...pewnie każdy z tu obecnych wypuściłby tego suma do wody, bo zacięty za ogon. :)
A tak w ogóle, to dlaczego od razu panowie robią z takiego zachowania regułę?!
Czy jeden, 100, 1000 nawalonych kierowców to powód by każdego kierowcę nazywać mordercą?
Nie przesadzacie?
Mnie dziwi nie tylko zachowanie wędkarza, który zabiera publicznie złowioną rybę w sposób nieregulaminowy. Przeraża mnie społeczne poparcie takiego zachowania i brak głosu sprzeciwu gapiów na tym filmie. Podobnie jak podniecenie kamerzysty, że taki sum na drop shota może wziąśc... litości, za ogon ?! O osęce nie wspominając...
Z zalewu Lipówka wyłowiono ryby olbrzymy. Odłowy
odbyły się 13 i 14 listopada.
Dodam, że odłowów dokonali pracownicy PZW Poznań.
a ja głupi stosuje zasadę - złów i wypuść. bo wierze że
dzięki temu doczekamy się wspaniałych okazów naszych wodach. a tym podeptali
brudnymi butami moje zasady. przecież połowa z tych okazów nie przeżyła.
Ludzie płaca składki po 200zł.Przestrzegaja zasad, niektórzy
wypuszczają, bo maja nadzieje potem złowić większy okaz, a tacy pseudo włodarze
PZW w biały dzień wyławiają ryby!!!Skandal
Pozdrawiam
skrzynek
Kolego zachowałeś się jak lekarz, który walczy o pacjenta do ostatniej chwili.... to że czasami następuje zgon nie znaczy, że nie należy walczyć o następnego. bardzo dobrze robiłeś wypuszczając ryby. są takie rzeczy, na które czasami nie mamy wpływu (np przyducha, nieuczciwi wędkarze, rybacy itd...) co nie oznacza, że sami mamy czyścić nasze łowiska w poszukiwaniu pokarmu, bo i tak ktoś to zrobi za nas. Twoja postawa jest godna pochwały. pozdrawiam :)
Ufundujmy order dla kolegi - "Zasłużony Dla Rybostanu".
Kedzio nie kpij. każdy sposób jest dobry, który pomaga w mniejszym, lub większym stopniu w poprawie rybostanu. a jeśli chodzi o ochronę okazów to najlepszy sposób czyli C&R. pozdro :)
No więc nagradzajmy takie postawy. Np. orderem. Ustanówmy coś takiego. Złóżmy wniosek do PZW o uchwałę powołującą Kapitułę Orderu Zasłużonego Dla Rybostanu.
No więc nagradzajmy takie postawy. Np. orderem. Ustanówmy coś takiego. Złóżmy wniosek do PZW o uchwałę powołującą Kapitułę Orderu Zasłużonego Dla Rybostanu.
To jest poprostu POLSKA koledzy... Jeszcze niedługo i będzie sens jechać tylko na łowiska specjalne.
u mnie już tak jest. Wędkarze żalą się w okręgu że nie ma ryby a jak wrzucili wymiarowego pstrąga to następnego dnia nad wodę nie można było się dopchac, zlecieli się mięsiarze z całego okręgu z muchówkami, jakby tego było mało co 200 metrów zawody. obłęd. zapełnili sobie lodówki i ryby jak nie było tak nie ma.
Nie chcąc zaśmiecac forum nowym wątkiem wklejam linka tu. Myślę, że jednak w temacie, mamy pretensje do PZW ale zacznijmy od siebie...
http://www.youtube.com/watch?v=JO6J6msvH4E
Delikatnie mówiąc szlag mnie trafia jak widzę te krytyczne posty pod tym linkiem. Dlaczego? Bo facet ZŁAPAŁ SUMA REGULAMINOWO!!!
Wybacz @kucus22 ale nie znasz prawa, nie pisz bzdur. Bo po pierwsze, to są wody gdzie sum nie ma jeszcze okresu ochronnego. 2-ryba była wymiarowa, 3-nigdzie nie ma zapisu o obligatoryjnym wypuszczaniu ryb podciętych, a tego typu przyłowy nie ujmują honoru bo są całkowicie przypadkowe. Może mamy karać wędkarzy za PRZYPADKOWE PODCIĘCIE RYBY?! To był by dopiero idiotyzm... 4-łowił zgodnie z przepisami na dropa a nie na szarpaka. A najważniejsze 5-ów wędkarz nie podbierał sobie tego suma sam a jakiś łepek. Więc on nie używał osęki. Zresztą to nie wody PZW więc możliwe iż jest ona tam dopuszczalna. Tego nie jestem na 100% pewny lecz w regulaminach wód "SUM" i "Regalica" nie znalazłem takowego zakazu. Swoją drogą osęka w pewnych warunkach jest jedynym sensowym przyrządem do podbierania ryb. Tu właśnie tak było. Tylko trzeba pamiętać że tak podebrana ryba musi być wymiarowa i nie w okresie ochronnym bo później nie przeżyje. Sytuacja z filmu właśnie to wszystko przedstawia. Facet chciał zabrać rybę, zabrał z przepisami. Więc sobie odpuśćcie pseudoetycy, na dodatek nie znający w ogóle przepisów.
Jeśli nasze wody będą nieustannie trzebione przez wędkarzy (łowiących dla miesa) którzy zabierają ryby z łowisk i cały problem zrzucają na kłusowników czy rybaków to nigdy nie będzie dobrze a wędkarzom którzy wypuszczają swoje zdobycze i traktują wędkarstwo jako hobby nie długo zostanie tylko łowienie w zbiornikach komercyjnych. Co prawda, na szczęście mam gdzie łowić i jak na razie na wody pzw nie narzekam ale wiem jak wielki jest problem, znam wiele wód na których ryby nie są odławiane przez rybaków(na wodach gdzie są robione odłowy nie wędkuje), nie ma kłusownictwa, wody są zarybiane a z ryba jest cienko delikatnie mówiąc, ale niestety 95% wędkarzy łowiących na tych zbiornikach zabiera swoje zdobycze. Panowie zacznijcie od siebie .......
Piotrek wiem że wypuszczasz swoje karpie lecz też nie jesteś jakimś fanatycznym C&Rowcem więc sądzę że doskonale zdajesz sobie sprawę jakie są największe problemy naszych wód. A jest to rybactwo śródlądowe oraz kłusownictwo. U mnie na Wiśle ludzie jak brali ryby tak biorą, sam też lubię coś ukilować;-) Lecz odkąd nie ma rybaków bo okręg ich pogonił, ryb jest coraz więcej. I to wszelkiej ryby: białej i drapieżników. Nawet niesamowicie przetrzebione stado szczupaka się odradza. Poza tym duże i doświadczone ryby nie są łatwą zdobyczą więc im nie grozi przetrzebienie, padają głównie średniaki. Choć to te ostatnie są dla populacji danego gatunku największym skarbem, czyli formacją rozpłodową. Więc w takich akwenach C&R może być co najwyżej miłym dla oka dodatkiem.
Natomiast masz rację gdy mówimy o malutkich jeziorkach czy rzeczkach. Tam rzeczywiście wędkarze mogą poczynić spustoszenia do tego stopnia że zostaną tylko kiełże i cierniki. I tam limity powinny być indywidualnie dla konkretnej wody zaostrzane. Bardzo mocno.
Oczywiście pomijam świadomie kwestię ochrony wód bo to następny temat rzeka:)
Z drugiej strony C&R czasem też przyczynia się do rozwoju kłusownictwa. TAK! A podam przykład. Na Welu wprowadzono w zeszłym roku C&R dla pstrąga i lipienia, dodatkowo haki bezzadziorowe. I co się stało? Ludzie przestali jeździć. A jak woda woda pusta, bez wędkarzy, to można kłusować do woli bo nikt i nic nie przeszkodzi o czym niestety w zeszłym roku słyszałem. Od tego roku już można zabrać 1 pstrąga, gdyż on jest głównym celem wędkarzy. Jeszcze nie mam wieści znad tej wody ale znając życie ludzi będzie nad nią dużo więcej co oznacza więcej oczu=mniej kłusownictwa. A chyba przyznasz mi rację że jeden wędkarz zabierający limit jest mniej niebezpieczny dla danej populacji ryb niż typowy kłusol. Proste?
Podsumowując: Kto lubi C&R niech go stosuje, kto lubi rybę niech ją je. Ale wszystko z umiarem Panowie. A będzie dobrze. Tylko tych rybaków wypieprzyć!
Piotrek wiem że wypuszczasz swoje karpie lecz też nie jesteś jakimś fanatycznym C&Rowcem więc sądzę że doskonale zdajesz sobie sprawę jakie są największe problemy naszych wód. A jest to rybactwo śródlądowe oraz kłusownictwo. U mnie na Wiśle ludzie jak brali ryby tak biorą, sam też lubię coś ukilować;-) Lecz odkąd nie ma rybaków bo okręg ich pogonił, ryb jest coraz więcej. I to wszelkiej ryby: białej i drapieżników. Nawet niesamowicie przetrzebione stado szczupaka się odradza. Poza tym duże i doświadczone ryby nie są łatwą zdobyczą więc im nie grozi przetrzebienie, padają głównie średniaki. Choć to te ostatnie są dla populacji danego gatunku największym skarbem, czyli formacją rozpłodową. Więc w takich akwenach C&R może być co najwyżej miłym dla oka dodatkiem.
Natomiast masz rację gdy mówimy o malutkich jeziorkach czy rzeczkach. Tam rzeczywiście wędkarze mogą poczynić spustoszenia do tego stopnia że zostaną tylko kiełże i cierniki. I tam limity powinny być indywidualnie dla konkretnej wody zaostrzane. Bardzo mocno.
Oczywiście pomijam świadomie kwestię ochrony wód bo to następny temat rzeka:)
Z drugiej strony C&R czasem też przyczynia się do rozwoju kłusownictwa. TAK! A podam przykład. Na Welu wprowadzono w zeszłym roku C&R dla pstrąga i lipienia, dodatkowo haki bezzadziorowe. I co się stało? Ludzie przestali jeździć. A jak woda woda pusta, bez wędkarzy, to można kłusować do woli bo nikt i nic nie przeszkodzi o czym niestety w zeszłym roku słyszałem. Od tego roku już można zabrać 1 pstrąga, gdyż on jest głównym celem wędkarzy. Jeszcze nie mam wieści znad tej wody ale znając życie ludzi będzie nad nią dużo więcej co oznacza więcej oczu=mniej kłusownictwa. A chyba przyznasz mi rację że jeden wędkarz zabierający limit jest mniej niebezpieczny dla danej populacji ryb niż typowy kłusol. Proste?
Podsumowując: Kto lubi C&R niech go stosuje, kto lubi rybę niech ją je. Ale wszystko z umiarem Panowie. A będzie dobrze. Tylko tych rybaków wypieprzyć!
Pozdrawiam serdecznie:)
dobrze, że napisałeś czasem, a nie na pewno.:) jeśli chodzi o jeziora to w mniejszych po roku widać spustoszenie jakie sieją wędkarze, jeśli chodzi o rybostan. w większych trwa to dłużej. C&R to racjonalna gospodarka i nie mówiąc nic o ekstremalnych warunkach nijak to się ma do tego co napisałeś. jeśli zabierzesz, a nie wypuścisz to jest jakby nie było ryb w wodzie mniej. może prościej 1-1=0.
dobrze, że napisałeś czasem, a nie na pewno.:) jeśli chodzi o jeziora to w mniejszych po roku widać spustoszenie jakie sieją wędkarze, jeśli chodzi o rybostan. w większych trwa to dłużej. C&R to racjonalna gospodarka i nie mówiąc nic o ekstremalnych warunkach nijak to się ma do tego co napisałeś. jeśli zabierzesz, a nie wypuścisz to jest jakby nie było ryb w wodzie mniej. może prościej 1-1=0.
pozdrawiam serdecznie:)
Już nie wiem co mam pisać... Przecież większość C&Rowców uważa że TYLKO TA IDEA uchroni wody przed wyrybieniem, dlatego powinna być obligatoryjna. A jest totalna bzdura, vide podamy przeze mnie przykład Welu. Abyśmy się cieszyli rybnymi wodami pierwszą rzeczą jest usunięcie rybaków a zaraz potem ostra walka z kłusownictwem. Dopiero na końcu ten wasz C&R.
Ogólnie: w Polsce jak byłby tylko C&R, wody będą świecić pustkami a wtedy kłusole będą mieć raj, mentalności tych ludzi nie zmienisz. Więc co lepsze? To co ja proponuję: ostrzejsze limity na małe akweny, reszta jak dotychczas+jak u mnie w okręgu usunięcie rybaków. Tym bardziej że te propozycje już są wprowadzane np. w moim okręgu toruńskim. Czy ten NK z wodami bez wędkarzy? Bo na większą ochronę nie mamy co liczyć w następnych kilku-kilkunastu latach ze względu na kasę. Ale co ja tam wiem...
Nie wiem czy mam racje ale zauważyłem ze propagatorzy C&R to zwłaszcza nowi co nie znaczy młodzi ale mam tu teorię spiskowa czyli ;wmówić nowym,młodym itd tę szlachetna zasade ,niech zapłacą składki,wypuszczą a wiecej zostanie dla nas - moim zdaniem cos w tym jest
Już nie wiem co mam pisać... Przecież większość C&Rowców uważa że TYLKO TA IDEA uchroni wody przed wyrybieniem, dlatego powinna być obligatoryjna. A jest totalna bzdura, vide podamy przeze mnie przykład Welu. Abyśmy się cieszyli rybnymi wodami pierwszą rzeczą jest usunięcie rybaków a zaraz potem ostra walka z kłusownictwem. Dopiero na końcu ten wasz C&R.
Ogólnie: w Polsce jak byłby tylko C&R, wody będą świecić pustkami a wtedy kłusole będą mieć raj, mentalności tych ludzi nie zmienisz. Więc co lepsze? To co ja proponuję: ostrzejsze limity na małe akweny, reszta jak dotychczas+jak u mnie w okręgu usunięcie rybaków. Tym bardziej że te propozycje już są wprowadzane np. w moim okręgu toruńskim. Czy ten NK z wodami bez wędkarzy? Bo na większą ochronę nie mamy co liczyć w następnych kilku-kilkunastu latach ze względu na kasę. Ale co ja tam wiem...
wszystko dobre co poprawia rybostan w naszych wodach. z tym nie będę polemizował;) a jeśli chodzi o okazy no to sam wiesz, co jest dobre szczególnie w małych zbiornikach jak pisałeś.;) pozdro.
Nie wiem czy mam racje ale zauważyłem ze propagatorzy C&R to zwłaszcza nowi co nie znaczy młodzi ale mam tu teorię spiskowa czyli ;wmówić nowym,młodym itd tę szlachetna zasade ,niech zapłacą składki,wypuszczą a wiecej zostanie dla nas - moim zdaniem cos w tym jest
Nie wiem czy mam racje ale zauważyłem ze propagatorzy C&R to zwłaszcza nowi co nie znaczy młodzi ale mam tu teorię spiskowa czyli ;wmówić nowym,młodym itd tę szlachetna zasade ,niech zapłacą składki,wypuszczą a wiecej zostanie dla nas - moim zdaniem cos w tym jest
cześć Rysiu. mam prośbę nie filozofuj ;)))))
Zbyniu wiesz że biorę może 5 procent tego co złowię i jak ktoś nazywa mnie mięsiarzem to mnie szlag trafia. Zwłaszcza jak taki gość trzyma 200sztuk ryby w sieci w czasie zawodów na zywej rybie parę godzin po czym szlachetnie zwraca wolność i trzydzieści procent z tego odpływa (do rybiego raju) Zreszą czytałes moje wpisy na blogu w tym temacie - zreszta polecam je wszystkim !
Piotrek wiem że wypuszczasz swoje karpie lecz też nie jesteś jakimś fanatycznym C&Rowcem więc sądzę że doskonale zdajesz sobie sprawę jakie są największe problemy naszych wód. A jest to rybactwo śródlądowe oraz kłusownictwo. U mnie na Wiśle ludzie jak brali ryby tak biorą, sam też lubię coś ukilować;-) Lecz odkąd nie ma rybaków bo okręg ich pogonił, ryb jest coraz więcej. I to wszelkiej ryby: białej i drapieżników. Nawet niesamowicie przetrzebione stado szczupaka się odradza. Poza tym duże i doświadczone ryby nie są łatwą zdobyczą więc im nie grozi przetrzebienie, padają głównie średniaki. Choć to te ostatnie są dla populacji danego gatunku największym skarbem, czyli formacją rozpłodową. Więc w takich akwenach C&R może być co najwyżej miłym dla oka dodatkiem.
Natomiast masz rację gdy mówimy o malutkich jeziorkach czy rzeczkach. Tam rzeczywiście wędkarze mogą poczynić spustoszenia do tego stopnia że zostaną tylko kiełże i cierniki. I tam limity powinny być indywidualnie dla konkretnej wody zaostrzane. Bardzo mocno.
Oczywiście pomijam świadomie kwestię ochrony wód bo to następny temat rzeka:)
Z drugiej strony C&R czasem też przyczynia się do rozwoju kłusownictwa. TAK! A podam przykład. Na Welu wprowadzono w zeszłym roku C&R dla pstrąga i lipienia, dodatkowo haki bezzadziorowe. I co się stało? Ludzie przestali jeździć. A jak woda woda pusta, bez wędkarzy, to można kłusować do woli bo nikt i nic nie przeszkodzi o czym niestety w zeszłym roku słyszałem. Od tego roku już można zabrać 1 pstrąga, gdyż on jest głównym celem wędkarzy. Jeszcze nie mam wieści znad tej wody ale znając życie ludzi będzie nad nią dużo więcej co oznacza więcej oczu=mniej kłusownictwa. A chyba przyznasz mi rację że jeden wędkarz zabierający limit jest mniej niebezpieczny dla danej populacji ryb niż typowy kłusol. Proste?
Podsumowując: Kto lubi C&R niech go stosuje, kto lubi rybę niech ją je. Ale wszystko z umiarem Panowie. A będzie dobrze. Tylko tych rybaków wypieprzyć!
Pozdrawiam serdecznie:)
Tomek wypuszczam karpie masz rację, dokładnie mówiąc wypuszczam wszystkie ryby jak leci czy to jest 15 kilogramowy karp czy dwu-trzy kilowy sandacz który ma bardzo dobre mięso, nie mam też nic do ludzi którzy wezmą sobie złowioną przez siebie rybę, jeśli nie jest to okaz i biorą z umiarem choć wolał bym żeby wszyscy wypuszczali ale wiem że to jest nie możliwe. Masz również rację kłusownictwo i rybactwo to w wielu sytuacjach bardzo duży problem i są głównym powodem braku ryb na danym zbiorniku, ale najczęściej( większość zbiorników) winni jesteśmy my wędkarze i należy wziąć się najpierw za siebie a nie widzieć tylko kłusowników i rybaków. Ok walczmy z rybakami, kłusownikami ale na miłość boską czemu ludzie nie potrafią tego zrozumieć że w dzisiejszych czasach jak nie będziemy wypuszczac ryb i nie weźmiemy się również za siebie to niedługo pozostanie nam łowienie na prywatnych burdelach, płacąc grubą kase, ale co ja się będę produkował jak Ci co są mięsiarzami, mają taką mentalność, nauczeni są tego od dziecka to i tak tego nie zrozumieją. Na szczęście młode pokolenie wędkarzy podchodzi już do tego w inny sposób, w nich nadzieja :))))))
Nie wiem czy mam racje ale zauważyłem ze propagatorzy C&R to zwłaszcza nowi co nie znaczy młodzi ale mam tu teorię spiskowa czyli ;wmówić nowym,młodym itd tę szlachetna zasade ,niech zapłacą składki,wypuszczą a wieJcej zostanie dla nas - moim zdaniem cos w tym jest
Jak tak czytam , to na forum ponad 90% wypuszcza ryby , a jak jest w rzeczywistości? Bywam nad różnymi wodami w naszej Polsce (jeziora, rzeki ,bajorka), powiem szczerze , bardzo rzadko ryba jest z powrotem wypuszczana do wody .
Nie wiem czy mam racje ale zauważyłem ze propagatorzy C&R to zwłaszcza nowi co nie znaczy młodzi ale mam tu teorię spiskowa czyli ;wmówić nowym,młodym itd tę szlachetna zasade ,niech zapłacą składki,wypuszczą a wieJcej zostanie dla nas - moim zdaniem cos w tym jest
Jak tak czytam , to na forum ponad 90% wypuszcza ryby , a jak jest w rzeczywistości? Bywam nad różnymi wodami w naszej Polsce (jeziora, rzeki ,bajorka), powiem szczerze , bardzo rzadko ryba jest z powrotem wypuszczana do wody .
Co do ochrony rybostanu. Jestem członkiem klubu wedkarskiego w połnocnych niemczech. Ten klub dzierzawi miedzy innymi 5 jezior , we wszystkich jest stabilny rybostan, a jak to jest mozliwe, coz moze to polityka klubowa jest tego przyczyna: 1. kazdy członek jest zobowiazany oddac co roku bezimiennegy rejestr rocznego połowu (chyba bardziej szczere), 2. wyniki rejestrow - według nich prowadzone jest zarybianie, 3. kazdy członek musi 5 godzin w roku przepracowac nad naszymi wodami , przez co zawsze ktos sie nad woda kreci i jest zerowe kłusownictwo, 4. prawie zerowe, powtarzam zerowe złow&wypusc
Nie chcąc zaśmiecac forum nowym wątkiem wklejam linka tu. Myślę, że jednak w temacie, mamy pretensje do PZW ale zacznijmy od siebie...
http://www.youtube.com/watch?v=JO6J6msvH4E
..."niestety takie jest życie..."
tak takie jest życie....w jeba.... polsze wystarczy spojrzeć na te ryje usłyszeć ten głos i wiadomo gdzie jesteśmy
...pewnie każdy z tu obecnych wypuściłby tego suma do wody, bo zacięty za ogon. :)
A tak w ogóle, to dlaczego od razu panowie robią z takiego zachowania regułę?!
Czy jeden, 100, 1000 nawalonych kierowców to powód by każdego kierowcę nazywać mordercą?
Nie przesadzacie?
...pewnie każdy z tu obecnych wypuściłby tego suma do wody, bo zacięty za ogon. :)
A tak w ogóle, to dlaczego od razu panowie robią z takiego zachowania regułę?!
Czy jeden, 100, 1000 nawalonych kierowców to powód by każdego kierowcę nazywać mordercą?
Nie przesadzacie?
Mnie dziwi nie tylko zachowanie wędkarza, który zabiera publicznie złowioną rybę w sposób nieregulaminowy. Przeraża mnie społeczne poparcie takiego zachowania i brak głosu sprzeciwu gapiów na tym filmie. Podobnie jak podniecenie kamerzysty, że taki sum na drop shota może wziąśc... litości, za ogon ?! O osęce nie wspominając...
A ja się całe życie zastanawiałem jak wygląda Bóg:) Teraz to już wszystko jasne
:-))))))))))
JK
Świetny profil kol. Karpiu :) Szacuneczek.
Z zalewu Lipówka wyłowiono ryby olbrzymy. Odłowy odbyły się 13 i 14 listopada.
Dodam, że odłowów dokonali pracownicy PZW Poznań.
a ja głupi stosuje zasadę - złów i wypuść. bo wierze że dzięki temu doczekamy się wspaniałych okazów naszych wodach. a tym podeptali brudnymi butami moje zasady. przecież połowa z tych okazów nie przeżyła.
Ludzie płaca składki po 200zł.Przestrzegaja zasad, niektórzy wypuszczają, bo maja nadzieje potem złowić większy okaz, a tacy pseudo włodarze PZW w biały dzień wyławiają ryby!!!Skandal
Pozdrawiam
skrzynek
Kolego zachowałeś się jak lekarz, który walczy o pacjenta do ostatniej chwili.... to że czasami następuje zgon nie znaczy, że nie należy walczyć o następnego. bardzo dobrze robiłeś wypuszczając ryby. są takie rzeczy, na które czasami nie mamy wpływu (np przyducha, nieuczciwi wędkarze, rybacy itd...) co nie oznacza, że sami mamy czyścić nasze łowiska w poszukiwaniu pokarmu, bo i tak ktoś to zrobi za nas. Twoja postawa jest godna pochwały. pozdrawiam :)
Ufundujmy order dla kolegi - "Zasłużony Dla Rybostanu".
Ufundujmy order dla kolegi - "Zasłużony Dla Rybostanu".
Kedzio nie kpij. każdy sposób jest dobry, który pomaga w mniejszym, lub większym stopniu w poprawie rybostanu. a jeśli chodzi o ochronę okazów to najlepszy sposób czyli C&R. pozdro :)
No więc nagradzajmy takie postawy. Np. orderem. Ustanówmy coś takiego. Złóżmy wniosek do PZW o uchwałę powołującą Kapitułę Orderu Zasłużonego Dla Rybostanu.
No więc nagradzajmy takie postawy. Np. orderem. Ustanówmy coś takiego. Złóżmy wniosek do PZW o uchwałę powołującą Kapitułę Orderu Zasłużonego Dla Rybostanu.
jak chcesz to możemy sobie pożartować hehe ;)
Kedzio jest wątek dla ciebie tutaj hehe http://forum.wedkuje.pl/f,posmiejmy-sie-razem-2,715090,0.html#715592
to są ludzie ograniczeni dla których wędkarstwo nie jest sportem a formą zarobku. Cóż zrobić...
To jest poprostu POLSKA koledzy... Jeszcze niedługo i będzie sens jechać tylko na łowiska specjalne.
u mnie już tak jest. Wędkarze żalą się w okręgu że nie ma ryby a jak wrzucili wymiarowego pstrąga to następnego dnia nad wodę nie można było się dopchac, zlecieli się mięsiarze z całego okręgu z muchówkami, jakby tego było mało co 200 metrów zawody. obłęd. zapełnili sobie lodówki i ryby jak nie było tak nie ma.
Wiadomość dla wszystkich zwolenników zasady C&R
Nie chcąc zaśmiecac forum nowym wątkiem wklejam linka tu. Myślę, że jednak w temacie, mamy pretensje do PZW ale zacznijmy od siebie...
http://www.youtube.com/watch?v=JO6J6msvH4E
Delikatnie mówiąc szlag mnie trafia jak widzę te krytyczne posty pod tym linkiem. Dlaczego? Bo facet ZŁAPAŁ SUMA REGULAMINOWO!!!
Wybacz @kucus22 ale nie znasz prawa, nie pisz bzdur. Bo po pierwsze, to są wody gdzie sum nie ma jeszcze okresu ochronnego. 2-ryba była wymiarowa, 3-nigdzie nie ma zapisu o obligatoryjnym wypuszczaniu ryb podciętych, a tego typu przyłowy nie ujmują honoru bo są całkowicie przypadkowe. Może mamy karać wędkarzy za PRZYPADKOWE PODCIĘCIE RYBY?! To był by dopiero idiotyzm... 4-łowił zgodnie z przepisami na dropa a nie na szarpaka. A najważniejsze 5-ów wędkarz nie podbierał sobie tego suma sam a jakiś łepek. Więc on nie używał osęki. Zresztą to nie wody PZW więc możliwe iż jest ona tam dopuszczalna. Tego nie jestem na 100% pewny lecz w regulaminach wód "SUM" i "Regalica" nie znalazłem takowego zakazu. Swoją drogą osęka w pewnych warunkach jest jedynym sensowym przyrządem do podbierania ryb. Tu właśnie tak było. Tylko trzeba pamiętać że tak podebrana ryba musi być wymiarowa i nie w okresie ochronnym bo później nie przeżyje. Sytuacja z filmu właśnie to wszystko przedstawia. Facet chciał zabrać rybę, zabrał z przepisami. Więc sobie odpuśćcie pseudoetycy, na dodatek nie znający w ogóle przepisów.
Jeśli nasze wody będą nieustannie trzebione przez wędkarzy (łowiących dla miesa) którzy zabierają ryby z łowisk i cały problem zrzucają na kłusowników czy rybaków to nigdy nie będzie dobrze a wędkarzom którzy wypuszczają swoje zdobycze i traktują wędkarstwo jako hobby nie długo zostanie tylko łowienie w zbiornikach komercyjnych. Co prawda, na szczęście mam gdzie łowić i jak na razie na wody pzw nie narzekam ale wiem jak wielki jest problem, znam wiele wód na których ryby nie są odławiane przez rybaków(na wodach gdzie są robione odłowy nie wędkuje), nie ma kłusownictwa, wody są zarybiane a z ryba jest cienko delikatnie mówiąc, ale niestety 95% wędkarzy łowiących na tych zbiornikach zabiera swoje zdobycze. Panowie zacznijcie od siebie .......
Piotrek wiem że wypuszczasz swoje karpie lecz też nie jesteś jakimś fanatycznym C&Rowcem więc sądzę że doskonale zdajesz sobie sprawę jakie są największe problemy naszych wód. A jest to rybactwo śródlądowe oraz kłusownictwo. U mnie na Wiśle ludzie jak brali ryby tak biorą, sam też lubię coś ukilować;-) Lecz odkąd nie ma rybaków bo okręg ich pogonił, ryb jest coraz więcej. I to wszelkiej ryby: białej i drapieżników. Nawet niesamowicie przetrzebione stado szczupaka się odradza. Poza tym duże i doświadczone ryby nie są łatwą zdobyczą więc im nie grozi przetrzebienie, padają głównie średniaki. Choć to te ostatnie są dla populacji danego gatunku największym skarbem, czyli formacją rozpłodową. Więc w takich akwenach C&R może być co najwyżej miłym dla oka dodatkiem.
Natomiast masz rację gdy mówimy o malutkich jeziorkach czy rzeczkach. Tam rzeczywiście wędkarze mogą poczynić spustoszenia do tego stopnia że zostaną tylko kiełże i cierniki. I tam limity powinny być indywidualnie dla konkretnej wody zaostrzane. Bardzo mocno.
Oczywiście pomijam świadomie kwestię ochrony wód bo to następny temat rzeka:)
Z drugiej strony C&R czasem też przyczynia się do rozwoju kłusownictwa. TAK! A podam przykład. Na Welu wprowadzono w zeszłym roku C&R dla pstrąga i lipienia, dodatkowo haki bezzadziorowe. I co się stało? Ludzie przestali jeździć. A jak woda woda pusta, bez wędkarzy, to można kłusować do woli bo nikt i nic nie przeszkodzi o czym niestety w zeszłym roku słyszałem. Od tego roku już można zabrać 1 pstrąga, gdyż on jest głównym celem wędkarzy. Jeszcze nie mam wieści znad tej wody ale znając życie ludzi będzie nad nią dużo więcej co oznacza więcej oczu=mniej kłusownictwa. A chyba przyznasz mi rację że jeden wędkarz zabierający limit jest mniej niebezpieczny dla danej populacji ryb niż typowy kłusol. Proste?
Podsumowując: Kto lubi C&R niech go stosuje, kto lubi rybę niech ją je. Ale wszystko z umiarem Panowie. A będzie dobrze. Tylko tych rybaków wypieprzyć!
Pozdrawiam serdecznie:)
Piotrek wiem że wypuszczasz swoje karpie lecz też nie jesteś jakimś fanatycznym C&Rowcem więc sądzę że doskonale zdajesz sobie sprawę jakie są największe problemy naszych wód. A jest to rybactwo śródlądowe oraz kłusownictwo. U mnie na Wiśle ludzie jak brali ryby tak biorą, sam też lubię coś ukilować;-) Lecz odkąd nie ma rybaków bo okręg ich pogonił, ryb jest coraz więcej. I to wszelkiej ryby: białej i drapieżników. Nawet niesamowicie przetrzebione stado szczupaka się odradza. Poza tym duże i doświadczone ryby nie są łatwą zdobyczą więc im nie grozi przetrzebienie, padają głównie średniaki. Choć to te ostatnie są dla populacji danego gatunku największym skarbem, czyli formacją rozpłodową. Więc w takich akwenach C&R może być co najwyżej miłym dla oka dodatkiem.
Natomiast masz rację gdy mówimy o malutkich jeziorkach czy rzeczkach. Tam rzeczywiście wędkarze mogą poczynić spustoszenia do tego stopnia że zostaną tylko kiełże i cierniki. I tam limity powinny być indywidualnie dla konkretnej wody zaostrzane. Bardzo mocno.
Oczywiście pomijam świadomie kwestię ochrony wód bo to następny temat rzeka:)
Z drugiej strony C&R czasem też przyczynia się do rozwoju kłusownictwa. TAK! A podam przykład. Na Welu wprowadzono w zeszłym roku C&R dla pstrąga i lipienia, dodatkowo haki bezzadziorowe. I co się stało? Ludzie przestali jeździć. A jak woda woda pusta, bez wędkarzy, to można kłusować do woli bo nikt i nic nie przeszkodzi o czym niestety w zeszłym roku słyszałem. Od tego roku już można zabrać 1 pstrąga, gdyż on jest głównym celem wędkarzy. Jeszcze nie mam wieści znad tej wody ale znając życie ludzi będzie nad nią dużo więcej co oznacza więcej oczu=mniej kłusownictwa. A chyba przyznasz mi rację że jeden wędkarz zabierający limit jest mniej niebezpieczny dla danej populacji ryb niż typowy kłusol. Proste?
Podsumowując: Kto lubi C&R niech go stosuje, kto lubi rybę niech ją je. Ale wszystko z umiarem Panowie. A będzie dobrze. Tylko tych rybaków wypieprzyć!
Pozdrawiam serdecznie:)
dobrze, że napisałeś czasem, a nie na pewno.:) jeśli chodzi o jeziora to w mniejszych po roku widać spustoszenie jakie sieją wędkarze, jeśli chodzi o rybostan. w większych trwa to dłużej.
C&R to racjonalna gospodarka i nie mówiąc nic o ekstremalnych warunkach nijak to się ma do tego co napisałeś. jeśli zabierzesz, a nie wypuścisz to jest jakby nie było ryb w wodzie mniej. może prościej 1-1=0.
pozdrawiam serdecznie:)
dobrze, że napisałeś czasem, a nie na pewno.:) jeśli chodzi o jeziora to w mniejszych po roku widać spustoszenie jakie sieją wędkarze, jeśli chodzi o rybostan. w większych trwa to dłużej.
C&R to racjonalna gospodarka i nie mówiąc nic o ekstremalnych warunkach nijak to się ma do tego co napisałeś. jeśli zabierzesz, a nie wypuścisz to jest jakby nie było ryb w wodzie mniej. może prościej 1-1=0.
pozdrawiam serdecznie:)
Już nie wiem co mam pisać... Przecież większość C&Rowców uważa że TYLKO TA IDEA uchroni wody przed wyrybieniem, dlatego powinna być obligatoryjna. A jest totalna bzdura, vide podamy przeze mnie przykład Welu. Abyśmy się cieszyli rybnymi wodami pierwszą rzeczą jest usunięcie rybaków a zaraz potem ostra walka z kłusownictwem. Dopiero na końcu ten wasz C&R.
Ogólnie: w Polsce jak byłby tylko C&R, wody będą świecić pustkami a wtedy kłusole będą mieć raj, mentalności tych ludzi nie zmienisz. Więc co lepsze? To co ja proponuję: ostrzejsze limity na małe akweny, reszta jak dotychczas+jak u mnie w okręgu usunięcie rybaków. Tym bardziej że te propozycje już są wprowadzane np. w moim okręgu toruńskim. Czy ten NK z wodami bez wędkarzy? Bo na większą ochronę nie mamy co liczyć w następnych kilku-kilkunastu latach ze względu na kasę. Ale co ja tam wiem...
Nie wiem czy mam racje ale zauważyłem ze propagatorzy C&R to zwłaszcza nowi co nie znaczy młodzi ale mam tu teorię spiskowa czyli ;wmówić nowym,młodym itd tę szlachetna zasade ,niech zapłacą składki,wypuszczą a wiecej zostanie dla nas - moim zdaniem cos w tym jest
Już nie wiem co mam pisać... Przecież większość C&Rowców uważa że TYLKO TA IDEA uchroni wody przed wyrybieniem, dlatego powinna być obligatoryjna. A jest totalna bzdura, vide podamy przeze mnie przykład Welu. Abyśmy się cieszyli rybnymi wodami pierwszą rzeczą jest usunięcie rybaków a zaraz potem ostra walka z kłusownictwem. Dopiero na końcu ten wasz C&R.
Ogólnie: w Polsce jak byłby tylko C&R, wody będą świecić pustkami a wtedy kłusole będą mieć raj, mentalności tych ludzi nie zmienisz. Więc co lepsze? To co ja proponuję: ostrzejsze limity na małe akweny, reszta jak dotychczas+jak u mnie w okręgu usunięcie rybaków. Tym bardziej że te propozycje już są wprowadzane np. w moim okręgu toruńskim. Czy ten NK z wodami bez wędkarzy? Bo na większą ochronę nie mamy co liczyć w następnych kilku-kilkunastu latach ze względu na kasę. Ale co ja tam wiem...
wszystko dobre co poprawia rybostan w naszych wodach. z tym nie będę polemizował;) a jeśli chodzi o okazy no to sam wiesz, co jest dobre szczególnie w małych zbiornikach jak pisałeś.;)
pozdro.
Nie wiem czy mam racje ale zauważyłem ze propagatorzy C&R to zwłaszcza nowi co nie znaczy młodzi ale mam tu teorię spiskowa czyli ;wmówić nowym,młodym itd tę szlachetna zasade ,niech zapłacą składki,wypuszczą a wiecej zostanie dla nas - moim zdaniem cos w tym jest
cześć Rysiu. mam prośbę nie filozofuj ;)))))
Nie wiem czy mam racje ale zauważyłem ze propagatorzy C&R to zwłaszcza nowi co nie znaczy młodzi ale mam tu teorię spiskowa czyli ;wmówić nowym,młodym itd tę szlachetna zasade ,niech zapłacą składki,wypuszczą a wiecej zostanie dla nas - moim zdaniem cos w tym jest
cześć Rysiu. mam prośbę nie filozofuj ;)))))
Zbyniu wiesz że biorę może 5 procent tego co złowię i jak ktoś nazywa mnie mięsiarzem to mnie szlag trafia.
Zwłaszcza jak taki gość trzyma 200sztuk ryby w sieci w czasie zawodów na zywej rybie parę godzin po czym szlachetnie zwraca wolność i trzydzieści procent z tego odpływa (do rybiego raju)
Zreszą czytałes moje wpisy na blogu w tym temacie - zreszta polecam je wszystkim !
Piotrek wiem że wypuszczasz swoje karpie lecz też nie jesteś jakimś fanatycznym C&Rowcem więc sądzę że doskonale zdajesz sobie sprawę jakie są największe problemy naszych wód. A jest to rybactwo śródlądowe oraz kłusownictwo. U mnie na Wiśle ludzie jak brali ryby tak biorą, sam też lubię coś ukilować;-) Lecz odkąd nie ma rybaków bo okręg ich pogonił, ryb jest coraz więcej. I to wszelkiej ryby: białej i drapieżników. Nawet niesamowicie przetrzebione stado szczupaka się odradza. Poza tym duże i doświadczone ryby nie są łatwą zdobyczą więc im nie grozi przetrzebienie, padają głównie średniaki. Choć to te ostatnie są dla populacji danego gatunku największym skarbem, czyli formacją rozpłodową. Więc w takich akwenach C&R może być co najwyżej miłym dla oka dodatkiem.
Natomiast masz rację gdy mówimy o malutkich jeziorkach czy rzeczkach. Tam rzeczywiście wędkarze mogą poczynić spustoszenia do tego stopnia że zostaną tylko kiełże i cierniki. I tam limity powinny być indywidualnie dla konkretnej wody zaostrzane. Bardzo mocno.
Oczywiście pomijam świadomie kwestię ochrony wód bo to następny temat rzeka:)
Z drugiej strony C&R czasem też przyczynia się do rozwoju kłusownictwa. TAK! A podam przykład. Na Welu wprowadzono w zeszłym roku C&R dla pstrąga i lipienia, dodatkowo haki bezzadziorowe. I co się stało? Ludzie przestali jeździć. A jak woda woda pusta, bez wędkarzy, to można kłusować do woli bo nikt i nic nie przeszkodzi o czym niestety w zeszłym roku słyszałem. Od tego roku już można zabrać 1 pstrąga, gdyż on jest głównym celem wędkarzy. Jeszcze nie mam wieści znad tej wody ale znając życie ludzi będzie nad nią dużo więcej co oznacza więcej oczu=mniej kłusownictwa. A chyba przyznasz mi rację że jeden wędkarz zabierający limit jest mniej niebezpieczny dla danej populacji ryb niż typowy kłusol. Proste?
Podsumowując: Kto lubi C&R niech go stosuje, kto lubi rybę niech ją je. Ale wszystko z umiarem Panowie. A będzie dobrze. Tylko tych rybaków wypieprzyć!
Pozdrawiam serdecznie:)
Tomek wypuszczam karpie masz rację, dokładnie mówiąc wypuszczam wszystkie ryby jak leci czy to jest 15 kilogramowy karp czy dwu-trzy kilowy sandacz który ma bardzo dobre mięso, nie mam też nic do ludzi którzy wezmą sobie złowioną przez siebie rybę, jeśli nie jest to okaz i biorą z umiarem choć wolał bym żeby wszyscy wypuszczali ale wiem że to jest nie możliwe. Masz również rację kłusownictwo i rybactwo to w wielu sytuacjach bardzo duży problem i są głównym powodem braku ryb na danym zbiorniku, ale najczęściej( większość zbiorników) winni jesteśmy my wędkarze i należy wziąć się najpierw za siebie a nie widzieć tylko kłusowników i rybaków. Ok walczmy z rybakami, kłusownikami ale na miłość boską czemu ludzie nie potrafią tego zrozumieć że w dzisiejszych czasach jak nie będziemy wypuszczac ryb i nie weźmiemy się również za siebie to niedługo pozostanie nam łowienie na prywatnych burdelach, płacąc grubą kase, ale co ja się będę produkował jak Ci co są mięsiarzami, mają taką mentalność, nauczeni są tego od dziecka to i tak tego nie zrozumieją. Na szczęście młode pokolenie wędkarzy podchodzi już do tego w inny sposób, w nich nadzieja :))))))
Nie wiem czy mam racje ale zauważyłem ze propagatorzy C&R to zwłaszcza nowi co nie znaczy młodzi ale mam tu teorię spiskowa czyli ;wmówić nowym,młodym itd tę szlachetna zasade ,niech zapłacą składki,wypuszczą a wieJcej zostanie dla nas - moim zdaniem cos w tym jest
Jak tak czytam , to na forum ponad 90% wypuszcza ryby , a jak jest w rzeczywistości?
Bywam nad różnymi wodami w naszej Polsce (jeziora, rzeki ,bajorka), powiem szczerze , bardzo rzadko ryba jest z powrotem wypuszczana do wody .
Nie wiem czy mam racje ale zauważyłem ze propagatorzy C&R to zwłaszcza nowi co nie znaczy młodzi ale mam tu teorię spiskowa czyli ;wmówić nowym,młodym itd tę szlachetna zasade ,niech zapłacą składki,wypuszczą a wieJcej zostanie dla nas - moim zdaniem cos w tym jest
Jak tak czytam , to na forum ponad 90% wypuszcza ryby , a jak jest w rzeczywistości?
Bywam nad różnymi wodami w naszej Polsce (jeziora, rzeki ,bajorka), powiem szczerze , bardzo rzadko ryba jest z powrotem wypuszczana do wody .
:) dokładnie
Co do ochrony rybostanu.
Jestem członkiem klubu wedkarskiego w połnocnych niemczech. Ten klub dzierzawi miedzy innymi 5 jezior , we wszystkich jest stabilny rybostan, a jak to jest mozliwe, coz moze to polityka klubowa jest tego przyczyna: 1. kazdy członek jest zobowiazany oddac co roku bezimiennegy rejestr rocznego połowu (chyba bardziej szczere), 2. wyniki rejestrow - według nich prowadzone jest zarybianie, 3. kazdy członek musi 5 godzin w roku przepracowac nad naszymi wodami , przez co zawsze ktos sie nad woda kreci i jest zerowe kłusownictwo, 4. prawie zerowe, powtarzam zerowe złow&wypusc