Może uznacie to za nieciekawo wedkarski temat ale jednak postanowiłem podzielić się z Wami czymś na co ostatnio zwracam uwagę.
Dokładniej... zawsze zwracałem ale jakoś ostatnio szczególnie a mianowicie na drugim walorze naszego hobby czyli to co przed, w czasie i po łowieniu może nas zaskoczyć,baa a nawet może przestraszyć.
Dziś musialem gdzieś "wybyć"bo dłuższej przerwy bym nie zdzierżył .
Z braku szans w tygodniu na jaki kolwiek wypadzik mialem w planach rekonesans na stawie o którym słyszalem ale nigdy moje kije go nie ujrzaly,niestety Hajnel nie mogl i postanowilem to odłożyć w czasie.czasu mało więc postanowilem kolejny raz uderzyć na haldex i jak by nie to to moze nigdy nie poruszyłbym tego tematu.
Teraz krótko do rzeczy;podjechałem od hałd i na przelaj,w połowie drogi postanowilem spocząć na moment i zapalić bo noga znow odmawiała współpracy i tak paląc spojrzałem w górę.
To co ujrzałem na pierwszy rzut oka nijak mialo się do podstawowych praw fizyki,(chodzi o chmury) walnołem fotke i dalej w drogę . jestem nad wodą lekko zmarszczoną falą i przypomniałem sobie jak na Maciejkach było równie dziwne zjawisko dotyczące tym razem wody a mianowicie krążący placek gładkiej wody po całym stawie mimo ostrego falowania.
Przypomnialem sobie też pewną brzozę i przeuroczą myszkę-amatorkę mojej kuku dodać warto by do tego zaskrońca pod nogami....W sumie połowilem z godzinkę obrotówka echo , na gumę skubnięcie i cisza jedynie miniaturowe wahadełko dało (dwa pasiaczki) ale w głowie mialem plan by napisać ten artykuł czyli opisać że to co wokół czasem może nam zrekompensować brak brań bo natura jest piękna i nieprzewidywalna i dlatego należy o nią dbać i ją szanować i czasem warto zamiast na spławik popatrzeć troszkę wokół
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze