Witam, zakładam temat, który mnie interesuje i do końca nie znam odpowiedzi. Zastanawialiście się kiedyś co się dzieje z zerwanymi rybami? A raczej z rybami, które zerwały zestawy i pływają dalej z hakami/kotwicami w pyszczku i z kawałkiem żyłki/przyponu ciągnąc go za sobą?
Czy one przeżywają? Mogą normalnie żerować i są w stanie w jakiś sposób usunąć haczyk z pyska?
Sam osobiście nigdy nie złowiłem ryby, która miała by w pysku haczyk.
Złowiłem kilka takich ryb i chyba jakoś dawały radę (mowa o haczykach). Po szybkim usunięciu skorodowanych haków je wypuszczałem (klenie,brzany i świnki) choć z drugiej strony nie wiem czy to dobrze bo do nowa otwierałem ranę która mogła rybę doprowadzić do jakiegoś zakażenia. Rekordzistką z ilością haków w pysku była brzana złowiona na przepływankę przez kolegę ,która miała już cztery "w sobie" a i tak połakomiła się na pszenicę (to było jakieś dwadzieścia lat temu a miała około 80 cm długości). Ilość ostrzy ma znaczenie i jak głęboko ryba połknęła przynętę.
ja złapałem raz szczupaczka 60 parę cm miał i pływał z blaszką ale taką mała i musiał z nią pływać sporo już bo była wrośnięta zdrowo stwierdziliśmy z kumplem żeby go zabrać bo wyciągnięcie mu jej z pyska niewchodziło w grę bo by go trzeba było bardzo skaleczyć
Ja kiedyś złowiłem okonia a na dodatek dodam, że tydzień wcześniej on mi się zerwał, ale skąd o tym wiem, gdyż mój świętej pamięci sąsiad robił sam haczyki, blachy, woblery, wędki wszystko co związane z wędkarstwem, no i jeszcze za mało lata dał mi trochę sprzętu, który sam zrobił. Haczyk był tak unikatowo wykonany, że od razu poznałem, że to mój niestety troszeczkę to temu okoniowi to wrosło delikatnie i go zabrałem bo gdybym mu to wyciągnął to by padł na pewno.
Złowiłem kiedyś sumika z wielkim hakiem tak głęboko ze go widać nie było. Wisiało mu z pyska jakieś 50 cm żyłki. Uciąłem najdalej jak mogłem i wypuściłem.
Mogą funkcjonować ale wiecie jak to jest, zawsze jest jakaś blizna co nie ? Trochę szkoda mi takich ryb, wyobraźcie sobie, że teściowa zakłada wam haczyk na schabowego i wy z nim później macie żyć z przekonaniem, że akurat nie zjecie już schabowego a w dodatku zostaję jakiś ślad, a mianowicie haczyk w gębie.
Z tego co wyczytałem gdzieś w mediach, najlepiej z "żelastwem" radzi sobie szczupak, to ze względu na jego silne kwasy trawienne. Podobno w ciągu dwóch tygodni szczupak potrafi strawić blaszkę. Co do ryby "białej", to chyba już nie jest tak kolorowo. Osobiście jest mi bardzo żal ryb, które zrywają żyłkę i odpływają z hakiem w pyszczku.
Z własnego doświadczenia to wniosek wyciągnołem jeden. Skoro z kolegą wyciągneliśmy jedną rybę ma dwie wędki jednocześnie, prawidłowo zapiętą na hakach.To miała ona gdzieś bul ukłucia hakiem ,albo to była desperatka lub głodomór. Złowiłem kilka szczupłych z pozostałościami po wcześniejszych przygodach i usowanie tych niespodzianek z paszczy na pewno im nie zaszkodziło. Skoro tyle czasu pokaleczone dawały radę , to z usuniętymi niespodziankami, też pożyją sobie. Podobno są już haki które rozpuszczają się po jakimś czasie w wodzie . Ale to muszą być chyba jednorazowe, bo przy drugim wędkowaniu może na przyponie zostać po nich tylko wspomnienie.
Witam, zakładam temat, który mnie interesuje i do końca nie znam odpowiedzi. Zastanawialiście się kiedyś co się dzieje z zerwanymi rybami? A raczej z rybami, które zerwały zestawy i pływają dalej z hakami/kotwicami w pyszczku i z kawałkiem żyłki/przyponu ciągnąc go za sobą?
Czy one przeżywają? Mogą normalnie żerować i są w stanie w jakiś sposób usunąć haczyk z pyska?
Sam osobiście nigdy nie złowiłem ryby, która miała by w pysku haczyk. Hej!! Złowiłem ok 3 tyg. temu szczupaka na rosówkę. Oczywiście po dłuższym holu zerwał przypon i zniknął :) W zeszłą sobotę wyhaczyłem chyba tego samego szczupaczka na blachę. Miał już piękne zabliźnioną ranę po haczyku na mordce :)Dają sobie radę spokojnie. I to napewno nie jeden taki przypadek. Zdarzyło sie mojuemu koledze że złowił szczupłego z dwoma hakami w pysku :) Także spoko, nie martwiłbym sie tym.Pozdrowionka :)
Jednego razu spory leszcz zerwał mi żyłke tuż na spławikiem. Ciekawy widok był jak rybka chodziła po zalewie. Przez 2 godz. obserwowaliśmy po ruchach spławika, gdzie aktualnie porusza sie leszczyk. Kiedy zbliżył sie ponownie na odległość rzutu spinem, udało mi sie zachaczyć o spławik i wycholować rybe na brzeg.
Za to że była tak dzielna i zwróciła mi ulubiny spławik, rybka odzyskała wolność :))
Ja ostatnio złowiłem szczupaka 73 cm. Była to pierwsza ryba w tym sezonie a ja miałem wielką ochotę na rybe, więc zabrałem go do domu. Przy patroszeniu z żołądka wyciągnąłem kotwiczke. Kotwiczka była już zardzewiała i cała obrośnięta naturalną tkanką szczupaka.
Ja osobiście to tylko raz złowiłem szczupaka co przypon zwisal mu z pyska. Widocznie nie mogl nic złowić bo byl sztrasznie chudy. Innym razem, przy mnie spiningista wylowił żyłke i jak ja wyciągał to okazało się, że na koncu był szczupak. Wyjął go, zmierzył i brakło mu 1 cm do wymiaru. ale kazałem mu zabrac bo miał rozerwaną szczękę i pysk mu sie rozłaził. Kumpel złowił szczupaka za wiązkę żyłek co mu wisiały koło pyska. Miał prawie 80 cm ale był tak chudy,że aż zapytałem, co to za tasiemiec. Według mnie to nie przezyłby zimy. Jak z tego należy sądzić to chyba nie wszystkie przezywają.
A ja napiszę coś z innej beczki wyholowałem wczoraj karpika i po oględzinach stwierdziłem , że brakuje mu dolnej wargi , pewnie jakiś szpec próbował go na chama ciągnąć.....
Szczupaki łowiłem z hakami w pysku lub wnętrzności , raz z gruntu złowiłem szczupłego z całym zestawem żywcowym, kotwica, stalka, spławik w platałmi sie biedulka w zestaw:)
"A ja napiszę coś z innej beczki wyholowałem wczoraj karpika i po oględzinach stwierdziłem , że brakuje mu dolnej wargi , pewnie jakiś szpec próbował go na chama ciągnąć....."Moim zdaniem znaczy to, że używano za cienkich haczyków i one rozorały tak wargę, że w końcu ta obumarła. Jest to typowa przypadłość karpi na łowiskach komercyjnych na których dopuszcza się jak to ująłeś szpeców z feederkami czerpiącymi " przyjemność z holu " żyłką zero zero nic na haku 22 :-(((JK
Przyłącze się do tematu. Łowiłem na spining u moich dziadków w stawie. Po którymś tam razie zarzucenia BRANIE. Doholowałem prawie do brzegu a on poszedł na dno i zerwał gumę 20cm przypon i 0,35mm żyłkę. Ja myśle że on przeżyje ale co wy na to ??
Przyłącze się do tematu. Łowiłem na spining u moich dziadków w stawie. Po którymś tam razie zarzucenia BRANIE. Doholowałem prawie do brzegu a on poszedł na dno i zerwał gumę 20cm przypon i 0,35mm żyłkę. Ja myśle że on przeżyje ale co wy na to ??
Wątpię żeby tu był jakiś jasnowidz, jeśli tak to przepraszam. Nikt nie widział jak sie zapięła ryba którą holowałeś. Więc na to pytanie nikt nie odpowie.
Temat dla mnie na czasie bo dziś zerwał mi się znad podbiekaka prawdopodobnie szczupak życia -metrówa jak nic. Był bardzo silny i poskręcał plecionkę wokół głowy i chyba musiała mu się przeciąć na skrzelach albo innych zębach. Nie moge sobie darować - miałem tylko 25 cm przypon stalowy. Mam nadzieję że będzie nadal żył z moją blachą w pysku.
Odświeżę temat bo dzisiaj miałem przygodę z zerwanym szczupakiem który jest na zdjęciu.Rzucałem obrotówka 0 za kleniami i nagle coś większego, żyłka 0.14 bez przyponu i niestety po krótkiej chwili i kilku mocnych szarpnięciach zerwana żyłka. Nie zastanawiając się długo założyłem nową blaszke + przypon 2 rzut i jest w tym samym miejscu 32cm i niestety ale zerwanej blaszki w pysku nie miał, co się z nią stało nie wiem albo w tym samym miejscu uderzył inny szczupak albo raczej wytrzepał z pasczzy tę zerwaną obrotówke.
Co fakt to fakt, hak czy kotwica w pysku ryby, to dla niej nie lada problem, Zdarzyło mi się że rybka odpłynęła z hakiem i kawałeczkiem przyponu, jak i parę szczupaków z przynętą czy kotwicą ale też tylko kawałkiem stalki ponieważ ją przegryzły. I Jeśli kotwica nie utknęła im w gardle to na pewno przeżyły. Nigdy nie zdarzyło mi się by ryba odpłynęła z większa częścią żyłki. Gdyż nie stosuję zbyt cienkich i słabych żyłek. Właśnie z tego powodu by wyeliminować takie przypadki praktycznie do zera. Czy złowiłem rybę z hakiem? Tak kilka razy mi się to zdarzyło. Niektóre karpiowate maiły haki w bebechach które były już nieźle skorodowiałe bądź obrośnięte tkanka bliznowatą. Tak samo u szczupaków. Lecz też znalazłem zdechłego szczupaczka w trzcinach. On szans na przeżycie nie miał. Bo kotwica z algi 2, spieła mi gardziel. Tak więc biedak miał ciężką śmierć, mimo że wygrał walkę z wędkarzem. (Z głupim wędkarzem... Bo przynęta i stalka były dość solidne, ale żyłka 0,18. Kto na szczupaki tak cienkiej żyłki używa????, przecież ta żyłka, ledwo wytrzymuje przeciążenia przy mocniejszych rzutach taką przynętą!...)
Wkurza mnie taka bezmyślność wędkarzy którzy dla kilku dodatkowych brań, używają mega delikatnych zestawów. A potem. OOOOO Mam! Ale sztuka!? O... zerwała się..... I widać jak wiąże nowy hak, i potrafi tak nawet kilka razy dziennie.
Ja zerwe może jeden hak wraz z rybą rocznie (i to wątpię by tak często). Zawyczaj zrywam na podwodnych zawadach. Na przypony używam żyłki 0,18 czasami 0,16 (bardzo czasami). Nie używam miejszych haków niż 10, zazwyczaj 8-6. Na przyponie mam zaciśniętą śrucinę. I to na niej lub przy haku strzela mi przypon. Co do szczupaków, to one z przynętą czy kotwicą odpływają gdy przegryzą przypon, nigdy nie zdarzyło mi się że strzeliła mi żyłka podczas ich holu (nie no raz, ale dopiero jak szczupak wszedł w zawady, ale wtedy to ja nie panowałem nad nim, był zbyt silny...). Owszem mam miej ryb niż ten klient. Ale ja nie nastawiam się na narybek i drobnicy nie zabieram z nad wody. Zresztą często wszystkie ryby wracają do wody. Miesiąc temu wypuściłem okonka 29 cm. Wziął on i kilka niewymiarowych szczupaczków, tak więc po zakończeniu wędkowania wrucił do wody w ślad za kolegami...
Witam, zakładam temat, który mnie interesuje i do końca nie znam odpowiedzi. Zastanawialiście się kiedyś co się dzieje z zerwanymi rybami? A raczej z rybami, które zerwały zestawy i pływają dalej z hakami/kotwicami w pyszczku i z kawałkiem żyłki/przyponu ciągnąc go za sobą?
Czy one przeżywają? Mogą normalnie żerować i są w stanie w jakiś sposób usunąć haczyk z pyska?
Sam osobiście nigdy nie złowiłem ryby, która miała by w pysku haczyk.
Złowiłem kilka takich ryb i chyba jakoś dawały radę (mowa o haczykach). Po szybkim usunięciu skorodowanych haków je wypuszczałem (klenie,brzany i świnki) choć z drugiej strony nie wiem czy to dobrze bo do nowa otwierałem ranę która mogła rybę doprowadzić do jakiegoś zakażenia. Rekordzistką z ilością haków w pysku była brzana złowiona na przepływankę przez kolegę ,która miała już cztery "w sobie" a i tak połakomiła się na pszenicę (to było jakieś dwadzieścia lat temu a miała około 80 cm długości). Ilość ostrzy ma znaczenie i jak głęboko ryba połknęła przynętę.
ja złapałem raz szczupaczka 60 parę cm miał i pływał z blaszką ale taką mała i musiał z nią pływać sporo już bo była wrośnięta zdrowo stwierdziliśmy z kumplem żeby go zabrać bo wyciągnięcie mu jej z pyska niewchodziło w grę bo by go trzeba było bardzo skaleczyć
:):")
Ja trafiłem bolenia z poplątaną żyłka wrośnięta w skrzela ale udało się ją usunąć i chyba bolek pływa nadal.
Ja kiedyś złowiłem okonia a na dodatek dodam, że tydzień wcześniej on mi się zerwał, ale skąd o tym wiem, gdyż mój świętej pamięci sąsiad robił sam haczyki, blachy, woblery, wędki wszystko co związane z wędkarstwem, no i jeszcze za mało lata dał mi trochę sprzętu, który sam zrobił. Haczyk był tak unikatowo wykonany, że od razu poznałem, że to mój niestety troszeczkę to temu okoniowi to wrosło delikatnie i go zabrałem bo gdybym mu to wyciągnął to by padł na pewno.
Z Waszych wpisów wynika zatem, że wiele ryb może normalnie żerować i "funkcjonować" po zerwaniu i przymusowym piercingu;)
Złowiłem kiedyś sumika z wielkim hakiem tak głęboko ze go widać nie było. Wisiało mu z pyska jakieś 50 cm żyłki. Uciąłem najdalej jak mogłem i wypuściłem.
Mogą funkcjonować ale wiecie jak to jest, zawsze jest jakaś blizna co nie ? Trochę szkoda mi takich ryb, wyobraźcie sobie, że teściowa zakłada wam haczyk na schabowego i wy z nim później macie żyć z przekonaniem, że akurat nie zjecie już schabowego a w dodatku zostaję jakiś ślad, a mianowicie haczyk w gębie.
mam pytanie odnośnie haków w pyszczkach,czy to prawda ze węgorz ma tak silne kwasy żołądkowe ze po jakimś czasie rozpuści hak w żołądku?
napewno przezywaja dalej :)
Z tego co wyczytałem gdzieś w mediach, najlepiej z "żelastwem" radzi sobie szczupak, to ze względu na jego silne kwasy trawienne. Podobno w ciągu dwóch tygodni szczupak potrafi strawić blaszkę. Co do ryby "białej", to chyba już nie jest tak kolorowo. Osobiście jest mi bardzo żal ryb, które zrywają żyłkę i odpływają z hakiem w pyszczku.
Z własnego doświadczenia to wniosek wyciągnołem jeden. Skoro z kolegą wyciągneliśmy jedną rybę ma dwie wędki jednocześnie, prawidłowo zapiętą na hakach.To miała ona gdzieś bul ukłucia hakiem ,albo to była desperatka lub głodomór. Złowiłem kilka szczupłych z pozostałościami po wcześniejszych przygodach i usowanie tych niespodzianek z paszczy na pewno im nie zaszkodziło. Skoro tyle czasu pokaleczone dawały radę , to z usuniętymi niespodziankami, też pożyją sobie. Podobno są już haki które rozpuszczają się po jakimś czasie w wodzie . Ale to muszą być chyba jednorazowe, bo przy drugim wędkowaniu może na przyponie zostać po nich tylko wspomnienie.
Witam, zakładam temat, który mnie interesuje i do końca nie znam odpowiedzi. Zastanawialiście się kiedyś co się dzieje z zerwanymi rybami? A raczej z rybami, które zerwały zestawy i pływają dalej z hakami/kotwicami w pyszczku i z kawałkiem żyłki/przyponu ciągnąc go za sobą?
Czy one przeżywają? Mogą normalnie żerować i są w stanie w jakiś sposób usunąć haczyk z pyska?
Sam osobiście nigdy nie złowiłem ryby, która miała by w pysku haczyk.
Hej!! Złowiłem ok 3 tyg. temu szczupaka na rosówkę. Oczywiście po dłuższym holu zerwał przypon i zniknął :) W zeszłą sobotę wyhaczyłem chyba tego samego szczupaczka na blachę. Miał już piękne zabliźnioną ranę po haczyku na mordce :)Dają sobie radę spokojnie. I to napewno nie jeden taki przypadek. Zdarzyło sie mojuemu koledze że złowił szczupłego z dwoma hakami w pysku :) Także spoko, nie martwiłbym sie tym.Pozdrowionka :)
Jednego razu spory leszcz zerwał mi żyłke tuż na spławikiem. Ciekawy widok był jak rybka chodziła po zalewie. Przez 2 godz. obserwowaliśmy po ruchach spławika, gdzie aktualnie porusza sie leszczyk. Kiedy zbliżył sie ponownie na odległość rzutu spinem, udało mi sie zachaczyć o spławik i wycholować rybe na brzeg.
Za to że była tak dzielna i zwróciła mi ulubiny spławik, rybka odzyskała wolność :))
Ja ostatnio złowiłem szczupaka 73 cm. Była to pierwsza ryba w tym sezonie a ja miałem wielką ochotę na rybe, więc zabrałem go do domu. Przy patroszeniu z żołądka wyciągnąłem kotwiczke. Kotwiczka była już zardzewiała i cała obrośnięta naturalną tkanką szczupaka.
Ja trafiłem Bolenia z poplątaną żyłka wrosnięta w skrzela ale udało sie ją usunąc i chyba Bolek pływa nadal.
Miałem tak samo tylko, że z linem.
Przeżyją:P
Pozwolę sobie wstawić zdjęcie które użytkownik wszystkim dobrze znany (JKarp) wstawił do mojego tematu. Obrazek jaki widzimy mówi sam za siebie. :)
ja pierdzielę to jak jakiś weteran z wietnamu. Zastanawiam się co to jest ta tuleja metalowa
Weź sobie z tym pływaj.
Kuźwa szkoda karpia
Ja osobiście to tylko raz złowiłem szczupaka co przypon zwisal mu z pyska.
Widocznie nie mogl nic złowić bo byl sztrasznie chudy.
Innym razem, przy mnie spiningista wylowił żyłke i jak ja wyciągał to okazało się, że na koncu był szczupak. Wyjął go, zmierzył i brakło mu 1 cm do wymiaru. ale kazałem mu zabrac bo miał rozerwaną szczękę i pysk mu sie rozłaził.
Kumpel złowił szczupaka za wiązkę żyłek co mu wisiały koło pyska. Miał prawie 80 cm ale był tak chudy,że aż zapytałem, co to za tasiemiec. Według mnie to nie przezyłby zimy.
Jak z tego należy sądzić to chyba nie wszystkie przezywają.
A ja napiszę coś z innej beczki wyholowałem wczoraj karpika i po oględzinach stwierdziłem , że brakuje mu dolnej wargi , pewnie jakiś szpec próbował go na chama ciągnąć.....
Szczupaki łowiłem z hakami w pysku lub wnętrzności , raz z gruntu złowiłem szczupłego z całym zestawem żywcowym, kotwica, stalka, spławik w platałmi sie biedulka w zestaw:)
Ja płynąc na jeziorze solińskim znalazłem w wodzie pięknego sandacza .Miał uczepioną kotwiczkę i niestety nie miał tyle szczęścia co Wasze rybki .
"A ja napiszę coś z innej beczki wyholowałem wczoraj karpika i po oględzinach stwierdziłem , że brakuje mu dolnej wargi , pewnie jakiś szpec próbował go na chama ciągnąć....."Moim zdaniem znaczy to, że używano za cienkich haczyków i one rozorały tak wargę, że w końcu ta obumarła. Jest to typowa przypadłość karpi na łowiskach komercyjnych na których dopuszcza się jak to ująłeś szpeców z feederkami czerpiącymi " przyjemność z holu " żyłką zero zero nic na haku 22 :-(((JK
To jest woda PZW , I dużo takich super wędkarzy chwalących się , ze rybę holuje się siłowo pewnie . Tylko nie z takim sprzętem:)
CześćMocnym siłowym holem oczywiście z zachowaniem elementarnych zasad typu odpowiedni haczyk, żyłka i wędka nie zrobisz takiej krzywdy rybie.JK
CześćMocnym siłowym holem oczywiście z zachowaniem elementarnych zasad typu odpowiedni haczyk, żyłka i wędka nie zrobisz takiej krzywdy rybie.JK
Słowo klucz odpowiednim sprzętem:)
Przyłącze się do tematu. Łowiłem na spining u moich dziadków w stawie. Po którymś tam razie zarzucenia BRANIE. Doholowałem prawie do brzegu a on poszedł na dno i zerwał gumę 20cm
przypon i 0,35mm żyłkę.
Ja myśle że on przeżyje ale co wy na to ??
Przyłącze się do tematu. Łowiłem na spining u moich dziadków w stawie. Po którymś tam razie zarzucenia BRANIE. Doholowałem prawie do brzegu a on poszedł na dno i zerwał gumę 20cm
przypon i 0,35mm żyłkę.
Ja myśle że on przeżyje ale co wy na to ??
Wątpię żeby tu był jakiś jasnowidz, jeśli tak to przepraszam. Nikt nie widział jak sie zapięła ryba którą holowałeś. Więc na to pytanie nikt nie odpowie.
Temat dla mnie na czasie bo dziś zerwał mi się znad podbiekaka prawdopodobnie szczupak życia -metrówa jak nic. Był bardzo silny i poskręcał plecionkę wokół głowy i chyba musiała mu się przeciąć na skrzelach albo innych zębach. Nie moge sobie darować - miałem tylko 25 cm przypon stalowy. Mam nadzieję że będzie nadal żył z moją blachą w pysku.
ja wyciągnołem szczupaka ze stalką i kotwicą w przełyku ,kotwica była już skorodowana
Odświeżę temat bo dzisiaj miałem przygodę z zerwanym szczupakiem który jest na zdjęciu.Rzucałem obrotówka 0 za kleniami i nagle coś większego, żyłka 0.14 bez przyponu i niestety po krótkiej chwili i kilku mocnych szarpnięciach zerwana żyłka. Nie zastanawiając się długo założyłem nową blaszke + przypon 2 rzut i jest w tym samym miejscu 32cm i niestety ale zerwanej blaszki w pysku nie miał, co się z nią stało nie wiem albo w tym samym miejscu uderzył inny szczupak albo raczej wytrzepał z pasczzy tę zerwaną obrotówke.
Co fakt to fakt, hak czy kotwica w pysku ryby, to dla niej nie lada problem, Zdarzyło mi się że rybka odpłynęła z hakiem i kawałeczkiem przyponu, jak i parę szczupaków z przynętą czy kotwicą ale też tylko kawałkiem stalki ponieważ ją przegryzły. I Jeśli kotwica nie utknęła im w gardle to na pewno przeżyły.
Nigdy nie zdarzyło mi się by ryba odpłynęła z większa częścią żyłki. Gdyż nie stosuję zbyt cienkich i słabych żyłek. Właśnie z tego powodu by wyeliminować takie przypadki praktycznie do zera.
Czy złowiłem rybę z hakiem?
Tak kilka razy mi się to zdarzyło. Niektóre karpiowate maiły haki w bebechach które były już nieźle skorodowiałe bądź obrośnięte tkanka bliznowatą. Tak samo u szczupaków.
Lecz też znalazłem zdechłego szczupaczka w trzcinach. On szans na przeżycie nie miał. Bo kotwica z algi 2, spieła mi gardziel. Tak więc biedak miał ciężką śmierć, mimo że wygrał walkę z wędkarzem. (Z głupim wędkarzem... Bo przynęta i stalka były dość solidne, ale żyłka 0,18. Kto na szczupaki tak cienkiej żyłki używa????, przecież ta żyłka, ledwo wytrzymuje przeciążenia przy mocniejszych rzutach taką przynętą!...)
Wkurza mnie taka bezmyślność wędkarzy którzy dla kilku dodatkowych brań, używają mega delikatnych zestawów.
A potem.
OOOOO Mam! Ale sztuka!? O... zerwała się.....
I widać jak wiąże nowy hak, i potrafi tak nawet kilka razy dziennie.
Ja zerwe może jeden hak wraz z rybą rocznie (i to wątpię by tak często). Zawyczaj zrywam na podwodnych zawadach. Na przypony używam żyłki 0,18 czasami 0,16 (bardzo czasami). Nie używam miejszych haków niż 10, zazwyczaj 8-6. Na przyponie mam zaciśniętą śrucinę. I to na niej lub przy haku strzela mi przypon. Co do szczupaków, to one z przynętą czy kotwicą odpływają gdy przegryzą przypon, nigdy nie zdarzyło mi się że strzeliła mi żyłka podczas ich holu (nie no raz, ale dopiero jak szczupak wszedł w zawady, ale wtedy to ja nie panowałem nad nim, był zbyt silny...).
Owszem mam miej ryb niż ten klient. Ale ja nie nastawiam się na narybek i drobnicy nie zabieram z nad wody.
Zresztą często wszystkie ryby wracają do wody. Miesiąc temu wypuściłem okonka 29 cm. Wziął on i kilka niewymiarowych szczupaczków, tak więc po zakończeniu wędkowania wrucił do wody w ślad za kolegami...