Reklama

Cwany amur

30/05/2011 09:34
CWANY AMUR.
Nad jezioro przyjeżdżamy z Kolegą w piątek około 18.00. Jak zawsze w rekordowym tempie przygotowanie sprzętu i wypływamy na naszą miejscówkę. Tego dnia jesteśmy bez brania. Pozostało nam tylko podziwianie pięknego zachodu słońca. Wieczorem przy kolacji obmyślamy taktykę wędkowania na kolejny dzień i rano znowu jesteśmy na wodzie. Do 8.00 wszystko wygląda tak jak byśmy łapali w studni, nawet puknięcia. Dopiero o 8.20 na starym Szekspirze jest uderzenie. Zacinam po zamknięciu wolnego biegu i pierwsze wrażenie, chyba mały karpik. Ryba daje się spokojnie doprowadzić na odległość 7-10m od łodzi wówczas następuje potężny zwrot. Uderzenie w kierunku dna i w prawo do trzcin. Szpula kołowrotka zareagowała prawidłowo spowalniając ucieczkę. Stoimy na kotwicach i amur to wykorzystuje prąc w kierunku trzcin przepływa pod jedną z lin kotwicznych. Staram się rybę wyprowadzić na jezioro ale cwaniak oczywiście przy jednym z młynków okręca się wokół liny. Myślę- po rybie ale na szczęście wędkuje razem z niezastąpionym w takich sytuacjach przyjacielem. Postanawiamy , że Ryszard podniesie powoli kotwicę ja w tym czasie postanawiam utrzymać kontakt z rybą. Udaje mi się zlokalizować miejsce przełożenia żyłki i przełożyć wędzisko po liną. Pomimo chwilowego popuszczenia naciągu ryba pozostaje na haku i wspólnym wysiłkiem lądujemy cwaniaka do podbieraka. Do 9.00 już brań nie mamy więc wracamy do stanicy z rybą przełożoną do specjalnej siatki umożliwiającej transport przy burcie i ważenie. Krótka fotka i amur cwaniak 70cm i 5kg wraca do wody. Z jakiś czas do na pewno „popalić” innemu wędkarzowi.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama