Taaak! W końcu doczekałem się wyprawy nad Odrę na noc. Wszystko przyszykowane. Pogoda nie jest zadowalająca jak zwykle zresztą w weekendy. Pogoda o godzinie 9 nie jest ciekawa w Gorzowie Wlkp., ale mimo to jedziemy na rybki. Około godziny 12 byliśmy na miejscu. Łowimy najpierw za główką, potem przenoszę się przed główkę i odrazu branie, wyciągam krąpia, bach do wody. Były bardzo nie widoczne brania. Po godzinie, dwa zdecydowane krąpiowe brania, dwa podciecia i nic na haczyku ani przynęty ani ryby. :) Okej znalazłem fajne miejsce do rzucania, rzut i branie dobra mam leszcza ok. 0,30kg, krzyczę podbierak, ale cóż spiął się. Po kilku minutach wyciągam swój nowy rekord. Może nie duży, ale miał 1,40kg, ważony zaraz po złowieniu. Sesja zdjęciowa, a jak! I do wody płyń, może wyłowię cie za rok, o 2kg większego :). Deszcz się rozhulał, lało, dobrze że nie grzmiało. No co, to o 20 zwinęliśmy wędki pojechaliśmy. A tak napaliłem się na nockę, ale cóż innym razem, w nocy tam na pewno by coś brało.
Komentarze