jak po srogiej zimie. do tego tony śmieci...
Raz w życiu byłem na zawodach gdy miałem 15 lat.Co tam zobaczyłem? Oszustwo w celu zdobycia nagrody. Wszystkie większe ryby zostały zabrane. Większość małych ryb które były wypuszczane już nie żyły. Sędziowie którzy pozwolili na oszustwo swoim dzieciom by zdobyły nagrodę. Powiedziałem wtedy nigdy więcej nie zniżę się do takiego poziomu,więc już potem na zawodach nie byłem i nie planuję być w najbliższym czasie. W ten sposób kilku łakomych nieudaczników zrobiło ze mnie przeciwnika zawodów wędkarskich.:)
Kolego luxis zgadzam się z tobą że zawodnik powinien być wzorem dla młodszych,ale czy to wina zawodnika że organizator nie zapewnił siatki czy wiadra do ważenia ryb?Zawodnik ma przyjechać na zawody i łowić,resztą powinien zająć się organizator,a z tym czasami różnie bywa.
PS.Często startuje w zawodach i jeszcze nigdy nie zdarzyło się żeby ryby były ważone w reklamówkach zawsze w wiadrze lub specjalnej siatce do ważenia.
No na pewno ,bo w takim stanie można wypuścić ryby do szamba co najwyżej. Posrany ten nasz kraj gdzie gówno robi sie z wszystkiego na każdym kroku,a wszyscy zdziwieni że babramy sie w szambie.Pojedziesz na zachód ,północ ludzie umieja dbać o swoje dobra,polityke społeczna ,rodzinna ,a unas jak bydło do koryta i jak pijawki wyssać ile sie da. koła nie umieja dbać o zbiorniki ,ludzie na stanowiskach nieodpowiedzialni,organizatorzy w większości zawodów to barany (nawet tych na wysokim szczeblu jak widzimy ostatnio),ludzie co daja pozwolenia to stado baranów.My jako społeczeństwo tez mamy głeboko w dupie to wszystko i jesteśmy nieodpowiedzialni.Po większości biwakowiczach nad jeziorami pozostałości po pampersach pełnych,puszki ,kanapki,butelki,materace itd.Nawet straż która ma byc dobrem i trzymac to wszystko w ryzach tez widzimy przypadki że ubrabrana w szambie ,księgowe kradna ......Wędkarze kłusuja ;wczoraj złapaliśmy dziadka (emeryt górniczy)- łowił krzakach i przypadkowo zauwazyłem że zucił rybe za siebie-podchodze a tam 8 szczupaków po 30-40cm leży....a ile jest takich dziadków od poniedziałku do piątku gdzie praktycznie sami na łowiskach?..a po tem ogląda sie jeszcze zdięcia z takich zawodów ,albo filmiki z zawodów pod lodowych -rece opadaja....to jest gorsze od kłusownictwa....
No to Diablo otworzył puszkę pandory. Z postów wynika, że zawody wędkarskie to same nieszczęścia i przekręty. Uczestniczę w tokowych od kilkudziesięciu lat a od 11 organizuję je. Zdaję sobie sprawę, że dla niektórych z Was zabicie i zabranie ryby jest barbarzyństwem (bo no kill w modzie), ale jeśli to nie jest wbrew pisanemu prawu, to nie gańcie tego. Jeśli zawody nie są rozgrywane na żywej rybie, to zawodnik ma obowiązek je uśmiercić i oddać w worku (bo tanio i wygodnie) do wagi. Sędzia waży, wkłada kartę startową do worka z rybami i tak czekają na ewentualne protesty. U nas w kole przeprowadzamy jeszcze dwoje zawodów (na ponad dwadzieścia na żywej rybie) tą metodą. Są to zawody sponsorowane i rybki wędrują właśnie dla sponsorów - a nie jak LABEO napisał - dla zarządu. Przyznaję, że w przeszłym czasie było mniej zawodów na żywej rybie, ale ewoluujemy w tym kierunku. Ponosimy dodatkowe koszty na sędziów, łodzie patrolowe i dążymy do tego, aby wszystkie nasze zawody odbywały się na żywej rybie. Napisałem to dla tych rozgoryczonych kolegów, którzy nie uczestniczą w zawodach. Nie uogólniajcie, nie wszędzie są przekręty. Wiadomo, że nie wszystkim się chce, ale przykro się czyta Wasze osądy, kiedy wiem, że wokół mnie jest grono osób do nich nie pasujących. Otwórzcie wieko puszki, aby wypuścić nadzieję.
Zbigniew jak można doprowadzić do zawodów ,gdzie sponsor bierze rybe...na czym polega ten sponsoring ?Przecież ty organizując takie zawody czym sie chcesz pochwalić ,działasz w brew wędkarzom....bo wędkarza który płaci w kole składke i ma w dupie zawody szlak trafia jak po każdych zawodach setki kilo ryby idzie do wora...co go interesuje ze ty musisz sędziów opłacić... Ale żeście polityke zrobili,zawody to miała być zabawa i rywalizacja a ZROBIŁES Z TEGO CO ROCZNE ODŁOWY i własna polityke dla grona kolesiów....
Zbigniew nie znam Cie prywatnie i nie mówie złych słów pod twoim adresem tylko pod działaniami ,którymi sie chwalisz...ja takiego działacza nie chciałbym w swoim okregu i takich zawodów.całe szczęscie zawodu mamy zgodne z regulaminem,ryby wymiarowe,siatki długie i co najważniejsze ryby wracają do wody.....chyba że zawody robi sobie ktos na swoim stawie prywatnym,lub koło robi zawody na stawie prywatnym to niech robia co chcą.
Witam. Jestem zagorzalym przeciwnikiem zawodow, ale musze tu stanac nieco w obronie organizatorow zawodow na martwej rybie. Sam ryby wypuszczam, ale wielokrotnie byly na tym portalu batalie o to zeby nikogo nie szykanowac i szkalowac za to ze zabiera rybe.
Nie zgodze sie ze stwierdzeniem kol. Power:
"działasz w brew wędkarzom....bo wędkarza który płaci w kole składke i ma
w dupie zawody szlak trafia jak po każdych zawodach setki kilo ryby
idzie do wora".
Jesli zawody sa na zywej rybie, musi byc przestrzegany RAPR. Wiec zaden zawodnik nie moze zabrac wiecej ryb niz poza limit. Jaka jest roznica czy zabierze te ryby starujac w zawodach czy poza nimi ?. Przeciez Ci co starowali i zabrali ryby rownie dobrze mogliby isc prywatnie na ryby i odlowic dokladnie tyle samo. Jedyna roznica to taka ze ryby trafiaja nie do tego co zlowil ale gdzies indziej. Roznie to bywa. Czamai do organizatorow (tego nie pochwalam) a czasami na inne szczytniejsze cele (slyszalem o tym ze zlowione ryby szly np do domow dziecka). Co sie stalo z tymi rybami nikt z nas nie wie wiec nie ma co drzec szat. Co do reklamowek, widok moze niezbyt mily, ale skoro ryby i tak mialy zostac usmiercone to jaka roznica ?. Z punktu widzenia organizatorow jest to duzo wygodniejsze niz latanie z waga. No i ostatnia kwestia. Przypominam ze wstepujac do PZW automatycznie zgadzami sie na jego ststut a tam jak byk stoi i o sporcie i jego rozwoju przez nasze stowarzyszenie.
Startowalem kiedys wiele razy w zawodach spinningowych. Ryby tez przynosil kazdy w tym co mial (najczesciej reklamowki). I nikt wtedy takiej afery nie robil. Przestalem startowac bo napatrzylem sie na przekrety a poza tym szkoda mi bylo prywatnego czasu na takie spedy i pogon za ryba. Gdyby to ode mnie zalezalo, to zlikwidowalbym zawody wogole, ale poki sa to nie szukajmy dziury w calym. Jesli wszystko odbywa sie zgodnie z regulaminem i nie ma naduzyc, nie widze powodow aby kogokolwiek szkalowac i wieszac na nim psy.I tak naprawde to w wiekszosci przypadkow zdrowiej dla wody wychodzi jak zawody rozgrywane sa na martwej rybie niz na zywej. W wielu przypadkach ty "zywe" ryby i tak w 50% szlag trafia bo kilkugodzinnym prztrzymywaniu i wazeniu. A limitow ilosciowych wowczas nie mamy. Jesli nie ma mozliwosci pomiaru ryby od razu po zlowieniu i wypuszczenie jej to lepiej chyba rozgrywac zawody na martwej rybie.
Zgodnie z limitem ....przestań ....dla zwykłego wędkarza też jest kolego Pawelz bez znaczenia że sponsorzy tłuka rybe do gara....gratuluje pozytywnego myslenia o takich zawodach. Możecie sie zgadzać czy nie zgadzać,ja nie jestem jakis no kill czy inne wymysły na nowa mode,ale zasady i rozsądek jakis musi być.Dla mnie takie cos to brak wyobraźni i robienie w własnym gronie co mi sie podoba. Zapytaj pewnie pierwszego lepszego wędkarza z tamtego okregu co o tym myśli jak to widzi....to ci odpowie ..dosadniej niz ja...
Zgodnie z limitem ....przestań ....dla zwykłego wędkarza też jest kolego Pawelz bez znaczenia że sponsorzy tłuka rybe do gara....gratuluje pozytywnego myslenia o takich zawodach. Możecie sie zgadzać czy nie zgadzać,ja nie jestem jakis no kill czy inne wymysły na nowa mode,ale zasady i rozsądek jakis musi być.Dla mnie takie cos to brak wyobraźni i robienie w własnym gronie co mi sie podoba. Zapytaj pewnie pierwszego lepszego wędkarza z tamtego okregu co o tym myśli jak to widzi....to ci odpowie ..dosadniej niz ja...
Sam jestem przeciwnikiem zawodow, ale moglbys rozwinac mysl : "Zgodnie z limitem ....przestań ....". Jesli masz dowody ze wedkarze biora na zawodach na martwej rybie wiecej jak pozwala regulamin, to jest to karalne i nalezaloby powiadomic o tym jakies odpowiednie instytucje. Osobiscie NIGDY sie z czyms takim nie spotkalem. A co do tego gdzie trafia ryba ... To tak jak napisalem wyzej. Roznie to bywa. Z punktu widzenia ryby i wody, sadze ze jest im to wszystko jedno. Moze niech wypowiedza sie organizatorzy takich zawodow (podobno sa tu na forum) co robia z rybami. To ze gdzies tam podobno jakis sponsor zabral rybe, o niczym nie swiadczy. Jeszcze raz powtarzam, jestem za tym aby wypuszczac ryby, aby nie bylo zawodow, ale poki mamy taki statut i takie przepisy to podobnie jak nie podoba mi sie ze ktos zabiera do domu np. 2 5 kg szczupaki, nie mamy prawa nikogo szkalowac, jesli wszystko jest zgodnie z przepisami. Startowalem wiele razy na zawodach i zrezygnowalem nie dlatego, ze organizator kazal mi przynosic ryby w reklamowce czy co tam mialem, ale dlatego ze byly tam przekrety no i moje poglady co do tego co zrobic ze zlowiona ryba mocno ewaluowaly. Rowniez w tamtych czasach nie interesowalo mnie co stanie sie z rybami po zawodach. Lepiej jak ktos je zabral i zjadl niz mialby zakopac. Nie bronie zawodow, ale tez uwazam ze jesli nie mamy dowodow na przekrety organizatorow, to nie mamy moralnego prawa ich oczerniac. Nie podoba mi sie zamykanie wody na czas zawodow (kilka razy pocalowalem "klamke" jadac kilkaset kilometrow na ryby), nie podoba mi sie ze tyle ryb dostanie w beret, nie podoba mi sie ze sa obnizane wymiary do poziomu ministerialnego na potrzeby zawodow (tylko NK) i teoretycznie niemiarowa ryba tachana jest do sedziego. Ale takie mamy prawo i podobnie jak to jest chore , chore sa wg mnie limity ale nie mam zamiaru nikogo obrazac dlatego ze ustawodawca mu na to pozwala.
Jeszcze kilka szczegółów, choć perwer jest przekonany do Swoich racji. Jesteśmy kołem przyzakładowym i organizujemy duże zawody - piknik - z okazji Dnia Hutnika, który finansuje zakład opiekuńczy i związki zawodowe. Kilka karpi i pstrągów dla sponsorów (większość rybek wraca do wody) to wg Ciebie przegięcie ? Znasz inną, lepszą formę podziękowania za kilkaset złotych na zarybienie i nagrody ?
Nikt nikogo nie obraża kolego,ale jak dla Ciebie to jest chore i wiekszości wędkarzy to trzeba nazywac to po imieniu a nie kręcić sie wokoło i wymyslac delikatne słowa.sam napisałeś cyt: Startowalem wiele razy na zawodach i zrezygnowalem nie dlatego, ze
organizator kazal mi przynosic ryby w reklamowce czy co tam mialem, ale
dlatego ze byly tam przekrety no i moje poglady co do tego co zrobic ze
zlowiona ryba mocno ewaluowaly.
Czyli sam byłes świadkiem nieprawidłowości,a krple w morzu mozna sobie wyobrazić. ja jestem za zawodami,bo po to jest wędkarstwo zeby korzystać z jego dobrodziejstw w pełni,ale jestem za zawodami i zasadami zdrowymi,a nie za tym co sie wyprawia. Jeden z kolegów Strazników społecznych poruszył juz temat,co zotaje często po takich zawodach -syf ,brud i smieci. nie wspomne ile takich reklamówek z rybkami może wylądować w koszu na śmieci,tego nikt nie sprawdzi i wszystko co może kusić los do złego powinno byc eleminowane. zawody powinny byc na zasadach regulaminu PZW, okresy ochronne,wymiary,nic naciagane a ryby po zawodach powinny trafic do wody.Po zawodach można przyjść i dla siebie a nie jakiegos sponsora łowić i smażyć ile sie podoba. To jest moje jak i wielu innych kolegów zdanie.....zamykanie całego zbiornika dla kilkunastu zawodników na jednej lini brzegowej tez jest głupotą,lecz to juz bym zostawił w kwestii organizatora i tak bardzo sie nie czepiał,bo na te pare godzin idzie jeszcze przeboleć.
Ja w tym roku pierwszy raz wybrałem sie na zawody organizowane przez swoje koło i muszę powiedzieć, że byłem w szoku :
ważenie odbywało się na stanowiskach, sędzia podchodził , ryba była przekładana do wiaderka i ważona a po ważeniu wypuszczana do wody, nie wiedziałem, że to się odbywa na takiej zasadzie. Byłem pozytywnie zaskoczony. Myślalem, że po ważeniu większość zawodników zapakuje drobnice do plecaka i pojedzie do domu.
Nie miałem zamiaru nic zabrać i spodobały mi sie tego typu zawody.
Ja w tym roku pierwszy raz wybrałem sie na zawody organizowane przez swoje koło i muszę powiedzieć, że byłem w szoku :
ważenie odbywało się na stanowiskach, sędzia podchodził , ryba była przekładana do wiaderka i ważona a po ważeniu wypuszczana do wody, nie wiedziałem, że to się odbywa na takiej zasadzie. Byłem pozytywnie zaskoczony. Myślalem, że po ważeniu większość zawodników zapakuje drobnice do plecaka i pojedzie do domu.
Nie miałem zamiaru nic zabrać i spodobały mi sie tego typu zawody.
O tym właśnie pisze....to sa zawody na których ja tez startuje i tak powinno wyglądać. odnośnie do postu Zbigniewa..mamy całkiem inne podejście do wędkarstwa i szacuku dla wędkarzy i rybek w danym zbiorniku pływających. Obydwoje mamy wspólne hobby ,lecz w pewnym momęcie drogi postepowań sie mijaja i nie ma sensu żeby wciskać na siłe swoje racje. Zbigniew masz takie poglądy i ja Cie niczym nie zaskocze ani nie przekonam ......ja mam inne i całe szczęscie organizatorzy w moim okręgu też...
"Czyli sam byłes świadkiem nieprawidłowości,a krple w morzu mozna sobie wyobrazić."
Ja bylem posrednim (nikogo za reke nie zlapalem) swiadkiem nieprawidlowosci ale wsrod zawodnikow a nie organizatorow. A to roznica. Po prostu zachlannosc, ped po nagrody wielu ludziom wypala rozum. A to podrzucane ryby, a to zlowione gdzies gdzie nie powinny itp itd. Ale to nie ma nic wspolnego z ORGANIZATOREM.
Natomiast zgodze sie z Toba odnosnie zamykania wody, syfu, brudzie i niestety masie splywajacych do gory brzuchem rybek po zawodach NK. Oczywiscie nie wszedzie tak jest ale w wielu przypadkach. Z tym trzeba walczyc. Ale czy na zdjeciach ktore tak bardzo zostaly zmieszane z blotem tak to wyglada ?. Bo poza reklamowkami ja tam nie widze niczego zlego. Uwazasz ze zawody na zywej rybie tylko i wylacznie. Ale prywatnie obecne limity Ci odpowiadaja ?. Piszecie ze po zawodach NK rybki w doskonalej kondycji odplywaja sobie. Powiem szczerze. Moze wielu sie naraze ale co mi tam. Nie wierze ze ryby w tak doskonalej kondycji wracaja do wody po kilku godzinach przetrzymywania czasami i kilkunastu kg ryb w siatce. Po wyjeciu ich z wody (te na dole maja niezly scick) , zwazeniu i wypuszczeniu. Zwlaszcza latem w upalne dni. Nie raz widzialem jak wygladal brzek wody po takich operacjach. Proponuje poswiecic troche czasu i dluzej postac nad woda po wypuszczeniu tych ryb. Bylem w szoku jak brzana po ostroznym (niestety kilkunastominutowym holu na muchowce) zostala natychmiast wypuszczona a po pol godzinie wyplynela z rynny do gory brzuchem. Niestety lato i ciepla woda zrobily swoje.
Pawelz nie wyrywaj zdania z kontekstu cyt:e.Zaraz po zwarzeniu wracają do wody i przy dobrze zorganizowanych
zawodach sa to ryby w dobrej kondycji.Siatki które używają zawodnicy to
nie są woreczki kilkunastocentymetrowe jak ma duuużo wędkarzy ,a siaty
kilkumetrowe.Wiadomo że słabsze okonki ,lub ryby czasami głęboko zapięte
mogą paśc ale z rzezią to nie ma nic wspólnego-jak na zawodach
zaprezentowanych.
całe zdanie brzmi inaczej i ma tą sama treść co twoje-czyli w 80% mamy zgodność co do niektórych spraw. Jeszcze dołożyłes zdanie o przkretach zawodników..he he ...to już lepiej dalej nie kończmy ,bo szlak mnie trafia jak ogladam i czytam tamto i teraz jeszcze nowe wieści....Nie wiem...masakra...to u mnie albo ja jestem ślepy i nic nie widze ,albo anioły wędkarskie tam startują....
Zbigniew jak można doprowadzić do zawodów ,gdzie sponsor bierze rybe...na czym polega ten sponsoring ?Przecież ty organizując takie zawody czym sie chcesz pochwalić ,działasz w brew wędkarzom....bo wędkarza który płaci w kole składke i ma w dupie zawody szlak trafia jak po każdych zawodach setki kilo ryby idzie do wora...co go interesuje ze ty musisz sędziów opłacić... Ale żeście polityke zrobili,zawody to miała być zabawa i rywalizacja a ZROBIŁES Z TEGO CO ROCZNE ODŁOWY i własna polityke dla grona kolesiów....
Zbigniew nie znam Cie prywatnie i nie mówie złych słów pod twoim adresem tylko pod działaniami ,którymi sie chwalisz...ja takiego działacza nie chciałbym w swoim okregu i takich zawodów.całe szczęscie zawodu mamy zgodne z regulaminem,ryby wymiarowe,siatki długie i co najważniejsze ryby wracają do wody.....chyba że zawody robi sobie ktos na swoim stawie prywatnym,lub koło robi zawody na stawie prywatnym to niech robia co chcą.
Witam.Kolego Darku (@Perwer) ja akurat jestem w tym okręgu, mało tego nawet w tym kole co kolega Zbyszek i widzę że jesteś w duuużym błędzie oceniając tak krytycznie jego pracę przy organizacji zawodów. Ja nie startuje w zawodach ( nie startowałem i w najbliższej przyszłości nie zamierzam ), ale jestem bardzo przeczulony, na różnego typu masowe odławianie ryb. Moja ciekawość skłoniła więc do przyjrzenia się zawodom spinningowym, które odbyły się w zeszłym roku i okazało się że nawet zawodnicy uczestniczący w tych zawodach byli pod wrażeniem, ile trudu zadali sobie organizatorzy, by zawody na "żywej rybie" odbyły się na prawdę na żywej, a dodam że zawodnicy pływali w łodziach, a sędziowie podpływali i ważyli ryby podczas zawodów ( i stąd dodatkowe koszty, o których piszesz "co kogo obchodzą") , na naprawdę sporym zbiorniku. Co do przytoczonych tu sponsorach, którzy dostają 1szt pstrąga, lub karpia, jest to podziękowanie między innymi za dofinansowanie zarybienia zbiornika, więc czy to zbrodnia ? A takie wnioski, nie wiem skąd.... ?"Ale żeście polityke zrobili,zawody to miała być zabawa i rywalizacja a ZROBIŁES Z TEGO CO ROCZNE ODŁOWY i własna polityke dla grona kolesiów...." PS: Kolego Darku, napisałeś mi niedawno, że bezpodstawnie obraziłem użytkownika portalu, miałeś wtedy rację. Ja dziś, zwracam Twoją uwagę, że również pochopnie oceniłeś kolegę Zbyszka, nie znając faktów. Myślę że za pracę, którą wykonuje wraz kilkoma innymi osobami nie powstydziło by się żadne koło w Polsce.Pozdrawiam Jarek "PZW OKOŃ Częstochowa"
Nie ma sie czym podniecac i szczerze na spokojnie nie rozumiem swojej irytacji...Zbyszek jeśli czujesz sie urażony to sorki ,nie miałem takiego zamiaru,po prostu wypaliłem jak Polak...czasem cos napisze po tem przemyśli.(za dosadnie)....Jednak zdania nie zmienie co do waszej organizacji i ważenia rybek w reklamówkach ,a już na pewno wynagradzanie sponsora ,czy to karasiem czy płotką.
Dajmy przykład ..organizują u mnie zawody ( bo rozumiem że zawody są na wodzie PZw-jak nie to nie ma tematu) i organizatorzy znajduja sponsora.Ja dbam o ten zbiornik,nie trawie zawodów jestem zwykłym wedkarzem -płace sładke na zarybienia itd..
Organizator bierze pare złotych od sponsora i opłaca (jak wspomniał Zbyszek) sędziów,może jakieś nagrody,kiełbaski..wiadomo....W zamian dostanie troche rybek -forma podziękowania-rozumiem te podziękowanie bo to normalne,jak w życiu.Jednak co mnie to interesuje że jakiś sponsor dał kase na nagrody,sędziów i wspomógł grono które dobrze sie bawi i rąbie rybe z mojego ulubionego akwenu.Jakim prawem dostaje te ryby?..dla zasad,ale te zasady nie obejmuja mnie i grono kolegów na codzień łowiących...Dla tego ja jestem przeciwny i starałem sie to wyrazic...może za ostro -co nie było moim zamiarem.Natomiast zawody na tych samych zasadach na prywatnych,komercyjnych zbiornikach-hulaj dusza...
Witam, W dziale "wiadomości" niemal codziennie ukazuje się kilka wpisów naszych "kolegów" na temat odbytych czy przyszłych zawodów. Zaglądacie tam czasem? Ja przyznam szczerze zajrzę raz na jakiś czas żeby wlepić pałę i wpisać stosowny komentarz. To co tam czasem można zobaczyć woła o pomstę do nieba. Tutaj przykład: Złota Rybka 2011 - Finał
Ważenie ryb w zaciśniętych reklamówkach, w tle widać stertę reklamówek z rybami czekających na zważenie. Dla mnie to jest odrażające. zwłaszcza że takimi zawodami i zdjęciami chwali się portalowy "Ekspert II" ze "złotą odznaką z wieńcami"
Co o takich zawodach i kolegach sądzicie?
Można zorganizować zawody bez krwawej łaźni http://www.ostroleka.com.pl/pzw-narew38/?p=1496 Sędziowie przeszli z wagą po stanowiskach i po zważeniu ryby zostały wypuszczone do wody.
Zgodnie z limitem ....przestań ....dla zwykłego wędkarza też jest kolego Pawelz bez znaczenia że sponsorzy tłuka rybe do gara....gratuluje pozytywnego myslenia o takich zawodach. Możecie sie zgadzać czy nie zgadzać,ja nie jestem jakis no kill czy inne wymysły na nowa mode,ale zasady i rozsądek jakis musi być.Dla mnie takie cos to brak wyobraźni i robienie w własnym gronie co mi sie podoba. Zapytaj pewnie pierwszego lepszego wędkarza z tamtego okregu co o tym myśli jak to widzi....to ci odpowie ..dosadniej niz ja...
Sam jestem przeciwnikiem zawodow, ale moglbys rozwinac mysl : "Zgodnie z limitem ....przestań ....". Jesli masz dowody ze wedkarze biora na zawodach na martwej rybie wiecej jak pozwala regulamin, to jest to karalne i nalezaloby powiadomic o tym jakies odpowiednie instytucje. Osobiscie NIGDY sie z czyms takim nie spotkalem. A co do tego gdzie trafia ryba ... To tak jak napisalem wyzej. Roznie to bywa. Z punktu widzenia ryby i wody, sadze ze jest im to wszystko jedno. Moze niech wypowiedza sie organizatorzy takich zawodow (podobno sa tu na forum) co robia z rybami. To ze gdzies tam podobno jakis sponsor zabral rybe, o niczym nie swiadczy. Jeszcze raz powtarzam, jestem za tym aby wypuszczac ryby, aby nie bylo zawodow, ale poki mamy taki statut i takie przepisy to podobnie jak nie podoba mi sie ze ktos zabiera do domu np. 2 5 kg szczupaki, nie mamy prawa nikogo szkalowac, jesli wszystko jest zgodnie z przepisami. Startowalem wiele razy na zawodach i zrezygnowalem nie dlatego, ze organizator kazal mi przynosic ryby w reklamowce czy co tam mialem, ale dlatego ze byly tam przekrety no i moje poglady co do tego co zrobic ze zlowiona ryba mocno ewaluowaly. Rowniez w tamtych czasach nie interesowalo mnie co stanie sie z rybami po zawodach. Lepiej jak ktos je zabral i zjadl niz mialby zakopac. Nie bronie zawodow, ale tez uwazam ze jesli nie mamy dowodow na przekrety organizatorow, to nie mamy moralnego prawa ich oczerniac. Nie podoba mi sie zamykanie wody na czas zawodow (kilka razy pocalowalem "klamke" jadac kilkaset kilometrow na ryby), nie podoba mi sie ze tyle ryb dostanie w beret, nie podoba mi sie ze sa obnizane wymiary do poziomu ministerialnego na potrzeby zawodow (tylko NK) i teoretycznie niemiarowa ryba tachana jest do sedziego. Ale takie mamy prawo i podobnie jak to jest chore , chore sa wg mnie limity ale nie mam zamiaru nikogo obrazac dlatego ze ustawodawca mu na to pozwala.
Nigdy nie bralem udziału w zawodach na martwej rybie więc mam pytanie do kol. Pawelz i reszty którzy byli świadkami takiego zjawiska.
teoretyzując: Jeśli na zawodach nocnych na martwej rybie nastawiając się na wielkiego wąsatego zaraz po startowym gwizdku złowię sumka 4 kg. Ot taki maluszek ale wymiarowy. To co mam wtedy zrobić. Ukatrupić go i po pieciu minutach skonczyć zawody bo na tyle pozwala regulamin? Czy potajemnie wypuścić licząc na coś większego?
Dobra koniec tematu ,bo za bardzo co nie których ponosi ( ze mną na czele).
Zamiast dyskusji merytorycznych zaraz zaczna sie kłótnie ,bez sensu.Rózne sa poglądy i racje,może ja tez nie rozumiem co niektórych spraw i nie mam racji a tylko kłóce sie bez sensu.
Zgodnie z limitem ....przestań ....dla zwykłego wędkarza też jest kolego Pawelz bez znaczenia że sponsorzy tłuka rybe do gara....gratuluje pozytywnego myslenia o takich zawodach. Możecie sie zgadzać czy nie zgadzać,ja nie jestem jakis no kill czy inne wymysły na nowa mode,ale zasady i rozsądek jakis musi być.Dla mnie takie cos to brak wyobraźni i robienie w własnym gronie co mi sie podoba. Zapytaj pewnie pierwszego lepszego wędkarza z tamtego okregu co o tym myśli jak to widzi....to ci odpowie ..dosadniej niz ja...
Sam jestem przeciwnikiem zawodow, ale moglbys rozwinac mysl : "Zgodnie z limitem ....przestań ....". Jesli masz dowody ze wedkarze biora na zawodach na martwej rybie wiecej jak pozwala regulamin, to jest to karalne i nalezaloby powiadomic o tym jakies odpowiednie instytucje. Osobiscie NIGDY sie z czyms takim nie spotkalem. A co do tego gdzie trafia ryba ... To tak jak napisalem wyzej. Roznie to bywa. Z punktu widzenia ryby i wody, sadze ze jest im to wszystko jedno. Moze niech wypowiedza sie organizatorzy takich zawodow (podobno sa tu na forum) co robia z rybami. To ze gdzies tam podobno jakis sponsor zabral rybe, o niczym nie swiadczy. Jeszcze raz powtarzam, jestem za tym aby wypuszczac ryby, aby nie bylo zawodow, ale poki mamy taki statut i takie przepisy to podobnie jak nie podoba mi sie ze ktos zabiera do domu np. 2 5 kg szczupaki, nie mamy prawa nikogo szkalowac, jesli wszystko jest zgodnie z przepisami. Startowalem wiele razy na zawodach i zrezygnowalem nie dlatego, ze organizator kazal mi przynosic ryby w reklamowce czy co tam mialem, ale dlatego ze byly tam przekrety no i moje poglady co do tego co zrobic ze zlowiona ryba mocno ewaluowaly. Rowniez w tamtych czasach nie interesowalo mnie co stanie sie z rybami po zawodach. Lepiej jak ktos je zabral i zjadl niz mialby zakopac. Nie bronie zawodow, ale tez uwazam ze jesli nie mamy dowodow na przekrety organizatorow, to nie mamy moralnego prawa ich oczerniac. Nie podoba mi sie zamykanie wody na czas zawodow (kilka razy pocalowalem "klamke" jadac kilkaset kilometrow na ryby), nie podoba mi sie ze tyle ryb dostanie w beret, nie podoba mi sie ze sa obnizane wymiary do poziomu ministerialnego na potrzeby zawodow (tylko NK) i teoretycznie niemiarowa ryba tachana jest do sedziego. Ale takie mamy prawo i podobnie jak to jest chore , chore sa wg mnie limity ale nie mam zamiaru nikogo obrazac dlatego ze ustawodawca mu na to pozwala.
Nigdy nie bralem udziału w zawodach na martwej rybie więc mam pytanie do kol. Pawelz i reszty którzy byli świadkami takiego zjawiska.
teoretyzując: Jeśli na zawodach nocnych na martwej rybie nastawiając się na wielkiego wąsatego zaraz po startowym gwizdku złowię sumka 4 kg. Ot taki maluszek ale wymiarowy. To co mam wtedy zrobić. Ukatrupić go i po pieciu minutach skonczyć zawody bo na tyle pozwala regulamin? Czy potajemnie wypuścić licząc na coś większego?
Koło do którego należę organizuje też drużynowe maratony wędkarskie (zawsze lipiec lub sierpień) i np. jeżeli złowię suma to mam telefon do sędziego i przychodzą na stanowisko z wagą i po zważeniu i zmierzeniu jest wypuszczany do wody a ja szukam sposobu na następnego wąsatego. Jeżeli byłyby te zawody rozegrane na martwej rybie, wtedy decyzja należy do mnie czy zatrzymuję suma i przestawiam się na inną rybę aby nie przekroczyć RAPR, czy go od razu wypuszczam licząc na coś większego.
Witam. Czytam wypowiedzi kolegów i stwierdzam, że kilku w ferworze niesmacznych zdjęć wrzuciło wszystkich zawodników, organizatorów oraz sędziów do jednego wora. Myślę, że to błąd. Od wielu lat startowałem i startuję w zawodach wędkarskich ale również jestem organizatorem i sędzią takich zawodów. Nie wiem czym ci koledzy się kierują tak pisząc? Może tym że w ich kołach tak się dzieje jak piszą. Tak jak napisałem organizuję i sędziuję zawody i daleko jest na tych imprezach od zarzutów że jest syf i mord na rybach. Jeśli koledzy zadali by sobie trochę trudu i poczytali Zasady Organizacji Sportu Wędkarskiego to zapewne by zobaczyli, że każde zawody we wszystkich metodach połowu mają swoje regulaminy. Zobaczliby również że co i rusz są one nowelizowane i zmieniane pod kontem etycznego przetrzymywania ryb. Chociażby przez zwiększanie wymiarów siatek (długość i średnica obręczy), czy przez stosowanie haczyków czy kotwiczek bez zadziorowych. Czy choćby przez zmniejszenie ilości zanęty. Coraz częściej prowadzi się zawody na żywej rybie. Są i zdarzają się zawody na martwej rybie (np. spinningowe) gdzie zawodnik po złowieniu ryby powyżej wymiary musi ją uśmiercić i później przedstawić komisji wagowej. I wtedy może przynieść ryby czy to w reklamówce czy wiaderku czy lnianym woreczku. W spławiku to już norma, że ryby po delikatnym zważeniu wracają do wody. I tu komisja wagowa chodzi od zawodnika do zawodnika z wagą. I czy to się sędziom podoba czy nie tak muszą postępować. Powiem tak, że długo wędkuję i nie widziałem i nie słyszałem aby organizator zmniejszał wymiar ochronny ryb. Zawody odbywają się zgodnie z RAPRYB. Wracając jeszcze do całej oprawy zawodów. Jest flaga związkowa, są nagrody dla zwycięzców jest i kiełbaska z grilla. Ale bez przesady cyt." zeżarcia 50 kg kiełbasy w 25 osób...." Każdy organizator jak zapewne wiecie zobowiązany jest przesłać komplet dokumentów z zawodów do macierzystego okręgu tj. protokół, zestawienie wyników, wykaz wręczonych nagród i karty startowe wszystkich zawodników. Musi również rozliczyć faktury za zakupione nagrody i poczęstunek. Dlatego też wspomniane przez jednego z kolegów 50 kg kiłbasy dla 25 osób nigdy by nie zostało rozliczone przez księgowość w okręgu. Tak więc zawody wędkarskie są tak jak wędkowanie indywidualne wpisane do statutu PZW i czy się to komuś podoba czy nie na dzień dzisiejszy tak jest. Jak napisał pawelz wstępując do PZW obligatoryjnie "zgadzamy sie na jego statut a tam jak byk stoi i o sporcie i jego rozwoju przez nasze stowarzyszenie. " A na zakończenie powiem tak, że większy syf, brud, chamstwo i barbarzyństwo w stosunku do ryb nie raz widziałem nad wodą będąc na indywidualnym wędkowaniu. A to za sprawą nie kłusowników czy zawodników a wędkarzy, którzy poczuli zew wolności po wypuszczeniu ich przez małżonki na ryby. Wóda, piwo, wulgaryzmy ogrom śmieci i inni wędkarze głęboko w du....e. Pozdrawiam.
"Teoretyzując: Jeśli na zawodach nocnych na martwej rybie nastawiając
się na wielkiego wąsatego zaraz po startowym gwizdku złowię sumka 4 kg.
Ot taki maluszek ale wymiarowy. To co mam wtedy zrobić. Ukatrupić go i
po pieciu minutach skonczyć zawody bo na tyle pozwala regulamin? Czy
potajemnie wypuścić licząc na coś większego?"
Nie wiem jak jest obecnie, ale kiedys w przypadku zawodow na martwej rybie wygladalo to tak, ze po zlowieniu limitu zawodnik konczyl zawody i za kazda minute przed koncem dostawal dodatkowe punkty. Oczywiscie mozesz wypuscic rybe, wcale nie potajemnie i liczyc na cos wiekszego. To Twoj wybor.
Nie wiem jak jest obecnie, ale kiedys w przypadku zawodow na martwej rybie wygladalo to tak, ze po zlowieniu limitu zawodnik konczyl zawody i za kazda minute przed koncem dostawal dodatkowe punkty. Oczywiscie mozesz wypuscic rybe, wcale nie potajemnie i liczyc na cos wiekszego. Masz rację pawelz tak jest w zawodach spinningowych. To co napisałeś określa regulamin tych zawodów. I bardzo dobrze jest wcześnie zrobić limit bo za każdą minute jest dużo punktów. Co innego podczas zawodów gruntowych bo takiego regulaminu do takich zawodów nie ma i sam organizator może ustalić regulamin a w nim limity oraz punktację.
Nie wiem jak jest obecnie, ale kiedys w przypadku zawodow na martwej rybie wygladalo to tak, ze po zlowieniu limitu zawodnik konczyl zawody i za kazda minute przed koncem dostawal dodatkowe punkty. Oczywiscie mozesz wypuscic rybe, wcale nie potajemnie i liczyc na cos wiekszego. Masz rację pawelz tak jest w zawodach spinningowych. To co napisałeś określa regulamin tych zawodów. I bardzo dobrze jest wcześnie zrobić limit bo za każdą minute jest dużo punktów. Co innego podczas zawodów gruntowych bo takiego regulaminu do takich zawodów nie ma i sam organizator może ustalić regulamin a w nim limity oraz punktację.
Czyli organizator zawodów w przypadku zawodów gruntowych może ustalić regulamin sprzeczny z RAPR?
Szkoda , wielka szkoda że po zawodach spławikowych woda aż się gotuje od ilości zadanej zanęty !!!!!!!! . SZOK . !! . Szanowni koledzy , zwijacie majdan i koniec ale my widzimy nawet na drugi dzień co sie dzieje !!! . A może bez zanęty !!!! zobaczymy WASZE wyniki???????????? CO !! Sportowcy !! . Przepraszam , bez obrazy to moje napisane zdanie przepraszam ale jestem miłośnikiem wędkarstwa i przyrody. Nie jestem FANATYKIEM nagród i zaszczytów . Z szacunkiem Pozdrawiam .
Zawody nigdy nie będą szły w parze z estetyką i etyką wędkarską. To już tak jest i nie da się tego zmienić. Czy będzie to na żywej rybie czy na martwej. Zawody potęgują rywalizację która z kolei prowadzi do pośpiechu. Ten natomiast sprawia że z rybami zawodnicy obchodzą się mało humanitarnie. Do tego to wstrętne ważenie - droga przez mękę dla ryb. Nie da się jednak tego wykluczyć bo przecież trzeba wytypować zwycięzcę.
Generalnie zawody służą zabawie i podwyższaniu ego. Taki rodzaj spędzania wolnego czasu musi się odbijać negatywnie na pogłowiu ryb.
panowie wędkarze skąd aż takie negatywne wypowiedzi o zawodach , czy byliście na wyższej rangi zawodach nie takich z koła typowo towarzyskich . jest regulamin względem ilości zanęty przynęty wielkości siatki itp na zawodach karpiowych bez maty niejesteś dopuszczony . a czy wy złowioną rybe wozicie w akwarium do domu .
Witam,
W dziale "wiadomości" niemal codziennie ukazuje się kilka wpisów naszych "kolegów" na temat odbytych czy przyszłych zawodów. Zaglądacie tam czasem? Ja przyznam szczerze zajrzę raz na jakiś czas żeby wlepić pałę i wpisać stosowny komentarz. To co tam czasem można zobaczyć woła o pomstę do nieba.
Tutaj przykład:
Złota Rybka 2011 - Finał
Ważenie ryb w zaciśniętych reklamówkach, w tle widać stertę reklamówek z rybami czekających na zważenie.
Dla mnie to jest odrażające. zwłaszcza że takimi zawodami i zdjęciami chwali się portalowy "Ekspert II" ze "złotą odznaką z wieńcami"
Co o takich zawodach i kolegach sądzicie?
Tak ,podzielam twoją opinie. Uważam że traktowanie ryb w taki sposób, jest nieludzkie... W naszym kole, karzda ryba, zanim zostanie zważona cały czas siedzi w siatce na ryby i jest ważona na normalnej wadze, a nie w reklamówkach.
bralem udzial w kilku zawodach ale takiego hamstwa niewidzialem poprostu jestem w szoku normalnie to sedzia chodzi po sektorach i ryby na miejscu wazy a tu wyglada jakby to byl sklep rybny ,ja osobiscie ukaral bym sedziego bo to napewno jego lenistwo bylo, zeby sie nie nachodzic kazal wedkazom rybki przyniesc w workach WSTYD I HANBA!!!!!!!
Nie wiem co mam napisac,bo ręce opadają jak oglądam to.Uczestnicze w zawodach co roku kilka razy,ale to co czytam na portalu i oglądam na internecie to jest jak inna bajka i świat.
Na zawodach jak z wiaderka ryba wyskoczy to jest opierdol czemu nie pilnujesz żeby jak najmniej krzywdy zrobic,ale jak widze to tutaj z tymi reklamówkami ....nie wiem...może to jakieś zawody na prywatnym stawie z wykupioną rybą....kto co złowi może brac...nie wiem ,tak sobie tłumacze, bo inaczej tego debilizmu nie moge wyjaśnic.
Czytam też często że jest syf na łowiskach po zawodach...nie wiem kto w innych rejonach organizuje i kto daje takie pozwolenia na taki syf ...a już nie moge pojąc że wędkarze na to pozwalają.....
Nie chce oglądac i sie denerwowac......wkurzają mnie ,co podkreślałem kilka razy, zawody podlodowe i z tym chętnie podjął bym walke.
ale debile ciekawe czy im by było fajnie tak być szkoda ryb , biedne rybki powinien ktoś to nadzorować żeby debile nie męczyli ryb
Bo ten " portalowy "Ekspert II" ze "złotą odznaką z wieńcami" " to zapewne ekspert od pierdzenia w stołek za zarządzie koła i specjalista w zabieraniu każdej złowionej ryby na patelnię. Wstyd .!
Fakt,fotki z lekka niesmaczne są,jednak nie musiały być rozgrywane na żywej rybie...Być może te truchła napakowane do reklamówek są już zabite (oby) czy z uwagi na liczebność np.płoci.wszystkie złowione danego gatunku dostają czapę...Możliwości jest multum panowie...A co sądzę o zawodach wędkarskich? te na których byłem wołały o pomstę do nieba,rzesza ;betonów;z lenistwa i chyba głupoty dłubała drobnicę lub w gumofilcach trzebiła stada okonków na boczny trok-miszczostwo śwjata normalnie.....Potem 99% okonków ,uklejek,itd umilała popołudnie okolicznym kotom bądż zdobiła ściółkę pod jakimś krzaczkiem.Co bardziej sportowo-nastawieni nawet napychali brzuszki okonkom kamykami pieczołowicie nazbieranymi wcześniej przy jakiejś dróżce...No bo co,okonek 17cm nie może ważyć 30 dkg???...Pomny na wcześniejsze wrażenia z takich zafodów przestałem brać jakikolwiek udział w działalności koła,olałem nawet akcje przerębel w zimie,bo wycinanie otworów w 20st.mrozie nie ma najmniejszego sensu a jest tylko okazją do popozowania lokalnym betonowym utłukom do obiektywu fotografa lokalnej gazeciny i zeżarcia 50 kg kiełbasy w 25 osób....O odśnieżaniu i sztucznym napowietrzaniu nikt tu nie chce słyszeć...Ekstra nie???
Raz byłem na zawodach 15 lat temu jako łepek i wtedy już postanowiłem że więcej tam moja osoba nie zagości.Wtedy jednorazówek nie było ale reklamówki owszem i tylko organizatorzy zacierali ręce na darmową rybkę [darmową bo do zawodów złotówki z własnej kieszeni nie dołożyli a w związku tylko sobie delegacje wypisują]Dlatego ja pier.... takie zawody i łowię dla przyjemności a nie na patelnie prezesa.
Raz byłem na zawodach 15 lat temu jako łepek i wtedy już postanowiłem że więcej tam moja osoba nie zagości.Wtedy jednorazówek nie było ale reklamówki owszem i tylko organizatorzy zacierali ręce na darmową rybkę [darmową bo do zawodów złotówki z własnej kieszeni nie dołożyli a w związku tylko sobie delegacje wypisują]Dlatego ja pier.... takie zawody i łowię dla przyjemności a nie na patelnie prezesa.
Ale biadolenie o reklamówki. Normalnie hipokryzja. A Wy w czym wozicie ryby do domu? W siatce i w wodzie? A co do barbarzyństwa, targanie ryby hakiem i wyrywanie jej wnętrzności, to jak nazwać? A reklamówki nie pasują.
Zawody wędkarskie to piękna sprawa.Sam startuje w zawodach wędkarskich i naprawdę nie zdarza się żeby ryby po zawodach pozdychały,choć najczęściej ryby waży się w wiaderkach lub siatkach do ważenia.Naprawdę nie rozumiem dlaczego niektórzy bardziej walczą z zawodnikami niż z kłósownikiami,pewnie dlatego że kłusownika jest ciężko "wytropić" a zawodników nie trzeba zbytnio szukać i łatwo sobie na nich zwać i ponarzekać.
Ale biadolenie o reklamówki. Normalnie hipokryzja. A Wy w czym wozicie ryby do domu? W siatce i w wodzie? A co do barbarzyństwa, targanie ryby hakiem i wyrywanie jej wnętrzności, to jak nazwać? A reklamówki nie pasują.
Krzysztof żeby odpowiedziec na posta, dobrze jest go rozumiec o co chodzi a nie pierdzielic mocnymi hasłami ze niby jestem kozak.Kolega pisze o zawodach i rozumiesz cały paradoks,w czym rzecz ....co ma ku...a łowienie ryb ,czyli nasze hobby (bo targanie ryby hakiem tak trzeba nazwac ) do chamstwa i braku wyobrażni na zawodach.
Na zawodach wędkarze powinni łowic ryby i wygrywa kto złowi więcej. Całej procedury nie będe tłumaczył jak dzieciakowi bo możesz sie dowiedziec i poczytac.Po zawdoach sedzia (nie mylic z debilem i barbarzyńcą jak w tamtych zawodach),podchodzi do wędkarza i ryby z siatki wysypuje sie na wage.Na wadze ma byc pojemnik lub wiaderko.Ryby do momętu samego warzenia muszą znajdowac sie w siatce,a siatka w wodzie.Zaraz po zwarzeniu wracają do wody i przy dobrze zorganizowanych zawodach sa to ryby w dobrej kondycji.Siatki które używają zawodnicy to nie są woreczki kilkunastocentymetrowe jak ma duuużo wędkarzy ,a siaty kilkumetrowe.Wiadomo że słabsze okonki ,lub ryby czasami głęboko zapięte mogą paśc ale z rzezią to nie ma nic wspólnego-jak na zawodach zaprezentowanych.
O to chodzi w tym temacie ,a nie o to że pierdzielimy trzy po trzy...
Ależ drogi kolego Esox...chyba różnie interpretujemy słowa zawody-zawodnik,bo jak dla mnie wszystko to co się tam dzieje,cała otoczka i atmosfera,zachowanie zawodników przed i po zmaganiach,itd...-jak dla mnie to wszystko powinno być KRYSZTAŁOWE,nieskazitelne,wzór do naśladownictwa dla młodszych adeptów,pokaz tego co znaczy słowo wędkarz -sportowiec,pasjonat i miłośnik przyrody.
Ważenie trofeum jak kawał mięcha u rzeżnika,w foliowym worze,nijak mi do tej mojej wizji nie pasuje,pół biedy jeśli rybki były martwe bo jeśli fotka pokazuje ważenie żywcem to jak dla mnie to zwykłe,zasrane barbarzyństwo.
Nie wiem jak było w przypadku tych zawodów. Być może tak jak pisze Luxis, ryby zostały wcześniej uśmiercone i skończyły jako obiad dla łowiących albo karma dla kotów.
Niemniej jednak takie obrazki są bardzo częste na tym portalu. Ludzie piszą o zawodach na żywej rybie o odkażaniu ran i dobrej kondycji ryb. A to co ja widze strasznie się mija z tym co piszą organizatorzy i zapaleni zawodnicy. Sterty reklamówek napełnionych rybami, brzegi po zawodach uścielone rybami jak po srogiej zimie. do tego tony śmieci...
Raz w życiu byłem na zawodach gdy miałem 15 lat.Co tam zobaczyłem?
Oszustwo w celu zdobycia nagrody.
Wszystkie większe ryby zostały zabrane.
Większość małych ryb które były wypuszczane już nie żyły.
Sędziowie którzy pozwolili na oszustwo swoim dzieciom by zdobyły nagrodę.
Powiedziałem wtedy nigdy więcej nie zniżę się do takiego poziomu,więc już potem na zawodach nie byłem i nie planuję być w najbliższym czasie.
W ten sposób kilku łakomych nieudaczników zrobiło ze mnie przeciwnika zawodów wędkarskich.:)
Kolego luxis zgadzam się z tobą że zawodnik powinien być wzorem dla młodszych,ale czy to wina zawodnika że organizator nie zapewnił siatki czy wiadra do ważenia ryb?Zawodnik ma przyjechać na zawody i łowić,resztą powinien zająć się organizator,a z tym czasami różnie bywa.
PS.Często startuje w zawodach i jeszcze nigdy nie zdarzyło się żeby ryby były ważone w reklamówkach zawsze w wiadrze lub specjalnej siatce do ważenia.
O to chodzi w tym temacie ,a nie o to że pierdzielimy trzy po trzy...
O.K. Masz racje. Tylko myślę że oni te ryby zabierają z sobą i nie są one wypuszczane z powrotem.
No na pewno ,bo w takim stanie można wypuścić ryby do szamba co najwyżej.
Posrany ten nasz kraj gdzie gówno robi sie z wszystkiego na każdym kroku,a wszyscy zdziwieni że babramy sie w szambie.Pojedziesz na zachód ,północ ludzie umieja dbać o swoje dobra,polityke społeczna ,rodzinna ,a unas jak bydło do koryta i jak pijawki wyssać ile sie da.
koła nie umieja dbać o zbiorniki ,ludzie na stanowiskach nieodpowiedzialni,organizatorzy w większości zawodów to barany (nawet tych na wysokim szczeblu jak widzimy ostatnio),ludzie co daja pozwolenia to stado baranów.My jako społeczeństwo tez mamy głeboko w dupie to wszystko i jesteśmy nieodpowiedzialni.Po większości biwakowiczach nad jeziorami pozostałości po pampersach pełnych,puszki ,kanapki,butelki,materace itd.Nawet straż która ma byc dobrem i trzymac to wszystko w ryzach tez widzimy przypadki że ubrabrana w szambie ,księgowe kradna ......Wędkarze kłusuja ;wczoraj złapaliśmy dziadka (emeryt górniczy)- łowił krzakach i przypadkowo zauwazyłem że zucił rybe za siebie-podchodze a tam 8 szczupaków po 30-40cm leży....a ile jest takich dziadków od poniedziałku do piątku gdzie praktycznie sami na łowiskach?..a po tem ogląda sie jeszcze zdięcia z takich zawodów ,albo filmiki z zawodów pod lodowych -rece opadaja....to jest gorsze od kłusownictwa....
No to Diablo otworzył puszkę pandory. Z postów wynika, że zawody wędkarskie to same nieszczęścia i przekręty. Uczestniczę w tokowych od kilkudziesięciu lat a od 11 organizuję je. Zdaję sobie sprawę, że dla niektórych z Was zabicie i zabranie ryby jest barbarzyństwem (bo no kill w modzie), ale jeśli to nie jest wbrew pisanemu prawu, to nie gańcie tego. Jeśli zawody nie są rozgrywane na żywej rybie, to zawodnik ma obowiązek je uśmiercić i oddać w worku (bo tanio i wygodnie) do wagi. Sędzia waży, wkłada kartę startową do worka z rybami i tak czekają na ewentualne protesty. U nas w kole przeprowadzamy jeszcze dwoje zawodów (na ponad dwadzieścia na żywej rybie) tą metodą. Są to zawody sponsorowane i rybki wędrują właśnie dla sponsorów - a nie jak LABEO napisał - dla zarządu. Przyznaję, że w przeszłym czasie było mniej zawodów na żywej rybie, ale ewoluujemy w tym kierunku. Ponosimy dodatkowe koszty na sędziów, łodzie patrolowe i dążymy do tego, aby wszystkie nasze zawody odbywały się na żywej rybie.
Napisałem to dla tych rozgoryczonych kolegów, którzy nie uczestniczą w zawodach. Nie uogólniajcie, nie wszędzie są przekręty. Wiadomo, że nie wszystkim się chce, ale przykro się czyta Wasze osądy, kiedy wiem, że wokół mnie jest grono osób do nich nie pasujących.
Otwórzcie wieko puszki, aby wypuścić nadzieję.
Zbigniew jak można doprowadzić do zawodów ,gdzie sponsor bierze rybe...na czym polega ten sponsoring ?Przecież ty organizując takie zawody czym sie chcesz pochwalić ,działasz w brew wędkarzom....bo wędkarza który płaci w kole składke i ma w dupie zawody szlak trafia jak po każdych zawodach setki kilo ryby idzie do wora...co go interesuje ze ty musisz sędziów opłacić...
Ale żeście polityke zrobili,zawody to miała być zabawa i rywalizacja a ZROBIŁES Z TEGO CO ROCZNE ODŁOWY i własna polityke dla grona kolesiów....
Zbigniew nie znam Cie prywatnie i nie mówie złych słów pod twoim adresem tylko pod działaniami ,którymi sie chwalisz...ja takiego działacza nie chciałbym w swoim okregu i takich zawodów.całe szczęscie zawodu mamy zgodne z regulaminem,ryby wymiarowe,siatki długie i co najważniejsze ryby wracają do wody.....chyba że zawody robi sobie ktos na swoim stawie prywatnym,lub koło robi zawody na stawie prywatnym to niech robia co chcą.
Witam.
Jestem zagorzalym przeciwnikiem zawodow, ale musze tu stanac nieco w obronie organizatorow zawodow na martwej rybie. Sam ryby wypuszczam, ale wielokrotnie byly na tym portalu batalie o to zeby nikogo nie szykanowac i szkalowac za to ze zabiera rybe.
Nie zgodze sie ze stwierdzeniem kol. Power:
"działasz w brew wędkarzom....bo wędkarza który płaci w kole składke i ma w dupie zawody szlak trafia jak po każdych zawodach setki kilo ryby idzie do wora".
Jesli zawody sa na zywej rybie, musi byc przestrzegany RAPR. Wiec zaden zawodnik nie moze zabrac wiecej ryb niz poza limit. Jaka jest roznica czy zabierze te ryby starujac w zawodach czy poza nimi ?.
Przeciez Ci co starowali i zabrali ryby rownie dobrze mogliby isc prywatnie na ryby i odlowic dokladnie tyle samo. Jedyna roznica to taka ze ryby trafiaja nie do tego co zlowil ale gdzies indziej. Roznie to bywa. Czamai do organizatorow (tego nie pochwalam) a czasami na inne szczytniejsze cele (slyszalem o tym ze zlowione ryby szly np do domow dziecka). Co sie stalo z tymi rybami nikt z nas nie wie wiec nie ma co drzec szat. Co do reklamowek, widok moze niezbyt mily, ale skoro ryby i tak mialy zostac usmiercone to jaka roznica ?. Z punktu widzenia organizatorow jest to duzo wygodniejsze niz latanie z waga.
No i ostatnia kwestia. Przypominam ze wstepujac do PZW automatycznie zgadzami sie na jego ststut a tam jak byk stoi i o sporcie i jego rozwoju przez nasze stowarzyszenie.
Startowalem kiedys wiele razy w zawodach spinningowych. Ryby tez przynosil kazdy w tym co mial (najczesciej reklamowki). I nikt wtedy takiej afery nie robil.
Przestalem startowac bo napatrzylem sie na przekrety a poza tym szkoda mi bylo prywatnego czasu na takie spedy i pogon za ryba. Gdyby to ode mnie zalezalo, to zlikwidowalbym zawody wogole, ale poki sa to nie szukajmy dziury w calym. Jesli wszystko odbywa sie zgodnie z regulaminem i nie ma naduzyc, nie widze powodow aby kogokolwiek szkalowac i wieszac na nim psy.I tak naprawde to w wiekszosci przypadkow zdrowiej dla wody wychodzi jak zawody rozgrywane sa na martwej rybie niz na zywej. W wielu przypadkach ty "zywe" ryby i tak w 50% szlag trafia bo kilkugodzinnym prztrzymywaniu i wazeniu. A limitow ilosciowych wowczas nie mamy.
Jesli nie ma mozliwosci pomiaru ryby od razu po zlowieniu i wypuszczenie jej to lepiej chyba rozgrywac zawody na martwej rybie.
Zgodnie z limitem ....przestań ....dla zwykłego wędkarza też jest kolego Pawelz bez znaczenia że sponsorzy tłuka rybe do gara....gratuluje pozytywnego myslenia o takich zawodach.
Możecie sie zgadzać czy nie zgadzać,ja nie jestem jakis no kill czy inne wymysły na nowa mode,ale zasady i rozsądek jakis musi być.Dla mnie takie cos to brak wyobraźni i robienie w własnym gronie co mi sie podoba. Zapytaj pewnie pierwszego lepszego wędkarza z tamtego okregu co o tym myśli jak to widzi....to ci odpowie ..dosadniej niz ja...
Zgodnie z limitem ....przestań ....dla zwykłego wędkarza też jest kolego Pawelz bez znaczenia że sponsorzy tłuka rybe do gara....gratuluje pozytywnego myslenia o takich zawodach.
Możecie sie zgadzać czy nie zgadzać,ja nie jestem jakis no kill czy inne wymysły na nowa mode,ale zasady i rozsądek jakis musi być.Dla mnie takie cos to brak wyobraźni i robienie w własnym gronie co mi sie podoba. Zapytaj pewnie pierwszego lepszego wędkarza z tamtego okregu co o tym myśli jak to widzi....to ci odpowie ..dosadniej niz ja...
Sam jestem przeciwnikiem zawodow, ale moglbys rozwinac mysl :
"Zgodnie z limitem ....przestań ....".
Jesli masz dowody ze wedkarze biora na zawodach na martwej rybie wiecej jak pozwala regulamin, to jest to karalne i nalezaloby powiadomic o tym jakies odpowiednie instytucje. Osobiscie NIGDY sie z czyms takim nie spotkalem.
A co do tego gdzie trafia ryba ... To tak jak napisalem wyzej. Roznie to bywa. Z punktu widzenia ryby i wody, sadze ze jest im to wszystko jedno. Moze niech wypowiedza sie organizatorzy takich zawodow (podobno sa tu na forum) co robia z rybami. To ze gdzies tam podobno jakis sponsor zabral rybe, o niczym nie swiadczy.
Jeszcze raz powtarzam, jestem za tym aby wypuszczac ryby, aby nie bylo zawodow, ale poki mamy taki statut i takie przepisy to podobnie jak nie podoba mi sie ze ktos zabiera do domu np. 2 5 kg szczupaki, nie mamy prawa nikogo szkalowac, jesli wszystko jest zgodnie z przepisami.
Startowalem wiele razy na zawodach i zrezygnowalem nie dlatego, ze organizator kazal mi przynosic ryby w reklamowce czy co tam mialem, ale dlatego ze byly tam przekrety no i moje poglady co do tego co zrobic ze zlowiona ryba mocno ewaluowaly. Rowniez w tamtych czasach nie interesowalo mnie co stanie sie z rybami po zawodach. Lepiej jak ktos je zabral i zjadl niz mialby zakopac.
Nie bronie zawodow, ale tez uwazam ze jesli nie mamy dowodow na przekrety organizatorow, to nie mamy moralnego prawa ich oczerniac. Nie podoba mi sie zamykanie wody na czas zawodow (kilka razy pocalowalem "klamke" jadac kilkaset kilometrow na ryby), nie podoba mi sie ze tyle ryb dostanie w beret, nie podoba mi sie ze sa obnizane wymiary do poziomu ministerialnego na potrzeby zawodow (tylko NK) i teoretycznie niemiarowa ryba tachana jest do sedziego. Ale takie mamy prawo i podobnie jak to jest chore , chore sa wg mnie limity ale nie mam zamiaru nikogo obrazac dlatego ze ustawodawca mu na to pozwala.
Jeszcze kilka szczegółów, choć perwer jest przekonany do Swoich racji. Jesteśmy kołem przyzakładowym i organizujemy duże zawody - piknik - z okazji Dnia Hutnika, który finansuje zakład opiekuńczy i związki zawodowe. Kilka karpi i pstrągów dla sponsorów (większość rybek wraca do wody) to wg Ciebie przegięcie ? Znasz inną, lepszą formę podziękowania za kilkaset złotych na zarybienie i nagrody ?
Nikt nikogo nie obraża kolego,ale jak dla Ciebie to jest chore i wiekszości wędkarzy to trzeba nazywac to po imieniu a nie kręcić sie wokoło i wymyslac delikatne słowa.sam napisałeś cyt: Startowalem wiele razy na zawodach i zrezygnowalem nie dlatego, ze organizator kazal mi przynosic ryby w reklamowce czy co tam mialem, ale dlatego ze byly tam przekrety no i moje poglady co do tego co zrobic ze zlowiona ryba mocno ewaluowaly.
Czyli sam byłes świadkiem nieprawidłowości,a krple w morzu mozna sobie wyobrazić.
ja jestem za zawodami,bo po to jest wędkarstwo zeby korzystać z jego dobrodziejstw w pełni,ale jestem za zawodami i zasadami zdrowymi,a nie za tym co sie wyprawia.
Jeden z kolegów Strazników społecznych poruszył juz temat,co zotaje często po takich zawodach -syf ,brud i smieci.
nie wspomne ile takich reklamówek z rybkami może wylądować w koszu na śmieci,tego nikt nie sprawdzi i wszystko co może kusić los do złego powinno byc eleminowane.
zawody powinny byc na zasadach regulaminu PZW, okresy ochronne,wymiary,nic naciagane a ryby po zawodach powinny trafic do wody.Po zawodach można przyjść i dla siebie a nie jakiegos sponsora łowić i smażyć ile sie podoba.
To jest moje jak i wielu innych kolegów zdanie.....zamykanie całego zbiornika dla kilkunastu zawodników na jednej lini brzegowej tez jest głupotą,lecz to juz bym zostawił w kwestii organizatora i tak bardzo sie nie czepiał,bo na te pare godzin idzie jeszcze przeboleć.
Ja w tym roku pierwszy raz wybrałem sie na zawody organizowane przez swoje koło i muszę powiedzieć, że byłem w szoku :
ważenie odbywało się na stanowiskach, sędzia podchodził , ryba była przekładana do wiaderka i ważona a po ważeniu wypuszczana do wody, nie wiedziałem, że to się odbywa na takiej zasadzie. Byłem pozytywnie zaskoczony. Myślalem, że po ważeniu większość zawodników zapakuje drobnice do plecaka i pojedzie do domu.
Nie miałem zamiaru nic zabrać i spodobały mi sie tego typu zawody.
Ja w tym roku pierwszy raz wybrałem sie na zawody organizowane przez swoje koło i muszę powiedzieć, że byłem w szoku :
ważenie odbywało się na stanowiskach, sędzia podchodził , ryba była przekładana do wiaderka i ważona a po ważeniu wypuszczana do wody, nie wiedziałem, że to się odbywa na takiej zasadzie. Byłem pozytywnie zaskoczony. Myślalem, że po ważeniu większość zawodników zapakuje drobnice do plecaka i pojedzie do domu.
Nie miałem zamiaru nic zabrać i spodobały mi sie tego typu zawody.
O tym właśnie pisze....to sa zawody na których ja tez startuje i tak powinno wyglądać.
odnośnie do postu Zbigniewa..mamy całkiem inne podejście do wędkarstwa i szacuku dla wędkarzy i rybek w danym zbiorniku pływających. Obydwoje mamy wspólne hobby ,lecz w pewnym momęcie drogi postepowań sie mijaja i nie ma sensu żeby wciskać na siłe swoje racje.
Zbigniew masz takie poglądy i ja Cie niczym nie zaskocze ani nie przekonam ......ja mam inne i całe szczęscie organizatorzy w moim okręgu też...
"Czyli sam byłes świadkiem nieprawidłowości,a krple w morzu mozna sobie wyobrazić."
Ja bylem posrednim (nikogo za reke nie zlapalem) swiadkiem nieprawidlowosci ale wsrod zawodnikow a nie organizatorow. A to roznica. Po prostu zachlannosc, ped po nagrody wielu ludziom wypala rozum. A to podrzucane ryby, a to zlowione gdzies gdzie nie powinny itp itd. Ale to nie ma nic wspolnego z ORGANIZATOREM.
Natomiast zgodze sie z Toba odnosnie zamykania wody, syfu, brudzie i niestety masie splywajacych do gory brzuchem rybek po zawodach NK. Oczywiscie nie wszedzie tak jest ale w wielu przypadkach. Z tym trzeba walczyc. Ale czy na zdjeciach ktore tak bardzo zostaly zmieszane z blotem tak to wyglada ?. Bo poza reklamowkami ja tam nie widze niczego zlego.
Uwazasz ze zawody na zywej rybie tylko i wylacznie. Ale prywatnie obecne limity Ci odpowiadaja ?.
Piszecie ze po zawodach NK rybki w doskonalej kondycji odplywaja sobie.
Powiem szczerze. Moze wielu sie naraze ale co mi tam.
Nie wierze ze ryby w tak doskonalej kondycji wracaja do wody po kilku godzinach przetrzymywania czasami i kilkunastu kg ryb w siatce. Po wyjeciu ich z wody (te na dole maja niezly scick) , zwazeniu i wypuszczeniu. Zwlaszcza latem w upalne dni. Nie raz widzialem jak wygladal brzek wody po takich operacjach. Proponuje poswiecic troche czasu i dluzej postac nad woda po wypuszczeniu tych ryb.
Bylem w szoku jak brzana po ostroznym (niestety kilkunastominutowym holu na muchowce) zostala natychmiast wypuszczona a po pol godzinie wyplynela z rynny do gory brzuchem. Niestety lato i ciepla woda zrobily swoje.
Pawelz nie wyrywaj zdania z kontekstu
cyt:e.Zaraz po zwarzeniu wracają do wody i przy dobrze zorganizowanych zawodach sa to ryby w dobrej kondycji.Siatki które używają zawodnicy to nie są woreczki kilkunastocentymetrowe jak ma duuużo wędkarzy ,a siaty kilkumetrowe.Wiadomo że słabsze okonki ,lub ryby czasami głęboko zapięte mogą paśc ale z rzezią to nie ma nic wspólnego-jak na zawodach zaprezentowanych.
całe zdanie brzmi inaczej i ma tą sama treść co twoje-czyli w 80% mamy zgodność co do niektórych spraw.
Jeszcze dołożyłes zdanie o przkretach zawodników..he he ...to już lepiej dalej nie kończmy ,bo szlak mnie trafia jak ogladam i czytam tamto i teraz jeszcze nowe wieści....Nie wiem...masakra...to u mnie albo ja jestem ślepy i nic nie widze ,albo anioły wędkarskie tam startują....
Zbigniew jak można doprowadzić do zawodów ,gdzie sponsor bierze rybe...na czym polega ten sponsoring ?Przecież ty organizując takie zawody czym sie chcesz pochwalić ,działasz w brew wędkarzom....bo wędkarza który płaci w kole składke i ma w dupie zawody szlak trafia jak po każdych zawodach setki kilo ryby idzie do wora...co go interesuje ze ty musisz sędziów opłacić...
Ale żeście polityke zrobili,zawody to miała być zabawa i rywalizacja a ZROBIŁES Z TEGO CO ROCZNE ODŁOWY i własna polityke dla grona kolesiów....
Zbigniew nie znam Cie prywatnie i nie mówie złych słów pod twoim adresem tylko pod działaniami ,którymi sie chwalisz...ja takiego działacza nie chciałbym w swoim okregu i takich zawodów.całe szczęscie zawodu mamy zgodne z regulaminem,ryby wymiarowe,siatki długie i co najważniejsze ryby wracają do wody.....chyba że zawody robi sobie ktos na swoim stawie prywatnym,lub koło robi zawody na stawie prywatnym to niech robia co chcą.
Witam.Kolego Darku (@Perwer) ja akurat jestem w tym okręgu, mało tego nawet w tym kole co kolega Zbyszek i widzę że jesteś w duuużym błędzie oceniając tak krytycznie jego pracę przy organizacji zawodów. Ja nie startuje w zawodach ( nie startowałem i w najbliższej przyszłości nie zamierzam ), ale jestem bardzo przeczulony, na różnego typu masowe odławianie ryb. Moja ciekawość skłoniła więc do przyjrzenia się zawodom spinningowym, które odbyły się w zeszłym roku i okazało się że nawet zawodnicy uczestniczący w tych zawodach byli pod wrażeniem, ile trudu zadali sobie organizatorzy, by zawody na "żywej rybie" odbyły się na prawdę na żywej, a dodam że zawodnicy pływali w łodziach, a sędziowie podpływali i ważyli ryby podczas zawodów ( i stąd dodatkowe koszty, o których piszesz "co kogo obchodzą") , na naprawdę sporym zbiorniku. Co do przytoczonych tu sponsorach, którzy dostają 1szt pstrąga, lub karpia, jest to podziękowanie między innymi za dofinansowanie zarybienia zbiornika, więc czy to zbrodnia ?
A takie wnioski, nie wiem skąd.... ?"Ale żeście polityke zrobili,zawody to miała być zabawa i rywalizacja a ZROBIŁES Z TEGO CO ROCZNE ODŁOWY i własna polityke dla grona kolesiów...."
PS: Kolego Darku, napisałeś mi niedawno, że bezpodstawnie obraziłem użytkownika portalu, miałeś wtedy rację. Ja dziś, zwracam Twoją uwagę, że również pochopnie oceniłeś kolegę Zbyszka, nie znając faktów. Myślę że za pracę, którą wykonuje wraz kilkoma innymi osobami nie powstydziło by się żadne koło w Polsce.Pozdrawiam Jarek "PZW OKOŃ Częstochowa"
Nie ma sie czym podniecac i szczerze na spokojnie nie rozumiem swojej irytacji...Zbyszek jeśli czujesz sie urażony to sorki ,nie miałem takiego zamiaru,po prostu wypaliłem jak Polak...czasem cos napisze po tem przemyśli.(za dosadnie)....Jednak zdania nie zmienie co do waszej organizacji i ważenia rybek w reklamówkach ,a już na pewno wynagradzanie sponsora ,czy to karasiem czy płotką.
Dajmy przykład ..organizują u mnie zawody ( bo rozumiem że zawody są na wodzie PZw-jak nie to nie ma tematu) i organizatorzy znajduja sponsora.Ja dbam o ten zbiornik,nie trawie zawodów jestem zwykłym wedkarzem -płace sładke na zarybienia itd..
Organizator bierze pare złotych od sponsora i opłaca (jak wspomniał Zbyszek) sędziów,może jakieś nagrody,kiełbaski..wiadomo....W zamian dostanie troche rybek -forma podziękowania-rozumiem te podziękowanie bo to normalne,jak w życiu.Jednak co mnie to interesuje że jakiś sponsor dał kase na nagrody,sędziów i wspomógł grono które dobrze sie bawi i rąbie rybe z mojego ulubionego akwenu.Jakim prawem dostaje te ryby?..dla zasad,ale te zasady nie obejmuja mnie i grono kolegów na codzień łowiących...Dla tego ja jestem przeciwny i starałem sie to wyrazic...może za ostro -co nie było moim zamiarem.Natomiast zawody na tych samych zasadach na prywatnych,komercyjnych zbiornikach-hulaj dusza...
Mam nadzieje że bez urazy.....Pozdrawiam
Witam,
W dziale "wiadomości" niemal codziennie ukazuje się kilka wpisów naszych "kolegów" na temat odbytych czy przyszłych zawodów. Zaglądacie tam czasem? Ja przyznam szczerze zajrzę raz na jakiś czas żeby wlepić pałę i wpisać stosowny komentarz. To co tam czasem można zobaczyć woła o pomstę do nieba.
Tutaj przykład:
Złota Rybka 2011 - Finał
Ważenie ryb w zaciśniętych reklamówkach, w tle widać stertę reklamówek z rybami czekających na zważenie.
Dla mnie to jest odrażające. zwłaszcza że takimi zawodami i zdjęciami chwali się portalowy "Ekspert II" ze "złotą odznaką z wieńcami"
Co o takich zawodach i kolegach sądzicie?
Można zorganizować zawody bez krwawej łaźni http://www.ostroleka.com.pl/pzw-narew38/?p=1496
Sędziowie przeszli z wagą po stanowiskach i po zważeniu ryby zostały wypuszczone do wody.
Zgodnie z limitem ....przestań ....dla zwykłego wędkarza też jest kolego Pawelz bez znaczenia że sponsorzy tłuka rybe do gara....gratuluje pozytywnego myslenia o takich zawodach.
Możecie sie zgadzać czy nie zgadzać,ja nie jestem jakis no kill czy inne wymysły na nowa mode,ale zasady i rozsądek jakis musi być.Dla mnie takie cos to brak wyobraźni i robienie w własnym gronie co mi sie podoba. Zapytaj pewnie pierwszego lepszego wędkarza z tamtego okregu co o tym myśli jak to widzi....to ci odpowie ..dosadniej niz ja...
Sam jestem przeciwnikiem zawodow, ale moglbys rozwinac mysl :
"Zgodnie z limitem ....przestań ....".
Jesli masz dowody ze wedkarze biora na zawodach na martwej rybie wiecej jak pozwala regulamin, to jest to karalne i nalezaloby powiadomic o tym jakies odpowiednie instytucje. Osobiscie NIGDY sie z czyms takim nie spotkalem.
A co do tego gdzie trafia ryba ... To tak jak napisalem wyzej. Roznie to bywa. Z punktu widzenia ryby i wody, sadze ze jest im to wszystko jedno. Moze niech wypowiedza sie organizatorzy takich zawodow (podobno sa tu na forum) co robia z rybami. To ze gdzies tam podobno jakis sponsor zabral rybe, o niczym nie swiadczy.
Jeszcze raz powtarzam, jestem za tym aby wypuszczac ryby, aby nie bylo zawodow, ale poki mamy taki statut i takie przepisy to podobnie jak nie podoba mi sie ze ktos zabiera do domu np. 2 5 kg szczupaki, nie mamy prawa nikogo szkalowac, jesli wszystko jest zgodnie z przepisami.
Startowalem wiele razy na zawodach i zrezygnowalem nie dlatego, ze organizator kazal mi przynosic ryby w reklamowce czy co tam mialem, ale dlatego ze byly tam przekrety no i moje poglady co do tego co zrobic ze zlowiona ryba mocno ewaluowaly. Rowniez w tamtych czasach nie interesowalo mnie co stanie sie z rybami po zawodach. Lepiej jak ktos je zabral i zjadl niz mialby zakopac.
Nie bronie zawodow, ale tez uwazam ze jesli nie mamy dowodow na przekrety organizatorow, to nie mamy moralnego prawa ich oczerniac. Nie podoba mi sie zamykanie wody na czas zawodow (kilka razy pocalowalem "klamke" jadac kilkaset kilometrow na ryby), nie podoba mi sie ze tyle ryb dostanie w beret, nie podoba mi sie ze sa obnizane wymiary do poziomu ministerialnego na potrzeby zawodow (tylko NK) i teoretycznie niemiarowa ryba tachana jest do sedziego. Ale takie mamy prawo i podobnie jak to jest chore , chore sa wg mnie limity ale nie mam zamiaru nikogo obrazac dlatego ze ustawodawca mu na to pozwala.
Nigdy nie bralem udziału w zawodach na martwej rybie więc mam pytanie do kol. Pawelz i reszty którzy byli świadkami takiego zjawiska.
teoretyzując:
Jeśli na zawodach nocnych na martwej rybie nastawiając się na wielkiego wąsatego zaraz po startowym gwizdku złowię sumka 4 kg. Ot taki maluszek ale wymiarowy. To co mam wtedy zrobić. Ukatrupić go i po pieciu minutach skonczyć zawody bo na tyle pozwala regulamin? Czy potajemnie wypuścić licząc na coś większego?
Dobra koniec tematu ,bo za bardzo co nie których ponosi ( ze mną na czele).
Zamiast dyskusji merytorycznych zaraz zaczna sie kłótnie ,bez sensu.Rózne sa poglądy i racje,może ja tez nie rozumiem co niektórych spraw i nie mam racji a tylko kłóce sie bez sensu.
Moja prosba o zostawienie tego w spokoju...
Zgodnie z limitem ....przestań ....dla zwykłego wędkarza też jest kolego Pawelz bez znaczenia że sponsorzy tłuka rybe do gara....gratuluje pozytywnego myslenia o takich zawodach.
Możecie sie zgadzać czy nie zgadzać,ja nie jestem jakis no kill czy inne wymysły na nowa mode,ale zasady i rozsądek jakis musi być.Dla mnie takie cos to brak wyobraźni i robienie w własnym gronie co mi sie podoba. Zapytaj pewnie pierwszego lepszego wędkarza z tamtego okregu co o tym myśli jak to widzi....to ci odpowie ..dosadniej niz ja...
Sam jestem przeciwnikiem zawodow, ale moglbys rozwinac mysl :
"Zgodnie z limitem ....przestań ....".
Jesli masz dowody ze wedkarze biora na zawodach na martwej rybie wiecej jak pozwala regulamin, to jest to karalne i nalezaloby powiadomic o tym jakies odpowiednie instytucje. Osobiscie NIGDY sie z czyms takim nie spotkalem.
A co do tego gdzie trafia ryba ... To tak jak napisalem wyzej. Roznie to bywa. Z punktu widzenia ryby i wody, sadze ze jest im to wszystko jedno. Moze niech wypowiedza sie organizatorzy takich zawodow (podobno sa tu na forum) co robia z rybami. To ze gdzies tam podobno jakis sponsor zabral rybe, o niczym nie swiadczy.
Jeszcze raz powtarzam, jestem za tym aby wypuszczac ryby, aby nie bylo zawodow, ale poki mamy taki statut i takie przepisy to podobnie jak nie podoba mi sie ze ktos zabiera do domu np. 2 5 kg szczupaki, nie mamy prawa nikogo szkalowac, jesli wszystko jest zgodnie z przepisami.
Startowalem wiele razy na zawodach i zrezygnowalem nie dlatego, ze organizator kazal mi przynosic ryby w reklamowce czy co tam mialem, ale dlatego ze byly tam przekrety no i moje poglady co do tego co zrobic ze zlowiona ryba mocno ewaluowaly. Rowniez w tamtych czasach nie interesowalo mnie co stanie sie z rybami po zawodach. Lepiej jak ktos je zabral i zjadl niz mialby zakopac.
Nie bronie zawodow, ale tez uwazam ze jesli nie mamy dowodow na przekrety organizatorow, to nie mamy moralnego prawa ich oczerniac. Nie podoba mi sie zamykanie wody na czas zawodow (kilka razy pocalowalem "klamke" jadac kilkaset kilometrow na ryby), nie podoba mi sie ze tyle ryb dostanie w beret, nie podoba mi sie ze sa obnizane wymiary do poziomu ministerialnego na potrzeby zawodow (tylko NK) i teoretycznie niemiarowa ryba tachana jest do sedziego. Ale takie mamy prawo i podobnie jak to jest chore , chore sa wg mnie limity ale nie mam zamiaru nikogo obrazac dlatego ze ustawodawca mu na to pozwala.
Nigdy nie bralem udziału w zawodach na martwej rybie więc mam pytanie do kol. Pawelz i reszty którzy byli świadkami takiego zjawiska.
teoretyzując:
Jeśli na zawodach nocnych na martwej rybie nastawiając się na wielkiego wąsatego zaraz po startowym gwizdku złowię sumka 4 kg. Ot taki maluszek ale wymiarowy. To co mam wtedy zrobić. Ukatrupić go i po pieciu minutach skonczyć zawody bo na tyle pozwala regulamin? Czy potajemnie wypuścić licząc na coś większego?
Koło do którego należę organizuje też drużynowe maratony wędkarskie (zawsze lipiec lub sierpień) i np. jeżeli złowię suma to mam telefon do sędziego i przychodzą na stanowisko z wagą i po zważeniu i zmierzeniu jest wypuszczany do wody a ja szukam sposobu na następnego wąsatego.
Jeżeli byłyby te zawody rozegrane na martwej rybie, wtedy decyzja należy do mnie czy zatrzymuję suma i przestawiam się na inną rybę aby nie przekroczyć RAPR, czy go od razu wypuszczam licząc na coś większego.
Witam.
Czytam wypowiedzi kolegów i stwierdzam, że kilku w ferworze niesmacznych zdjęć wrzuciło wszystkich zawodników, organizatorów oraz sędziów do jednego wora. Myślę, że to błąd.
Od wielu lat startowałem i startuję w zawodach wędkarskich ale również jestem organizatorem i sędzią takich zawodów. Nie wiem czym ci koledzy się kierują tak pisząc? Może tym że w ich kołach tak się dzieje jak piszą.
Tak jak napisałem organizuję i sędziuję zawody i daleko jest na tych imprezach od zarzutów że jest syf i mord na rybach. Jeśli koledzy zadali by sobie trochę trudu i poczytali Zasady Organizacji Sportu Wędkarskiego to zapewne by zobaczyli, że każde zawody we wszystkich metodach połowu mają swoje regulaminy. Zobaczliby również że co i rusz są one nowelizowane i zmieniane pod kontem etycznego przetrzymywania ryb. Chociażby przez zwiększanie wymiarów siatek (długość i średnica obręczy), czy przez stosowanie haczyków czy kotwiczek bez zadziorowych. Czy choćby przez zmniejszenie ilości zanęty.
Coraz częściej prowadzi się zawody na żywej rybie. Są i zdarzają się zawody na martwej rybie (np. spinningowe) gdzie zawodnik po złowieniu ryby powyżej wymiary musi ją uśmiercić i później przedstawić komisji wagowej. I wtedy może przynieść ryby czy to w reklamówce czy wiaderku czy lnianym woreczku.
W spławiku to już norma, że ryby po delikatnym zważeniu wracają do wody. I tu komisja wagowa chodzi od zawodnika do zawodnika z wagą. I czy to się sędziom podoba czy nie tak muszą postępować. Powiem tak, że długo wędkuję i nie widziałem i nie słyszałem aby organizator zmniejszał wymiar ochronny ryb. Zawody odbywają się zgodnie z RAPRYB.
Wracając jeszcze do całej oprawy zawodów. Jest flaga związkowa, są nagrody dla zwycięzców jest i kiełbaska z grilla. Ale bez przesady cyt." zeżarcia 50 kg kiełbasy w 25 osób...." Każdy organizator jak zapewne wiecie zobowiązany jest przesłać komplet dokumentów z zawodów do macierzystego okręgu tj. protokół, zestawienie wyników, wykaz wręczonych nagród i karty startowe wszystkich zawodników. Musi również rozliczyć faktury za zakupione nagrody i poczęstunek. Dlatego też wspomniane przez jednego z kolegów 50 kg kiłbasy dla 25 osób nigdy by nie zostało rozliczone przez księgowość w okręgu.
Tak więc zawody wędkarskie są tak jak wędkowanie indywidualne wpisane do statutu PZW i czy się to komuś podoba czy nie na dzień dzisiejszy tak jest. Jak napisał pawelz wstępując do PZW obligatoryjnie "zgadzamy sie na jego statut a tam jak byk stoi i o sporcie i jego rozwoju przez nasze stowarzyszenie. "
A na zakończenie powiem tak, że większy syf, brud, chamstwo i barbarzyństwo w stosunku do ryb nie raz widziałem nad wodą będąc na indywidualnym wędkowaniu. A to za sprawą nie kłusowników czy zawodników a wędkarzy, którzy poczuli zew wolności po wypuszczeniu ich przez małżonki na ryby. Wóda, piwo, wulgaryzmy ogrom śmieci i inni wędkarze głęboko w du....e.
Pozdrawiam.
"Teoretyzując:
Jeśli na zawodach nocnych na martwej rybie nastawiając się na wielkiego wąsatego zaraz po startowym gwizdku złowię sumka 4 kg. Ot taki maluszek ale wymiarowy. To co mam wtedy zrobić. Ukatrupić go i po pieciu minutach skonczyć zawody bo na tyle pozwala regulamin? Czy potajemnie wypuścić licząc na coś większego?"
Nie wiem jak jest obecnie, ale kiedys w przypadku zawodow na martwej rybie wygladalo to tak, ze po zlowieniu limitu zawodnik konczyl zawody i za kazda minute przed koncem dostawal dodatkowe punkty. Oczywiscie mozesz wypuscic rybe, wcale nie potajemnie i liczyc na cos wiekszego. To Twoj wybor.
Nie wiem jak jest obecnie, ale kiedys w przypadku zawodow na martwej rybie wygladalo to tak, ze po zlowieniu limitu zawodnik konczyl zawody i za kazda minute przed koncem dostawal dodatkowe punkty. Oczywiscie mozesz wypuscic rybe, wcale nie potajemnie i liczyc na cos wiekszego.
Masz rację pawelz tak jest w zawodach spinningowych. To co napisałeś określa regulamin tych zawodów. I bardzo dobrze jest wcześnie zrobić limit bo za każdą minute jest dużo punktów.
Co innego podczas zawodów gruntowych bo takiego regulaminu do takich zawodów nie ma i sam organizator może ustalić regulamin a w nim limity oraz punktację.
takiego prezesa bym wsadzil do reklamowki
Nie wiem jak jest obecnie, ale kiedys w przypadku zawodow na martwej rybie wygladalo to tak, ze po zlowieniu limitu zawodnik konczyl zawody i za kazda minute przed koncem dostawal dodatkowe punkty. Oczywiscie mozesz wypuscic rybe, wcale nie potajemnie i liczyc na cos wiekszego.
Masz rację pawelz tak jest w zawodach spinningowych. To co napisałeś określa regulamin tych zawodów. I bardzo dobrze jest wcześnie zrobić limit bo za każdą minute jest dużo punktów.
Co innego podczas zawodów gruntowych bo takiego regulaminu do takich zawodów nie ma i sam organizator może ustalić regulamin a w nim limity oraz punktację.
Czyli organizator zawodów w przypadku zawodów gruntowych może ustalić regulamin sprzeczny z RAPR?
Szkoda , wielka szkoda że po zawodach spławikowych woda aż się gotuje od ilości zadanej zanęty !!!!!!!! . SZOK . !! . Szanowni koledzy , zwijacie majdan i koniec ale my widzimy nawet na drugi dzień co sie dzieje !!! . A może bez zanęty !!!! zobaczymy WASZE wyniki???????????? CO !! Sportowcy !! . Przepraszam , bez obrazy to moje napisane zdanie przepraszam ale jestem miłośnikiem wędkarstwa i przyrody. Nie jestem FANATYKIEM nagród i zaszczytów . Z szacunkiem Pozdrawiam .
I co ???????? Cisza !!!!! ????. Każdy może swoje zdanie powiedzieć / napisać / po to jest to nasze Wędkuje .pl . Może brak mi racjii??? Pozdrawiam.
.
I co ???????? Cisza !!!!! ????. Każdy może swoje zdanie powiedzieć / napisać / po to jest to nasze Wędkuje .pl . Może brak mi racjii??? Pozdrawiam.
.
chyba nie brak skoro nikt nie neguje
Zawody nigdy nie będą szły w parze z estetyką i etyką wędkarską. To już tak jest i nie da się tego zmienić. Czy będzie to na żywej rybie czy na martwej. Zawody potęgują rywalizację która z kolei prowadzi do pośpiechu. Ten natomiast sprawia że z rybami zawodnicy obchodzą się mało humanitarnie. Do tego to wstrętne ważenie - droga przez mękę dla ryb. Nie da się jednak tego wykluczyć bo przecież trzeba wytypować zwycięzcę.
Generalnie zawody służą zabawie i podwyższaniu ego. Taki rodzaj spędzania wolnego czasu musi się odbijać negatywnie na pogłowiu ryb.
panowie wędkarze skąd aż takie negatywne wypowiedzi o zawodach , czy byliście na wyższej rangi zawodach nie takich z koła typowo towarzyskich . jest regulamin względem ilości zanęty przynęty wielkości siatki itp na zawodach karpiowych bez maty niejesteś dopuszczony . a czy wy złowioną rybe wozicie w akwarium do domu .