Reklama

Artykuł numer 1

27/11/2011 20:22
Dlaczego nazwałem ten artykuł nr 1 . Ano Drodzy koledzy po kiju, po ocenach dowiecie się dlaczego.

Bardzo często przeglądam zdjęcia na wędkuje.pl i widzę niskie oceny i głupawe komentarze zdjęć zrobionych np w łazience. Aż mnie nosi żeby takiemu komentującemu coś nawymyślać. Dla mnie taki wędkarz to mami synek , jedzący w resteurant tuńczyki i łososie i czasem na wakacjach lina w śmietanie czy 100g okonia 30 zł porcja.

Czy jest czymś złym zjeść rybę, czy przepisy zabraniają, jeśli ktoś lubi, jeśli miała wymiar i nie miała okresu ochronnego. nie rozumiem

Jak nazywaliby się myśliwi i w ogóle kim by byli gdyby nie zabijali, biegali by po lesie i strzelali ślepakami. A czy wędkarz to nie myśliwy, nie tropi , nie poluje.nie rozumiem

Jak dawni ludzie przetrwaliby nie jedząc ryb, szczególnie zamieszkali nad wodą.
Człowiek musi zabijać żeby żyć , tak zawsze było jest i będzie i nikt tego nie zmieni.

A co ze sklepami rybnymi ,dlaczego jeszcze nie splajtowały, nie pozamykały się , jednak ludzie jedzą ryby, w ofercie mamy nie tylko morskie , są sumy, szczupaki po 49zł/kg ,karasie płotki liny i prawie wszystkie żywe, świeże ryby . Tylko że one są z hodowli i są ,, no kill "" , ludzie jedzą żywe. nie rozumiem

I dlaczego mam wrażenie że ktoś mi wmawia żebym wypuścił rybę i po powrocie z wędkowania poszedł do rybnego i sobie kupił.
Przecież ryby które złowimy w rzekach czy żwirowniach są smaczniejsze i zdrowsze od tych z hodowli , karmionych paszami i inną chemią.


Kto wymyślił to całe catch&release , myślę że ktoś na górze , nie, nie w niebie :) na ziemi ,i to prawdziwy majstersztyk ( już nawet nie zarybią z naszych składek bo i po co jak wszyscy catch&release) Ale po co to zrobił nie wiadomo , a jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kasę.

Ogólnie ,dla mnie całe to catch&release to jedna ściema , 50 % robi to pod publikę , bo taka jest ,,moda"" a gdy nikt nie patrzy ryba do plecaka, 40 % to mami synki o których już pisałem wyżej, co najwyżej 10 % to prawdziwi zapaleńcy , którzy wiedzą co się dzieje i chcą ratować wode.

Oświadczam:
Ja jem ryby, również te które złowię , kiedyś nie miałem czasu ,,skrobać "" i rozdawałem je ostatnio poławiam coraz to większe sztuki i jem, zjadam i mi smakują.


Nigdy nie zapomnę mojej pierwszej ryby którą zjadłem , gdy ją ogłuszałem to spoko, jednak podczas patroszenia serce waliło mi jak podczas holu tejże.. usmażoną kosztowałem po kawałku , czułem szlam i coś tam jeszcze, ale że nie mam w zwyczaju wyrzucać jedzenia , przełamałem się i zjadłem ,. Dlaczego to zrobiłem, ano dlatego Drodzy koledzy żeby spróbować jak smakuje sandacz czy okoń i powiem ze przewspaniale.

Sytuacja ta przypomniała mi pierwsze razy z valbon, serami pleśniowymi camembert i brie, pierwsze sztuki tych serów kroiłem cieniutko na kanapkę , w tej chwili zjadam całego na raz, jak czekoladę na rybach :)

Wiem mówi się że jedziemy na ryby nie po ryby, ale czy nie jest to prywatna sprawa każdego z nas czy zje czy wypuści , jeśli ktoś wypuszcza jedzenie to ok , mi nie przeszkadza , jeśli ktoś jest zbyt chytry aby dać komuś rybę , komuś komu się ,,nie przelewa "" ok , nie mi to osądzać , ale jeśli oceniacie tło a nie rybę to coś jest nie tak .





Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama