Witam. Chciałbym zapytać zwolenników C&R czy zawsze wypuszczacie rybki? Ja osobiście jestem za tym, żeby wypuszczać złowone rybki, ale czasami(rzadko) zabieram sobie 2-3 rybki , żeby urozmaicić sobie menu, a od czasu do czasu świtna sprawa, przerzucić się z schabowego, na smacznego okonka,sandzacza lub szczupaczka w warzywach :) Jak to jest u was ?
Poza tym mam pytanie. Gdy wędkowałem na wyspach, często łapałem sazany. Piekne i waleczna rybka. Jedna smutna sprawa. Często łapałem rybki, które nie miały prawie warg, a pyszczek był tak zrośnięty, że karp 3 kilowy nie miał otworku gębowego mogącego przełknąć najmniejszego palca u ręki :( Smutny widok. I dający do myślenia... czy od częstego łapania tych samych ryb ich otwory gębowe nie kruszeją i nie są za słabe, czy może wędkarze przykładali czasem za dużo siły :)
Nie jestem typowym przedstawicielem C&R, gdyż też zabiorę sobie rybkę do domu (w tym sezonie jeszcze tego nie uczyniłem, ale przewiduje zabranie jednego leszcza albo karpia). Moim zdaniem przetrzymywanie ryby przeznaczonej do wypuszczenia nie jest do końca etyczne, trzeba by było ograniczyć to tylko do zawodów, a "prywatnie" odhaczenie i chlup do wody. Podobnie z rybami przeznaczonymi do spożycia. Według mnie należy je uśmiercać (ale nie skrobać!) tuż po złowieniu. Po co męczyć rybę przed śmiercią?
Trzeba nam nauczyć się obchodzenia ze złowioną rybą. Proste rzeczy w stylu "nie rzucać do wody", "nie kłaść na piachu" czy "wentylować po odstawieniu do wody". Powinniśmy zaznajomić się ze zjawiskiem opóźnionej śmiertelności i zrobić wszystko by ją ograniczyć.
Co do brytyjskich karpi, cóż, to się nazywa wędkarstwo pełną gębą. Wypuścił, a co dalej to nie jego sprawa. Powiem tak, jakby ktoś przebił Ci rękę gwoździem to na bank rana by się zagoiła. Natomiast, gdy zrobiłby to 20 razy to prawdopodobnie ręka byłaby bezużyteczna. I tak samo jest z rybami. Za dużo siły? To co widziałem na łowisku Rzęsa 306 (PZW Katowice, lokalizacja: Siemianowice Śląskie) przechodziło ludzkie pojęcie. Dziadek przed zacięciem tak mocno chwytał kij, poprawiał uchwyt choćby to była 300kg sztanga. Zacięcie wykonywał tak toporne, zamaszyste, mocne, z kilkoma krokami do tyłu, że nie zdziwił mnie widok okoni z rozszarpanymi pyszczkami.
Aha, ryb takich jak sandacz, szczupak, sum, okoń, lin, karaś złocisty, brzana nie zabieram wcale. Płoci, wzdręgi, jazi, kleni i boleni(joł!) nie zabieram w ogóle bo to ryba sportowa, raczej niezbyt wielka, a okazów szkoda.
W sumie jedyne ryby jakie mógłbym zabrać z łowiska to średni karp i średni leszcz tudzież węgorz, choć dwóch ostatnich troszkę szkoda ;)
W zasadzie wszystkich ryb szkoda, życie to życie. Wędkarstwo min w Polsce powstało w myśl zasady złów i zjedz i choć kontrowersji na temat zabierania ryb nie było tak wiele jak dzisiaj, to jednak szczególnie wśród wędkarzy którzy mieli małe dzieci sytuacja nie raz wyglądała inaczej. dzieci pytały (choć pewnie nie wszystkie) "tata dlaczego zabiłeś tą rybę" sam zadawałem takie pytania słysząc w odpowiedzi coś co dziś nazwał bym pierdołami na zatkanie dziecku żalu i poczucia krzywdy. Ja obecnie jako dorosły i odpowiedzialny za swoje czyny człowiek, przyjąłem schemat wypuszczania ryb tzn w konsekwencji tak to wygląda, nie raz nie dwa powiedziałem sobie "jak dziś złowię coś godnego do zabrania to zabiorę i wreszcie zjem rybkę :)" nie zdarzyło się tak jeszcze w tym roku, złowię spojrzę na to biedactwo i wypuszczam. Nie zarzekam się jednak że nigdy nie zabiorę ryby. Jeśli chodzi o gatunki nie mam sprecyzowanych które bym zabrał a które nie, lecz to co na pewno bym zrobił to wypuścił okaz i to w stosunku co do mojej osoby jest bezdyskusyjne. Ogólnie jestem za zdrowym rozsądkiem, mnie przepisy nie są potrzebne.
Heh :) W sumie pisząc gatunki ryb jakie bym zjadł nie kierowalem się tym co zabrałem. W tym roku jeszcze nic nie zabrałem :) A tak wogóle najwięcej to zabierałem leszcza, ale takich żyletek jako, ze na łowisku w jakim wędkowałem było ich multum i doprowadziło to do ich karłowacenia(brak tlenu,brak pożywienia)
Jako że ryb nie jem i moja rodzina też wypuszczam wszystko co złowię karpie są na 1 miejscu.W tamtym roku wziołem 1 sandacza kobita chciała do dziś leży w zamrażarce
Jeszcze jeden wątek o tym temacie i zwariuję..................................................................
Jeszcze jeden watek o przepisach kulinarnych ryb - i zwariuje. Przeciez nikt nie kaze Ci odpowiadac, czytac i polemizowac z innymi. Ja nie zabieram glosu jak przyrzadzic sandacz czy leszcza na grillu. Jak zapakowac i zamarynowac kilka kg miesa rybiego.
A co do tematu. jak chyba wiekszosc, nie jestem 100% C&R. W tym roku jeszcze nic nie ubilem , ale jesienia jak zaczne jezdzic na CP to pewnie jakis teczak straci zycie. Generalnie wyznaje zasade. Pstragow i lipieni nie biore wcale. Jak trafi sie jakis jaz na pilicy i bedzie zapotrzebowanie to wezme. Rocznie to wychodzi 2-3 jazie. O innych gatunkach nawet nie mysle, zeby zabrac (oczywiscie tych ktore moge zlowic na muche).
Pomimo faktu iż mam bardzo dużo miłosierdzia do łowionych przez siebie rybek - nie zawsze wypuszczam ryby .Ostatnio wziąłem do domu karpia ażeby nie stać się hipokrytą sam dla siebie , wraz z karpiszonem , do domu poszła ze mną także i reszta połowu :kilka wzdręg , okoń itp . Osobiście uważam się za warunkowego zwolennika wypuszczania ryb z powrotem do wody . Wyjątek od tej szlachetnej zasady stanowi czasem prośba mojego Ojca kierującego się w tym względzie - tradycyjnymi , staromodnymi zasadami.
Ja czasem też zabiore jakąś płotkę na podwieczorek z chlebkiem ale to od czasu do czasu i tak na smak a nie żeby zapchać brzuchy i lodówki sobie sąsiadom i Bóg wie komu jeszcze. Co ciekawe nie wiem czy koledzy czytali ostatni numer wiadomości wędkarskich był tam artykuł o tym, że na podstawie badań amerykanie stwierdzili że 35% złowionych i wypuszczonych ryb i tak umiera w ciągu dnia lub kilku. Wszystko zależy od tego jak męczący był hol, jak długo ryba była na powierzchni ale głównie od temperatury wody. W wodzie zimnej wiosną i jesienią taka śmiertelność to tylko 5% ale latem to już jest problem. Oczywiście najistotniejszy jest tu chyba gatunek ryby
Może powinniście zmienić hobby na grzybiarstwo? Tylko że gdyby Wasze szanowne towarzystwo zaczęło nagminnie zbierać grzyby, od razu powstał by ruch pod nazwą "Znajdź i nie podnoś".
Myślicie ze macie receptę na wszystko, a tym czasem nie macie recepty kompletnie na nic.
Zdrowy rozsądek jest czymś co się albo ma, albo się go nie ma, a zasada umiaru jest tym czymś o co należy zabiegać i uczyć młodych wędkarzy.
Dlaczego na łowiskach (nazwał bym je komercjami ale mi się zaraz dostanie) prywatnych właściciele często chcą widzieć i ocenić stan złowionej ryby po to, by zdecydować czy ona nadaje się do wypuszczenia?
Jesteście panowie nieco zabawni kiedy klepiecie ten temat o C&R, bo nawet 1/4 spośród Was nie jest nawet w kilku procentach wyznawcą tej religii. Taka jest moda i tak należy gadać.
Oczywiście, są i tacy co nie wezmą ryby do domu za Chiny ludowe, ale różnych powodów można by się dopatrzeć przeprowadzając genezę tegoż postępowania.
Zamiast męczyć patałachów z PZW o odpowiednią politykę i gospodarowanie wodami utwierdzacie tych kolesi w przekonaniu ze już wszystko zostało zrobione, a najgorszym łobuzem w całej zadymie jest NORMALNY WĘDKARZ, KTÓRY JE RYBY ZGODNIE Z PRAWEM.
Pozdrawiam i proszę o litość.
PS: Ja w życiu wypuściłem więcej ryb niż niejeden złowi do śmierci, ale robiłem to spontanicznie, nie afiszując się by być na topie. Czego i Wam Koledzy życzę, czyli zdrowego rozsądku i umiaru.
Ja czasem też zabiore jakąś płotkę na podwieczorek z chlebkiem ale to od czasu do czasu i tak na smak a nie żeby zapchać brzuchy i lodówki sobie sąsiadom i Bóg wie komu jeszcze. Co ciekawe nie wiem czy koledzy czytali ostatni numer wiadomości wędkarskich był tam artykuł o tym, że na podstawie badań amerykanie stwierdzili że 35% złowionych i wypuszczonych ryb i tak umiera w ciągu dnia lub kilku. Wszystko zależy od tego jak męczący był hol, jak długo ryba była na powierzchni ale głównie od temperatury wody. W wodzie zimnej wiosną i jesienią taka śmiertelność to tylko 5% ale latem to już jest problem. Oczywiście najistotniejszy jest tu chyba gatunek ryby
No właśnie.Większośc jest bardzo szlachetna i oczywiście wypuszcza ryby( przeważnie na forach) i sie nie zastanawia co się z tą rybą dzieje za chwilke,za godzine,za dzień.Często,nawet bardzo często widuje(my) co sie dzieje nad brzegami naszych łowisk,jak sie zachowują wędkarze,jak wyciągają haczyki,jak walą w łeb ryby i chowają po reklamówkach, napychają siatki tak,że ryby(jak są brania) nie przeżywają nocy,a o nastepnym dniu to już mowy nie ma.Więc może zamknijmy ten temat i opisujmy zasad C&R.Pozdrawiam.
Dawniej , gdy mieszkałam w bloku, jeden z mieszkańców wystawiał pułapki na ptaki, łapał je a potem wypuszczał, nie był ornitologiem , nie znakował ich i nic im nie robił , zwyczajnie łapał i potem wypuszczał. Myśle że był upośledzony.
Idąc twoim tokiem rozumowania Basia można dojść do wniosku że każdego wędkarza dla którego świętością jest C/R uważasz za upośledzonego.Łowi,nie zjada,nie znakuje,masę kosztów robi se bidula po drodze,nie dosypia-wypisz wymaluj twój ornitolog z bloku .
Może powinniście zmienić hobby na grzybiarstwo? Tylko że gdyby Wasze szanowne towarzystwo zaczęło nagminnie zbierać grzyby, od razu powstał by ruch pod nazwą "Znajdź i nie podnoś".
Myślicie ze macie receptę na wszystko, a tym czasem nie macie recepty kompletnie na nic.
Zdrowy rozsądek jest czymś co się albo ma, albo się go nie ma, a zasada umiaru jest tym czymś o co należy zabiegać i uczyć młodych wędkarzy.
Dlaczego na łowiskach (nazwał bym je komercjami ale mi się zaraz dostanie) prywatnych właściciele często chcą widzieć i ocenić stan złowionej ryby po to, by zdecydować czy ona nadaje się do wypuszczenia?
Jesteście panowie nieco zabawni kiedy klepiecie ten temat o C&R, bo nawet 1/4 spośród Was nie jest nawet w kilku procentach wyznawcą tej religii. Taka jest moda i tak należy gadać.
Oczywiście, są i tacy co nie wezmą ryby do domu za Chiny ludowe, ale różnych powodów można by się dopatrzeć przeprowadzając genezę tegoż postępowania.
Zamiast męczyć patałachów z PZW o odpowiednią politykę i gospodarowanie wodami utwierdzacie tych kolesi w przekonaniu ze już wszystko zostało zrobione, a najgorszym łobuzem w całej zadymie jest NORMALNY WĘDKARZ, KTÓRY JE RYBY ZGODNIE Z PRAWEM.
Pozdrawiam i proszę o litość.
PS: Ja w życiu wypuściłem więcej ryb niż niejeden złowi do śmierci, ale robiłem to spontanicznie, nie afiszując się by być na topie. Czego i Wam Koledzy życzę, czyli zdrowego rozsądku i umiaru.
Dlaczego obrazasz ludzi. Ci ktorzy biora ryby twierdza ze sa przesladowani przez no kill"owcow, ze narzuca im sie jakie teorie itp. A jak nazwac tego posta ?. Po pierwsze nazywasz czesc osob klamcami (nie personalnie ale ogolnie). Uwazasz ze klamia mowiac ze stosuja zasade C&R. Na jakiej podstawie. Czemu uwazasz ze 3/4 mowi tak dla lipy. Skad te dane. Tak Ci sie wydaje czy masz takich znajomych ?.
Twierdzisz ze na komercyjnych lowiskach wlasciciel chce wiedziec w jakiej kondycji ryby sa wypuszczane. Bzdura. Na wiekszosci lowisk mozna wypuszczac zlowione ryby za wyjatkiem pstragow. Na tych "normalnych" komercyjnych (nie dziura w ziemi z woda jakiegos gospodarza - ale np. OS"y , lowiska Wilka i Jelenskiego) nalezy wypuszczac ryby. Za zabieranie (jesli to wogole dozwolone) nalezy doplacac.
Uwazasz ze twoje teorie sa sluszne, a wyznawcy C&R nie maja pojecia co czynia. Kazdy ma prawo do swojego zdania. Jesli ktos twierdzi ze wypuszcza ryby, to nie mam powodow zeby mu nie wierzyc. Powod dla jakiego to robi uwazam ze nie jest istotny. Ty wnikasz dlaczego ktos zabiera ryby ?. Jeden bo chce sie pochwalic, inny bo chce miesa a inny nie wypusci ryby, bo nie. Wolno mu brac to bierze choc nie wie co dalej z niz zrobic. Dzieki temu ktory wypuscil duzego szczupaka czy inna rybe, Ty byc moze bedziesz mial szanse ja zjesc. Gdyby ja zabral takiej szansy juz bys nie mial. Nie odbieram Ci prawa do zabrania tej ryby, ale docen to ze ktos ja wypuscil. Odniose sie jeszcze do przezywalnosci ryb. Oczywiscie ryba z ktora obchodzi sie zle ma male szanse na przezycie. Kiedys toczylem boj z jednym z bylych czlonkow tego portalu o dwa zdjeciqa. Jeden jazia ladnie ulozony na jakim zwirze i piachu z podpisem ze calo i zdrowo wrocil do wody. Oczywiscie bylem wtedy w mniejszosci jak pisalem ze ta ryba na dluzsza mete ma male sznase na przezycie. Podobnie bylo z brzanka obsciskiwana w rekach przy pozowaniu do zdjecia. Ja staram sie stosowac kilka prostych metod i mysle ze to zdecydowanie zwieksza przezywalnosc ryb: 1) zero pozowanych sesji zdjeciowych (zwlaszcza latem). Kumpel jak jest pod reka niech pstryknie w czasie holu czy wyposzczania, ale to wszystko. 2) male ryby odczepiam bez wyjmowania z wody lapiac za haczyk. 3) duze ryby przytrzymuje w wodzie do momentu az czuje ze same moga odplynac. 4) bezwzglednie haczyki bezzadziorowe. 5) mozliwie najgrubsza zylka. Im krotszy hol tym wieksze szanse dla ryby. Natomioast to co obserwuje nad woda (jak male rybki leca pieknym lobem do wody :( , jak wyszarpuje sie im haczyki to wola o pomste do nieba.
"Jesteście panowie nieco zabawni kiedy klepiecie ten temat o C&R, bo
nawet 1/4 spośród Was nie jest nawet w kilku procentach wyznawcą tej
religii. Taka jest moda i tak należy gadać."
Roznie to mozna zinterpretowac. Natomiast wiem ze nie napisal tego personalnie. Tak latwiej. Nikogo konkretnego nie wskazac, a chlapnac i juz. A jesli napisze ze 1/4 sposrod tych co biora ryb wypuszcza niewymiarowe ryby. Reszta to klusole. Uwazasz ze takie zdanie (uwazam ze nieprawdziwe dla jasnosci) jest fer ?. I zeby bylo jasne. Sam biore (bardzo rzadko ale) ryby do domu. Bedzie tego ze 2 kg / rok. Wiec jego post osobiscie mi wisi. Ale nie lubie, jak ktos napada innych w ten sposob nie majac zadnych do tego praw ani wiedzy. Jesli bioracy ryby nie chca byc "nekani" przez no kill"owcow to sami niech sie ich nie czepiaja. I nie snuja jakis teorii spiskowych. Jesli nie wierzymy innym to nie liczmy na to ze inni nam uwierza. No i nie sadzmy ze mamy jedyna sluszna racje. A to proboje wmowic Gostymir twierdzac ze to cale C&R to wielka bzdura itp. A kim on jest zeby ferowac wyroki. Dal wielu ludzi to co robia ma sens (mowie o wypuszczaniu ryb) i obrazanie ich jest sporym nietaktem.
Ja na pewno o takie słowa "A jeśli napisze ze 1/4 spośród tych co biorą ryby wypuszcza niewymiarowe ryby. Reszta to kłusole." nie poczuję się urażony bo wiem co nad wodą się dzieje i wiem jak ja postępuję.
Ci co wędkują zgodnie z regulaminem i go przestrzegają to są wędkarze i za takiego uważam i Ciebie i GHOSTMIRA
Jak dla mnie właśnie do tej kategorii się zaliczasz nie do żadnych C&R lub NK bo sam napisałeś że czasami rybkę zabierasz nieważne czy często czy raz do roku. Czasami zabierasz ale wszystko zgodnie z regulaminem i Twoim sumieniem.
Powiem szczerze, ze gdyby nie zona to bylbym 100% C&R :). Po prostu nie jem ryb, nie lubie babrac sie z oscmi i na pewno nie zabieralbym zadnych ryb do domu. Ale przez to nie chcialbym zeby ktos kazal mi zaprzestania lowienia ryb (bo i takie tu argumenty padaly - nie pisze teraz o konkretnym poscie).
Tak, powiem szczerze temat C&R już mi się znudził.Wszystkie ryby wypuszczam ale(powtarzam to po raz kolejny)to mój i tylko mój wybór.Jeżeli ktoś ma ochotę zjeść jakąś rybkę to przecież mu wolno!Prawda jest taka,że gdyby w moich wodach pływały makrele i śledzie byłbym prawdopodobnie mięsiarzem.Moda -to prawda,świetnie się pisze jak nikt nie widzi co łowimy i co z tym połowem później robimy.I to tyle w tej już z grubsza rzecz ujmując nudnej sprawie.Pozdrawiam wszystkich wypuszczających i tych którzy lubią coś przekąsić.
..."Po prostu nie jem ryb, nie lubie babrac sie z oscmi" (-)
No i kurde miałem rację! Już kilka razy to pisałem ale widzę że muszę powtórzyć.
Ci co się najbardziej zarzekają że są niekilani z różnych względów stosuja tę zasadę.
Oto Pawelz przyznaje ze dlatego jest NK, ze nie je ryb, i nie babrze się z ośćmi.
Inny powie, że nie jest w stanie zabić, bo mu żal, ale jak ja zabiję to zje.
Trzeci powie, że nie znosi zapachu patroszonej ryby, że go odrzuca, że go mdli i dlatego jest NK, a czwarty stwierdzi że nie potrafi gotować ani on, ani jego zona i gotowce kupuje w sklepie.
To znaczy mam takie marzenie żeby ci NieKilani tak powiedzieli - zgodnie z prawdą.
Jedynie mały odsetek tych ludzi stosuje Nk i C&R dla samej zasady, z przekonania, dla szeroko pojętej etyki itd.
Pawelz obraża się na prawdę?
A przepraszam Pawelz - co Cię obchodzi jakich ja mam znajomych? Mam takich jakich mam, ale są to ludzie szczerzy którzy mówią prawdę i owijają w jedwab.
Prawda jest taka, że jeśli ktoś na zachodzie wymyśli metodę " Złów i wystrzel na księżyc", to od razu część świrów pójdzie kupić zestaw małego konstruktora, zbuduje rakietę i to co złowi wystrzeli na księżyc - bo taka jest moda.
Spośród kilkunastu osób które dobrze znam, a które są wędkarzami, tylko jedna jest PRAWDZIWYM NO KILLEM DLA SAMEJ ZASADY, a cała reszta to ludzie którzy brzydzą się rybim mięsem, albo nie potrafią ryby sprawić, albo brzydzą się zapachu....etc.
I proszę mi to nie pitolić głupot.
A ja to sie nie mam obrażać jak non stop słyszę żem jest mięsiarz bo jem złowione ryby?
Pier*nijta się w bambus, bo w moich rejestrach połowu można w ciągu roku naliczyć jedynie kilka kilogramów ryb które zabieram.
Tylko nie idę za modą i nie chrzanię farmazonów że jestem NK.
I to nas Kolego Pawelz różni, że ja mówię jak jest, a Ty wymyślasz ideologię do zwykłego obrzydzenia dla rybiego mięsa.
Ten temat o C&R to kretyństwo górnych lotów i tyle.
Czy ja kiedykolwiek owijalem w bawelne. Nie zabieram ryb jak to kiedys napisalem, mozna to znalezc na forum jak sie komus chce, z kilku powodow. 1) nie jem ryb wiec po co mialbym je zabierac ?.Nie rozumiem. Wolalbys zebym wywalal je do smietnika. 2) jem tatar z lipienia (a raczej jadlem - od kilku ladnych nie probowalem) a mimo to lipieni juz nie zabieram. Tak ze Twoja teoria o tym ze gdybym jadl to pewnie bym zabijal jest lekko nie na miejscu - rowniez o tym pisalem wiele razy. 3) Nie biore ryb z jeszcze wazniejszego powodu niz jedzenie. Nie biore glownie z powodow ekonomicznych. Po prostu palujac ryby jestem przekonany ze zmniejszam ich poglowie. Dlatego na jednego do trzech jazi z Pilicy dla zony moge sobie pozwolic. Sumienie mam czyste. Ale juz lipienia czy pstraga nie wezme. Mimo ze wiem ze bylaby bardzo zadowolona. Trudno. Dorsz tez jej smakuje. Tych ryb jest tak malo a presja tak duza, ze po prostu wg mnie nie powinno sie ich zabierac.
Jesli w naszych wodach bedzie dostatecznie duzo ryb, tyle ze bede przekonany ze biorac ja nie wyzadzam zadnej szkody, to ja wezme. Poczestuje tesciow, zone czy kogos, kto tam jeszcze bedzie chcial sprobowac. Ale na razie wg mnie stan naszych wod jest tak marny, ze nia mam zamiaru przykladac reki do dodatkowego wyrybiania.Ale to sprawa sumienia kazdego z nas. Niech kazdy postepuja tak jak uwaza byle zgodnie z prawem. A pierdoly o litosci dla ryb itp glupoty to nie dla mnie. Nigdy nie mowilem i nie bede mowil ze to jest powodem dla ktorego nie zabieram ryb.
Mysle ze jasniej sie tego wyrazic nie da. A tak naprawde to jak pisalem. Jesli ktos deklaruje sie ze wypuszcza ryby i robi to naprawde to wali mnie powod dla jakiego to robi. Wazne ze ryby zostaja w wodzie a nie na talezu.
PS. Przytoczyles moja wypowiedz i zaczales triumfowac ze miales racje. NIE NIE MIALES. Rowniez gdybym jadl ryby slodkowodne nie bralbym ich do domu. I jestem o tym przekonany. Potrafilem wyrzec sie mojej ulubionej potrawy - tatara z lipienia. A w poscie ktory przytoczyles napisalem ze nie bralbym wogole ryb bo ich nie jem. I to juz pozwolilo ci wyciagac kolejne glupie wniski.
BO TAKA JEST PRAWDA. JEŚLI BYŚ POŻERAŁ RYBY ZE SMAKIEM, TO MIAŁBYś TO CAŁE C&R W DUPIU JAK TO MÓWIĄ POZNANIACY. A ŻE JESTEŚ ANTYRYBNY, TO I NIE ZABIERASZ RYB Z ŁOWISKA.
twoje prawo, nie zabieraj, ale przestań pitolić głupoty o ludziach którzy mają prawo więc zabierają.
W tym roku złowiłem około 40 ryb różnych rozmiarów. Wszystkie wypuszczone, i passę tą będę podtrzymywał tak długo, jak to możliwe. Argumentów nie będę przytaczał, bo cała ich masa zawarta jest w poprzednich postach. Może tylko jeden- czułbym się źle narzekając na rybostan mając świadomość, że również mam niego negatywny wpływ- to tak, żeby nie być hipokrytą :)
Pokażcie mi choćby JEDNEGO myśliwego, który dziczyzny systematycznie nie je. Toż to dla mnie byłby jakiś chory człowiek, który lubi tylko mordować. Owszem, myśliwstwo charakteryzuje się prawie tylko zabijaniem zwierząt, ale korzenie wędkarstwa nie są inne! To ileś tam lat temu wstecz zaczął sie z tego robić SPORT z rywalizacją niby "na żywej rybie". A tak, to ryby były, są i będą zabijane, czy celowo, czy niechcący, czy przy okazji czegoś tam przez WSZYSTKICH wędkarzy. Bezsensowne są te dywagacje na ten temat, bo nikt nie zmieni swoich nawyków, kubków smakowych, apetytu i upodobań wędkarskich. A w dupie z tym, czy ktoś jest nokilowcem z nazwy, a ryby w krzaczorach zabija, czy nie, czy jest smakoszem ryb, a zje rybiszona od czasu do czasu resztę wypuszczając. A drwienie z nawyków, gustu, czy upodobań kulinarnych, to jest juz jakaś durnota kosmiczna, żeby nie powiedzieć więcej. "C&R czy zawsze wypuszczacie... "NIE, NIE ZAWSZE WYPUSZCZAMY,BO NIEEEEE..." każdy niech odpowie i z bani, bo się przez jednego oponenta ZNOWU konflikt skroił.
mnie już pomału na małego idzie to pisanie ja łowię ryby bo lubię czasami taką zjeść ,piszecie że wypuszczacie każdą rybę ,to po grzyba je łowić ,męczycie stworzenia żeby co udowodnić że jesteście silniejsi od ryby czy jak dla mnie to molestowanie zwierząt bo jak to nazwać ,wbijacie jej hak w pysk targacie do brzegu pózniei fota i do wody to rzeczywiście humanitarne szkoda że ryby nie umieją mówić
Jak małe piszkoty bez wymiarowe puszczam chyba ze są uszkodzone to wtedy biore bo i tak nie przeżyją? a za każdym razem nie wymiarową rybe puszczam wolno choć by po to zeby nie dostać reprymendy od straży rybackiej.
Jak małe piszkoty bez wymiarowe puszczam chyba ze są uszkodzone to wtedy biore bo i tak nie przeżyją? a za każdym razem nie wymiarową rybe puszczam wolno choć by po to zeby nie dostać reprymendy od straży rybackiej.
BO TAKA JEST PRAWDA. JEŚLI BYŚ POŻERAŁ RYBY ZE SMAKIEM, TO MIAŁBYś TO CAŁE C&R W DUPIU JAK TO MÓWIĄ POZNANIACY. A ŻE JESTEŚ ANTYRYBNY, TO I NIE ZABIERASZ RYB Z ŁOWISKA.
twoje prawo, nie zabieraj, ale przestań pitolić głupoty o ludziach którzy mają prawo więc zabierają.
Nawet nie chce mi sie tego komentowac. Oczywiscie jako psycholog i znawca zchowan czlowieka wiesz najlepiej kto jest zdolny do jakichs zachowan. Powtorze jeszcze raz. Bardzo lubie tatar z lipienia. I jakos przez ponad 5 lat udalo mi sie wszystkie (100%) wypuscic. Wiec nie roztaczaj tu swoich teorii. Dla mnie wzaniejsze od jedzenia (nawet ze smakiem) jest lowienie. Jesli ktos ma inaczej to jego sprawa. I nigdy na tym forum nie potepilem nikogo za to ze zabiera ryby. No chyba ze chwalil sie pelnymi lodowkami.
Do kol. Mastiff. Porownanie do myslistwa jest troche nie na miejscu. Tam nie da sie przywrocic ustrzelonej zwierzynie zycia. Wiec i gadanie o calym no kill nie ma sensu. A to ze jakies straty wsrob ryb nawet z reki no kill sa to nie ulega watpliwosci. Zdarzalo mi sie na OS wypuscic rybe ktora niby odplywala, ale wiekszych szans jej nie dawalem. Dotyczy to glownie mniejszych pstragow lowionych na streamery. PS. Ja klutni nie wszczynalem, ale nie cierpie jak ktos wie lepiej ode mnie co robie i dlaczego. Przypisywanie mi zachowan co do ktorych nik nie ma zadnych podstaw poza byc moze sadzeniu po samym sobie, mi sie nie podoba i bede sie bronil zawsze. I to wszystko. Dyskusja toczyla sie w miare spokojnej atmosferze dopoki kol Gostymir nie wyskoczyl z faktem ze to cale C&R mialbym w dupie gdybym jadl ryby. I szczerz mowiac urazil mnie tym bo nie mial do tego typu stwierdzen zadnych podstaw, zwlaszcza ze jest to ewidentna bzdura. Wypuscilem kilkadziesiat miarowych ryb (lipieni) ktore chetnie bym skonsumowal. Nie zabralem ZADNEGO
Nie. Tak jak wspomniałem, ileś tam lat temu wędkarstwo polegało li tylko i wyłącznie na zabijaniu złowionych ryb w celu konsumpcji, tyle że ewoluowało w strone sportu i "zabawy" na żywej rybie. Aczkolwiek znam mysliwych, którzy również strzelają TYLKO sportowo na strzelnicach do pędzacego dzika, jelenia, ŻUBRA, czy lisa i zająca z blachy, i rzutek, bo zabijać poprostu nie chcą. TO SĄ ORTODOKSYJNI NOKILOWCY! Mój kuzyn w Gorzowie jest (był) rusznikarzem i ma (miał) taką strzelnicę dla takich panów, a nawet pań i takim "myśliwym" naprawia(ł) i sprzedaje(wał) broń. Sporo z nich nie oddało ani jednego strzału do żywej zwierzyny. Bo "mogą" zabić. Tak więc porównanie moje jest adekwatne do sytuacji w wędkarstwie. A szczegóły techniczne tych "sportów", zostawmy na inny temat. Tak jak Ty sam napisałeś, ja tez nie wierzę, żę nigdy żaden nokilowiec nie zabił ryby. Chcący, nie chcący, celowo, nie celowo, dla siebie, dla żony, taty, brata czy kochanki. "Staram się nie zabijać", to nie znaczy, że również nie uczestniczę w pomniejszaniu rybostanu, z hakami bezzadziorowymi czy z grotami jak w harpunach wielorybniczych, bo nie zawsze to staranie wychodzi na dobrae dla ryb. Nekrologów po czasie, po rybach nad wodami nie ma, więc nie wiemy jak wiele z tych wypuszczonych w dobrej wierze ryb, nie kopnie w kalendarz. A kopie ich sporo.
Tylko czy strzelanie do rzutek czy jakiegokolwiek innego celu to myslistwo. Czy strzelajac na strzelnicy z wiatrowki do celu (np jakiegos sztucznego misia) jestem mysliwym. No chyba nie. Tak samo jak wedkarstwo castingowe. Wiem ze w nazwie ma wedkarstwo, ale czy to naprawde jest wedkarstwo ?.
Co do jednego sie z Toba zgodze. Wszyscy czynimy spustoszenie wsrod ryb. Nawet je wypuszczajac nie mamy pewnosci czy przezyje. Dlatego aby zwiekszyc szanse ryby do maksimum nalezy to robic odpowiednio. Ja sporo sie na ten temat naczytalem. Nie przecze ze to co robilem kiedys to barbarzynstwo. Po prostu odczepialem rybe z haczyka i wypuszczalem (wyrzucalem niekiedy :( ) do wody. Teraz niektorych zachowan sie wstydze.
Na strzelnicy MYŚLIWSKIEJ z wiatrówki ???????????????????? Z lunaparkiem mylisz! Hahahahha.... no dobra, lepiej koniec tematu rzeczywiście....uuuuuuaaaaaaa. :)
Tylko tak celem uzupelnienia odnosnie strat przy wypuszczaniu. Ciekawy film. dotyczy co prawda lososia, ale mysle ze zadnej rybie nie zaszkodzi takie postepowanie z nia: http://www.youtube.com/watch?v=vsywBwo2H8c
Pawelz, chwalisz się, czy żalisz? Skoro jesteś tak przekonany do tego co robisz, to po co Ty tu na tym forum się wychylasz? Widzisz przecież, ze im więcej Ty będziesz wypuszczał, tym więcej dla nas:-)). Stanąłeś sobie po jednej stronie jakiejś barykady i próbujesz na siłę zainteresować tym innych. Kolego, wiesz co np. w Norwegii robi się ze złowionymi szczupakami? Fotki, c&r? Nie, nie... Przybija się do drzew!!! Nie ma znaczenia czy to 2kg czy 10. Zimą miejscowi wędkarze łowiący spod lodu robią to samo z okoniami i wspomnianymi już zębatymi, tzn po prostu je zabijają, a lisy i inne barachło ma z tego korzyść. Rozumiesz coś z tego? To przestań tu wymachiwać swoją chorągiewką, bo to Twoja prywatna sprawa co robisz z tą rybą. Nie ma zakazu, nie ma nakazu. Nie przejmuj się rolą, bo Cię.... ; Pozdrawiam i życzę mnóstwa wypuszczeń.
Pawelz, chwalisz się, czy żalisz? Skoro jesteś tak przekonany do tego co robisz, to po co Ty tu na tym forum się wychylasz? Widzisz przecież, ze im więcej Ty będziesz wypuszczał, tym więcej dla nas:-)). Stanąłeś sobie po jednej stronie jakiejś barykady i próbujesz na siłę zainteresować tym innych. Kolego, wiesz co np. w Norwegii robi się ze złowionymi szczupakami? Fotki, c&r? Nie, nie... Przybija się do drzew!!! Nie ma znaczenia czy to 2kg czy 10. Zimą miejscowi wędkarze łowiący spod lodu robią to samo z okoniami i wspomnianymi już zębatymi, tzn po prostu je zabijają, a lisy i inne barachło ma z tego korzyść. Rozumiesz coś z tego? To przestań tu wymachiwać swoją chorągiewką, bo to Twoja prywatna sprawa co robisz z tą rybą. Nie ma zakazu, nie ma nakazu. Nie przejmuj się rolą, bo Cię.... ; Pozdrawiam i życzę mnóstwa wypuszczeń.
i ja się przyłącze do tych życzeń dla kolegi Pawelz przestań męczyć ryby wywlekając je z wody i je wypuszczając tylko w końcu którąś zjedz ,zobaczysz fajnie smakują
Aaaaa byłbym zapomiał . Ostatnio będąc nad jeziorem Nidzkim natrzaskałem prawie pełną siatę ładnych płoci do spóły z krasnopiórami . Mniejsze wróciły do wody a większe pomaszerowały na patelnię . I powiem Wam szczerze że smak świeżej ryby usmażonej w panierce i z przyprawami jest doskonały :) . Tego smaku nie da się porównać z niczym :) . Sorry że nie ma zdjęć ale kto by w takiej chwili myślał o fotografowaniu :) . Mniam , mniam :) .
Witam. Chciałbym zapytać zwolenników C&R czy zawsze wypuszczacie rybki? Ja osobiście jestem za tym, żeby wypuszczać złowone rybki, ale czasami(rzadko) zabieram sobie 2-3 rybki , żeby urozmaicić sobie menu, a od czasu do czasu świtna sprawa, przerzucić się z schabowego, na smacznego okonka,sandzacza lub szczupaczka w warzywach :) Jak to jest u was ?
Poza tym mam pytanie. Gdy wędkowałem na wyspach, często łapałem sazany. Piekne i waleczna rybka. Jedna smutna sprawa. Często łapałem rybki, które nie miały prawie warg, a pyszczek był tak zrośnięty, że karp 3 kilowy nie miał otworku gębowego mogącego przełknąć najmniejszego palca u ręki :( Smutny widok. I dający do myślenia... czy od częstego łapania tych samych ryb ich otwory gębowe nie kruszeją i nie są za słabe, czy może wędkarze przykładali czasem za dużo siły :)
Od kiedy jestem "wyznawcą" C&R, to stosuję ją ZAWSZE!:)
Sandacz, okoń, pstrąg ..., wszystko wraca do wody!:)
Jeśli złapię kiedyś węgorza, to jestem pewny, że go wypuszczę!:)
Nie jestem typowym przedstawicielem C&R, gdyż też zabiorę sobie rybkę do domu (w tym sezonie jeszcze tego nie uczyniłem, ale przewiduje zabranie jednego leszcza albo karpia).
Moim zdaniem przetrzymywanie ryby przeznaczonej do wypuszczenia nie jest do końca etyczne, trzeba by było ograniczyć to tylko do zawodów, a "prywatnie" odhaczenie i chlup do wody.
Podobnie z rybami przeznaczonymi do spożycia. Według mnie należy je uśmiercać (ale nie skrobać!) tuż po złowieniu. Po co męczyć rybę przed śmiercią?
Trzeba nam nauczyć się obchodzenia ze złowioną rybą. Proste rzeczy w stylu "nie rzucać do wody", "nie kłaść na piachu" czy "wentylować po odstawieniu do wody".
Powinniśmy zaznajomić się ze zjawiskiem opóźnionej śmiertelności i zrobić wszystko by ją ograniczyć.
Co do brytyjskich karpi, cóż, to się nazywa wędkarstwo pełną gębą. Wypuścił, a co dalej to nie jego sprawa. Powiem tak, jakby ktoś przebił Ci rękę gwoździem to na bank rana by się zagoiła.
Natomiast, gdy zrobiłby to 20 razy to prawdopodobnie ręka byłaby bezużyteczna.
I tak samo jest z rybami.
Za dużo siły? To co widziałem na łowisku Rzęsa 306 (PZW Katowice, lokalizacja: Siemianowice Śląskie) przechodziło ludzkie pojęcie. Dziadek przed zacięciem tak mocno chwytał kij, poprawiał uchwyt choćby to była 300kg sztanga. Zacięcie wykonywał tak toporne, zamaszyste, mocne, z kilkoma krokami do tyłu, że nie zdziwił mnie widok okoni z rozszarpanymi pyszczkami.
Aha, ryb takich jak sandacz, szczupak, sum, okoń, lin, karaś złocisty, brzana nie zabieram wcale.
Płoci, wzdręgi, jazi, kleni i boleni(joł!) nie zabieram w ogóle bo to ryba sportowa, raczej niezbyt wielka, a okazów szkoda.
W sumie jedyne ryby jakie mógłbym zabrać z łowiska to średni karp i średni leszcz tudzież węgorz, choć dwóch ostatnich troszkę szkoda ;)
W zasadzie wszystkich ryb szkoda, życie to życie. Wędkarstwo min w Polsce powstało w myśl zasady złów i zjedz i choć kontrowersji na temat zabierania ryb nie było tak wiele jak dzisiaj, to jednak szczególnie wśród wędkarzy którzy mieli małe dzieci sytuacja nie raz wyglądała inaczej.
dzieci pytały (choć pewnie nie wszystkie) "tata dlaczego zabiłeś tą rybę" sam zadawałem takie pytania słysząc w odpowiedzi coś co dziś nazwał bym pierdołami na zatkanie dziecku żalu i poczucia krzywdy.
Ja obecnie jako dorosły i odpowiedzialny za swoje czyny człowiek, przyjąłem schemat wypuszczania ryb tzn w konsekwencji tak to wygląda, nie raz nie dwa powiedziałem sobie "jak dziś złowię coś godnego do zabrania to zabiorę i wreszcie zjem rybkę :)" nie zdarzyło się tak jeszcze w tym roku, złowię spojrzę na to biedactwo i wypuszczam.
Nie zarzekam się jednak że nigdy nie zabiorę ryby.
Jeśli chodzi o gatunki nie mam sprecyzowanych które bym zabrał a które nie, lecz to co na pewno bym zrobił to wypuścił okaz i to w stosunku co do mojej osoby jest bezdyskusyjne.
Ogólnie jestem za zdrowym rozsądkiem, mnie przepisy nie są potrzebne.
Heh :) W sumie pisząc gatunki ryb jakie bym zjadł nie kierowalem się tym co zabrałem. W tym roku jeszcze nic nie zabrałem :) A tak wogóle najwięcej to zabierałem leszcza, ale takich żyletek jako, ze na łowisku w jakim wędkowałem było ich multum i doprowadziło to do ich karłowacenia(brak tlenu,brak pożywienia)
Jeszcze jeden wątek o tym temacie i zwariuję..................................................................
Jeszcze jeden wątek o tym temacie i zwariuję.................................................. pozdrawiam kolegę hehe jestem za
To nie wariujcie :) I temat zakończmy :)
Jako że ryb nie jem i moja rodzina też wypuszczam wszystko co złowię karpie są na 1 miejscu.W tamtym roku wziołem 1 sandacza kobita chciała do dziś leży w zamrażarce
Jeszcze jeden wątek o tym temacie i zwariuję..................................................................
Jeszcze jeden watek o przepisach kulinarnych ryb - i zwariuje.
Przeciez nikt nie kaze Ci odpowiadac, czytac i polemizowac z innymi.
Ja nie zabieram glosu jak przyrzadzic sandacz czy leszcza na grillu.
Jak zapakowac i zamarynowac kilka kg miesa rybiego.
A co do tematu. jak chyba wiekszosc, nie jestem 100% C&R. W tym roku jeszcze nic nie ubilem , ale jesienia jak zaczne jezdzic na CP to pewnie jakis teczak straci zycie.
Generalnie wyznaje zasade. Pstragow i lipieni nie biore wcale. Jak trafi sie jakis jaz na pilicy i bedzie zapotrzebowanie to wezme. Rocznie to wychodzi 2-3 jazie. O innych gatunkach nawet nie mysle, zeby zabrac (oczywiscie tych ktore moge zlowic na muche).
Pomimo faktu iż mam bardzo dużo miłosierdzia do łowionych przez siebie rybek - nie zawsze wypuszczam ryby .Ostatnio wziąłem do domu karpia ażeby nie stać się hipokrytą sam dla siebie , wraz z karpiszonem , do domu poszła ze mną także i reszta połowu :kilka wzdręg , okoń itp . Osobiście uważam się za warunkowego zwolennika wypuszczania ryb z powrotem do wody . Wyjątek od tej szlachetnej zasady stanowi czasem prośba mojego Ojca kierującego się w tym względzie - tradycyjnymi , staromodnymi zasadami.
Ja czasem też zabiore jakąś płotkę na podwieczorek z chlebkiem ale to od czasu do czasu i tak na smak a nie żeby zapchać brzuchy i lodówki sobie sąsiadom i Bóg wie komu jeszcze. Co ciekawe nie wiem czy koledzy czytali ostatni numer wiadomości wędkarskich był tam artykuł o tym, że na podstawie badań amerykanie stwierdzili że 35% złowionych i wypuszczonych ryb i tak umiera w ciągu dnia lub kilku. Wszystko zależy od tego jak męczący był hol, jak długo ryba była na powierzchni ale głównie od temperatury wody. W wodzie zimnej wiosną i jesienią taka śmiertelność to tylko 5% ale latem to już jest problem. Oczywiście najistotniejszy jest tu chyba gatunek ryby
Może powinniście zmienić hobby na grzybiarstwo? Tylko że gdyby Wasze szanowne towarzystwo zaczęło nagminnie zbierać grzyby, od razu powstał by ruch pod nazwą "Znajdź i nie podnoś".
Myślicie ze macie receptę na wszystko, a tym czasem nie macie recepty kompletnie na nic.
Zdrowy rozsądek jest czymś co się albo ma, albo się go nie ma, a zasada umiaru jest tym czymś o co należy zabiegać i uczyć młodych wędkarzy.
Dlaczego na łowiskach (nazwał bym je komercjami ale mi się zaraz dostanie) prywatnych właściciele często chcą widzieć i ocenić stan złowionej ryby po to, by zdecydować czy ona nadaje się do wypuszczenia?
Jesteście panowie nieco zabawni kiedy klepiecie ten temat o C&R, bo nawet 1/4 spośród Was nie jest nawet w kilku procentach wyznawcą tej religii. Taka jest moda i tak należy gadać.
Oczywiście, są i tacy co nie wezmą ryby do domu za Chiny ludowe, ale różnych powodów można by się dopatrzeć przeprowadzając genezę tegoż postępowania.
Zamiast męczyć patałachów z PZW o odpowiednią politykę i gospodarowanie wodami utwierdzacie tych kolesi w przekonaniu ze już wszystko zostało zrobione, a najgorszym łobuzem w całej zadymie jest NORMALNY WĘDKARZ, KTÓRY JE RYBY ZGODNIE Z PRAWEM.
Pozdrawiam i proszę o litość.
PS: Ja w życiu wypuściłem więcej ryb niż niejeden złowi do śmierci, ale robiłem to spontanicznie, nie afiszując się by być na topie. Czego i Wam Koledzy życzę, czyli zdrowego rozsądku i umiaru.
Ja czasem też zabiore jakąś płotkę na podwieczorek z chlebkiem ale to od czasu do czasu i tak na smak a nie żeby zapchać brzuchy i lodówki sobie sąsiadom i Bóg wie komu jeszcze. Co ciekawe nie wiem czy koledzy czytali ostatni numer wiadomości wędkarskich był tam artykuł o tym, że na podstawie badań amerykanie stwierdzili że 35% złowionych i wypuszczonych ryb i tak umiera w ciągu dnia lub kilku. Wszystko zależy od tego jak męczący był hol, jak długo ryba była na powierzchni ale głównie od temperatury wody. W wodzie zimnej wiosną i jesienią taka śmiertelność to tylko 5% ale latem to już jest problem. Oczywiście najistotniejszy jest tu chyba gatunek ryby
No właśnie.Większośc jest bardzo szlachetna i oczywiście wypuszcza ryby( przeważnie na forach) i sie nie zastanawia co się z tą rybą dzieje za chwilke,za godzine,za dzień.Często,nawet bardzo często widuje(my) co sie dzieje nad brzegami naszych łowisk,jak sie zachowują wędkarze,jak wyciągają haczyki,jak walą w łeb ryby i chowają po reklamówkach, napychają siatki tak,że ryby(jak są brania) nie przeżywają nocy,a o nastepnym dniu to już mowy nie ma.Więc może zamknijmy ten temat i opisujmy zasad C&R.Pozdrawiam.
i nie opisujmy*
Dawniej , gdy mieszkałam w bloku, jeden z mieszkańców wystawiał pułapki na ptaki, łapał je a potem wypuszczał, nie był ornitologiem , nie znakował ich i nic im nie robił , zwyczajnie łapał i potem wypuszczał. Myśle że był upośledzony.
Idąc twoim tokiem rozumowania Basia można dojść do wniosku że każdego wędkarza dla którego świętością jest C/R uważasz za upośledzonego.Łowi,nie zjada,nie znakuje,masę kosztów robi se bidula po drodze,nie dosypia-wypisz wymaluj twój ornitolog z bloku .
Może powinniście zmienić hobby na grzybiarstwo? Tylko że gdyby Wasze szanowne towarzystwo zaczęło nagminnie zbierać grzyby, od razu powstał by ruch pod nazwą "Znajdź i nie podnoś".
Myślicie ze macie receptę na wszystko, a tym czasem nie macie recepty kompletnie na nic.
Zdrowy rozsądek jest czymś co się albo ma, albo się go nie ma, a zasada umiaru jest tym czymś o co należy zabiegać i uczyć młodych wędkarzy.
Dlaczego na łowiskach (nazwał bym je komercjami ale mi się zaraz dostanie) prywatnych właściciele często chcą widzieć i ocenić stan złowionej ryby po to, by zdecydować czy ona nadaje się do wypuszczenia?
Jesteście panowie nieco zabawni kiedy klepiecie ten temat o C&R, bo nawet 1/4 spośród Was nie jest nawet w kilku procentach wyznawcą tej religii. Taka jest moda i tak należy gadać.
Oczywiście, są i tacy co nie wezmą ryby do domu za Chiny ludowe, ale różnych powodów można by się dopatrzeć przeprowadzając genezę tegoż postępowania.
Zamiast męczyć patałachów z PZW o odpowiednią politykę i gospodarowanie wodami utwierdzacie tych kolesi w przekonaniu ze już wszystko zostało zrobione, a najgorszym łobuzem w całej zadymie jest NORMALNY WĘDKARZ, KTÓRY JE RYBY ZGODNIE Z PRAWEM.
Pozdrawiam i proszę o litość.
PS: Ja w życiu wypuściłem więcej ryb niż niejeden złowi do śmierci, ale robiłem to spontanicznie, nie afiszując się by być na topie. Czego i Wam Koledzy życzę, czyli zdrowego rozsądku i umiaru.
Dlaczego obrazasz ludzi. Ci ktorzy biora ryby twierdza ze sa przesladowani przez no kill"owcow, ze narzuca im sie jakie teorie itp. A jak nazwac tego posta ?.
Po pierwsze nazywasz czesc osob klamcami (nie personalnie ale ogolnie).
Uwazasz ze klamia mowiac ze stosuja zasade C&R. Na jakiej podstawie. Czemu uwazasz ze 3/4 mowi tak dla lipy. Skad te dane. Tak Ci sie wydaje czy masz takich znajomych ?.
Twierdzisz ze na komercyjnych lowiskach wlasciciel chce wiedziec w jakiej kondycji ryby sa wypuszczane. Bzdura. Na wiekszosci lowisk mozna wypuszczac zlowione ryby za wyjatkiem pstragow.
Na tych "normalnych" komercyjnych (nie dziura w ziemi z woda jakiegos gospodarza - ale np. OS"y , lowiska Wilka i Jelenskiego) nalezy wypuszczac ryby. Za zabieranie (jesli to wogole dozwolone) nalezy doplacac.
Uwazasz ze twoje teorie sa sluszne, a wyznawcy C&R nie maja pojecia co czynia.
Kazdy ma prawo do swojego zdania. Jesli ktos twierdzi ze wypuszcza ryby, to nie mam powodow zeby mu nie wierzyc. Powod dla jakiego to robi uwazam ze nie jest istotny. Ty wnikasz dlaczego ktos zabiera ryby ?. Jeden bo chce sie pochwalic, inny bo chce miesa a inny nie wypusci ryby, bo nie. Wolno mu brac to bierze choc nie wie co dalej z niz zrobic.
Dzieki temu ktory wypuscil duzego szczupaka czy inna rybe, Ty byc moze bedziesz mial szanse ja zjesc. Gdyby ja zabral takiej szansy juz bys nie mial. Nie odbieram Ci prawa do zabrania tej ryby, ale docen to ze ktos ja wypuscil.
Odniose sie jeszcze do przezywalnosci ryb. Oczywiscie ryba z ktora obchodzi sie zle ma male szanse na przezycie. Kiedys toczylem boj z jednym z bylych czlonkow tego portalu o dwa zdjeciqa. Jeden jazia ladnie ulozony na jakim zwirze i piachu z podpisem ze calo i zdrowo wrocil do wody. Oczywiscie bylem wtedy w mniejszosci jak pisalem ze ta ryba na dluzsza mete ma male sznase na przezycie. Podobnie bylo z brzanka obsciskiwana w rekach przy pozowaniu do zdjecia.
Ja staram sie stosowac kilka prostych metod i mysle ze to zdecydowanie zwieksza przezywalnosc ryb:
1) zero pozowanych sesji zdjeciowych (zwlaszcza latem). Kumpel jak jest pod reka niech pstryknie w czasie holu czy wyposzczania, ale to wszystko.
2) male ryby odczepiam bez wyjmowania z wody lapiac za haczyk.
3) duze ryby przytrzymuje w wodzie do momentu az czuje ze same moga odplynac.
4) bezwzglednie haczyki bezzadziorowe.
5) mozliwie najgrubsza zylka. Im krotszy hol tym wieksze szanse dla ryby.
Natomioast to co obserwuje nad woda (jak male rybki leca pieknym lobem do wody :( , jak wyszarpuje sie im haczyki to wola o pomste do nieba.
Czy Ty kolego pawelz widzisz tylko 2 kolory czarny i biały czy wszystkie?
GHOSTMIR napisał o 1/4 ja napiszę o 90% pseudo NK czy C&R
Nikt nie napisał, że akurat Ty wypuszczasz albo nie wypuszczasz więc o co Ci chodzi?
Wczoraj byłem na rybkach i nie złowiłem nic to dzisiaj się nazwę NK?
A może brała sama drobnica i wypuszczałem to będę C&R
Nie jednak jestem mięsiarzem bo na 15 złowionych karpi jednego zabrałem (i to jeszcze na komercyjnym zbiorniku)
Co to za zasady które dobiera się do dnia i godziny?
Chyba że interpretacja wygląda tak:
NK - ja nie zabiję ale wezmę i sąsiad zabije
C&R - catch & remove
mięsiarz - bo kiedyś zabrał i zjadł
A może by tak podzielić na 4 kategorie a nie 3
1. Wędkarz NK
2. Wędkarz C&R
3. Wędkarz
4. mięsiarz (bierze wszystko ile da radę złowić) nie mylić z kłusolem którego miejsce jest na pustyni a nie w pobliżu wody
PDK
"Jesteście panowie nieco zabawni kiedy klepiecie ten temat o C&R, bo nawet 1/4 spośród Was nie jest nawet w kilku procentach wyznawcą tej religii. Taka jest moda i tak należy gadać."
Roznie to mozna zinterpretowac. Natomiast wiem ze nie napisal tego personalnie. Tak latwiej. Nikogo konkretnego nie wskazac, a chlapnac i juz.
A jesli napisze ze 1/4 sposrod tych co biora ryb wypuszcza niewymiarowe ryby. Reszta to klusole.
Uwazasz ze takie zdanie (uwazam ze nieprawdziwe dla jasnosci) jest fer ?.
I zeby bylo jasne. Sam biore (bardzo rzadko ale) ryby do domu. Bedzie tego ze 2 kg / rok.
Wiec jego post osobiscie mi wisi. Ale nie lubie, jak ktos napada innych w ten sposob nie majac zadnych do tego praw ani wiedzy.
Jesli bioracy ryby nie chca byc "nekani" przez no kill"owcow to sami niech sie ich nie czepiaja. I nie snuja jakis teorii spiskowych.
Jesli nie wierzymy innym to nie liczmy na to ze inni nam uwierza.
No i nie sadzmy ze mamy jedyna sluszna racje. A to proboje wmowic Gostymir twierdzac ze to cale C&R to wielka bzdura itp. A kim on jest zeby ferowac wyroki.
Dal wielu ludzi to co robia ma sens (mowie o wypuszczaniu ryb) i obrazanie ich jest sporym nietaktem.
Ja na pewno o takie słowa "A jeśli napisze ze 1/4 spośród tych co biorą ryby wypuszcza niewymiarowe ryby. Reszta to kłusole." nie poczuję się urażony bo wiem co nad wodą się dzieje i wiem jak ja postępuję.
Ci co wędkują zgodnie z regulaminem i go przestrzegają to są wędkarze i za takiego uważam i Ciebie i GHOSTMIRA
Jak dla mnie właśnie do tej kategorii się zaliczasz nie do żadnych C&R lub NK bo sam napisałeś że czasami rybkę zabierasz nieważne czy często czy raz do roku. Czasami zabierasz ale wszystko zgodnie z regulaminem i Twoim sumieniem.
PDK
Powiem szczerze, ze gdyby nie zona to bylbym 100% C&R :).
Po prostu nie jem ryb, nie lubie babrac sie z oscmi i na pewno nie zabieralbym zadnych ryb do domu. Ale przez to nie chcialbym zeby ktos kazal mi zaprzestania lowienia ryb (bo i takie tu argumenty padaly - nie pisze teraz o konkretnym poscie).
Tak, powiem szczerze temat C&R już mi się znudził.Wszystkie ryby wypuszczam ale(powtarzam to po raz kolejny)to mój i tylko mój wybór.Jeżeli ktoś ma ochotę zjeść jakąś rybkę to przecież mu wolno!Prawda jest taka,że gdyby w moich wodach pływały makrele i śledzie byłbym prawdopodobnie mięsiarzem.Moda -to prawda,świetnie się pisze jak nikt nie widzi co łowimy i co z tym połowem później robimy.I to tyle w tej już z grubsza rzecz ujmując nudnej sprawie.Pozdrawiam wszystkich wypuszczających i tych którzy lubią coś przekąsić.
..."Po prostu nie jem ryb, nie lubie babrac sie z oscmi" (-) No i kurde miałem rację! Już kilka razy to pisałem ale widzę że muszę powtórzyć. Ci co się najbardziej zarzekają że są niekilani z różnych względów stosuja tę zasadę. Oto Pawelz przyznaje ze dlatego jest NK, ze nie je ryb, i nie babrze się z ośćmi. Inny powie, że nie jest w stanie zabić, bo mu żal, ale jak ja zabiję to zje. Trzeci powie, że nie znosi zapachu patroszonej ryby, że go odrzuca, że go mdli i dlatego jest NK, a czwarty stwierdzi że nie potrafi gotować ani on, ani jego zona i gotowce kupuje w sklepie. To znaczy mam takie marzenie żeby ci NieKilani tak powiedzieli - zgodnie z prawdą. Jedynie mały odsetek tych ludzi stosuje Nk i C&R dla samej zasady, z przekonania, dla szeroko pojętej etyki itd. Pawelz obraża się na prawdę? A przepraszam Pawelz - co Cię obchodzi jakich ja mam znajomych? Mam takich jakich mam, ale są to ludzie szczerzy którzy mówią prawdę i owijają w jedwab. Prawda jest taka, że jeśli ktoś na zachodzie wymyśli metodę " Złów i wystrzel na księżyc", to od razu część świrów pójdzie kupić zestaw małego konstruktora, zbuduje rakietę i to co złowi wystrzeli na księżyc - bo taka jest moda. Spośród kilkunastu osób które dobrze znam, a które są wędkarzami, tylko jedna jest PRAWDZIWYM NO KILLEM DLA SAMEJ ZASADY, a cała reszta to ludzie którzy brzydzą się rybim mięsem, albo nie potrafią ryby sprawić, albo brzydzą się zapachu....etc. I proszę mi to nie pitolić głupot. A ja to sie nie mam obrażać jak non stop słyszę żem jest mięsiarz bo jem złowione ryby? Pier*nijta się w bambus, bo w moich rejestrach połowu można w ciągu roku naliczyć jedynie kilka kilogramów ryb które zabieram. Tylko nie idę za modą i nie chrzanię farmazonów że jestem NK. I to nas Kolego Pawelz różni, że ja mówię jak jest, a Ty wymyślasz ideologię do zwykłego obrzydzenia dla rybiego mięsa. Ten temat o C&R to kretyństwo górnych lotów i tyle.
* i nie owijają w jedwab
Czy ja kiedykolwiek owijalem w bawelne. Nie zabieram ryb jak to kiedys napisalem, mozna to znalezc na forum jak sie komus chce, z kilku powodow.
1) nie jem ryb wiec po co mialbym je zabierac ?.Nie rozumiem. Wolalbys zebym wywalal je do smietnika.
2) jem tatar z lipienia (a raczej jadlem - od kilku ladnych nie probowalem) a mimo to lipieni juz nie zabieram. Tak ze Twoja teoria o tym ze gdybym jadl to pewnie bym zabijal jest lekko nie na miejscu - rowniez o tym pisalem wiele razy.
3) Nie biore ryb z jeszcze wazniejszego powodu niz jedzenie. Nie biore glownie z powodow ekonomicznych. Po prostu palujac ryby jestem przekonany ze zmniejszam ich poglowie. Dlatego na jednego do trzech jazi z Pilicy dla zony moge sobie pozwolic. Sumienie mam czyste. Ale juz lipienia czy pstraga nie wezme. Mimo ze wiem ze bylaby bardzo zadowolona. Trudno. Dorsz tez jej smakuje. Tych ryb jest tak malo a presja tak duza, ze po prostu wg mnie nie powinno sie ich zabierac.
Jesli w naszych wodach bedzie dostatecznie duzo ryb, tyle ze bede przekonany ze biorac ja nie wyzadzam zadnej szkody, to ja wezme. Poczestuje tesciow, zone czy kogos, kto tam jeszcze bedzie chcial sprobowac. Ale na razie wg mnie stan naszych wod jest tak marny, ze nia mam zamiaru przykladac reki do dodatkowego wyrybiania.Ale to sprawa sumienia kazdego z nas. Niech kazdy postepuja tak jak uwaza byle zgodnie z prawem.
A pierdoly o litosci dla ryb itp glupoty to nie dla mnie. Nigdy nie mowilem i nie bede mowil ze to jest powodem dla ktorego nie zabieram ryb.
Mysle ze jasniej sie tego wyrazic nie da. A tak naprawde to jak pisalem. Jesli ktos deklaruje sie ze wypuszcza ryby i robi to naprawde to wali mnie powod dla jakiego to robi. Wazne ze ryby zostaja w wodzie a nie na talezu.
PS. Przytoczyles moja wypowiedz i zaczales triumfowac ze miales racje. NIE NIE MIALES.
Rowniez gdybym jadl ryby slodkowodne nie bralbym ich do domu. I jestem o tym przekonany. Potrafilem wyrzec sie mojej ulubionej potrawy - tatara z lipienia.
A w poscie ktory przytoczyles napisalem ze nie bralbym wogole ryb bo ich nie jem. I to juz pozwolilo ci wyciagac kolejne glupie wniski.
BO TAKA JEST PRAWDA. JEŚLI BYŚ POŻERAŁ RYBY ZE SMAKIEM, TO MIAŁBYś TO CAŁE C&R W DUPIU JAK TO MÓWIĄ POZNANIACY. A ŻE JESTEŚ ANTYRYBNY, TO I NIE ZABIERASZ RYB Z ŁOWISKA.
twoje prawo, nie zabieraj, ale przestań pitolić głupoty o ludziach którzy mają prawo więc zabierają.
W tym roku złowiłem około 40 ryb różnych rozmiarów. Wszystkie wypuszczone, i passę tą będę podtrzymywał tak długo, jak to możliwe.
Argumentów nie będę przytaczał, bo cała ich masa zawarta jest w poprzednich postach. Może tylko jeden- czułbym się źle narzekając na rybostan mając świadomość, że również mam niego negatywny wpływ- to tak, żeby nie być hipokrytą :)
Pokażcie mi choćby JEDNEGO myśliwego, który dziczyzny systematycznie nie je. Toż to dla mnie byłby jakiś chory człowiek, który lubi tylko mordować. Owszem, myśliwstwo charakteryzuje się prawie tylko zabijaniem zwierząt, ale korzenie wędkarstwa nie są inne! To ileś tam lat temu wstecz zaczął sie z tego robić SPORT z rywalizacją niby "na żywej rybie". A tak, to ryby były, są i będą zabijane, czy celowo, czy niechcący, czy przy okazji czegoś tam przez WSZYSTKICH wędkarzy. Bezsensowne są te dywagacje na ten temat, bo nikt nie zmieni swoich nawyków, kubków smakowych, apetytu i upodobań wędkarskich. A w dupie z tym, czy ktoś jest nokilowcem z nazwy, a ryby w krzaczorach zabija, czy nie, czy jest smakoszem ryb, a zje rybiszona od czasu do czasu resztę wypuszczając. A drwienie z nawyków, gustu, czy upodobań kulinarnych, to jest juz jakaś durnota kosmiczna, żeby nie powiedzieć więcej. "C&R czy zawsze wypuszczacie... "NIE, NIE ZAWSZE WYPUSZCZAMY,BO NIEEEEE..." każdy niech odpowie i z bani, bo się przez jednego oponenta ZNOWU konflikt skroił.
mnie już pomału na małego idzie to pisanie ja łowię ryby bo lubię czasami taką zjeść ,piszecie że wypuszczacie każdą rybę ,to po grzyba je łowić ,męczycie stworzenia żeby co udowodnić że jesteście silniejsi od ryby czy jak dla mnie to molestowanie zwierząt bo jak to nazwać ,wbijacie jej hak w pysk targacie do brzegu pózniei fota i do wody to rzeczywiście humanitarne szkoda że ryby nie umieją mówić
....że tak powiem..... jak zawsze w podobnych przypadkach.... no wiecie...
AMEN!
Jak małe piszkoty bez wymiarowe puszczam chyba ze są uszkodzone to wtedy biore bo i tak nie przeżyją? a za każdym razem nie wymiarową rybe puszczam wolno choć by po to zeby nie dostać reprymendy od straży rybackiej.
Jak małe piszkoty bez wymiarowe puszczam chyba ze są uszkodzone to wtedy biore bo i tak nie przeżyją? a za każdym razem nie wymiarową rybe puszczam wolno choć by po to zeby nie dostać reprymendy od straży rybackiej.
To tu chodzi tylko o reprymendę od Straży?
BO TAKA JEST PRAWDA. JEŚLI BYŚ POŻERAŁ RYBY ZE SMAKIEM, TO MIAŁBYś TO CAŁE C&R W DUPIU JAK TO MÓWIĄ POZNANIACY. A ŻE JESTEŚ ANTYRYBNY, TO I NIE ZABIERASZ RYB Z ŁOWISKA.
twoje prawo, nie zabieraj, ale przestań pitolić głupoty o ludziach którzy mają prawo więc zabierają.
Nawet nie chce mi sie tego komentowac. Oczywiscie jako psycholog i znawca zchowan czlowieka wiesz najlepiej kto jest zdolny do jakichs zachowan.
Powtorze jeszcze raz. Bardzo lubie tatar z lipienia. I jakos przez ponad 5 lat udalo mi sie wszystkie (100%) wypuscic. Wiec nie roztaczaj tu swoich teorii.
Dla mnie wzaniejsze od jedzenia (nawet ze smakiem) jest lowienie.
Jesli ktos ma inaczej to jego sprawa.
I nigdy na tym forum nie potepilem nikogo za to ze zabiera ryby. No chyba ze chwalil sie pelnymi lodowkami.
Do kol. Mastiff.
Porownanie do myslistwa jest troche nie na miejscu. Tam nie da sie przywrocic ustrzelonej zwierzynie zycia. Wiec i gadanie o calym no kill nie ma sensu.
A to ze jakies straty wsrob ryb nawet z reki no kill sa to nie ulega watpliwosci. Zdarzalo mi sie na OS wypuscic rybe ktora niby odplywala, ale wiekszych szans jej nie dawalem. Dotyczy to glownie mniejszych pstragow lowionych na streamery.
PS. Ja klutni nie wszczynalem, ale nie cierpie jak ktos wie lepiej ode mnie co robie i dlaczego. Przypisywanie mi zachowan co do ktorych nik nie ma zadnych podstaw poza byc moze sadzeniu po samym sobie, mi sie nie podoba i bede sie bronil zawsze. I to wszystko.
Dyskusja toczyla sie w miare spokojnej atmosferze dopoki kol Gostymir nie wyskoczyl z faktem ze to cale C&R mialbym w dupie gdybym jadl ryby. I szczerz mowiac urazil mnie tym bo nie mial do tego typu stwierdzen zadnych podstaw, zwlaszcza ze jest to ewidentna bzdura. Wypuscilem kilkadziesiat miarowych ryb (lipieni) ktore chetnie bym skonsumowal. Nie zabralem ZADNEGO
A może dość juz tego?!
Kolego Mastiff popieram Cię w 100% może by tak zakończyć ten bezsensowny wątek który nie wnosi nic ciekawego.
PDK
Nie. Tak jak wspomniałem, ileś tam lat temu wędkarstwo polegało li tylko i wyłącznie na zabijaniu złowionych ryb w celu konsumpcji, tyle że ewoluowało w strone sportu i "zabawy" na żywej rybie. Aczkolwiek znam mysliwych, którzy również strzelają TYLKO sportowo na strzelnicach do pędzacego dzika, jelenia, ŻUBRA, czy lisa i zająca z blachy, i rzutek, bo zabijać poprostu nie chcą. TO SĄ ORTODOKSYJNI NOKILOWCY! Mój kuzyn w Gorzowie jest (był) rusznikarzem i ma (miał) taką strzelnicę dla takich panów, a nawet pań i takim "myśliwym" naprawia(ł) i sprzedaje(wał) broń. Sporo z nich nie oddało ani jednego strzału do żywej zwierzyny. Bo "mogą" zabić. Tak więc porównanie moje jest adekwatne do sytuacji w wędkarstwie. A szczegóły techniczne tych "sportów", zostawmy na inny temat. Tak jak Ty sam napisałeś, ja tez nie wierzę, żę nigdy żaden nokilowiec nie zabił ryby. Chcący, nie chcący, celowo, nie celowo, dla siebie, dla żony, taty, brata czy kochanki. "Staram się nie zabijać", to nie znaczy, że również nie uczestniczę w pomniejszaniu rybostanu, z hakami bezzadziorowymi czy z grotami jak w harpunach wielorybniczych, bo nie zawsze to staranie wychodzi na dobrae dla ryb. Nekrologów po czasie, po rybach nad wodami nie ma, więc nie wiemy jak wiele z tych wypuszczonych w dobrej wierze ryb, nie kopnie w kalendarz. A kopie ich sporo.
Sorry, musiałem na zakonczenie to dopisać, żeby zakonczyć te bzdurne kłótnie o niczym.
Tylko czy strzelanie do rzutek czy jakiegokolwiek innego celu to myslistwo.
Czy strzelajac na strzelnicy z wiatrowki do celu (np jakiegos sztucznego misia) jestem mysliwym. No chyba nie.
Tak samo jak wedkarstwo castingowe. Wiem ze w nazwie ma wedkarstwo, ale czy to naprawde jest wedkarstwo ?.
Co do jednego sie z Toba zgodze. Wszyscy czynimy spustoszenie wsrod ryb. Nawet je wypuszczajac nie mamy pewnosci czy przezyje. Dlatego aby zwiekszyc szanse ryby do maksimum nalezy to robic odpowiednio. Ja sporo sie na ten temat naczytalem. Nie przecze ze to co robilem kiedys to barbarzynstwo. Po prostu odczepialem rybe z haczyka i wypuszczalem (wyrzucalem niekiedy :( ) do wody. Teraz niektorych zachowan sie wstydze.
Dla mnie temat jest zakonczony
Na strzelnicy MYŚLIWSKIEJ z wiatrówki ???????????????????? Z lunaparkiem mylisz! Hahahahha.... no dobra, lepiej koniec tematu rzeczywiście....uuuuuuaaaaaaa. :)
Tylko tak celem uzupelnienia odnosnie strat przy wypuszczaniu.
Ciekawy film. dotyczy co prawda lososia, ale mysle ze zadnej rybie nie zaszkodzi takie postepowanie z nia:
http://www.youtube.com/watch?v=vsywBwo2H8c
K* MAM DOŚĆ TEGO PIRDZIELENIA.
Pawelz, chwalisz się, czy żalisz? Skoro jesteś tak przekonany do tego co robisz, to po co Ty tu na tym forum się wychylasz? Widzisz przecież, ze im więcej Ty będziesz wypuszczał, tym więcej dla nas:-)). Stanąłeś sobie po jednej stronie jakiejś barykady i próbujesz na siłę zainteresować tym innych. Kolego, wiesz co np. w Norwegii robi się ze złowionymi szczupakami? Fotki, c&r? Nie, nie... Przybija się do drzew!!! Nie ma znaczenia czy to 2kg czy 10. Zimą miejscowi wędkarze łowiący spod lodu robią to samo z okoniami i wspomnianymi już zębatymi, tzn po prostu je zabijają, a lisy i inne barachło ma z tego korzyść. Rozumiesz coś z tego? To przestań tu wymachiwać swoją chorągiewką, bo to Twoja prywatna sprawa co robisz z tą rybą. Nie ma zakazu, nie ma nakazu. Nie przejmuj się rolą, bo Cię.... ;
Pozdrawiam i życzę mnóstwa wypuszczeń.
Pawelz, chwalisz się, czy żalisz? Skoro jesteś tak przekonany do tego co robisz, to po co Ty tu na tym forum się wychylasz? Widzisz przecież, ze im więcej Ty będziesz wypuszczał, tym więcej dla nas:-)). Stanąłeś sobie po jednej stronie jakiejś barykady i próbujesz na siłę zainteresować tym innych. Kolego, wiesz co np. w Norwegii robi się ze złowionymi szczupakami? Fotki, c&r? Nie, nie... Przybija się do drzew!!! Nie ma znaczenia czy to 2kg czy 10. Zimą miejscowi wędkarze łowiący spod lodu robią to samo z okoniami i wspomnianymi już zębatymi, tzn po prostu je zabijają, a lisy i inne barachło ma z tego korzyść. Rozumiesz coś z tego? To przestań tu wymachiwać swoją chorągiewką, bo to Twoja prywatna sprawa co robisz z tą rybą. Nie ma zakazu, nie ma nakazu. Nie przejmuj się rolą, bo Cię.... ;
Pozdrawiam i życzę mnóstwa wypuszczeń.
i ja się przyłącze do tych życzeń dla kolegi Pawelz przestań męczyć ryby wywlekając je z wody i je wypuszczając tylko w końcu którąś zjedz ,zobaczysz fajnie smakują
K* MAM DOŚĆ TEGO PIRDZIELENIA.
Uwierz mi Mirku że ja też hehe :)
Aaaaa byłbym zapomiał . Ostatnio będąc nad jeziorem Nidzkim natrzaskałem prawie pełną siatę ładnych płoci do spóły z krasnopiórami . Mniejsze wróciły do wody a większe pomaszerowały na patelnię . I powiem Wam szczerze że smak świeżej ryby usmażonej w panierce i z przyprawami jest doskonały :) . Tego smaku nie da się porównać z niczym :) . Sorry że nie ma zdjęć ale kto by w takiej chwili myślał o fotografowaniu :) . Mniam , mniam :) .