Witam jestem wędkarzem wyczynowym i uwielbiam brać czynny udział w zawodach, lecz gdy tylko mam kilka dni wolnego organizuje wraz z przyjaciółmi wyjazd . Na Wisłę oddaloną o 180 km.od Radomska w pobliże Koszyc. Tyczka wtedy zostaje w domu a zastępuje ją troche inny zestaw. Lekka wedka dł.3.90 o dość sztywnej akcji szczytowej, kołowrotek mogący pomieścić 200m.żyłki 0,22 spławik typu bączek 4,5 gr. z wymienną antenką na świetlik ciężarek przelotowy typu oliwka zdacydowanie cięższy od spławika, haczyk nr.6 na krótkim przoponie 0.08 z markowej plecionki. Miejsce do wędkowania wybieram głębokie ok.3metry Zestaw puszczam w zmyłek spokojnej wody kilkanaście centymetrów od nurtu, około 4-ech metrów za szczytem główki,dlatego nieraz na stanowisko wchodzę na kuckach i staram się nie wstawać ze stołka nawet przy podbieraniu brzany. Przynęta moja to gotowany groch.Przynęta stara jak świat i nie doceniona przez młodych nowoczesnych wędkarzy,a szkoda bo jest bardzo skuteczny w rzekach nie tylko w tych największych.Do grochu dodaje zapach czosnkowy.Dodawałem rózne zapachy które czesto wykorzystuje w wędkarstwie sportowym, ale żaden inny nie działał tak dobrze na brzany jak czosnek. Nęce tym na co łapię czyli grochem,po dwie garstki co 30 minut. Lecz zanętę tradycyjną też mam; około3-4 kg.przeciętnej krajowej zanęty 0,5 litra pinków, paczka kleju Lorpio,paczka gliny dociążającej Mondial,zapach w płynie Gros Gardonss Sensasa, jest mocny i dobrze słodzi.Zapach jest bardzo ważny na niezbyt czystą Wisłę . Po przetarciu przez sito zanęty i gliny i dodaniu reszty składników lepię kule wielkości pomarańcza.Lecz wrzucam je tylko na zmroku jak chcę sobie połapać na świetlik. Wrzucam je jednorazowo.W dzień nie nęce kulami ponieważ nie mógłbym się odpędzić od drobnych ryb które nie są w stanie połknąć grochu i powodują puste brania. Po zmroku małe ry bki gdzieś przepadają ,a w ich miejsce przychodzą większe ryby, które były nieówne przez cały dzień.Wtedy jak to się mówi trzeba mieć palec na cynglu. Po takim zanęceniu rybe mam prawie zawsze.Nie siedze zbyt długo przy świetliku do około 24-tej,trzeba też posiedzieć z kolegami przy ognisku i pogadać o wędkarskich przygodach.Lecz trzeba rano wstać skoro świt bo branie wisi w powietrzu . Po cichym wejściu na główkę puszczam zestaw i na branie nie czekam długo,brzana murowana. Częste nęcenie grochem w poprzednim dniu i wielkie kule w nocy zwabiają prawie zawsze moją ulubioną brzanę.Często oprucz brzany mam karpia albo leszcza ale traktuje je jako przyłów. Uwielbiam łowić brzany są bardzo silne.Po zacięciu sztuki 2 kilowej ma się wrażenie jakby na końcu żyłki nie była ryba tylko nowoczesny francuski pociąg D.G.W he,he,he. Są godnym przeciwnikiem i zaspokoją oczekiwania nawet najbardziej wybrednego wędkarza. Chciałem się podzielić z wami moim sposobem bo każdy sposób jest dobry..
Komentarze