W pewien deszczowy, lipcowy dzień wybrałem się wraz z przyjacielem pospiningować z łódki z nadzieją że zębaty kolega będzie chciał współpracować :) Po ok godzinie bezowocnego spiningowania , jednej spiętej rybie zarzuciłem perłowego mannsa maximusa pod zwalone do wody drzewo. Po kilku obrotach korbką kołowrotka poczułem uderzenie które od razu zaciąłem . Odjazd jaki ryba zrobiła po zacięciu wprawił mnie w osłupienie i w żartach w rozmowie z kolega podczas holu śmiałem się że ubota zahaczyłem ;) a tak na poważnie to byłem pewien że mam życiowego szczupaka . Po ok 15 minutach walki dałem dopiero radę trochę podciągnąć rybę do łódki , ale przez cały czas walki miałem wrażenie że to może nie być szczupak. Po nastepnej chwili czuć było że jest ryba zmęczona i po podciągnięciu do łódki oczom naszym ukazał się wielki sum :) Po opanowaniu szoku wywołanego jego rozmiarem musieliśmy jeszcze jakoś zmieścić go do podbieraka , który po tym jak sum do niego wlazł , pękł . Szybkie ważenie i mierzenie i sum mierzył 102 cm i ważył 6.40 kg . Wrócił do wody cały i zdrowy i jest to mój pierwszy w życiu sum :) Oby jak najwięcej takich przyłowów na kolejnych wypadach ;)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze