Chcę poruszyć problem, który od wielu lat mnie nurtuje.
Otóż na wielu zawodach, głownie towarzyskich ( także w moim Kole),nie ma dolnych limitów poławianych ryb. Pomijając ukleje ( to osobny skandaliczny proceder występujący w skali zawodów okręgowych i krajowych ), na wagę sędziego trafiają bardzo często rybiątka mające dosłownie po kilka centymetrów. Pięciocentymerowe płocięta, niewiele większe krąpiki i okonki ( poza wodami PZW ), jazgarzyki i inne rybie niemowlęta. Dumni łowcy wypinają piersi podczas dekoracji i bez zażenowania przyjmują puchary, dyplomy i nagrody rzeczowe. Nieraz takie zawody są rozgrywane na tzw. "żywej rybie", co jeszcze bardziej mnie zniesmacza. Szczególnie zimą, lub przy kiepskiej pracy sędziego, takie rybki, mimo wypuszczenia (!!!!!! ) po kilku godzinach i tak nie mają szans na przeżycie.
Podczas ostatnich zawodów podlodowych mojego koła oceniam, że przez brak dolnych limitów wymiarów życie straciło kilkaset rybek. W tym czasie na lodzie rozgrywali zawody koledzy z dwóch innych kół. Tam były podobne zasady. Prawdopodobnie dobrze ponad tysiąc narybku z małego zbiornika ZOSTAŁO UŚMIERCONYCH dla wędkarskich kaprysów i bzdurnego regulaminu zawodów.
Narzekamy na brak ryb w naszych wodach, psioczymy na zarybienia, pomstujemy na władze PZW i brak ochrony łowisk... A czy my jesteśmy bez winy ?
Myślę,że problem tkwi w samej organizacji danych zawodów.Pełnię rolę sędziego na wszystkich tego typu imprezach organizowanych w kole i moim osobistym priorytetem jest aby wszystkie złowione i ryby(bez względu na wielkość i gatunek)wróciły w dobrej kondycji do wody.Przyznam,że zawsze kilka,kilkanaście uklei ginie(przy innych gatunkach tego nie zauważyłem)głównie w wyniku straty łusek podczas ważenia a to dość delikatna rybka.Jak jest na lodzie nie wiem bo sam nie łowię i takowych zawodów nie organizujemy(jako koło)z braku jakiegokolwiek zbiornika.Co do zawodów spinningowych rozgrywanych na tzw. martwej rybie to był to jeden z kilku powodów mojej rezygnacji ze startów w tych imprezach.Kilka osób sobie obraziłem w trakcie zawodów swoimi komentarzami co do obchodzenia się ze złowioną rybą,właściwego rozłożenia siatki,pozostawionych opakowaniach po robakach itp. i przestali brać udział w imprezach,ale mało mnie to obchodzi i jeżeli mi się coś nie spodoba to będę to krytykował.Pozdrawiam.
Chcę poruszyć problem, który od wielu lat mnie nurtuje.
Otóż na wielu zawodach, głownie towarzyskich ( także w moim Kole),nie ma dolnych limitów poławianych ryb. Pomijając ukleje ( to osobny skandaliczny proceder występujący w skali zawodów okręgowych i krajowych ), na wagę sędziego trafiają bardzo często rybiątka mające dosłownie po kilka centymetrów. Pięciocentymerowe płocięta, niewiele większe krąpiki i okonki ( poza wodami PZW ), jazgarzyki i inne rybie niemowlęta. Dumni łowcy wypinają piersi podczas dekoracji i bez zażenowania przyjmują puchary, dyplomy i nagrody rzeczowe. Nieraz takie zawody są rozgrywane na tzw. "żywej rybie", co jeszcze bardziej mnie zniesmacza. Szczególnie zimą, lub przy kiepskiej pracy sędziego, takie rybki, mimo wypuszczenia (!!!!!! ) po kilku godzinach i tak nie mają szans na przeżycie.
Podczas ostatnich zawodów podlodowych mojego koła oceniam, że przez brak dolnych limitów wymiarów życie straciło kilkaset rybek. W tym czasie na lodzie rozgrywali zawody koledzy z dwóch innych kół. Tam były podobne zasady. Prawdopodobnie dobrze ponad tysiąc narybku z małego zbiornika ZOSTAŁO UŚMIERCONYCH dla wędkarskich kaprysów i bzdurnego regulaminu zawodów.
Narzekamy na brak ryb w naszych wodach, psioczymy na zarybienia, pomstujemy na władze PZW i brak ochrony łowisk... A czy my jesteśmy bez winy ?
Myślę,że problem tkwi w samej organizacji danych zawodów.Pełnię rolę sędziego na wszystkich tego typu imprezach organizowanych w kole i moim osobistym priorytetem jest aby wszystkie złowione i ryby(bez względu na wielkość i gatunek)wróciły w dobrej kondycji do wody.Przyznam,że zawsze kilka,kilkanaście uklei ginie(przy innych gatunkach tego nie zauważyłem)głównie w wyniku straty łusek podczas ważenia a to dość delikatna rybka.Jak jest na lodzie nie wiem bo sam nie łowię i takowych zawodów nie organizujemy(jako koło)z braku jakiegokolwiek zbiornika.Co do zawodów spinningowych rozgrywanych na tzw. martwej rybie to był to jeden z kilku powodów mojej rezygnacji ze startów w tych imprezach.Kilka osób sobie obraziłem w trakcie zawodów swoimi komentarzami co do obchodzenia się ze złowioną rybą,właściwego rozłożenia siatki,pozostawionych opakowaniach po robakach itp. i przestali brać udział w imprezach,ale mało mnie to obchodzi i jeżeli mi się coś nie spodoba to będę to krytykował.Pozdrawiam.