Kłady – dla części zmotoryzowanych od pewnego czasu są nieodzownym elementem życia i zabawy dla innych zaś pragnących relaksu na wodą mogą okazać się utrapieniem i zmorą dnia codziennego. Nie tak dawno te czterokołowe cuda widywane były tylko na naszych drogach i torach specjalnie do tego przystosowanych, za które trzeba by było niejednokrotnie płacić. Taka organizacja zabawy nie mogła przeszkadzać zapewne nikomu ale czy tak jest nadal? Nie mam tu pretensji do wszystkich użytkowników tych pojazdów, którzy wiedzą jak się zachować i gdzie użytkować swe „koniki” ale do tych, których za bardzo ułańska fantazja ponosi, tych którzy nie potrafią uszanować nie tylko dobra prywatnego ale i często nietuzinkowej przyrody. W komercyjnych telewizjach i Internecie aż roi się od programów i filmików dotyczących jazdy „kładami przez rzekę”. Ja bym tego tak nie nazwał. Jednorazowy przejazd zapewne za wiele zniszczeń nie poczyni ale to co dzieje się z naszymi akwenami w chwili gdy stada takich potworów brodzą wzdłuż rzeki może okazać się zagładą po jakimś czasie dla niektórych szlachetnych gatunków żyjących właśnie w takich płytkich i czystych strumykach lub na ich brzegach, które niestety też są dewastowane. Kto na takie zjawiska zezwala? Czy zahamować ten proceder może jedynie rozstawianie w podobny sposób jak w nadleśnictwach kamer, czy może znowu mamy jakieś martwe przepisy lub znieczulone władze lokalne? Ilu jest już dziś wędkarzy, którzy dotychczas łowili piękne rybki w tych samych miejscach co roku a teraz przybywają z dalekich stron z podobną głęboką nadzieją na niezapomnianą przygodę a wyjeżdżają z głębokim nie wiadomo czemu rozczarowaniem i smutnymi myślami „gdzie te ryby się podziały”. Czy kolejne długie weekendy i codzienne dni relaksu muszą kończyć się jedynie nieugaszonym pragnieniem wędkowania bez znacznych sukcesów oraz kolejnym niepowodzeniem i zawodem naszych pociech? Nie stójmy obojętni!
Komentarze