Reklama

Chwyt okonia za żuchwę - problematyka

26/01/2014 10:37

Chciałbym podzielić się swoimi spostrzeżeniami na temat wyjmowania okoni z
wody i ich „prezentacji“. Ile razy holując okonia na kotwicy
obrotóweczki lub na haku jiga widzimy, że jest on zahaczony o milimetr od
wargi, a cieniutka błonka pomiędzy delikatnymi kosteczkami jest poważnie
rozdarta. Już niewielki pasiak potrafi porządnie rozerwać to miejsce
walcząc o życie.
Nie raz zdarzyło się, że straciliśmy grubego okonia tuż przy łodzi, który
po emocjonującym holu urwał się, będąc zahaczonym ledwo ledwo za delikatne
tkanki swoich szczęk.
Właśnie o tej delikatności okoniowego pyszczka chciałbym napisać parę
słów.
Pysk okonia to pysk zasysający, mający możliwości błyskawicznego wysunięcia
się do przodu. Jednocześnie podnoszą się pokrywy skrzelowe i zdobycz ze
strumieniem wody w kierunku pyska zostaje zassana w gardziel drapieżnika.
Ten mikrostrumień zapobiega w pewnym stopniu ucieczce rybki, która nie jest już w stanie
wydostać się z wciągającej ją w paszcze zasysanej wody. Szczęki szczupaka
czy sandacza jak wiadomo nie mają tej właściwości i ryby te muszą
„uderzyć“ w swoją zdobycz by dostać ją między zęby. Aparat gębowy
tych drapieżników skonstruowany jest o wiele masywniej, o czym wiemy,
zakupując wędki o odpowiednich akcjach szczytowych.
W wędkarskich środowiskach amerykańskich i niemieckich niejednokrotnie
zadawano pytanie, czy podbieranie okonia(a w Ameryce bassa) oraz
prezentacja do sesji zdjęciowej przez włożenie mu kciuka w pyszczek i
przewieszenie go przez palec wskazujący jest odpowiednie? Czaszka okonia
składa się prawie ze 160 drobnych kostek i kostek chrzęstnych (dla
porównania czaszka człowieka ma 31 kości). Te kostki są w bardzo
skomplikowany sposób ze sobą połączone i tworzą genialny aparat ochrony
zmysłów, aparat pobierania pokarmu, aparat ruchu i koordynacji.
Wielokrotnie wypowiadano się na ten temat, czy ryba tak podebrana i
trzymana (często również jest ona zamaszyście wyciągana z wody) ma szanse
na przetrwanie takiego traktowania bez uszczerbku dla zdrowia?
Otóż (jako człowiek mający zawodowo do czynienia ze stawem żuchwowym :-)
śmiem twierdzić, że nie! Podobnie jak przeciwnicy takiego „chwytu“
uważam, że delikatne struktury tkankowe doznają przez to uszkodzeń, w
postaci mikrourazów mięśni i ścięgien! Dochodzi nawet do zlamań kostek żuchwy. W delikatnym zawiasie stawu
żuchwowego okonia dochodzi do przeciążeń podobnych do tych przy
zwichnięciu stopy człowieka lub innego stawu, na który zadziała
nienaturalnie duża siła. Po takim seansie, jeśli zwrócimy rybie wolność,
ta z pewnoscia będzie miała utrudnione pobieranie pokarmu, a w razie
większych urazów zakończy się to jej śmiercią.
Samemu można wskazującymi palcami pociągnąć własną żuchwę w dół i wcale nie
potrzeba zbyt dużej siły, by stwierdzić, że to w stawie żuchwowym BOLI!
Łowiąc piękne pasiaki, miejmy na uwadze ich dobro, podbierajmy i
prezentujmy je do fotki w ten sposób, by drugą ręka podpierać ich
brzuszki, by nie wyginać ich nienaturalnie wyciągając je z ich naturalnego
środowiska. Pamiętajmy o tym że staw żuchwowy nie jest przystosowany do
przeciwstawiania się przyciąganiu ziemskiemu i utrzymywania w poziomie
pozostałej części ciała ryby. Zdaję sobie sprawę, że temat jest bardzo
obszerny i dyskusyjny, jednak tym wpisem chciałem zasygnalizować jego
problematykę. Szanujmy Ryby!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama