Reklama

Bajka o zwykłej rybce i równie zwykłym wędkarzu

02/08/2012 17:41
Siedzi Maciuś Król (nie pierwszy) nad brzegiem rzeki (nie-rzeki) i duma:
- Będą „brały”, czy nie będą?
- Warto dziś moczyć kija, czy nie warto? Spokój, cisza, świat się kręci bezszelestnie. Może karmę sypnę rybom ( nie-rybom?) i pozwolę by spokojnie sobie jadły?
- Sypnę, może „wezmą”.
- A jak „wezmą”?
- To może będą mi bardziej przychylne i też coś „złowię”.
Nastrojony refleksyjnie pięknym widokiem (Piękny widok – wbrew pozorom - pomaga trzeźwiej patrzeć na świat) marzy dalej:
- Gdzie te czasy, gdy na zanętę i „przynętę” wystarczała jedna pajda chleba; „no gdzie”?
- Gdzie te czasy, kiedy tylko ryby „brały”; ech, gdzie?
Głos z nad wody:
- No widzisz! Czemu się smucisz? Idzie ku lepszemu. Wiesz najlepiej, że dzisiaj, odwrotnie, „tylko ryby nie biorą”. Toż to „sukces” współczesności!
Maciek, z niepokojem:
- Skąd to, kto to, gdzie to?
Głos z nad wody:
- To ja, rybka.
- Jaka rybka, złota rybka?
- Jaka złota, jaka złota? – Zwykła rybka. Najzwyklejsza!
- Jaka zwykła, jaka zwykła? Przecież gadasz?
- A co, myślisz, że tylko „ryby i dzieci głosu nie mają”? Jak słyszysz, już mają.
- O rany, mają?
- Niech do Ciebie dotrze – mają (dzieci, oczywiście, też)!
Maciek przerażony:
- Świat się wali; koniec świata! (Człowiek samolubnie koniec Matki Ziemi nazywa zwykle końcem Świata!)
- Jaki koniec? Tam gdzie jest koniec, jest i początek. Wszystko zależy od punktu widzenia. Przecież nawet Ten „koniec” - hi, hi - daje życia początek.
- Nie bądź, rybko, taka mądra, bo cię inne ryby zjedzą.
- Toż to zwykła procedura. Ciebie ona też dotyczy. Każdy „jeść” musi. Jedni nazywają to łańcuchem pokarmowym, inni potrzebą przeżycia, jeszcze inni zwykłym głodem. Acz pewien Noblista ujął to najtrafniej: „Małą płotkę zjada (sic!) kiełb, kiełbia zjada okoń, okonia zjada szczupak, szczupaka człowiek, a człowieka zjadają… ludzie” – nomen omen, „Ziemia obiecana”. Tylko czy to jeszcze ludzie?
Zaperzył się Maciek:
- Przecież to dziedziczona natura „myśliwego”?
- A gdzie etyka, gdzie morale, w nosie takie ceregiele? „Wędkarstwo jest najbardziej okrutnym, pozbawionym uczuć i najgłupszym pseudosportem” – George Gordon Byron.(Składam nie-oficjalny protest – narrator)
- Wyspiarza, na świadka, przywołać ci się zachciało…
- A co, nie wolno? Przecież mamy Unię , więc ja jestem rybka unijna, która zawsze ma rację.
Tego Maćkowi już było za wiele:
- Zawsze, w „języku wędkarskim”, nic nie znaczy. W świecie wędkarza wszystko płynie, nawet „woda”. Choć nie, jest jeden wyjątek: „Zawsze jest dobry dzień na ryby (...). Tylko ryby czasem o tym nie wiedzą.” (Chris Bunch, „Podłe światy”).
- No widzisz i ty stałeś się światowcem… I nie czekając na komentarz Maćka, zwykła rybka, czym prędzej, odpłynęła w „Toń srebrzystą”, do jej tylko znanego, już tylko bajkowego, „Raju (nie)utraconego”.

A wszystko się działo w kraju nad Nie-„Wierną Rzeką”, gdzie królewna Śnieżka….,a nie, nie…, gdzie królewna Kasia, nad „Wielką Wodą”,
miast spać, na blogu pisała…

„ I ja tam byłem, miód i” …”wodę”…piłem.
- Piłem?
- Nie, nie, nie piłem!

Pozdrawiam, z życzeniami:
- Sukcesów (nie tylko) wędkarskich…
- Samych zdrowych, nie-gadających rybek…
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama