Pojechaliśmy, zbiórka o 4.30 pod domem szwagra. Oczywiście cosik musiało się po drodze wydarzyć, okazało się że szwagrowi przepaliła się żarówa. Szwagier oki, żarówe ma, tylko kto wymieni ?. Próbuje Wojtek fajnie wymontował, a założyć - lipa. Arek tylko on potrafił wymienić. No przecież w nocy nie będziemy jechać nad Zalew Sulejowski bez jednego oka. Byliśmy na Murowańcu już o 6.00 rano. Andrzej z Przemkiem i jego tatą pojechali nad zalew. My tzn. Arek, Paweł i ja łowiliśmy na Murowańcu. Zero brań, czasami okonek pogonił. O godz. 10.00 dostajemy telefon od Andrzeja, biorą już 2 szczupy wypuściłem, ale mam 75 - centymetrowca. Arek wkurzony mówi - to nie mógł zadzwonić wcześniej.
Dobra pojechaliśmy, brały, żywce na wędce, które sami założyliśmy. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Skurnole mieli grilla, a my się podłączyliśmy. Nie dość, że mam pozwolili ugrilować kiełbaskę, to Wojtek poczęstował nas pyszną herbatką, którą zrobiła jego wspaniała żona Asia. Dzięki Ci Asiu za to, bo nic w ustach nie mieliśmy tak coś ciepłego jak twoja herbatka. Wracamy do domu, fajnie. Ryby w wodzie, a my w samochodach. Pieprzyć to wszystko, nie chodzi o rybki.
Pogoda dopisała, browar też. Widzieć piękny wschód słońca i podziwiać naszą piękną Polską jesień coś cudownego! Pozdrawiam – zegar. P.S. Polecam jednak Zalew jeśli chodzi o drapieżnika. A tak poza marginesem, to nasz skarbnik Sławek Wiączek nie brał udziału w zakończeniu sezonu wędkarskiego koła nr 28 w Sulejowie , gdyż startował w zawodach spinningowych okręgu piotrkowskiego i co ? No niby nic, ale rozwalił wszystkich i zajął pierwsze miejsce. My jako koło jesteśmy z Ciebie dumni. Dziękujemy Ci Sławku !
Komentarze