Z zalewu Lipówka wyłowiono ryby olbrzymy. Odłowy odbyły się 13 i 14 listopada.
Dodam, że odłowów dokonali pracownicy PZW Poznań.
a ja głupi stosuje zasadę - złów i wypuść. bo wierze że dzięki temu doczekamy się wspaniałych okazów naszych wodach. a tym podeptali brudnymi butami moje zasady. przecież połowa z tych okazów nie przeżyła.
Ludzie płaca składki po 200zł.Przestrzegaja zasad, niektórzy wypuszczają, bo maja nadzieje potem złowić większy okaz, a tacy pseudo włodarze PZW w biały dzień wyławiają ryby!!!Skandal
Z tego co czytałem na forum ,kilka tematów o tym było. I pisali ,że wzięli wszystko a nie kilka sztuk. Że tak się wyrażę PZW robi nas w chu&a , ale to każdy wie.
Z zalewu Lipówka wyłowiono ryby olbrzymy. Odłowy
odbyły się 13 i 14 listopada.
Dodam, że odłowów dokonali pracownicy PZW Poznań.
a ja głupi stosuje zasadę - złów i wypuść. bo wierze że
dzięki temu doczekamy się wspaniałych okazów naszych wodach. a tym podeptali
brudnymi butami moje zasady. przecież połowa z tych okazów nie przeżyła.
Ludzie płaca składki po 200zł.Przestrzegaja zasad, niektórzy
wypuszczają, bo maja nadzieje potem złowić większy okaz, a tacy pseudo włodarze
PZW w biały dzień wyławiają ryby!!!Skandal
Rób co uważasz za słuszne, ale nie rób sobie nadziei, że "nasze pokolenie" doczeka zadowalających zmian w wodach pod kuratelą PZW... Wysysają tylko pieniążki, porozumień nie widać, my płacimy, bo wyjścia innego nie ma i w kolo pierdoło...
Ręce opadają drodzy przyjaciele, i ja z moimi przyjaciółmi i kołem
( 172 osoby ) każden jeden w zeszlym roku napisał list w tej sprawie że u nas tez jest ta zakała i kazdy napisal po liscie do prezesa wy tez probujcie nam sie udało były trzy zarybienia i zero ,,odłowów kontrolnych "
Eeee tam , jest z sezonu na sezon coraz lepiej . Zarybienia idą w dobrym kierunku , już nie tylko sypie się karpia , a jak już do w miarę rozsądnie i o niebo mniej niż w ubiegłych latach . Niestety mowa o jeziorach , moja ukochana Oderka musi sobie radzić sama .
Eeee tam , jest z sezonu na sezon coraz lepiej . Zarybienia idą w dobrym kierunku , już nie tylko sypie się karpia , a jak już do w miarę rozsądnie i o niebo mniej niż w ubiegłych latach . Niestety mowa o jeziorach , moja ukochana Oderka musi sobie radzić sama .
Jędrek mam tu wkleić link z zarybieniem rzeki na której łowię ? Nie zrobię tego bo nie czas na kabaret. :) jeden gatunek w małej ilości na 70 km a może i więcej bo liczę za drogą .:)
Żebym z wędkarstwa przestawił się na karpiowanie będę wtedy hodowlane ryby czochrał po 20 kg jedna za drugą a taką wodę mam 3 km od domu i nie należy oczywiście do PZW. :) Ale tego zrobić nie mogę bo ...
"Żebym z wędkarstwa przestawił się na karpiowanie będę wtedy hodowlane ryby czochrał po 20 kg jedna za drugą " Krzysztof i czym mam teraz wyczyścić monitor ? JK
Żebym z wędkarstwa przestawił się na karpiowanie będę wtedy hodowlane ryby czochrał po 20 kg jedna za drugą a taką wodę mam 3 km od domu i nie należy oczywiście do PZW. :)
Taaaaa ! Ty i kapry ?! Czekaj bo uwierzę :)))))))))
Żebym z wędkarstwa przestawił się na karpiowanie będę wtedy hodowlane ryby czochrał po 20 kg jedna za drugą a taką wodę mam 3 km od domu i nie należy oczywiście do PZW. :)
Taaaaa ! Ty i kapry ?! Czekaj bo uwierzę :)))))))))
Żebym z wędkarstwa przestawił się na karpiowanie będę wtedy hodowlane ryby czochrał po 20 kg jedna za drugą a taką wodę mam 3 km od domu i nie należy oczywiście do PZW. :) Ale tego zrobić nie mogę bo ...
Pięknie tu Krzychu pojechałeś z tym filmikiem normalnie szacun(: A Stawy to dla mnie mogą nie istnieć.
Krzysiek jak zabrałbym wszystkie karpie złowione w tamtym roku na wodach PZW pewnie miałbym pełną nie jedną a trzy duże zamrażarki. Tak, że Twój wynik powiedzmy nie robi na mnie wrażenia. Po prostu wprawny wędkarz znający swoją rzekę.A jeszcze dodam, ze jestem tzw niedzielnym wędkarzem czyli tylko weekendy. JK
Krzysiek jak zabrałbym wszystkie karpie złowione w tamtym roku na wodach PZW pewnie miałbym pełną nie jedną a trzy duże zamrażarki. Tak, że Twój wynik powiedzmy nie robi na mnie wrażenia. Po prostu wprawny wędkarz znający swoją rzekę.A jeszcze dodam, ze jestem tzw niedzielnym wędkarzem czyli tylko weekendy. JK
Janusz to nie są wszystkie zdjęcia, tylko wybrane do czasu muzyki 4.05 min. :)
I najważniejsze każde zrobione własnoręcznie bez żadnych plagiatów.:)
Z zalewu Lipówka wyłowiono ryby olbrzymy. Odłowy
odbyły się 13 i 14 listopada.
Dodam, że odłowów dokonali pracownicy PZW Poznań.
a ja głupi stosuje zasadę - złów i wypuść. bo wierze że
dzięki temu doczekamy się wspaniałych okazów naszych wodach. a tym podeptali
brudnymi butami moje zasady. przecież połowa z tych okazów nie przeżyła.
Ludzie płaca składki po 200zł.Przestrzegaja zasad, niektórzy
wypuszczają, bo maja nadzieje potem złowić większy okaz, a tacy pseudo włodarze
PZW w biały dzień wyławiają ryby!!!Skandal
Żebym z wędkarstwa przestawił się na karpiowanie będę wtedy hodowlane ryby czochrał po 20 kg jedna za drugą a taką wodę mam 3 km od domu i nie należy oczywiście do PZW. :) Ale tego zrobić nie mogę bo ...
Krzysiek nie rozśmieszaj mnie:))))) jeden woli łowić pipki drugi ryby ;)))))
A całkiem poważnie to każdy kto coś takiego sam nie przeżył czyli odłowy kontrolne, lub rybaków na wodzie dwa razy w tygodniu podchodzi do tematu prawie lajtowo.JK
Jedni lubią łowić "pipki" i maja z tego niezłą radochę, a inni się jarają łowieniem opasów np. na Jeziorze Rainbow.
Jaranie się tym, że jest jakaś dziura, gdzie tuczy się kilka ryb do rozmiarów monstrum, a potem się je usiłuje łowić pobijając często na jednej rybie rekordy w ciągu wielu lat, to dopiero zabawa! Ale jaja!
Cóż za problem stworzyć takie łowisko?! Wystarczy dół w ziemi, nieco ryby ( najlepiej już takiej podpasionej), stworzyć regulamin zabraniający zabierania ryb, rozreklamować i już! Nawet w Polsce mogą się tedy pojawić rekordy ponad 40 kilo świni.
Tylko gdzie tu romantyzm i to, co w wędkarstwie najcenniejsze, czyli nieprzewidywalność?!
Ja łowię "pipki" i dobrze mi z tym. Czasem trafi się coś większego i wtedy radość jest jeszcze większa. Natomiast nie widzę nic tajemniczego, cudownego, rajcującego w tym, że ktoś jedzie łowić na dziurę pełną tuczników gdzie wiadomo, że złowi się tucznika. Oczywiście, ryba łowiona kilka razy w roku dla bicia rekordów staje się ostrożniejsza, wybredniejsza, a jak się żabiok utrzymuje w stylu naturalnego jeziora, z zawadami, krzaczorami, to można mieć niezłą jazdę przy holu. I tu jest tylko jedno czym się można chwalić... - że udało się cwaniaka namówić na jakieś kulkie i dzięki linie na kołowrocie wytargać do pomiaru.
To ja jednak wolę te "pipki" łowić.
Już nawet wiadomo jaki był numer stanowiska gdzie toto złowiono. Może jeszcze podadzą jakie było ciśnienie, wiatr, temperatura i numer obuwia pana który toto złowił.
Śmiech na sali. Ten sam kaper pobije jeszcze wiele rekordów dzięki odkażaczom, matom i proteinom.
"Jaranie się tym, że jest jakaś dziura, gdzie tuczy się kilka ryb do rozmiarów monstrum, a potem się je usiłuje łowić pobijając często na jednej rybie rekordy w ciągu wielu lat, to dopiero zabawa! Ale jaja! Cóż za problem stworzyć takie łowisko?! Wystarczy dół w ziemi, nieco ryby ( najlepiej już takiej podpasionej), stworzyć regulamin zabraniający zabierania ryb, rozreklamować i już! Nawet w Polsce mogą się tedy pojawić rekordy ponad 40 kilo świni." Stwórz - chętnie skorzystam :-) " Natomiast nie widzę nic tajemniczego, cudownego, rajcującego w tym, że ktoś jedzie łowić na dziurę pełną tuczników gdzie wiadomo, że złowi się tucznika. Oczywiście, ryba łowiona kilka razy w roku dla bicia rekordów staje się ostrożniejsza, wybredniejsza, a jak się żabiok utrzymuje w stylu naturalnego jeziora, z zawadami, krzaczorami, to można mieć niezłą jazdę przy holu. I tu jest tylko jedno czym się można chwalić... - że udało się cwaniaka namówić na jakieś kulkie i dzięki linie na kołowrocie wytargać do pomiaru. " Dasz radę - spróbuj ;-) Można łowić i na glyzde, udawadniać, że kukurydza czy rosówka to naturalne przynęty tylko komu ? Bo mnie na swoje teksty nie złapiecie ;-) Pojedź na ten żabiok i zmierz swoje siły i umiejętności. Nie jeden na komercji poległ z kretesem łącznie ze mną. JK
Jedni lubią łowić "pipki" i maja z tego niezłą radochę, a inni się jarają łowieniem opasów np. na Jeziorze Rainbow.
Jaranie się tym, że jest jakaś dziura, gdzie tuczy się kilka ryb do rozmiarów monstrum, a potem się je usiłuje łowić pobijając często na jednej rybie rekordy w ciągu wielu lat, to dopiero zabawa! Ale jaja!
Cóż za problem stworzyć takie łowisko?! Wystarczy dół w ziemi, nieco ryby ( najlepiej już takiej podpasionej), stworzyć regulamin zabraniający zabierania ryb, rozreklamować i już! Nawet w Polsce mogą się tedy pojawić rekordy ponad 40 kilo świni.
Tylko gdzie tu romantyzm i to, co w wędkarstwie najcenniejsze, czyli nieprzewidywalność?!
Ja łowię "pipki" i dobrze mi z tym. Czasem trafi się coś większego i wtedy radość jest jeszcze większa. Natomiast nie widzę nic tajemniczego, cudownego, rajcującego w tym, że ktoś jedzie łowić na dziurę pełną tuczników gdzie wiadomo, że złowi się tucznika. Oczywiście, ryba łowiona kilka razy w roku dla bicia rekordów staje się ostrożniejsza, wybredniejsza, a jak się żabiok utrzymuje w stylu naturalnego jeziora, z zawadami, krzaczorami, to można mieć niezłą jazdę przy holu. I tu jest tylko jedno czym się można chwalić... - że udało się cwaniaka namówić na jakieś kulkie i dzięki linie na kołowrocie wytargać do pomiaru.
To ja jednak wolę te "pipki" łowić.
Już nawet wiadomo jaki był numer stanowiska gdzie toto złowiono. Może jeszcze podadzą jakie było ciśnienie, wiatr, temperatura i numer obuwia pana który toto złowił.
Śmiech na sali. Ten sam kaper pobije jeszcze wiele rekordów dzięki odkażaczom, matom i proteinom.
:) Nie mogę.... hehe
Trudno się z Kolegą nie zgodzić heheheheh . Mimo wszystko wielu wędkarzy to uwielbia , jeszcze są do tego gadżeciarzami co dodatkowo ich podnieca , mają wszystko "" karpiowe"" i orgazm gotowy - czy to źle ? A niech mają jak lubią !
A czy to jest rekord - karp 40 kg , czy ja wiem ? Dla mnie nie , ale jakbyśmy takiego potwora złowili na wodzie PZW albo na prawdziwej komercji , nie "" burdelu"" z karpiami i amurami , czy to byłby rekord ?
Panowie , to jest kwestia indywidualna i nie ma co się spierać choć oczywiście każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie . Mnie tam to już ani ziębi ani grzeje i w tym roku mam zamiar zapolować z karpiówami i tripodami na szkodniki :)
Nareszcie Jędruś ;-)Dodam jeszcze, że obserwuje dość ciekawe zjawisko - pewna grupa wędkarzy uważa i myśli, że złowienie karpia 20 kilo na komercji to pikuś, stworzenie łowiska a nie dziury w ziemi nic prostszego, zakup dobrej żyłki i kołowrotka na duże karpie - po co skoro można na swój dobry ( a jakże bo nie inaczej a inny nie potrzebny ) sprzęt.Widziałeś kiedyś łowcę okazów szydzącego np z Przemiłej Oli lub Marcina K - ja nie.Ale z karpiarzy i z zawodników szydzi na każdym kroku ta sama grupa - znamienny przykład i brzydki obyczaj :-((((( JK
Mnie tam to już ani ziębi ani grzeje i w tym roku mam zamiar zapolować z karpiówami i tripodami na szkodniki :)
Nie wierzę Jędrzej, że bez wyrzutów odstawisz drgające i baciora !?
W życiu brachu ! Bat , pickerek , feeder to główny element moich wypraw ale jak pojedziemy na kilka dni to nie omieszkam zastawić karpiówki na dużego zwierza .
Całe nieszczęście polega na tym, ze dla wielu łowiska komercyjne kojarzą się z dziurą w ziemi z napuszczonymi rybami, które tylko proszą sie o haczyk z przynętą. A to nic bardziej mylnego. Są to najzwyczajniej rybne łowiska, ale to dzięki prawidłowej gospodarce, co przeciętnemu polskiemu wędkarzowi kojarzy się z S-F. A nie dzieki temu ze co 5 min ktoś wlewa wiadro ryb do wody ku uciesze "wędkarzy". Owszem, łatwiej jest złowić na takim łowisku rybę, bo ona tam po prostu jest. A najbardziej śmieszy mnie stwierdzenie, że ktoś woli siedzieć nad dziką rzeka i łowić płoteczki niż nad taką komercją. A prawda jest taka że często ta właśnie komercha wygląda bardziej dziko niż zasyfione uregulowane i zbagrowane łowiska PZW.
Krzysiek jak zabrałbym wszystkie karpie złowione w tamtym roku na wodach PZW pewnie miałbym pełną nie jedną a trzy duże zamrażarki. Tak, że Twój wynik powiedzmy nie robi na mnie wrażenia. Po prostu wprawny wędkarz znający swoją rzekę.A jeszcze dodam, ze jestem tzw niedzielnym wędkarzem czyli tylko weekendy. JK
Kolega ryukon1975 i jeszcze taki Irek jakiś tam lubią na tym forum uchodzić za guru. Nie za wiele u nich skromoności a często nawet poczucie wyższości nad innymi. Oczywiście chwali się u ryukona zamiłowanie do łowienia i praktycznie oddanie się wędkarstwu 24h, zaliczając aktywność na tym forum włącznie. Jeśli jednak postrzegać to wszystko przez pryzmat pewnej rywalizacji powinien tylko zrozumieć, że jego wyniki na prawdę nie są imponujące biorąc pod uwagę czasokres poświęcony wędkowaniu. Kto z nas w dzisiejszych czasach, pochłonięty walką o byt może rywalizować z człowiekiem, który jest na rencie (czytaj nie musi iść do pracy), a do tego prawdopodobnie nie ma rodziny, dzieci. 100% czasu na ryby. Zaryzykuję hipotezę, że ryukon jest nad rzeką 300 dni w roku (do tego trzeba dodać, że nad Wisłokiem, a że to jeden z najlepszych rewirów na ryby rzeczne w Polsce to dodatkowy argument. Notabene chciałbym, żeby pobył nad moją wartą w okolicach sieradza, pewnie przyjąłby nowy punkt widzenia na swoje kompetencje). Do tego należy dodać ile czasu może on poświęcić na łowienie w ciągu doby. Myślę, że bez ograniczeń. A ma to ogromne znaczenie, bo w takich nieskrępowanych warunkach można zgłębić tajniki wody do maksimum i łowić na prawdę dobrze. Ja dla przykładu nad rzeką w ciągu roku jestem ok 60 razy, z tego maksymalnie 5-6 godzin na jednej wyprawie, no bo wiadomo, muszę liczyć się z potrzebami rodziny, obowiązkami w domu, a także zarabiać na tą rodzinę. Gdzie tu czas na prowadzenie bloga, kręcenie i składanie filmików itd. Większość z nas łowi więc z doskoku o wiele mniej, niż by się chciało, a to przekłada się na wyniki. Podkreślam, ze nie chce się czepiać ryukona, widzę, ze ma wielu zwolenników na tym forum i dobrze, bo przecież jest wędkarzem i kocha robić to, co my wszyscy. Chciałem tylko podkreślić, że łowca powinien brać pod uwagę warunki, w jakich jest mu dane łowić, są wśród nas doświadczeni i dobrzy wędkarze, którzy potrafiliby również tak łowić, gdyby tylko mieli taką szansę. Pozdrawiam z zajebiście rybnej warty koło sieradza.
Ależ Januszu! To słynne jezioro we Francji niedaleko Bordeaux, to nic innego niż hodowla karpia! Że tam niby trudne łowisko... no bo tak zostało ono pomyślane. Jak sądzisz? Czy to wielki problem zrobić coś takiego u nas?
Skrzyknijcie się w kilku...nastu...dziesięciu... karpiarzy i wydzierżawcie jaką kałużę. Będziecie sobie tej wody pilnować, karmić ryby, a jak już będą miały dwie cyferki, to się wieść rozniesie i będziecie innym karpiarzom sprzedawali miejscówki z rocznym wyprzedzeniem. Raz za jakiś czas kupicie kilka świniaków, bo czasem któryś padnie i będziecie robić business. Będą do was walić drzwiamy y oknamy jalepsiejsi z najlepsiejszych fachmanów od kaprowania.
Na Miły Bóg! Co jest magicznego w tym, że się pasie ryby w celu pobicia rekordu?! Póki karp żyje i żre, to rośnie! Co jakiś czas ktoś go wyciągnie i zważy i znów pobije rekord! To bicie rekordów to zwykła kolej rzeczy na takich "tuczfarmach". Nie da się inaczej, rekordy muszą padać! A czy to będzie rekord świata, to zależy tylko od długości życia kapra i jego przyrostu! Tak samo można by zrobić i z innymi rybami, tylko pytam : -po co?
I nie przesadzaj. Stosujecie taki sprzęt, że hol nie stanowi większego problemu. Nie wciśniesz mi kitu, że holujesz trzydziestki na żyłeczce 0.20. Prześcigacie się w wymyślaniu bajerów. Macie karpiowe linki, przypony, haki, wędziska etc... a wszystko po to, by wytargać dużą rybę. Nic nowego kolego szanowny! Ludzie na świecie łowią okazy różnych ryb, a karp to wcale nie największa z nich. Od dawna łowiono ryby ogromne i jakoś dawano radę. Wiem, trzeba być na topie, trzeba znać zwyczaje ryb, trzeba wiedzieć jak czytać wodę, gdzie sie zasadzać, czym karmić, w jaki sposób karmić, trzeba umieć wiązać, motać, zakładać i ble ble ble... ale to wszystko jest domeną wędkarza, nie tylko karpiarza. Ja na komercjach bywałem. Łowiłem z karpiarzami ( mam kilku znajomych) i nawet coś tam holowałem, ale to nie jest dla mnie i wcale mnie to nie bawi. Wkurza mnie ten patos z jakim opisujecie swoje rekordy i umiejętności. Wam nie wystarcza wędkowanie - wy potrzebujecie chwały, potrzebujecie błyszczeć i uważacie się za herosów. Tylko wy potraficie złowić dużą sztukę, tylko wy potraficie ją wyholować, tylko wy jesteście debeściakami, a reszta z nas to poławiacze drobnicy. Już mi tu jeden wyjeżdżał z żądaniami publikacji zdjęć, bo nie potrafi chłop skumać, że dla kogoś takiego jak ja te fotki nie mają najmniejszego sensu ani wartości. Na moim blogu kiedyś było w ch...* fot robionych nad wodą. Były kwiaty, zwierzęta, zioła, ciekawe twory natury, ale nie było ryb! I co? Jestem cieciem, bo nie zapodaję zdjęć ze świniami ważącymi po dwie cyferki?! Bo śmieję się z łowienia jednej ryby przez łowców okazów przez całe lata jak tego co zdechł w Anglii i wszyscy chodzili rok w żałobie?!
Myślę, że ten cały patos to blichtr i kupa fałszu pojącego rozbuchane ego mistrzów świata w monotematycznym i jednogatunkowym wędkarstwie jakie uprawiacie. I jeszcze macie pretensje do całego kosmosu, że karp nie jest chroniony, że nie ma w Polsce takich świniaków jak we Fracyi, czy tam Anglyi etc. To stwórzcie jakieś stowarzyszenie karpiowe i zróbcie sobie kilka takich łowisk. To jest możliwe do przeprowadzenia. Możecie nawet dogadać się z jakimś ośrodkiem naukowym, coby wam stworzyli jakie hormony, jake przyspieszacze, sterydy walcie do wody... może sie uda podciągnąć świniaka pod 80 kilo?!
Powodzenia. :)
Ależ Januszu! To słynne jezioro we Francji niedaleko Bordeaux, to nic innego niż hodowla karpia! Że tam niby trudne łowisko... no bo tak zostało ono pomyślane. Jak sądzisz? Czy to wielki problem zrobić coś takiego u nas?
Skrzyknijcie się w kilku...nastu...dziesięciu... karpiarzy i wydzierżawcie jaką kałużę. Będziecie sobie tej wody pilnować, karmić ryby, a jak już będą miały dwie cyferki, to się wieść rozniesie i będziecie innym karpiarzom sprzedawali miejscówki z rocznym wyprzedzeniem. Raz za jakiś czas kupicie kilka świniaków, bo czasem któryś padnie i będziecie robić business. Będą do was walić drzwiamy y oknamy jalepsiejsi z najlepsiejszych fachmanów od kaprowania.
Na Miły Bóg! Co jest magicznego w tym, że się pasie ryby w celu pobicia rekordu?! Póki karp żyje i żre, to rośnie! Co jakiś czas ktoś go wyciągnie i zważy i znów pobije rekord! To bicie rekordów to zwykła kolej rzeczy na takich "tuczfarmach". Nie da się inaczej, rekordy muszą padać! A czy to będzie rekord świata, to zależy tylko od długości życia kapra i jego przyrostu! Tak samo można by zrobić i z innymi rybami, tylko pytam : -po co?
I nie przesadzaj. Stosujecie taki sprzęt, że hol nie stanowi większego problemu. Nie wciśniesz mi kitu, że holujesz trzydziestki na żyłeczce 0.20. Prześcigacie się w wymyślaniu bajerów. Macie karpiowe linki, przypony, haki, wędziska etc... a wszystko po to, by wytargać dużą rybę. Nic nowego kolego szanowny! Ludzie na świecie łowią okazy różnych ryb, a karp to wcale nie największa z nich. Od dawna łowiono ryby ogromne i jakoś dawano radę. Wiem, trzeba być na topie, trzeba znać zwyczaje ryb, trzeba wiedzieć jak czytać wodę, gdzie sie zasadzać, czym karmić, w jaki sposób karmić, trzeba umieć wiązać, motać, zakładać i ble ble ble... ale to wszystko jest domeną wędkarza, nie tylko karpiarza. Ja na komercjach bywałem. Łowiłem z karpiarzami ( mam kilku znajomych) i nawet coś tam holowałem, ale to nie jest dla mnie i wcale mnie to nie bawi. Wkurza mnie ten patos z jakim opisujecie swoje rekordy i umiejętności. Wam nie wystarcza wędkowanie - wy potrzebujecie chwały, potrzebujecie błyszczeć i uważacie się za herosów. Tylko wy potraficie złowić dużą sztukę, tylko wy potraficie ją wyholować, tylko wy jesteście debeściakami, a reszta z nas to poławiacze drobnicy. Już mi tu jeden wyjeżdżał z żądaniami publikacji zdjęć, bo nie potrafi chłop skumać, że dla kogoś takiego jak ja te fotki nie mają najmniejszego sensu ani wartości. Na moim blogu kiedyś było w ch...* fot robionych nad wodą. Były kwiaty, zwierzęta, zioła, ciekawe twory natury, ale nie było ryb! I co? Jestem cieciem, bo nie zapodaję zdjęć ze świniami ważącymi po dwie cyferki?! Bo śmieję się z łowienia jednej ryby przez łowców okazów przez całe lata jak tego co zdechł w Anglii i wszyscy chodzili rok w żałobie?!
Myślę, że ten cały patos to blichtr i kupa fałszu pojącego rozbuchane ego mistrzów świata w monotematycznym i jednogatunkowym wędkarstwie jakie uprawiacie. I jeszcze macie pretensje do całego kosmosu, że karp nie jest chroniony, że nie ma w Polsce takich świniaków jak we Fracyi, czy tam Anglyi etc. To stwórzcie jakieś stowarzyszenie karpiowe i zróbcie sobie kilka takich łowisk. To jest możliwe do przeprowadzenia. Możecie nawet dogadać się z jakimś ośrodkiem naukowym, coby wam stworzyli jakie hormony, jake przyspieszacze, sterydy walcie do wody... może sie uda podciągnąć świniaka pod 80 kilo?!
Powodzenia. :)
Drogi Kolego - nie łowię dla innych a dla siebie. Mnie cieszy każdy karp z wody PZW bez względu czy waży 3 kilo ( tamten rok w większości takie ) czy 15 kilo. Każdy z nas ( no prawie ) robi sobie fotki z rybami i oczekuje poklasku a niektórzy to nawet mają za krótkie piosenki żeby wstawić wszystkie ryby ( nie mogłem się oprzeć he he ). Nie zamierzam polemizować w kwestii kto powiedział, że łowisko zrobić to drobnostka a złowić karpia 20 kilo to pikuś :-) bo choroba u mnie na łowisko kasy brak a i z tą dwudziestką nie tak łatwo.Muszkarze, łowiący z kutrów, spiningiści mają tez tylko swój specjalistyczny sprzęt i też celebrują swoje zakupy, żyłki, wędki, przynęty :-) Pozdrawiam JK
Mnie tam to już ani ziębi ani grzeje i w tym roku mam zamiar zapolować z karpiówami i tripodami na szkodniki :)
Nie wierzę Jędrzej, że bez wyrzutów odstawisz drgające i baciora !?
W życiu brachu ! Bat , pickerek , feeder to główny element moich wypraw ale jak pojedziemy na kilka dni to nie omieszkam zastawić karpiówki na dużego zwierza .
;) już się przestraszyłem, że kolejny fanatyk będzie mi zasypywał łowiska setkami kilogramów kulek, ziaren i innych pelletów :D ;););) żart ;)
Mnie tam to już ani ziębi ani grzeje i w tym roku mam zamiar zapolować z karpiówami i tripodami na szkodniki :)
Nie wierzę Jędrzej, że bez wyrzutów odstawisz drgające i baciora !?
W życiu brachu ! Bat , pickerek , feeder to główny element moich wypraw ale jak pojedziemy na kilka dni to nie omieszkam zastawić karpiówki na dużego zwierza .
;) już się przestraszyłem, że kolejny fanatyk będzie mi zasypywał łowiska setkami kilogramów kulek, ziaren i innych pelletów :D ;););) żart ;)
Ależ Januszu! To słynne jezioro we Francji niedaleko Bordeaux, to nic innego niż hodowla karpia! Że tam niby trudne łowisko... no bo tak zostało ono pomyślane. Jak sądzisz? Czy to wielki problem zrobić coś takiego u nas?
Skrzyknijcie się w kilku...nastu...dziesięciu... karpiarzy i wydzierżawcie jaką kałużę. Będziecie sobie tej wody pilnować, karmić ryby, a jak już będą miały dwie cyferki, to się wieść rozniesie i będziecie innym karpiarzom sprzedawali miejscówki z rocznym wyprzedzeniem. Raz za jakiś czas kupicie kilka świniaków, bo czasem któryś padnie i będziecie robić business. Będą do was walić drzwiamy y oknamy jalepsiejsi z najlepsiejszych fachmanów od kaprowania.
Na Miły Bóg! Co jest magicznego w tym, że się pasie ryby w celu pobicia rekordu?! Póki karp żyje i żre, to rośnie! Co jakiś czas ktoś go wyciągnie i zważy i znów pobije rekord! To bicie rekordów to zwykła kolej rzeczy na takich "tuczfarmach". Nie da się inaczej, rekordy muszą padać! A czy to będzie rekord świata, to zależy tylko od długości życia kapra i jego przyrostu! Tak samo można by zrobić i z innymi rybami, tylko pytam : -po co?
I nie przesadzaj. Stosujecie taki sprzęt, że hol nie stanowi większego problemu. Nie wciśniesz mi kitu, że holujesz trzydziestki na żyłeczce 0.20. Prześcigacie się w wymyślaniu bajerów. Macie karpiowe linki, przypony, haki, wędziska etc... a wszystko po to, by wytargać dużą rybę. Nic nowego kolego szanowny! Ludzie na świecie łowią okazy różnych ryb, a karp to wcale nie największa z nich. Od dawna łowiono ryby ogromne i jakoś dawano radę. Wiem, trzeba być na topie, trzeba znać zwyczaje ryb, trzeba wiedzieć jak czytać wodę, gdzie sie zasadzać, czym karmić, w jaki sposób karmić, trzeba umieć wiązać, motać, zakładać i ble ble ble... ale to wszystko jest domeną wędkarza, nie tylko karpiarza. Ja na komercjach bywałem. Łowiłem z karpiarzami ( mam kilku znajomych) i nawet coś tam holowałem, ale to nie jest dla mnie i wcale mnie to nie bawi. Wkurza mnie ten patos z jakim opisujecie swoje rekordy i umiejętności. Wam nie wystarcza wędkowanie - wy potrzebujecie chwały, potrzebujecie błyszczeć i uważacie się za herosów. Tylko wy potraficie złowić dużą sztukę, tylko wy potraficie ją wyholować, tylko wy jesteście debeściakami, a reszta z nas to poławiacze drobnicy. Już mi tu jeden wyjeżdżał z żądaniami publikacji zdjęć, bo nie potrafi chłop skumać, że dla kogoś takiego jak ja te fotki nie mają najmniejszego sensu ani wartości. Na moim blogu kiedyś było w ch...* fot robionych nad wodą. Były kwiaty, zwierzęta, zioła, ciekawe twory natury, ale nie było ryb! I co? Jestem cieciem, bo nie zapodaję zdjęć ze świniami ważącymi po dwie cyferki?! Bo śmieję się z łowienia jednej ryby przez łowców okazów przez całe lata jak tego co zdechł w Anglii i wszyscy chodzili rok w żałobie?!
Myślę, że ten cały patos to blichtr i kupa fałszu pojącego rozbuchane ego mistrzów świata w monotematycznym i jednogatunkowym wędkarstwie jakie uprawiacie. I jeszcze macie pretensje do całego kosmosu, że karp nie jest chroniony, że nie ma w Polsce takich świniaków jak we Fracyi, czy tam Anglyi etc. To stwórzcie jakieś stowarzyszenie karpiowe i zróbcie sobie kilka takich łowisk. To jest możliwe do przeprowadzenia. Możecie nawet dogadać się z jakimś ośrodkiem naukowym, coby wam stworzyli jakie hormony, jake przyspieszacze, sterydy walcie do wody... może sie uda podciągnąć świniaka pod 80 kilo?!
Powodzenia. :)
bez sensu płakać i się żalić na forum hehe. pozdrawiam :)
Ależ Januszu! To słynne jezioro we Francji niedaleko Bordeaux, to nic innego niż hodowla karpia! Że tam niby trudne łowisko... no bo tak zostało ono pomyślane. Jak sądzisz? Czy to wielki problem zrobić coś takiego u nas?
Skrzyknijcie się w kilku...nastu...dziesięciu... karpiarzy i wydzierżawcie jaką kałużę. Będziecie sobie tej wody pilnować, karmić ryby, a jak już będą miały dwie cyferki, to się wieść rozniesie i będziecie innym karpiarzom sprzedawali miejscówki z rocznym wyprzedzeniem. Raz za jakiś czas kupicie kilka świniaków, bo czasem któryś padnie i będziecie robić business. Będą do was walić drzwiamy y oknamy jalepsiejsi z najlepsiejszych fachmanów od kaprowania.
Na Miły Bóg! Co jest magicznego w tym, że się pasie ryby w celu pobicia rekordu?! Póki karp żyje i żre, to rośnie! Co jakiś czas ktoś go wyciągnie i zważy i znów pobije rekord! To bicie rekordów to zwykła kolej rzeczy na takich "tuczfarmach". Nie da się inaczej, rekordy muszą padać! A czy to będzie rekord świata, to zależy tylko od długości życia kapra i jego przyrostu! Tak samo można by zrobić i z innymi rybami, tylko pytam : -po co?
I nie przesadzaj. Stosujecie taki sprzęt, że hol nie stanowi większego problemu. Nie wciśniesz mi kitu, że holujesz trzydziestki na żyłeczce 0.20. Prześcigacie się w wymyślaniu bajerów. Macie karpiowe linki, przypony, haki, wędziska etc... a wszystko po to, by wytargać dużą rybę. Nic nowego kolego szanowny! Ludzie na świecie łowią okazy różnych ryb, a karp to wcale nie największa z nich. Od dawna łowiono ryby ogromne i jakoś dawano radę. Wiem, trzeba być na topie, trzeba znać zwyczaje ryb, trzeba wiedzieć jak czytać wodę, gdzie sie zasadzać, czym karmić, w jaki sposób karmić, trzeba umieć wiązać, motać, zakładać i ble ble ble... ale to wszystko jest domeną wędkarza, nie tylko karpiarza. Ja na komercjach bywałem. Łowiłem z karpiarzami ( mam kilku znajomych) i nawet coś tam holowałem, ale to nie jest dla mnie i wcale mnie to nie bawi. Wkurza mnie ten patos z jakim opisujecie swoje rekordy i umiejętności. Wam nie wystarcza wędkowanie - wy potrzebujecie chwały, potrzebujecie błyszczeć i uważacie się za herosów. Tylko wy potraficie złowić dużą sztukę, tylko wy potraficie ją wyholować, tylko wy jesteście debeściakami, a reszta z nas to poławiacze drobnicy. Już mi tu jeden wyjeżdżał z żądaniami publikacji zdjęć, bo nie potrafi chłop skumać, że dla kogoś takiego jak ja te fotki nie mają najmniejszego sensu ani wartości. Na moim blogu kiedyś było w ch...* fot robionych nad wodą. Były kwiaty, zwierzęta, zioła, ciekawe twory natury, ale nie było ryb! I co? Jestem cieciem, bo nie zapodaję zdjęć ze świniami ważącymi po dwie cyferki?! Bo śmieję się z łowienia jednej ryby przez łowców okazów przez całe lata jak tego co zdechł w Anglii i wszyscy chodzili rok w żałobie?!
Myślę, że ten cały patos to blichtr i kupa fałszu pojącego rozbuchane ego mistrzów świata w monotematycznym i jednogatunkowym wędkarstwie jakie uprawiacie. I jeszcze macie pretensje do całego kosmosu, że karp nie jest chroniony, że nie ma w Polsce takich świniaków jak we Fracyi, czy tam Anglyi etc. To stwórzcie jakieś stowarzyszenie karpiowe i zróbcie sobie kilka takich łowisk. To jest możliwe do przeprowadzenia. Możecie nawet dogadać się z jakimś ośrodkiem naukowym, coby wam stworzyli jakie hormony, jake przyspieszacze, sterydy walcie do wody... może sie uda podciągnąć świniaka pod 80 kilo?!
Powodzenia. :)
Przedstawiasz tu przypadki skrajnych ludzi, którzy robią to co opisujesz dla parcia na szkło czy marketingu.Nie każdy jeździ na "kałuże" i nie każdy po 2 latach karpiowania ma karpia 20kg na koncie, są ludzie - karpiarze tacy jak ty, którzy również są negatywnie nastawieni do łowisk okrągłych czy kwadratowych z wielkimi karpiami i znikomą częścią zaczepów ale to nie jest powód żeby wylewać swoje żale na forum. Karpiowanie to nie tylko chwała,zysk i uważanie się za herosów ale też pasjahttp://senszycia.vizz.pl/ - polecam.
Nie tacy jak ja, bom nie jest żaden karpiarz. I nie dziwi mnie to, co czytam jako odpowiedzi na mój tekst. Ja o tym wszystkim wiem. Wiem, że karpiarz to debeściak.
Wiem, że karpiarza nie pobije nikt!
Wiem, że tylko karpiarz może złowić coś większego, niż lin 50-55 cm.
Wiem, że tylko karpiarz wie, co to znaczy wędkarstwo, co to znaczy metodyka, co to znaczy optymalizacja sprzętu i inne takie duperele.
Wiem też, że nikt tak dobrze nie znosi krytyki jak karpiarz!
Karpiarz to Bóg! Karpiarz to mistrz! Karpiarz to zwyczajnie, nie przymierzając wzór do naśladowania.
Płacz? - Jaki płacz?! Mam serdecznie gdzieś wasze świnie! Jestem ich wrogiem od 30 lat! Walczę o gatunki ryb które moi dziadowie łowili w naszych wodach! Postrzegam wędkarstwo jako coś więcej, niż śledzenie trendów w modzie, kupowanie wszystkiego co ktoś nazwie "CarpCośTam". Jestem ponad wasze wyimaginowane poziomy wtajemniczenia. Łowienie świń na łowisku z zapleczem to erzac... żaden z was nie byłby w stanie penetrować miejsc, w których ja z kolegami łowiłem ryby. Bywało, że i trzy dni wycinaliśmy chaszcze by się dostać do nurtu.
Ale wy macie o sobie takie mniemanie, że rzygać się zwyczajnie chce. To współzawodnictwo, który ma lepsze echo, który ma lepsiejszą łódkie zanetową, któren ma lepsiejszego GiePeeSa, któren centralkie ma lepsiejsze od końkurenta, któren kulkie lepsiejsze ugniótł i takie tam bzdety, to dla mnie szczyt zboczenia i mam prawo tak uważać.
Łowiska okrągłe i kwadratowe oraz trójkątne mi zwisają i zwisa mi, że wy je tak kochacie. Łówcie sobie na nich - wasze prawo. Róbta co chceta. Ale kuźwa przestańcie się robić Bogami!... bo każdy wasz tekst to świadectwo samouwielbienia i emancypacji. Udowadmniacie na każdym kroku, że nikt nie jest wart tyle, co wy - karpiarze. I to jest obrzydliwe, żenujące, odrzucające, wredne i paskudne oraz złośliwe! Nikt nie może nic złowić, tylko karpiarz! Nikt nie wyholuje nic ponad 2 kilo, tylko karpiarz! Nikt się na niczym nie zna, tylko karpiarz, karpiarz, karpiarz. Wędkarstwo dla was to już przeszłość. Wy nie wędkujecie, tylko karpiujecie. Nie nie uprawiacie wędkarstwa, tylko karpiarstwo. Wszystko macie karpiowe! I karpiowy macie czerep i przemyślenia macie karpiowe.
Pozdro - i proszę mnie nigdy więcej nie nazywać jakimś tam karpiarzem, bo to jest poniżej wszystkiego, co można nazwać normą. A z wędkarstwem macie tyle wspólnego, co Żwirek i Muchomorek z Waderem z Gwiezdnych Wojen.
Życzę wszystkim poza karpiarzami normalności i obfitości wszelkich gatunków poza świniami.
Nie tacy jak ja, bom nie jest żaden karpiarz. I nie dziwi mnie to, co czytam jako odpowiedzi na mój tekst. Ja o tym wszystkim wiem. Wiem, że karpiarz to debeściak.
Wiem, że karpiarza nie pobije nikt!
Wiem, że tylko karpiarz może złowić coś większego, niż lin 50-55 cm.
Wiem, że tylko karpiarz wie, co to znaczy wędkarstwo, co to znaczy metodyka, co to znaczy optymalizacja sprzętu i inne takie duperele.
Wiem też, że nikt tak dobrze nie znosi krytyki jak karpiarz!
Karpiarz to Bóg! Karpiarz to mistrz! Karpiarz to zwyczajnie, nie przymierzając wzór do naśladowania.
Płacz? - Jaki płacz?! Mam serdecznie gdzieś wasze świnie! Jestem ich wrogiem od 30 lat! Walczę o gatunki ryb które moi dziadowie łowili w naszych wodach! Postrzegam wędkarstwo jako coś więcej, niż śledzenie trendów w modzie, kupowanie wszystkiego co ktoś nazwie "CarpCośTam". Jestem ponad wasze wyimaginowane poziomy wtajemniczenia. Łowienie świń na łowisku z zapleczem to erzac... żaden z was nie byłby w stanie penetrować miejsc, w których ja z kolegami łowiłem ryby. Bywało, że i trzy dni wycinaliśmy chaszcze by się dostać do nurtu.
Ale wy macie o sobie takie mniemanie, że rzygać się zwyczajnie chce. To współzawodnictwo, który ma lepsze echo, który ma lepsiejszą łódkie zanetową, któren ma lepsiejszego GiePeeSa, któren centralkie ma lepsiejsze od końkurenta, któren kulkie lepsiejsze ugniótł i takie tam bzdety, to dla mnie szczyt zboczenia i mam prawo tak uważać.
Łowiska okrągłe i kwadratowe oraz trójkątne mi zwisają i zwisa mi, że wy je tak kochacie. Łówcie sobie na nich - wasze prawo. Róbta co chceta. Ale kuźwa przestańcie się robić Bogami!... bo każdy wasz tekst to świadectwo samouwielbienia i emancypacji. Udowadmniacie na każdym kroku, że nikt nie jest wart tyle, co wy - karpiarze. I to jest obrzydliwe, żenujące, odrzucające, wredne i paskudne oraz złośliwe! Nikt nie może nic złowić, tylko karpiarz! Nikt nie wyholuje nic ponad 2 kilo, tylko karpiarz! Nikt się na niczym nie zna, tylko karpiarz, karpiarz, karpiarz. Wędkarstwo dla was to już przeszłość. Wy nie wędkujecie, tylko karpiujecie. Nie nie uprawiacie wędkarstwa, tylko karpiarstwo. Wszystko macie karpiowe! I karpiowy macie czerep i przemyślenia macie karpiowe.
Pozdro - i proszę mnie nigdy więcej nie nazywać jakimś tam karpiarzem, bo to jest poniżej wszystkiego, co można nazwać normą. A z wędkarstwem macie tyle wspólnego, co Żwirek i Muchomorek z Waderem z Gwiezdnych Wojen.
Życzę wszystkim poza karpiarzami normalności i obfitości wszelkich gatunków poza świniami.
A ja się całe życie zastanawiałem jak wygląda Bóg:) Teraz to już wszystko jasne
Z zalewu Lipówka wyłowiono ryby olbrzymy. Odłowy odbyły się 13 i 14 listopada.
Dodam, że odłowów dokonali pracownicy PZW Poznań.
a ja głupi stosuje zasadę - złów i wypuść. bo wierze że dzięki temu doczekamy się wspaniałych okazów naszych wodach. a tym podeptali brudnymi butami moje zasady. przecież połowa z tych okazów nie przeżyła.
Ludzie płaca składki po 200zł.Przestrzegaja zasad, niektórzy wypuszczają, bo maja nadzieje potem złowić większy okaz, a tacy pseudo włodarze PZW w biały dzień wyławiają ryby!!!Skandal
Pozdrawiam
skrzynek
Z tego co czytałem na forum ,kilka tematów o tym było. I pisali ,że wzięli wszystko a nie kilka sztuk. Że tak się wyrażę PZW robi nas w chu&a , ale to każdy wie.
A widzieliście w Polsce żeby jakaś instytucja nie robiła w chuja ???????????????????????????najgorsze to to że sami się w niego robicie
Z zalewu Lipówka wyłowiono ryby olbrzymy. Odłowy odbyły się 13 i 14 listopada.
Dodam, że odłowów dokonali pracownicy PZW Poznań.
a ja głupi stosuje zasadę - złów i wypuść. bo wierze że dzięki temu doczekamy się wspaniałych okazów naszych wodach. a tym podeptali brudnymi butami moje zasady. przecież połowa z tych okazów nie przeżyła.
Ludzie płaca składki po 200zł.Przestrzegaja zasad, niektórzy wypuszczają, bo maja nadzieje potem złowić większy okaz, a tacy pseudo włodarze PZW w biały dzień wyławiają ryby!!!Skandal
Pozdrawiam
skrzynek
To samo sedno problemu.
Rób co uważasz za słuszne, ale nie rób sobie nadziei, że "nasze pokolenie" doczeka zadowalających zmian w wodach pod kuratelą PZW... Wysysają tylko pieniążki, porozumień nie widać, my płacimy, bo wyjścia innego nie ma i w kolo pierdoło...
Ręce opadają drodzy przyjaciele, i ja z moimi przyjaciółmi i kołem
( 172 osoby ) każden jeden w zeszlym roku napisał list w tej sprawie że u nas tez jest ta zakała i kazdy napisal po liscie do prezesa wy tez probujcie nam sie udało były trzy zarybienia i zero ,,odłowów kontrolnych "
To jest poprostu POLSKA koledzy... Jeszcze niedługo i będzie sens jechać tylko na łowiska specjalne.
Takie gadkie słyszę od ponad 20 lat.
Złów i wypuść pzW wyłowi i sprzeda. :)
Złów i wypuść pzW wyłowi i sprzeda. :)
Eeee tam , jest z sezonu na sezon coraz lepiej . Zarybienia idą w dobrym kierunku , już nie tylko sypie się karpia , a jak już do w miarę rozsądnie i o niebo mniej niż w ubiegłych latach . Niestety mowa o jeziorach , moja ukochana Oderka musi sobie radzić sama .
Złów i wypuść pzW wyłowi i sprzeda. :)
Eeee tam , jest z sezonu na sezon coraz lepiej . Zarybienia idą w dobrym kierunku , już nie tylko sypie się karpia , a jak już do w miarę rozsądnie i o niebo mniej niż w ubiegłych latach . Niestety mowa o jeziorach , moja ukochana Oderka musi sobie radzić sama .
Jędrek mam tu wkleić link z zarybieniem rzeki na której łowię ? Nie zrobię tego bo nie czas na kabaret. :) jeden gatunek w małej ilości na 70 km a może i więcej bo liczę za drogą .:)
Rozumiem , rozumiem :(
Rozumiem , rozumiem :(
Ja nie do końca rozumie po co kłamstwa z operatami rybackimi itp.. :) Liczą się fakty a nie to co zapisali na papierku.
Rozumiem , rozumiem :(
Ja nie do końca rozumie po co kłamstwa z operatami rybackimi itp.. :) Liczą się fakty a nie to co zapisali na papierku.
Co Ci tu brachu odpowiedzieć ? Hmmm ......
Żebym z wędkarstwa przestawił się na karpiowanie będę wtedy hodowlane ryby czochrał po 20 kg jedna za drugą a taką wodę mam 3 km od domu i nie należy oczywiście do PZW. :) Ale tego zrobić nie mogę bo ...
"Żebym z wędkarstwa przestawił się na karpiowanie będę wtedy hodowlane ryby czochrał po 20 kg jedna za drugą "
Krzysztof i czym mam teraz wyczyścić monitor ?
JK
Żebym z wędkarstwa przestawił się na karpiowanie będę wtedy hodowlane ryby czochrał po 20 kg jedna za drugą a taką wodę mam 3 km od domu i nie należy oczywiście do PZW. :)
Taaaaa ! Ty i kapry ?! Czekaj bo uwierzę :)))))))))
Żebym z wędkarstwa przestawił się na karpiowanie będę wtedy hodowlane ryby czochrał po 20 kg jedna za drugą a taką wodę mam 3 km od domu i nie należy oczywiście do PZW. :)
Taaaaa ! Ty i kapry ?! Czekaj bo uwierzę :)))))))))
Poprawiłem się Jędrek patrz wyżej. :)
Fakty są przerażające panowie, a po takich akcjach nie ma się siły. Jak wierzyć, że nie kierują tym wszystkim debile?
Żebym z wędkarstwa przestawił się na karpiowanie będę wtedy hodowlane ryby czochrał po 20 kg jedna za drugą a taką wodę mam 3 km od domu i nie należy oczywiście do PZW. :) Ale tego zrobić nie mogę bo ...
Pięknie tu Krzychu pojechałeś z tym filmikiem normalnie szacun(:
A Stawy to dla mnie mogą nie istnieć.
Przez takich ludzi nie ma ryb -.-
Przez takich ludzi nie ma ryb -.-
I tego Wam życzę abyście po trzydziestu latach nad wodą mogli zebrać w rok takie foty i zrozumieli wodę, :)
Krzysiek jak zabrałbym wszystkie karpie złowione w tamtym roku na wodach PZW pewnie miałbym pełną nie jedną a trzy duże zamrażarki. Tak, że Twój wynik powiedzmy nie robi na mnie wrażenia. Po prostu wprawny wędkarz znający swoją rzekę.A jeszcze dodam, ze jestem tzw niedzielnym wędkarzem czyli tylko weekendy.
JK
Krzysiek jak zabrałbym wszystkie karpie złowione w tamtym roku na wodach PZW pewnie miałbym pełną nie jedną a trzy duże zamrażarki. Tak, że Twój wynik powiedzmy nie robi na mnie wrażenia. Po prostu wprawny wędkarz znający swoją rzekę.A jeszcze dodam, ze jestem tzw niedzielnym wędkarzem czyli tylko weekendy.
JK
Janusz to nie są wszystkie zdjęcia, tylko wybrane do czasu muzyki 4.05 min. :)
I najważniejsze każde zrobione własnoręcznie bez żadnych plagiatów.:)
To nie bierz nagrań studyjnych ;-)
JK
To nie bierz nagrań studyjnych ;-)
JK
Jeśli chodzi o muzykę to na końcu filmu wyraźnie napisałem do kogo należy. :)
Z zalewu Lipówka wyłowiono ryby olbrzymy. Odłowy odbyły się 13 i 14 listopada.
Dodam, że odłowów dokonali pracownicy PZW Poznań.
a ja głupi stosuje zasadę - złów i wypuść. bo wierze że dzięki temu doczekamy się wspaniałych okazów naszych wodach. a tym podeptali brudnymi butami moje zasady. przecież połowa z tych okazów nie przeżyła.
Ludzie płaca składki po 200zł.Przestrzegaja zasad, niektórzy wypuszczają, bo maja nadzieje potem złowić większy okaz, a tacy pseudo włodarze PZW w biały dzień wyławiają ryby!!!Skandal
Pozdrawiam
skrzynek
To samo sedno problemu.
to co podkreśliłem to jest sedno problemu!
Żebym z wędkarstwa przestawił się na karpiowanie będę wtedy hodowlane ryby czochrał po 20 kg jedna za drugą a taką wodę mam 3 km od domu i nie należy oczywiście do PZW. :) Ale tego zrobić nie mogę bo ...
Krzysiek nie rozśmieszaj mnie:))))) jeden woli łowić pipki drugi ryby ;)))))
Wiem ale nagrania koncertowe są dłuższe albo np Hymn Grecji - coś około 150 zwrotek ;-)
JK
A całkiem poważnie to każdy kto coś takiego sam nie przeżył czyli odłowy kontrolne, lub rybaków na wodzie dwa razy w tygodniu podchodzi do tematu prawie lajtowo.JK
Jedni lubią łowić "pipki" i maja z tego niezłą radochę, a inni się jarają łowieniem opasów np. na Jeziorze Rainbow.
Jaranie się tym, że jest jakaś dziura, gdzie tuczy się kilka ryb do rozmiarów monstrum, a potem się je usiłuje łowić pobijając często na jednej rybie rekordy w ciągu wielu lat, to dopiero zabawa! Ale jaja!
Cóż za problem stworzyć takie łowisko?! Wystarczy dół w ziemi, nieco ryby ( najlepiej już takiej podpasionej), stworzyć regulamin zabraniający zabierania ryb, rozreklamować i już! Nawet w Polsce mogą się tedy pojawić rekordy ponad 40 kilo świni.
Tylko gdzie tu romantyzm i to, co w wędkarstwie najcenniejsze, czyli nieprzewidywalność?!
Ja łowię "pipki" i dobrze mi z tym. Czasem trafi się coś większego i wtedy radość jest jeszcze większa. Natomiast nie widzę nic tajemniczego, cudownego, rajcującego w tym, że ktoś jedzie łowić na dziurę pełną tuczników gdzie wiadomo, że złowi się tucznika. Oczywiście, ryba łowiona kilka razy w roku dla bicia rekordów staje się ostrożniejsza, wybredniejsza, a jak się żabiok utrzymuje w stylu naturalnego jeziora, z zawadami, krzaczorami, to można mieć niezłą jazdę przy holu. I tu jest tylko jedno czym się można chwalić... - że udało się cwaniaka namówić na jakieś kulkie i dzięki linie na kołowrocie wytargać do pomiaru.
To ja jednak wolę te "pipki" łowić.
Już nawet wiadomo jaki był numer stanowiska gdzie toto złowiono. Może jeszcze podadzą jakie było ciśnienie, wiatr, temperatura i numer obuwia pana który toto złowił.
Śmiech na sali. Ten sam kaper pobije jeszcze wiele rekordów dzięki odkażaczom, matom i proteinom.
:) Nie mogę.... hehe
"Jaranie się tym, że jest jakaś dziura, gdzie tuczy się kilka ryb do rozmiarów monstrum, a potem się je usiłuje łowić pobijając często na jednej rybie rekordy w ciągu wielu lat, to dopiero zabawa! Ale jaja!
Cóż za problem stworzyć takie łowisko?! Wystarczy dół w ziemi, nieco ryby ( najlepiej już takiej podpasionej), stworzyć regulamin zabraniający zabierania ryb, rozreklamować i już! Nawet w Polsce mogą się tedy pojawić rekordy ponad 40 kilo świni." Stwórz - chętnie skorzystam :-)
" Natomiast nie widzę nic tajemniczego, cudownego, rajcującego w tym, że ktoś jedzie łowić na dziurę pełną tuczników gdzie wiadomo, że złowi się tucznika. Oczywiście, ryba łowiona kilka razy w roku dla bicia rekordów staje się ostrożniejsza, wybredniejsza, a jak się żabiok utrzymuje w stylu naturalnego jeziora, z zawadami, krzaczorami, to można mieć niezłą jazdę przy holu. I tu jest tylko jedno czym się można chwalić... - że udało się cwaniaka namówić na jakieś kulkie i dzięki linie na kołowrocie wytargać do pomiaru. " Dasz radę - spróbuj ;-)
Można łowić i na glyzde, udawadniać, że kukurydza czy rosówka to naturalne przynęty tylko komu ? Bo mnie na swoje teksty nie złapiecie ;-) Pojedź na ten żabiok i zmierz swoje siły i umiejętności. Nie jeden na komercji poległ z kretesem łącznie ze mną.
JK
Jedni lubią łowić "pipki" i maja z tego niezłą radochę, a inni się jarają łowieniem opasów np. na Jeziorze Rainbow.
Jaranie się tym, że jest jakaś dziura, gdzie tuczy się kilka ryb do rozmiarów monstrum, a potem się je usiłuje łowić pobijając często na jednej rybie rekordy w ciągu wielu lat, to dopiero zabawa! Ale jaja!
Cóż za problem stworzyć takie łowisko?! Wystarczy dół w ziemi, nieco ryby ( najlepiej już takiej podpasionej), stworzyć regulamin zabraniający zabierania ryb, rozreklamować i już! Nawet w Polsce mogą się tedy pojawić rekordy ponad 40 kilo świni.
Tylko gdzie tu romantyzm i to, co w wędkarstwie najcenniejsze, czyli nieprzewidywalność?!
Ja łowię "pipki" i dobrze mi z tym. Czasem trafi się coś większego i wtedy radość jest jeszcze większa. Natomiast nie widzę nic tajemniczego, cudownego, rajcującego w tym, że ktoś jedzie łowić na dziurę pełną tuczników gdzie wiadomo, że złowi się tucznika. Oczywiście, ryba łowiona kilka razy w roku dla bicia rekordów staje się ostrożniejsza, wybredniejsza, a jak się żabiok utrzymuje w stylu naturalnego jeziora, z zawadami, krzaczorami, to można mieć niezłą jazdę przy holu. I tu jest tylko jedno czym się można chwalić... - że udało się cwaniaka namówić na jakieś kulkie i dzięki linie na kołowrocie wytargać do pomiaru.
To ja jednak wolę te "pipki" łowić.
Już nawet wiadomo jaki był numer stanowiska gdzie toto złowiono. Może jeszcze podadzą jakie było ciśnienie, wiatr, temperatura i numer obuwia pana który toto złowił.
Śmiech na sali. Ten sam kaper pobije jeszcze wiele rekordów dzięki odkażaczom, matom i proteinom.
:) Nie mogę.... hehe
Trudno się z Kolegą nie zgodzić heheheheh . Mimo wszystko wielu wędkarzy to uwielbia , jeszcze są do tego gadżeciarzami co dodatkowo ich podnieca , mają wszystko "" karpiowe"" i orgazm gotowy - czy to źle ? A niech mają jak lubią !
A czy to jest rekord - karp 40 kg , czy ja wiem ? Dla mnie nie , ale jakbyśmy takiego potwora złowili na wodzie PZW albo na prawdziwej komercji , nie "" burdelu"" z karpiami i amurami , czy to byłby rekord ?
Panowie , to jest kwestia indywidualna i nie ma co się spierać choć oczywiście każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie . Mnie tam to już ani ziębi ani grzeje i w tym roku mam zamiar zapolować z karpiówami i tripodami na szkodniki :)
Nareszcie Jędruś ;-)Dodam jeszcze, że obserwuje dość ciekawe zjawisko - pewna grupa wędkarzy uważa i myśli, że złowienie karpia 20 kilo na komercji to pikuś, stworzenie łowiska a nie dziury w ziemi nic prostszego, zakup dobrej żyłki i kołowrotka na duże karpie - po co skoro można na swój dobry ( a jakże bo nie inaczej a inny nie potrzebny ) sprzęt.Widziałeś kiedyś łowcę okazów szydzącego np z Przemiłej Oli lub Marcina K - ja nie.Ale z karpiarzy i z zawodników szydzi na każdym kroku ta sama grupa - znamienny przykład i brzydki obyczaj :-(((((
JK
Mnie tam to już ani ziębi ani grzeje i w tym roku mam zamiar zapolować z karpiówami i tripodami na szkodniki :)
Nie wierzę Jędrzej, że bez wyrzutów odstawisz drgające i baciora !?
Mnie tam to już ani ziębi ani grzeje i w tym roku mam zamiar zapolować z karpiówami i tripodami na szkodniki :)
Nie wierzę Jędrzej, że bez wyrzutów odstawisz drgające i baciora !?
W życiu brachu ! Bat , pickerek , feeder to główny element moich wypraw ale jak pojedziemy na kilka dni to nie omieszkam zastawić karpiówki na dużego zwierza .
Całe nieszczęście polega na tym, ze dla wielu łowiska komercyjne kojarzą się z dziurą w ziemi z napuszczonymi rybami, które tylko proszą sie o haczyk z przynętą.
A to nic bardziej mylnego. Są to najzwyczajniej rybne łowiska, ale to dzięki prawidłowej gospodarce, co przeciętnemu polskiemu wędkarzowi kojarzy się z S-F. A nie dzieki temu ze co 5 min ktoś wlewa wiadro ryb do wody ku uciesze "wędkarzy". Owszem, łatwiej jest złowić na takim łowisku rybę, bo ona tam po prostu jest.
A najbardziej śmieszy mnie stwierdzenie, że ktoś woli siedzieć nad dziką rzeka i łowić płoteczki niż nad taką komercją.
A prawda jest taka że często ta właśnie komercha wygląda bardziej dziko niż zasyfione uregulowane i zbagrowane łowiska PZW.
Krzysiek jak zabrałbym wszystkie karpie złowione w tamtym roku na wodach PZW pewnie miałbym pełną nie jedną a trzy duże zamrażarki. Tak, że Twój wynik powiedzmy nie robi na mnie wrażenia. Po prostu wprawny wędkarz znający swoją rzekę.A jeszcze dodam, ze jestem tzw niedzielnym wędkarzem czyli tylko weekendy.
JK
Kolega ryukon1975 i jeszcze taki Irek jakiś tam lubią na tym forum uchodzić za guru. Nie za wiele u nich skromoności a często nawet poczucie wyższości nad innymi. Oczywiście chwali się u ryukona zamiłowanie do łowienia i praktycznie oddanie się wędkarstwu 24h, zaliczając aktywność na tym forum włącznie. Jeśli jednak postrzegać to wszystko przez pryzmat pewnej rywalizacji powinien tylko zrozumieć, że jego wyniki na prawdę nie są imponujące biorąc pod uwagę czasokres poświęcony wędkowaniu. Kto z nas w dzisiejszych czasach, pochłonięty walką o byt może rywalizować z człowiekiem, który jest na rencie (czytaj nie musi iść do pracy), a do tego prawdopodobnie nie ma rodziny, dzieci. 100% czasu na ryby. Zaryzykuję hipotezę, że ryukon jest nad rzeką 300 dni w roku (do tego trzeba dodać, że nad Wisłokiem, a że to jeden z najlepszych rewirów na ryby rzeczne w Polsce to dodatkowy argument. Notabene chciałbym, żeby pobył nad moją wartą w okolicach sieradza, pewnie przyjąłby nowy punkt widzenia na swoje kompetencje). Do tego należy dodać ile czasu może on poświęcić na łowienie w ciągu doby. Myślę, że bez ograniczeń. A ma to ogromne znaczenie, bo w takich nieskrępowanych warunkach można zgłębić tajniki wody do maksimum i łowić na prawdę dobrze. Ja dla przykładu nad rzeką w ciągu roku jestem ok 60 razy, z tego maksymalnie 5-6 godzin na jednej wyprawie, no bo wiadomo, muszę liczyć się z potrzebami rodziny, obowiązkami w domu, a także zarabiać na tą rodzinę. Gdzie tu czas na prowadzenie bloga, kręcenie i składanie filmików itd. Większość z nas łowi więc z doskoku o wiele mniej, niż by się chciało, a to przekłada się na wyniki. Podkreślam, ze nie chce się czepiać ryukona, widzę, ze ma wielu zwolenników na tym forum i dobrze, bo przecież jest wędkarzem i kocha robić to, co my wszyscy. Chciałem tylko podkreślić, że łowca powinien brać pod uwagę warunki, w jakich jest mu dane łowić, są wśród nas doświadczeni i dobrzy wędkarze, którzy potrafiliby również tak łowić, gdyby tylko mieli taką szansę. Pozdrawiam z zajebiście rybnej warty koło sieradza.
Ależ Januszu! To słynne jezioro we Francji niedaleko Bordeaux, to nic innego niż hodowla karpia! Że tam niby trudne łowisko... no bo tak zostało ono pomyślane. Jak sądzisz? Czy to wielki problem zrobić coś takiego u nas? Skrzyknijcie się w kilku...nastu...dziesięciu... karpiarzy i wydzierżawcie jaką kałużę. Będziecie sobie tej wody pilnować, karmić ryby, a jak już będą miały dwie cyferki, to się wieść rozniesie i będziecie innym karpiarzom sprzedawali miejscówki z rocznym wyprzedzeniem. Raz za jakiś czas kupicie kilka świniaków, bo czasem któryś padnie i będziecie robić business. Będą do was walić drzwiamy y oknamy jalepsiejsi z najlepsiejszych fachmanów od kaprowania. Na Miły Bóg! Co jest magicznego w tym, że się pasie ryby w celu pobicia rekordu?! Póki karp żyje i żre, to rośnie! Co jakiś czas ktoś go wyciągnie i zważy i znów pobije rekord! To bicie rekordów to zwykła kolej rzeczy na takich "tuczfarmach". Nie da się inaczej, rekordy muszą padać! A czy to będzie rekord świata, to zależy tylko od długości życia kapra i jego przyrostu! Tak samo można by zrobić i z innymi rybami, tylko pytam : -po co? I nie przesadzaj. Stosujecie taki sprzęt, że hol nie stanowi większego problemu. Nie wciśniesz mi kitu, że holujesz trzydziestki na żyłeczce 0.20. Prześcigacie się w wymyślaniu bajerów. Macie karpiowe linki, przypony, haki, wędziska etc... a wszystko po to, by wytargać dużą rybę. Nic nowego kolego szanowny! Ludzie na świecie łowią okazy różnych ryb, a karp to wcale nie największa z nich. Od dawna łowiono ryby ogromne i jakoś dawano radę. Wiem, trzeba być na topie, trzeba znać zwyczaje ryb, trzeba wiedzieć jak czytać wodę, gdzie sie zasadzać, czym karmić, w jaki sposób karmić, trzeba umieć wiązać, motać, zakładać i ble ble ble... ale to wszystko jest domeną wędkarza, nie tylko karpiarza. Ja na komercjach bywałem. Łowiłem z karpiarzami ( mam kilku znajomych) i nawet coś tam holowałem, ale to nie jest dla mnie i wcale mnie to nie bawi. Wkurza mnie ten patos z jakim opisujecie swoje rekordy i umiejętności. Wam nie wystarcza wędkowanie - wy potrzebujecie chwały, potrzebujecie błyszczeć i uważacie się za herosów. Tylko wy potraficie złowić dużą sztukę, tylko wy potraficie ją wyholować, tylko wy jesteście debeściakami, a reszta z nas to poławiacze drobnicy. Już mi tu jeden wyjeżdżał z żądaniami publikacji zdjęć, bo nie potrafi chłop skumać, że dla kogoś takiego jak ja te fotki nie mają najmniejszego sensu ani wartości. Na moim blogu kiedyś było w ch...* fot robionych nad wodą. Były kwiaty, zwierzęta, zioła, ciekawe twory natury, ale nie było ryb! I co? Jestem cieciem, bo nie zapodaję zdjęć ze świniami ważącymi po dwie cyferki?! Bo śmieję się z łowienia jednej ryby przez łowców okazów przez całe lata jak tego co zdechł w Anglii i wszyscy chodzili rok w żałobie?! Myślę, że ten cały patos to blichtr i kupa fałszu pojącego rozbuchane ego mistrzów świata w monotematycznym i jednogatunkowym wędkarstwie jakie uprawiacie. I jeszcze macie pretensje do całego kosmosu, że karp nie jest chroniony, że nie ma w Polsce takich świniaków jak we Fracyi, czy tam Anglyi etc. To stwórzcie jakieś stowarzyszenie karpiowe i zróbcie sobie kilka takich łowisk. To jest możliwe do przeprowadzenia. Możecie nawet dogadać się z jakimś ośrodkiem naukowym, coby wam stworzyli jakie hormony, jake przyspieszacze, sterydy walcie do wody... może sie uda podciągnąć świniaka pod 80 kilo?! Powodzenia. :)
Ależ Januszu! To słynne jezioro we Francji niedaleko Bordeaux, to nic innego niż hodowla karpia! Że tam niby trudne łowisko... no bo tak zostało ono pomyślane. Jak sądzisz? Czy to wielki problem zrobić coś takiego u nas? Skrzyknijcie się w kilku...nastu...dziesięciu... karpiarzy i wydzierżawcie jaką kałużę. Będziecie sobie tej wody pilnować, karmić ryby, a jak już będą miały dwie cyferki, to się wieść rozniesie i będziecie innym karpiarzom sprzedawali miejscówki z rocznym wyprzedzeniem. Raz za jakiś czas kupicie kilka świniaków, bo czasem któryś padnie i będziecie robić business. Będą do was walić drzwiamy y oknamy jalepsiejsi z najlepsiejszych fachmanów od kaprowania. Na Miły Bóg! Co jest magicznego w tym, że się pasie ryby w celu pobicia rekordu?! Póki karp żyje i żre, to rośnie! Co jakiś czas ktoś go wyciągnie i zważy i znów pobije rekord! To bicie rekordów to zwykła kolej rzeczy na takich "tuczfarmach". Nie da się inaczej, rekordy muszą padać! A czy to będzie rekord świata, to zależy tylko od długości życia kapra i jego przyrostu! Tak samo można by zrobić i z innymi rybami, tylko pytam : -po co? I nie przesadzaj. Stosujecie taki sprzęt, że hol nie stanowi większego problemu. Nie wciśniesz mi kitu, że holujesz trzydziestki na żyłeczce 0.20. Prześcigacie się w wymyślaniu bajerów. Macie karpiowe linki, przypony, haki, wędziska etc... a wszystko po to, by wytargać dużą rybę. Nic nowego kolego szanowny! Ludzie na świecie łowią okazy różnych ryb, a karp to wcale nie największa z nich. Od dawna łowiono ryby ogromne i jakoś dawano radę. Wiem, trzeba być na topie, trzeba znać zwyczaje ryb, trzeba wiedzieć jak czytać wodę, gdzie sie zasadzać, czym karmić, w jaki sposób karmić, trzeba umieć wiązać, motać, zakładać i ble ble ble... ale to wszystko jest domeną wędkarza, nie tylko karpiarza. Ja na komercjach bywałem. Łowiłem z karpiarzami ( mam kilku znajomych) i nawet coś tam holowałem, ale to nie jest dla mnie i wcale mnie to nie bawi. Wkurza mnie ten patos z jakim opisujecie swoje rekordy i umiejętności. Wam nie wystarcza wędkowanie - wy potrzebujecie chwały, potrzebujecie błyszczeć i uważacie się za herosów. Tylko wy potraficie złowić dużą sztukę, tylko wy potraficie ją wyholować, tylko wy jesteście debeściakami, a reszta z nas to poławiacze drobnicy. Już mi tu jeden wyjeżdżał z żądaniami publikacji zdjęć, bo nie potrafi chłop skumać, że dla kogoś takiego jak ja te fotki nie mają najmniejszego sensu ani wartości. Na moim blogu kiedyś było w ch...* fot robionych nad wodą. Były kwiaty, zwierzęta, zioła, ciekawe twory natury, ale nie było ryb! I co? Jestem cieciem, bo nie zapodaję zdjęć ze świniami ważącymi po dwie cyferki?! Bo śmieję się z łowienia jednej ryby przez łowców okazów przez całe lata jak tego co zdechł w Anglii i wszyscy chodzili rok w żałobie?! Myślę, że ten cały patos to blichtr i kupa fałszu pojącego rozbuchane ego mistrzów świata w monotematycznym i jednogatunkowym wędkarstwie jakie uprawiacie. I jeszcze macie pretensje do całego kosmosu, że karp nie jest chroniony, że nie ma w Polsce takich świniaków jak we Fracyi, czy tam Anglyi etc. To stwórzcie jakieś stowarzyszenie karpiowe i zróbcie sobie kilka takich łowisk. To jest możliwe do przeprowadzenia. Możecie nawet dogadać się z jakimś ośrodkiem naukowym, coby wam stworzyli jakie hormony, jake przyspieszacze, sterydy walcie do wody... może sie uda podciągnąć świniaka pod 80 kilo?! Powodzenia. :)
Drogi Kolego - nie łowię dla innych a dla siebie. Mnie cieszy każdy karp z wody PZW bez względu czy waży 3 kilo ( tamten rok w większości takie ) czy 15 kilo. Każdy z nas ( no prawie ) robi sobie fotki z rybami i oczekuje poklasku a niektórzy to nawet mają za krótkie piosenki żeby wstawić wszystkie ryby ( nie mogłem się oprzeć he he ).
Nie zamierzam polemizować w kwestii kto powiedział, że łowisko zrobić to drobnostka a złowić karpia 20 kilo to pikuś :-) bo choroba u mnie na łowisko kasy brak a i z tą dwudziestką nie tak łatwo.Muszkarze, łowiący z kutrów, spiningiści mają tez tylko swój specjalistyczny sprzęt i też celebrują swoje zakupy, żyłki, wędki, przynęty :-)
Pozdrawiam JK
Mnie tam to już ani ziębi ani grzeje i w tym roku mam zamiar zapolować z karpiówami i tripodami na szkodniki :)
Nie wierzę Jędrzej, że bez wyrzutów odstawisz drgające i baciora !?
W życiu brachu ! Bat , pickerek , feeder to główny element moich wypraw ale jak pojedziemy na kilka dni to nie omieszkam zastawić karpiówki na dużego zwierza .
;) już się przestraszyłem, że kolejny fanatyk będzie mi zasypywał łowiska setkami kilogramów kulek, ziaren i innych pelletów :D ;););) żart ;)
Mnie tam to już ani ziębi ani grzeje i w tym roku mam zamiar zapolować z karpiówami i tripodami na szkodniki :)
Nie wierzę Jędrzej, że bez wyrzutów odstawisz drgające i baciora !?
W życiu brachu ! Bat , pickerek , feeder to główny element moich wypraw ale jak pojedziemy na kilka dni to nie omieszkam zastawić karpiówki na dużego zwierza .
;) już się przestraszyłem, że kolejny fanatyk będzie mi zasypywał łowiska setkami kilogramów kulek, ziaren i innych pelletów :D ;););) żart ;)
HEHEEHE
Ależ Januszu! To słynne jezioro we Francji niedaleko Bordeaux, to nic innego niż hodowla karpia! Że tam niby trudne łowisko... no bo tak zostało ono pomyślane. Jak sądzisz? Czy to wielki problem zrobić coś takiego u nas? Skrzyknijcie się w kilku...nastu...dziesięciu... karpiarzy i wydzierżawcie jaką kałużę. Będziecie sobie tej wody pilnować, karmić ryby, a jak już będą miały dwie cyferki, to się wieść rozniesie i będziecie innym karpiarzom sprzedawali miejscówki z rocznym wyprzedzeniem. Raz za jakiś czas kupicie kilka świniaków, bo czasem któryś padnie i będziecie robić business. Będą do was walić drzwiamy y oknamy jalepsiejsi z najlepsiejszych fachmanów od kaprowania. Na Miły Bóg! Co jest magicznego w tym, że się pasie ryby w celu pobicia rekordu?! Póki karp żyje i żre, to rośnie! Co jakiś czas ktoś go wyciągnie i zważy i znów pobije rekord! To bicie rekordów to zwykła kolej rzeczy na takich "tuczfarmach". Nie da się inaczej, rekordy muszą padać! A czy to będzie rekord świata, to zależy tylko od długości życia kapra i jego przyrostu! Tak samo można by zrobić i z innymi rybami, tylko pytam : -po co? I nie przesadzaj. Stosujecie taki sprzęt, że hol nie stanowi większego problemu. Nie wciśniesz mi kitu, że holujesz trzydziestki na żyłeczce 0.20. Prześcigacie się w wymyślaniu bajerów. Macie karpiowe linki, przypony, haki, wędziska etc... a wszystko po to, by wytargać dużą rybę. Nic nowego kolego szanowny! Ludzie na świecie łowią okazy różnych ryb, a karp to wcale nie największa z nich. Od dawna łowiono ryby ogromne i jakoś dawano radę. Wiem, trzeba być na topie, trzeba znać zwyczaje ryb, trzeba wiedzieć jak czytać wodę, gdzie sie zasadzać, czym karmić, w jaki sposób karmić, trzeba umieć wiązać, motać, zakładać i ble ble ble... ale to wszystko jest domeną wędkarza, nie tylko karpiarza. Ja na komercjach bywałem. Łowiłem z karpiarzami ( mam kilku znajomych) i nawet coś tam holowałem, ale to nie jest dla mnie i wcale mnie to nie bawi. Wkurza mnie ten patos z jakim opisujecie swoje rekordy i umiejętności. Wam nie wystarcza wędkowanie - wy potrzebujecie chwały, potrzebujecie błyszczeć i uważacie się za herosów. Tylko wy potraficie złowić dużą sztukę, tylko wy potraficie ją wyholować, tylko wy jesteście debeściakami, a reszta z nas to poławiacze drobnicy. Już mi tu jeden wyjeżdżał z żądaniami publikacji zdjęć, bo nie potrafi chłop skumać, że dla kogoś takiego jak ja te fotki nie mają najmniejszego sensu ani wartości. Na moim blogu kiedyś było w ch...* fot robionych nad wodą. Były kwiaty, zwierzęta, zioła, ciekawe twory natury, ale nie było ryb! I co? Jestem cieciem, bo nie zapodaję zdjęć ze świniami ważącymi po dwie cyferki?! Bo śmieję się z łowienia jednej ryby przez łowców okazów przez całe lata jak tego co zdechł w Anglii i wszyscy chodzili rok w żałobie?! Myślę, że ten cały patos to blichtr i kupa fałszu pojącego rozbuchane ego mistrzów świata w monotematycznym i jednogatunkowym wędkarstwie jakie uprawiacie. I jeszcze macie pretensje do całego kosmosu, że karp nie jest chroniony, że nie ma w Polsce takich świniaków jak we Fracyi, czy tam Anglyi etc. To stwórzcie jakieś stowarzyszenie karpiowe i zróbcie sobie kilka takich łowisk. To jest możliwe do przeprowadzenia. Możecie nawet dogadać się z jakimś ośrodkiem naukowym, coby wam stworzyli jakie hormony, jake przyspieszacze, sterydy walcie do wody... może sie uda podciągnąć świniaka pod 80 kilo?! Powodzenia. :)
bez sensu płakać i się żalić na forum hehe. pozdrawiam :)
Ależ Januszu! To słynne jezioro we Francji niedaleko Bordeaux, to nic innego niż hodowla karpia! Że tam niby trudne łowisko... no bo tak zostało ono pomyślane. Jak sądzisz? Czy to wielki problem zrobić coś takiego u nas? Skrzyknijcie się w kilku...nastu...dziesięciu... karpiarzy i wydzierżawcie jaką kałużę. Będziecie sobie tej wody pilnować, karmić ryby, a jak już będą miały dwie cyferki, to się wieść rozniesie i będziecie innym karpiarzom sprzedawali miejscówki z rocznym wyprzedzeniem. Raz za jakiś czas kupicie kilka świniaków, bo czasem któryś padnie i będziecie robić business. Będą do was walić drzwiamy y oknamy jalepsiejsi z najlepsiejszych fachmanów od kaprowania. Na Miły Bóg! Co jest magicznego w tym, że się pasie ryby w celu pobicia rekordu?! Póki karp żyje i żre, to rośnie! Co jakiś czas ktoś go wyciągnie i zważy i znów pobije rekord! To bicie rekordów to zwykła kolej rzeczy na takich "tuczfarmach". Nie da się inaczej, rekordy muszą padać! A czy to będzie rekord świata, to zależy tylko od długości życia kapra i jego przyrostu! Tak samo można by zrobić i z innymi rybami, tylko pytam : -po co? I nie przesadzaj. Stosujecie taki sprzęt, że hol nie stanowi większego problemu. Nie wciśniesz mi kitu, że holujesz trzydziestki na żyłeczce 0.20. Prześcigacie się w wymyślaniu bajerów. Macie karpiowe linki, przypony, haki, wędziska etc... a wszystko po to, by wytargać dużą rybę. Nic nowego kolego szanowny! Ludzie na świecie łowią okazy różnych ryb, a karp to wcale nie największa z nich. Od dawna łowiono ryby ogromne i jakoś dawano radę. Wiem, trzeba być na topie, trzeba znać zwyczaje ryb, trzeba wiedzieć jak czytać wodę, gdzie sie zasadzać, czym karmić, w jaki sposób karmić, trzeba umieć wiązać, motać, zakładać i ble ble ble... ale to wszystko jest domeną wędkarza, nie tylko karpiarza. Ja na komercjach bywałem. Łowiłem z karpiarzami ( mam kilku znajomych) i nawet coś tam holowałem, ale to nie jest dla mnie i wcale mnie to nie bawi. Wkurza mnie ten patos z jakim opisujecie swoje rekordy i umiejętności. Wam nie wystarcza wędkowanie - wy potrzebujecie chwały, potrzebujecie błyszczeć i uważacie się za herosów. Tylko wy potraficie złowić dużą sztukę, tylko wy potraficie ją wyholować, tylko wy jesteście debeściakami, a reszta z nas to poławiacze drobnicy. Już mi tu jeden wyjeżdżał z żądaniami publikacji zdjęć, bo nie potrafi chłop skumać, że dla kogoś takiego jak ja te fotki nie mają najmniejszego sensu ani wartości. Na moim blogu kiedyś było w ch...* fot robionych nad wodą. Były kwiaty, zwierzęta, zioła, ciekawe twory natury, ale nie było ryb! I co? Jestem cieciem, bo nie zapodaję zdjęć ze świniami ważącymi po dwie cyferki?! Bo śmieję się z łowienia jednej ryby przez łowców okazów przez całe lata jak tego co zdechł w Anglii i wszyscy chodzili rok w żałobie?! Myślę, że ten cały patos to blichtr i kupa fałszu pojącego rozbuchane ego mistrzów świata w monotematycznym i jednogatunkowym wędkarstwie jakie uprawiacie. I jeszcze macie pretensje do całego kosmosu, że karp nie jest chroniony, że nie ma w Polsce takich świniaków jak we Fracyi, czy tam Anglyi etc. To stwórzcie jakieś stowarzyszenie karpiowe i zróbcie sobie kilka takich łowisk. To jest możliwe do przeprowadzenia. Możecie nawet dogadać się z jakimś ośrodkiem naukowym, coby wam stworzyli jakie hormony, jake przyspieszacze, sterydy walcie do wody... może sie uda podciągnąć świniaka pod 80 kilo?! Powodzenia. :)
Przedstawiasz tu przypadki skrajnych ludzi, którzy robią to co opisujesz dla parcia na szkło czy marketingu.Nie każdy jeździ na "kałuże" i nie każdy po 2 latach karpiowania ma karpia 20kg na koncie, są ludzie - karpiarze tacy jak ty, którzy również są negatywnie nastawieni do łowisk okrągłych czy kwadratowych z wielkimi karpiami i znikomą częścią zaczepów ale to nie jest powód żeby wylewać swoje żale na forum.
Karpiowanie to nie tylko chwała,zysk i uważanie się za herosów ale też pasjahttp://senszycia.vizz.pl/ - polecam.
Nie tacy jak ja, bom nie jest żaden karpiarz. I nie dziwi mnie to, co czytam jako odpowiedzi na mój tekst. Ja o tym wszystkim wiem. Wiem, że karpiarz to debeściak.
Wiem, że karpiarza nie pobije nikt!
Wiem, że tylko karpiarz może złowić coś większego, niż lin 50-55 cm.
Wiem, że tylko karpiarz wie, co to znaczy wędkarstwo, co to znaczy metodyka, co to znaczy optymalizacja sprzętu i inne takie duperele.
Wiem też, że nikt tak dobrze nie znosi krytyki jak karpiarz!
Karpiarz to Bóg! Karpiarz to mistrz! Karpiarz to zwyczajnie, nie przymierzając wzór do naśladowania.
Płacz? - Jaki płacz?! Mam serdecznie gdzieś wasze świnie! Jestem ich wrogiem od 30 lat! Walczę o gatunki ryb które moi dziadowie łowili w naszych wodach! Postrzegam wędkarstwo jako coś więcej, niż śledzenie trendów w modzie, kupowanie wszystkiego co ktoś nazwie "CarpCośTam". Jestem ponad wasze wyimaginowane poziomy wtajemniczenia. Łowienie świń na łowisku z zapleczem to erzac... żaden z was nie byłby w stanie penetrować miejsc, w których ja z kolegami łowiłem ryby. Bywało, że i trzy dni wycinaliśmy chaszcze by się dostać do nurtu.
Ale wy macie o sobie takie mniemanie, że rzygać się zwyczajnie chce. To współzawodnictwo, który ma lepsze echo, który ma lepsiejszą łódkie zanetową, któren ma lepsiejszego GiePeeSa, któren centralkie ma lepsiejsze od końkurenta, któren kulkie lepsiejsze ugniótł i takie tam bzdety, to dla mnie szczyt zboczenia i mam prawo tak uważać.
Łowiska okrągłe i kwadratowe oraz trójkątne mi zwisają i zwisa mi, że wy je tak kochacie. Łówcie sobie na nich - wasze prawo. Róbta co chceta. Ale kuźwa przestańcie się robić Bogami!... bo każdy wasz tekst to świadectwo samouwielbienia i emancypacji. Udowadmniacie na każdym kroku, że nikt nie jest wart tyle, co wy - karpiarze. I to jest obrzydliwe, żenujące, odrzucające, wredne i paskudne oraz złośliwe! Nikt nie może nic złowić, tylko karpiarz! Nikt nie wyholuje nic ponad 2 kilo, tylko karpiarz! Nikt się na niczym nie zna, tylko karpiarz, karpiarz, karpiarz. Wędkarstwo dla was to już przeszłość. Wy nie wędkujecie, tylko karpiujecie. Nie nie uprawiacie wędkarstwa, tylko karpiarstwo. Wszystko macie karpiowe! I karpiowy macie czerep i przemyślenia macie karpiowe.
Pozdro - i proszę mnie nigdy więcej nie nazywać jakimś tam karpiarzem, bo to jest poniżej wszystkiego, co można nazwać normą. A z wędkarstwem macie tyle wspólnego, co Żwirek i Muchomorek z Waderem z Gwiezdnych Wojen.
Życzę wszystkim poza karpiarzami normalności i obfitości wszelkich gatunków poza świniami.
Nie tacy jak ja, bom nie jest żaden karpiarz. I nie dziwi mnie to, co czytam jako odpowiedzi na mój tekst. Ja o tym wszystkim wiem. Wiem, że karpiarz to debeściak.
Wiem, że karpiarza nie pobije nikt!
Wiem, że tylko karpiarz może złowić coś większego, niż lin 50-55 cm.
Wiem, że tylko karpiarz wie, co to znaczy wędkarstwo, co to znaczy metodyka, co to znaczy optymalizacja sprzętu i inne takie duperele.
Wiem też, że nikt tak dobrze nie znosi krytyki jak karpiarz!
Karpiarz to Bóg! Karpiarz to mistrz! Karpiarz to zwyczajnie, nie przymierzając wzór do naśladowania.
Płacz? - Jaki płacz?! Mam serdecznie gdzieś wasze świnie! Jestem ich wrogiem od 30 lat! Walczę o gatunki ryb które moi dziadowie łowili w naszych wodach! Postrzegam wędkarstwo jako coś więcej, niż śledzenie trendów w modzie, kupowanie wszystkiego co ktoś nazwie "CarpCośTam". Jestem ponad wasze wyimaginowane poziomy wtajemniczenia. Łowienie świń na łowisku z zapleczem to erzac... żaden z was nie byłby w stanie penetrować miejsc, w których ja z kolegami łowiłem ryby. Bywało, że i trzy dni wycinaliśmy chaszcze by się dostać do nurtu.
Ale wy macie o sobie takie mniemanie, że rzygać się zwyczajnie chce. To współzawodnictwo, który ma lepsze echo, który ma lepsiejszą łódkie zanetową, któren ma lepsiejszego GiePeeSa, któren centralkie ma lepsiejsze od końkurenta, któren kulkie lepsiejsze ugniótł i takie tam bzdety, to dla mnie szczyt zboczenia i mam prawo tak uważać.
Łowiska okrągłe i kwadratowe oraz trójkątne mi zwisają i zwisa mi, że wy je tak kochacie. Łówcie sobie na nich - wasze prawo. Róbta co chceta. Ale kuźwa przestańcie się robić Bogami!... bo każdy wasz tekst to świadectwo samouwielbienia i emancypacji. Udowadmniacie na każdym kroku, że nikt nie jest wart tyle, co wy - karpiarze. I to jest obrzydliwe, żenujące, odrzucające, wredne i paskudne oraz złośliwe! Nikt nie może nic złowić, tylko karpiarz! Nikt nie wyholuje nic ponad 2 kilo, tylko karpiarz! Nikt się na niczym nie zna, tylko karpiarz, karpiarz, karpiarz. Wędkarstwo dla was to już przeszłość. Wy nie wędkujecie, tylko karpiujecie. Nie nie uprawiacie wędkarstwa, tylko karpiarstwo. Wszystko macie karpiowe! I karpiowy macie czerep i przemyślenia macie karpiowe.
Pozdro - i proszę mnie nigdy więcej nie nazywać jakimś tam karpiarzem, bo to jest poniżej wszystkiego, co można nazwać normą. A z wędkarstwem macie tyle wspólnego, co Żwirek i Muchomorek z Waderem z Gwiezdnych Wojen.
Życzę wszystkim poza karpiarzami normalności i obfitości wszelkich gatunków poza świniami.
A ja się całe życie zastanawiałem jak wygląda Bóg:) Teraz to już wszystko jasne
A ja się całe życie zastanawiałem jak wygląda Bóg:) Teraz to już wszystko jasne
:-))))))))))
JK
A ja się całe życie zastanawiałem jak wygląda Bóg:) Teraz to już wszystko jasne
:-))))))))))
JK
A ja myślałem, że ma brodę:)
A ma brzucha he he JK
Nie chcąc zaśmiecac forum nowym wątkiem wklejam linka tu. Myślę, że jednak w temacie, mamy pretensje do PZW ale zacznijmy od siebie...
http://www.youtube.com/watch?v=JO6J6msvH4E