Witam mam zamiar wybrać się na zbiornik rybnicki. Ma ktoś jakieś ciekawe doświadczenia, porady jak najlepiej się przygotować do tej wyprawy i gdzie zasiąść?Oczywiście nie na zrzut ciepłej wody i nie na suma.Dzięki
Do zbiornika w Rybniku mam zaledwie 10 kilometrów, a nie łowię na tej wodzie, tylko śmigam 16 kilometrów w przeciwległym kierunku. Jeśli interesuja Cie okazy medalowe, które trafiają do wody po złowieniu, to jest to trafny wybór i Rybnik do tego się nadaje. Ale jakoś tam nieromantycznie, niesympatycznie, woda zielona w zimie jak u mnie w lipcu, a ryby maja gładkie łuski, na których brak jest linii przyrostowych. Mnie to odrzuca, no ale ja mam inne priorytety. Ciekaw jestem, czy ktoś udzieli Ci tutaj konkretnych informacji.
Za kilka lat - sława Rybnika minie niczym nocny koszmar spędzający z oczu sen rybnickim ekologom albowiem zbiornik ten z zanieczyszczonego termicznie łowiska zmieni się w zwykłą zaporówkę z całkiem chłodną wodą . Ciekaw jestem czy to znane nam wszystkim "zielone , niestygnące piekło " i dotychczasowa mekka łowców wielkich zapasionych rybich wieprzy - nadal wówczas cieszyć się będzie niesłabnącą popularnością .Ciekaw jestem .. już dość .Idę na obiad - bo zupa mi stygnie w talerzu ( w przeciwieństwie do Rybnika gdzie nawet w styczniu woda ma 14 st ) i głodny jestem jak te karpie pędzone sztuczną , wysokokaloryczną paszą ...
Wszystko co najgorsze w naszych wodach to AMUR - sympatyczny azjata zamieszkujący wody RYBNICKIEGO MORZA .Nie ma Nic gorszego w naszych wodach niż amur . Nic bardziej ohydnego .Niedobrze mi się robi i spazmu mdłości dostaję - ujrzawszy zaklęte w zdjęcia - wielkie karpie i amury przypominające nieledwie cyrkowe monstra !
Bliskie mi sa poglądy Kolegi Zrakdęw. Ale nie jestem tak wrogo nastawiony do świniaków i amurów. Niech tam sobie są, byle by nimi przestali zarybiac. Kto chce, niech je sobie łowi. Natomiast co do opisu Zalewu Rybnickiego, to zgoda w 100%. Uwielbiam badać wiek ryb. Wożę ze sobą odpowiednie dinxy i oglądam łuski pod kazdym mozliwym kątem. Na Z.R. łuski ryb sa gładkie jak dupsko niemowlaka, czasem tylko da sie zauważyc ledwie widoczne przyrosty. Ryba tam sie pasie przez cały rok non stop, w zimie tylko nieznacznie spada jej zasób pokarmu. Takie ogórki szklarniowe na masie nawozów. No tam sie musi sprawdzać C&R. Oczywiście nie neguję, mozna tam mieć odjazdy i zastrzyki adrenaliny. To zbiornik dla tych, co tak lubią.
Ja tak nie lubię. Ja wolę ciche, spokojne wody, precyzyjnie dobrane miejscówki linowe, leszczowe, sandałowe.... polowanie z podejścia, odrobinę magii.
Źle zostałem zrozumiany - Broń Boże nie żywię nienawiści do żywych stworzeń jakimi są " rybie świniaki " żyjące w Rybniku ( nie ich wina że się tam znalazły i przyszło im egzystować w zbiorniku ze sztucznie podgrzewaną wodą ) - chciałem tylko zaakcentować i podkreślić fakt że obecną sytuację Zbiornika Rybnickiego można uznać za patologiczną .
Amur nie jest ohydnym stworzeniem - szkodliwy i ohydny jest dostawszy się do naszych wód w wyniku zarybień . Zarybienia amurem powinny być surowo zakazane ponieważ jest to gatunek obcy dla wszystkich polskich biocenoz ( także tych stworzonych lub zmienionych przez człowieka ).
Dla mnie również najważniejsza jest odrobina magii i efemeryczne chwile spędzone z wędką w ręku nad zaciszną , osłoniętą od wiatru linowo - leszczową zatoką ( jeśli taka w ogóle istnieje ... . he he ) oraz gruntowe zasiadki z martwą rybką w roli przynęty lub zestawem z zanętowym koszyczkiem i robalami w roli przynęty . Zgadzam się z twierdzeniem że Rybnik to wielka woda dla osób lubiących łowić ryby ogromne i adrenalinę sikającą uszami .
To że ryby żyjące np :w Rybniku dorastają do wielkich rozmiarów przywodząc na myśl "wieprza w rybiej skórze - rzecz jasna również nie jest winą ryb zasiedlających dany zbiornik i magazynujących w swym ciele wszystko to co czym operuje na co dzień ogromna rzesza wędkarzy przygotowujących ( czytaj nęcących ) pieczołowicie swą miejscówkę .
Trudno mieć pretensję do nierozumnych ryb które .. żrą , biorąc przy okazji na wędkę zastawioną przez spragnionego emocji i głodnego adrenaliny polskiego moczykija . Szczęśliwiec ( tzn wędkarz który był na brzegu od samego początku ) - gna wtedy jak poparzony wzdłuż brzegu po czym lądując rybę - nawet nie myśli o tym że nie wszystko jest w porządku , że lada moment skończy się odporność zbiornika na nieustanne zarybienia obcymi gatunkami i związany z tym niekontrolowany wzrost zawartości substancji organicznych rozpuszczonych w mętnej , żyznej wodzie .
No to chyba nie pomogliśmy Koledze pytającemu, bo raczej porady sie nie znajdzie w naszych wypowiedziach.
A swoją drogą to dziwne, że nikt nie podjął tematu. Nie wierzę, że nikt nie łowi na Rybniku. Ja nie doradzam, bo słabo znam to łowisko. Nie łowię na nim, bo mi sie nie podoba. Ale Zrakdęw, jeśli sie tylko weźmiemy troszkę za łby, to od razu sie znajdzie setka doradzających.
Zatem bierzemy sie za łby? :-)
Czy Rybnik jest jedynym łowiskiem z ciepłą wodą w Polsce? A Dolna Odra, a kanał zrzutowy elektrowni Połaniec? A jeziora konińskie? Na jeziorze rybnickim jest również miejsce z zimną wodą i tam można łowić wszystkie ryby nie wyłanczając karpi i sumów. Wejdż na stronę Śląskiego okręgu PZW tam znajdziesz wszystkie potrzebne informacje. Część brzegów jest objęta zakazem połowów. Musisz się zapoznać bo są częste kontrole policji i straży rybackiej. Dobrym miejscem jest tzw, kierownica koło ośrodka szkoleniowo - wypoczynkowego w Stodołach.W tym miejscu możesz łowić i na ciepłej i na zimnej wodzie. Jedynym mankamentem jest ograniczona ilość pozwoleń. Cana na jeden dzien wynosi 30 zł. Można kupić w zarządzie okręgu PZW w Katowicach i kilku jeszcze innych miejscach.
Jeśli chodzi o mnie to "uciekam z tego wątku . Mógłbym oczywiście wspomnieć kilka słów o Zbiorniku Rybnickim - ale raczej nie doradzę koledze :jak , gdzie , co i z kim ma łowić .
Do kol.GHOSTMIRA.Jesli można wiedzieć to gdzie uderzasz na te ryby te 16 km w przeciwna stronę zb.Rybnik.Ja też wole wędkować na wodach w ciszy i spokoju gdzie nie ma żywej duszy, ale nieraz trzeba pobyć wśród ludzi i tam właśnie kumpel mnie wyciągnął na sobotę.Dlatego prosilbym o jakieś wskazówki.
W przypadku Zbiornika Rybnickiego - czyli wody specyficznej - radziłbym krótki rekonesans nad zalewem . Warto pojechać nad wodę i zupełnie "na sucho " nie zarzuciwszy uprzednio zestawów -przeprowadzić obszerny wywiad z miejscowymi wędkarzami . Wiadomo - człowiek człowiekowi niejednaki co jednoznacznie odbije się na wynikach rozmowy zaś dialog z przygodnie poznanym , lubiącym mocne trunki " mięsiarzem " ( jakich pełno wokół ) , skończyć się może - chamską odzywką w stylu "NIE ZAWRACAJ MI DUPY " czyli zgoła odwrotnie do twych zamierzeń . Myślę jednak ze warto pofatygować się bezpośrednio nad wodę i nawiązać dialog z łowiącymi na Rybniku , tubylcami znającymi tę wodę . Ghostmir w miarę możliwości -też na pewno ci pomoże .
Właśnie wczoraj wróciłem w porze nocnej z tego zbiornika i musiałem się nieżle rozgrzać aby wrócic do formy.Wiatr, niska temp i duże echo zrobiły swoje.Złapałem szczupaka 65cm i kilkanaście ruskich sandaczy.
Wiele moge powiedziec o Zalewie Rybnickim, ale nie będą to dobre słowa. Skoro Kolega zakładający wątek chce tam łowić, niech łowi. Ja moge tylko powiedzieć co wiem, a wiem tyle, że to woda dla łowców rekordów, a nie dla takich miłosników natury jak ja. I wiem też, ze wielu tu zalogowanych, ma wiedzę na temat tej wody, a jednak nikt nie podejmuje tematu. Dlaczego?
Podpisuję pod poglądami Ghostmira zdaje się że temat Rybnika to rozdział całkowicie zamknięty . Sądzę że większość trzeźwo myślących kolegów po kiju jest świadom faktu iż Zbiornik Rybnicki pomimo tego że wielki i nadal atrakcyjny pod wględem wędkarskim ; w istocie znajduje się na skraju czegoś co nazwałbym biologiczną wytrzymałością . Nie ma co się oszukiwać , trzeba wreszcie przejrzeć na oczy i uświadomić sobie że pod bujnym rozkwitem i pozorną obfitością zbiornika - zawsze czai się też jego rychła śmierć . Miejmy tylko nadzieję że taki los nie spotka " Rybnickiego Morza " .
Ruski sandacz to inaczej jazgarz potocznie nazywany przez wędkarzy.Sam dowiedziałem się parę lat temu na lodzie na Przeczycach.Teraz ba Rybniku byłem na betonach gdzie opłata jednodniowa wynosi 15zł.Jedną wędkę miałem rzuconą z gruntu na robactwo a drugą na żywca.Na gruntówkę brały ruskie a na żywcówkę wziął szczupak.Ale zauważyłem że miejscowi na ruskie łapią sandacze z gruntu.Tylko słyszałem że trzeba odciąć mu płetwy grzbietowe bo sandacz może się ukłuć.Niech ktoś powie czy to prawda.
do GHOSTMIR i zrakdęw-sorry panowie nie chciałem was pod żadnym względem obrażać-moja wiedza na temat zalewu Rybnik jest znikoma i czytając wasze posty ja nic nie skumałem a myślałem,że pochytam temata jeszcze raz sorrówa koledzy
ja jak mam małe jazgarze nigdy im nic nie obcinam jak łowię na żywca metodą gruntową tylko co godzinę półtorej zmieniam żywczyka bo jazgarze z regóły są lichutkie tak jak małe okonki.pozdrawiam
acha co niektórzy nie rozwijają tematu RYBNIKA bo boją się ekspansji takich obcych jak ja lub szczepcio i napewno bronia zażarcie swoich tajemnic i miejscówek przed nami -bo po co mamy tam im łapać nieprawda.Sami pisaliście wcześniej,że to są przedewszystkim deguststorzy trunków apo co ja mam przyjeżdzać i się kłócić a co najgorsza się bić z nimi bo mu miejscówkę zająłem. wiem bo znam to z autopsji- a ja chcę tylko wypocząć i denerwować się tylko na ryby "a czemu nie biorą" iwyminić poglądy i info.w miłym towarzystwie a chociażby takim jak wy panowie.pozdrawiam.
Jazgarz jest dobrą przynętą na swojego bliskiego kuzyna - sandacza . Obcinanie płetw z logicznego punktu widzenia nie ma żadnego sensu .Aby uświadomić sobie absurd przejawiający się w obcinaniu płetw - należy zadać pytanie : czy sandacza szykujący się do ataku na jedną z najpospolitszych ryb słodkowodnych , jazgarza - zwraca uwagę na obecność płetw lub ich brak a także : czy drapieżnik podczas żerowania ma do czynienia z rybą bez płetw ? Odpowiedź na te pytania wydaje się być oczywista : przecież dla sandacza odżywiającego się min drobnymi rybami - najeżony , kłujący jazgarz jest niemal codzienną zdobyczą .
w pelni się zgadzam. w starej prasie i nie tylko napisano,że jazgarz jest podstawowym pożywieniem sandacza i napewno nie zwraca on uwagi na jego płetwy czy kolce.pozdrawiam.
Obcinanie płetw jazgarzowi to jednen z przesądów wędkarzy. Dobrze napisał kolega zrakdęw o jazgarzu i sandaczu. Sandacz nie ma nożyczek, ani noża,a zjada sandacze. Ja łowiłem sandacze na jazgarze na zbiorniku na Przeczycach kiedy, były jeszcze obie te ryby w nim. Zbiornik rybnicki jest w chwili obecnej we władaniu zarzadu Okręgu PZW Śląskiego. Brzegów na które nie trzeba pozwolenia jest nie wiele. Na większości jest dodatkowa opłata sięgająca w najbardziej atrakcyjnym miejscu czyli przy zrzucie ciepłej wody 100 zł/dzień. To tak jak pisze GOSTHMIR jest jezioro dla łowców okazów. W lecie tłok. Jakiś dowcipniś do ciepłej wody wpuścił piranie. Znam przypadek złowienia jej całkiem okazałej na wędkę na czerwonego robaka.
tak drogi szczepciu wielką rację ma kol.GHOSTMIR-lepiej połapać rybki w ciszy i spokoju jak urzerać sie z miejscowymi którzy bronią swego rewiru.po tych wszystkich wpisach niedziwię się GHOSTMIROWI,że tam nie jeżdzi bo poprostu woli obcować z naturą na innym zbiorniku jak patrzeć ,że jezioro chyli się ku głębokiemu końcowi.
Witam mam zamiar wybrać się na zbiornik rybnicki. Ma ktoś jakieś ciekawe doświadczenia, porady jak najlepiej się przygotować do tej wyprawy i gdzie zasiąść?Oczywiście nie na zrzut ciepłej wody i nie na suma.Dzięki
Do zbiornika w Rybniku mam zaledwie 10 kilometrów, a nie łowię na tej wodzie, tylko śmigam 16 kilometrów w przeciwległym kierunku. Jeśli interesuja Cie okazy medalowe, które trafiają do wody po złowieniu, to jest to trafny wybór i Rybnik do tego się nadaje. Ale jakoś tam nieromantycznie, niesympatycznie, woda zielona w zimie jak u mnie w lipcu, a ryby maja gładkie łuski, na których brak jest linii przyrostowych. Mnie to odrzuca, no ale ja mam inne priorytety. Ciekaw jestem, czy ktoś udzieli Ci tutaj konkretnych informacji.
Za kilka lat - sława Rybnika minie niczym nocny koszmar spędzający z oczu sen rybnickim ekologom albowiem zbiornik ten z zanieczyszczonego termicznie łowiska zmieni się w zwykłą zaporówkę z całkiem chłodną wodą . Ciekaw jestem czy to znane nam wszystkim "zielone , niestygnące piekło " i dotychczasowa mekka łowców wielkich zapasionych rybich wieprzy - nadal wówczas cieszyć się będzie niesłabnącą popularnością .Ciekaw jestem .. już dość .Idę na obiad - bo zupa mi stygnie w talerzu ( w przeciwieństwie do Rybnika gdzie nawet w styczniu woda ma 14 st ) i głodny jestem jak te karpie pędzone sztuczną , wysokokaloryczną paszą ...
Wszystko co najgorsze w naszych wodach to AMUR - sympatyczny azjata zamieszkujący wody RYBNICKIEGO MORZA .Nie ma Nic gorszego w naszych wodach niż amur . Nic bardziej ohydnego .Niedobrze mi się robi i spazmu mdłości dostaję - ujrzawszy zaklęte w zdjęcia - wielkie karpie i amury przypominające nieledwie cyrkowe monstra !
Bliskie mi sa poglądy Kolegi Zrakdęw. Ale nie jestem tak wrogo nastawiony do świniaków i amurów. Niech tam sobie są, byle by nimi przestali zarybiac. Kto chce, niech je sobie łowi. Natomiast co do opisu Zalewu Rybnickiego, to zgoda w 100%. Uwielbiam badać wiek ryb. Wożę ze sobą odpowiednie dinxy i oglądam łuski pod kazdym mozliwym kątem. Na Z.R. łuski ryb sa gładkie jak dupsko niemowlaka, czasem tylko da sie zauważyc ledwie widoczne przyrosty. Ryba tam sie pasie przez cały rok non stop, w zimie tylko nieznacznie spada jej zasób pokarmu. Takie ogórki szklarniowe na masie nawozów. No tam sie musi sprawdzać C&R. Oczywiście nie neguję, mozna tam mieć odjazdy i zastrzyki adrenaliny. To zbiornik dla tych, co tak lubią.
Ja tak nie lubię. Ja wolę ciche, spokojne wody, precyzyjnie dobrane miejscówki linowe, leszczowe, sandałowe.... polowanie z podejścia, odrobinę magii.
Rybnik tego czegoś nie dostarcza.
Źle zostałem zrozumiany - Broń Boże nie żywię nienawiści do żywych stworzeń jakimi są " rybie świniaki " żyjące w Rybniku ( nie ich wina że się tam znalazły i przyszło im egzystować w zbiorniku ze sztucznie podgrzewaną wodą ) - chciałem tylko zaakcentować i podkreślić fakt że obecną sytuację Zbiornika Rybnickiego można uznać za patologiczną .
Amur nie jest ohydnym stworzeniem - szkodliwy i ohydny jest dostawszy się do naszych wód w wyniku zarybień . Zarybienia amurem powinny być surowo zakazane ponieważ jest to gatunek obcy dla wszystkich polskich biocenoz ( także tych stworzonych lub zmienionych przez człowieka ).
Dla mnie również najważniejsza jest odrobina magii i efemeryczne chwile spędzone z wędką w ręku nad zaciszną , osłoniętą od wiatru linowo - leszczową zatoką ( jeśli taka w ogóle istnieje ... . he he ) oraz gruntowe zasiadki z martwą rybką w roli przynęty lub zestawem z zanętowym koszyczkiem i robalami w roli przynęty . Zgadzam się z twierdzeniem że Rybnik to wielka woda dla osób lubiących łowić ryby ogromne i adrenalinę sikającą uszami .
To że ryby żyjące np :w Rybniku dorastają do wielkich rozmiarów przywodząc na myśl "wieprza w rybiej skórze - rzecz jasna również nie jest winą ryb zasiedlających dany zbiornik i magazynujących w swym ciele wszystko to co czym operuje na co dzień ogromna rzesza wędkarzy przygotowujących ( czytaj nęcących ) pieczołowicie swą miejscówkę .
Trudno mieć pretensję do nierozumnych ryb które .. żrą , biorąc przy okazji na wędkę zastawioną przez spragnionego emocji i głodnego adrenaliny polskiego moczykija . Szczęśliwiec ( tzn wędkarz który był na brzegu od samego początku ) - gna wtedy jak poparzony wzdłuż brzegu po czym lądując rybę - nawet nie myśli o tym że nie wszystko jest w porządku , że lada moment skończy się odporność zbiornika na nieustanne zarybienia obcymi gatunkami i związany z tym niekontrolowany wzrost zawartości substancji organicznych rozpuszczonych w mętnej , żyznej wodzie .
No to chyba nie pomogliśmy Koledze pytającemu, bo raczej porady sie nie znajdzie w naszych wypowiedziach.
A swoją drogą to dziwne, że nikt nie podjął tematu. Nie wierzę, że nikt nie łowi na Rybniku. Ja nie doradzam, bo słabo znam to łowisko. Nie łowię na nim, bo mi sie nie podoba. Ale Zrakdęw, jeśli sie tylko weźmiemy troszkę za łby, to od razu sie znajdzie setka doradzających.
Zatem bierzemy sie za łby? :-)
Czy Rybnik jest jedynym łowiskiem z ciepłą wodą w Polsce? A Dolna Odra, a kanał zrzutowy elektrowni Połaniec? A jeziora konińskie? Na jeziorze rybnickim jest również miejsce z zimną wodą i tam można łowić wszystkie ryby nie wyłanczając karpi i sumów. Wejdż na stronę Śląskiego okręgu PZW tam znajdziesz wszystkie potrzebne informacje. Część brzegów jest objęta zakazem połowów. Musisz się zapoznać bo są częste kontrole policji i straży rybackiej. Dobrym miejscem jest tzw, kierownica koło ośrodka szkoleniowo - wypoczynkowego w Stodołach.W tym miejscu możesz łowić i na ciepłej i na zimnej wodzie. Jedynym mankamentem jest ograniczona ilość pozwoleń. Cana na jeden dzien wynosi 30 zł. Można kupić w zarządzie okręgu PZW w Katowicach i kilku jeszcze innych miejscach.
Jeśli chodzi o mnie to "uciekam z tego wątku . Mógłbym oczywiście wspomnieć kilka słów o Zbiorniku Rybnickim - ale raczej nie doradzę koledze :jak , gdzie , co i z kim ma łowić .
Racja p Andrzeju - Rybnik to nie jedyny zbiornik z ciepłą wodą .
Do kol.GHOSTMIRA.Jesli można wiedzieć to gdzie uderzasz na te ryby te 16 km w przeciwna stronę zb.Rybnik.Ja też wole wędkować na wodach w ciszy i spokoju gdzie nie ma żywej duszy, ale nieraz trzeba pobyć wśród ludzi i tam właśnie kumpel mnie wyciągnął na sobotę.Dlatego prosilbym o jakieś wskazówki.
W przypadku Zbiornika Rybnickiego - czyli wody specyficznej - radziłbym krótki rekonesans nad zalewem . Warto pojechać nad wodę i zupełnie "na sucho " nie zarzuciwszy uprzednio zestawów -przeprowadzić obszerny wywiad z miejscowymi wędkarzami . Wiadomo - człowiek człowiekowi niejednaki co jednoznacznie odbije się na wynikach rozmowy zaś dialog z przygodnie poznanym , lubiącym mocne trunki " mięsiarzem " ( jakich pełno wokół ) , skończyć się może - chamską odzywką w stylu "NIE ZAWRACAJ MI DUPY " czyli zgoła odwrotnie do twych zamierzeń . Myślę jednak ze warto pofatygować się bezpośrednio nad wodę i nawiązać dialog z łowiącymi na Rybniku , tubylcami znającymi tę wodę . Ghostmir w miarę możliwości -też na pewno ci pomoże .
Kol.Szepcio, odpowiadam Koledze na priv.
Słyszałem że czym większa fala tym lepsze brania.
Właśnie wczoraj wróciłem w porze nocnej z tego zbiornika i musiałem się nieżle rozgrzać aby wrócic do formy.Wiatr, niska temp i duże echo zrobiły swoje.Złapałem szczupaka 65cm i kilkanaście ruskich sandaczy.
W którym miejcu kolega był? Co to są ruskie szandacze?
Czyżby chodziło o jazgarza HE HE ?
Ruski sandacz to chyba okoń nie?
sorry, że się wtrąciłem ale chyba chodzi o JAZGARZA he he he.do kol.GHOSTMIR i zrakdęw-chybaście szczepciowi zbytni nie pomogli he he.
ryzel - to Ty mu pomóż.
Wiele moge powiedziec o Zalewie Rybnickim, ale nie będą to dobre słowa. Skoro Kolega zakładający wątek chce tam łowić, niech łowi. Ja moge tylko powiedzieć co wiem, a wiem tyle, że to woda dla łowców rekordów, a nie dla takich miłosników natury jak ja. I wiem też, ze wielu tu zalogowanych, ma wiedzę na temat tej wody, a jednak nikt nie podejmuje tematu. Dlaczego?
Podpisuję pod poglądami Ghostmira zdaje się że temat Rybnika to rozdział całkowicie zamknięty . Sądzę że większość trzeźwo myślących kolegów po kiju jest świadom faktu iż Zbiornik Rybnicki pomimo tego że wielki i nadal atrakcyjny pod wględem wędkarskim ; w istocie znajduje się na skraju czegoś co nazwałbym biologiczną wytrzymałością . Nie ma co się oszukiwać , trzeba wreszcie przejrzeć na oczy i uświadomić sobie że pod bujnym rozkwitem i pozorną obfitością zbiornika - zawsze czai się też jego rychła śmierć . Miejmy tylko nadzieję że taki los nie spotka " Rybnickiego Morza " .
Ruski sandacz to inaczej jazgarz potocznie nazywany przez wędkarzy.Sam dowiedziałem się parę lat temu na lodzie na Przeczycach.Teraz ba Rybniku byłem na betonach gdzie opłata jednodniowa wynosi 15zł.Jedną wędkę miałem rzuconą z gruntu na robactwo a drugą na żywca.Na gruntówkę brały ruskie a na żywcówkę wziął szczupak.Ale zauważyłem że miejscowi na ruskie łapią sandacze z gruntu.Tylko słyszałem że trzeba odciąć mu płetwy grzbietowe bo sandacz może się ukłuć.Niech ktoś powie czy to prawda.
do GHOSTMIR i zrakdęw-sorry panowie nie chciałem was pod żadnym względem obrażać-moja wiedza na temat zalewu Rybnik jest znikoma i czytając wasze posty ja nic nie skumałem a myślałem,że pochytam temata jeszcze raz sorrówa koledzy
ja jak mam małe jazgarze nigdy im nic nie obcinam jak łowię na żywca metodą gruntową tylko co godzinę półtorej zmieniam żywczyka bo jazgarze z regóły są lichutkie tak jak małe okonki.pozdrawiam
acha co niektórzy nie rozwijają tematu RYBNIKA bo boją się ekspansji takich obcych jak ja lub szczepcio i napewno bronia zażarcie swoich tajemnic i miejscówek przed nami -bo po co mamy tam im łapać nieprawda.Sami pisaliście wcześniej,że to są przedewszystkim deguststorzy trunków apo co ja mam przyjeżdzać i się kłócić a co najgorsza się bić z nimi bo mu miejscówkę zająłem. wiem bo znam to z autopsji- a ja chcę tylko wypocząć i denerwować się tylko na ryby "a czemu nie biorą" iwyminić poglądy i info.w miłym towarzystwie a chociażby takim jak wy panowie.pozdrawiam.
Jazgarz jest dobrą przynętą na swojego bliskiego kuzyna - sandacza . Obcinanie płetw z logicznego punktu widzenia nie ma żadnego sensu .Aby uświadomić sobie absurd przejawiający się w obcinaniu płetw - należy zadać pytanie : czy sandacza szykujący się do ataku na jedną z najpospolitszych ryb słodkowodnych , jazgarza - zwraca uwagę na obecność płetw lub ich brak a także : czy drapieżnik podczas żerowania ma do czynienia z rybą bez płetw ? Odpowiedź na te pytania wydaje się być oczywista : przecież dla sandacza odżywiającego się min drobnymi rybami - najeżony , kłujący jazgarz jest niemal codzienną zdobyczą .
w pelni się zgadzam. w starej prasie i nie tylko napisano,że jazgarz jest podstawowym pożywieniem sandacza i napewno nie zwraca on uwagi na jego płetwy czy kolce.pozdrawiam.
Obcinanie płetw jazgarzowi to jednen z przesądów wędkarzy. Dobrze napisał kolega zrakdęw o jazgarzu i sandaczu. Sandacz nie ma nożyczek, ani noża,a zjada sandacze. Ja łowiłem sandacze na jazgarze na zbiorniku na Przeczycach kiedy, były jeszcze obie te ryby w nim. Zbiornik rybnicki jest w chwili obecnej we władaniu zarzadu Okręgu PZW Śląskiego. Brzegów na które nie trzeba pozwolenia jest nie wiele. Na większości jest dodatkowa opłata sięgająca w najbardziej atrakcyjnym miejscu czyli przy zrzucie ciepłej wody 100 zł/dzień. To tak jak pisze GOSTHMIR jest jezioro dla łowców okazów. W lecie tłok. Jakiś dowcipniś do ciepłej wody wpuścił piranie. Znam przypadek złowienia jej całkiem okazałej na wędkę na czerwonego robaka.
W zupełności popieram ryzela co do ekspansji.
tak drogi szczepciu wielką rację ma kol.GHOSTMIR-lepiej połapać rybki w ciszy i spokoju jak urzerać sie z miejscowymi którzy bronią swego rewiru.po tych wszystkich wpisach niedziwię się GHOSTMIROWI,że tam nie jeżdzi bo poprostu woli obcować z naturą na innym zbiorniku jak patrzeć ,że jezioro chyli się ku głębokiemu końcowi.