Ach ta pogoda Nie, to nie zmierzch, to tylko niskie chmury kłębiaste z czarnymi jak sadza podstawami przemieszane z chmurami warstowymi po raz kolejny przysłaniają słońce, które jest jeszcze wysoko. Prękość przemieszczania się chmur jest znaczna dlatego sytuacja na niebie i na powierzni wody zmienia się jak w kolejdoskopie. Spoglądam w niebo i w sekundzie schowane do tej pory za chmurami słońce oślepiającym blaskiem pada na powierzchnię jeziora. Blask jest tak intensywny, że z ledwościa widać sylwetki wędkarzy na pobliskim brzegu. Jest wczesne popołudnie i jest całkiem ciepło, jedynie silne podmuchy wiatru spowodowane ruchami mas powietrza pod właśnie te ciemne chmury dają trochę ochłody. Nagle nad zachodnim brzegiem pojawiają się kolejne zwiastuny silnego wiatru. Odkładam wędzisko, sprawdzam ułożenie i zabezpieczenie sprzętu na katamaranie i mocniej naciskam czapkę na głowę. Tak teraz zawiało porządnie ale znowu tylko przez chwilę, gdyż nad lasem pokazują się chmury z jaśniejszymi podstawami. Razem ze zmianą chmur wiatr słabnie i wszystko wraca do normy. Ten front w sobotę utrzymał dalej wietrzną pogodę, przynosząc jednocześnie znaczne ochłodzenie nad ranem i wzrost ciśnienia nawet do 1020 hPa. Jak się póżniej okazało nie był to najlepszy progostyk na efekty podczas sobotnich zawodów.
Komentarze