Nawiń całą. Żyłka ma wypełniać szpulę prawie po krawędź. Przy spinningu kleniowym gdzie używa się małych i lekkich przynęt 1-1,5 mm do krawędzi.Ułatwia to oddawanie rzutów takimi przynętami. Jeśli żyłki będzie mało w czasie rzutów będą tarcia ,opory,nieodpowiednie kąty(i takie tam:)) i trudno będzie dalej rzucić.
Piersze slysze zylke nawija sie mokra, w jakim celu lepiej sie uklada. Jezeli to konieczne to bedzie musial poczekac na deszcz
Jest pewne w miarę logiczne wytłumaczenie,czyli: Jeżeli nawiniesz suchą żyłkę po brzegi szpuli,to podczas pierwszej wyprawy nad wodę możesz mieć problem,ponieważ żyłka wchłonie troszkę wody i zwiększy swoją objętość na szpuli wystając poza jej rant. W takim wypadku może spadać zwojami,mogą się robić tzw,"brody". Więc to nawijanie na mokro gdzie szpulę należy umieścić w wiadrze wody jest podyktowane rozsądkiem.
nawin cała tylko pamietaj ze zyłke nawija sie mokra
Czas najwyższy zakończyć młodym ludziom mącenia w głowach poprzez podawanie błędnych informacji.
Żyłka z wodą ma zasadniczo kontakt w 2 przypadkach. No chyba że ktoś powie - a deszcz? 1/ Gdy przed nawinięciem nowej żyłki, lub podczas jej całościowego czyszczenia zanurzamy żyłkę w letniej-ciepłej wodzi o temperaturze około 25 stopni Celsjusza 2/ Gdy żyłka ma ma kontakt z wodą podczas łowienia.
Ad1. Temperatura wody w obrębie 25 stopni Celsjusza powoduje że żyłka pozostawiona na pewien okres czasu przejmie temperaturę z wody, jej objętość wzrośnie poprzez minimalny wzrost średnicy żyłki - ale z pewnością nie wchłania żyłka wody. Wskazane jest nawet osuszanie żyłki podczas nawijania na szpulę kołowrotka.W przypadku nawijania przy temperaturze otoczenia powiedzmy Temperatura ta jest temperaturą optymalną i zbliżoną do większości okresu typowego poławiania ryb w sezonie zasadniczo od marca do października. Żyłkę, każdy dbający o sprzęt powinien sukcesywnie oczyszczać z mikro naleciałości, osadów i zanieczyszczeń, najlepiej 1 raz w tygodniu /czas takiej operacji to około 30 minut na 2 kołowrotki/ - odnosi się to wędkarzy aktywnie wędkujących szczególnie w łowiskach z bujną florą. W innych przypadkach - wędkowanie sporadyczne i w wodach w miarę czystych, wystarczy 1 raz w miesiącu. Warto użyć niewielką ilość delikatnego środka do mycia naczyń rozpuszczonego w ciepłej wodzie.
Ad2. Żyłka poprzez kontakt z wodą w łowisku ma również tendencje do wyrównywania temperatury z otoczeniem. Tak więc gdy z kolei będzie zbyt "ciasno" nawinięta na szpulę to wraz wahaniami temperatur żyłka będzie się skurczać lub "rozszerzać".
Kiepskiej marki żyłki bardzo często zachowują się tak że wraz z wzrostem temperatury, podczas "oddawania" żyłki ze szpuli podczas wyrzutów zestawu, tworzą spirale pomiędzy kołowrotkiem i 1 przelotką. Doprowadza właśnie to do tworzenia się tzw "bród", "dziadów", splątań. Przykładem są "atrakcyjne" cenowo żyłki nowo powstających firm, nie podparte żadnymi badaniami wytrzymałościowymi.
Pozdrawiam
Zbibul/Nemo309
P.S.
Sorrki za przydługi tekst ale tak mi się to pisanie fajnie wklepywało.
Czy jak mam 200m żyłki a kołowrotek mieści 215m to mam nawinąć całą czy nie??Proszę o szybką odpowiedz. Nawiń całą.żyłke na 10-15 m do garnka z wodą i nawijasz .Tylko żyłka nie może spadać zwojami z fabrycznej szpuli , tylko musi sie odwijać.
ZbiBul Bardzo dobrze to wytlumaczyles -zgoda zawsze nawijam prosto ze szpuli i trzymam dwoma palcami przez rekawice i nigdy nie mialem problemów. Niewiem dlaczego z tej czynnosci robi sie jakies czary mary dlatego napisalem ze musi poczekac na deszcz?
Zgadzam się,że żyłka nie wchłania wody-mój błąd ,ale na pewno nabiera trochę zwiększając swoją objętość na szpuli.
Dlatego też nawinięcie jej na sucho po samą krawędź szpuli może później nad wodą mieć przykre konsekwencje.
Zamieszczam filmik,gdzie miej więcej w połowie jest omawiane i zademonstrowane nawijanie żyłki.
Zaznaczam,że absolutnie nie miałem na celu promowania produktów TB
Zgadzam się,że żyłka nie wchłania wody-mój błąd ,ale na pewno nabiera trochę zwiększając swoją objętość na szpuli. NO teraz wszystko jasne , tylko do wikipedi musza te rewelacje wpisac kolesie z TB Zylka napewno nie wchlania wody ale na powierzchni pozostaje woda ktora jast przy nawijaniu.
nie wiem czy to jest do mnie ze podaje błedne informacje ale jesli tak to obejzyj sobie film poniżej ,własnie dlatego nawijam zawsze zyłke mokra ,jesli cos pisze na tym forum to tylko to o czym mam pojecie.
Przestan kol. sliwa80 przeciez nic do Ciebie nie pisze tylko ogólnie o wpijaniu wody i teorii z nawijaniem żylki ,ale kazda jest dobra jak jest skuteczna
nie wiem czy to jest do mnie ze podaje błedne informacje ale jesli tak to obejzyj sobie film poniżej ,własnie dlatego nawijam zawsze zyłke mokra ,jesli cos pisze na tym forum to tylko to o czym mam pojecie.
Przepraszam jeżeli uraziłem - Twój wpis akurat zawarł sens nawinięcia całej żyłki i zarazem ujął nawijanie w wodzie.
Tekst w filmiku TB właśnie wskazuje jak można poprzez użycie nieodpowiedniego słowa - nasiąknie - wprowadzić w błąd. To nie sznurek konopny, nieprawdaż?
Materiały polimerowe mają to do siebie że niewidocznie ale jednak pod wpływem czynników zewnętrznych /ciepło i zimno/ zwiększają lub zmniejszają swą objętość.
Ale no cóż, mamy w końcu XXI wiek, człowiek czyni postępy technologiczne - możliwe że to specjalne żyłki które bez nawijania w wodzie i nasiąknięcia, nie pozwalają się odpowiednio nawijać na szpulę.
...a dlaczego węzły na żyłce zaciągamy na mokro? Bo się równo układają zwoje.
To samo tyczy sie nawijanej żyłki. Sucha nie układa się na szpuli tak równo jak mokra. Różnica widoczna jest najlepiej podczas korzystania z kołowrotków z tzw. niższej półki.
Węzeł zaciskamy na "mokro" przede wszystkim dlatego iż wtedy minimalizujemy tarcie przy zaciskaniu - nie uszczelniamy :D ani nie zmiękczamy żyłki.
A tak wracając do nawijania żyłki ze szpuli, czy zastanawialiście się kiedykolwiek jakie naprężenia żyłki występują podczas fabrycznego jej nawijania na szpulę? Wtedy najprawdopodobniej napięcie żyłki jest stałe/ jednolite/ od początku do momentu obcięcia lub podpięcia kolejnej szpuli /są żyłki na kilku szpulach - w jednej całości odcinka/. Ten kształt "spirali" to w zasadzie "pamięć" żyłki zachowana dzięki temu naprężeniu podczas nadawania średnicy w przeciągarce, temperatury związanej z jej kalibracją i w końcowym efekcie równomierne maszynowe nawijanie zwojów idealnie jeden w drugi aby zminimalizować objetość produktu - tutaj jest "pies pogrzebany" jeżeli chodzi o marne jakościowo żyłki. Nieraz można się zastanowić w jaki cudowny sposób żyła o długości powiedzmy 150m fi20 nie mieści się na kołowrotku mimo że jest markowy i producent podaje że na tej szpuli kołowrotka ma się zmieścić 150m takiej właśnie żyłki fi 20. Nawijanie "w wodzie" można wyjaśnić w ten sposób że żyłka odwija się w ten sposób w jaki została nawinięta - tzw "jak przyjęła tak oddaje" Widać to na filmie. Ponadto w takim przypadku jest to w miarę naturalny opór stawiany podczas zwijania zestawu, więc i wielkość /ilość/ żyłki w szpuli nie przekroczy ustalonej skali /rantu szpuli/. W chwili holu ryby, bardzo dużej ryby/ zaciśnie się żyłka bardziej na szpuli ale kolejny wyrzut zestawu zniweluje to ścieśnienie na szpuli.
Tak więc - nie czarujmy się - żyłka jako produkt nie nasiąka wodą.
Tak, próbowałem - nie przekonało mnie to - więc nawijałem i nawijam tradycyjnie /"jaką dostałem taką oddaję"/ale swoim sposobem. Po prostu pierwszy raz nawijam na szpulę nr 1 i potem przewijam na szpulę nr 2. W ten sposób pomiędzy 2 kołowrotkami na wędkach mam wyregulowany naciąg /opór/ żyłki. W międzyczasie odtłuszczam ją i wysuszam. Zawsze robię to w mieszkaniu - temperatura 20-22 stopnie C, żyłka kilka dni przebywa w tej temperaturze przed nawinięciem Tak wyglądają moje przygotowania do sezonu, a i w sezonie czyszczę żyłkę w ten sam sposób. Czasami gdy jest bardzo ciepło to robię to na zewnątrz i rozciągam żyłkę z zamocowanym krętlikiem do ogrodzenia. Usuwa to "splot" skręcenia żyłki.
Może źle nawijałeś??bo ja od paru lat nawijam na mokro i widzę dużą różnicę. wcześniej nawijałem przez książkę. ps mp by sie nie chciało przewijać po dwa razy ,pie*** sie s jakimiś krętlikami na płocie.
Jarku, nasza tutaj dyskusja wskazuje jedynie na to że każdy ma swój sprawdzony sposób i nie koniecznie zgadza się z twierdzeniem że żyłki nasiąkają. No cóż, ja osobiście jeszcze, podkreślam jeszcze, jestem na etapie kiedy pierd...nie sprawia przyjemność, nawet jeżeli chodzi tylko li i wyłącznie o przewijanie żyłki i dbanie o sprawność sprzętu wędkarskiego.
P.S. Jedni lubią śliwki, inni lubią dziw...ne zajęcia.
Żyłkę najlepiej nawijać WYŁĄCZNIE ze szpuli zanurzonej w wodzie. Żyłka pęcznieje pod wpływem wody z powodu poliamidu ,w pomiędzy , którego duże , statyczne cząsteczki ( polimeru ) wnikają cząsteczki wody. Dlatego pod żadnym pozorem - NIE WOLNO nawija żyłki ściśle i mono . Musi być ona nawijana naturalnie - ponieważ poliamid stopniowo wraca do swej dawnej formy i wtedy nastąpiłoby rozhartowanie żyłki ( stałaby się mało wytrzymała na zerwanie czy wręcz łamliwa ). W innych przypadkach nawilżanie żyłki daje same korzyści : nie pozwala poliamidowi stać się łamliwym i podatnym na zerwania , pozwala zwiększyć zatapialnośc żyłki ( zwłaszcza przy użyciu środka zmniejszającego napięcie powierzchniowo czynne np : płynu do naczyń - co czyni się zwykle w przypadku metody odległościowej ) , delikatnie oczyszcza żyłkę z glonów , niszczących związków węgla zawartych w wodzie słodkiej . W czasie nawijania żyłki zanurzonej w wodzie - okazuje się ,że cała operacja odbywa się jakby sprawniej , zaś nawoje - są równe i świeże.
Niektóre partie obdarzone już "pamięcią" a więc plątające się - odzyskuje się w dość prosty sposób - po prostu idzie się nad rzekę i wysnuwa żyłkę - tak aby spłynęła ona z prądem . Następnie można kilkukrotnie zarzucić wędkę z lekkim obciążeniem . Czasem pomaga wysnucie z wiatrem i kilkukrotne , ponowne jej skręcenie na kołowrotek. Jeśli żyłka tworzy kędziory w wielu miejscach , utrudnia łowienie - to się po prostu żyłkę w* la a nie ciężko pracuje na odzyskanie , przepracowanej bo kilkuletniej szpulki .
...a dlaczego węzły na żyłce zaciągamy na mokro? Bo się równo układają zwoje.
To samo tyczy sie nawijanej żyłki. Sucha nie układa się na szpuli tak równo jak mokra. Różnica widoczna jest najlepiej podczas korzystania z kołowrotków z tzw. niższej półki.
Wezly zaciska sie na mokro poniewaz, woda na zylce zmniejsza tarcie i w ten sposob wezel mocniej sie zaciska, a z tym nawijaniem zylki na mokro to jakies nowe zabobony, nawin cala zylke, nie boj sie nie napecznieje od wody ( to nie deska ), podczas nawijania pamietaj tylko zeby zylka byla dobrze napieta.
ZbiBul jest jedynym który wie o czym pisze. ZbiBul, dobrze że jesteś z nami. A czy "naciągi" i rozciąganie żyłki ( przy wykorzystaniu naturalnego zjawiska rozciąglwości termicznej ) to dobry sposób ? Żyłkę wystarczy odpowiednio nawinąć na kołowrotek a nie się wygłupiać z pomiarami temperatury itp. To tylko teoria i ciężkie pracowanie na ryby - często co się okazuje skracające wręcz "żywotność" żyłki. Cenię rady kol Zbibul , doceniam jego siermięzne starania i dbałość o żyłkę ,ale prawda na jej temat , jest jedna i nieubłagana : żyłki się nie magluje w ten sposób . Ot , nawija się ją - czyniąc to najlepiej na mokro i niezbyt ściśle i to cała filozofia dotycząca tego wyrobu a właściwie mieszanki tworzyw sztucznych. Żyłki nie wolno rozciągać - chyba ,że ktoś jeszcze wierzy w modę na łowienie z "naciągniętym przyponem " ,dzięki któremu - zestaw naturalniej zachowuje się w wodzie i staje się bardziej łowny. Piszesz ,że on jedyny wie co pisze , czyli krytykujesz także samego siebie ( notabene: brawo za autokrytyczną postawę ) . Dlaczego zatem sam nie napiszesz czegoś ciekawego na temat własnych spostrzeżeń w zakresie użytkowania żyłki ?
Woda to smar. W przypadku nawijania żyłki na mokro - nawoje układają się równo - bo są cięższe niż zwykle ( prawo grawitacji ) . Poliamid pęcznieje - gdyż cząsteczki wody - dostają się pomiędzy duże , statyczne cząsteczki polimeru , co zapobiega łamliwości i zwiększa odporność na zerwania ( przy czym nie wolno nawijać mocno i ściśle żyłki , gdyż wrcający do poprzedniego stanu poliamid - mógłby doprowadzić żyłkę do rozhartowania. Po 3 : cząsteczki wody to mikro -baterie , które mają jony dodatnie i ujemne -a zatem żyłka nawijana na mokro elektryzuje się dzięki tym jonom i zwoje ściśle przylegając jeden obok drugiego - tworzą równy nawój . Żyłka wędkarska nawiązuje do świata fizyki a więc : nie rozciąga się żyłki p[od żadnym pozorem , bo sprężystość tego ciała fizycznego - mimo wszystko jest ograniczona. Węzły wiąże się też na mokro - tak jak i zresztą żyłki powinien wędkarz przyszykować również na mokro.
Dziecko drogie, gdzie Ty się naczytałeś czegoś o rozciąganiu ?? Chyba znowu wszelkimi sposobami szukasz kolejnej scysji pod nowym nickiem bo poprzednie masz czasowo zablokowane. Siermiężny jesteś B.B.,w całej swej rozciągłości epistoł i pouczeń. Chemia i polimery to nie to samo co czytanie o bobrach, kormoranach, karpiach i amurach.
Maglowanie powiadasz?? Drogi Kolego, wędkując w ten sposób co Ty, a podejrzewam że poznałeś wędkarstwo dzięki Propilkki i FS2, to faktycznie nie miałbym pojęcia co znaczy dbanie o sprzęt, swoje zestawy i przygotowywanie się do wędkowania. Mieszkając w krainie jezior winieneś w szczególności rozumieć co znaczy dbałość o żyłkę przy częstych kontaktach w roślinnością zanurzoną, glonami i zanieczyszczeniami. ..."Ot , nawija się ją - czyniąc to najlepiej na mokro i niezbyt ściśle i to
cała filozofia dotycząca tego wyrobu a właściwie mieszanki tworzyw
sztucznych"... Poliamidy z odpowiednim dodatkiem stanowi dopiero bazę do produkcji żyłki, a ten dodatek decyduje o zatapialności żyłki /ciężarze właściwym i napięciach powierzchniowych zachodzących pomiędzy żyłką a środowiskiem wodnym/. Gęstość ich /poliamidów/ oscyluje w przedziale około 1,15g/cm3, a sam w sobie poliamid rzeczywiście /jako składnik żyłki/ ma tendencje do wchłaniania minimalnej ilości wilgoci, dokładnie mówiąc około 2,6% co przy pozostałym procencie innych składników nie miałoby wpływu na zwiększenie objętości.
Kończąc, napiszę tak, mamy XXI wiek, postęp techniki i nauki idzie naprzód więc i technologie się zmieniają. Jednak jako człowiek po "50" / w wielu Twoich wpisach nazywasz nas dziadkami - nota bene jestem nim :D / jestem otwarty na wszelkie nowości i powiem z ręką na sercu - sprawdzam je często. Nie każda z nich, tych nowinek głoszonych przez "specjalistów" jest adekwatna do rzeczywistości.
Pozdrawiam
Zbyszek
P.S.
Nadal twierdzę że żyłka nie nasiąka, bo to błędne twierdzenie.
Dziecko drogie, gdzie Ty się naczytałeś czegoś o rozciąganiu ?? Chyba znowu wszelkimi sposobami szukasz kolejnej scysji pod nowym nickiem bo poprzednie masz czasowo zablokowane. Siermiężny jesteś B.B.,w całej swej rozciągłości epistoł i pouczeń. Chemia i polimery to nie to samo co czytanie o bobrach, kormoranach, karpiach i amurach.
Maglowanie powiadasz?? Drogi Kolego, wędkując w ten sposób co Ty, a podejrzewam że poznałeś wędkarstwo dzięki Propilkki i FS2, to faktycznie nie miałbym pojęcia co znaczy dbanie o sprzęt, swoje zestawy i przygotowywanie się do wędkowania. Mieszkając w krainie jezior winieneś w szczególności rozumieć co znaczy dbałość o żyłkę przy częstych kontaktach w roślinnością zanurzoną, glonami i zanieczyszczeniami. ..."Ot , nawija się ją - czyniąc to najlepiej na mokro i niezbyt ściśle i to
cała filozofia dotycząca tego wyrobu a właściwie mieszanki tworzyw
sztucznych"... Poliamidy z odpowiednim dodatkiem stanowi dopiero bazę do produkcji żyłki, a ten dodatek decyduje o zatapialności żyłki /ciężarze właściwym i napięciach powierzchniowych zachodzących pomiędzy żyłką a środowiskiem wodnym/. Gęstość ich /poliamidów/ oscyluje w przedziale około 1,15g/cm3, a sam w sobie poliamid rzeczywiście /jako składnik żyłki/ ma tendencje do wchłaniania minimalnej ilości wilgoci, dokładnie mówiąc około 2,6% co przy pozostałym procencie innych składników nie miałoby wpływu na zwiększenie objętości.
Kończąc, napiszę tak, mamy XXI wiek, postęp techniki i nauki idzie naprzód więc i technologie się zmieniają. Jednak jako człowiek po "50" / w wielu Twoich wpisach nazywasz nas dziadkami - nota bene jestem nim :D / jestem otwarty na wszelkie nowości i powiem z ręką na sercu - sprawdzam je często. Nie każda z nich, tych nowinek głoszonych przez "specjalistów" jest adekwatna do rzeczywistości.
Pozdrawiam
Zbyszek
P.S.
Nadal twierdzę że żyłka nie nasiąka, bo to błędne twierdzenie.
Ciężkie pracowanie na ryby w dodatku bez sensu. Dziecko drogie to sobie adoptuj , jeżeli w jesieni wieku zbiera cię Kol, Zbibul na humanitarny czyn.Wszak , XXI to także czas wyraźnego niedostatku wrażliwych na krzywdę i niezwykle aktywnych ludzi czynu , dlatego brawo - z góry za każde "drogie dziecko , które adoptujesz - pamiętając ,że na portalu wędkarskim takowych raczej nie znajdziesz... A poza tym : użytkowanie żyłki w sposób jaki opisałeś - graniczy ze śmiesznym manieryzmem. Wystarczy tylko sobie wyobrazić , jakby to było - gdyby każdy wędkarz - brał sobie aż nazbyt do serca ,te wszystkie ( wzięte chyba z kosmicznej otchłani ) parametry - rzekomo niezbędne do dbania o sprzęt czy konkretniej : o żyłki . Te wszystkie zblazowane wysiłki , to maglowanie , te obsesyjne zabiegi : te dla żyłki i te dla własnej satysfakcji - każdy w mig rozumie ,że ogół tych czynności jest jałowy i bez sensu. Tak jak zresztą za bezsensowne uważam fetyszystyczne pucowanie motorów przez młodych Skinheadów w filmie Kennetha Angera , pt "Kustom Kar Kommandos czy "Scorpio Rising " ,ale daruję sobie metafory , bo i bez nich potrafię opisać pewne stany przesady i obsesji. Przypomina mi to sytuację wprost jakby wyjętą , ze znanej niektórym anegdoty , nazwijmy ją roboczym tytułem " O doktorze , co na ryby ciężko pracował " . Wybrali się rz na ryby dobrzy znajomi , nad rzekę . Inni po 2 godzinach mieli już siatkę dorodnych , złoto skrzących się kleni - a tymczasem doktor dopiero sprawdzał termometrem , temperaturę wody.Odnoszę wrażenie ,że czymś przynajmniej nieco podobnym są rozwiązania , które proponujesz w kwestii użytkowania żyłek : w czasie gdy wystarcza umiejętnie nawinąć żyłkę i odpowiednio eksploatować - ty kolego rozmieniasz się zwyczajnie na drobne ze swoimi teoriami , siląc się w dodatku na złośliwości jakobym nie zdawał sobie z rzeczy tak oczywistych jak szkodliwe działanie wody , zanieczyszczeń , małży , kamieni lub z innego bieguna : promieniowania słonecznego. Przypominanie komuś , jaki mamy wiek - także wydaje się bezzasadne bo niby dlaczego , ktoś miałby tego nie wiedzieć ? A niby dlaczego ktoś ma o tym wciąż przypominać ? Może nastały czasy obsesyjnego powoływania się na "konieczną i niezbędną "technicyzację a może po prostu są to pierwsze , dyskretne ,ale jednak uchwytne zaburzenia pamięci ? Przypominam ,że nauka w takich przypadkach spieszy również z pomocą i w odwodzie pozostają wówczas różnorakie specyfiki wspomagające pamięć.I jeszcze jedno starszy kolego po kiju : powiedz to : gdzie nazwałem cię "dziadkiem " , bo szczerze mówiąc nie przypominam sobie a nieładnie jest przecież uparcie i w dodatku - bezpodstawnie , oczerniać kogoś w ten sposób . A więc czyżby , jednak jakieś dyskretne kłopoty z pamięcią ? Jeśli tak , to nie ma żadnego problemu : ów XXI wiek ,tak przez ciebie hołubiony także i tym razem , przyjdzie Tobie z pomocą . Wodom Cześć.
"Propilkki i FS2 " - jeżeli popierasz swą wypowiedź uszczypliwościami niskich lotów , podając przy tym przykłady gier komputerowych czy na konsolę - to znaczy ,że obcujesz bądź miałeś do czynienia już z tego rodzaju miernymi (według mnie )wynalazkami . Stawiam dolary przeciw orzechom ,że to właśnie ty , skazany na nudę rencisty bądź emeryta - stałeś się nawróonym na młodzieżowy styl bycia - namiętnym graczem ... Jeżeli się mylę , to przepraszam i zwracam honor - bo na to mnie jeszcze stać , jednakże nie życzę sobie aby ktoś przypisywał mi rzekome zainteresowanie się tego typu "grami " . Nigdy nie gram w żadne gry a wędkarzem jestem tylko nad wodą - w przeciwieństwie co do poniektórych wędkarzy , lubujących się wędkarstwie komputerowym czy szerzej : wirtualnym.
I teraz jesteśmy kwita , jak to się mówi Kol Zbibul . Oko za oko. Możesz nawijać sobie żyłki jak chcesz , nie przeszkadza mi to zupełnie. W dyskusję na temat "soczystości blanków wędzisk , przekrojów żyłki , poliamidów - nie wdaję się ,ale nie dlatego ,że nie potrafię czytać albo ,że trudność sprawia mi zrozumienie obcych nazw . Po prostu lotny umysł człowieka , powinien odrzucić te niepotrzebne bzdury - bo to naprawdę nie pomaga w wędkowaniu . Od nauki chemii są szkoły , względnie instytuty naukowe i medyczne a nie brzeg ulubionej wody i świadomość ,co kryje się w wodzie. Do wędkowania potrzebne jest kilka rzeczy : sprawny wędkarz , odpowiedni sprzęt a przede wszystkim zaś : chętne do brania ryby ! Jeżeli ich nie ma (albo ktoś jest niedołęgą i nie ma szyku do łowienia ) - to nie zrobisz nic - choćbyś nie wiem jaki miał poliamid , jakie włókna itd...
ja sie kolego nie gniewam ,po prostu wiem ze powinno sie nawijac mokra ale nie dlatego ze wchłania wode jak słusznie napisałes a dlatego ze ja zbiera ,jesli wywożę zestawy na wieksza odległosc np 200m to troche tej wody po zwinieciu na szpuli zostaje ,wiec nie moge sobie pozwolic na "suche nawijanie" gdyz mam nawinieta zylke po brzegi szpuli.pozdrawiam.
Czy jak mam 200m żyłki a kołowrotek mieści 215m to mam nawinąć całą czy nie??Proszę o szybką odpowiedz.
Nawiń całą.
Żyłka ma wypełniać szpulę prawie po krawędź.
Przy spinningu kleniowym gdzie używa się małych i lekkich przynęt 1-1,5 mm do krawędzi.Ułatwia to oddawanie rzutów takimi przynętami.
Jeśli żyłki będzie mało w czasie rzutów będą tarcia ,opory,nieodpowiednie kąty(i takie tam:)) i trudno będzie dalej rzucić.
nawin cała tylko pamietaj ze zyłke nawija sie mokra
Piersze slysze zylke nawija sie mokra, w jakim celu lepiej sie uklada.
Jezeli to konieczne to bedzie musial poczekac na deszcz
Piersze slysze zylke nawija sie mokra, w jakim celu lepiej sie uklada.
Jezeli to konieczne to bedzie musial poczekac na deszcz
Jest pewne w miarę logiczne wytłumaczenie,czyli:
Jeżeli nawiniesz suchą żyłkę po brzegi szpuli,to podczas pierwszej wyprawy nad wodę możesz mieć problem,ponieważ żyłka wchłonie troszkę wody i zwiększy swoją objętość na szpuli wystając poza jej rant. W takim wypadku może spadać zwojami,mogą się robić tzw,"brody".
Więc to nawijanie na mokro gdzie szpulę należy umieścić w wiadrze wody jest podyktowane rozsądkiem.
nawin cała tylko pamietaj ze zyłke nawija sie mokra
Czas najwyższy zakończyć młodym ludziom mącenia w głowach poprzez podawanie błędnych informacji.
Żyłka z wodą ma zasadniczo kontakt w 2 przypadkach. No chyba że ktoś powie - a deszcz?
1/ Gdy przed nawinięciem nowej żyłki, lub podczas jej całościowego czyszczenia zanurzamy żyłkę w letniej-ciepłej wodzi o temperaturze około 25 stopni Celsjusza
2/ Gdy żyłka ma ma kontakt z wodą podczas łowienia.
Ad1. Temperatura wody w obrębie 25 stopni Celsjusza powoduje że żyłka pozostawiona na pewien okres czasu przejmie temperaturę z wody, jej objętość wzrośnie poprzez minimalny wzrost średnicy żyłki - ale z pewnością nie wchłania żyłka wody.
Wskazane jest nawet osuszanie żyłki podczas nawijania na szpulę kołowrotka.W przypadku nawijania przy temperaturze otoczenia powiedzmy Temperatura ta jest temperaturą optymalną i zbliżoną do większości okresu typowego poławiania ryb w sezonie zasadniczo od marca do października.
Żyłkę, każdy dbający o sprzęt powinien sukcesywnie oczyszczać z mikro naleciałości, osadów i zanieczyszczeń, najlepiej 1 raz w tygodniu /czas takiej operacji to około 30 minut na 2 kołowrotki/ - odnosi się to wędkarzy aktywnie wędkujących szczególnie w łowiskach z bujną florą. W innych przypadkach - wędkowanie sporadyczne i w wodach w miarę czystych, wystarczy 1 raz w miesiącu. Warto użyć niewielką ilość delikatnego środka do mycia naczyń rozpuszczonego w ciepłej wodzie.
Ad2. Żyłka poprzez kontakt z wodą w łowisku ma również tendencje do wyrównywania temperatury z otoczeniem. Tak więc gdy z kolei będzie zbyt "ciasno" nawinięta na szpulę to wraz wahaniami temperatur żyłka będzie się skurczać lub "rozszerzać".
Kiepskiej marki żyłki bardzo często zachowują się tak że wraz z wzrostem temperatury, podczas "oddawania" żyłki ze szpuli podczas wyrzutów zestawu, tworzą spirale pomiędzy kołowrotkiem i 1 przelotką. Doprowadza właśnie to do tworzenia się tzw "bród", "dziadów", splątań. Przykładem są "atrakcyjne" cenowo żyłki nowo powstających firm, nie podparte żadnymi badaniami wytrzymałościowymi.
Pozdrawiam
Zbibul/Nemo309
P.S.
Sorrki za przydługi tekst ale tak mi się to pisanie fajnie wklepywało.
Z.
ZbiBul - zgadzam sie z Toba ! 16 lat nawijam żyłkę na kołowrotek prosto ze szpuli ... a z mokra żyłka pierwsze słyszę...
Czy jak mam 200m żyłki a kołowrotek mieści 215m to mam nawinąć całą czy nie??Proszę o szybką odpowiedz.
Nawiń całą.żyłke na 10-15 m do garnka z wodą i nawijasz .Tylko żyłka nie może spadać zwojami z fabrycznej szpuli , tylko musi sie odwijać.
ZbiBul
Bardzo dobrze to wytlumaczyles -zgoda zawsze nawijam prosto ze szpuli i trzymam dwoma palcami przez rekawice i nigdy nie mialem problemów.
Niewiem dlaczego z tej czynnosci robi sie jakies czary mary dlatego napisalem ze musi poczekac na deszcz?
Nawiń całą.
Zgadzam się,że żyłka nie wchłania wody-mój błąd ,ale na pewno nabiera trochę zwiększając swoją objętość na szpuli. Dlatego też nawinięcie jej na sucho po samą krawędź szpuli może później nad wodą mieć przykre konsekwencje. Zamieszczam filmik,gdzie miej więcej w połowie jest omawiane i zademonstrowane nawijanie żyłki. Zaznaczam,że absolutnie nie miałem na celu promowania produktów TB
a to nie ma dosepu do wody ze ma na deszcz czekac
Zgadzam się,że żyłka nie wchłania wody-mój błąd ,ale na pewno nabiera trochę zwiększając swoją objętość na szpuli.
NO teraz wszystko jasne , tylko do wikipedi musza te rewelacje wpisac kolesie z TB
Zylka napewno nie wchlania wody ale na powierzchni pozostaje woda ktora jast przy nawijaniu.
nie wiem czy to jest do mnie ze podaje błedne informacje ale jesli tak to obejzyj sobie film poniżej ,własnie dlatego nawijam zawsze zyłke mokra ,jesli cos pisze na tym forum to tylko to o czym mam pojecie.
Przestan kol. sliwa80 przeciez nic do Ciebie nie pisze tylko ogólnie o wpijaniu wody i teorii z nawijaniem żylki ,ale kazda jest dobra jak jest skuteczna
nie wiem czy to jest do mnie ze podaje błedne informacje ale jesli tak to obejzyj sobie film poniżej ,własnie dlatego nawijam zawsze zyłke mokra ,jesli cos pisze na tym forum to tylko to o czym mam pojecie.
Przepraszam jeżeli uraziłem - Twój wpis akurat zawarł sens nawinięcia całej żyłki i zarazem ujął nawijanie w wodzie.
Tekst w filmiku TB właśnie wskazuje jak można poprzez użycie nieodpowiedniego słowa - nasiąknie - wprowadzić w błąd. To nie sznurek konopny, nieprawdaż?
Materiały polimerowe mają to do siebie że niewidocznie ale jednak pod wpływem czynników zewnętrznych /ciepło i zimno/ zwiększają lub zmniejszają swą objętość.
Ale no cóż, mamy w końcu XXI wiek, człowiek czyni postępy technologiczne - możliwe że to specjalne żyłki które bez nawijania w wodzie i nasiąknięcia, nie pozwalają się odpowiednio nawijać na szpulę.
Pozdrawiam
Zbibul/Nemo309
...a dlaczego węzły na żyłce zaciągamy na mokro? Bo się równo układają zwoje.
To samo tyczy sie nawijanej żyłki. Sucha nie układa się na szpuli tak równo jak mokra. Różnica widoczna jest najlepiej podczas korzystania z kołowrotków z tzw. niższej półki.
Węzeł zaciskamy na "mokro" przede wszystkim dlatego iż wtedy minimalizujemy tarcie przy zaciskaniu - nie uszczelniamy :D ani nie zmiękczamy żyłki.
A tak wracając do nawijania żyłki ze szpuli, czy zastanawialiście się kiedykolwiek jakie naprężenia żyłki występują podczas fabrycznego jej nawijania na szpulę?
Wtedy najprawdopodobniej napięcie żyłki jest stałe/ jednolite/ od początku do momentu obcięcia lub podpięcia kolejnej szpuli /są żyłki na kilku szpulach - w jednej całości odcinka/.
Ten kształt "spirali" to w zasadzie "pamięć" żyłki zachowana dzięki temu naprężeniu podczas nadawania średnicy w przeciągarce, temperatury związanej z jej kalibracją i w końcowym efekcie równomierne maszynowe nawijanie zwojów idealnie jeden w drugi aby zminimalizować objetość produktu - tutaj jest "pies pogrzebany" jeżeli chodzi o marne jakościowo żyłki.
Nieraz można się zastanowić w jaki cudowny sposób żyła o długości powiedzmy 150m fi20 nie mieści się na kołowrotku mimo że jest markowy i producent podaje że na tej szpuli kołowrotka ma się zmieścić 150m takiej właśnie żyłki fi 20.
Nawijanie "w wodzie" można wyjaśnić w ten sposób że żyłka odwija się w ten sposób w jaki została nawinięta - tzw "jak przyjęła tak oddaje" Widać to na filmie.
Ponadto w takim przypadku jest to w miarę naturalny opór stawiany podczas zwijania zestawu, więc i wielkość /ilość/ żyłki w szpuli nie przekroczy ustalonej skali /rantu szpuli/.
W chwili holu ryby, bardzo dużej ryby/ zaciśnie się żyłka bardziej na szpuli ale kolejny wyrzut zestawu zniweluje to ścieśnienie na szpuli.
Tak więc - nie czarujmy się - żyłka jako produkt nie nasiąka wodą.
Pzdr.
Nemo mam pytanko. Nawijałeś kiedyś żyłke z fabrycznej szpuli na mokro??
Tak, próbowałem - nie przekonało mnie to - więc nawijałem i nawijam tradycyjnie /"jaką dostałem taką oddaję"/ale swoim sposobem.
Po prostu pierwszy raz nawijam na szpulę nr 1 i potem przewijam na szpulę nr 2. W ten sposób pomiędzy 2 kołowrotkami na wędkach mam wyregulowany naciąg /opór/ żyłki.
W międzyczasie odtłuszczam ją i wysuszam. Zawsze robię to w mieszkaniu - temperatura 20-22 stopnie C, żyłka kilka dni przebywa w tej temperaturze przed nawinięciem
Tak wyglądają moje przygotowania do sezonu, a i w sezonie czyszczę żyłkę w ten sam sposób.
Czasami gdy jest bardzo ciepło to robię to na zewnątrz i rozciągam żyłkę z zamocowanym krętlikiem do ogrodzenia. Usuwa to "splot" skręcenia żyłki.
Pozdrawiam
Zbyszek
Może źle nawijałeś??bo ja od paru lat nawijam na mokro i widzę dużą różnicę. wcześniej nawijałem przez książkę. ps mp by sie nie chciało przewijać po dwa razy ,pie*** sie s jakimiś krętlikami na płocie.
Jarku, nasza tutaj dyskusja wskazuje jedynie na to że każdy ma swój sprawdzony sposób i nie koniecznie zgadza się z twierdzeniem że żyłki nasiąkają. No cóż, ja osobiście jeszcze, podkreślam jeszcze, jestem na etapie kiedy pierd...nie sprawia przyjemność, nawet jeżeli chodzi tylko li i wyłącznie o przewijanie żyłki i dbanie o sprawność sprzętu wędkarskiego.
P.S.
Jedni lubią śliwki, inni lubią dziw...ne zajęcia.
Zbyszek
Żyłkę najlepiej nawijać WYŁĄCZNIE ze szpuli zanurzonej w wodzie. Żyłka pęcznieje pod wpływem wody z powodu poliamidu ,w pomiędzy , którego duże , statyczne cząsteczki ( polimeru ) wnikają cząsteczki wody. Dlatego pod żadnym pozorem - NIE WOLNO nawija żyłki ściśle i mono . Musi być ona nawijana naturalnie - ponieważ poliamid stopniowo wraca do swej dawnej formy i wtedy nastąpiłoby rozhartowanie żyłki ( stałaby się mało wytrzymała na zerwanie czy wręcz łamliwa ). W innych przypadkach nawilżanie żyłki daje same korzyści : nie pozwala poliamidowi stać się łamliwym i podatnym na zerwania , pozwala zwiększyć zatapialnośc żyłki ( zwłaszcza przy użyciu środka zmniejszającego napięcie powierzchniowo czynne np : płynu do naczyń - co czyni się zwykle w przypadku metody odległościowej ) , delikatnie oczyszcza żyłkę z glonów , niszczących związków węgla zawartych w wodzie słodkiej . W czasie nawijania żyłki zanurzonej w wodzie - okazuje się ,że cała operacja odbywa się jakby sprawniej , zaś nawoje - są równe i świeże.
Niektóre partie obdarzone już "pamięcią" a więc plątające się - odzyskuje się w dość prosty sposób - po prostu idzie się nad rzekę i wysnuwa żyłkę - tak aby spłynęła ona z prądem . Następnie można kilkukrotnie zarzucić wędkę z lekkim obciążeniem . Czasem pomaga wysnucie z wiatrem i kilkukrotne , ponowne jej skręcenie na kołowrotek. Jeśli żyłka tworzy kędziory w wielu miejscach , utrudnia łowienie - to się po prostu żyłkę w* la a nie ciężko pracuje na odzyskanie , przepracowanej bo kilkuletniej szpulki .
ZbiBul jest jedynym który wie o czym pisze. ZbiBul, dobrze że jesteś z nami.
...a dlaczego węzły na żyłce zaciągamy na mokro? Bo się równo układają zwoje.
To samo tyczy sie nawijanej żyłki. Sucha nie układa się na szpuli tak równo jak mokra. Różnica widoczna jest najlepiej podczas korzystania z kołowrotków z tzw. niższej półki.
Wezly zaciska sie na mokro poniewaz, woda na zylce zmniejsza tarcie i w ten sposob wezel mocniej sie zaciska, a z tym nawijaniem zylki na mokro to jakies nowe zabobony, nawin cala zylke, nie boj sie nie napecznieje od wody ( to nie deska ), podczas nawijania pamietaj tylko zeby zylka byla dobrze napieta.
ZbiBul jest jedynym który wie o czym pisze. ZbiBul, dobrze że jesteś z nami.
A czy "naciągi" i rozciąganie żyłki ( przy wykorzystaniu naturalnego zjawiska rozciąglwości termicznej ) to dobry sposób ? Żyłkę wystarczy odpowiednio nawinąć na kołowrotek a nie się wygłupiać z pomiarami temperatury itp. To tylko teoria i ciężkie pracowanie na ryby - często co się okazuje skracające wręcz "żywotność" żyłki. Cenię rady kol Zbibul , doceniam jego siermięzne starania i dbałość o żyłkę ,ale prawda na jej temat , jest jedna i nieubłagana : żyłki się nie magluje w ten sposób . Ot , nawija się ją - czyniąc to najlepiej na mokro i niezbyt ściśle i to cała filozofia dotycząca tego wyrobu a właściwie mieszanki tworzyw sztucznych. Żyłki nie wolno rozciągać - chyba ,że ktoś jeszcze wierzy w modę na łowienie z "naciągniętym przyponem " ,dzięki któremu - zestaw naturalniej zachowuje się w wodzie i staje się bardziej łowny. Piszesz ,że on jedyny wie co pisze , czyli krytykujesz także samego siebie ( notabene: brawo za autokrytyczną postawę ) . Dlaczego zatem sam nie napiszesz czegoś ciekawego na temat własnych spostrzeżeń w zakresie użytkowania żyłki ?
Woda to smar. W przypadku nawijania żyłki na mokro - nawoje układają się równo - bo są cięższe niż zwykle ( prawo grawitacji ) . Poliamid pęcznieje - gdyż cząsteczki wody - dostają się pomiędzy duże , statyczne cząsteczki polimeru , co zapobiega łamliwości i zwiększa odporność na zerwania ( przy czym nie wolno nawijać mocno i ściśle żyłki , gdyż wrcający do poprzedniego stanu poliamid - mógłby doprowadzić żyłkę do rozhartowania. Po 3 : cząsteczki wody to mikro -baterie , które mają jony dodatnie i ujemne -a zatem żyłka nawijana na mokro elektryzuje się dzięki tym jonom i zwoje ściśle przylegając jeden obok drugiego - tworzą równy nawój . Żyłka wędkarska nawiązuje do świata fizyki a więc : nie rozciąga się żyłki p[od żadnym pozorem , bo sprężystość tego ciała fizycznego - mimo wszystko jest ograniczona. Węzły wiąże się też na mokro - tak jak i zresztą żyłki powinien wędkarz przyszykować również na mokro.
Dziecko drogie, gdzie Ty się naczytałeś czegoś o rozciąganiu ?? Chyba znowu wszelkimi sposobami szukasz kolejnej scysji pod nowym nickiem bo poprzednie masz czasowo zablokowane.
Siermiężny jesteś B.B.,w całej swej rozciągłości epistoł i pouczeń.
Chemia i polimery to nie to samo co czytanie o bobrach, kormoranach, karpiach i amurach.
Maglowanie powiadasz?? Drogi Kolego, wędkując w ten sposób co Ty, a podejrzewam że poznałeś wędkarstwo dzięki Propilkki i FS2, to faktycznie nie miałbym pojęcia co znaczy dbanie o sprzęt, swoje zestawy i przygotowywanie się do wędkowania. Mieszkając w krainie jezior winieneś w szczególności rozumieć co znaczy dbałość o żyłkę przy częstych kontaktach w roślinnością zanurzoną, glonami i zanieczyszczeniami.
..."Ot , nawija się ją - czyniąc to najlepiej na mokro i niezbyt ściśle i to cała filozofia dotycząca tego wyrobu a właściwie mieszanki tworzyw sztucznych"...
Poliamidy z odpowiednim dodatkiem stanowi dopiero bazę do produkcji żyłki, a ten dodatek decyduje o zatapialności żyłki /ciężarze właściwym i napięciach powierzchniowych zachodzących pomiędzy żyłką a środowiskiem wodnym/. Gęstość ich /poliamidów/ oscyluje w przedziale około 1,15g/cm3, a sam w sobie poliamid rzeczywiście /jako składnik żyłki/ ma tendencje do wchłaniania minimalnej ilości wilgoci, dokładnie mówiąc około 2,6% co przy pozostałym procencie innych składników nie miałoby wpływu na zwiększenie objętości.
Kończąc, napiszę tak, mamy XXI wiek, postęp techniki i nauki idzie naprzód więc i technologie się zmieniają. Jednak jako człowiek po "50" / w wielu Twoich wpisach nazywasz nas dziadkami - nota bene jestem nim :D / jestem otwarty na wszelkie nowości i powiem z ręką na sercu - sprawdzam je często. Nie każda z nich, tych nowinek głoszonych przez "specjalistów" jest adekwatna do rzeczywistości.
Pozdrawiam
Zbyszek
P.S.
Nadal twierdzę że żyłka nie nasiąka, bo to błędne twierdzenie.
Edit;
Wiedziałem że gdzieś mam w zakładkach link o najnowszym poliamidzie.
Zapoznaj się z tym linkiem Kolego, czasami warto poczytać nie tylko o ekologii.
http://tworzywa.com.pl/Wiadomo%C5%9Bci/POLIAMIDY-towarzysze-ka%C5%BCdego-dnia-20921.html
Z.
Dziecko drogie, gdzie Ty się naczytałeś czegoś o rozciąganiu ?? Chyba znowu wszelkimi sposobami szukasz kolejnej scysji pod nowym nickiem bo poprzednie masz czasowo zablokowane.
Siermiężny jesteś B.B.,w całej swej rozciągłości epistoł i pouczeń.
Chemia i polimery to nie to samo co czytanie o bobrach, kormoranach, karpiach i amurach.
Maglowanie powiadasz?? Drogi Kolego, wędkując w ten sposób co Ty, a podejrzewam że poznałeś wędkarstwo dzięki Propilkki i FS2, to faktycznie nie miałbym pojęcia co znaczy dbanie o sprzęt, swoje zestawy i przygotowywanie się do wędkowania. Mieszkając w krainie jezior winieneś w szczególności rozumieć co znaczy dbałość o żyłkę przy częstych kontaktach w roślinnością zanurzoną, glonami i zanieczyszczeniami.
..."Ot , nawija się ją - czyniąc to najlepiej na mokro i niezbyt ściśle i to cała filozofia dotycząca tego wyrobu a właściwie mieszanki tworzyw sztucznych"...
Poliamidy z odpowiednim dodatkiem stanowi dopiero bazę do produkcji żyłki, a ten dodatek decyduje o zatapialności żyłki /ciężarze właściwym i napięciach powierzchniowych zachodzących pomiędzy żyłką a środowiskiem wodnym/. Gęstość ich /poliamidów/ oscyluje w przedziale około 1,15g/cm3, a sam w sobie poliamid rzeczywiście /jako składnik żyłki/ ma tendencje do wchłaniania minimalnej ilości wilgoci, dokładnie mówiąc około 2,6% co przy pozostałym procencie innych składników nie miałoby wpływu na zwiększenie objętości.
Kończąc, napiszę tak, mamy XXI wiek, postęp techniki i nauki idzie naprzód więc i technologie się zmieniają. Jednak jako człowiek po "50" / w wielu Twoich wpisach nazywasz nas dziadkami - nota bene jestem nim :D / jestem otwarty na wszelkie nowości i powiem z ręką na sercu - sprawdzam je często. Nie każda z nich, tych nowinek głoszonych przez "specjalistów" jest adekwatna do rzeczywistości.
Pozdrawiam
Zbyszek
P.S.
Nadal twierdzę że żyłka nie nasiąka, bo to błędne twierdzenie.
Ciężkie pracowanie na ryby w dodatku bez sensu. Dziecko drogie to sobie adoptuj , jeżeli w jesieni wieku zbiera cię Kol, Zbibul na humanitarny czyn.Wszak , XXI to także czas wyraźnego niedostatku wrażliwych na krzywdę i niezwykle aktywnych ludzi czynu , dlatego brawo - z góry za każde "drogie dziecko , które adoptujesz - pamiętając ,że na portalu wędkarskim takowych raczej nie znajdziesz... A poza tym : użytkowanie żyłki w sposób jaki opisałeś - graniczy ze śmiesznym manieryzmem. Wystarczy tylko sobie wyobrazić , jakby to było - gdyby każdy wędkarz - brał sobie aż nazbyt do serca ,te wszystkie ( wzięte chyba z kosmicznej otchłani ) parametry - rzekomo niezbędne do dbania o sprzęt czy konkretniej : o żyłki . Te wszystkie zblazowane wysiłki , to maglowanie , te obsesyjne zabiegi : te dla żyłki i te dla własnej satysfakcji - każdy w mig rozumie ,że ogół tych czynności jest jałowy i bez sensu. Tak jak zresztą za bezsensowne uważam fetyszystyczne pucowanie motorów przez młodych Skinheadów w filmie Kennetha Angera , pt "Kustom Kar Kommandos czy "Scorpio Rising " ,ale daruję sobie metafory , bo i bez nich potrafię opisać pewne stany przesady i obsesji. Przypomina mi to sytuację wprost jakby wyjętą , ze znanej niektórym anegdoty , nazwijmy ją roboczym tytułem " O doktorze , co na ryby ciężko pracował " . Wybrali się rz na ryby dobrzy znajomi , nad rzekę . Inni po 2 godzinach mieli już siatkę dorodnych , złoto skrzących się kleni - a tymczasem doktor dopiero sprawdzał termometrem , temperaturę wody.Odnoszę wrażenie ,że czymś przynajmniej nieco podobnym są rozwiązania , które proponujesz w kwestii użytkowania żyłek : w czasie gdy wystarcza umiejętnie nawinąć żyłkę i odpowiednio eksploatować - ty kolego rozmieniasz się zwyczajnie na drobne ze swoimi teoriami , siląc się w dodatku na złośliwości jakobym nie zdawał sobie z rzeczy tak oczywistych jak szkodliwe działanie wody , zanieczyszczeń , małży , kamieni lub z innego bieguna : promieniowania słonecznego. Przypominanie komuś , jaki mamy wiek - także wydaje się bezzasadne bo niby dlaczego , ktoś miałby tego nie wiedzieć ? A niby dlaczego ktoś ma o tym wciąż przypominać ? Może nastały czasy obsesyjnego powoływania się na "konieczną i niezbędną "technicyzację a może po prostu są to pierwsze , dyskretne ,ale jednak uchwytne zaburzenia pamięci ? Przypominam ,że nauka w takich przypadkach spieszy również z pomocą i w odwodzie pozostają wówczas różnorakie specyfiki wspomagające pamięć.I jeszcze jedno starszy kolego po kiju : powiedz to : gdzie nazwałem cię "dziadkiem " , bo szczerze mówiąc nie przypominam sobie a nieładnie jest przecież uparcie i w dodatku - bezpodstawnie , oczerniać kogoś w ten sposób . A więc czyżby , jednak jakieś dyskretne kłopoty z pamięcią ? Jeśli tak , to nie ma żadnego problemu : ów XXI wiek ,tak przez ciebie hołubiony także i tym razem , przyjdzie Tobie z pomocą . Wodom Cześć.
"Propilkki i FS2 " - jeżeli popierasz swą wypowiedź uszczypliwościami niskich lotów , podając przy tym przykłady gier komputerowych czy na konsolę - to znaczy ,że obcujesz bądź miałeś do czynienia już z tego rodzaju miernymi (według mnie )wynalazkami . Stawiam dolary przeciw orzechom ,że to właśnie ty , skazany na nudę rencisty bądź emeryta - stałeś się nawróonym na młodzieżowy styl bycia - namiętnym graczem ... Jeżeli się mylę , to przepraszam i zwracam honor - bo na to mnie jeszcze stać , jednakże nie życzę sobie aby ktoś przypisywał mi rzekome zainteresowanie się tego typu "grami " . Nigdy nie gram w żadne gry a wędkarzem jestem tylko nad wodą - w przeciwieństwie co do poniektórych wędkarzy , lubujących się wędkarstwie komputerowym czy szerzej : wirtualnym.
I teraz jesteśmy kwita , jak to się mówi Kol Zbibul . Oko za oko. Możesz nawijać sobie żyłki jak chcesz , nie przeszkadza mi to zupełnie. W dyskusję na temat "soczystości blanków wędzisk , przekrojów żyłki , poliamidów - nie wdaję się ,ale nie dlatego ,że nie potrafię czytać albo ,że trudność sprawia mi zrozumienie obcych nazw . Po prostu lotny umysł człowieka , powinien odrzucić te niepotrzebne bzdury - bo to naprawdę nie pomaga w wędkowaniu . Od nauki chemii są szkoły , względnie instytuty naukowe i medyczne a nie brzeg ulubionej wody i świadomość ,co kryje się w wodzie. Do wędkowania potrzebne jest kilka rzeczy : sprawny wędkarz , odpowiedni sprzęt a przede wszystkim zaś : chętne do brania ryby ! Jeżeli ich nie ma (albo ktoś jest niedołęgą i nie ma szyku do łowienia ) - to nie zrobisz nic - choćbyś nie wiem jaki miał poliamid , jakie włókna itd...
ja sie kolego nie gniewam ,po prostu wiem ze powinno sie nawijac mokra ale nie dlatego ze wchłania wode jak słusznie napisałes a dlatego ze ja zbiera ,jesli wywożę zestawy na wieksza odległosc np 200m to troche tej wody po zwinieciu na szpuli zostaje ,wiec nie moge sobie pozwolic na "suche nawijanie" gdyz mam nawinieta zylke po brzegi szpuli.pozdrawiam.