Reklama

Był sobie kłusownik....

18/05/2011 19:39
Witam.
Często popołudniami spinguje z kolegą na rzece Prośnie. Niestety w tym roku nie mamy żadnych wyników. Zwiedzilismy kilkunasto kilometrowy odcinek rzeki i kompletnie nic.nawet oknia. Niewiem jaka jest pRzyczyna słabych brań drapieżnika w tym roku. Wpominając stary...hmm... Nie było wycieczki bez szczuplego czy kilku okoni... Podobnie wczoraj. Wrociłem z pracy,szybki obiad ,zjawia sie kol.tomek na motrorki i lecimy. I podobnie kilka kilometrów Prosny i nic.zmiany przynet tez nic nie dały.

Udalismy sie do miejscowości Jastrzebniki. Kilka lat temu powstała tam elektrownia a wraz z nią problemy ale o tym innym razem. Rzucamy sobie na kanale który idzie od elektrowni do koryta głównego. Nagle widze...idzie sobie jakas postać z wielką podrywą nie sklamie jak napisze że miała 2,5m na 2.5 m2.Pierwsza mysl tel na straż,ale jak na złość ani ja nie miałem tego papierku na którym jest num do PSR ani kolega. Ale nic straconego.pozwoliliśmy palantowi wygodnie usiasc.czekamy chWile i idziemy w jego kierunku.(dodam ze byl po drugiej stronie rzeki)podchodzimy a ten fiut nic!!!Beszczelnie sobie p[odnosi podrywe w biały dzień i nic sobie z nas nie robi ani innych wedkarzy.

No więc zacząłem z kolega sie drzec na niego.Padły rozne wyzwiska od hu...zaczyna zaczynajac,nie powiem na czym kończac.nic sobie z tego nie robil i cos mamrotał pod nosem ze mamy mu ryb nie płoszyc i podnosi dalej. Zadzwonilem jeszcze do jednego znajomego wytłumaczyłem co sie dzieje i poprosiłem jego o tel do PSR lecz co sie okazało on tezx nie miał tego num przy sobie.

Trudno trzeba będzie sie szybko dostac na druga strone i samemu wymiezyć kare.został by jeszcze tel na policje ale w promieniu 12 km nie ma zadnego posterunku więc zanim by sie ktoś zjawił...no to szybko składamy kije w plecaki wszystko.no i dalej jazgot na tego hu...i negle się podnosi co sie okazalo nawalony jak bombowięc bierze podrywe i niemal biegiem ucieka po łące.Wszedłem na niewielkie wzniesienie zeby popatrzec gdzie ta gnida się wlecze ale przepadl rozwiał się jak para.to co sie zaczyna wyprawiac nad woda poprostu przechodzi ludzki pojęcie.Jak nie jakieś pijane(opisana przygoda widoczna w moim profilu pdt.Jak tu sie nie zdenerwowac)to w biały dzień chodzą z podrywkami.

Zwaracajmy uwage na wszelki objawy kłusownictwa i walczmy z tym jak najwięcej!!!!Zabierajmy tyle ryb ile faktycznie potrzeba na kolacje a nie tyle żeby wypchać zamrażarke.Sami odpowiadamy za rybostany naszych wód, i chyba wszyscy wiedzą że ten rybostan nie jest ciekawy.

Pozdrawiam i życzę samych rekordów
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama