Jest piątek 10.00 rano,, siedzę od 2 godzin w pracy z teściem i myślimy co tu powiedzieć kobitkom ze jedziemy na rybki w sobote, jak zawsze hałas będzie, że nie mamy co robić tylko te ryby.Wieczorem jednak pozwoliły nam na wyprawe na rybki na Odre. Sprzęd przyszykowany rasuwki nałapane wszysko ok.
Sobota po wykonaniu kilku żeczy bo oczywiście nic nie za darmo, no i jedziemy na miejscu jesteśmy gdzieś 14.00 po południu, sprzęt wyciągnięty, zwarty i gotowy czekam na rybki, godzinka mija cisza i kolejne dwie i nic. Z nudów poszedłem się przejść, zobaczyć jak Odra wygląda po wylewie czy w dołkach coś nie siedzi. Kawałek dalej pasły się krowy, znalazłem dołek malutki, a w nim mnóstwo narybka martwego karpia, amura, karasia. Mówię, masakra, idąc dalej znalazłem więcej dołków, niektóre jeszcze zalane i pełno narybku żywego.
Nie mogą tego koła PZW odławiać i zarybiać swoje wody, przynajmniej więcej ryb by mieli, a składki mogliby na co inne przeznaczać. Sam odłowiłem sobie troche i nawpuszczałem do pobliskich żwirowni, znajomym dałem co stawki mają, żebym mógł sobie powalczyć z pięknym karpiem za parę lat. Do domu wróciliśmy o suchym kiju.
Pozdrówka dla wszystkich.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze