Reklama

Ciekawy gość

18/09/2011 18:04
Godzina 10:00 siedzę w domu a serce ciągnie nad wodę ... Patrzę z litością na swoją połowicę mając nadzieję, że uda mi się ją namówić na wjazd na pobliską Czarną Łachę. Hurrra udało się jedziemy. Już po 15tu minutach jesteśmy nad wodą , miejsc nie ma ale mimo wszystko udaje się znaleźć wolne dwa miejsca więc łowimy. Zanęta na leszcza , kuku na haczyk i czekamy, wiatr zachodni a temperatura na dworze 26 stopni. Gdzieniegdzie słonko przebija się przez chmury. Woda pomarszczona wiatrem zdaje się jak by żyć własnym życiem. Tu i ówdzie widać jak drapieżnik gania drobnicę , co chwilę tylko słychać jak wędkarska brać dyskutuje na wszelakie tematy. A to że w pracy ciężko a to że któregoś z kolegów żona zagoniła do malowania sufitu a on tym czasem chodu na ryby z kolegami. Co rusz słychać jak do wody wpadają kolejne zestawy a to zanęta i tak czas mija miło. Sekunda , minuta , kwadrans , godzina i nic , ani brania , na kuku nic , na robaczka nic a na czerwonego to już w ogóle nic a nic. Pomyślałem w końcu rybami człowiek nie żyje i zacząłem obserwować otaczającą mnie przyrodę. A to pszczółka przeleciała a to komar lub ważka. Jednym okiem na spławik a drugim na wodę i otaczające mnie trzciny. Patrzę , patrzę obserwuję i oto jest , śliczny malusi ale ostrożny ON.
Zawitał do mnie pan zaskroniec :] ... przypłynął sobie do mnie z pobliskich trzcin popatrzył i lekko zasyczał i popłynął sobie dalej nie robiąc nic mej obecności. Gość jak gość w końcu coś żywego pojawiło się koło mnie. Nawet nie wyobrażacie sobie jak zdziwiona była moja suczka Salma kiedy zobaczyła naszego "gościa" .
Na tym wyprawę zakończono ku uciesze mojej pani i wiernej towarzyszki naszych wypraw Salmy :)
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama