Ciężko powiedzieć co jest lepsze Ja łowiąc swego czasu na Odrze stosowałem martwą rybkę w całości np.ukleję lub filet np. z leszcza a koledzy żywą i muszę zaznaczyć że na trupka brały większe rybki także przewaga za martwą przynętą,ale jest to tylko moje zdanie.
byłem w sobote 6 godzin biczowania odry efekt okonek 17cm i pistolecik dwadzieścia pare centów jednym słowem wielkie nic,ale tubylcy każdy siedział z zarzuconą bojką i dlatego sie zastanawiam czy w żywcu nie jest tajemnica sukcesu
na wiśle też wiecej bierze na martwą rybkę.Co prawda sandacze to to nie są...kazdy łeb w łem 47 cm...ale jest frajda w braniach.Łowię na sztywno.Brania są bardzo specyficzne.Szczytówka ugina się kilka razy po 5-8 cm...i jak tego nie zauważe to po maśle :))..jak dam luz to puszczają.Na spina 2-3 sandaczyki przez cały dzień...a na martwą 10-12 !!!...ale wszystkie jakby z tego samego rocznika...47cm..I jest jeszcze jedna zaleta łowienia na sztywno.Wszystkie zapinają się równiutko za sam dziób :))) bezboleśne mogą wrócić do swojego królestwa .A ja jestem spokojny o ich żywot :)
a w temacie postu...sandacz...na martwą ...najlepiej bez łba uklejkę...nawet malutką do 7 cm..na całą jakoś mniej brań..a na szczupłego cała rybka..żywa oczywiście..trochę większa...nawet 10-15 cm...szczupły ma pysk !!!nie lubi malych porcji...a jak zjeść to raz a porządnie.I to nie trupka ale żywe mięsko.Sandacz lubi padlinę.Ostatnio miałem zamrożone ukleje i taki zabrałem nad wodę...ale po drodze odtajały i zrobiły sięciapowate.Takowe zalożyłem.drobnica sandaczowa tak obskubywała mięsko że zostawało tylko to co przy haku.A tak capały te ukleje że zakładałem je w rękawicach.
co jest skuteczniejsze przy połowie drapieżnika w Odrze żywiec czy trupek a może jeszcze inna przynęta?
Ciężko powiedzieć co jest lepsze Ja łowiąc swego czasu na Odrze stosowałem martwą rybkę w całości np.ukleję lub filet np. z leszcza a koledzy żywą i muszę zaznaczyć że na trupka brały większe rybki także przewaga za martwą przynętą,ale jest to tylko moje zdanie.
A ha myślę jednak że metoda spinningowa jest jednak najlepsza do połowu drapieżnika w rzece Odrze.
Pozdrawiam.
ok dzięki.
byłem w sobote 6 godzin biczowania odry efekt okonek 17cm i pistolecik dwadzieścia pare centów jednym słowem wielkie nic,ale tubylcy każdy siedział z zarzuconą bojką i dlatego sie zastanawiam czy w żywcu nie jest tajemnica sukcesu
na wiśle też wiecej bierze na martwą rybkę.Co prawda sandacze to to nie są...kazdy łeb w łem 47 cm...ale jest frajda w braniach.Łowię na sztywno.Brania są bardzo specyficzne.Szczytówka ugina się kilka razy po 5-8 cm...i jak tego nie zauważe to po maśle :))..jak dam luz to puszczają.Na spina 2-3 sandaczyki przez cały dzień...a na martwą 10-12 !!!...ale wszystkie jakby z tego samego rocznika...47cm..I jest jeszcze jedna zaleta łowienia na sztywno.Wszystkie zapinają się równiutko za sam dziób :))) bezboleśne mogą wrócić do swojego królestwa .A ja jestem spokojny o ich żywot :)
a w temacie postu...sandacz...na martwą ...najlepiej bez łba uklejkę...nawet malutką do 7 cm..na całą jakoś mniej brań..a na szczupłego cała rybka..żywa oczywiście..trochę większa...nawet 10-15 cm...szczupły ma pysk !!!nie lubi malych porcji...a jak zjeść to raz a porządnie.I to nie trupka ale żywe mięsko.Sandacz lubi padlinę.Ostatnio miałem zamrożone ukleje i taki zabrałem nad wodę...ale po drodze odtajały i zrobiły sięciapowate.Takowe zalożyłem.drobnica sandaczowa tak obskubywała mięsko że zostawało tylko to co przy haku.A tak capały te ukleje że zakładałem je w rękawicach.