Wszystkie chwyty dozwolone.:) Ja zawsze jestem sam i wszystkie zdjęcia jakie mam robiłem sam.Nie ma tego wiele bo zacząłem w połowie czerwca.Aparat stał między innymi,na koszu wędkarskim,na pudełkach do przynęt spinningowych,na kufrze skutera. Większość jednak robiłem z ręki bo jak patrzę na swoją mordę w lustrze każdego ranka myślę, "oszczędź tego widoku bliźnim".:)
Moje wszystkie zdjęcia robiłem bez statywu i innych udogodnień.Zazwyczaj jestem sam i jeżeli rybka nie mieści mi się w ręce to kładę ją na brzegu (łatwo połamać im kręgosłup a jak chcemy je wypuścić to ma to duże znaczenie). Jako,że łowię głównie brodząc zdecydowana większość odpływa bez pamiątkowej foty co z resztą ma dla mnie drugorzędne znaczenie.
Łatwo dorobić śrubę pasującą do aparatu i zwykłej wędkarskiej podpórki.Wkręcasz w podpórkę i robisz zdjęcia samowyzwalaczem.Nie potrzeba cięższego i zajmującego dużo miejsca statywu.
Zdjecia robie tylko jak jestem z kumplem i on ma okazje pstrykna fotke przy holowaniu czy wypuszczaniu ryby. Pozowac przestalem kilka lat temu. A takie ustawki aparatu i tarmoszenie sie ze wszystkim , jesli chcemy rybe wypuscic, nie ma najmniejszego sensu. No chyba ze ryba jest do zabrania, wtedy mozemy sie bawic. A jesli ktos uwaza, ze zapozowanie z ryba (a jeszcze przygotowanie aparatu) i wypuszczenie jej to nic zlego to prosze poczytac to:
Zdjecia robie tylko jak jestem z kumplem i on ma okazje pstrykna fotke przy holowaniu czy wypuszczaniu ryby. Pozowac przestalem kilka lat temu. A takie ustawki aparatu i tarmoszenie sie ze wszystkim , jesli chcemy rybe wypuscic, nie ma najmniejszego sensu. No chyba ze ryba jest do zabrania, wtedy mozemy sie bawic. A jesli ktos uwaza, ze zapozowanie z ryba (a jeszcze przygotowanie aparatu) i wypuszczenie jej to nic zlego to prosze poczytac to:
http://www.flyfishing.pl/mainforum/msg.php?id=110522&offset=0 Zupełnie się z tobą zgadzam,jeśli ryba ma byc wypuszczona to nie ma najmniejszego sensu jej nadmiernie męczyc a by kumplom zaimponowac,ja kiedyś złowiłem pięknego klenia,niestety,kolega który miał aparat był zbyt daleko,zmierzyłem rybę na ręku i do wody,bo głupotą byłoby biec po opasce taki kawał dla uwiecznienia trofeum któremu chce się darowac wolnośc,ale niestety trzeba "dorosnąc"do takiego podejścia.
Ja też nie robię zdjęć na siłę.Oczywiście też nie robię zdjęć wszystkim złowionym rybom.Nauczył mnie tego czerwiec i bolenie jak zastartowałem z blogiem.Po tygodniu patrzę na zdjęcia a tam : boleń 54,boleń 57,boleń 61,boleń 63 itd.? Co to? Blog średniego boleniarza ?:) Z brzanami już zrobiłem inaczej.Jedna duża ,jedna mała i dwie czy trzy średnie.Teraz czas na jakiegoś kolosa.:)
Jesteście na rybach sami, wokół ani żywego ducha. W jaki sposób robicie sobie zdjęcia ze złapaną rybą bez statywu itp. udogodnień?
Ja zamiast statywu używam plecaka. Na plecaku kładę aparat. No chyba że akurat pod ręką ładny kamień albo pień drzewa.
Wszystkie chwyty dozwolone.:) Ja zawsze jestem sam i wszystkie zdjęcia jakie mam robiłem sam.Nie ma tego wiele bo zacząłem w połowie czerwca.Aparat stał między innymi,na koszu wędkarskim,na pudełkach do przynęt spinningowych,na kufrze skutera.
Większość jednak robiłem z ręki bo jak patrzę na swoją mordę w lustrze każdego ranka myślę, "oszczędź tego widoku bliźnim".:)
Można kupić lub zrobić sobie monopod;) sztyca wbijana w ziemię z gwintem na aparat
Moje wszystkie zdjęcia robiłem bez statywu i innych udogodnień.Zazwyczaj jestem sam i jeżeli rybka nie mieści mi się w ręce to kładę ją na brzegu (łatwo połamać im kręgosłup a jak chcemy je wypuścić to ma to duże znaczenie). Jako,że łowię głównie brodząc zdecydowana większość odpływa bez pamiątkowej foty co z resztą ma dla mnie drugorzędne znaczenie.
Łatwo dorobić śrubę pasującą do aparatu i zwykłej wędkarskiej podpórki.Wkręcasz w podpórkę i robisz zdjęcia samowyzwalaczem.Nie potrzeba cięższego i zajmującego dużo miejsca statywu.
Ja kładę obok wędki na miękkim podłożu,robię fotę i rybkę oddaję środowisku,bo uważam że ryby które nadają się do fotografii należy wypuścic ;-)
Zdjecia robie tylko jak jestem z kumplem i on ma okazje pstrykna fotke przy holowaniu czy wypuszczaniu ryby. Pozowac przestalem kilka lat temu.
A takie ustawki aparatu i tarmoszenie sie ze wszystkim , jesli chcemy rybe wypuscic, nie ma najmniejszego sensu. No chyba ze ryba jest do zabrania, wtedy mozemy sie bawic.
A jesli ktos uwaza, ze zapozowanie z ryba (a jeszcze przygotowanie aparatu) i wypuszczenie jej to nic zlego to prosze poczytac to:
http://www.flyfishing.pl/mainforum/msg.php?id=110522&offset=0
aparat na kamien, plecak cokolwiek :P samowyzwalacz i lecisz.
Zdjecia robie tylko jak jestem z kumplem i on ma okazje pstrykna fotke przy holowaniu czy wypuszczaniu ryby. Pozowac przestalem kilka lat temu. A takie ustawki aparatu i tarmoszenie sie ze wszystkim , jesli chcemy rybe wypuscic, nie ma najmniejszego sensu. No chyba ze ryba jest do zabrania, wtedy mozemy sie bawic.
A jesli ktos uwaza, ze zapozowanie z ryba (a jeszcze przygotowanie aparatu) i wypuszczenie jej to nic zlego to prosze poczytac to:
http://www.flyfishing.pl/mainforum/msg.php?id=110522&offset=0
Zupełnie się z tobą zgadzam,jeśli ryba ma byc wypuszczona to nie ma najmniejszego sensu jej nadmiernie męczyc a by kumplom zaimponowac,ja kiedyś złowiłem pięknego klenia,niestety,kolega który miał aparat był zbyt daleko,zmierzyłem rybę na ręku i do wody,bo głupotą byłoby biec po opasce taki kawał dla uwiecznienia trofeum któremu chce się darowac wolnośc,ale niestety trzeba "dorosnąc"do takiego podejścia.
Ja też nie robię zdjęć na siłę.Oczywiście też nie robię zdjęć wszystkim złowionym rybom.Nauczył mnie tego czerwiec i bolenie jak zastartowałem z blogiem.Po tygodniu patrzę na zdjęcia a tam :
boleń 54,boleń 57,boleń 61,boleń 63 itd.? Co to? Blog średniego boleniarza ?:)
Z brzanami już zrobiłem inaczej.Jedna duża ,jedna mała i dwie czy trzy średnie.Teraz czas na jakiegoś kolosa.:)
Życzę Tobie byś miał co fotografowac,sobie też. ;-)
Życzę Tobie byś miał co fotografowac,sobie też. ;-)
Z wzajemnością ,oj tak tak tysiące fotografii.:)
Ja zawsze mam ze sobą maly rokladany statywik wys. max 25-30cm. :)