No dobrze a przykłady poparte zdjęciami, opisami itd.JK JK duzo z naszych kolegów tam jeżdziło i widziało na własne oczy ,sam brałem udział w zawodach o puchar prezesów tak prezesów nie prezesa na Kotlinach te drugie odbywały się na Krzywiu pod Zgierzem ( piętnastka dla znawców) zbiorniki małe i naprawdę z dużą presją wędkarską, co ja jakiś jeden rodzyn jestem co takie rzeczy widział i opisuje.Z tego powodu przestałem brać udział w zawodach i już w 2004 zrezygnowałem sam widząc jak pod szyldem PzW nasze wody są niszczone.A koledzy miłośnicy amatorzy wędkarstwa płacą składki i ryby potem nie mogą złapać na takich zbiornikach często używanych do wszelakich zawodów a jest ich trochę w sezonie.Zrezygnowałem widząc to wszystko i jak starszy pan z łzami w oczach powiedział mi w twarz .Pracowalem całe zycie i oszczędzałem żeby kupić sobie działke nad wodą,posiedzieć w spokoju odpoczać i powędkować .Mowa o Karpinie Kotliny.Teraz smród ciągle jakieś zawody ryba zdycha woda kwitnie nie mam samochodu to jedyne miejsce gdzie mogę i chciałem łowić rybki.Hm?Czy miałem się przyczyniać w imię czego? Sławy ,wygranej kosztem innych?Być egoistycznym sku...em?Niszcząc niestety w taki sposób przyrodę i wodę.Pojechałem tam na drugi dzień i zastalismy z kolegą to co zastaliśmy te dziesiątki martwych płotek i uklejek.Komu to zgłosić i ze co się stało? Wiedzieli władni ze to wina zawodów była.Żeby nie wkurzać innych wędkarzy szybko sprzątneli ten syf .I tak jest nie tylko tu gdzie wymieniłem .Teraz temu panu jeszcze mocniej wspólczuje bo sam dostałbym jakiejś choroby na taki widok.Gdzie ryba pływa i się dusi w tym siurku po środku zbiornika w tak upalne lato i nikt tej ryby z tamtąd nie przenosił na czas robót .Następny kretyn coś podpisał a przyrodę miał gdzieś.PzW jak zwykle w porządku jest.
To nie zawody niszczą wodę a zwykłe pazerstwo i mięsiarstwo, które widać na każdym kroku nad wodą.Mam wrażenie, że jesteś oderwany od rzeczywistości, a może widzisz tylko to, co chcesz widzieć.Ja nie tylko nad wodą mam kontakt z wędkarzami, ale też osiem godzin w pracy...dlatego zdecydowanie mogę powiedzieć, że w Polsce liczy się głównie wyjęcie mięsa z wody. Rozkładanie rąk i pytanie siebie "co ja mam zrobić", to śmieszne dla dorosłego faceta. Gdybyś zobaczył porady Górka na temat przygotowania zanęt, to byś wiedział, że głównie glinę i ziemię wrzuca się do wody nie resztki z obiadu (ziemniaki, buraczki i inne świństwa) bo i takie cuda widziałam u "wędkarzy amatorów"
Ziemię i glinę? Niestety tak nie jest.Może całkiem zabronić nęcenia?Jakby kazdy stosował tylko zanęty na bazie porad Górka to inni producenci zanęt już dawno by zbankrutowali:-) koledzy amatorzy też nie są tacy zieloni, jak kolezanka to sugeruje.To kolezanka jest lepszym wędkarzem od amatorów? i tak się czuje?Nie raz przyjeżdżali nad wodę tam gdzie wędkowałem ,panowie naładowani testosteronem jakby mogli to wzrokiem by ryby łowili.Tony sprzętu i zanęt i przechwalania ile to ryb dzisiaj nie nalowią.Bo to zawodowcy.Rano się okazywało jak psioczyli i gęby rozdzierali że pogoda nie taka że wina ryb bo na zanęty wydali kupę kasy.A ja biedny amator siedząc trochę dalej w nocy pieknych leszczy połowiłem .Jakże było miło zobaczyć te zdziwione gęby patrzące na moje leszcze 4 -ero kilowe.Na odchodne robaki ode mnie wzięli bo ponoć złote były a ja je tylko na sicie wymyłem z amoniaku i zaprawiłem w mące kukurydzianej z odpowiednim zapachem.Myśleli ze jak gdzieś na zawodach im się udało ryb połowić to taka sama zaneta sprawdzi im się na innym obcym łowisku.Dlatego kocham wędkarstwo bo zwykły amator też może sprawić bańki takiemu profesjonaliście z Bożej łaski.Co wygrywa na zawodach, ratuje wynik tak głupią rybką jaką jest uklejka.Tyle że ja miesiarzem nie jestem i wielu moich kolegów też nie jest.A czemu ludzie którzy płacą nie mogą sobie kilka rybek zjeść nad wodą?Żeby więcej dla tych na zawodach było? Czy na odłowy kontrolne:-) Pomału rozumiem po co te rejestry są,i gdzieś kolega pisał na forum że PSR kazała mu wpisywać ryby wypuszczane.Kolejna paranoja,owszem Ci co sprawdzają będą wiedzieli gdzie się i jakich ryb najwięcej łowi.Po co w ciemno na ryby jechać:-) :-) Tylko nie otrzymałem jasnej odpowiedzi czemu ma służyć ten profesjonalizm? Po to zeby zawsze ryby łowić i być ( lepszym) niż inni wędkarze.Dla wielu to przygoda odpoczynek nad wodą i nie muszą łowić kilogramów ryb po co? Na pokaz dla szpanu,i co inni będą ich lepiej traktowali.To chore jest tak naprawdę taka zawzięta rywalizacja między wędkarzami.Hobby i miłość do natury ciszy i spokoju przeradza się w swoistą zbiorową paranoję ,co najgorsze wielu wędkarzom wydaje się ze są lepsi bo mają wędkę za 2000 tys a ten co łowi za 120 zł to już dla nich nie wędkarz..Mnie dynda jak jestem na rybach, co sądzą inni o moim sprzęcie Jaxona i okumy .Wystarczy mi że ja łowię ryby a nie sam mój sprzęt:-) :-)
Darek , na zawodach jest określona ilość zanęty ( chyba 17 litrów - LITRÓW ? ) i faktycznie ,większa część tej zanęty to wypełniacze , czasem to same wypełniacze i robactwo , oczywiście zależy to też od żerowania i poławianych ryb ale zazwyczaj wypełniacze to znaczna ilość tej mieszanki . Po drugie , każdy łowi jak lubi , jedni traktują to jak sport a inni jak hobby i nie wolno nikomu tego zabraniać a już na pewno nie wolno traktować zawodnika gorzej bo łowi wyczynowo . Po trzecie , to od zawodników idą najlepsze pomysły i rozwiązania techniczne . O finansowaniu sportu w PZW się nie wypowiadam bo się na tym nie znam , słyszałem dużo złego na ten temat ale zasłyszane info to za mało aby formułować w tej kwestii jakieś wnioski .
" To kolezanka jest lepszym wędkarzem od amatorów? i tak się czuje?" Miałam przeczucie, że taka będzie odpowiedź. Trudno dyskutować, jeżeli adwersarz nie wie, co znaczy ujęcie w cudzysłów. - to takie ironiczne określenie było.Mięso, mięso, mięso, bo przecież żal wypuścić, kiedy karta opłacona i zanęta wrzucona do wody To jest problem nad wodą.
Ja tylko Ci powiem że taki wędkarz z malego koła nie ma szans na rywalizacje z tymi co mają kasę i są w dużych kołach,jak pamiętam na zawody ostatnie w których brałem udział dostałem:-) :-) tu wiadomy znak zastosowałem /100 zł tak dobrze czytasz na zawody między okręgowe koło dało mi 100 zł.Na dwa dni zawodów.Zawsze dokładałem ze swoich jeszcze parę stówek.Rozmawiając po zawodach z zawodnikami którzy mieli sponsora z Milo dostali na głowę po 1000 zł.To był rok 2003.Więc o czym rozmawiać.Zrezygnowałem z zawodów nie z tej przyczyny .A na 67 zawodników ja amator byłem zaraz za pierwszą dziesiątką 14 czy 15 sty.Z największą rybą drugiej tury leszczem 1kg i pięć gram.Pic polega na tym ze gorzej wyczynowcy traktują własnie amatorów.A teraz jest właśnie powrót do dawnych sprawdzonych metod i przynęt .Bo nawet ryby mają przesyt tych fantastycznych i skutecznych zanęt jest tego setki rodzai.Napewno zawodowcom chodzi o kasę jak uda się stworzyć skuteczną zanętę to można i kaskę zarobić.I połaczyć hobby z zarabianiem pieniążka.Bo mało jest takich wędkarzy co biorą udział w profesjonalnych zawodach i ładują w to swoje oszczędności życia.Nie oszukujmy się węda za 12,000 zł musi się zwrócić.A jak chcą często robić zawody to na Boga ok ale nie tam gdzie jest mała woda.Na dużych zbiornikach jak Jeziora przepływowe ,rzeki itd. to tak.A to co zrobili na Bugaju w Piotrkowie to mistrzostwo świata jak zbadali wodę przy opaskach betonowych jak strasznie była zakwaszona po iluś z rzedu tam odbywających się zawodach.I o to chodzi a nie o wypłniacze bo wypełniaczem najczęściej stosowanym jest mąka kukurydziana kasza kukurydziana kasza manna Do bazy też idą pieczywa to potem w ciepłej i płytkiej wodzie kiśnie .Weż na małym zbiorniku niech na raz wsypią 15 litrów zanety z 80 zawodnikow.To są góry i setki kilogramów róznych produktów wsypywanych do wody przez dwa dni to wychodzą setki kilogramów zanęt i co ryby to wszystko wyjedzą? Sprawdzał ktoś po zawodach i badał takie wody? Napewno nie bo sami wędkarze to mogą stwierdzić jak ryby wcale nie chcą brać parę dni po takich zawodach.Sami stwierdzamy ze ryb coraz mniej to po co tyle zanęt walić do wody? I bedą walić bo czym mniej ryb tym bardziej trzeba nęcić zeby nam brały .Koło błedne sie zamyka a woda jest zakwaszana non stop.Ale to widać niektórym nie przeszkadza .
"/100 zł tak dobrze czytasz na zawody między okręgowe koło dało mi 100 zł." Faktycznie masz powód do narzekania :) ...ale nic to, bo jeżeli uważasz że Twoje ówczesnewędkarstwo można było porównać do umiejętności zawodników Milo... to gratuluję.Sponsor, to naprawdę wspaniała pomoc... ale długo trzeba na to pracować, uwierz mi.I wydać górę własnych pieniędzy nim zostanie się zauważonym. Jakość sprzętu nie gra w tym przypadku dużej roli, jeżeli są umiejętności,bo można być skutecznym wędkarzem ze starym sprzętem i minimalną ilością zanęty. Nie ma sensu ta dyskusja, więc... Trzymajcie ze mną kciuki za Marcina ! Jeszcze tej nocy wyjazd do Holandii na Mistrzostwa Świata :)
Walić te zawody,dla mnie wedkarstwo to spokój i rybki, nie bawi mnie młucenie drobnicy, siedzi jeden obok drugiego i trzepią płoć i ukleje i maja tysiące pkt. bezsens.
"/100 zł tak dobrze czytasz na zawody między okręgowe koło dało mi 100 zł." Faktycznie masz powód do narzekania :) ...ale nic to, bo jeżeli uważasz że Twoje ówczesnewędkarstwo można było porównać do umiejętności zawodników Milo... to gratuluję.Sponsor, to naprawdę wspaniała pomoc... ale długo trzeba na to pracować, uwierz mi.I wydać górę własnych pieniędzy nim zostanie się zauważonym. Jakość sprzętu nie gra w tym przypadku dużej roli, jeżeli są umiejętności,bo można być skutecznym wędkarzem ze starym sprzętem i minimalną ilością zanęty. Nie ma sensu ta dyskusja, więc... Trzymajcie ze mną kciuki za Marcina ! Jeszcze tej nocy wyjazd do Holandii na Mistrzostwa Świata :)
Witam :)! Trzymamy kciuki mocno :). Połamania :). Dyskusja faktycznie bez sensu, a to dla tego, że wszystko kuleje w PZW i nie tylko... To jest odbijanie piłeczki i zwalanie winy jednych na drugich, a nic do przodu nie idzie na lepsze.. Nie jestem sportowcem i denerwuje mnie, że w miejscu gdzie łowię organizowane są zawody. W tym roku 3 razy nie mogłem sobie połowić z powodu zawodów... W sumie można to przeżyć i poszukać sobie innego miejsca... Najgorsze jest to, że z moich składek idą jakieś pieniądze na zawody zamiast na zarybienia i ochronę...
Na kadre idzie duza część kasy/ ze składej związkowych ,tak i moje i (Wasze )kolegów pieniadze wiec jestem sponsorem takiej kolezanki Oli i innych więc kolezanko Olu nie zazdroszcze wycieczek i tych zawodów bo znam wątpliwy smak sukcesu kosztem innych.Tylko chcę żebym miał nasze wody zarybiane jak kolega wyżej pisze.A ja niestety biorę udział i finansuje kolezanki i kolegów eskapady.Bo kolezanka dobrze się bawi zwiedza świat i chce być slawna więc trochę szacunku prosze dla tych którzy łożą na kolezanki sukcesy.Sportowo męczyć ryby gratuluję.Sport w wędkarstwie to dla mnie jedynie rzucanie wędką (rzutką)do celu na celność rzutu .A łowienie i męczenie setek ryb na zawodach to zwykla próżnosć.Zastanawiam się gdzie ma kolezanką zwykłą etykę wędkarską.Czy po trupach chęć błyśnięcia i sławy?Gdzie jest wędkarstwo jako hobby i odpoczynek ,relaks obcowanie z naturą jedność z przyrodą.Wędkarstwo sportowe co daje? Dumę że się ograło kilku innych wędkarzy.Wątpliwe jest to dla mnie zajęcie.Ale moim niestety kosztem też.
"/100 zł tak dobrze czytasz na zawody między okręgowe koło dało mi 100 zł." Faktycznie masz powód do narzekania :) ...ale nic to, bo jeżeli uważasz że Twoje ówczesnewędkarstwo można było porównać do umiejętności zawodników Milo... to gratuluję.Sponsor, to naprawdę wspaniała pomoc... ale długo trzeba na to pracować, uwierz mi.I wydać górę własnych pieniędzy nim zostanie się zauważonym. Jakość sprzętu nie gra w tym przypadku dużej roli, jeżeli są umiejętności,bo można być skutecznym wędkarzem ze starym sprzętem i minimalną ilością zanęty. Nie ma sensu ta dyskusja, więc... Trzymajcie ze mną kciuki za Marcina ! Jeszcze tej nocy wyjazd do Holandii na Mistrzostwa Świata :)
Od razu widać jak kolezanka przekręca wszystko na swoja korzyść i nie czyta co pisałem ze zrozumieniem.Nie pisałem o zawodnikach z Milo tylko o sponsorze a to znacząca różnica:-) :-) :-)
Owszem na wyjazd kadry PZW również wyłożyło pieniądze, a dlaczego nie ? Tak jest na całym świecie. Natomiast oficjalnym sponsorem jest Lorenc i Gutkiewicz. " Na kadre idzie duza część kasy/ ze składej związkowych ,tak i moje i (Wasze )kolegów pieniadze wiec jestem sponsorem takiej kolezanki Oli i innych więc kolezanko Olu nie zazdroszcze wycieczek i tych zawodów bo znam wątpliwy smak sukcesu kosztem innych.Tylko chcę żebym miał nasze wody zarybiane jak kolega wyżej pisze.A ja niestety biorę udział i finansuje kolezanki i kolegów eskapady.Bo kolezanka dobrze się bawi zwiedza świat i chce być slawna więc trochę szacunku prosze dla tych którzy łożą na kolezanki sukcesy."
Równie dobrze i ja, gdybym widziała jedynie czubek własnego nosa to bym napisała,że nie chcę aby z moich składek na zarybienie wszystkie ryby były zabierane, bo dobrze brały.Chcę łowić, a środowisko wędkarzy jest tak zróżnicowane i kłótliwe, że trudno wszystkim dogodzić.Mój syn ma również indywidualnego sponsora, ale zanim się pojawił, to dużo lat i pieniędzynaszych upłynęło. Teraz sam często jest trenerem zawodników, jak również uczy młodszych podstaw wędkarstwa i obala naocznie mit o tonach zanęt wrzuconych do wody.Zupełnie za darmo, bo nie jest egoistą myślącym wyłącznie o sobie. http://www.wedkuje.pl/wedkarstwo,strzelecki-dzien-dziecka,76223
Poniewaz watek zszedl na sprawy sportu, napisze krotko. Niech PZW podzieli sie na dwa zwiazki. Sportowy i amatorski i niech funkcjonuja niezaleznie. I jedni i drudzy niech przystepuja do prztargow, niech sie rzadza jak chca. Ale na wodach "amatorskich" 0 zawodow. PS. Dzisiaj w nocy wrocilem z 2 dni lowienia na OS"e na Sanie. Wchodze do wody w sobote rano. Rybki biora doskonale. W 4 rzutach 3 pstragi. I nagle telefon od straznika, z tekstem, ze musze opuscic lowisko bo tam gdzie lowie beda zawody !!!(nawet nic przyjechal zeby to powiedziec, mial do mnie telefon i wiedzial gdzie z kumplami sie wybieramy). Zabulilem 80 zl/dzien, ale panow zawodnikow g..o to obchodzi. Jade z Bachlawy do Zwierzynia (ze 20km), bo tam wolno. I jak mam kochac zawody i zawodnikow. Spotkalo mnie to juz ktorys raz. A w czartek po poludniu rezerwowalem licencje i oczywiscie ani slowa o zawodach. Byleby op.... licencje.
Trzeba było nie kupować dodatkowej licencji tylko pojechać na normalną wodę PZW. Nie byłoby płaczu, że 80zł zmarnowane. Wątek był o podstawach wędkarstwa, nie o zawodach. Mógłby moderator zrobić porządek tutaj... A czy ma ktoś jakieś linki instruktażowe o wędkarstwie spinningowym? Coś na wzór tych od Kacpra? I nie pytam tutaj o linki do filmów wędkarstwo lucio i jemu podobnych, bardziej zależy mi na profesjonalizmie i fachowej wiedzy.
To ze temat nie mowi nioc o zawodach, nie oznacza ze o nich nie jest.
" W związku z tym, że na forum mnożą się w
zastraszającym tempie wątki o tematyce dotyczącej zawodów i
powtarzające się niemal codziennie pytania o zanętę na zawody, jak też
sposób nęcenia, postanowiłam wskazać Wam drogę, do bardzo dobrych i
jasno wytłumaczonych porad, z których możecie korzystać do woli, a
stosować je nie tylko na zawodach."
Pierwsze zdanie pierwszego postu. Dalej uwazasz ze to nie ma nic wspolnego z zawodami. ? A to gdzie bede jezdzil na ryby, niech pozostanie moja sprawa. Dzieki temu, ze to nie jest "normalna" woda PZW sa tam jeszcze normalne lipienie i pstragi. Pojedz na dwa dni i spedz jeden na OS"e i drugi ponizej z zobaczysz czy rozni sie lowisko takie jak byc powinno od tego jakie zostawiaja po sobie amatorzy rybiego bialka. A to ze zorganizowali sobie zawody wielcy panowie sportowcy to po wykupieniu licencji powinno mnie g..o obchodzic. Ale jade wypoczywac a nie uzerac sie nad woda. PZW sprzedajac mi za sporo pieniedzy licencje zawarlo ze mna umowe, zezwalajaca mi lowic na OS"San. Nigdzie na licencji nie bylo, ze moge lowic tylko na odcinku Zwierzyn, "jakas glowacicowa miejscowka", bo tak opisal mi straznik dokad moge lowic.
Twoje pieniądze, Twoje żale, po co wylewasz je publicznie na forum? Niech zostaną tylko Twoje. Dla trochę bardziej kumatych ten wątek ma na celu pokazanie młodym, niedoświadczonym o co chodzi w zawodach, mieszaniu zanęt, łowieniu, budowani zestawów.Jeśli rozmowa o braku etyki w trakcie łowienia na zawodach, o płaceniu przez PZW wyjazdów na Mistrzostwa Świata itd jest dla Ciebie pomocna by zrozumieć podstawy wędkarstwa, to ja z całego serca gratuluję...
Nie ja napisalem o braku etyki, sponsoringu itp. A o tym kto ma wiekszy wplyw na stan naszych wod (zawodnik czy amator) napisal(a) tworca watku. To nie ja zaczolem, kto lepszy, kto bardziej szkodzi, czy zanety sypane na zawodach sa OK. Dla mnie zachecanie do zawodow na wodach ogolnodosteonych jest dzidostwem i tyle. A ja opisalem tylko wplyw zawodow na zycie innych wedkarzy. Mnie taka sytuacja spotkala juz wielokrotnie i nie mam zamiaru sciskac tego dla siebie, bo niby czemu. Mam podkulic ogon i laskawie podporzadkowac sie zawodnikom, bo co, sa lepsi ?.
Twoje pieniądze, Twoje żale, po co wylewasz je publicznie na forum? Niech zostaną tylko Twoje. Dla trochę bardziej kumatych ten wątek ma na celu pokazanie młodym, niedoświadczonym o co chodzi w zawodach, mieszaniu zanęt, łowieniu, budowani zestawów.Jeśli rozmowa o braku etyki w trakcie łowienia na zawodach, o płaceniu przez PZW wyjazdów na Mistrzostwa Świata itd jest dla Ciebie pomocna by zrozumieć podstawy wędkarstwa, to ja z całego serca gratuluję...
A moze latwiej mlodemu czlowiekowi byloby zrozumiec wedkarstwo nie poprzez wydawanie kasy na takie imprezy a np na zachecanie mlodych ludzi, fiansowanie im sprzetu, organizowanie wycieczek itp. Uwazasz ze mlody chlopak, ktory bedzie chcial posiedziec u dziadka nad stawem i polowic karasi czy linkow potrzebuje takich instrukcji. Owszem, jest to potrzebne tym co chca startowac w zawodach. Tyle ze lowienie ryb na zawodach nie bedzie dla mnie nigdy wedkarstwem w pelnym tego slowa znaczeniu. Podobnie jak nie bedzie to nigdy sportem. Nie kazde wspolzawodnictwo zasluguje na miano sportu.
Zawody powinny się odbywać tylko na zbiornikach tylko do tego celu przeznaczonych.Tam nie wazna jest wielkość ryby tylko ilość.Druga sprawa niech PzW ściąga sobie z zawodników składek na ich wątpliwe hobby bo to hobby nie mozna nazywać inaczej jaj tylko sportem.Jakby tak było Ministerstwo sportu łożyłoby na wszystkie formacje zawodnicze w Polsce ,a tak nie jest ,ja chcę moje składki przeznaczać na zarybianie a nie na czyjeś zachcianki i robienie kariery.Kolezanka Ola sama przyznała ze zabiera mi część moich skladek .Poprzez system oczywiscie ,ja bardziej chcę za te pieniądze zeby wody były lepiej chronione i zarybiane po to kuźwa płacę.Czyli jestem okradany bo na sponsoring wstepując do PzW zgody nie wyrażałem.Stałem się sponsorem jak wielu moich kolegów nie świadomie .Bo nigdy takiej zgody bym nie podpisał.Widać jaki bu....to całe PzW .Zniszczyliscie Bugaj tymi zawodami ,Krzywie i wiele łowisk w Polsce a ja nieswiadomie dokładam swoją rękę do tego , bo popieram nie świadomie co niektórych dzialania prosto z własnej kieszeni.Nic się w tym PzW nie zmieni jak tylu na kariery jest zachłannych ludzi .Kosztem innych.Czy jakiś porządny i madry gospodarza zabierze w końcu z tych pazernych łap nasze niszczone wody? Oby jak najszybciej .W Angli sa zawodowcy i są kluby, mają tylko wyznaczone wody do wyczynu i sami członkowie placą z własnej kieszeni na utrzymanie,nawet po 150 f - 200 f rocznie za kawalek wody od osoby plus roczna licencja państwowa.Mają swoją wodę robią zawody i mi na publicznej wodzie nikt nie przeszkadza.Bo ja też placę i państwo zapewnia mi spokój.U nas w kolo sami zlodzieje i bezkarni cwaniacy.Obwarowali się regulaminami paragrafami byle im było lepiej.Zwykły czlowiek to tylko jak kura co znosi zlote jajka.Czyli milczy i płaci.Bagno że szkoda więcej pisać.
Jakie to jest niesamowite gdzie by człowiek nie poczytał wszędzie na forum mamy opisy tego w jakiej gównianej rzeczywistości musimy egzystować. Holandia, Belgia, Szwajcaria, Niemcy, Francja, Austria, Norwegia, Finlandia, Szwecja, Anglia, Irlandia, Dania, a nawet Czechy i Słowacja. Czy tamtejsi ludzie zrozumieliby nasze wpisy na forum? Są w stanie sobie wyobrazić, że może istnieć kraj z tak ohydną organizacją jak pzw i z tak ohydnymi ludźmi jak większość polskich wędkarzy? Czego brakuje Polakom, jakiej lekcji nie odrobiliśmy, na jakich zajęciach nas nie było, czego zabrakło w wychowaniu? Co jest w polskich głowach nie tak, że od zachodu, południa i północy otacza nas lepszy świat, a my stanowimy początek strefy zgniłego, niecywilizowanego Wschodu?
Coraz więcej polaków wędkuje poza Polską i widzi jak tam się szanuje przyrodę i czlowieka tak samo.U nas tylko pieniądze i nie wiadomo gdzie one naprawdę idą i jak są gospodarowane.Nam polakom wydaje się ze wszedzie mozemy ingerować i wszystko skoro płacimy jest nasze.I niestety prawdą jest na świecie ze polak to kombinator.Niemiec nie Anglik nie aPolak potrafi.I to prawda.Jesteśmy jakby na wszystko zbyt pazerni nie mamy umiaru.Mamy skomplikowaną mentalność.My możemy jechać wszędzie brać i czerpać garściami a jak do nas ktoś za granicy przyjedzie to tak swoich interesów bronimy że to da się odczuć komuś z zewnątrz.I nie oszukujmy się jesteśmy ( już mniej) ale jednak troszkę rasistami.Sami chcemy brać dużo a innym nie pozwalamy.
Twoje pieniądze, Twoje żale, po co wylewasz je publicznie na forum? Niech zostaną tylko Twoje. Dla trochę bardziej kumatych ten wątek ma na celu pokazanie młodym, niedoświadczonym o co chodzi w zawodach, mieszaniu zanęt, łowieniu, budowani zestawów.Jeśli rozmowa o braku etyki w trakcie łowienia na zawodach, o płaceniu przez PZW wyjazdów na Mistrzostwa Świata itd jest dla Ciebie pomocna by zrozumieć podstawy wędkarstwa, to ja z całego serca gratuluję...
A moze latwiej mlodemu czlowiekowi byloby zrozumiec wedkarstwo nie poprzez wydawanie kasy na takie imprezy a np na zachecanie mlodych ludzi, fiansowanie im sprzetu, organizowanie wycieczek itp. Uwazasz ze mlody chlopak, ktory bedzie chcial posiedziec u dziadka nad stawem i polowic karasi czy linkow potrzebuje takich instrukcji. Owszem, jest to potrzebne tym co chca startowac w zawodach. Tyle ze lowienie ryb na zawodach nie bedzie dla mnie nigdy wedkarstwem w pelnym tego slowa znaczeniu. Podobnie jak nie bedzie to nigdy sportem. Nie kazde wspolzawodnictwo zasluguje na miano sportu.
Rybę spokojnego żeru łowię do maja, kiedy to w mojej okolicy nie ma czego łowić na spinning. A mimo to obejrzałem praktycznie wszystkie filmiki Kacpra. Uważam, że młody chłopak może z nich się dowiedzieć jak ważne jest nęcenie, jak zbudować poprawnie zestaw, jak łowić z przepływanki itd. Co z tego, że pojedzie on na wycieczkę, jak nie nauczy się łowić ryb? A organizowanie zawodów dla dzieci, np na dzień dziecka to jest co? U nas na takie zawody przychodzą dziesiątki dzieciaków, które chcą tylko spróbować. A później łowią dalej, od zawodów zaczyna się ich przygoda z wędkarstwem. Jak jestem nad wodą i rozmawiam z ludźmi, to najczęściej narzekają Ci, którzy nie umieją nic złowić. Źle jest w Polsce, bo PZW to, PZW tamto. Ale znam również ludzi łowiących w spinningowej kadrze Polski, żaden z nich nie powiedział nigdy "tu nie ma ryb". Bo oni mają większą wiedzę i wiedzą jak ryby łowić. Nie lamentują tylko łowią w sposób taki, o którym prawdopodobnie nie ma pojęcia większość z nas.
jak chcą sobie panie i panowie "zawodowcy" organizować zawody niech sobie stworzą łowisko komercyjne typu żwirownia i robią sobie tam co chcą a nie przez nich muszą cierpieć wędkarze którzy łowią bo lubią i jest to ich pasja hobby a nie dziedzina która przynosi i m sławę i pieniądze a ogólnie pzw to banda złodziei więcej w tej placówce darmozjadów niż ludzi którzy naprawdę podchodzą do wędkarstwa jako pasji i tyle na ten temat pozdrawiam wszystkich prawdziwych wędkarzy
Zawody powinny się odbywać tylko na zbiornikach tylko do tego celu przeznaczonych.Tam nie wazna jest wielkość ryby tylko ilość.Druga sprawa niech PzW ściąga sobie z zawodników składek na ich wątpliwe hobby bo to hobby nie mozna nazywać inaczej jaj tylko sportem.Jakby tak było Ministerstwo sportu łożyłoby na wszystkie formacje zawodnicze w Polsce ,a tak nie jest ,ja chcę moje składki przeznaczać na zarybianie a nie na czyjeś zachcianki i robienie kariery.Kolezanka Ola sama przyznała ze zabiera mi część moich skladek .Poprzez system oczywiscie ,ja bardziej chcę za te pieniądze zeby wody były lepiej chronione i zarybiane po to kuźwa płacę.Czyli jestem okradany bo na sponsoring wstepując do PzW zgody nie wyrażałem.Stałem się sponsorem jak wielu moich kolegów nie świadomie .Bo nigdy takiej zgody bym nie podpisał.Widać jaki bu....to całe PzW .Zniszczyliscie Bugaj tymi zawodami ,Krzywie i wiele łowisk w Polsce a ja nieswiadomie dokładam swoją rękę do tego , bo popieram nie świadomie co niektórych dzialania prosto z własnej kieszeni.Nic się w tym PzW nie zmieni jak tylu na kariery jest zachłannych ludzi .Kosztem innych.Czy jakiś porządny i madry gospodarza zabierze w końcu z tych pazernych łap nasze niszczone wody? Oby jak najszybciej .W Angli sa zawodowcy i są kluby, mają tylko wyznaczone wody do wyczynu i sami członkowie placą z własnej kieszeni na utrzymanie,nawet po 150 f - 200 f rocznie za kawalek wody od osoby plus roczna licencja państwowa.Mają swoją wodę robią zawody i mi na publicznej wodzie nikt nie przeszkadza.Bo ja też placę i państwo zapewnia mi spokój.U nas w kolo sami zlodzieje i bezkarni cwaniacy.Obwarowali się regulaminami paragrafami byle im było lepiej.Zwykły czlowiek to tylko jak kura co znosi zlote jajka.Czyli milczy i płaci.Bagno że szkoda więcej pisać. dobrze Darku piszesz to co się dzieje w naszym kraju co te nasze pzw wyprawia to jest nic innego ja wyciąganie od nas pieniędzy są tak pazerni że szkoda gadać miałem przykład kiedy wykupowałem kartę w tym roku akurat zabrakło mi 8zł do karty to pan skarbnik tak się zachował jakbym chciał go oszukać na grube pieniądze normalnie żal aż ciśnie mi się na język pare gorących słów dla tej całej organizacji jaką jest te całe pzw
Rybę spokojnego żeru łowię do maja, kiedy to w mojej okolicy nie ma czego łowić na spinning. A mimo to obejrzałem praktycznie wszystkie filmiki Kacpra. Uważam, że młody chłopak może z nich się dowiedzieć jak ważne jest nęcenie, jak zbudować poprawnie zestaw, jak łowić z przepływanki itd. Co z tego, że pojedzie on na wycieczkę, jak nie nauczy się łowić ryb? A organizowanie zawodów dla dzieci, np na dzień dziecka to jest co? U nas na takie zawody przychodzą dziesiątki dzieciaków, które chcą tylko spróbować. A później łowią dalej, od zawodów zaczyna się ich przygoda z wędkarstwem. Jak jestem nad wodą i rozmawiam z ludźmi, to najczęściej narzekają Ci, którzy nie umieją nic złowić. Źle jest w Polsce, bo PZW to, PZW tamto. Ale znam również ludzi łowiących w spinningowej kadrze Polski, żaden z nich nie powiedział nigdy "tu nie ma ryb". Bo oni mają większą wiedzę i wiedzą jak ryby łowić. Nie lamentują tylko łowią w sposób taki, o którym prawdopodobnie nie ma pojęcia większość z nas.
O to jest podejście do sprawy :)). Ryby są tylko wy nie umiecie łowić :))). Wymówka PZW. Na jednym prywatnym łowisku też tak mówią o karpiach. Pytałem kilka lat temu, czy mają karpie +15 kg w stawie, bo takie minimum mnie interesowały. Odpowiedź była że i większe mają:)))). Przeglądałem galerie łowiska i po latach rekord karpia jest zdaje się 8 kg z groszami.... Wniosek nasuwa się jeden takich karpi tam nie ma. No chyba, że tyle ludzi co tam się przewinęło przez te lata nie umiało łowić, a stawek ma 2 ha :)). Dzieciak jak nic nie będzie łowił, to mu się znudzi. Życia bym musiał nie znać, żeby uwierzyć w te opowieści o zachęcaniu młodzieży.... Strata kasy nic więcej... na te zawody.. U mnie zawody kończyły się kilkoma uklejkami :))), albo bez ryby :))). Wniosek jaki? Zawodnicy nie umieją łowić :))). Oczywiście jest dużo nieudaczników, którzy nie maja pojęcia o łowieniu i nawet przy pełnej osadzie zbiornika nie potrafią nic złowić. @89krzysztof jak myślisz dlaczego zawodnik nie powie, że nie ma ryb?:) To tak jak by podciął gałąź na której siedzi :)).
Owszem zdarzają się dni, kiedy ryba wybitnie nie bierze. Wtedy najlepsza zanęta, najlepszy sprzęt i ogrom wiedzy nie pomoże. Tak jak było np na ostatnich mistrzostwach okręgu katowickiego. Nie można generalizować i wrzucać wszystkich wód do jednego worka. Tutaj ryba jest, tam jej nie ma. A nawet jeśli jest, to nie każdy ją złowi. Ale jeździłem też po okręgowych zawodach spinningowych. Pływałem z tymi, którzy z pewnością wiedzą więcej i umieją więcej ode mnie. Dużo się nauczyłem i pokazali jaka przepaść jest między mną, a nimi. A jeśli pojadę na wody okoliczne, to też nieskromnie powiem, że widzę różnicę między moimi wynikami, a wynikami innych, którzy ciągle narzekają na brak ryb. A zdarzało się, że w tym samym miejscu w którym stał taki człowiek wyjąłem jakąś rybę. Ja mimo wszystko nie mam niczego do zawodów. Jak ktoś chce, to bierze w nich udział, inny nie bierze. Wody mamy tyle, że jeśli jedna jest zamknięta, można jechać na inną. A jeśli ktoś z natury jest marudą, to i tak znajdzie podstawy do narzekania:) Dlaczego zawodnik nie powie, że nie ma ryb? Bo ryby są, ale nie dla każdego. Tak ja to widzę. :)
Krzysztof tu nie chodzi o marudzenie, tylko o realne stwierdzenie faktów. Nie ma co się cieszyć jak głupi do sera i powtarzać teorii wyssanych z palca, że ryby jest pełno tylko wy nie umiecie lowic. W czasie zawodów, kiedy to zawodnicy mordowali drobnice i zajmowali moje miejsce ja nie płakałem i w tym czasie zrobiłem limit na luzie :), a oni męczyli uklejki :). Jak jeszcze trochę polowisz z zawodnikami to pojmiesz, że jeżeli nie ma ryb to nie ma i żadna wiedzą ani doświadczenie tu nie pomoże. Zapytaj starszych kolegów. A takie gadanie PZW jest na rękę, bo po co zarybiac i gonić Klusoli skoro ryba jest tylko wy nie umiecie łowić :))). Zawody i zawodnicy potrzebni są jak dziura w moście. Pieniądze jeżeli mają być wydane na sport to wolałbym żeby poszły na f1 :). Krzysztof jak jeszcze trochę polowisz to nauczysz się kiedy poznać gdzie ryby nie ma, a kody nie bierze, ale do tego potrzebne jest doświadczenie, umiejętność czytania wody itd...
Zbyszek, a co ja pisałem wyżej? Doskonale wiem, że jeśli nie ma ryby, to się jej nie złowi. Ale mi chodzi głównie o sytuację, kiedy narzekają ludzie na brak ryby we wodzie, w której ta ryba jest. Tak jest najczęściej. Wędkarstwo sportowe, a wędkarstwo amatorskie to dwie różne sprawy. Ja jadę na ryby i wolę złowić jednego 80+ niż złowić 5sandaczyków po 40cm. Ale ja rozumiem ludzi, którzy jadą na zawody i łowią 100 uklejek w godzinę. A większość ich tylko gani. Wędkarstwo to łowienie ryb na wędkę, a że jeden woli złowić dużo małych sztuk, a drugi jedną konkretną... oboje są wędkarzami. A to, że mam 25lat, nie znaczy że o łowieniu nic nie wiem. 18 lat spędzonych nad wodą trochę mi dało. A do tego mam szczęście, że mogę łowić z naprawdę dobrymi wędkarzami, od których nauczyć się można wiele. I niejeden z kolegów na forum chciałby mieć taką możliwość.
Zbyszek, a co ja pisałem wyżej? Doskonale wiem, że jeśli nie ma ryby, to się jej nie złowi. Ale mi chodzi głównie o sytuację, kiedy narzekają ludzie na brak ryby we wodzie, w której ta ryba jest. Tak jest najczęściej. Wędkarstwo sportowe, a wędkarstwo amatorskie to dwie różne sprawy. Ja jadę na ryby i wolę złowić jednego 80+ niż złowić 5sandaczyków po 40cm. Ale ja rozumiem ludzi, którzy jadą na zawody i łowią 100 uklejek w godzinę. A większość ich tylko gani. Wędkarstwo to łowienie ryb na wędkę, a że jeden woli złowić dużo małych sztuk, a drugi jedną konkretną... oboje są wędkarzami. A to, że mam 25lat, nie znaczy że o łowieniu nic nie wiem. 18 lat spędzonych nad wodą trochę mi dało. A do tego mam szczęście, że mogę łowić z naprawdę dobrymi wędkarzami, od których nauczyć się można wiele. I niejeden z kolegów na forum chciałby mieć taką możliwość.
Skoro tak dalece od siebie te dwa "wedkarstwa" roznia, to czemu jednych i drugich pakuje sie do jednego wora ?. Czemu jedni sa uprzywilejowani inni nie ?. Czemu zawodnik na OS Dunajec placil polowke licencji a ja musze cala ?. Kto wyrownal i z czego te roznice ?. Czemu zwiazek Krosno wziol ode mnie bez mrugniecia kase za lowienie po czym nastepnego dnia udostepnil mi polowe wykupionej wody. Niech sportowcy utworza sobie wlasny zwiazek, niech placa skladki, staja do przetargow i tworza wlasne lowiska. I robia na nich co chca. Pisales kolego gdzies wczesniej, ze jest duzo roznej wody i jesli jedna zamkna mozna jechac na inna. Na 2 OS w Polsce (bo tyle jest muchowych pod patronatem PZW) przyjezdzaja ludzie z calej Polski. Pokonuja kilkaset kilometrow nie po to, zeby ktos z dnia na dzien powiedzial im ze nie moga tu lowic. Zwlaszcza. ze jak zamawialem licencje nikt nawet sie nie zajaknal o zamknieciu wody. A zamawialem w czwartek a nad woda bylem w sobote.
Paweł to ja miałem ostatnio taką sytuację na prywatnej wodzie, że przyjechałem i zanęciłem, rozłożyłem się i po pół godziny przyszła żona właściciela i mówi,że tu nie wolno łowić. Wiele nie dyskutowałem, bo bym ją utopił pewnie :). Mogła powiedzieć na początku co i jak. Spakowałem się w nerwach i do samochodu poszedłem i w tej chwili nadjechał właściciel i pyta co ja robię. Powiedziałem mu, że zanęciłem rozłożyłem się, a po pół godziny przyszła pani i kazała się przesiąść z miejscówki. Właściciel zrobił się czerwony i zielony z nerwów i opieprzył żonę. Pozwolił mi łowić tam gdzie chcę i dostałem wstęp za darmo do końca roku.....
Jakieś dziwne twierdzenia ze młody jak nie połowi to się zniechęci ,bzdura ja pokochałem naturę i wędkarstwo nie po to zeby mi brały ryby od razu jak głupie. Pokochałem wędkarstwo za śpiew ptaków za ciszę i taką tajemniczą atmosferę nad wodą magicznie niepowtarzalną.Początki były toporne i szło nie od razu gładko .Właśnie czym trudniej tym lepiej bo to od razu nas hartuje i wzmacnia nasz wędkarski charakter.Wędkarz bez cierpliwości to nie wędkarz.Wszystcy piszecie że robicie wypady na ryby nie po ryby.Odpocząć poobserwować przyrodę i być z nią całym ciałem i duszą.Jak od razu się taki czlowiek młody nastawi ze musi łapać wszędzie i dużo to nie jest dobrze, bo pojedzie na nieznane łowisko nic nie złowi i go to od razu dołuje bo nauczony bedzie ze trzeba duzo łowić ,nie ważna jakość ale ilość.Trzeba jeżdzić nad różne wody obserwować jak żeruje lin a jak leszcz co się w wodzie dzieje .To najlepszy i nieoceniony elementarz tak jak bez niego dziecko nie nauczy się czytać będzie analfabetom ,tak i wędkarz jak nie zobaczy na wlasne oczy jak zyje woda nie poczuje klimatu o co w wędkarstwie chodzi to nie będzie dobrym wędkarzem i większość uczy się tylko czytając co piszą inni.Ja od lat cieszę się wiedzą zdobytą nad wodą osobiście ,metodą prób i błedów ,przeplecioną porazkami i sukcesami.Wieksza jest satysfakcja jak coś osiągamy sami .Czy z punktu widzenia moich minionych lat w wedkarstwie chciałbym mieć od razu wyniki i wszystko podane od razu na tacy? Od początku lowić duze ilosci ryb? Nie ,,,bo wlaśnie to by mi się za szybko przejadło bo co za duzo to i nie zdrowo.Bo cieszy mnie kazda zlowiona ryba ,a najbardziej to ze nie wiem tak naprawdę co złowię i o to chodzi bo jakbym z gory wiedział to nie byloby to tak porywające i tajemnicze .Nawet hol i utrata wielkiej ryby przynosi mi uśmiech i radosć na twarzy bo o to mi w wędkarstwie chodzi.Radość z wędkowania i obcowania z naturą.Trzepanie uklejek i plotek bez sensu to jak trzepanie ko.. sorry piany.Zwracanie na siebie za wszelką cenę uwagi i chęć blyśnięcia ,nie wiem po co i czemu ma to słuzyć .Nasze hobby ma być sposobem na zycie i radoscią z tego plynącą ,kazdy to inaczej przezywa i osobiście, zeby coś lub kogoś kochać nie trzeba się od razu chwalić i wszystkim to udowadniać ,wystarzczy ze to widać i tylko my to czujemy.
Jakieś dziwne twierdzenia ze młody jak nie połowi to się zniechęci ,bzdura ja pokochałem naturę i wędkarstwo nie po to zeby mi brały ryby od razu jak głupie. Pokochałem wędkarstwo za śpiew ptaków za ciszę i taką tajemniczą atmosferę nad wodą magicznie niepowtarzalną.Początki były toporne i szło nie od razu gładko .Właśnie czym trudniej tym lepiej bo to od razu nas hartuje i wzmacnia nasz wędkarski charakter.Wędkarz bez cierpliwości to nie wędkarz.Wszystcy piszecie że robicie wypady na ryby nie po ryby.Odpocząć poobserwować przyrodę i być z nią całym ciałem i duszą.Jak od razu się taki czlowiek młody nastawi ze musi łapać wszędzie i dużo to nie jest dobrze, bo pojedzie na nieznane łowisko nic nie złowi i go to od razu dołuje bo nauczony bedzie ze trzeba duzo łowić ,nie ważna jakość ale ilość.Trzeba jeżdzić nad różne wody obserwować jak żeruje lin a jak leszcz co się w wodzie dzieje .To najlepszy i nieoceniony elementarz tak jak bez niego dziecko nie nauczy się czytać będzie analfabetom ,tak i wędkarz jak nie zobaczy na wlasne oczy jak zyje woda nie poczuje klimatu o co w wędkarstwie chodzi to nie będzie dobrym wędkarzem i większość uczy się tylko czytając co piszą inni.Ja od lat cieszę się wiedzą zdobytą nad wodą osobiście ,metodą prób i błedów ,przeplecioną porazkami i sukcesami.Wieksza jest satysfakcja jak coś osiągamy sami .Czy z punktu widzenia moich minionych lat w wedkarstwie chciałbym mieć od razu wyniki i wszystko podane od razu na tacy? Od początku lowić duze ilosci ryb? Nie ,,,bo wlaśnie to by mi się za szybko przejadło bo co za duzo to i nie zdrowo.Bo cieszy mnie kazda zlowiona ryba ,a najbardziej to ze nie wiem tak naprawdę co złowię i o to chodzi bo jakbym z gory wiedział to nie byloby to tak porywające i tajemnicze .Nawet hol i utrata wielkiej ryby przynosi mi uśmiech i radosć na twarzy bo o to mi w wędkarstwie chodzi.Radość z wędkowania i obcowania z naturą.Trzepanie uklejek i plotek bez sensu to jak trzepanie ko.. sorry piany.Zwracanie na siebie za wszelką cenę uwagi i chęć blyśnięcia ,nie wiem po co i czemu ma to słuzyć .Nasze hobby ma być sposobem na zycie i radoscią z tego plynącą ,kazdy to inaczej przezywa i osobiście, zeby coś lub kogoś kochać nie trzeba się od razu chwalić i wszystkim to udowadniać ,wystarzczy ze to widać i tylko my to czujemy.
Czyli nie potrzebne są zarybienia. Im trudniej tym lepiej. Ja też lubię wyzwania. Najlepiej siatami przeczesać zbiorniki, żeby było jeszcze trudniej :))))). Człowieku wędkarstwo to łowienie ryb, a ptaki, przyroda, wschody i zachody słońca to otoczka, która upiększa wędkarstwo. Z tego wychodzi, że Tobie nie potrzebna jest nawet wędka.... :)))). Tak jak napisał Krzysztof, też rozumnie zawodników. Natomiast mam inne zdanie co do organizacji zawodów i finansowania. Dla zawodników Twoje łowienie może być jak "klepanie nita". Nudne i bezsensowne.... :)))
Dziwne posty piszecie Panowie. Rozwinąłem wędkarstwo w swoim kole poprzez atrakcyjną rywalizację w zawodach. Łowiliśmy po góra dwa kilogramy. Po kilku latach w wyniku rywalizacji, kiedy ambitniejsi szukali wiadomości o komponowaniu zanęt, technice podawania zanęty i sprzęcie osiągali coraz lepsze wyniki. W tej chwili rekord koła to ponad 22 kg na Kanale Mazurskim. Inne łowiska, na których startowaliśmy podobnie. Każdy startujący ma teraz życiówki, o których w życiu kiedyś by nie pomyślał. A tych wód nie zarybia się od dawna. Jaki z tego wniosek ? Trzeba podnieść swoje umiejętności wędkarskie, by osiągać sukcesy. Bo ryby w naszych wodach jeszcze są...
Wedkarze wyczynowi, czy tez Ci ktorzy sie o wyczyn ocieraja, na pewno maja wieksze umiejetnosci i wieksza wiedze, niz tacy amatorzy jak ja. I to nie ulega watpliwosci. I OK. Jesli ktos lubi startowac w zawodach, lubi rywalizacje itp to jego sprawa. Tylko niech to nie bedzie kosztem tych zwyklych. I juz nie pisze tu o tym ze czesc mojej skladki idzie na tzw sport. Duze tego nie ma i to bym przebolal. Ale problemem jest zamykanie i przetrzebianie wod na ktore wszyscy bulimy i placzemy, ze sa niedoinwestowane (brak ochrony, zarybien itp). Jesli juz tak bardzo PZW broni sie z rozbiciem na dwie oddzielne struktury, to niech wyznaczy jakies zbiorniki pod zawody i niech sobie zawodnicy robia na nich co chca. Zarybiaja, pilnuja i ewentualnie udostepniaja za dodatkowa oplata jesli bedzie taka mozliwosc. I niech mi nikt nie wmawia, ze zawody nie przynosza szkod otwartym wodom, bo moge podac kilka przykladow, ze po zawodach chodzby pustynia (parafrazujac inne porzekadlo).
Wiem Paweł, że łowisz pstrągi. To inna bajka. Zapewne masz sporo racji. Ja pisałem o spławiku i białorybie, więc trudno mi dyskutować z Tobą, bo nie znam Twojego klimatu. Pisałem o swoich spostrzeżeniach
Wiekszosc czasu spedzam na wodach nizinnych. Mieszkam w centralnej Polsce i nie zarabiam tyle, zeby moc lowic w gorach wiecej jak kilka razy w roku. Wiec sila rzeczy biegam za bialorybem plus jesienia szczupak czy okon na muche. I moje spostrzezenia sa z mojego (pilicznego) podworka. Nic bardziej mnie nigdy nie irytowalo, jak sytuacja w ktorej raz na kilka lat odradza sie co nieco populacja szczupaka w moim rejonie. I jak myslisz, co sie dzieje. Jak tylko idzie fama - "bierze szczupak" wszystkie kola czy inne kluby przescigaja sie w zawodach. Kolejny rok zawsze swieci juz pustkami. Lowie juz 30 lat na odcinku ZS - Tomaszow i za kazdym razem odkad pamietam powtarza sie taka sama sytuacja. Oczywiscie zawody sa ba bitej rybie, bo sedziow brak. A ilez to razy slyszalem wytlumaczeni, ze ktos trenuje przed zawodami i trzyma wszystko co zlowil w siatce, bo MUSI wiedziec ile nalapal. Pozniej niby to wypuszcza, ale widzac ile lusek przy okazji wraca bez wlasciciela do wody, nie wroze tym rybom dlugiego zywota. Ja wypuszczam ryby od razu, zawodnicy nawet jak nie sa na zwodach, najpierw musz nachapac cala siate tylko po to zeby zwazyc i wywalic do wody. Tak wywalic, bo wysypanie z siatki przy brzegu dziesiatek ryb nie mozna inaczej nazwac.
To wszystko prawda. Ola miała rację, że góruje mięsiarstwo. Dodałbym do tego chorobliwa chęć zaistnienia w okolicy, pochwalenia się. A ryby po zawodach traktowane są jak śmieci. Zrzuca się je z wysokości, nawet stromego brzegu jak niepotrzebne już gówno. Złowiłem kiedyś metrowego szczupaka na rzece. Byłem już prezesem koła, ale nie mogłem doprosić się zarybień szczupakiem jeziorka, którym się opiekowałem. Więc tego szczupaka przewiozłem na "moje" jeziorko. Dwie go- dziny cuciliśmy go, by doszedł do siebie. I odpłynął. Po kilku dniach usłyszałem, że jakiś facet chodził po mieście z metrowym szczupakiem zarzuconym na plecy...
Panowie jezeli chcę w nocy zlowić leszcze po 3 kg to poprostu sie na nie nastawiam i je lowię.Bo zjadlem zęby na tych rybach.Czasem można sobie posiedzieć nad wodą z wędką i nie muszę łowić .Trudniej dla mnie oznacza że ja muszę pokombinować i się postarać a nie że mi ktoś zanęci jeszcze robaka załozy na haczyk a ja nalowię zaraz siatę ryb.Część ludzi zabiera ryby bo ma takie prawo a część wypuszcza.Od lat tak bylo i będzie.Słyszę nieraz slowa ku...a placę tyle kasy, dwa razy w roku jadę na ryby jeszcze mam jej nie zjeść.Mozesz nikt Ci nie zabrania.A ja nie będę stał nad wodą i namawiał weż koleś to wypuść .To powiedzą że wariat zblóźnią albo w ryj też mozesz dostać.To nie jest wina do końca wędkarzy mięsiarzy, tylko brak zarybień odpowiednich do ilości wędkarzy, 20 lat temu bylo ich około 160 tys dzisiaj jest samych zrzeszonych około 700 tys a ilu niezrzeszonych?To dziwne ze na zbiorniku ryb ubywa? Bylem zawodnikiem i startowałem w róznych zawodach wiem jak to wyglada od kuchni.Mam na tyle bogatą wiedzę ze sam potrafię zrobić skuteczną zanęte na bardzo oblegane łowiska tym bardziej miejskie o dużej presji wędkarskiej.Koledzy co mnie znają wiedzą i widzieli jak się rybki na splawik łowiło .Zanęty im robiłem bo prosili mnie o to.I o dziwo też coś połowili.Ale trzeba poczytać na początek co to jest kolendra a co to są inne dodatki ,co z czym mozna łaczyć a czego nie.A tu idzie się na latwiznę i najlatwiej wklepać wątek Panowie dajcie mi namiary na lowisko i nazwę najlepszej zanety.Paluszki bolą od szukania na kompie co do czego służy?Ja powtarzam jeszcze raz,nie wazne w wędkarstwie jest to że czym więcej ryb nałowimy tym lepiej.Wazniejsza jest jakość nie ilość .Czym większa ryba jest przechytrzona przez nas na dzikiej i otwartej wodzie tym większa satysfakcja.Mogę siedziec calą noc i ta jedna ryba duża raduje moje serce.Co to za radość nalowić plotek i uklejek 15 kg.Komu to jest potrzebne.I na koniec co mnie wkurza.Że amatorom zabranie się przetrzymywania ryb w siatkach nie przeznaczonych do zabrania.A na zawodach lowi sie tyle że sie same wzajemnie duszą i zabijają.Zawodnikom wolno?A ja mam siatkę 7 m długą z odpowiednio bardzo miękkiego nylonu i bardzo szeroką ,dwa leszcze w niej ale duże zrobią sobie krzywdę?Chcę zrobię szybko fotki na koniec i delikatnie szybko wypuszczę.A na zawodach trzeba z siaty do wiadra itd .żeby dokladnie powazyć.Gdzie tu jakaś logika jest.
To weź je sobie trzymaj w siatce, wpisz do rejestru, na koniec zrób zdjęcie, a potem wypuść. Po kłopocie :)
Hihi i wraz w rejestrze będą bzdury.I tak piszę adnotację że ryby zostały wypuszczone.Bo tak naprawdę nie wiem kto to i jak dokładnie sprawdza potem te rejestry.Nikt z tego nam wędkarzom nie zdaje rzetelnej relacji.
Regulamin najbliższych zawodów w moim kole (można).Regulamin Zawodów
1. Zawody odbędą się na Łowisku Licencyjnym „LIN” w Zabrzu przy ul. Młodego Górnika od 31 lipca do 03 sierpnia.
2. Zawody organizowane przez Natural Team Karp z honorowym patronatem Prezydenta Miasta Zabrze Małgorzaty Mańki–Szulik.
3. Łowienie w dwuosobowych drużynach na cztery wędki tylko metodą włosową.
4. Jedynie zawodnicy mogą holować i podbierać ryby, odhaczanie ryb wyłącznie na matach karpiowych, a ich przetrzymywanie do momentu zważenia przez sędziego tylko w przeznaczonych do tego „workach karpiowych”. W jednym worku może znajdować się nie więcej jak jedna ryba. Po zważeniu, rybę z należytą ostrożnością trzeba wypuścić do wody. Używanie środka odkażającego dla ryb, szczególnie w miejscach ukłucia od haka obowiązkowe.
5. Do klasyfikacji liczą się tylko karpie i amury przekraczające 3 kilogramy, mniejsze ryby lub z innego gatunku należy natychmiast wypuścić do wody.
6. Dopuszcza się do użycia: nić rozpuszczalną, worek, siatkę pvc oraz środki pływające zdalnie sterowane.
7. Jeżeli obaj zawodnicy zamierzają opuścić stanowisko, ich zestawy muszą zostać wyjęte z wody.
8. Klasyfikacja w systemie drużynowym oraz o największą „waga” rybę zawodów.
9. Obowiązuje zakaz spożywania alkoholu.
10. Zachowanie na zawodach zawodników jak i osób odwiedzających winny być poprawne, nie zakłócające spokoju dla innych zawodników.
11. Nie zastosowanie się do powyższego regulaminu skutkuje upomnieniem lub dyskwalifikacją drużyny – decyzją sędziego głównego.
Dlatego założyłam ten wątek, aby młode osoby mogły zrozumieć wędkarstwopodobnie jak zrozumiał mój Syn. Jednak znalazł się User, niespełniony w wędkarstwie wyczynowym i wątek spalił. Mój Marcin również kilka razy doradzał na wedkuje.pl, ale sama widzę, że to jak walka z wiatrakami ....samemu nie pomóc, a przeszkadzać innym, to domena wielu. Marcin właśnie dziś pokonał 64 zawodników z całego świata, więc jest skutecznym wędkarzem i nie łowi jedynie uklei. Mity powtarzacie jak mantrę, że dużo zanęty wrzucają zawodnicy do wody, że łowią jedynie drobnicę, że ryby martwe po zawodach... brak słów i szkoda prądu. http://www.fips-ed.com/ranking/ranking_2014/U18.pdf
Dlatego założyłam ten wątek, aby młode osoby mogły zrozumieć wędkarstwopodobnie jak zrozumiał mój Syn. Jednak znalazł się User, niespełniony w wędkarstwie wyczynowym i wątek spalił. Mój Marcin również kilka razy doradzał na wedkuje.pl, ale sama widzę, że to jak walka z wiatrakami ....samemu nie pomóc, a przeszkadzać innym, to domena wielu. Mój Marcin właśnie dziś pokonał 64 zawodników z całego świata. http://www.fips-ed.com/ranking/ranking_2014/U18.pdf Gratulacje.... Trzymam kciuki... Roxola masz rację... Tak bywa na forum... Ze swojej strony mogę przeprosić tylko.. No i życzyć Marcinowi połamania... :)
Skoro Marcin Kamiński był Mistrzem Świata juniorów, to czemu nie miałby nim zostać Marcin Kurzepa. Szkoda, że słabiej połowił Michał Kaj, bo drużynowo medal się szykuje jak nic. Zobaczymy , jutro się rozstrzygnie. Trzymam kciuki za chłopaków !
No dobrze a przykłady poparte zdjęciami, opisami itd.JK
JK duzo z naszych kolegów tam jeżdziło i widziało na własne oczy ,sam brałem udział w zawodach o puchar prezesów tak prezesów nie prezesa na Kotlinach te drugie odbywały się na Krzywiu pod Zgierzem ( piętnastka dla znawców) zbiorniki małe i naprawdę z dużą presją wędkarską, co ja jakiś jeden rodzyn jestem co takie rzeczy widział i opisuje.Z tego powodu przestałem brać udział w zawodach i już w 2004 zrezygnowałem sam widząc jak pod szyldem PzW nasze wody są niszczone.A koledzy miłośnicy amatorzy wędkarstwa płacą składki i ryby potem nie mogą złapać na takich zbiornikach często używanych do wszelakich zawodów a jest ich trochę w sezonie.Zrezygnowałem widząc to wszystko i jak starszy pan z łzami w oczach powiedział mi w twarz .Pracowalem całe zycie i oszczędzałem żeby kupić sobie działke nad wodą,posiedzieć w spokoju odpoczać i powędkować .Mowa o Karpinie Kotliny.Teraz smród ciągle jakieś zawody ryba zdycha woda kwitnie nie mam samochodu to jedyne miejsce gdzie mogę i chciałem łowić rybki.Hm?Czy miałem się przyczyniać w imię czego? Sławy ,wygranej kosztem innych?Być egoistycznym sku...em?Niszcząc niestety w taki sposób przyrodę i wodę.Pojechałem tam na drugi dzień i zastalismy z kolegą to co zastaliśmy te dziesiątki martwych płotek i uklejek.Komu to zgłosić i ze co się stało? Wiedzieli władni ze to wina zawodów była.Żeby nie wkurzać innych wędkarzy szybko sprzątneli ten syf .I tak jest nie tylko tu gdzie wymieniłem .Teraz temu panu jeszcze mocniej wspólczuje bo sam dostałbym jakiejś choroby na taki widok.Gdzie ryba pływa i się dusi w tym siurku po środku zbiornika w tak upalne lato i nikt tej ryby z tamtąd nie przenosił na czas robót .Następny kretyn coś podpisał a przyrodę miał gdzieś.PzW jak zwykle w porządku jest.
To nie zawody niszczą wodę a zwykłe pazerstwo i mięsiarstwo, które widać na każdym kroku nad wodą.Mam wrażenie, że jesteś oderwany od rzeczywistości, a może widzisz tylko to, co chcesz widzieć.Ja nie tylko nad wodą mam kontakt z wędkarzami, ale też osiem godzin w pracy...dlatego zdecydowanie mogę powiedzieć, że w Polsce liczy się głównie wyjęcie mięsa z wody.
Rozkładanie rąk i pytanie siebie "co ja mam zrobić", to śmieszne dla dorosłego faceta. Gdybyś zobaczył porady Górka na temat przygotowania zanęt, to byś wiedział, że głównie glinę i ziemię wrzuca się do wody nie resztki z obiadu (ziemniaki, buraczki i inne świństwa) bo i takie cuda widziałam u "wędkarzy amatorów"
Ziemię i glinę? Niestety tak nie jest.Może całkiem zabronić nęcenia?Jakby kazdy stosował tylko zanęty na bazie porad Górka to inni producenci zanęt już dawno by zbankrutowali:-) koledzy amatorzy też nie są tacy zieloni, jak kolezanka to sugeruje.To kolezanka jest lepszym wędkarzem od amatorów? i tak się czuje?Nie raz przyjeżdżali nad wodę tam gdzie wędkowałem ,panowie naładowani testosteronem jakby mogli to wzrokiem by ryby łowili.Tony sprzętu i zanęt i przechwalania ile to ryb dzisiaj nie nalowią.Bo to zawodowcy.Rano się okazywało jak psioczyli i gęby rozdzierali że pogoda nie taka że wina ryb bo na zanęty wydali kupę kasy.A ja biedny amator siedząc trochę dalej w nocy pieknych leszczy połowiłem .Jakże było miło zobaczyć te zdziwione gęby patrzące na moje leszcze 4 -ero kilowe.Na odchodne robaki ode mnie wzięli bo ponoć złote były a ja je tylko na sicie wymyłem z amoniaku i zaprawiłem w mące kukurydzianej z odpowiednim zapachem.Myśleli ze jak gdzieś na zawodach im się udało ryb połowić to taka sama zaneta sprawdzi im się na innym obcym łowisku.Dlatego kocham wędkarstwo bo zwykły amator też może sprawić bańki takiemu profesjonaliście z Bożej łaski.Co wygrywa na zawodach, ratuje wynik tak głupią rybką jaką jest uklejka.Tyle że ja miesiarzem nie jestem i wielu moich kolegów też nie jest.A czemu ludzie którzy płacą nie mogą sobie kilka rybek zjeść nad wodą?Żeby więcej dla tych na zawodach było? Czy na odłowy kontrolne:-) Pomału rozumiem po co te rejestry są,i gdzieś kolega pisał na forum że PSR kazała mu wpisywać ryby wypuszczane.Kolejna paranoja,owszem Ci co sprawdzają będą wiedzieli gdzie się i jakich ryb najwięcej łowi.Po co w ciemno na ryby jechać:-) :-) Tylko nie otrzymałem jasnej odpowiedzi czemu ma służyć ten profesjonalizm? Po to zeby zawsze ryby łowić i być ( lepszym) niż inni wędkarze.Dla wielu to przygoda odpoczynek nad wodą i nie muszą łowić kilogramów ryb po co? Na pokaz dla szpanu,i co inni będą ich lepiej traktowali.To chore jest tak naprawdę taka zawzięta rywalizacja między wędkarzami.Hobby i miłość do natury ciszy i spokoju przeradza się w swoistą zbiorową paranoję ,co najgorsze wielu wędkarzom wydaje się ze są lepsi bo mają wędkę za 2000 tys a ten co łowi za 120 zł to już dla nich nie wędkarz..Mnie dynda jak jestem na rybach, co sądzą inni o moim sprzęcie Jaxona i okumy .Wystarczy mi że ja łowię ryby a nie sam mój sprzęt:-) :-)
Darek , na zawodach jest określona ilość zanęty ( chyba 17 litrów - LITRÓW ? ) i faktycznie ,większa część tej zanęty to wypełniacze , czasem to same wypełniacze i robactwo , oczywiście zależy to też od żerowania i poławianych ryb ale zazwyczaj wypełniacze to znaczna ilość tej mieszanki . Po drugie , każdy łowi jak lubi , jedni traktują to jak sport a inni jak hobby i nie wolno nikomu tego zabraniać a już na pewno nie wolno traktować zawodnika gorzej bo łowi wyczynowo . Po trzecie , to od zawodników idą najlepsze pomysły i rozwiązania techniczne . O finansowaniu sportu w PZW się nie wypowiadam bo się na tym nie znam , słyszałem dużo złego na ten temat ale zasłyszane info to za mało aby formułować w tej kwestii jakieś wnioski .
" To kolezanka jest lepszym wędkarzem od amatorów? i tak się czuje?"
Miałam przeczucie, że taka będzie odpowiedź. Trudno dyskutować, jeżeli adwersarz nie wie, co znaczy ujęcie w cudzysłów. - to takie ironiczne określenie było.Mięso, mięso, mięso, bo przecież żal wypuścić, kiedy karta opłacona i zanęta wrzucona do wody To jest problem nad wodą.
Ja tylko Ci powiem że taki wędkarz z malego koła nie ma szans na rywalizacje z tymi co mają kasę i są w dużych kołach,jak pamiętam na zawody ostatnie w których brałem udział dostałem:-) :-) tu wiadomy znak zastosowałem /100 zł tak dobrze czytasz na zawody między okręgowe koło dało mi 100 zł.Na dwa dni zawodów.Zawsze dokładałem ze swoich jeszcze parę stówek.Rozmawiając po zawodach z zawodnikami którzy mieli sponsora z Milo dostali na głowę po 1000 zł.To był rok 2003.Więc o czym rozmawiać.Zrezygnowałem z zawodów nie z tej przyczyny .A na 67 zawodników ja amator byłem zaraz za pierwszą dziesiątką 14 czy 15 sty.Z największą rybą drugiej tury leszczem 1kg i pięć gram.Pic polega na tym ze gorzej wyczynowcy traktują własnie amatorów.A teraz jest właśnie powrót do dawnych sprawdzonych metod i przynęt .Bo nawet ryby mają przesyt tych fantastycznych i skutecznych zanęt jest tego setki rodzai.Napewno zawodowcom chodzi o kasę jak uda się stworzyć skuteczną zanętę to można i kaskę zarobić.I połaczyć hobby z zarabianiem pieniążka.Bo mało jest takich wędkarzy co biorą udział w profesjonalnych zawodach i ładują w to swoje oszczędności życia.Nie oszukujmy się węda za 12,000 zł musi się zwrócić.A jak chcą często robić zawody to na Boga ok ale nie tam gdzie jest mała woda.Na dużych zbiornikach jak Jeziora przepływowe ,rzeki itd. to tak.A to co zrobili na Bugaju w Piotrkowie to mistrzostwo świata jak zbadali wodę przy opaskach betonowych jak strasznie była zakwaszona po iluś z rzedu tam odbywających się zawodach.I o to chodzi a nie o wypłniacze bo wypełniaczem najczęściej stosowanym jest mąka kukurydziana kasza kukurydziana kasza manna Do bazy też idą pieczywa to potem w ciepłej i płytkiej wodzie kiśnie .Weż na małym zbiorniku niech na raz wsypią 15 litrów zanety z 80 zawodnikow.To są góry i setki kilogramów róznych produktów wsypywanych do wody przez dwa dni to wychodzą setki kilogramów zanęt i co ryby to wszystko wyjedzą? Sprawdzał ktoś po zawodach i badał takie wody? Napewno nie bo sami wędkarze to mogą stwierdzić jak ryby wcale nie chcą brać parę dni po takich zawodach.Sami stwierdzamy ze ryb coraz mniej to po co tyle zanęt walić do wody? I bedą walić bo czym mniej ryb tym bardziej trzeba nęcić zeby nam brały .Koło błedne sie zamyka a woda jest zakwaszana non stop.Ale to widać niektórym nie przeszkadza .
"/100 zł tak dobrze czytasz na zawody między okręgowe koło dało mi 100 zł."
Faktycznie masz powód do narzekania :) ...ale nic to, bo jeżeli uważasz że Twoje ówczesnewędkarstwo można było porównać do umiejętności zawodników Milo... to gratuluję.Sponsor, to naprawdę wspaniała pomoc... ale długo trzeba na to pracować, uwierz mi.I wydać górę własnych pieniędzy nim zostanie się zauważonym. Jakość sprzętu nie gra w tym przypadku dużej roli, jeżeli są umiejętności,bo można być skutecznym wędkarzem ze starym sprzętem i minimalną ilością zanęty.
Nie ma sensu ta dyskusja, więc...
Trzymajcie ze mną kciuki za Marcina ! Jeszcze tej nocy wyjazd do Holandii na Mistrzostwa Świata :)
Walić te zawody,dla mnie wedkarstwo to spokój i rybki, nie bawi mnie młucenie drobnicy, siedzi jeden obok drugiego i trzepią płoć i ukleje i maja tysiące pkt. bezsens.
Fajny pomysł na pewno wiele osób z tego skorzysta :)
Pozdrawiam Boczny Trok
"/100 zł tak dobrze czytasz na zawody między okręgowe koło dało mi 100 zł."
Faktycznie masz powód do narzekania :) ...ale nic to, bo jeżeli uważasz że Twoje ówczesnewędkarstwo można było porównać do umiejętności zawodników Milo... to gratuluję.Sponsor, to naprawdę wspaniała pomoc... ale długo trzeba na to pracować, uwierz mi.I wydać górę własnych pieniędzy nim zostanie się zauważonym. Jakość sprzętu nie gra w tym przypadku dużej roli, jeżeli są umiejętności,bo można być skutecznym wędkarzem ze starym sprzętem i minimalną ilością zanęty.
Nie ma sensu ta dyskusja, więc...
Trzymajcie ze mną kciuki za Marcina ! Jeszcze tej nocy wyjazd do Holandii na Mistrzostwa Świata :)
Witam :)! Trzymamy kciuki mocno :). Połamania :). Dyskusja faktycznie bez sensu, a to dla tego, że wszystko kuleje w PZW i nie tylko... To jest odbijanie piłeczki i zwalanie winy jednych na drugich, a nic do przodu nie idzie na lepsze.. Nie jestem sportowcem i denerwuje mnie, że w miejscu gdzie łowię organizowane są zawody. W tym roku 3 razy nie mogłem sobie połowić z powodu zawodów... W sumie można to przeżyć i poszukać sobie innego miejsca... Najgorsze jest to, że z moich składek idą jakieś pieniądze na zawody zamiast na zarybienia i ochronę...
Na kadre idzie duza część kasy/ ze składej związkowych ,tak i moje i (Wasze )kolegów pieniadze wiec jestem sponsorem takiej kolezanki Oli i innych więc kolezanko Olu nie zazdroszcze wycieczek i tych zawodów bo znam wątpliwy smak sukcesu kosztem innych.Tylko chcę żebym miał nasze wody zarybiane jak kolega wyżej pisze.A ja niestety biorę udział i finansuje kolezanki i kolegów eskapady.Bo kolezanka dobrze się bawi zwiedza świat i chce być slawna więc trochę szacunku prosze dla tych którzy łożą na kolezanki sukcesy.Sportowo męczyć ryby gratuluję.Sport w wędkarstwie to dla mnie jedynie rzucanie wędką (rzutką)do celu na celność rzutu .A łowienie i męczenie setek ryb na zawodach to zwykla próżnosć.Zastanawiam się gdzie ma kolezanką zwykłą etykę wędkarską.Czy po trupach chęć błyśnięcia i sławy?Gdzie jest wędkarstwo jako hobby i odpoczynek ,relaks obcowanie z naturą jedność z przyrodą.Wędkarstwo sportowe co daje? Dumę że się ograło kilku innych wędkarzy.Wątpliwe jest to dla mnie zajęcie.Ale moim niestety kosztem też.
"/100 zł tak dobrze czytasz na zawody między okręgowe koło dało mi 100 zł."
Faktycznie masz powód do narzekania :) ...ale nic to, bo jeżeli uważasz że Twoje ówczesnewędkarstwo można było porównać do umiejętności zawodników Milo... to gratuluję.Sponsor, to naprawdę wspaniała pomoc... ale długo trzeba na to pracować, uwierz mi.I wydać górę własnych pieniędzy nim zostanie się zauważonym. Jakość sprzętu nie gra w tym przypadku dużej roli, jeżeli są umiejętności,bo można być skutecznym wędkarzem ze starym sprzętem i minimalną ilością zanęty.
Nie ma sensu ta dyskusja, więc...
Trzymajcie ze mną kciuki za Marcina ! Jeszcze tej nocy wyjazd do Holandii na Mistrzostwa Świata :)
Od razu widać jak kolezanka przekręca wszystko na swoja korzyść i nie czyta co pisałem ze zrozumieniem.Nie pisałem o zawodnikach z Milo tylko o sponsorze a to znacząca różnica:-) :-) :-)
Owszem na wyjazd kadry PZW również wyłożyło pieniądze, a dlaczego nie ? Tak jest na całym świecie. Natomiast oficjalnym sponsorem jest Lorenc i Gutkiewicz.
" Na kadre idzie duza część kasy/ ze składej związkowych ,tak i moje i (Wasze )kolegów pieniadze wiec jestem sponsorem takiej kolezanki Oli i innych więc kolezanko Olu nie zazdroszcze wycieczek i tych zawodów bo znam wątpliwy smak sukcesu kosztem innych.Tylko chcę żebym miał nasze wody zarybiane jak kolega wyżej pisze.A ja niestety biorę udział i finansuje kolezanki i kolegów eskapady.Bo kolezanka dobrze się bawi zwiedza świat i chce być slawna więc trochę szacunku prosze dla tych którzy łożą na kolezanki sukcesy."
Równie dobrze i ja, gdybym widziała jedynie czubek własnego nosa to bym napisała,że nie chcę aby z moich składek na zarybienie wszystkie ryby były zabierane, bo dobrze brały.Chcę łowić, a środowisko wędkarzy jest tak zróżnicowane i kłótliwe, że trudno wszystkim dogodzić.Mój syn ma również indywidualnego sponsora, ale zanim się pojawił, to dużo lat i pieniędzynaszych upłynęło. Teraz sam często jest trenerem zawodników, jak również uczy młodszych podstaw wędkarstwa i obala naocznie mit o tonach zanęt wrzuconych do wody.Zupełnie za darmo, bo nie jest egoistą myślącym wyłącznie o sobie.
http://www.wedkuje.pl/wedkarstwo,strzelecki-dzien-dziecka,76223
Poniewaz watek zszedl na sprawy sportu, napisze krotko.
Niech PZW podzieli sie na dwa zwiazki. Sportowy i amatorski i niech funkcjonuja niezaleznie. I jedni i drudzy niech przystepuja do prztargow, niech sie rzadza jak chca. Ale na wodach "amatorskich" 0 zawodow.
PS. Dzisiaj w nocy wrocilem z 2 dni lowienia na OS"e na Sanie. Wchodze do wody w sobote rano. Rybki biora doskonale. W 4 rzutach 3 pstragi. I nagle telefon od straznika, z tekstem, ze musze opuscic lowisko bo tam gdzie lowie beda zawody !!!(nawet nic przyjechal zeby to powiedziec, mial do mnie telefon i wiedzial gdzie z kumplami sie wybieramy). Zabulilem 80 zl/dzien, ale panow zawodnikow g..o to obchodzi. Jade z Bachlawy do Zwierzynia (ze 20km), bo tam wolno. I jak mam kochac zawody i zawodnikow. Spotkalo mnie to juz ktorys raz. A w czartek po poludniu rezerwowalem licencje i oczywiscie ani slowa o zawodach. Byleby op.... licencje.
Trzeba było nie kupować dodatkowej licencji tylko pojechać na normalną wodę PZW. Nie byłoby płaczu, że 80zł zmarnowane.
Wątek był o podstawach wędkarstwa, nie o zawodach. Mógłby moderator zrobić porządek tutaj...
A czy ma ktoś jakieś linki instruktażowe o wędkarstwie spinningowym? Coś na wzór tych od Kacpra? I nie pytam tutaj o linki do filmów wędkarstwo lucio i jemu podobnych, bardziej zależy mi na profesjonalizmie i fachowej wiedzy.
To ze temat nie mowi nioc o zawodach, nie oznacza ze o nich nie jest.
" W związku z tym, że na forum mnożą się w zastraszającym tempie wątki o tematyce dotyczącej zawodów i powtarzające się niemal codziennie pytania o zanętę na zawody, jak też sposób nęcenia, postanowiłam wskazać Wam drogę, do bardzo dobrych i jasno wytłumaczonych porad, z których możecie korzystać do woli, a stosować je nie tylko na zawodach."
Pierwsze zdanie pierwszego postu. Dalej uwazasz ze to nie ma nic wspolnego z zawodami. ?
A to gdzie bede jezdzil na ryby, niech pozostanie moja sprawa. Dzieki temu, ze to nie jest "normalna" woda PZW sa tam jeszcze normalne lipienie i pstragi. Pojedz na dwa dni i spedz jeden na OS"e i drugi ponizej z zobaczysz czy rozni sie lowisko takie jak byc powinno od tego jakie zostawiaja po sobie amatorzy rybiego bialka.
A to ze zorganizowali sobie zawody wielcy panowie sportowcy to po wykupieniu licencji powinno mnie g..o obchodzic. Ale jade wypoczywac a nie uzerac sie nad woda. PZW sprzedajac mi za sporo pieniedzy licencje zawarlo ze mna umowe, zezwalajaca mi lowic na OS"San. Nigdzie na licencji nie bylo, ze moge lowic tylko na odcinku Zwierzyn, "jakas glowacicowa miejscowka", bo tak opisal mi straznik dokad moge lowic.
Twoje pieniądze, Twoje żale, po co wylewasz je publicznie na forum? Niech zostaną tylko Twoje.
Dla trochę bardziej kumatych ten wątek ma na celu pokazanie młodym, niedoświadczonym o co chodzi w zawodach, mieszaniu zanęt, łowieniu, budowani zestawów.Jeśli rozmowa o braku etyki w trakcie łowienia na zawodach, o płaceniu przez PZW wyjazdów na Mistrzostwa Świata itd jest dla Ciebie pomocna by zrozumieć podstawy wędkarstwa, to ja z całego serca gratuluję...
Nie ja napisalem o braku etyki, sponsoringu itp.
A o tym kto ma wiekszy wplyw na stan naszych wod (zawodnik czy amator) napisal(a) tworca watku. To nie ja zaczolem, kto lepszy, kto bardziej szkodzi, czy zanety sypane na zawodach sa OK.
Dla mnie zachecanie do zawodow na wodach ogolnodosteonych jest dzidostwem i tyle.
A ja opisalem tylko wplyw zawodow na zycie innych wedkarzy. Mnie taka sytuacja spotkala juz wielokrotnie i nie mam zamiaru sciskac tego dla siebie, bo niby czemu. Mam podkulic ogon i laskawie podporzadkowac sie zawodnikom, bo co, sa lepsi ?.
Twoje pieniądze, Twoje żale, po co wylewasz je publicznie na forum? Niech zostaną tylko Twoje.
Dla trochę bardziej kumatych ten wątek ma na celu pokazanie młodym, niedoświadczonym o co chodzi w zawodach, mieszaniu zanęt, łowieniu, budowani zestawów.Jeśli rozmowa o braku etyki w trakcie łowienia na zawodach, o płaceniu przez PZW wyjazdów na Mistrzostwa Świata itd jest dla Ciebie pomocna by zrozumieć podstawy wędkarstwa, to ja z całego serca gratuluję...
A moze latwiej mlodemu czlowiekowi byloby zrozumiec wedkarstwo nie poprzez wydawanie kasy na takie imprezy a np na zachecanie mlodych ludzi, fiansowanie im sprzetu, organizowanie wycieczek itp. Uwazasz ze mlody chlopak, ktory bedzie chcial posiedziec u dziadka nad stawem i polowic karasi czy linkow potrzebuje takich instrukcji. Owszem, jest to potrzebne tym co chca startowac w zawodach. Tyle ze lowienie ryb na zawodach nie bedzie dla mnie nigdy wedkarstwem w pelnym tego slowa znaczeniu. Podobnie jak nie bedzie to nigdy sportem. Nie kazde wspolzawodnictwo zasluguje na miano sportu.
Zawody powinny się odbywać tylko na zbiornikach tylko do tego celu przeznaczonych.Tam nie wazna jest wielkość ryby tylko ilość.Druga sprawa niech PzW ściąga sobie z zawodników składek na ich wątpliwe hobby bo to hobby nie mozna nazywać inaczej jaj tylko sportem.Jakby tak było Ministerstwo sportu łożyłoby na wszystkie formacje zawodnicze w Polsce ,a tak nie jest ,ja chcę moje składki przeznaczać na zarybianie a nie na czyjeś zachcianki i robienie kariery.Kolezanka Ola sama przyznała ze zabiera mi część moich skladek .Poprzez system oczywiscie ,ja bardziej chcę za te pieniądze zeby wody były lepiej chronione i zarybiane po to kuźwa płacę.Czyli jestem okradany bo na sponsoring wstepując do PzW zgody nie wyrażałem.Stałem się sponsorem jak wielu moich kolegów nie świadomie .Bo nigdy takiej zgody bym nie podpisał.Widać jaki bu....to całe PzW .Zniszczyliscie Bugaj tymi zawodami ,Krzywie i wiele łowisk w Polsce a ja nieswiadomie dokładam swoją rękę do tego , bo popieram nie świadomie co niektórych dzialania prosto z własnej kieszeni.Nic się w tym PzW nie zmieni jak tylu na kariery jest zachłannych ludzi .Kosztem innych.Czy jakiś porządny i madry gospodarza zabierze w końcu z tych pazernych łap nasze niszczone wody? Oby jak najszybciej .W Angli sa zawodowcy i są kluby, mają tylko wyznaczone wody do wyczynu i sami członkowie placą z własnej kieszeni na utrzymanie,nawet po 150 f - 200 f rocznie za kawalek wody od osoby plus roczna licencja państwowa.Mają swoją wodę robią zawody i mi na publicznej wodzie nikt nie przeszkadza.Bo ja też placę i państwo zapewnia mi spokój.U nas w kolo sami zlodzieje i bezkarni cwaniacy.Obwarowali się regulaminami paragrafami byle im było lepiej.Zwykły czlowiek to tylko jak kura co znosi zlote jajka.Czyli milczy i płaci.Bagno że szkoda więcej pisać.
Jakie to jest niesamowite gdzie by człowiek nie poczytał wszędzie na forum mamy opisy tego w jakiej gównianej rzeczywistości musimy egzystować. Holandia, Belgia, Szwajcaria, Niemcy, Francja, Austria, Norwegia, Finlandia, Szwecja, Anglia, Irlandia, Dania, a nawet Czechy i Słowacja. Czy tamtejsi ludzie zrozumieliby nasze wpisy na forum? Są w stanie sobie wyobrazić, że może istnieć kraj z tak ohydną organizacją jak pzw i z tak ohydnymi ludźmi jak większość polskich wędkarzy? Czego brakuje Polakom, jakiej lekcji nie odrobiliśmy, na jakich zajęciach nas nie było, czego zabrakło w wychowaniu? Co jest w polskich głowach nie tak, że od zachodu, południa i północy otacza nas lepszy świat, a my stanowimy początek strefy zgniłego, niecywilizowanego Wschodu?
Coraz więcej polaków wędkuje poza Polską i widzi jak tam się szanuje przyrodę i czlowieka tak samo.U nas tylko pieniądze i nie wiadomo gdzie one naprawdę idą i jak są gospodarowane.Nam polakom wydaje się ze wszedzie mozemy ingerować i wszystko skoro płacimy jest nasze.I niestety prawdą jest na świecie ze polak to kombinator.Niemiec nie Anglik nie aPolak potrafi.I to prawda.Jesteśmy jakby na wszystko zbyt pazerni nie mamy umiaru.Mamy skomplikowaną mentalność.My możemy jechać wszędzie brać i czerpać garściami a jak do nas ktoś za granicy przyjedzie to tak swoich interesów bronimy że to da się odczuć komuś z zewnątrz.I nie oszukujmy się jesteśmy ( już mniej) ale jednak troszkę rasistami.Sami chcemy brać dużo a innym nie pozwalamy.
Twoje pieniądze, Twoje żale, po co wylewasz je publicznie na forum? Niech zostaną tylko Twoje.
Dla trochę bardziej kumatych ten wątek ma na celu pokazanie młodym, niedoświadczonym o co chodzi w zawodach, mieszaniu zanęt, łowieniu, budowani zestawów.Jeśli rozmowa o braku etyki w trakcie łowienia na zawodach, o płaceniu przez PZW wyjazdów na Mistrzostwa Świata itd jest dla Ciebie pomocna by zrozumieć podstawy wędkarstwa, to ja z całego serca gratuluję...
A moze latwiej mlodemu czlowiekowi byloby zrozumiec wedkarstwo nie poprzez wydawanie kasy na takie imprezy a np na zachecanie mlodych ludzi, fiansowanie im sprzetu, organizowanie wycieczek itp. Uwazasz ze mlody chlopak, ktory bedzie chcial posiedziec u dziadka nad stawem i polowic karasi czy linkow potrzebuje takich instrukcji. Owszem, jest to potrzebne tym co chca startowac w zawodach. Tyle ze lowienie ryb na zawodach nie bedzie dla mnie nigdy wedkarstwem w pelnym tego slowa znaczeniu. Podobnie jak nie bedzie to nigdy sportem. Nie kazde wspolzawodnictwo zasluguje na miano sportu.
Rybę spokojnego żeru łowię do maja, kiedy to w mojej okolicy nie ma czego łowić na spinning. A mimo to obejrzałem praktycznie wszystkie filmiki Kacpra. Uważam, że młody chłopak może z nich się dowiedzieć jak ważne jest nęcenie, jak zbudować poprawnie zestaw, jak łowić z przepływanki itd. Co z tego, że pojedzie on na wycieczkę, jak nie nauczy się łowić ryb?
A organizowanie zawodów dla dzieci, np na dzień dziecka to jest co? U nas na takie zawody przychodzą dziesiątki dzieciaków, które chcą tylko spróbować. A później łowią dalej, od zawodów zaczyna się ich przygoda z wędkarstwem.
Jak jestem nad wodą i rozmawiam z ludźmi, to najczęściej narzekają Ci, którzy nie umieją nic złowić. Źle jest w Polsce, bo PZW to, PZW tamto. Ale znam również ludzi łowiących w spinningowej kadrze Polski, żaden z nich nie powiedział nigdy "tu nie ma ryb". Bo oni mają większą wiedzę i wiedzą jak ryby łowić. Nie lamentują tylko łowią w sposób taki, o którym prawdopodobnie nie ma pojęcia większość z nas.
jak chcą sobie panie i panowie "zawodowcy" organizować zawody niech sobie stworzą łowisko komercyjne typu żwirownia i robią sobie tam co chcą a nie przez nich muszą cierpieć wędkarze którzy łowią bo lubią i jest to ich pasja hobby a nie dziedzina która przynosi i m sławę i pieniądze a ogólnie pzw to banda złodziei więcej w tej placówce darmozjadów niż ludzi którzy naprawdę podchodzą do wędkarstwa jako pasji i tyle na ten temat pozdrawiam wszystkich prawdziwych wędkarzy
Zawody powinny się odbywać tylko na zbiornikach tylko do tego celu przeznaczonych.Tam nie wazna jest wielkość ryby tylko ilość.Druga sprawa niech PzW ściąga sobie z zawodników składek na ich wątpliwe hobby bo to hobby nie mozna nazywać inaczej jaj tylko sportem.Jakby tak było Ministerstwo sportu łożyłoby na wszystkie formacje zawodnicze w Polsce ,a tak nie jest ,ja chcę moje składki przeznaczać na zarybianie a nie na czyjeś zachcianki i robienie kariery.Kolezanka Ola sama przyznała ze zabiera mi część moich skladek .Poprzez system oczywiscie ,ja bardziej chcę za te pieniądze zeby wody były lepiej chronione i zarybiane po to kuźwa płacę.Czyli jestem okradany bo na sponsoring wstepując do PzW zgody nie wyrażałem.Stałem się sponsorem jak wielu moich kolegów nie świadomie .Bo nigdy takiej zgody bym nie podpisał.Widać jaki bu....to całe PzW .Zniszczyliscie Bugaj tymi zawodami ,Krzywie i wiele łowisk w Polsce a ja nieswiadomie dokładam swoją rękę do tego , bo popieram nie świadomie co niektórych dzialania prosto z własnej kieszeni.Nic się w tym PzW nie zmieni jak tylu na kariery jest zachłannych ludzi .Kosztem innych.Czy jakiś porządny i madry gospodarza zabierze w końcu z tych pazernych łap nasze niszczone wody? Oby jak najszybciej .W Angli sa zawodowcy i są kluby, mają tylko wyznaczone wody do wyczynu i sami członkowie placą z własnej kieszeni na utrzymanie,nawet po 150 f - 200 f rocznie za kawalek wody od osoby plus roczna licencja państwowa.Mają swoją wodę robią zawody i mi na publicznej wodzie nikt nie przeszkadza.Bo ja też placę i państwo zapewnia mi spokój.U nas w kolo sami zlodzieje i bezkarni cwaniacy.Obwarowali się regulaminami paragrafami byle im było lepiej.Zwykły czlowiek to tylko jak kura co znosi zlote jajka.Czyli milczy i płaci.Bagno że szkoda więcej pisać.
dobrze Darku piszesz to co się dzieje w naszym kraju co te nasze pzw wyprawia to jest nic innego ja wyciąganie od nas pieniędzy są tak pazerni że szkoda gadać miałem przykład kiedy wykupowałem kartę w tym roku akurat zabrakło mi 8zł do karty to pan skarbnik tak się zachował jakbym chciał go oszukać na grube pieniądze normalnie żal aż ciśnie mi się na język pare gorących słów dla tej całej organizacji jaką jest te całe pzw
Rybę spokojnego żeru łowię do maja, kiedy to w mojej okolicy nie ma czego łowić na spinning. A mimo to obejrzałem praktycznie wszystkie filmiki Kacpra. Uważam, że młody chłopak może z nich się dowiedzieć jak ważne jest nęcenie, jak zbudować poprawnie zestaw, jak łowić z przepływanki itd. Co z tego, że pojedzie on na wycieczkę, jak nie nauczy się łowić ryb?
A organizowanie zawodów dla dzieci, np na dzień dziecka to jest co? U nas na takie zawody przychodzą dziesiątki dzieciaków, które chcą tylko spróbować. A później łowią dalej, od zawodów zaczyna się ich przygoda z wędkarstwem.
Jak jestem nad wodą i rozmawiam z ludźmi, to najczęściej narzekają Ci, którzy nie umieją nic złowić. Źle jest w Polsce, bo PZW to, PZW tamto. Ale znam również ludzi łowiących w spinningowej kadrze Polski, żaden z nich nie powiedział nigdy "tu nie ma ryb". Bo oni mają większą wiedzę i wiedzą jak ryby łowić. Nie lamentują tylko łowią w sposób taki, o którym prawdopodobnie nie ma pojęcia większość z nas.
O to jest podejście do sprawy :)). Ryby są tylko wy nie umiecie łowić :))). Wymówka PZW. Na jednym prywatnym łowisku też tak mówią o karpiach. Pytałem kilka lat temu, czy mają karpie +15 kg w stawie, bo takie minimum mnie interesowały. Odpowiedź była że i większe mają:)))). Przeglądałem galerie łowiska i po latach rekord karpia jest zdaje się 8 kg z groszami.... Wniosek nasuwa się jeden takich karpi tam nie ma. No chyba, że tyle ludzi co tam się przewinęło przez te lata nie umiało łowić, a stawek ma 2 ha :)).
Dzieciak jak nic nie będzie łowił, to mu się znudzi. Życia bym musiał nie znać, żeby uwierzyć w te opowieści o zachęcaniu młodzieży.... Strata kasy nic więcej... na te zawody.. U mnie zawody kończyły się kilkoma uklejkami :))), albo bez ryby :))). Wniosek jaki? Zawodnicy nie umieją łowić :))). Oczywiście jest dużo nieudaczników, którzy nie maja pojęcia o łowieniu i nawet przy pełnej osadzie zbiornika nie potrafią nic złowić.
@89krzysztof jak myślisz dlaczego zawodnik nie powie, że nie ma ryb?:) To tak jak by podciął gałąź na której siedzi :)).
Owszem zdarzają się dni, kiedy ryba wybitnie nie bierze. Wtedy najlepsza zanęta, najlepszy sprzęt i ogrom wiedzy nie pomoże. Tak jak było np na ostatnich mistrzostwach okręgu katowickiego.
Nie można generalizować i wrzucać wszystkich wód do jednego worka. Tutaj ryba jest, tam jej nie ma. A nawet jeśli jest, to nie każdy ją złowi.
Ale jeździłem też po okręgowych zawodach spinningowych. Pływałem z tymi, którzy z pewnością wiedzą więcej i umieją więcej ode mnie. Dużo się nauczyłem i pokazali jaka przepaść jest między mną, a nimi. A jeśli pojadę na wody okoliczne, to też nieskromnie powiem, że widzę różnicę między moimi wynikami, a wynikami innych, którzy ciągle narzekają na brak ryb. A zdarzało się, że w tym samym miejscu w którym stał taki człowiek wyjąłem jakąś rybę.
Ja mimo wszystko nie mam niczego do zawodów. Jak ktoś chce, to bierze w nich udział, inny nie bierze. Wody mamy tyle, że jeśli jedna jest zamknięta, można jechać na inną. A jeśli ktoś z natury jest marudą, to i tak znajdzie podstawy do narzekania:)
Dlaczego zawodnik nie powie, że nie ma ryb? Bo ryby są, ale nie dla każdego. Tak ja to widzę. :)
Krzysztof tu nie chodzi o marudzenie, tylko o realne stwierdzenie faktów. Nie ma co się cieszyć jak głupi do sera i powtarzać teorii wyssanych z palca, że ryby jest pełno tylko wy nie umiecie lowic. W czasie zawodów, kiedy to zawodnicy mordowali drobnice i zajmowali moje miejsce ja nie płakałem i w tym czasie zrobiłem limit na luzie :), a oni męczyli uklejki :). Jak jeszcze trochę polowisz z zawodnikami to pojmiesz, że jeżeli nie ma ryb to nie ma i żadna wiedzą ani doświadczenie tu nie pomoże. Zapytaj starszych kolegów. A takie gadanie PZW jest na rękę, bo po co zarybiac i gonić Klusoli skoro ryba jest tylko wy nie umiecie łowić :))). Zawody i zawodnicy potrzebni są jak dziura w moście. Pieniądze jeżeli mają być wydane na sport to wolałbym żeby poszły na f1 :). Krzysztof jak jeszcze trochę polowisz to nauczysz się kiedy poznać gdzie ryby nie ma, a kody nie bierze, ale do tego potrzebne jest doświadczenie, umiejętność czytania wody itd...
Zbyszek, a co ja pisałem wyżej? Doskonale wiem, że jeśli nie ma ryby, to się jej nie złowi. Ale mi chodzi głównie o sytuację, kiedy narzekają ludzie na brak ryby we wodzie, w której ta ryba jest. Tak jest najczęściej.
Wędkarstwo sportowe, a wędkarstwo amatorskie to dwie różne sprawy. Ja jadę na ryby i wolę złowić jednego 80+ niż złowić 5sandaczyków po 40cm.
Ale ja rozumiem ludzi, którzy jadą na zawody i łowią 100 uklejek w godzinę. A większość ich tylko gani. Wędkarstwo to łowienie ryb na wędkę, a że jeden woli złowić dużo małych sztuk, a drugi jedną konkretną... oboje są wędkarzami.
A to, że mam 25lat, nie znaczy że o łowieniu nic nie wiem. 18 lat spędzonych nad wodą trochę mi dało. A do tego mam szczęście, że mogę łowić z naprawdę dobrymi wędkarzami, od których nauczyć się można wiele. I niejeden z kolegów na forum chciałby mieć taką możliwość.
Zbyszek, a co ja pisałem wyżej? Doskonale wiem, że jeśli nie ma ryby, to się jej nie złowi. Ale mi chodzi głównie o sytuację, kiedy narzekają ludzie na brak ryby we wodzie, w której ta ryba jest. Tak jest najczęściej.
Wędkarstwo sportowe, a wędkarstwo amatorskie to dwie różne sprawy. Ja jadę na ryby i wolę złowić jednego 80+ niż złowić 5sandaczyków po 40cm.
Ale ja rozumiem ludzi, którzy jadą na zawody i łowią 100 uklejek w godzinę. A większość ich tylko gani. Wędkarstwo to łowienie ryb na wędkę, a że jeden woli złowić dużo małych sztuk, a drugi jedną konkretną... oboje są wędkarzami.
A to, że mam 25lat, nie znaczy że o łowieniu nic nie wiem. 18 lat spędzonych nad wodą trochę mi dało. A do tego mam szczęście, że mogę łowić z naprawdę dobrymi wędkarzami, od których nauczyć się można wiele. I niejeden z kolegów na forum chciałby mieć taką możliwość.
Skoro tak dalece od siebie te dwa "wedkarstwa" roznia, to czemu jednych i drugich pakuje sie do jednego wora ?. Czemu jedni sa uprzywilejowani inni nie ?. Czemu zawodnik na OS Dunajec placil polowke licencji a ja musze cala ?. Kto wyrownal i z czego te roznice ?. Czemu zwiazek Krosno wziol ode mnie bez mrugniecia kase za lowienie po czym nastepnego dnia udostepnil mi polowe wykupionej wody. Niech sportowcy utworza sobie wlasny zwiazek, niech placa skladki, staja do przetargow i tworza wlasne lowiska. I robia na nich co chca.
Pisales kolego gdzies wczesniej, ze jest duzo roznej wody i jesli jedna zamkna mozna jechac na inna. Na 2 OS w Polsce (bo tyle jest muchowych pod patronatem PZW) przyjezdzaja ludzie z calej Polski. Pokonuja kilkaset kilometrow nie po to, zeby ktos z dnia na dzien powiedzial im ze nie moga tu lowic. Zwlaszcza. ze jak zamawialem licencje nikt nawet sie nie zajaknal o zamknieciu wody. A zamawialem w czwartek a nad woda bylem w sobote.
Paweł to ja miałem ostatnio taką sytuację na prywatnej wodzie, że przyjechałem i zanęciłem, rozłożyłem się i po pół godziny przyszła żona właściciela i mówi,że tu nie wolno łowić. Wiele nie dyskutowałem, bo bym ją utopił pewnie :). Mogła powiedzieć na początku co i jak. Spakowałem się w nerwach i do samochodu poszedłem i w tej chwili nadjechał właściciel i pyta co ja robię. Powiedziałem mu, że zanęciłem rozłożyłem się, a po pół godziny przyszła pani i kazała się przesiąść z miejscówki. Właściciel zrobił się czerwony i zielony z nerwów i opieprzył żonę. Pozwolił mi łowić tam gdzie chcę i dostałem wstęp za darmo do końca roku.....
Jakieś dziwne twierdzenia ze młody jak nie połowi to się zniechęci ,bzdura ja pokochałem naturę i wędkarstwo nie po to zeby mi brały ryby od razu jak głupie. Pokochałem wędkarstwo za śpiew ptaków za ciszę i taką tajemniczą atmosferę nad wodą magicznie niepowtarzalną.Początki były toporne i szło nie od razu gładko .Właśnie czym trudniej tym lepiej bo to od razu nas hartuje i wzmacnia nasz wędkarski charakter.Wędkarz bez cierpliwości to nie wędkarz.Wszystcy piszecie że robicie wypady na ryby nie po ryby.Odpocząć poobserwować przyrodę i być z nią całym ciałem i duszą.Jak od razu się taki czlowiek młody nastawi ze musi łapać wszędzie i dużo to nie jest dobrze, bo pojedzie na nieznane łowisko nic nie złowi i go to od razu dołuje bo nauczony bedzie ze trzeba duzo łowić ,nie ważna jakość ale ilość.Trzeba jeżdzić nad różne wody obserwować jak żeruje lin a jak leszcz co się w wodzie dzieje .To najlepszy i nieoceniony elementarz tak jak bez niego dziecko nie nauczy się czytać będzie analfabetom ,tak i wędkarz jak nie zobaczy na wlasne oczy jak zyje woda nie poczuje klimatu o co w wędkarstwie chodzi to nie będzie dobrym wędkarzem i większość uczy się tylko czytając co piszą inni.Ja od lat cieszę się wiedzą zdobytą nad wodą osobiście ,metodą prób i błedów ,przeplecioną porazkami i sukcesami.Wieksza jest satysfakcja jak coś osiągamy sami .Czy z punktu widzenia moich minionych lat w wedkarstwie chciałbym mieć od razu wyniki i wszystko podane od razu na tacy? Od początku lowić duze ilosci ryb? Nie ,,,bo wlaśnie to by mi się za szybko przejadło bo co za duzo to i nie zdrowo.Bo cieszy mnie kazda zlowiona ryba ,a najbardziej to ze nie wiem tak naprawdę co złowię i o to chodzi bo jakbym z gory wiedział to nie byloby to tak porywające i tajemnicze .Nawet hol i utrata wielkiej ryby przynosi mi uśmiech i radosć na twarzy bo o to mi w wędkarstwie chodzi.Radość z wędkowania i obcowania z naturą.Trzepanie uklejek i plotek bez sensu to jak trzepanie ko.. sorry piany.Zwracanie na siebie za wszelką cenę uwagi i chęć blyśnięcia ,nie wiem po co i czemu ma to słuzyć .Nasze hobby ma być sposobem na zycie i radoscią z tego plynącą ,kazdy to inaczej przezywa i osobiście, zeby coś lub kogoś kochać nie trzeba się od razu chwalić i wszystkim to udowadniać ,wystarzczy ze to widać i tylko my to czujemy.
Jakieś dziwne twierdzenia ze młody jak nie połowi to się zniechęci ,bzdura ja pokochałem naturę i wędkarstwo nie po to zeby mi brały ryby od razu jak głupie. Pokochałem wędkarstwo za śpiew ptaków za ciszę i taką tajemniczą atmosferę nad wodą magicznie niepowtarzalną.Początki były toporne i szło nie od razu gładko .Właśnie czym trudniej tym lepiej bo to od razu nas hartuje i wzmacnia nasz wędkarski charakter.Wędkarz bez cierpliwości to nie wędkarz.Wszystcy piszecie że robicie wypady na ryby nie po ryby.Odpocząć poobserwować przyrodę i być z nią całym ciałem i duszą.Jak od razu się taki czlowiek młody nastawi ze musi łapać wszędzie i dużo to nie jest dobrze, bo pojedzie na nieznane łowisko nic nie złowi i go to od razu dołuje bo nauczony bedzie ze trzeba duzo łowić ,nie ważna jakość ale ilość.Trzeba jeżdzić nad różne wody obserwować jak żeruje lin a jak leszcz co się w wodzie dzieje .To najlepszy i nieoceniony elementarz tak jak bez niego dziecko nie nauczy się czytać będzie analfabetom ,tak i wędkarz jak nie zobaczy na wlasne oczy jak zyje woda nie poczuje klimatu o co w wędkarstwie chodzi to nie będzie dobrym wędkarzem i większość uczy się tylko czytając co piszą inni.Ja od lat cieszę się wiedzą zdobytą nad wodą osobiście ,metodą prób i błedów ,przeplecioną porazkami i sukcesami.Wieksza jest satysfakcja jak coś osiągamy sami .Czy z punktu widzenia moich minionych lat w wedkarstwie chciałbym mieć od razu wyniki i wszystko podane od razu na tacy? Od początku lowić duze ilosci ryb? Nie ,,,bo wlaśnie to by mi się za szybko przejadło bo co za duzo to i nie zdrowo.Bo cieszy mnie kazda zlowiona ryba ,a najbardziej to ze nie wiem tak naprawdę co złowię i o to chodzi bo jakbym z gory wiedział to nie byloby to tak porywające i tajemnicze .Nawet hol i utrata wielkiej ryby przynosi mi uśmiech i radosć na twarzy bo o to mi w wędkarstwie chodzi.Radość z wędkowania i obcowania z naturą.Trzepanie uklejek i plotek bez sensu to jak trzepanie ko.. sorry piany.Zwracanie na siebie za wszelką cenę uwagi i chęć blyśnięcia ,nie wiem po co i czemu ma to słuzyć .Nasze hobby ma być sposobem na zycie i radoscią z tego plynącą ,kazdy to inaczej przezywa i osobiście, zeby coś lub kogoś kochać nie trzeba się od razu chwalić i wszystkim to udowadniać ,wystarzczy ze to widać i tylko my to czujemy.
Czyli nie potrzebne są zarybienia. Im trudniej tym lepiej. Ja też lubię wyzwania. Najlepiej siatami przeczesać zbiorniki, żeby było jeszcze trudniej :))))).
Człowieku wędkarstwo to łowienie ryb, a ptaki, przyroda, wschody i zachody słońca to otoczka, która upiększa wędkarstwo. Z tego wychodzi, że Tobie nie potrzebna jest nawet wędka.... :)))). Tak jak napisał Krzysztof, też rozumnie zawodników. Natomiast mam inne zdanie co do organizacji zawodów i finansowania. Dla zawodników Twoje łowienie może być jak "klepanie nita". Nudne i bezsensowne.... :)))
Dziwne posty piszecie Panowie. Rozwinąłem wędkarstwo w swoim kole poprzez atrakcyjną rywalizację w zawodach. Łowiliśmy po góra dwa kilogramy. Po kilku latach w wyniku rywalizacji, kiedy ambitniejsi szukali wiadomości o komponowaniu zanęt, technice podawania zanęty i sprzęcie osiągali coraz lepsze wyniki. W tej chwili rekord koła to ponad 22 kg na Kanale Mazurskim. Inne łowiska, na których startowaliśmy podobnie. Każdy startujący ma teraz życiówki, o których w życiu kiedyś by nie pomyślał. A tych wód nie zarybia się od dawna. Jaki z tego wniosek ? Trzeba podnieść swoje umiejętności wędkarskie, by osiągać sukcesy. Bo ryby w naszych wodach jeszcze są...
Wedkarze wyczynowi, czy tez Ci ktorzy sie o wyczyn ocieraja, na pewno maja wieksze umiejetnosci i wieksza wiedze, niz tacy amatorzy jak ja. I to nie ulega watpliwosci. I OK. Jesli ktos lubi startowac w zawodach, lubi rywalizacje itp to jego sprawa. Tylko niech to nie bedzie kosztem tych zwyklych. I juz nie pisze tu o tym ze czesc mojej skladki idzie na tzw sport. Duze tego nie ma i to bym przebolal. Ale problemem jest zamykanie i przetrzebianie wod na ktore wszyscy bulimy i placzemy, ze sa niedoinwestowane (brak ochrony, zarybien itp). Jesli juz tak bardzo PZW broni sie z rozbiciem na dwie oddzielne struktury, to niech wyznaczy jakies zbiorniki pod zawody i niech sobie zawodnicy robia na nich co chca. Zarybiaja, pilnuja i ewentualnie udostepniaja za dodatkowa oplata jesli bedzie taka mozliwosc.
I niech mi nikt nie wmawia, ze zawody nie przynosza szkod otwartym wodom, bo moge podac kilka przykladow, ze po zawodach chodzby pustynia (parafrazujac inne porzekadlo).
Wiem Paweł, że łowisz pstrągi. To inna bajka. Zapewne masz sporo racji. Ja pisałem o spławiku i białorybie, więc trudno mi dyskutować z Tobą, bo nie znam Twojego klimatu. Pisałem o swoich spostrzeżeniach
Wiekszosc czasu spedzam na wodach nizinnych. Mieszkam w centralnej Polsce i nie zarabiam tyle, zeby moc lowic w gorach wiecej jak kilka razy w roku. Wiec sila rzeczy biegam za bialorybem plus jesienia szczupak czy okon na muche. I moje spostrzezenia sa z mojego (pilicznego) podworka. Nic bardziej mnie nigdy nie irytowalo, jak sytuacja w ktorej raz na kilka lat odradza sie co nieco populacja szczupaka w moim rejonie. I jak myslisz, co sie dzieje. Jak tylko idzie fama - "bierze szczupak" wszystkie kola czy inne kluby przescigaja sie w zawodach. Kolejny rok zawsze swieci juz pustkami. Lowie juz 30 lat na odcinku ZS - Tomaszow i za kazdym razem odkad pamietam powtarza sie taka sama sytuacja. Oczywiscie zawody sa ba bitej rybie, bo sedziow brak. A ilez to razy slyszalem wytlumaczeni, ze ktos trenuje przed zawodami i trzyma wszystko co zlowil w siatce, bo MUSI wiedziec ile nalapal. Pozniej niby to wypuszcza, ale widzac ile lusek przy okazji wraca bez wlasciciela do wody, nie wroze tym rybom dlugiego zywota. Ja wypuszczam ryby od razu, zawodnicy nawet jak nie sa na zwodach, najpierw musz nachapac cala siate tylko po to zeby zwazyc i wywalic do wody. Tak wywalic, bo wysypanie z siatki przy brzegu dziesiatek ryb nie mozna inaczej nazwac.
To wszystko prawda. Ola miała rację, że góruje mięsiarstwo. Dodałbym do tego chorobliwa chęć zaistnienia w okolicy, pochwalenia się. A ryby po zawodach traktowane są jak śmieci. Zrzuca się je z wysokości, nawet stromego brzegu jak niepotrzebne już gówno. Złowiłem kiedyś metrowego szczupaka na rzece. Byłem już prezesem koła, ale nie mogłem doprosić się zarybień szczupakiem jeziorka, którym się opiekowałem. Więc tego szczupaka przewiozłem na "moje" jeziorko. Dwie go- dziny cuciliśmy go, by doszedł do siebie. I odpłynął. Po kilku dniach usłyszałem, że jakiś facet chodził po mieście z metrowym szczupakiem zarzuconym na plecy...
Panowie jezeli chcę w nocy zlowić leszcze po 3 kg to poprostu sie na nie nastawiam i je lowię.Bo zjadlem zęby na tych rybach.Czasem można sobie posiedzieć nad wodą z wędką i nie muszę łowić .Trudniej dla mnie oznacza że ja muszę pokombinować i się postarać a nie że mi ktoś zanęci jeszcze robaka załozy na haczyk a ja nalowię zaraz siatę ryb.Część ludzi zabiera ryby bo ma takie prawo a część wypuszcza.Od lat tak bylo i będzie.Słyszę nieraz slowa ku...a placę tyle kasy, dwa razy w roku jadę na ryby jeszcze mam jej nie zjeść.Mozesz nikt Ci nie zabrania.A ja nie będę stał nad wodą i namawiał weż koleś to wypuść .To powiedzą że wariat zblóźnią albo w ryj też mozesz dostać.To nie jest wina do końca wędkarzy mięsiarzy, tylko brak zarybień odpowiednich do ilości wędkarzy, 20 lat temu bylo ich około 160 tys dzisiaj jest samych zrzeszonych około 700 tys a ilu niezrzeszonych?To dziwne ze na zbiorniku ryb ubywa? Bylem zawodnikiem i startowałem w róznych zawodach wiem jak to wyglada od kuchni.Mam na tyle bogatą wiedzę ze sam potrafię zrobić skuteczną zanęte na bardzo oblegane łowiska tym bardziej miejskie o dużej presji wędkarskiej.Koledzy co mnie znają wiedzą i widzieli jak się rybki na splawik łowiło .Zanęty im robiłem bo prosili mnie o to.I o dziwo też coś połowili.Ale trzeba poczytać na początek co to jest kolendra a co to są inne dodatki ,co z czym mozna łaczyć a czego nie.A tu idzie się na latwiznę i najlatwiej wklepać wątek Panowie dajcie mi namiary na lowisko i nazwę najlepszej zanety.Paluszki bolą od szukania na kompie co do czego służy?Ja powtarzam jeszcze raz,nie wazne w wędkarstwie jest to że czym więcej ryb nałowimy tym lepiej.Wazniejsza jest jakość nie ilość .Czym większa ryba jest przechytrzona przez nas na dzikiej i otwartej wodzie tym większa satysfakcja.Mogę siedziec calą noc i ta jedna ryba duża raduje moje serce.Co to za radość nalowić plotek i uklejek 15 kg.Komu to jest potrzebne.I na koniec co mnie wkurza.Że amatorom zabranie się przetrzymywania ryb w siatkach nie przeznaczonych do zabrania.A na zawodach lowi sie tyle że sie same wzajemnie duszą i zabijają.Zawodnikom wolno?A ja mam siatkę 7 m długą z odpowiednio bardzo miękkiego nylonu i bardzo szeroką ,dwa leszcze w niej ale duże zrobią sobie krzywdę?Chcę zrobię szybko fotki na koniec i delikatnie szybko wypuszczę.A na zawodach trzeba z siaty do wiadra itd .żeby dokladnie powazyć.Gdzie tu jakaś logika jest.
To weź je sobie trzymaj w siatce, wpisz do rejestru, na koniec zrób zdjęcie, a potem wypuść. Po kłopocie :)
To weź je sobie trzymaj w siatce, wpisz do rejestru, na koniec zrób zdjęcie, a potem wypuść. Po kłopocie :)
Hihi i wraz w rejestrze będą bzdury.I tak piszę adnotację że ryby zostały wypuszczone.Bo tak naprawdę nie wiem kto to i jak dokładnie sprawdza potem te rejestry.Nikt z tego nam wędkarzom nie zdaje rzetelnej relacji.
Marcin Kurzepa prowadzi po pierwszej turze na MŚ w Holandii :-)))))))
Trzymamy kciuki :-)JK
Regulamin najbliższych zawodów w moim kole (można).Regulamin Zawodów
1. Zawody odbędą się na Łowisku Licencyjnym „LIN” w Zabrzu przy ul. Młodego Górnika od 31 lipca do 03 sierpnia.
2. Zawody organizowane przez Natural Team Karp z honorowym patronatem Prezydenta Miasta Zabrze Małgorzaty Mańki–Szulik.
3. Łowienie w dwuosobowych drużynach na cztery wędki tylko metodą włosową.
4. Jedynie zawodnicy mogą holować i podbierać ryby, odhaczanie ryb wyłącznie na matach karpiowych, a ich przetrzymywanie do momentu zważenia przez sędziego tylko w przeznaczonych do tego „workach karpiowych”. W jednym worku może znajdować się nie więcej jak jedna ryba. Po zważeniu, rybę z należytą ostrożnością trzeba wypuścić do wody. Używanie środka odkażającego dla ryb, szczególnie w miejscach ukłucia od haka obowiązkowe.
5. Do klasyfikacji liczą się tylko karpie i amury przekraczające 3 kilogramy, mniejsze ryby lub z innego gatunku należy natychmiast wypuścić do wody.
6. Dopuszcza się do użycia: nić rozpuszczalną, worek, siatkę pvc oraz środki pływające zdalnie sterowane.
7. Jeżeli obaj zawodnicy zamierzają opuścić stanowisko, ich zestawy muszą zostać wyjęte z wody.
8. Klasyfikacja w systemie drużynowym oraz o największą „waga” rybę zawodów.
9. Obowiązuje zakaz spożywania alkoholu.
10. Zachowanie na zawodach zawodników jak i osób odwiedzających winny być poprawne, nie zakłócające spokoju dla innych zawodników.
11. Nie zastosowanie się do powyższego regulaminu skutkuje upomnieniem lub dyskwalifikacją drużyny – decyzją sędziego głównego.
Dlatego założyłam ten wątek, aby młode osoby mogły zrozumieć wędkarstwopodobnie jak zrozumiał mój Syn. Jednak znalazł się User, niespełniony w wędkarstwie wyczynowym i wątek spalił. Mój Marcin również kilka razy doradzał na wedkuje.pl, ale sama widzę, że to jak walka z wiatrakami ....samemu nie pomóc, a przeszkadzać innym, to domena wielu.
Marcin właśnie dziś pokonał 64 zawodników z całego świata, więc jest skutecznym wędkarzem i nie łowi jedynie uklei. Mity powtarzacie jak mantrę, że dużo zanęty wrzucają zawodnicy do wody, że łowią jedynie drobnicę, że ryby martwe po zawodach... brak słów i szkoda prądu.
http://www.fips-ed.com/ranking/ranking_2014/U18.pdf
Dlatego założyłam ten wątek, aby młode osoby mogły zrozumieć wędkarstwopodobnie jak zrozumiał mój Syn. Jednak znalazł się User, niespełniony w wędkarstwie wyczynowym i wątek spalił. Mój Marcin również kilka razy doradzał na wedkuje.pl, ale sama widzę, że to jak walka z wiatrakami ....samemu nie pomóc, a przeszkadzać innym, to domena wielu.
Mój Marcin właśnie dziś pokonał 64 zawodników z całego świata.
http://www.fips-ed.com/ranking/ranking_2014/U18.pdf
Gratulacje.... Trzymam kciuki... Roxola masz rację... Tak bywa na forum... Ze swojej strony mogę przeprosić tylko.. No i życzyć Marcinowi połamania... :)
Skoro Marcin Kamiński był Mistrzem Świata juniorów, to czemu nie miałby nim zostać Marcin Kurzepa. Szkoda, że słabiej połowił Michał Kaj, bo drużynowo medal się szykuje jak nic. Zobaczymy , jutro się rozstrzygnie. Trzymam kciuki za chłopaków !
UP !