koledzy, czy mieliście taka sytuacje, że ziąb na dworze śnieg,ulewa,minusowa pogoda. trzecia rano bez senna noc i nagle postanowiliście pojechać na ryby!!!!! ;) Oczywiście zaraz pojawiają się komentarze ze strony żony rodziny itp. Ale wy i tak zawzięcie jedziecie na swoje miejsce. I choć byście mieli wrócić o kiju. To i tak nic was nie powstrzyma od przygody !!!! ;). Ilu z was tak ma lub miało?????
Codzennie pracuję po 11-12 godz. Ale gdy przychodzi niedzela nie mogę usiedzeć w domu.Pakuję sprzęt i nad wodę .Żona mówi że ze mną coś nie tak, codzennie wstaję o 6.00 i nawet w niedzelę nie chcę się wyspać, ale ja najlepiej wypoczywam na rybach. Pozdrawiam i życzę połamania kija.
Oczywiście, że tak. Pobyt nad wodą niezależnie od warunków (deszcz, wiatr), jest dla mnie tak wielką przyjemnością i relaksem, że nie jestem w stanie odmówić sobie takiej RADOŚCI.
Oczywiscike ze tak w tamtym roku wypływałem na ryby przy -7 stopni C i żona stwierdziła ze normalny człowiek w taką pogodę nie popłyną by na ryby.Pozdrawiam
koledzy, czy mieliście taka sytuacje, że ziąb na dworze śnieg,ulewa,minusowa pogoda. trzecia rano bez senna noc i nagle postanowiliście pojechać na ryby!!!!! ;) Oczywiście zaraz pojawiają się komentarze ze strony żony rodziny itp. Ale wy i tak zawzięcie jedziecie na swoje miejsce. I choć byście mieli wrócić o kiju. To i tak nic was nie powstrzyma od przygody !!!! ;). Ilu z was tak ma lub miało?????
oczywiście Kolego że miałem takie sytuacje ,mogę Cię zapewnić że to jest normalne zachowanie ,i nie przejmuj się komentarzami rodziny ,to też jest normalne Pozdrawiam
Tak,tak kolego miałem tak o przepraszam mieliśmy bo wędkuję razem z moją kochaną żoneczką i nie jednokrotnie ktoś z rodziny,sąsiadów czy też przyjaciół pytał czy z głowami mamy wszystko w porządku kiedy koniec listopada śnieg temperatura 0 i poniżej a my jedziemy na nockę wtedy razem z żoną jak jedna osoba odpowiadamy że to choroba na którą niema lekarstwa,bo gdzie indziej można tak wypocząc jak nad wodą? Pozdrawiam i nie przejmuj się tym bo dla nas wędkarzy mamy wolny czas pogoda odchodzi na drugi plan!!!
koledzy, czy mieliście taka sytuacje, że ziąb na dworze śnieg,ulewa,minusowa pogoda. trzecia rano bez senna noc i nagle postanowiliście pojechać na ryby!!!!! ;) Oczywiście zaraz pojawiają się komentarze ze strony żony rodziny itp. Ale wy i tak zawzięcie jedziecie na swoje miejsce. I choć byście mieli wrócić o kiju. To i tak nic was nie powstrzyma od przygody !!!! ;). Ilu z was tak ma lub miało?????
Kolego ja mam dosłownie tak jak Ty z tym wstawaniem na ryby.
Ale takiego zdjęcia na profil bym sobie nie wstawił.
mam tak co roku kiedy jadę na miętusa całonocne zasiadki z śniegiem deszczem mrozem i wiatrem kończą się wynikiem 3 czy 6 wymiarowych miętusów a matka patrzy na nie i mówi- to dla tych pająków marzłeś całą noc ? heh ale wędkarz to taki wariat nieszkodliwy dla otoczenia jedynie dla siebie samego ale ja zawsze powtarzam ze niema złej pogody na ryby tylko ludzie źle ubrani
często to słysze! u mnie jest stwierdzenie ,, jak Ci sie chce!?zamiast się wyspać!" żona już mi zaczyna mówić że jak tak dalej pójdzie to dzieci na mnie wujek będą mówiły:)Fakt często w tym roku siedziałem nad wodą. pozdro dla normalnych i pozytywnie zakręconych:)
witam ja owszem sasiadka zadzwoniła na policję bo jej hałasowałem w wakacje punk 3,00 a ja narybki i tak przez cały miesiąc skończyło się tym że przyjechali i kazali być ciszej bo to stara plotkarai sie do wszystkiego przyczepia !!! pozdrawia!!!
To normalne z naszymi połowicami ,one chciałyby mieć wszystko w domu ale gdy facet wybiera się na ryby to mruczeć pod nosem zaczynają ale gdy mąż przyniesie czasem ładną rybkę to wtedy mają ochotę powiedzieć ;kiedy znowu idziesz na ryby.Przynajmniej kilka razy odniosłem takie wrażenie.A już nie chcę wspominać ile razy mnie porównała do wariata że w taką pogodę jedziemy nad wodę bo mamy z kolegą takie jedno miejsce gdzie rybkę można złapać gdy na polu zaczyna robić się biało.Pozdrawiam.
Warto zmienić na inną. Zawsze się znajdzie taki drań jak ja i będzie się czepiał. Okazy nie muszą być największe istotne aby sceneria była estetyczna:D A tu widzisz ryby maja poderżnięte gardła. To takie trochę jak z ubojni a nie z portalu wędkarskiego. Pomyśl nad zmianą bo warto moim zdaniem. Pozdrawiam
wiem, koledzy już dawno chciałem usunąć tamtą fotkę ale w końcu się udało. ;) I bardzo dobrze kol.Gilbert że się czepiasz bo trochę estetyki nie zaszkodzi a wręcz poprawi status.
koledzy, czy mieliście taka sytuacje, że ziąb na dworze śnieg,ulewa,minusowa pogoda. trzecia rano bez senna noc i nagle postanowiliście pojechać na ryby!!!!! ;) Oczywiście zaraz pojawiają się komentarze ze strony żony rodziny itp. Ale wy i tak zawzięcie jedziecie na swoje miejsce. I choć byście mieli wrócić o kiju. To i tak nic was nie powstrzyma od przygody !!!! ;). Ilu z was tak ma lub miało?????
Miałem wiele takich sytuacji ale nie tylko z powodu pogody. Wiele docinających komentarzy jest ze strony ludzi którzy widzą wypuszczaną rybę... aż się czasami śmiać chce :D
Baaaaaa! Ja często mając ruszyć na ryby np o 4 nad ranem, robię to już o 22 w nocy, zabierając ze sobą do auta kołdrę i poduszkę (w chłody oczywiście), tłumacząc to sobie -Aaaaatam, pojadę, zajmę miejsce (Odra, miejsc od cholery:) ) zanęce sobie, podrzemię do świtu i gitara....Mimo, że nieraz strach wyjść w te ciemności (np. siku) z auta, bo dziki buchtują niedaleko... I wtedy w domu słyszę od domowników opinię na temat mojego rozwoju psychicznego.
dzień godzina nie ma znaczenia jeżeli ktoś jest zapaleńcem wędkarski łowów nic go nie po wstrzyma tylko nie zawsze rodzina jest zadowolona ale tak juz jest znami wędkarzami
ja mam tak za każdym razem kiedy jadę na ryby wyjątki stanowią sytuacje kiedy to żona chce spotkać się z koleżankami wtedy słysze pytanie kotku nie jedziesz dziś na rybki??:))
żona do mnie podchodzi łaskawie mówi, cały tydzień pracujesz ,to w niedziele bys soboie odpoczoł [prowokacja]ale ja i tak ruszam.Kiedyś wybrałem się nad rzeczke oddalono o jakieś 40 km padał śnieg zajechałem ślady pokazywały że jestem pierwszy pomyślałem jest dobrze . mineła godzinka a tu nagle słysze dzień dobry biorą rybki.odp..słabo to poprosze karte ,nie mogłem w to uwierzyć tyle razy na rybach w tym samym miejscu pełno wedkarzy zero kontroli ,a tu nagle ja sam na łowisku no i kontrol musiałem aby zrobić wpis do rejestru..ale koleś posiedzał ze mno prawie dwie godzinki opowiadając o swojch wedkarskich przygodach,bo co miał robić jak byłem tylko ja i on,,kolejny muj wypad gdzie żona powiedziała że mam nie pokoleji w głowie to zima ,-28s,a ja na rybki ale wtedy brały płotki też byłem sam na łowisku ale spoko lód miał 40 cm.grubości
Żona ciągle mi mówi, że jestem wariat,kiedy widzi że po raz kolejny jadę na ryby! Jak z początkiem tego roku spróbowałem pstrągowania,to tak mnie wzięło,że jak wyjeżdżałem rano,to wracałem tuż przed wyjazdem do pracy! I potrafiłem nawet dziesięć godz. wytrzymać bez jedzenia i picia! Obłęd! Teraz zabieram już coś na ząb i do picia.
Żona ciągle mi mówi, że jestem wariat,kiedy widzi że po raz kolejny jadę na ryby! Jak z początkiem tego roku spróbowałem pstrągowania,to tak mnie wzięło,że jak wyjeżdżałem rano,to wracałem tuż przed wyjazdem do pracy! I potrafiłem nawet dziesięć godz. wytrzymać bez jedzenia i picia! Obłęd! Teraz zabieram już coś na ząb i do picia.jak kidyś rybki brały to ptrafiłem cztery godziny ne palić fajka a jestem nałogowym palaczem jak by codziennie tak brały to może by się człowiek odzwycził,,..............
Ja się już przyzwyczaiłem. Odkąd wróciłem do wędkowania staram się wywalczyć kompromis :) Żona ma swoje klimaty i zabawki :) Lubi kompa, telewizor i książki. Ja natomiast łono natury:) Jak to kobieta : musi se pogadać :) A to że zimno, a to że jedzenia i picia nie wziąłem, a to że długo. Że to obsesja a nie hobby. Ale ja na luziku....pakuję po malutku sprzęt i wiem że i tak nie ma argumentów aby mnie zatrzymać hihihi :) Czasami przy przypływie uczuć , zatrzyma mnie i mówi: poczekaj wariatuńciu...zrobię Ci chociaż kanapki :) Niestety już wie że ryby są czasochłonne...trzeba dojechać, rozpakować się...połapać...spakować...i dojechać z powrotem:)
Ja się już przyzwyczaiłem. Odkąd wróciłem do wędkowania staram się wywalczyć kompromis :) Żona ma swoje klimaty i zabawki :) Lubi kompa, telewizor i książki. Ja natomiast łono natury:) Jak to kobieta : musi se pogadać :) A to że zimno, a to że jedzenia i picia nie wziąłem, a to że długo. Że to obsesja a nie hobby. Ale ja na luziku....pakuję po malutku sprzęt i wiem że i tak nie ma argumentów aby mnie zatrzymać hihihi :) Czasami przy przypływie uczuć , zatrzyma mnie i mówi: poczekaj wariatuńciu...zrobię Ci chociaż kanapki :) Niestety już wie że ryby są czasochłonne...trzeba dojechać, rozpakować się...połapać...spakować...i dojechać z powrotem:) dobże że masz wtrozumiałą żone ,.pozdrawiam
Być może jest wyrozumiała....ale staramy się sobie nie wchodzić w drogę :) Wiadomo...są jakieś priorytety, ale jeśli coś wyjdzie z nie nacka... to ja i tak trzymam się swojej wersji :))) Żona dobrze wiem...że psychiatra przy mnie wysiada...:) Dlatego ważny jest kompromis i nie wchodzenie sobie w drogę. Lubi sobie siedzieć w domu...niech siedzi :) Ale mnie jak tylko najdzie na ryby...to mogę być nawet i nawiedzony :)
Kolego! Mnie cała rodzina przeklina, że jestem wędkarzem. Wyzywają od bambra, że ryba śmierdzi, że do teatru nie chodzę, tylko w krzaki, że błoto z kaloszami wnoszę...
Hehehe...to też znam :) Jak tak to obsesja...ale jak rybki obierze i upiecze i ładnie poda...to paluszki wszyscy pół dnia oblizują :) Mój brat rodzony także jak usłyszy że byłem w fatalną pogodę na rybach...to od razu wali : Ciebie to pop....ło ! A ja mu mówię, że dla mnie to normalka:) On też domator to niech gnije przed Tv hehehe :)
Z moja żona niestey troche wojen przeżyłem związanych z rybkami,ale gdy zobaczyła ze to dla mnie baardzo wązne odpuściła.Teraz w lato starała sie ze mną jeżdzic ,ale wybiera tereny blizej plazy co mi nie bardzo pasuje ,ale ide na kompromis.Starałem sie ja przekonac do rybek.Kupiłem jej leciutka wedke ,ładnie jej przygotowałem łowisko z zanęceniem żeby jej rybki szybko brały,lecz nic.Wyciagneła nawet złotego karacha 36 cm i jazi ładnych kilka ,lecz nie dała sie na dłuższą mete przekonac.Ogólnie na dzień dzisiejszy ma tylko pretensje do kolegów z którymi jezdze że taki słaby przyjeżdżam czasami.Słowo wariat słyszłaem ze sto razy,ale na mikołaja to wlasnie wedke od niej dostałem he he ,tak że swoje niech pogada bo taka kobitek natura...
Jak już wcześniej pisałem wędkuję razem z żoną.Na początku zanim jeszcze zaczęła wędkowac razem zemną także nie mogła zrozumiec jak można odpoczywac po całym tygodniu harówki dojeżdżając na łowisko 50km nie śpiąc całą noc wracac do domu i byc wypoczętym.Ale odkąd zaraziła się tą chorobom już teraz wie i sama mówi że tylko nad wodą można tak wypocząc i naładowac akumulatory na kolejny ciężki tydzień!!!
Zgadzam się z tą opinią. Żona moja(i nie tylko)gdy nadchodzi wekend patrzy na mnie z politowaniem ale taki jest urok gdy wychodzi się za mąż za wędkarza.
koledzy, czy mieliście taka sytuacje, że ziąb na dworze śnieg,ulewa,minusowa pogoda.
trzecia rano bez senna noc i nagle postanowiliście pojechać na ryby!!!!! ;)
Oczywiście zaraz pojawiają się komentarze ze strony żony rodziny itp.
Ale wy i tak zawzięcie jedziecie na swoje miejsce. I choć byście mieli wrócić o kiju.
To i tak nic was nie powstrzyma od przygody !!!! ;).
Ilu z was tak ma lub miało?????
Codzennie pracuję po 11-12 godz. Ale gdy przychodzi niedzela nie mogę usiedzeć w domu.Pakuję sprzęt i nad wodę .Żona mówi że ze mną coś nie tak, codzennie wstaję o 6.00 i nawet w niedzelę nie chcę się wyspać, ale ja najlepiej wypoczywam na rybach. Pozdrawiam i życzę połamania kija.
Oczywiście, że tak. Pobyt nad wodą niezależnie od warunków (deszcz, wiatr), jest dla mnie tak wielką przyjemnością i relaksem, że nie jestem w stanie odmówić sobie takiej RADOŚCI.
Oczywiscike ze tak w tamtym roku wypływałem na ryby przy -7 stopni C i żona stwierdziła ze normalny człowiek w taką pogodę nie popłyną by na ryby.Pozdrawiam
koledzy, czy mieliście taka sytuacje, że ziąb na dworze śnieg,ulewa,minusowa pogoda.
trzecia rano bez senna noc i nagle postanowiliście pojechać na ryby!!!!! ;)
Oczywiście zaraz pojawiają się komentarze ze strony żony rodziny itp.
Ale wy i tak zawzięcie jedziecie na swoje miejsce. I choć byście mieli wrócić o kiju.
To i tak nic was nie powstrzyma od przygody !!!! ;).
Ilu z was tak ma lub miało?????
oczywiście Kolego że miałem takie sytuacje ,mogę Cię zapewnić że to jest normalne zachowanie ,i nie przejmuj się komentarzami rodziny ,to też jest normalne Pozdrawiam
Tak,tak kolego miałem tak o przepraszam mieliśmy bo wędkuję razem z moją kochaną żoneczką i nie jednokrotnie ktoś z rodziny,sąsiadów czy też przyjaciół pytał czy z głowami mamy wszystko w porządku kiedy koniec listopada śnieg temperatura 0 i poniżej a my jedziemy na nockę wtedy razem z żoną jak jedna osoba odpowiadamy że to choroba na którą niema lekarstwa,bo gdzie indziej można tak wypocząc jak nad wodą?
Pozdrawiam i nie przejmuj się tym bo dla nas wędkarzy mamy wolny czas pogoda odchodzi na drugi plan!!!
Przepraszam koledzy w ostatnim zdaniu jakoś tak zgubiłem (kiedy).
Pozdrawiam.
koledzy, czy mieliście taka sytuacje, że ziąb na dworze śnieg,ulewa,minusowa pogoda.
trzecia rano bez senna noc i nagle postanowiliście pojechać na ryby!!!!! ;)
Oczywiście zaraz pojawiają się komentarze ze strony żony rodziny itp.
Ale wy i tak zawzięcie jedziecie na swoje miejsce. I choć byście mieli wrócić o kiju.
To i tak nic was nie powstrzyma od przygody !!!! ;).
Ilu z was tak ma lub miało?????
Kolego ja mam dosłownie tak jak Ty z tym wstawaniem na ryby.
Ale takiego zdjęcia na profil bym sobie nie wstawił.
mam tak co roku kiedy jadę na miętusa całonocne zasiadki z śniegiem deszczem mrozem i wiatrem kończą się wynikiem 3 czy 6 wymiarowych miętusów a matka patrzy na nie i mówi- to dla tych pająków marzłeś całą noc ? heh ale wędkarz to taki wariat nieszkodliwy dla otoczenia jedynie dla siebie samego ale ja zawsze powtarzam ze niema złej pogody na ryby tylko ludzie źle ubrani
A u mnie swojego czasu było tak - Ciebie chyba poj....ło znowu jedziesz :-)
często to słysze! u mnie jest stwierdzenie ,, jak Ci sie chce!?zamiast się wyspać!" żona już mi zaczyna mówić że jak tak dalej pójdzie to dzieci na mnie wujek będą mówiły:)Fakt często w tym roku siedziałem nad wodą. pozdro dla normalnych i pozytywnie zakręconych:)
zonka mi kiedys powiedziala "ja albo ryby !" i ja dalej wedkuje a ona ma innego meza... :))
witam ja owszem sasiadka zadzwoniła na policję bo jej hałasowałem w wakacje punk 3,00 a ja narybki i tak przez cały miesiąc skończyło się tym że przyjechali i kazali być ciszej bo to stara plotkarai sie do wszystkiego przyczepia !!! pozdrawia!!!
zonka mi kiedys powiedziala "ja albo ryby !" i ja dalej wedkuje a ona ma innego meza... :))
Serio...???!!!:O
Jeśli tak, to - Massssakra!!!:O
Nie chciałbym mieć nigdy takiej sytuacji...
To normalne z naszymi połowicami ,one chciałyby mieć wszystko w domu ale gdy facet wybiera się na ryby to mruczeć pod nosem zaczynają ale gdy mąż przyniesie czasem ładną rybkę to wtedy mają ochotę powiedzieć ;kiedy znowu idziesz na ryby.Przynajmniej kilka razy odniosłem takie wrażenie.A już nie chcę wspominać ile razy mnie porównała do wariata że w taką pogodę jedziemy nad wodę bo mamy z kolegą takie jedno miejsce gdzie rybkę można złapać gdy na polu zaczyna robić się biało.Pozdrawiam.
Kiedyś tak-teraz już nie. Ja przetrzymałem-komentujący zmęczyli się.
wedkarz90 super fotę masz w awatarze. Hol musiał być iście siłowy:D:D
wedkarz90 super fotę masz w awatarze. Hol musiał być iście siłowy:D:D
Daniel ile masz worków tej ironi i kiedy Ci sie one skończą :) ...........hehehehe
Wiem, że fotka w awatarze nie wygląda najlepiej ale jet stara to były moje największe okazy
kiedy złapałem za łepka
nie mam pojęcia:)
Warto zmienić na inną. Zawsze się znajdzie taki drań jak ja i będzie się czepiał. Okazy nie muszą być największe istotne aby sceneria była estetyczna:D A tu widzisz ryby maja poderżnięte gardła. To takie trochę jak z ubojni a nie z portalu wędkarskiego. Pomyśl nad zmianą bo warto moim zdaniem. Pozdrawiam
Ale zemnie gapa:) Przecież już zmieniłeś:) No ta jest naprawdę super.
No ta fotka niebo lepsza.
wiem, koledzy już dawno chciałem usunąć tamtą fotkę ale w końcu się udało. ;)
I bardzo dobrze kol.Gilbert że się czepiasz bo trochę estetyki nie zaszkodzi a wręcz poprawi
status.
Pozdrawiam!!!!!
Bardzo, dziękuje za wasze posty
koledzy, czy mieliście taka sytuacje, że ziąb na dworze śnieg,ulewa,minusowa pogoda.
trzecia rano bez senna noc i nagle postanowiliście pojechać na ryby!!!!! ;)
Oczywiście zaraz pojawiają się komentarze ze strony żony rodziny itp.
Ale wy i tak zawzięcie jedziecie na swoje miejsce. I choć byście mieli wrócić o kiju.
To i tak nic was nie powstrzyma od przygody !!!! ;).
Ilu z was tak ma lub miało?????
Miałem wiele takich sytuacji ale nie tylko z powodu pogody. Wiele docinających komentarzy jest ze strony ludzi którzy widzą wypuszczaną rybę... aż się czasami śmiać chce :D
Baaaaaa! Ja często mając ruszyć na ryby np o 4 nad ranem, robię to już o 22 w nocy, zabierając ze sobą do auta kołdrę i poduszkę (w chłody oczywiście), tłumacząc to sobie -Aaaaatam, pojadę, zajmę miejsce (Odra, miejsc od cholery:) ) zanęce sobie, podrzemię do świtu i gitara....Mimo, że nieraz strach wyjść w te ciemności (np. siku) z auta, bo dziki buchtują niedaleko... I wtedy w domu słyszę od domowników opinię na temat mojego rozwoju psychicznego.
dzień godzina nie ma znaczenia jeżeli ktoś jest zapaleńcem wędkarski łowów nic go nie po wstrzyma tylko nie zawsze rodzina jest zadowolona ale tak juz jest znami wędkarzami
ja mam tak za każdym razem kiedy jadę na ryby wyjątki stanowią sytuacje kiedy to żona chce spotkać się z koleżankami wtedy słysze pytanie kotku nie jedziesz dziś na rybki??:))
hi do mnie mówią ze kiedyż zamieszkam nad wadą pozdrawiam
żona do mnie podchodzi łaskawie mówi, cały tydzień pracujesz ,to w niedziele bys soboie odpoczoł [prowokacja]ale ja i tak ruszam.Kiedyś wybrałem się nad rzeczke oddalono o jakieś 40 km padał śnieg zajechałem ślady pokazywały że jestem pierwszy pomyślałem jest dobrze . mineła godzinka a tu nagle słysze dzień dobry biorą rybki.odp..słabo to poprosze karte ,nie mogłem w to uwierzyć tyle razy na rybach w tym samym miejscu pełno wedkarzy zero kontroli ,a tu nagle ja sam na łowisku no i kontrol musiałem aby zrobić wpis do rejestru..ale koleś posiedzał ze mno prawie dwie godzinki opowiadając o swojch wedkarskich przygodach,bo co miał robić jak byłem tylko ja i on,,kolejny muj wypad gdzie żona powiedziała że mam nie pokoleji w głowie to zima ,-28s,a ja na rybki ale wtedy brały płotki też byłem sam na łowisku ale spoko lód miał 40 cm.grubości
Żona ciągle mi mówi, że jestem wariat,kiedy widzi że po raz kolejny jadę na ryby! Jak z początkiem tego roku spróbowałem pstrągowania,to tak mnie wzięło,że jak wyjeżdżałem rano,to wracałem tuż przed wyjazdem do pracy! I potrafiłem nawet dziesięć godz. wytrzymać bez jedzenia i picia! Obłęd! Teraz zabieram już coś na ząb i do picia.
Żona ciągle mi mówi, że jestem wariat,kiedy widzi że po raz kolejny jadę na ryby! Jak z początkiem tego roku spróbowałem pstrągowania,to tak mnie wzięło,że jak wyjeżdżałem rano,to wracałem tuż przed wyjazdem do pracy! I potrafiłem nawet dziesięć godz. wytrzymać bez jedzenia i picia! Obłęd! Teraz zabieram już coś na ząb i do picia.jak kidyś rybki brały to ptrafiłem cztery godziny ne palić fajka a jestem nałogowym palaczem jak by codziennie tak brały to może by się człowiek odzwycził,,..............
Ja się już przyzwyczaiłem. Odkąd wróciłem do wędkowania staram się wywalczyć kompromis :) Żona ma swoje klimaty i zabawki :) Lubi kompa, telewizor i książki. Ja natomiast łono natury:)
Jak to kobieta : musi se pogadać :) A to że zimno, a to że jedzenia i picia nie wziąłem, a to że długo. Że to obsesja a nie hobby. Ale ja na luziku....pakuję po malutku sprzęt i wiem że i tak nie ma argumentów aby mnie zatrzymać hihihi :) Czasami przy przypływie uczuć , zatrzyma mnie i mówi: poczekaj wariatuńciu...zrobię Ci chociaż kanapki :) Niestety już wie że ryby są czasochłonne...trzeba dojechać, rozpakować się...połapać...spakować...i dojechać z powrotem:)
Ja się już przyzwyczaiłem. Odkąd wróciłem do wędkowania staram się wywalczyć kompromis :) Żona ma swoje klimaty i zabawki :) Lubi kompa, telewizor i książki. Ja natomiast łono natury:)
Jak to kobieta : musi se pogadać :) A to że zimno, a to że jedzenia i picia nie wziąłem, a to że długo. Że to obsesja a nie hobby. Ale ja na luziku....pakuję po malutku sprzęt i wiem że i tak nie ma argumentów aby mnie zatrzymać hihihi :) Czasami przy przypływie uczuć , zatrzyma mnie i mówi: poczekaj wariatuńciu...zrobię Ci chociaż kanapki :) Niestety już wie że ryby są czasochłonne...trzeba dojechać, rozpakować się...połapać...spakować...i dojechać z powrotem:)
dobże że masz wtrozumiałą żone ,.pozdrawiam
Być może jest wyrozumiała....ale staramy się sobie nie wchodzić w drogę :) Wiadomo...są jakieś priorytety, ale jeśli coś wyjdzie z nie nacka... to ja i tak trzymam się swojej wersji :)))
Żona dobrze wiem...że psychiatra przy mnie wysiada...:) Dlatego ważny jest kompromis i nie wchodzenie sobie w drogę. Lubi sobie siedzieć w domu...niech siedzi :) Ale mnie jak tylko najdzie na ryby...to mogę być nawet i nawiedzony :)
Kolego! Mnie cała rodzina przeklina, że jestem wędkarzem. Wyzywają od bambra, że ryba śmierdzi, że do teatru nie chodzę, tylko w krzaki, że błoto z kaloszami wnoszę...
Hehehe...to też znam :) Jak tak to obsesja...ale jak rybki obierze i upiecze i ładnie poda...to paluszki wszyscy pół dnia oblizują :) Mój brat rodzony także jak usłyszy że byłem w fatalną pogodę na rybach...to od razu wali : Ciebie to pop....ło ! A ja mu mówię, że dla mnie to normalka:) On też domator to niech gnije przed Tv hehehe :)
Dokładnie, koledzy mnie też to rozwala jak wrócę do domu z rybką.
To zaraz są komentarze jaka dobra kiedy znowu jedziesz!!! :)
Pozdrawiam wszystkich wariatów!!!!!!!
Z moja żona niestey troche wojen przeżyłem związanych z rybkami,ale gdy zobaczyła ze to dla mnie baardzo wązne odpuściła.Teraz w lato starała sie ze mną jeżdzic ,ale wybiera tereny blizej plazy co mi nie bardzo pasuje ,ale ide na kompromis.Starałem sie ja przekonac do rybek.Kupiłem jej leciutka wedke ,ładnie jej przygotowałem łowisko z zanęceniem żeby jej rybki szybko brały,lecz nic.Wyciagneła nawet złotego karacha 36 cm i jazi ładnych kilka ,lecz nie dała sie na dłuższą mete przekonac.Ogólnie na dzień dzisiejszy ma tylko pretensje do kolegów z którymi jezdze że taki słaby przyjeżdżam czasami.Słowo wariat słyszłaem ze sto razy,ale na mikołaja to wlasnie wedke od niej dostałem he he ,tak że swoje niech pogada bo taka kobitek natura...
Jak już wcześniej pisałem wędkuję razem z żoną.Na początku zanim jeszcze zaczęła wędkowac razem zemną także nie mogła zrozumiec jak można odpoczywac po całym tygodniu harówki dojeżdżając na łowisko 50km nie śpiąc całą noc wracac do domu i byc wypoczętym.Ale odkąd zaraziła się tą chorobom już teraz wie i sama mówi że tylko nad wodą można tak wypocząc i naładowac akumulatory na kolejny ciężki tydzień!!!
kasztelan15
pewnie byś się odzwyczaił,musisz po prostu zamieszkać w pobliżu jakiegoś wędkarskiego eldorado :)
Zgadzam się z tą opinią. Żona moja(i nie tylko)gdy nadchodzi wekend patrzy na mnie z politowaniem ale taki jest urok gdy wychodzi się za mąż za wędkarza.
no może by się zapomiało o paleniu ,tylko trzeba znaleść eldorado , a z tym troche gorzej,,,,,,,, pozdrawiam....