Łowię ryby od 20 lat, Wisła stała się moim wędkarskim domem i z żalem patrzę co się z nią dzieje z roku na rok... Gdy miałem kilka lat to każdy wspólny wypad z tatą nad Wisłę kończył się mniejszym lub większym, udanym połowem. Mówię tu nie tylko o połowie Leszcza ale również o Karpiach, Amurach, Brzanach czy drapieżnikach. 20 lat temu nie było tak wyszukanego sprzętu wędkarskiego, całej palety zanęt i przynęt. Kiedyś szło się nad wodę z kopanymi robakami, ziemniakami gotowanymi czy pszenicą i miało się pewność, że coś ,, uwiesi się na kiju"". Teraz w dobie nowoczesności, również tej wędkarskiej nie mam już osobiście takich rezulatów jak kiedyś. Czy to presja wędkarzy spowodowała zmniejszenie populacji ryb? Czy dużo mniejsza liczba zarybień Wisły( przynajmniej na moim odcinku) jest temu winna? kłusownicy? kormorany? Pytań i opcji jest wiele. Kłusownicy byli i będą, straż rybacka nie jest w stanie temu zapobiec, ponieważ nie ma wystarczających środków na walkę z kłusownikami. PZW? było, jest i będzie. Nie można narzekać tylko i wyłącznie na PZW, że źle zarządza akwenami itd... To my wędkarze musimy zacząc od siebie, od poprawy własnych nawyków i zachowań nad wodą, o wypuszczanie ryb a nie zabieranie wszystkiego co się złowi do domu. Kormorany? zwierzę jak każde inne i ma prawo do życia. Osobiście jestem przeciwny odstrzelaniu tych ptaków. Niestety prawda jest taka, że ryb w Wiśle ubywa w zastraszającym tempie. MY wędkarze w porozumieniu z PZW (trzeba przestać walczyć a zacząć współpracować) musimy znaleźć złoty środek w tym wszystkim i ochronić naszą Królową przed wymarciem... Według mnie w tym tempie za 10 lat, sens będą miały tylko łowiska komercyjne. Musimy coś z tym zrobić!!! Zapraszam do dyskusji pod wpisem.
Z wędkarskim pozdrowieniem Adi:)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze