Reklama

Bug na wysokości Dubienki

14/07/2014 02:12

Bug na wysokości Dubienki Dwa lata temu zrzuciliśmy łódkę w samym centrum Broku. Zachciało nam się popływać po bardziej dzikim Bugu, niż ten szeroki i rozległy, najlepiej nam znany fragment przyujściowy. Cały dzień pokonywaliśmy odcinek pięciu kilometrów. Co dwadzieścia minut wysiadaliśmy z łódki, która grzęzła na mieliznach i piaszczystych łachach aby przeciągnąć ją w pozostałości płytkich rynienek. Z niedowierzaniem obserwowałem grunciarzy łowiących z brzegu i moczących swoje zestawy w pół metrowej głębinie. Ryby ewakuowały się z tych płycizn pewnie kilka tygodni wcześniej. Wróciliśmy zrezygnowani bez kontaktu z drapieżnikiem. Odechciało mi się trochę "dzikiego" Bugu i kolejny wypad nad tą rzekę zaliczyłem dopiero w zeszłym sezonie. Na zaproszenie mojego kolegi Radka wybrałem się w okolice miejscowości Dubienka. 

Granicznego Bugu nigdy wcześniej na oczy nie widziałem i nie wiedziałem czego właściwie się spodziewać. Nad rzeką odbywały się akurat zawody koła Komunalnik Chełm, a Prezes koła Artur Jędruszczuk, obiecał oprowadzić nas po co ciekawszych miejscach. Zasnuta poranną mgłą rzeka powala na kolana. Wąska, zarośnięta i wijąca się niczym wąż przez okoliczne pola, zrobi niesamowite wrażenie na każdym kto zna ją tylko z okolic Mazowsza. Choć można spokojnie przerzucić ją blachą lub gumą, jest łowiskiem trudnym i wymagającym. Powalone drzewa i wysokie dzikie burty są świadectwem, że o tym miejscu zapomnieli melioranci i inni naprawiacze tego co dobre i naturalne. Urwiste na kilka metrów wysokie brzegi nie pozwalają dostać się do wody, na odcinkach nawet kilkuset metrów. Spinningista musi się nastawić na długi i wyczerpujący spacer. Niektóre odcinki przypominały mi najdziksze rejony pomorskiej Radwi, z tym że Bug jest dużo głębszy. Każdy zakręt odkrywa nowy niesamowity krajobraz. Woda jest pełna życia. Przyklejeni do rzecznej burty, obserwowaliśmy stada żerujących między konarami zatopionych drzew kleni i jazi. Co jakiś czas odzywał się polujący boleń. Cała rzeka poprzegradzana jest powalonymi drzewami, które w naturalny sposób tworzą schronienia dla drapieżników. Rzeka choć wąska, miejscami jest bardzo głęboka. Dziury pod podmytymi brzegami i wymyte rynny, kryją kilkumetrowe głębiny. Naszą główną zdobyczą były niewielkie szczupaki i żarłoczne okonie, które atakowały całkiem spore gumy. Nie trafiliśmy sandaczy, na które głównie się nastawiliśmy. Podobno jest tu ich całkiem sporo i bywają okresy, w których łowi je każdy, mający jakiekolwiek pojęcie o zwyczajach tej ryby. Rzeka wręcz pożera przynęty. Usłane gałęziami i fragmentami drzew dno, nie jest środowiskiem przyjaznym dla uzbrojonych w kotwice wabików. Koło południa, stwierdziłem z przerażeniem, że woda zjadła mi połowę sporego pudełka z gumami. To efekt naszej nieznajomości łowiska.

Towarzyskie zawody koła Komunalnik Chełm odbywały się w dwóch kategoriach. Zawodnicy mogli łowić drapieżniki na spinning lub białoryb na spławik i grunt. Spinningiści rozpierzchli się po rzece, a amatorów białorybu, spotykaliśmy co kilkaset metrów w miejscach naturalnie przychylniejszych wędkarzom lub specjalnie przystosowanych do wędkowania. Miejscowi amatorzy moczenia kija, wycinają w brzegach coś na kształt stromych schodów i półek, na których można przycupnąć z feederem lub przystawką ze spławikiem. Spotkani po drodze zawodnicy, uświadomili nas, że ryba dzisiaj nic, a nic nie bierze. Nie trafiają się grube leszcze, jazie ani ogromne karpie. Kompletne bezrybie, sumy też się nie odzywają. Na pytanie w jaki sposób holuje się suma w tak ekstremalnych warunkach, usłyszałem taką odpowiedź - Panie! Wędkę na plecy i długa w pole, inaczej się nie da. Te największe uciekają, sposobu na nie niema! Faktycznie potyczka z sumem w zasłanej powalonymi drzewami rzece, chyba nie może inaczej wyglądać. Dostałem jeszcze jedną radę. Tutaj nad Bugiem zanim zarzuci się kija, trzeba rozłożyć pokaźny podbierak, inaczej z miejsca pozamiatane. Po całym dniu wędkowania, na koncie mieliśmy po kilka szczupaczków i okoni. Zziajani i zlani potem, byliśmy szczęśliwi jak nigdy. Jak na takie bezrybie, efekt całkiem niezły. Chociaż ryba podobno nie brała, startujący zawodnicy mieli się czym pochwalić. Trafiły się piękne leszcze, a spinningiści mieli po komplecie szczupaków, w tym całkiem niezłe sztuki.

Jak to się dzieje, że odcinek rzeki leżący na wschodniej granicy naszego kraju jest tak dziewiczy i rybny? Z naszym mazowieckim Bugiem kojarzą mi się hordy grunciarzy, łowiących na trzy wędki i zostawiających po sobie hałdy śmieci. Do tego stawiane gdzie się tylko da siaty. Rybackie lub kłusownicze, dla mnie to właściwie jeden czort - siata to siata i koniec. W okolicach Dubienki śmieci nie widziałem, chociaż po wydeptanych brzegach widać, że wędkarstwo jest tu głęboko zakorzenioną tradycją. Nie ma również kłusowniczych siatek. jest za to piękna, dzika i niezwykle rybna woda. Długo zastanawiałem się jak to jest zorganizowane, puki nie zauważyłem cichego jak ważka, wysoko zawieszonego nad naszymi głowami helikoptera straży granicznej. Po wejściu Polski do Unii Europejskiej, graniczny Bug jest najlepiej pilnowanym z obu stron odcinkiem rzeki w naszym kraju. Uwadze strażników nic nie umknie. Wypatrują grup przemycających kontrabandę i osób nielegalnie przekraczających granicę. Z tego powodu nie wolno tu łowić w nocy, oraz z łodzi. Tak na wszelki wypadek. Szkoda, że nasz mazowiecki Bug, Wisła i Narew nie są w dzień i w nocy tak pilnowane. Każdy mieszkaniec Mazowsza, miałby wędkarski raj pod samym nosem. Co prawda rygorem infiltracji i ciągłej kontroli ale chyba inaczej w naszym kraju po prostu się nie da.

Opiekunem odcinka Bugu na wysokości Dubienki jest okręg PZW Chełm

Dojazd

Z Chełma kierujemy się na Brzeźno. Mijamy miejscowość Okopy - Kolonia i skręcamy w prawo na Dobrohusk - Osada. Po kilku kilometrach dojeżdżamy do miejscowości Dubienka. Do rzeki dojedziemy ulicą (po kilkuset metrach zmienia się w polną drogę) Zabuże.

PS.

Właśnie dzisiaj nad ranem wybieram się znowu nad graniczny Bug. Podobno ryby słabo biorą ole to nic. Ważna jest ta poranna mgła i magia dzikiej, nieokiełznanej rzeki.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama