A mianowicie : Wyjazd na ryby , planowaliśmy z tatą już od poprzedniego piątku . Dzień wyjastu pobudka 6:00chwilka na ubranie sie przez przypadek założyłem , swetr na odwrót a jest "zabobon" , że jeżeli się założy coś odwrotnie to wszystko będzie na odwrót , odrazu skojarzyłem sobie to powiedzenie z rybami , gdyż od paru wyjazdów nic nie złowiłem.
Na miejscu , czyli na Bug w miejscowości Kuzawka , jesteśmy o 6:15 rozkładanie wędek i idę szukac dogodnego miejsca , wybrałem jako przynęte wobler imitacja okonia , firmy Salmo , nazwy nie pamiętam . Pierwszy rzut i jest ! Mały , ale dosyć waleczny pod prąd Okoń 25cm , zanoszę go do taty , aby pomógł mi wyjąc przynęte , ponieważ okoń się zajadł a sam bym sobei nei poradził . Wracam na to samo miejsce około 10 minut "młucenia" wody i zmieniam miejsce . oddałem z 5-6 rzutów i obok mnei przejeżdża na motocyklu, Straż Graniczna , Pan z SG popatrzył się i odjechał .
Po odjeździe Sg rzucam chwilka prowadzenia i BUM ! zacinam , myśląc , że to spory szczupaczek bo na jesień uaktywniają się większe ryby , ale męcze się z nim dobre 10 minut i wkońcu na powierzchni pojawia się SUM moja radość była ogromna , gdyż był to mój pierwszy sum w życiu , a odrazu dosyć spory jak na moje umiejętności . pomęczyłęm się z nim jeszcze z 2 minuty , schodzę na brzeg próbuje wyciągnąć Suma , aby pokazać go tacie , ale sum walczy dalej i o mały włos , a straciłbym swoją rybę życia , ponieważ wypięła się z kotwiczek , a na moje szczęście , że nei mam refleksu szachisty łapię ją za pysk i wyciągam go na brzeg odrazu pobiegłem do taty a , że nie byl wymiarowy chwile się sprzeczałem z tatą , żeby go wypuścić , ale ustało na moje i Sum wraca do wody (oczywiście po sesji zdj) , wkońcu przydały się do czegoś rękawice mamy chodzi tu o wyciągnięcie suma.
Mieliśmy już wyjeżdżać , ponieważ żyłka zaczepiłą się o zatopione drzewo , i Chińska korbka nie wytrzymała i poprostu połamała się , ale mój tata powiedział , że w kryzysie trzeba sobie radzić i ze swojego kołowrotku odkręcił swoją korbkę i przykręcił mi .
Ojechaliśmy o jakiś 1 km od wcześniejszego miejsca i znowu szukam dogodnie wyglądającego stanowiska. Gdy miejsce znaleźone , rzucam pierwszy rzut i jest ! tym razem przy samym brzegu zaatakował szczupak 50 cm , mój tata nie wierzył własnym oczom , gdy zobaczył u mnie już dzisiaj trzecią rybę.
Do domu wróciliśmy około 13. Tylko sum został wypuczszony , ponieważ nie był wymiarowy , okoń nie wytrzymał operacjo po , której stracił życie , a szczupak an moje nieszczęście miał 50 cm i mój tata , kochający jeść wszystko co się rusza , zabiera go .
Niewiem czy to sprawa woblera gdyż wszystkie ryby złowione zostały na jednego , czy sprawa odrwrócoego swetru , ale połów był dla mnie jak najbardziej udany i wszystkim spinningistom , tym początkującym i tym zaawanoswanym , życzę takich wypraw gdzie można złowić Trzy gatunki tak pięknych ryb .
Komentarze