Cormoran Black Bull Seatrout PCC Uczestnicząc nad Zegrzem w prezentacji nowości firmy Daiwa-Cormoran na 2014 rok, nie byłem zaskoczony ilością proponowanego sprzętu. Wiele propozycji niemal w każdym segmencie sprzętu mogłoby zaspokoić oczekiwania niejednego wędkarza. Na moje szczęście jeden z przedstawicieli szybko pokazał od czego powinienem zacząć "zwiedzanie". Wskazał stół, na którym rozłożone były nowe wędziska POWERMESH, jednak w drodze do wskazanego miejsca, moją uwagę przyciągnęły bardzo klasycznie wyglądające wędki. Dominującym ich elementem było "drewniane" wykończenie uchwytu kołowrotka, nawiązujące do produktów z najwyższej pułki, nie tylko w branży wędkarskiej.
Ciekawość i chęć zapoznania się ze wspomnianymi wędkami nie pozwoliły mi dokładniej obejrzeć równie interesujących pod względem wyglądu i pracy, modeli POWERMESH. Tym samym szybko wróciłem do stanowiska, które upatrzyłem sobie wcześniej i ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że prezentowane na nim są nowe modele Black Bull PCC Seatrout firmy Cormoran. Jest to jubileuszowa wersja obecnego od 10 lat na rynku Black Bulla, otrzymała ona nie tylko drewniane wykończenie, ale też nowy blank. Nie tylko wizualne smaczki okazały się ciekawą stronę tej wędki, ale też jej praca. Co prawda testując wędki w pomieszczeniu, raczej można wyciągnąć tylko powierzchowne wnioski na temat pracy danego blanku, nie mniej są one wystarczające do podjęcia decyzji, czy dany model chciałoby się zabrać nad wodę. Podobnie było w moim przypadku, na tyle zaciekawił mnie Black Bull PCC Seatrout długość: 3,15m; ciężar wyrzutowy: 15-45g; długość transportowa: 1,65m; wadze: 265g, aby już tylko móc się przekonać o jego walorach nad rzeką. Oczywiście nie było to możliwe w danym czasie, ponieważ prezentowane modele były wykorzystywane do celów pokazowych, a w sprzedaży miały się znaleźć w połowie lutego. Mimo, iż od miesiąca miałem zaplanowany wyjazd na styczniowe trocie, musiałem zadowolić się już posiadaną wędką.
Z perspektywy czasu myślę, że chyba podświadomie ściągnąłem do siebie, niemal dwa miesiące później, Seatrouta. Okazało się, że przed wyjazdem na planowe trocie pojawiła się okazja do zabrania ze sobą właśnie tej wędki. Mając ją kilka dni w domu mogłem się dokładnie zapoznać z jej budową oraz jakością wykończenia. Myślę, że nawet z punku widzenia producentów główny element Black Bulla miał być drewnopodobny uchwyt i tak też jest w rzeczywistości. Poza tym, że przykuwa wzrok, to też jest to niestety produkt "drewnopodobny", niemniej nie ujmuje on klasie samej wędki. Nie można oczekiwać na tym pułapie cenowym, że otrzymamy wykończenie z najwyższej, "naturalnej półki". Pomijam gusta poszczególnych wędkarzy, na których wszelkie elementy drewniane nawiązujące do klasyki, nie robią najmniejszego wrażenia, a wręcz mogą zniechęcić do kupna, sam też tak mam np. w przypadku samochodów... Ale okazuje się, że w przypadku wędkarstwa mam słabości do tego typu wykończeń, nawiązujących do lat dzieciństwa, gdy pierwsze kroki na wodą stawiałem z jednoczęściową wędką bambusową.
Nowy Black Bull jak przystało na solidną wędkę trociową posiada także dobrej klasy, lekkie przelotki o dużej średnicy, precyzyjnie osadzone na blanku, mocny i długi dolnik zakończony metalowym pierścieniem, który może ułatwić chałupnicze wyważenie naszego zestawu (zbyt długi dolnik dla mnie, akurat jest minusem). Wracając do gustu poszczególnych wędkarzy, nie wszystkim może się spodobać krzyżowe ułożenie mat węglowych między kołowrotkiem, a pierwszą przelotką. Jednak odsuwając na bok wszystkie za i przeciw odnoszące się do samego wyglądy, warto się przekonać jak nowość Cormorana na 2014 rok zachowuje się podczas prowadzenia ciężkiej wahadłówki lub agresywnie pracującego w mocnym nurcie woblera.
Mimo, iż jestem zwolennik lekkiego łowienia wszelkich gatunków ryb, to do troci podchodziłem w nieco stereotypowy sposób. Do momentu, gdy nie zacząłem łowić PCC Seatrout-em, uważałem, iż jedyną zasadną wartością górnego c.w. dla wędki trociowej jest minimum 50g, a jej praca powinna być dość "sztywna", świadcząca o "mocy" wędziska. Otóż już w pierwszych rzutach jakie wykonałem na Wierzycy lekkim, 6cm woblerem, doceniłem paraboliczną pracę nowego blanku. To samo dotyczyło nieco cięższych przynęt, z którymi doskonale sobie radziłem, bez względu na to czy prowadziłem je na leniwych keltowych prostkach, czy w rwących "górskich bystrzach". W czasie pierwszego wyjazdu w tym roku na trocie miałem także dwukrotnie szczęście, przekonać się, jak Black Bull PCC zachowuję się w czasie holu ryby. Bez wątpienia konstruktorzy firmy Cormoran uzyskali kompromis między lekkim spinningiem, a super mocną trociówką, co można docenić podczas holu młynkującej troci. Paraboliczna praca, precyzyjnie amortyzuje odjazdy i wyskoki szalejącej ryby, jednocześnie dając pełne poczucie kontroli nad zaistniałą sytuacją.
Myślę, że Cormoran przygotował ciekawą propozycję na 2014, skierowaną do fanów trociowego wędkarstwa, łowiących na małych i średnich rzekach jak Łupawa, Wierzyca, Reda i im podobne. Mam nadzieję, że sprawdzi się również na wiosennych srebrniakach łowionych na pomorskich rzekach lub z bałtyckich plaż.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze