Witam mam następujący problem po częściowym stopniniu lodu na moim stawku ok 30x20 ze stałym dopływem zauważyłem 4 martwe karpie ok 2 do 3 kg oraz kilkanaście mniejszych ryb. Jestem zaskoczony ponieważ regularnie wykówłem duże przeręble w lodzie czym może być spowodowane to że ryby zdechają ? Na wiosnę mam zamiar zarybiać stawek czy może być to jakaś choroba ?
morze jakaś choroba którą przyniosła woda z dopływu jesli taka masz albo kaczki szczury ale to morze być zwykły przyduch bo wszystko zależy od głębokości
Głębokość waha się od 0.5 m do 1 m no ale to pierwszy raz od Kad pamietam teraz Bylem jeszcze raz przeliczyliczyłem i widac 12 takich do 2 kg
Trzeba dodać że na stawie są kaczki a i jak ruszyłem karpia patykiem rozpadł sie na kawałki.
To nic nowego , po zejściu lodu przeważnie nawet gdy ryba się nie dusi to i tak znajdzie sę parę rybek które z braku tlenu zdechły , jest to normalna rzecz.
Też mi się wydaję że przyczyną była zbyt mała głębokość, lód miał pewno 40 cm jak u mnie przynajmniej taki był i przy głębokości stawu nawet metr to rybką nie zostaje dużo miejsca a w miejscach w których była głębokość tak jak pisałeś pół metra to rybki tam napewno nie były tylko skupiały się wszystkie w najgłębszym miejscu i wystąpiła prawdopodobnie PRZYDUCHA :(
ZA płytko kolego masz miejscami mogłeś mieć zamarzniete do dna u mnie w oczku miale 50cm lodu.. zależy jeszcze jak dużo miałes rybek w stawie tak jak koledzy piszą poprostu po prostu się po dusiły.
Głębokość waha się od 0.5 m do 1 m no ale to pierwszy raz od Kad pamietam teraz Bylem jeszcze raz przeliczyliczyłem i widac 12 takich do 2 kg
Trzeba dodać że na stawie są kaczki a i jak ruszyłem karpia patykiem rozpadł sie na kawałki.
Przy takiej głębokości trudno nazwać ten zbiornik stawem to kałuża. Biorąc pod uwagę bardzo niskie temperatury utrzymujące się stale przez długi okres to nie jest dziwne że niektóre ryby zdechły. Z stawów hodowlanych o małej głębokości ryby na czas zimy się odławia i przetrzymuje w specjalnych przechowalniach zimowych by nie zdychały.
Od 20 lat mój tata trzyma tam karpie i inne ryby no i chyba szykuje się pierwsze pogłębianie :)
Takie duże mrozy jak w tym roku które utrzymują się przez kilka tygodni to rzadkość. Myślisz jednak kolego bardzo dobrze,trzeba pogłębić przed następną zimą.
Głębokość waha się od 0.5 m do 1 m no ale to pierwszy raz od Kad pamietam teraz Bylem jeszcze raz przeliczyliczyłem i widac 12 takich do 2 kg
Trzeba dodać że na stawie są kaczki a i jak ruszyłem karpia patykiem rozpadł sie na kawałki.
Powód to "przyducha zimowa". Staw średniej wielkości, a głębokość mała. Rybki tak jak kolega pisze gdzieś wyżej, że ryby skupiły się w jednym miejscu i zabrakło tlenu. Pogłębienie stawu to rozsądna rzecz. Też by z chęcią sobie takie coś sprawił, ale to jest kosztowne. Należy wypompować wodę, pogłębić dziurę i nalać wodę. Kupę roboty, jeżeli chodzi o mnie to na takie coś finansowo nie bym mógł sobie pozwolić. Ale zachęcam do mobilizacji i życzę miłej, dobrze wykonanej roboty.
Trochę przesadzasz :)
pompę od sąsiada pożyczyć :) koparka max 80-100 zł za godzinę taki stawek 30 na 30 według mojego ojca to ok 2 max 3 godz kopania a on się zna :) nawet jeżeli za wszystko musisz zaplacic to wyjdzie max 400 do 500 zł to sporo ale w granicach rozsądku :)
Ta ziemia która koparka wybierze świetnie nadaje się do wyspania grobli jak i do rozplantowania ponieważ jest bardzo urodzajna i wywożenie jej mówiąc delikatnie to strata pieniędzy. A myślę że warto zainwestować bo nie ma nic lepszego niż możliwość łowienia kiedy chcesz i co chcesz zarybiasz sobie czym chcesz a nie płacisz 30 zł i musisz się męczyć z plotkami i karasiami po 10 cm :)
niestety takie są realia ciężko znaleść dobre łowisko z dużą rybą.
Ta ziemia która koparka wybierze świetnie nadaje się do wyspania grobli jak i do rozplantowania ponieważ jest bardzo urodzajna i wywożenie jej mówiąc delikatnie to strata pieniędzy. A myślę że warto zainwestować bo nie ma nic lepszego niż możliwość łowienia kiedy chcesz i co chcesz zarybiasz sobie czym chcesz a nie płacisz 30 zł i musisz się męczyć z plotkami i karasiami po 10 cm :)
niestety takie są realia ciężko znaleść dobre łowisko z dużą rybą.
To drogo,za płotki.:) U mnie otwarto komercję dwa lata temu.W ubiegłym roku 25 zł dniówka.Ryby 5-10 kg to tam standard,mnóstwo ludzi odeszło tam z PZW.Gdyby nie to że tam nie wolno brać ryb pewnie jeszcze więcej by tam przeszło, bo cena za łowienie jest naprawdę dobra.
www.ryby-ruda.pl/lowiska_specjalne.html
Niby wszystko ladnie ale o tych wszystkich płociach i całej droboicy nikt nie pisze. No oczywiście są tam naprawdę bardzo duże karpie ale są to ryby bardzo doświadczone i ciężko je złowić.
dlatego tak ważne jest dla mnie utrzymanie mojego stawku w dobrej formie :)
Własny staw to fajna rzecz.Sam ma dużą działkę i mógłbym wykopać spory staw,niestety nie ma tu żadnego dopływu i utrzymanie w nim wody jest niemożliwe.
Ta ziemia która koparka wybierze świetnie nadaje się do wyspania grobli jak i do rozplantowania ponieważ jest bardzo urodzajna i wywożenie jej mówiąc delikatnie to strata pieniędzy. A myślę że warto zainwestować bo nie ma nic lepszego niż możliwość łowienia kiedy chcesz i co chcesz zarybiasz sobie czym chcesz a nie płacisz 30 zł i musisz się męczyć z plotkami i karasiami po 10 cm :)
niestety takie są realia ciężko znaleść dobre łowisko z dużą rybą.
Czy ja wiem. Łowienie na stawie to jak polowanie w oborze.
Ja bym nie traktował stawu jak łowiska,tylko właśnie bardziej jak oborę. Coś bym tam wyhodował,złowił rybę na obiad czy ewentualnie sprzedać za parę złotych sąsiadom.Przynajmniej kawał pola by był jakoś zagospodarowany. Wędkarsko mnie takie coś nie interesuje,chciałem znaleźć to łowisko licencyjne o którym wspomniałem w internecie,okazuje się że nawet nie wiem jak się nazywa.
Trochę przesadzasz :)
pompę od sąsiada pożyczyć :) koparka max 80-100 zł za godzinę taki stawek 30 na 30 według mojego ojca to ok 2 max 3 godz kopania a on się zna :) nawet jeżeli za wszystko musisz zaplacic to wyjdzie max 400 do 500 zł to sporo ale w granicach rozsądku :)
Jeżeli koszty jak wyliczyłeś będą małe to OK. Ja to na przykład na mój staw pompą wypompowywać wodę to męczarnia. Tak powiem do usranej D..... . Więc jak nie pompą to musi być coś innego. Jeżeli masz rozwiązanie i robisz tak jak wyżej to w porządku.
No prawda ale nie porównywał bym stawku do obory :)
nie wiem jak ty ale ja na łowiska komercyjne mam czas jedynie w weekendy no i dłuższe przerwy w nauce a popołudniami czy mającą kilka godzin do zagospodarowania nie mam zamiaru placic 30 zł za kartę dlatego taki stawek to fajne rozwiązanie a nie obora !
Widzisz kolego każdy mierzy według swojej sytuacji.Napisałeś jak ty to widzisz i fajnie że ten stawek tak lubisz. Jednak mi staw nie da nawet namiastki wędkarstwa jakie daje mi rzeka którą mam 1,5 km od domu.Nie utrzymam w stawie agresorów boleni,nie wyhoduję siłaczek brzan,piękne klenie też w nim nie będą się dobrze czuły.Więc nie mam wyjścia,muszę łowić w rzece.:)
No a ja raczej nie mam wyjścia i muszę łowić na jeziorach a z chęcią połowił bym na rzece :)
No ale jak by nie patrzec to jeziora też mają swój urok :) ja to już w sumie sporo tych jeziorek obłowiłem kto wie może kiedyś zasadze się na jakąś rzekę :)
Cały czas o tym mówię.:) Oczywiście jeziora też zapewne mają swój urok.U mnie jednak nie ma blisko jezior,tylko sztuczne zbiorniki pod władaniem PZW a tam nie ma dla mnie żadnego uroku.Więc jadę nad rzekę,jednak gdyby było jakieś prawdziwe naturalne jezioro zapewne też bym tam łowił.
Ja nawet nie chcę z nią walczyć. Chcę żyć z nią w zgodzie, w jednym miejscu i w jednym czasie. Nie tylko chcę ale nawet muszę. Więc żadna walka nie ma sensu. :)
Natura jednak nie żartuje. Chodziłem dziś po śliskim glinianym jeszcze zmarzniętym brzegu i dwa razy mnie usadziła na tylej części ciała.:))) Mimo wszystko było wspaniale,już lekko wiosennie.
Witam mam następujący problem po częściowym stopniniu lodu na moim stawku ok 30x20 ze stałym dopływem zauważyłem 4 martwe karpie ok 2 do 3 kg oraz kilkanaście mniejszych ryb.
Jestem zaskoczony ponieważ regularnie wykówłem duże przeręble w lodzie czym może być spowodowane to że ryby zdechają ?
Na wiosnę mam zamiar zarybiać stawek czy może być to jakaś choroba ? O ! Staw przepływowy czyli zbiornik mający połączenie z rzeczką , źródełkiem
, jeziorem - JEST WŁASNOŚCIĄ PAŃSTWA DOPÓKI NIE SPEŁNI SIĘ BARDZO
ŻMUDNYCH WYMOGÓW I CZOŁOBITNYCH PROCEDUR. Nie wiesz , co musiałbyś
zrobić ,żeby staw z dopływem był TWOJĄ PRYWATNĄ WŁASNOŚCIĄ. Pozwolenie
takie uzyskuje się u Marszałka Województwa i kosztuje niemało. Obręb
hodowlany czyli jedyny , legalny obiekt do hodowli czy chowu ryb -
ustanawia Wojewoda . Są pozwolenia ? Nastąpiło przejęcie własności
państwowej przez osobę prywatną ? Doprawdy zastanawiające. Prywatny staw
rybny jest wtedy - gdy
są wszelkie pozwolenia na prowadzenie obrębu hodowlanego.Takie
pozwolenie ustanawia Wojewoda . Zgodę na budowę stawu daje Marszałek
Województwa za pośrednictwem Urzędu Starosty Miejskiego , ale tylko
wtedy gdy jest to staw sztuczny czyli wykopany. Jeżeli staw miałby
jakiekolwiek połączenie z wodą śródlądową ( rzeczką , jeziorem ,
stawem , bajorkiem , źródełkiem ) to i tak bez bardzo żmudnych
procedur i drogich zgód - byłby to staw państwowy ( staw przepływowy
). Jakie pozwolenia mają "hodowcy " z portalu Wedkuje.pl ? Prosimy o
to , by chociaż raz dali dowód , tego ,że ich hodowla ryb , a
właściwie zabawa ( gdzie ryby często zdychają wskutek niewiedzy itp
) jest usankcjonowana prawnie. Fakt ,że ktoś ma staw - nie
upoważnia go jeszcze do trzymania w nim ryb !
Staw ze stałym dopływem - jest własnością państwową. Są pozwolenia na zarybienia takiego stawu ? Jest akt własności ? Jest zgoda na prowadzenie tego stawu ? Interesujące.
W sieci znalazłem coś takiego i budowa stawu który nie jest połączony z żadną wodą płynącą wydaje się mniej klopotliwe.
"Jeśli właściciel gruntu chce sobie wykopać jeden lub kilka stawów na terenie podmokłym lub w zgłębieniu terenu, w którym gromadzi się woda, i nie korzysta przy tym z płynących wód powierzchniowych, to nie musi uzyskiwać pozwolenia wodnoprawnego na założenie stawu. Staw taki nie może mieć jednak żadnych dopływów ani odpływów.
Zupełnie inaczej przedstawia się sprawa, gdy staw będzie korzystał z wody płynącej. Przed rozpoczęciem budowy należy wystąpić do starostwa o pozwolenie wodnoprawne na korzystanie z wód. Bez tego nie wolno pobierać wody płynącej, nawet jeśli jest to niewielki strumyk, źródełko czy kanał."
Co do roli państwa, to mam nadzieję że Państwo zacznie odpowiadać za wszelkie szkody materialne spowodowane przepływająca wodą , za brak zabezpieczonych mostów nad tymi wodami i za wszelkie zniszczenia, które takowa woda czyni w nie mniejszym stopniu jak egzekwuje prawa do swojej własności.
W sieci znalazłem coś takiego i budowa stawu który nie jest połączony z żadną wodą płynącą wydaje się mniej klopotliwe.
"Jeśli właściciel gruntu chce sobie wykopać jeden lub kilka stawów na terenie podmokłym lub w zgłębieniu terenu, w którym gromadzi się woda, i nie korzysta przy tym z płynących wód powierzchniowych, to nie musi uzyskiwać pozwolenia wodnoprawnego na założenie stawu. Staw taki nie może mieć jednak żadnych dopływów ani odpływów.
Zupełnie inaczej przedstawia się sprawa, gdy staw będzie korzystał z wody płynącej. Przed rozpoczęciem budowy należy wystąpić do starostwa o pozwolenie wodnoprawne na korzystanie z wód. Bez tego nie wolno pobierać wody płynącej, nawet jeśli jest to niewielki strumyk, źródełko czy kanał."
PRAWO WODNE : "(....)Każdy kto chce założyć własny staw hodowlany musi znaleźć odpowiedni
grunt pod jego wykopanie. Mamy tu dwie możlowosci do wyboru. Możemy
wykopać staw w pobliżu rzeki lub innego ujęcia wody, które by nawadniało
nasz zbiornik.
Stawy przepływowe wiążą się jednak z pewnymi kosztami i potrzebą
załatwiania zezwoleń. Wszystkie jeziora, rzeki, potoki, kanały, źródła
są własnością państwa. Nawet jeśli wykopiemy staw na terenie naturalnego
rozlewiska rzeki znajdującego się na działce prywatnej stanie się on
własnością państwową. Korzystanie z nich wymaga zezwolenia i jest
odpłatne. Zezwolenie takie wydaje Starostwo Powiatowe.
Budowa stawów na wodach płynących wiąże się z jeszcze jednym problemem.
Według ustawy o rybactwie śródlądowym wody płynące dzielą się na obwody
rybackie, które zazwyczaj są w czyimś użytkowaniu. Może zatem dojść do
sytuacji, w której jedna osoba wykopie stawy na własnym gruncie, ale
prawnie to ktoś inny będzie odławiać w nich ryby. Aby do tego nie
dopuścić, należy uzyskać wspomniane wyżej pozwolenie wodnoprawne. Tylko
taki użytkownik może pobierać tak zwane pożytki z wód, czyli między
innymi odławiać ryby.
Aby wybudować staw przepływowy w pobliżu jakichkolwiek wód
powierzchniowych należy uzyskać pozwolenie wodnoprawne. Pozwoli ono na
zgodne z prawem korzystanie ze zbiornika i odławiania ryb. Budowa stawu
nie jest taka prosta jak stawu nieprzepływowego. Inwestycja ta jednak
jest bardzo kosztowna. Wymaga bowiem odpowiedniego projektu i wiąże się z
wynajęciem specjalistycznej firmy, która tę budowę wykona. Oprócz
wybrania ziemi pod staw i usypania brzegów wystarczy jedynie wykopac dół
pod staw i wysypać groble na brzegach. Należy dodatkowo zapewnić
doprowadzenie wody i zainstalować tzw. mnicha, czyli urządzenie do
opróżniania stawu. Zapewnia on też regulację poziomu wody, co jest
szczególnie ważne latem. Wtedy bowiem nie mozna spuścić wody ze stawu bo
zbyt wiele jej ubywa (poprzez parowanie) i przesiąkanie do gruntów.
Taka regulacja poziomu wody zabezpiecza również przed ubywaniem azotu i
fosforu oraz zubożeniem stawu w składniki pokarmowe.
(....)" .
Na
wiosnę czytamy doniesienia z wielu kół wędkarskich o tym jak walczono z
przyduchą, ile przerębli wykuto, czy ile godzin przepompowywano i
mieszano wodę. Chwała Kolegom, którzy dla ratowania ryb poświęcili czas i
wysiłek, chwała też strażakom, którzy w wielu przypadkach wspierali i
pomagali sprzętem i pracą. Szkoda tylko, że czasem te czynności zamiast
pomóc pogorszyły sytuację w zbiornikach, doprowadzając do zwiększonych
strat. Ale to nie wina tych co pracowali. Oni chcieli jak najlepiej, a
nikt im wcześniej nic nie doradził, czy wyjaśnił.
Co to jest
przyducha – wiemy, masowe snięcie ryb wywołane brakiem tlenu i
nagromadzeniem się CO2 w wodzie. Tlen ten zużywany jest w procesie
rozkładu obumarłej roślinności i substancji organicznych zalegających na
dnie zbiorników. Dlatego zanik tlenu postępuje zawsze od dna. W
zbiornikach głębokich nie jest to groźne. Najczęściej brak tlenu
stwierdza się tylko w warstwach przydennych wody. Im wyżej – tym lepiej.
Do śnięć ryb nie dochodzi. Gorzej jest w zbiornikach płytkich, z
mulistym dnem i z obficie rozwiniętą roślinnością zanurzoną. Tam proces
rozkładu obumarłej roślinności i substancji organicznych zawartych w
mule jest bardzo nasilony i pochłania ogromne ilości tlenu. Pokrywa
lodowa odcina dopływ do wody tlenu atmosferycznego i ogranicza, a czasem
prawie całkowicie odcina (gruby, matowy lód, pokryty warstwą śniegu),
dostęp światła słonecznego, niezbędnego do procesu fotosyntezy, procesu w
efekcie, którego wydziela się tlen. Zjawisko fotosyntezy jest jedynym
źródłem tlenu rozpuszczonego w wodzie zbiorników wodnych pokrytych
lodem. Głównym producentem tlenu jest plankton roślinny, występujący w
zbiornikach również w okresie zimowym.
Zapobiec zjawisku
przyduchy zimowej praktycznie można, choć niestety nie zawsze, tylko w
jeden sposób: umożliwić przenikanie światła w głąb zbiornika, przez
utrzymanie możliwie dużej powierzchni czystego lodu. Wybijanie
przerębli praktycznie daje minimalny efekt, chyba, że powierzchnia
przerębli będzie stanowiła co najmniej 20 – 25% powierzchni zbiornika.
Na
dużych zbiornikach śnieg należy odgarniać pasami szerokości 50 – 100
cm., przede wszystkim w miejscach płytkich, o zamulonym dnia. Czynności
te należy podjąć jak najwcześniej po wystąpieniu pokrywy lodowej i
opadach sniegu.
Należy wybić i utrzymywać małe otwory kontrole,
dzięki którym będziemy wiedzieli co się w naszym zbiorniku dzieje.
Pierwszym sygnałem wystąpienia deficytu tlenowego będzie pojawienie się w
otworze kontrolnym owadów wodnych. Nie kilku, które zawsze się pojawią
się, tak jak i drobne ryby, ale licznie, różnych gatunków. Zanik tlenu
postępuje od dna. W skrajnych przypadkach tlen zanika od dna, aż do
górnych warstw wody. Niestety nic nie możemy już wtedy zrobić. Pozostaje
nam jedynie powiększenie otworów i wyławianie podpływających doń ryb.
Ich przerzut do innych zbiorników, co niekiedy praktykuje się, jest
nieuzasadniony. Z reguły ryby są tak odtlenione, że przeniesione nawet
do bardzo dobrych warunków – po kilku godzinach sną.
Ale czemu to takie czynności jak mieszanie, czy przepompowywanie wody nie powinno być stosowane?
Nawet
w przypadkach silnego niedoboru tlenu w zbiorniku, tuż pod pokrywą lodu
znajduje się warstwa wody bardziej natlenionej, dzięki czemu część ryb w
zbiorniku ma szansę przeżyć. Jeśli zaczniemy mieszać wodę – tę
życiodajną strefę zlikwidujemy. Mieszanie, napowietrzanie, czy
przepompowywanie wody dają efekt na bardzo krótki okres czasu.
Dobroczynny wpływ tych czynności zanika bardzo szybko, najczęściej
kilkadziesiąt minut po ich zakończeniu. a skutek jest z reguły tragiczny
dla mieszkańców wody, szczególnie z zbiornikach płytkich, gdzie
mieszanie wody może dodatkowo naruszyć osady denne.
Czyli w większości przypadkach możemy stać i złożyć ręce do modlitwy. No chyba, że ktoś się nie boi wchodzić na lud i będzie odgarniał cały zbiornik. Przynajmniej teraz wiadomo, że takie przeręble za dużo nie dają, a niestety, bo łatwiej i bezpieczniej by było zrobić przerębel niż odśnieżać łowisko.
Witam mam następujący problem po częściowym stopniniu lodu na moim stawku ok 30x20 ze stałym dopływem zauważyłem 4 martwe karpie ok 2 do 3 kg oraz kilkanaście mniejszych ryb. Jestem zaskoczony ponieważ regularnie wykówłem duże przeręble w lodzie czym może być spowodowane to że ryby zdechają ? Na wiosnę mam zamiar zarybiać stawek czy może być to jakaś choroba ?
Ile głębokości ma twój stawek ?? Ja stawiam że w stawie jest za płytko dla karpia
morze jakaś choroba którą przyniosła woda z dopływu jesli taka masz albo kaczki szczury ale to morze być zwykły przyduch bo wszystko zależy od głębokości
Głębokość waha się od 0.5 m do 1 m no ale to pierwszy raz od Kad pamietam teraz Bylem jeszcze raz przeliczyliczyłem i widac 12 takich do 2 kg Trzeba dodać że na stawie są kaczki a i jak ruszyłem karpia patykiem rozpadł sie na kawałki.
Pzykro mi Kolego ;( Ale pozdychały z BRAKU TlENU :(( To smutne :( (lub staw był azmarzniety do dna w niektorych miejscach )
To nic nowego , po zejściu lodu przeważnie nawet gdy ryba się nie dusi to i tak znajdzie sę parę rybek które z braku tlenu zdechły , jest to normalna rzecz.
Też mi się wydaję że przyczyną była zbyt mała głębokość, lód miał pewno 40 cm jak u mnie przynajmniej taki był i przy głębokości stawu nawet metr to rybką nie zostaje dużo miejsca a w miejscach w których była głębokość tak jak pisałeś pół metra to rybki tam napewno nie były tylko skupiały się wszystkie w najgłębszym miejscu i wystąpiła prawdopodobnie PRZYDUCHA :(
ZA płytko kolego masz miejscami mogłeś mieć zamarzniete do dna u mnie w oczku miale 50cm lodu.. zależy jeszcze jak dużo miałes rybek w stawie tak jak koledzy piszą poprostu po prostu się po dusiły.
Głębokość waha się od 0.5 m do 1 m no ale to pierwszy raz od Kad pamietam teraz Bylem jeszcze raz przeliczyliczyłem i widac 12 takich do 2 kg Trzeba dodać że na stawie są kaczki a i jak ruszyłem karpia patykiem rozpadł sie na kawałki.
Przy takiej głębokości trudno nazwać ten zbiornik stawem to kałuża.
Biorąc pod uwagę bardzo niskie temperatury utrzymujące się stale przez długi okres to nie jest dziwne że niektóre ryby zdechły.
Z stawów hodowlanych o małej głębokości ryby na czas zimy się odławia i przetrzymuje w specjalnych przechowalniach zimowych by nie zdychały.
Od 20 lat mój tata trzyma tam karpie i inne ryby no i chyba szykuje się pierwsze pogłębianie :)
Od 20 lat mój tata trzyma tam karpie i inne ryby no i chyba szykuje się pierwsze pogłębianie :)
Takie duże mrozy jak w tym roku które utrzymują się przez kilka tygodni to rzadkość.
Myślisz jednak kolego bardzo dobrze,trzeba pogłębić przed następną zimą.
Głębokość waha się od 0.5 m do 1 m no ale to pierwszy raz od Kad pamietam teraz Bylem jeszcze raz przeliczyliczyłem i widac 12 takich do 2 kg Trzeba dodać że na stawie są kaczki a i jak ruszyłem karpia patykiem rozpadł sie na kawałki.
Powód to "przyducha zimowa". Staw średniej wielkości, a głębokość mała. Rybki tak jak kolega pisze gdzieś wyżej, że ryby skupiły się w jednym miejscu i zabrakło tlenu.
Pogłębienie stawu to rozsądna rzecz. Też by z chęcią sobie takie coś sprawił, ale to jest kosztowne. Należy wypompować wodę, pogłębić dziurę i nalać wodę. Kupę roboty, jeżeli chodzi o mnie to na takie coś finansowo nie bym mógł sobie pozwolić. Ale zachęcam do mobilizacji i życzę miłej, dobrze wykonanej roboty.
Pozdrawiam.
Trochę przesadzasz :) pompę od sąsiada pożyczyć :) koparka max 80-100 zł za godzinę taki stawek 30 na 30 według mojego ojca to ok 2 max 3 godz kopania a on się zna :) nawet jeżeli za wszystko musisz zaplacic to wyjdzie max 400 do 500 zł to sporo ale w granicach rozsądku :)
A to co koparka wybierze to co? Zrobisz z tego górę czy trzeba będzie wywieść?
Koszty rosną i warto rownież stawik "wyjałowić" przed kolejnym zarybieniem.
Ta ziemia która koparka wybierze świetnie nadaje się do wyspania grobli jak i do rozplantowania ponieważ jest bardzo urodzajna i wywożenie jej mówiąc delikatnie to strata pieniędzy. A myślę że warto zainwestować bo nie ma nic lepszego niż możliwość łowienia kiedy chcesz i co chcesz zarybiasz sobie czym chcesz a nie płacisz 30 zł i musisz się męczyć z plotkami i karasiami po 10 cm :) niestety takie są realia ciężko znaleść dobre łowisko z dużą rybą.
Ta ziemia która koparka wybierze świetnie nadaje się do wyspania grobli jak i do rozplantowania ponieważ jest bardzo urodzajna i wywożenie jej mówiąc delikatnie to strata pieniędzy. A myślę że warto zainwestować bo nie ma nic lepszego niż możliwość łowienia kiedy chcesz i co chcesz zarybiasz sobie czym chcesz a nie płacisz 30 zł i musisz się męczyć z plotkami i karasiami po 10 cm :) niestety takie są realia ciężko znaleść dobre łowisko z dużą rybą.
To drogo,za płotki.:)
U mnie otwarto komercję dwa lata temu.W ubiegłym roku 25 zł dniówka.Ryby 5-10 kg to tam standard,mnóstwo ludzi odeszło tam z PZW.Gdyby nie to że tam nie wolno brać ryb pewnie jeszcze więcej by tam przeszło, bo cena za łowienie jest naprawdę dobra.
www.ryby-ruda.pl/lowiska_specjalne.html Niby wszystko ladnie ale o tych wszystkich płociach i całej droboicy nikt nie pisze. No oczywiście są tam naprawdę bardzo duże karpie ale są to ryby bardzo doświadczone i ciężko je złowić. dlatego tak ważne jest dla mnie utrzymanie mojego stawku w dobrej formie :)
Własny staw to fajna rzecz.Sam ma dużą działkę i mógłbym wykopać spory staw,niestety nie ma tu żadnego dopływu i utrzymanie w nim wody jest niemożliwe.
Ta ziemia która koparka wybierze świetnie nadaje się do wyspania grobli jak i do rozplantowania ponieważ jest bardzo urodzajna i wywożenie jej mówiąc delikatnie to strata pieniędzy. A myślę że warto zainwestować bo nie ma nic lepszego niż możliwość łowienia kiedy chcesz i co chcesz zarybiasz sobie czym chcesz a nie płacisz 30 zł i musisz się męczyć z plotkami i karasiami po 10 cm :) niestety takie są realia ciężko znaleść dobre łowisko z dużą rybą.
Czy ja wiem. Łowienie na stawie to jak polowanie w oborze.
Ja bym nie traktował stawu jak łowiska,tylko właśnie bardziej jak oborę.
Coś bym tam wyhodował,złowił rybę na obiad czy ewentualnie sprzedać za parę złotych sąsiadom.Przynajmniej kawał pola by był jakoś zagospodarowany.
Wędkarsko mnie takie coś nie interesuje,chciałem znaleźć to łowisko licencyjne o którym wspomniałem w internecie,okazuje się że nawet nie wiem jak się nazywa.
Trochę przesadzasz :) pompę od sąsiada pożyczyć :) koparka max 80-100 zł za godzinę taki stawek 30 na 30 według mojego ojca to ok 2 max 3 godz kopania a on się zna :) nawet jeżeli za wszystko musisz zaplacic to wyjdzie max 400 do 500 zł to sporo ale w granicach rozsądku :)
Jeżeli koszty jak wyliczyłeś będą małe to OK. Ja to na przykład na mój staw pompą wypompowywać wodę to męczarnia. Tak powiem do usranej D..... . Więc jak nie pompą to musi być coś innego.
Jeżeli masz rozwiązanie i robisz tak jak wyżej to w porządku.
No prawda ale nie porównywał bym stawku do obory :) nie wiem jak ty ale ja na łowiska komercyjne mam czas jedynie w weekendy no i dłuższe przerwy w nauce a popołudniami czy mającą kilka godzin do zagospodarowania nie mam zamiaru placic 30 zł za kartę dlatego taki stawek to fajne rozwiązanie a nie obora !
Widzisz kolego każdy mierzy według swojej sytuacji.Napisałeś jak ty to widzisz i fajnie że ten stawek tak lubisz.
Jednak mi staw nie da nawet namiastki wędkarstwa jakie daje mi rzeka którą mam 1,5 km od domu.Nie utrzymam w stawie agresorów boleni,nie wyhoduję siłaczek brzan,piękne klenie też w nim nie będą się dobrze czuły.Więc nie mam wyjścia,muszę łowić w rzece.:)
No a ja raczej nie mam wyjścia i muszę łowić na jeziorach a z chęcią połowił bym na rzece :) No ale jak by nie patrzec to jeziora też mają swój urok :) ja to już w sumie sporo tych jeziorek obłowiłem kto wie może kiedyś zasadze się na jakąś rzekę :)
Cały czas o tym mówię.:)
Oczywiście jeziora też zapewne mają swój urok.U mnie jednak nie ma blisko jezior,tylko sztuczne zbiorniki pod władaniem PZW a tam nie ma dla mnie żadnego uroku.Więc jadę nad rzekę,jednak gdyby było jakieś prawdziwe naturalne jezioro zapewne też bym tam łowił.
Z naturą się nie wygra :/
Z naturą się nie wygra :/
Ja nawet nie chcę z nią walczyć.
Chcę żyć z nią w zgodzie, w jednym miejscu i w jednym czasie.
Nie tylko chcę ale nawet muszę.
Więc żadna walka nie ma sensu.
:)
No nie ma sensu walczyć lepiej cieszyć się jej pięknem :)
Tak tylko zażartowałem :)
Tak tylko zażartowałem :)
Natura jednak nie żartuje.
Chodziłem dziś po śliskim glinianym jeszcze zmarzniętym brzegu i dwa razy mnie usadziła na tylej części ciała.:)))
Mimo wszystko było wspaniale,już lekko wiosennie.
Witam mam następujący problem po częściowym stopniniu lodu na moim stawku ok 30x20 ze stałym dopływem zauważyłem 4 martwe karpie ok 2 do 3 kg oraz kilkanaście mniejszych ryb. Jestem zaskoczony ponieważ regularnie wykówłem duże przeręble w lodzie czym może być spowodowane to że ryby zdechają ? Na wiosnę mam zamiar zarybiać stawek czy może być to jakaś choroba ?
O ! Staw przepływowy czyli zbiornik mający połączenie z rzeczką , źródełkiem , jeziorem - JEST WŁASNOŚCIĄ PAŃSTWA DOPÓKI NIE SPEŁNI SIĘ BARDZO ŻMUDNYCH WYMOGÓW I CZOŁOBITNYCH PROCEDUR. Nie wiesz , co musiałbyś zrobić ,żeby staw z dopływem był TWOJĄ PRYWATNĄ WŁASNOŚCIĄ. Pozwolenie takie uzyskuje się u Marszałka Województwa i kosztuje niemało. Obręb hodowlany czyli jedyny , legalny obiekt do hodowli czy chowu ryb - ustanawia Wojewoda . Są pozwolenia ? Nastąpiło przejęcie własności państwowej przez osobę prywatną ? Doprawdy zastanawiające. Prywatny staw rybny jest wtedy - gdy są wszelkie pozwolenia na prowadzenie obrębu hodowlanego.Takie pozwolenie ustanawia Wojewoda . Zgodę na budowę stawu daje Marszałek Województwa za pośrednictwem Urzędu Starosty Miejskiego , ale tylko wtedy gdy jest to staw sztuczny czyli wykopany. Jeżeli staw miałby jakiekolwiek połączenie z wodą śródlądową ( rzeczką , jeziorem , stawem , bajorkiem , źródełkiem ) to i tak bez bardzo żmudnych procedur i drogich zgód - byłby to staw państwowy ( staw przepływowy ). Jakie pozwolenia mają "hodowcy " z portalu Wedkuje.pl ? Prosimy o to , by chociaż raz dali dowód , tego ,że ich hodowla ryb , a właściwie zabawa ( gdzie ryby często zdychają wskutek niewiedzy itp ) jest usankcjonowana prawnie. Fakt ,że ktoś ma staw - nie upoważnia go jeszcze do trzymania w nim ryb !
Staw ze stałym dopływem - jest własnością państwową. Są pozwolenia na zarybienia takiego stawu ? Jest akt własności ? Jest zgoda na prowadzenie tego stawu ? Interesujące.
W sieci znalazłem coś takiego i budowa stawu który nie jest połączony z żadną wodą płynącą wydaje się mniej klopotliwe.
"Jeśli właściciel gruntu chce sobie wykopać jeden lub kilka stawów na terenie podmokłym lub w zgłębieniu terenu, w którym gromadzi się woda, i nie korzysta przy tym z płynących wód powierzchniowych, to nie musi uzyskiwać pozwolenia wodnoprawnego na założenie stawu. Staw taki nie może mieć jednak żadnych dopływów ani odpływów.
Zupełnie inaczej przedstawia się sprawa, gdy staw będzie korzystał z wody płynącej. Przed rozpoczęciem budowy należy wystąpić do starostwa o pozwolenie wodnoprawne na korzystanie z wód. Bez tego nie wolno pobierać wody płynącej, nawet jeśli jest to niewielki strumyk, źródełko czy kanał."
Co do roli państwa, to mam nadzieję że Państwo zacznie odpowiadać za wszelkie szkody materialne spowodowane przepływająca wodą , za brak zabezpieczonych mostów nad tymi wodami i za wszelkie zniszczenia, które takowa woda czyni w nie mniejszym stopniu jak egzekwuje prawa do swojej własności.
W sieci znalazłem coś takiego i budowa stawu który nie jest połączony z żadną wodą płynącą wydaje się mniej klopotliwe.
"Jeśli właściciel gruntu chce sobie wykopać jeden lub kilka stawów na terenie podmokłym lub w zgłębieniu terenu, w którym gromadzi się woda, i nie korzysta przy tym z płynących wód powierzchniowych, to nie musi uzyskiwać pozwolenia wodnoprawnego na założenie stawu. Staw taki nie może mieć jednak żadnych dopływów ani odpływów.
Zupełnie inaczej przedstawia się sprawa, gdy staw będzie korzystał z wody płynącej. Przed rozpoczęciem budowy należy wystąpić do starostwa o pozwolenie wodnoprawne na korzystanie z wód. Bez tego nie wolno pobierać wody płynącej, nawet jeśli jest to niewielki strumyk, źródełko czy kanał."
PRAWO WODNE : "(....)Każdy kto chce założyć własny staw hodowlany musi znaleźć odpowiedni grunt pod jego wykopanie. Mamy tu dwie możlowosci do wyboru. Możemy wykopać staw w pobliżu rzeki lub innego ujęcia wody, które by nawadniało nasz zbiornik.
Stawy przepływowe wiążą się jednak z pewnymi kosztami i potrzebą załatwiania zezwoleń. Wszystkie jeziora, rzeki, potoki, kanały, źródła są własnością państwa. Nawet jeśli wykopiemy staw na terenie naturalnego rozlewiska rzeki znajdującego się na działce prywatnej stanie się on własnością państwową. Korzystanie z nich wymaga zezwolenia i jest odpłatne. Zezwolenie takie wydaje Starostwo Powiatowe.
Budowa stawów na wodach płynących wiąże się z jeszcze jednym problemem. Według ustawy o rybactwie śródlądowym wody płynące dzielą się na obwody rybackie, które zazwyczaj są w czyimś użytkowaniu. Może zatem dojść do sytuacji, w której jedna osoba wykopie stawy na własnym gruncie, ale prawnie to ktoś inny będzie odławiać w nich ryby. Aby do tego nie dopuścić, należy uzyskać wspomniane wyżej pozwolenie wodnoprawne. Tylko taki użytkownik może pobierać tak zwane pożytki z wód, czyli między innymi odławiać ryby.
Aby wybudować staw przepływowy w pobliżu jakichkolwiek wód powierzchniowych należy uzyskać pozwolenie wodnoprawne. Pozwoli ono na zgodne z prawem korzystanie ze zbiornika i odławiania ryb. Budowa stawu nie jest taka prosta jak stawu nieprzepływowego. Inwestycja ta jednak jest bardzo kosztowna. Wymaga bowiem odpowiedniego projektu i wiąże się z wynajęciem specjalistycznej firmy, która tę budowę wykona. Oprócz wybrania ziemi pod staw i usypania brzegów wystarczy jedynie wykopac dół pod staw i wysypać groble na brzegach. Należy dodatkowo zapewnić doprowadzenie wody i zainstalować tzw. mnicha, czyli urządzenie do opróżniania stawu. Zapewnia on też regulację poziomu wody, co jest szczególnie ważne latem. Wtedy bowiem nie mozna spuścić wody ze stawu bo zbyt wiele jej ubywa (poprzez parowanie) i przesiąkanie do gruntów. Taka regulacja poziomu wody zabezpiecza również przed ubywaniem azotu i fosforu oraz zubożeniem stawu w składniki pokarmowe.
(....)" .
a ile lat ma karpia
ja też nie mam zbyt dużego oczka i dużo ryb ie trzymam, starczą mi 3 karasie i jedna płoć
Cześć :)
- to warto przeczytać..
Co to jest przyducha Aktualności | 2012-03-01 | Publikujący: Zarząd Główny PZW Wydrukuj
Na wiosnę czytamy doniesienia z wielu kół wędkarskich o tym jak walczono z przyduchą, ile przerębli wykuto, czy ile godzin przepompowywano i mieszano wodę. Chwała Kolegom, którzy dla ratowania ryb poświęcili czas i wysiłek, chwała też strażakom, którzy w wielu przypadkach wspierali i pomagali sprzętem i pracą. Szkoda tylko, że czasem te czynności zamiast pomóc pogorszyły sytuację w zbiornikach, doprowadzając do zwiększonych strat. Ale to nie wina tych co pracowali. Oni chcieli jak najlepiej, a nikt im wcześniej nic nie doradził, czy wyjaśnił.
Co to jest przyducha – wiemy, masowe snięcie ryb wywołane brakiem tlenu i nagromadzeniem się CO2 w wodzie. Tlen ten zużywany jest w procesie rozkładu obumarłej roślinności i substancji organicznych zalegających na dnie zbiorników. Dlatego zanik tlenu postępuje zawsze od dna. W zbiornikach głębokich nie jest to groźne. Najczęściej brak tlenu stwierdza się tylko w warstwach przydennych wody. Im wyżej – tym lepiej. Do śnięć ryb nie dochodzi. Gorzej jest w zbiornikach płytkich, z mulistym dnem i z obficie rozwiniętą roślinnością zanurzoną. Tam proces rozkładu obumarłej roślinności i substancji organicznych zawartych w mule jest bardzo nasilony i pochłania ogromne ilości tlenu. Pokrywa lodowa odcina dopływ do wody tlenu atmosferycznego i ogranicza, a czasem prawie całkowicie odcina (gruby, matowy lód, pokryty warstwą śniegu), dostęp światła słonecznego, niezbędnego do procesu fotosyntezy, procesu w efekcie, którego wydziela się tlen. Zjawisko fotosyntezy jest jedynym źródłem tlenu rozpuszczonego w wodzie zbiorników wodnych pokrytych lodem. Głównym producentem tlenu jest plankton roślinny, występujący w zbiornikach również w okresie zimowym.
Zapobiec zjawisku przyduchy zimowej praktycznie można, choć niestety nie zawsze, tylko w jeden sposób: umożliwić przenikanie światła w głąb zbiornika, przez utrzymanie możliwie dużej powierzchni czystego lodu. Wybijanie przerębli praktycznie daje minimalny efekt, chyba, że powierzchnia przerębli będzie stanowiła co najmniej 20 – 25% powierzchni zbiornika.
Na dużych zbiornikach śnieg należy odgarniać pasami szerokości 50 – 100 cm., przede wszystkim w miejscach płytkich, o zamulonym dnia. Czynności te należy podjąć jak najwcześniej po wystąpieniu pokrywy lodowej i opadach sniegu.
Należy wybić i utrzymywać małe otwory kontrole, dzięki którym będziemy wiedzieli co się w naszym zbiorniku dzieje. Pierwszym sygnałem wystąpienia deficytu tlenowego będzie pojawienie się w otworze kontrolnym owadów wodnych. Nie kilku, które zawsze się pojawią się, tak jak i drobne ryby, ale licznie, różnych gatunków. Zanik tlenu postępuje od dna. W skrajnych przypadkach tlen zanika od dna, aż do górnych warstw wody. Niestety nic nie możemy już wtedy zrobić. Pozostaje nam jedynie powiększenie otworów i wyławianie podpływających doń ryb. Ich przerzut do innych zbiorników, co niekiedy praktykuje się, jest nieuzasadniony. Z reguły ryby są tak odtlenione, że przeniesione nawet do bardzo dobrych warunków – po kilku godzinach sną.
Ale czemu to takie czynności jak mieszanie, czy przepompowywanie wody nie powinno być stosowane?
Nawet w przypadkach silnego niedoboru tlenu w zbiorniku, tuż pod pokrywą lodu znajduje się warstwa wody bardziej natlenionej, dzięki czemu część ryb w zbiorniku ma szansę przeżyć. Jeśli zaczniemy mieszać wodę – tę życiodajną strefę zlikwidujemy. Mieszanie, napowietrzanie, czy przepompowywanie wody dają efekt na bardzo krótki okres czasu. Dobroczynny wpływ tych czynności zanika bardzo szybko, najczęściej kilkadziesiąt minut po ich zakończeniu. a skutek jest z reguły tragiczny dla mieszkańców wody, szczególnie z zbiornikach płytkich, gdzie mieszanie wody może dodatkowo naruszyć osady denne.
Poleć znajomemuZbigniew Girsztowtt
Czyli w większości przypadkach możemy stać i złożyć ręce do modlitwy. No chyba, że ktoś się nie boi wchodzić na lud i będzie odgarniał cały zbiornik. Przynajmniej teraz wiadomo, że takie przeręble za dużo nie dają, a niestety, bo łatwiej i bezpieczniej by było zrobić przerębel niż odśnieżać łowisko.